moj maz jest beznadzieny w lozku.... :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 111 z 111 ]

66

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Wiem ze jestem mloda i ze jeszcze nie mam slubu.. Jestem z facetem z ktorym chce juz byc do konca i juz ze soba mieszkamy.. Na samym poczatku powiedz?alam mu ze nie chce zeby nasz sex byl nudony i jak nagle nie bedz?e chcial ze mna sypiac na pewno cos z tym postaramy sie zrobic.. Nawet jak bede musiala go wyslac do lekarza lub udac sie do seksuloga..

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

jest taki kawał:

"Mąż po kilku latach związku patrzy na żonę która się po coś schyla i mówi:
-Baśka Ty to jesteś, twarz ok, cycki na miejscu, dupa na miejscu... żebyś ty chociaż trochę obca była "

68

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
PatKot napisał/a:

Na samym poczatku powiedz?alam mu ze nie chce zeby nasz sex byl nudony i jak nagle nie bedz?e chcial ze mna sypiac na pewno cos z tym postaramy sie zrobic.. Nawet jak bede musiala go wyslac do lekarza lub udac sie do seksuloga..

Bardzo naiwne myślenie.

69

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
lasouris napisał/a:
PatKot napisał/a:

Na samym poczatku powiedz?alam mu ze nie chce zeby nasz sex byl nudony i jak nagle nie bedz?e chcial ze mna sypiac na pewno cos z tym postaramy sie zrobic.. Nawet jak bede musiala go wyslac do lekarza lub udac sie do seksuloga..

Bardzo naiwne myślenie.

Naiwne? Czemu naiwne? Problemy sa po to zeby je rozwiazywac.

70

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Jak już będziesz w takiej sytuacji, to wtedy zrozumiesz, o czym mówię.

71

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Myślę, że w tym wypadku jest to problem przede wszystkim techniki. Na początku było super, bo ty byłaś mało wymagająca i wystarczyło samo zbliżenie, a w pamięci zakodowały się różne miejsca uprawiania seksu i że było fajnie... jednak gdybyś głębiej przeanalizowała to pewnie był tak samo mało delikatny i "zielony" jak teraz. Z czasem ty stałaś się bardziej wymagająca, on stoi w tym samym miejscu i się nie rozwija. Będzie coraz gorzej jeśli wspólnie nad tym nie popracujecie i nie zaczniecie otwarcie o tym rozmawiać - bez robienia sobie wyrzutów i przykrości, bez obrażania, obwiniania się czy wyśmiewania. Jesteście drużyną, która ma razem dojść do mety, więc zacznijcie pracować nad techniką. To nie jest tak "hop siup" - na to trzeba czasu i cierpliwości. Będziesz mu tłumaczyć po raz setny i tysięczny, że "to" chcesz a "tego" nie chcesz, bo sprawia ci ból lub jest nieprzyjemne... on będzie popełniał te same błędy, ale w końcu się nauczy. Macie szansę, ale trzeba otwarcie mówić o swoich oczekiwaniach i tłumaczyć, że filmy "instruktażowe" nie mają nic wspólnego z oczekiwaniem kobiet - takie filmy kręcą faceci dla facetów i ukazują obraz kobiety zadowolonej (zaspokojonej) tymi wszystkimi zabiegami, które na takim filmie porno facet jej funduje tymczasem jest to klasyczny zlepek bzdur z kobiecego punktu widzenia. Na takich filmach przedstawiony jest męski punkt widzenia "co facet chciałby robić, żeby kobieta piszczała z rozkoszy" - w realu będzie wyła z rozpaczy. Gdyby kobiety były reżyserami takich filmów, wtedy mogłyby posłużyć za filmy edukacyjne wink
Więc pozostaje ci popracować nad mężem i nauczyć go innego dotyku niż na filmach i innego podejścia do zbliżenia.

A wszyscy panowie powinni sobie wbić jedno do głowy: "im wolniej tym szybciej" tzn. chcecie kobietę szybko doprowadzić do podniecenia, bo wy jesteście szybko gotowi... no i w tym momencie popełniacie klasyczny błąd - szybkie, ordynarne ruchy działają na kobietę opóźniająco (jak kubeł zimnej wody) i "robotę" trzeba zaczynać od nowa. Jeśli cierpliwie, powoli i bardzo delikatnie zaczniecie pieszczoty, kobieta będzie gotowa dużo szybciej, a wy nie będziecie zniecierpliwieni faktem, że nie jest gotowa natychmiast.

72

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Najpierw rozmowa, co go kręci, jakich bodźców potrzebuje, by na nowo cię zapragnąć...Rutyna to rzecz okrutna... Kup seksi ciuszki, pobawcie się, w sposób w jaki nigdy tego nie robiliście... nie wiem-zawiąż mu oczy tak by nic nie widział i zajmij się nim, zatańcz dla niego... Niech on też wyjdzie  z jakąś inicjatywą...Są sposoby, by wrócić do czasów, gdy seks był wspaniały...Powodzenia!

73

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Ja nie rozumiem tutaj jednego. On się nie stara, ma Cię gdzieś, a ty mu dajesz to czego pragnie - 5min. bzykania żeby się spuścił i po sprawie. Jakby seks z moim partnerem z jego winy nie sprawiał mi przyjemności, a on nie starałby się nic z tym zrobić, to otwarcie powiedziałabym, że nie zamierzam uprawiać seksu tak żenującej jakości. Nie można być gumową lalą, trzeba dbać o potrzeby partnera, ale nie kosztem swoich potrzeb. Wiadomo, że czasem coś po prostu nie wyjdzie, bo ktoś ma zły dzień itd. ale jeżeli to jest notoryczna sytuacja, to z jakiej racji ktoś miałby tolerować takie traktowanie. Ciekawe jakby facet się poczuł jakby ona się dzięki niemu zaspokoiła i zostawiła go tak z pełnym wzwodem, bez finału, jak odłożony do szafki wibrator.

74

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Ja z moim pierwszym chłopakiem w seksie na początku fajerwerki, potem po latach monotonia. Tez ten sam scenariusz, tylko, ze coraz krótszy.
On zazwyczaj inicjował seks.

Dopiero gdy przy następnym facecie to ja inicjowałam seks, to czułam się bardziej nakręcona, podniecona, kusicielka, seksowna. Nie trzeba było mnie rozgrzewać.
Dlatego tez po latach doświadczenia, wiem co lubię w seksie, lubię grac pierwsze skrzypce, dominować, zaskakiwać. to się nie nudzi.

Jeżeli facet robi się leniwy w łóżku, to przejdźcie gdzieś indziej z tymi sprawami może. zmieńcie scenerie, technikę, pozycję, obejrzyjcie porno:) dla rozgrzania atmosfery, spędzajcie więcej czasu z sobą, przytulajcie się, okazujcie sobie czułość, przy każdej okazji, pocałunek, przytulenie, pochwała faceta, by czuł się ważny dla Ciebie, dla domu. Może trzeba go dowartościować w innej dziedzinie, wiecej chwialic, a nie narzekać. Nawet jak pozmywa, zakupy przyniesie. Jesli facet jest krytykowany w sprawach łózka, to szybko tam nie pójdzie. To ich slaby punkt.

Tak z innej beczki, rozmawiałam z moją koleżanką ostatnio, która mi zaczęła opwoiadac o jej życiu seksualnym. Otóz jej facet, waga 90 kg, kładzie się na śledzia na niej ( 43 kg) ( w pozycji misjonarskiej), uprawia z nią seks i ona podduszona pod jego ciężarem słyszy jego pytanie : jak ci jest, powiedz że dobrze, dochodzisz, masz orgazm?.  Rece opadają, bo nawet nie powie mu, że w tej pozycji to ona może liczyć jedynie na połamanie żeber, jak takie 90 kg kartofli sie na nią rzuci.
Jedyny sposób, to szczera rozmowa w tych sprawach. Jak źle robi minetkę, to pokierować, pokazać palcem, potrzymać jego głowę, kierować siła nacisku, nie wstydzić się, bo to my kobiety mamy być zadowolone, oraz zaspokojone, by głupoty nie chodziły nam po głowie. Oczywiście idzie to w dwie strony.

75

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
ban napisał/a:

Nie chce się mu, seks mu spowszedniał. Pewnie potrzebujesz kochanka a nie męża... .

Proponowałbym wolniej. Ja także miałem taki okres, i bez kochanków sie obyło. Za mało wiemy, aby oferować takie podpowiedzi. A sytuacji, dlaczego, może byc całe multum.

Lilia86 napisał/a:

Może mąż jest przemęczony? Źle odżywiony? Boryka się ze stresem lub jakimś problemem w Waszym związku nie związanym wcale bezpiśrednio z życiem seksualnym.

To wszystko może mieć wpływ, na to że mu się nie chce bardziej starać.
Ja przynajmniej tak tłumaczę mojego męża.

"

Przyczyn może być wiele, naprawdę wiele. ja znalazłem po długich poszukiwaniach. nasz seks dzisiaj nie jest może mniej szalony, ale bardziej dorosły.

Przecież, jak odgrzejesz tego samego kotleta w różnej panierce, to zawsze będzie ten sam kotlet.

rosmery napisał/a:
ban napisał/a:
rosmery napisał/a:

!

.



ban napisał/a:

.

nie chce zdradzac meza bo sama nie chcialbym byc zdradzana...
wiem co uslysze : ze ma 3 wyjscia
1. tkwic w tym zwiazku I nie czerpac radosci z seksu
2. znalezc kochanka
2. znalezc zloty srodek na meza bez zdrady

Otóż to, rozwiązaniem nie jest szukanie kogoś nowego, ale przyczyny. Niestety, ja nie pomogę, ale facet, to wbrew pozorem nie jest aż tak prosta maszyna.

nie będę już cytował więcej osób. Powiem Tobie tak, że seks, sam w sobie, może się znudzić. Nawet to co wypisuje ban, nie zauważa że to rutyna. Nawet nie zauważa, że pisze tylko o tym co on robi z żoną, a nie to co istotne, ciekawe czy zajarzy big_smile

Natomiast, poszukaj innych rozwiązań, takich jak częstsza nagość, ocieranie się, czasami masaż, czasami spontaniczność. Budowanie napięcia.

Więcej nie napiszę smile

76

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
maskotek00 napisał/a:

Jedyny sposób, to szczera rozmowa w tych sprawach. Jak źle robi minetkę, to pokierować, pokazać palcem, potrzymać jego głowę, kierować siła nacisku, nie wstydzić się, bo to my kobiety mamy być zadowolone, oraz zaspokojone, by głupoty nie chodziły nam po głowie. Oczywiście idzie to w dwie strony.

Dokładnie sie podpisuję smile My wiele spraw rozwiązujemy rozmową, czasami fajnie to wygląda, bo do siebie mailujemy smile

77

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

A czy w Twoich oczach MĄŻ nadal jest w pełni 100% facetem? Takim samcem alfa?

78

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Słusznie ktoś napisał, że dla wielu osób, seks małżeński to obowiązek a co za tym idzie, kolejna czynność jak pranie, sprzątanie, zamiatanie.
Nie ma takiego związku, który by tego nie przechodził, ale zapewne nie wiele jest związków, które dały radę.

Czytam dość dokładnie raz jeszcze, to co piszą i Panie i Panowie...

Pamiętam nasze spowszednienie, rozmowy, kłótnie, ciche dni, próby naprawienia siebie itp itd, były nawet już plany rozwodowe, bo jak się ułożyć kiedy jedna strona buduje mury a druga pole minowe.

Nie wiem czy sama technika, błędy w sposobie pieszczot itp są tutaj błędem. Wydaje mi się że nie. I to jest najważniejsze obecnie, aby odnaleźć ścieżkę do siebie. A nie siebie omijać.

Pewnie że można jak Jennifer Lopez, zastrzec sobie w intercyzie, że mąż ma obowiązek zaspokoic na maxa żonę, ale myślę że są inne metody.

Autorka natarła na swojego faceta, a on w pewnym momencie tego nie uniósł.

Inna Pani znowu napisała, że stale zmęczona... Tak, to też przechodziliśmy. Nawet kiedy żona nie szla do pracy kilka dni, miała czas na sen, na spokój, na wypoczynek, przychodziła 21, i zasypiała. Trwało to ponad rok.
Wtedy uderzyłem tzw, pięścią w stół i zaznaczyłem, że albo to się zmieni, albo koniec z nami. Żona miała wtedy nie cale 30 lat.

Tak, bywałem wtedy złośliwy, a złośliwość objawiała się w robieniu na złość.

Nie było wspólnych wieczorów? To nie było wspólnych poranków, bo ja wtedy spałem.

Ale dość o tym, było czasami zabawnie, a czasami zwyczajnie, na ostrzu noża.

Dzisiaj nie pamiętamy o tych problemach i obyło się bez seksuologów, psychologów, bo okazało się, że największe problemy, są najprostsze.

Oboje, z pomocą przypadku odnaleźliśmy to, co nam brakowało.

Przy okazji remontu zresztą...

Był to strach przed wyznaniem oczekiwań, że to co jest w łóżku to mało; że jest to schemat, że czas przestać być grzecznym itp itd.

Naprawdę, pomogło. Bardzo.

Powiem szczerze, że dzisiaj czasami boję się, bo to obudziło się w mojej żonie, to demon, czasami prawdziwy. Zdarza się seks na krawędzi ( np. na dachu w bloku, kiedy stały rusztowania i nie ważne że z wieżowców nie jeden podglądał, czy też minetka na balkonie, który ma kilka prześwitów... Trochę to dziwne, ale wróciła dzikość i namiętność.

Może to dziwnie zabrzmi, ale sama moja żona powiedziała, że uwielbia na czas seksu, od czasu do czasu stać się ku**ą, taką zwyczajną idącą na kompletną całość.

Aby za kilka dni  poddać się długiemu masażowi,  który ją doprowadza do szczytu.

najważniejsze, to nie samo sterowanie partnerem, tak mnie dotknij, inaczej, ale otworzenie przed nim tego, co najbardziej gorące.

No ale każdy jest inny i potrzebuje różnych recept.

79

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Bardzo podoba mi się wpis Faceta, jestem skłonna się zgodzić że konwenanse i utarte wzorce czasem Nas blokują przed fantazją, seks traktuje się jak obowiązek, przechodziłam podobne etapy w swoim życiu zamknięcia na seks, ale nastąpił jakiś przełomowy moment odblokowania chyba po ostatniej relacji, która mimo wszystko była do dupy to jednak otworzyła mi szeroko oczy(czasem coś musi jeb..., by dojść do pewnych wniosków), ważne jest przede wszystkim otwarcie się na drugą osobę czyli pokazania tego co "najbardziej gorące". -- cytując. Zero krytyki dużo namiętności.

80

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Droga autorko postu - mam identycznie smile Mój mąz niestety tez jest egoistą w łózku. Tez zachowuje się jakby uciekł z oddziału geriatrycznego. Bez gry wstępnej. 2 minuty. Bez nawet głupiego "fajnie było" . Bez przytulania. Seks to nas bardziej dzieli niz łączy.
Co ja na to ? Kłótnie nic nie daja. Zajmij się sobą. Zaakceptuj. Nie masz na to wpływu... Jest to przykre , ale takie jest zycie  sad

81

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
shaxpera napisał/a:

Zajmij się sobą. Zaakceptuj. Nie masz na to wpływu... Jest to przykre , ale takie jest zycie  sad

Wychodzi na to, że godzisz się na udostępnianie swojej pochwy do użytku męża wbrew swojej woli, jak przedmiot....

82

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Jest to okrutne... ale ja jestem typem który nie akceptuje rozwodu. Chetnie opracuje nad soba i co jakis czas poproszę męza by zastanowił sie nad sobą. Ale ważne jest to czy facet to robi z premedytacją, czy po prostu nie umie inaczej ?
Mój np. po prostu jest egoistą w łózku i choć bardzo by chciał się postarac, to kompletnie nie wie jak. Po prostu nie ma do tego "daru" a sam seks mógłby dla niego nie istniec. Ja natomiast jestem wulkanem energii i temperamentu i dla mnie nawet te dwie minuty to już coś smile ... ale wiadomo- każda sytuacja jest inna. Aczkolwiek- człowiek jest w stanie wiele zniesc i do wielu rzeczy przywyknąc jesli chce i jesli kocha.

83

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
shaxpera napisał/a:

Droga autorko postu - mam identycznie smile Mój mąz niestety tez jest egoistą w łózku. Tez zachowuje się jakby uciekł z oddziału geriatrycznego. Bez gry wstępnej. 2 minuty. Bez nawet głupiego "fajnie było" . Bez przytulania. Seks to nas bardziej dzieli niz łączy.
Co ja na to ? Kłótnie nic nie daja. Zajmij się sobą. Zaakceptuj. Nie masz na to wpływu... Jest to przykre , ale takie jest zycie  sad


lubię seks ale jesli mialoby to tak wygladac to bym z niego zrezygnowala calkiem az cos on cos zrozumie

84

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Hmmm, może to jest wyjscie... ale chyba w takim razie ja za bardzo lubie seks. Moze tu jest mój problem smile ... chciałabym umieć z niego całkowicie zrezygnować... ale niestety... Mój mąż jest rewelacyjny w łózku, ale trwa to 2 minuty xD

85

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Jak chcesz czułości i braku egoizmu to sobie wrażliwego poszukaj, ale nie oczekuj wtedy męskości. Coś za coś.

86 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-21 14:45:34)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Zabawnyś. Ja bym powiedział. Znajdź sobie właśnie prawdziwego faceta, bo prawdziwy facet wie o co w te klocki chodzi. Krótkodystansowcy, którzy myślą tylko, żeby sobie z kija spuścić prawdziwymi facetami nie są. Męskość te nie egoizm, szczególnie w łóżku. Najlepsi kochankowie są najlepsi nie dla tego, że są w łóżku egoistami. O nie.

87 Ostatnio edytowany przez Hejhohejo (2015-09-21 15:32:27)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Martainn napisał/a:

Zabawnyś. Ja bym powiedział. Znajdź sobie właśnie prawdziwego faceta, bo prawdziwy facet wie o co w te klocki chodzi. Krótkodystansowcy, którzy myślą tylko, żeby sobie z kija spuścić prawdziwymi facetami nie są. Męskość te nie egoizm, szczególnie w łóżku. Najlepsi kochankowie są najlepsi nie dla tego, że są w łóżku egoistami. O nie.

To że jest krótkodystancowcem nie znaczy że jest egoistą. To że nie potrafi wczuwać sie w partnerke, nie znaczy że nie jest prawdziwym mężczyzną. Stosujesz pokrętną kobiecą logikę. Przykładowo taki stereotypowy samiec ma problem z wyczuciem rytmu w tańcu, zrozumieniem emocji kobiet, jest bardzo prosty. Do zrozumienia kobiet trzeba mieć, wypracować sporo feministycznej części w sobie. Bycie wprawnym kochankiem to całkiem coś innego, bo wtedy albo się jest dobrym, albo nie. Sporo też zależy od samej partnerki, przy której można się rozwijać.

Zapominasz jeszcze o tym, że prawdopodobnie gdyby mogła znaleźć lepszego to już by go miała. Także rady by sobie znalazła to... towar na półce w sklepie co najwyżej.

88

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Hmmm... Ja miałam wielu kochanków przed mężem. I zawsze wydawało mi się, ze to jak jest w łózku zależy od kobiety. Zawsze byłam fantazyjna, zboczona ... Miałam wspaniały seks w swoim zyciu. Nieziemski. Spełniłam wszelkie swoje i partnerów fantazje. Zakochałam sie w samym seksie. I zawsze uwazałam siebie, za nietypową kobiete. Bo do seksu podchodziłam jak mezczyzna. Lubiłam dużo, czesto i ciekawie. Nigdy mnie ani moich partnerów to nie nudziło...
A teraz mam męza dla którego seks prawie mógłby nie istnieć. Krótkodystansowiec egoista. I choć jest kochanym człowiekiem- nasze pożycie małżeńskie to (póki co) porażka. Nie działają na niego te triki co na innych męzczyzn. Właściwie w ogóle nie mieści się w ramy stereotypu albo jakiegokolwiek typu.
I nagle sama o sobie sie wiecej dowiedziałam. Dowiedziałam sie jak bardzo seks w zwiazku jest wazny. jak spaja dwoje ludzi.
Ale tez nauczyłam sie tego, ze do wszystkiego można przywyknąc. Kiedyś mogłabym to robić 5 razy dziennie i byłoby mi mało... Dzisiaj jak jest raz na 4 dni dwie minuty to juz sie ciesze, ze jest w ogole. No i najlepsze jest to, ze przed slubem sie nie kochalismy, tylko urawialismy inne formy zabaw erotycznych... I było nieziemsko idealnie... no ale jak juz seks wszedł po slubie... To nawet tamte zabawy zniknęły.

Męskość... czym ona własciwie jest... ?

89

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Shapera, przepraszam, ale wydaje mi się że trzeba głębiej się pochylić nad tym problemem bo to mogą być np. zwyczajnie skutki przewlekłej, nieleczonej choroby, np. m. in. nadciśnienia. Tolerancja wcale dobrze nie służy, bo Twój mężczyzna i tak źle się z tym czuje, a akceptacja takiego stanu bez jakichkowiek prób uzdrowienia, tylko może Go dalej pogrążać... (wg mnie, trzeba taktowanie o tym pogadać)

90

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

nadciśnienie ?
Ja moze ono wpływać na jego libido i popęd ? Zaciekawiło mnie to ?

91 Ostatnio edytowany przez milagros01 (2015-09-21 21:44:49)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Bardzo Ci współczuje... Sprawy łóżkowe to mocny fundament  związku. 
Może zróbcie sobie mały łóżkowy detox? Będziesz dla niego niedostępna, wtedy może doceni co traci i wzbije sie na wyżyny swoich umiejetności? wink

Myślę, że musicie BARDZO szczerze porozmawiać. Może  powinnaś częściej mieć odwagę mówić mu o swoich pragnieniach, on musiałby przestać skupiać się na sobie.

92

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
shaxpera napisał/a:

nadciśnienie ?
Ja moze ono wpływać na jego libido i popęd ? Zaciekawiło mnie to ?

Nadciśnienie to problemy z erekcją. W ogóle jest cała masa czynników wpływajacych na męskei libido. Od stresu poczynając (najczęstszy i trudny problem) na chorobach właśnie kończąc.

93

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Martainn napisał/a:
shaxpera napisał/a:

nadciśnienie ?
Ja moze ono wpływać na jego libido i popęd ? Zaciekawiło mnie to ?

Nadciśnienie to problemy z erekcją. W ogóle jest cała masa czynników wpływajacych na męskei libido. Od stresu poczynając (najczęstszy i trudny problem) na chorobach właśnie kończąc.

tia... tylko mój mąż ma zero stresu bo ma prace w której NIC nie robi. Czasami nawet wali drzemkę. Erekcja super, bo zawsze mu stanie. Tyle, ze z psychiką cos nie tak, bo mu się nie chce. Czasami mam wrażenie ze z czystego lenistwa dupskiem mu sie ruszac nie chce. I owszem- kiedyś robiłam mu wyrzuty. teraz juz przestałam. ogolnie tez obwiniałam siebie za to, a teraz juz wiem, ze to, ze on mnie nie pragnie- zupełnie nie jest moja winą.
I nie wiem czy on czasem nie woli kobiet "nierealnych" od tych prawdziwych i realnych...

94

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

A rozmawiałaś z nim o tym? Nie ma nawet zamiaru tego zmienić? Bo są fajne ziółka wpływające na chęć i libido, ale je trzeba stosować dłużej? Porno ogląda? Masturbuje się do niego? Jeśli tak to może to robić za często. A wtedy to już specjalista.

95

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

No on kiedyś był uzalezniony od porno i masturbacji. Jak się juz poznaliśmy to już tego nie robił. Teraz od czasu do czasu się masturbuje. I ja o tym wiem. Nie mam wpływu. On to lubi. Chyba bardziej niz seks ... i to jest przykre. Ale nie dam głowy, ze to pewna informacja, bo on twierdzi, ze rzadko to robi i woli seks.

Rozmawiałam z nim miliard razy. Obiecywał, ze to zmieni- milion razy. Ale temperamentu i osobowości z dnia na dzien sie nie zmieni...
Prędzej ja przestanie chciec seksu niz on zachce. A co do ziółek kupiłam mu kiedys booster testosteronu.. taka super zona ze mnie xD...masakra.
Ja też mam za duże potrzeby. Ja bym mogła codziennie. Kilka razy dziennie. I mi sie to nie nudzi. Ale przy nim i tak rewiduje siebie i staram sie nie nalegac.
Ale nie powiem by mi nie brakowało takiej namiętności, wzroku, perwersji. Na samą myśl aż mi się coś dzieje. Bo ja bym nigdy nie chciała go zdradzić. I jestem daleka od zdrady . Ale sama siebie czasem się boje, bo człowiekk nigdy do konca siebie nie zna.

96

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

żaden ze mnie ekspert, ale może zrób embargo na seks przez 2 tygodnie albo i dłużej, ale musiałabyś przypilnować, zeby się przez ten czas nie zaspokajał na własną rękę (hehe...) może by mu przyszła większa ochota, odpowiednia dieta też jest ważna, dużo witamin i takie tam.

97

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Jak dla mnie to jest to problem natury psychicznej. Seksuolog. Skoro był uzależniony to popęd był. Nie jest aseksualny.

98

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Martainn napisał/a:

Jak dla mnie to jest to problem natury psychicznej. Seksuolog. Skoro był uzależniony to popęd był. Nie jest aseksualny.

Oj popęd był. I to jaki! Przeciez jak go poznałam to świrował na maksa. I myślałam o tym seksuologu... ale wysłać faceta do seksuologa (...)!
Ja mam wrażenie, że kręci go to co niedostępne...
I owszem próbowałam odmawiac, być niedostępna... MIESIAC bez seksu!!! Myslałam, ze zwariuje i urwe mu łep a potem napluje w szyje i zszyje! I wymiękłam i błagając po miesiącu wreszcie chciał ! ;/

99 Ostatnio edytowany przez HauHau (2015-09-23 05:11:29)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
shaxpera napisał/a:
Martainn napisał/a:

Jak dla mnie to jest to problem natury psychicznej. Seksuolog. Skoro był uzależniony to popęd był. Nie jest aseksualny.

Oj popęd był. I to jaki! Przeciez jak go poznałam to świrował na maksa. I myślałam o tym seksuologu... ale wysłać faceta do seksuologa (...)!
Ja mam wrażenie, że kręci go to co niedostępne...
I owszem próbowałam odmawiac, być niedostępna... MIESIAC bez seksu!!! Myslałam, ze zwariuje i urwe mu łep a potem napluje w szyje i zszyje! I wymiękłam i błagając po miesiącu wreszcie chciał ! ;/

Po co odmawiałaś miesiąc czasu? Wystarczy raz-dwa, troche sie podroczyć jak juz zacznie. Ty nie inicjujesz nigdy, tylko się oddalasz, stroisz, wychodzisz, dajesz mu poczuć że jest mężczyzną (bo może go wykastrowałaś - takie macie tendencje). Nie jesteś więc nudną kurą domową która nie dba o siebie, tylko dalej jesteś kobietą, a on mężczyzną. Temu trzeba dopomóc. Sukcesu nie gwarantuje, ale zawsze to jakiś sposób.

Jeśli kobiety mają prawo czuć się pożądane, kobiece dzięki mężom, to i mężczyźni też mogą być utwierdzani że są męscy i mogą wykonać zadanie - zdobyć kobietę, zaspokoić ją. Jeśli wie że jest niewydolny to jest to duży wstyd, ale nie należy pocieszać bo to robi z niego dziecko, tylko naprowadzić na leczenie.
To trudne przyznać się do słabości, a w seksie chyba najtrudniej. Lepiej odreagować w pracy, uzyskać awans, nauczyć się czegoś, posiąść wiedzę, ale słabość jako męskość (seks, zdrowie, siła fizyczna, zdolność do zarabiania - 4 najważniejsze sfery) to niełatwy temat.

Jak chcesz prymitywnej rady do prymitywnego ośrodka mózgu to dam taką radę. Zmanipuluj go. Daj mu odczuć, że pożąda Cię inny. Niech mu sie włączy lampka rywalizacji o Ciebie. Bo są 2 typy mężczyzn: ci którzy chcą wciąż rywalizować i ci co się wycofują w razie niepowodzeń (kompleksy). Na którego trafiłaś, nie mam pojęcia.

100 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-23 06:50:47)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Wiele teorii, a gość ma problemy od nadmiernego marszczenia freda i pornoli. To spory problem naszych czasów. Naogląda się granych filmów a potem zdziwiony, że w życiu relanym jest inaczej. Wraca więc do marszczenia freda. Smutne, ale powszechne i prawdziwe.

101

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Martainn napisał/a:

Wiele teorii, a gość ma problemy od nadmiernego marszczenia freda i pornoli. To spory problem naszych czasów. Naogląda się granych filmów a potem zdziwiony, że w życiu relanym jest inaczej. Wraca więc do marszczenia freda. Smutne, ale powszechne i prawdziwe.

Jesteś zbyt prosty by zrozumieć jakikolwiek problem drugiego człowieka. Baba jesteś. Użyj umysłu w końcu. Jak sądzisz ze jak zaprzestanie marszczenia to rozwiążą sie jego problemy to jesteś debilem.

Pomysl. Człowiek ktory nie umie zarobic np kradnie. Jak przestanie krasc to nie dosc ze nie bedzie zarabiał, to i nie bedzie miał innego zysku. Jest zerem.
Tak samo w seksie ktory nie daje 100% orgazmu.

102

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Proxy napisał/a:

Jesteś zbyt prosty by zrozumieć jakikolwiek problem drugiego człowieka. Baba jesteś. Użyj umysłu w końcu. Jak sądzisz ze jak zaprzestanie marszczenia to rozwiążą sie jego problemy to jesteś debilem.

Pomysl. Człowiek ktory nie umie zarobic np kradnie. Jak przestanie krasc to nie dosc ze nie bedzie zarabiał, to i nie bedzie miał innego zysku. Jest zerem.
Tak samo w seksie ktory nie daje 100% orgazmu.

argumenty nie do przebicia neutral

103 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-09-24 09:19:39)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Proxy napisał/a:

Jesteś zbyt prosty by zrozumieć jakikolwiek problem drugiego człowieka. Baba jesteś. Użyj umysłu w końcu. Jak sądzisz ze jak zaprzestanie marszczenia to rozwiążą sie jego problemy to jesteś debilem.

Cóż. Czytanie ze zrozumieniem i wyciąganie wniosków to trudna sztuka. Wiem, wiem. Drogi Einsteinie. Gdybyś przeczytał co pisałem w tym temacie to byś wiedział o czym mówię, a mówię o fakcie potwierdzonym wielokrotnie. I tak. Proste problemy rozwiązuje się prostymi sprawami. Pisałem o UZALEŻNIENIU od marszczenia fredia i pornosów, który wpływa negatywnie na seks normalny. A jest to poważny problem dzisiejszych czasów podlegający leczeniu. Koniec kropka.

Pomysl. Człowiek ktory nie umie zarobic np kradnie. Jak przestanie krasc to nie dosc ze nie bedzie zarabiał, to i nie bedzie miał innego zysku. Jest zerem.

A jak kradnie to będzie jedynką? Nie. Będzie mniej niż zerem. Jeśli mam tak myśleć jak Ty to wolę być babą i umysłu nie używać. I być szczęśliwym i znajdować najprostsze rozwiązania. Ale wytłumaczę Ci jeszcze raz. DRUKOWANYMI LITERAMI. SAMA MASTURBACJA NIE JEST ZŁEM.

argumenty nie do przebicia

Argument z dupy. Dużo tekstu. Mało treści.
Może jestem baba, ale ja lubię proste rozwiązania i proste wytłumaczenia. A baba ponoć wszystko zagmatwa. Ja nie gmatwam. Widzę jaskrawy problem to podpowiadam najprostsze i najszybsze wytłumaczenie. Proste.
W narodzie czytanie ze zrozumieniem i wyciąganie wniosków leży i kwiczy. Smutne. Ale to w zasadzie nie mój problem. Ja swoje rozwiązuję szybko i prostymi sposobami, a jak ktoś lubi robić sobie pod górkę i wyszukiwać problemów gdzie ich nie ma to tylko jego problem. Nie mój. Jak mnie ząb boli to idę do dentysty, jak jestem chory to idę do lekarza. Nie siedzę i nie smęcę nad sobą.

104

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Uprzejmie proszę nie karmić trolla i nie dyskutować z nim, tylko widząc taki wysokich lotów post ( wink ) od razu go zgłaszać poprzez opcję "Raportuj".

105 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2015-09-24 11:58:10)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

A może trzeba w takich sytuacjach poszukać jakichś nowych opcji, które nadały by świeżości i pobudziły do działania? Może jakaś bielizna czy przebranie? Przecież takie rzeczy działają na facetów big_smile
Ja takich problemów nigdy nie miałam, ale podobną sytuacje miała moja siostra, która po miesiącach walki z mężem w końcu zdecydowała się na odpowiednie zakupy. Zaprosiła mnie pewnego wieczora na wino, poszukałyśmy takich sklepów w internecie, akurat trafiłyśmy na [spam] i tam spędziłyśmy następne parę godzin wybierając gadżety, które mogłyby zadowolić obie strony smile
Tak wiem, mamy z siostrą dziwne sposoby na spędzanie czasu razem big_smile

106

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Elle.....partnerstwo to nie zadne naprowadzanie faceta na cos tam. Ja postrzegam takie zachowanie jako manipulacje. Ja juz chyba wiem, czemu ty nie masz meza....Naprowadzanie faceta na punkt G albo na odpowiednia stymulacje lechtaczki nie da sie przelozyc na zycie..... Ale manipuluj, wychowuj  i naklaniaj dalej tych twoich biednych facetow tak, zeby tobie bylo w zyciu dobrze. Za 20 lat zalozysz watek " jestem samotna".

107 Ostatnio edytowany przez OTOCHODZI (2015-09-27 22:20:40)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
Gosia1962 napisał/a:

Elle.....partnerstwo to nie zadne naprowadzanie faceta na cos tam. Ja postrzegam takie zachowanie jako manipulacje. Ja juz chyba wiem, czemu ty nie masz meza....Naprowadzanie faceta na punkt G albo na odpowiednia stymulacje lechtaczki nie da sie przelozyc na zycie..... Ale manipuluj, wychowuj  i naklaniaj dalej tych twoich biednych facetow tak, zeby tobie bylo w zyciu dobrze. Za 20 lat zalozysz watek " jestem samotna".

W końcu jedna jedyna kobieta napisała prawdę !!! Tylko manipulantki trafiają na popapranych facetów, drani, zdradzaczy, bajerantów, albo takich z problemami emocjonalnymi, bo tymi można akurat sterować. I te same kobiety ich wychowują tymi manipulacjami, półsłówkami, naprowadzaniem egoistycznym, testowaniem, przyciąganiem, odpychaniem, cichymi dniami, wszystko wyczytane w poradnikach dla pozniejszych starych panien. Jak gosc sie zmieni pod modłę manipulatki to potem sie nim nudzą i gardzą!!! Niedojrzałość i dziecinada w starych babach, które nie umieją normalnie budować relacji!!! Tylko poczucie władzy w nich sie obudza, kontroli nad człowiekiem. Żadna miłość i szczerość!!!

Brawo dla Gosi!!!

108

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Ehhh skomplikowane to wszystko...
Ostatnio też miewam zawirowania w temacie sexu w 3 letnim związku z facetem po 40. Wszystko spowszechniało i wisi na włosku
Trafiłam ostatnio na fajny poradnik "dochodząc" dla współczesnej kobiety i prawdziwego faceta- Polecam dlatego że ta niewinna książeczka pomogła mi spojrzeć na temat sexu z innej strony, spojrzeć  głębiej na to wszystko poznać jak działa umysł faceta...bo jak się okazuje wszystko siedzi w głowie
A z jakim zaciekawieniem on czytał...
Niby wszyscy wszystko wiedzą na temat sexu a czasem wystarczy zajrzeć do swojej głowy co baaaardzo pomogło

109

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(
marta.1980@vp.pl napisał/a:

Ehhh skomplikowane to wszystko...
Ostatnio też miewam zawirowania w temacie sexu w 3 letnim związku z facetem po 40. Wszystko spowszechniało i wisi na włosku
Trafiłam ostatnio na fajny poradnik "dochodząc" dla współczesnej kobiety i prawdziwego faceta- Polecam dlatego że ta niewinna książeczka pomogła mi spojrzeć na temat sexu z innej strony, spojrzeć  głębiej na to wszystko poznać jak działa umysł faceta...bo jak się okazuje wszystko siedzi w głowie
A z jakim zaciekawieniem on czytał...
Niby wszyscy wszystko wiedzą na temat sexu a czasem wystarczy zajrzeć do swojej głowy co baaaardzo pomogło

Słusznie napisałaś. Wszystko siedzi w glowie.
Dramatem wielu par jest to, że wielu cały czas uważa "to co podniecało i działało na początku" zadziała do końca życia.
Niestety, nie zadziała.
Nie czytałem tego poradnika, ale pamiętam przeczytaną jedną wskazówkę, daną pewnej Damie (albo królowej) wieki temu - "W towarzystwie damą; w domu gospodynią a w łożnicy K***ą"
Nie zastanawiam się więc nad tym, czy moja żona idzie zbyt ostro czasami, ale czy robi nam to krzywdę  - nie robi. Im bardziej żona jest perwersyjna, tym bardziej ja mam ochotę jej dotrzymać kroku.

Ale kryzys mieliśmy, dzisiaj po nim nie ma sladu.

110

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Jak mi się przestało podobać w łóżku to przejęłam inicjatywę, mąż podjął temat i jest zajebiście. Porozmawiaj z nim a nie żal się na forum. Powinnaś powiedzieć mu o swoich potrzebach, wątpliwościach itp, dać czas na przemyślenie i wprowadzić coś nowego do związku, nikt nie jest jasnowidzem w myślach nie czyta, zaproponuj coś. Toż rok po ślubie powinniście się jeszcze podniecać tongue

111 Ostatnio edytowany przez dino88 (2015-10-01 07:56:35)

Odp: moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Każdy seks z czasem powszednieje - jeżeli nie ma w nim świeżości to narastają frustracje i niedopowiedzenia.

Posty [ 66 do 111 z 111 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » moj maz jest beznadzieny w lozku.... :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024