Moja tesciowa dziala na mnie jak srodek przeczyszczajacy... Moj H ma 22 lata a nadal musi byc o 22 w domu!!!!!!!!! Teraz robimy zareczyny... Najpierw jej dzxien nie pasowal ( wolala dzis- niedziele, nuz jutro - poniedzialek) to zmienilismy... pozniej godzina. Ja bardzo chcialam zsby byly o 16:30, bo stwierdzilam ze dlugo na dworzu jest jasno itd wiec bedzie ok, ale jej nie pasuje.. powiedzialaze jak nie chce zeby dlugo siedzieli to oni moga sobie juz isc o 18 do domu. i godzina zostala zmieniona tak zeby pasowalo JEJ. przychodzi na gotowo i wybrzydza... nie cierpie jej, dzissa noje zareczyny... odechcialo misie ich juz od wczoraj jak sw pani za3l nie pasowac czas.... mam nerwice... co o tym sadzicie?
Miałam podobny problem z teściową, i powiem Ci jedno- Ty nic ne zdziałasz...To Twój partner musi postawić sprawe jasno, jest dorosły i pewne decyzje może podejmować sam. Kiedy ona każe mu wrócić o 22, niech jej powie , że przykro mu , ale wróci później, przecież jest dorosły.
Obawiam się, że nie zmusisz teściowej by Cię lubiła, albo żeby się zmieniła. Możesz powiedzieć jej jasno, że Ci się to nie podoba, możesz się dostosować, albo możesz uznawać ją za niewidzialną w przyszłości. W końcu to ze swoim facetem jesteś a nie z nią, rodziców się nie wybiera. Aczkolwiek ja na jego miejscu bym się mocno postawiła. Może powinnaś pogadać z nim, żeby jakoś do niej przemówił, na pewno zna jakieś sposoby, a jak się boi to już nie mam rady, wtedy może mieć pretensje tylko do siebie.
Najwazniejsze jest to,zeby partner byl za Toba a nie za matka.Owszem
jest to dla niego jedna z tych dwoch najwazniejszych kobiet w jego zyciu,ale
bez przesady.On musi stanac po Twojej stronie.
Tesciowej sie nie wybiera,nikt nie zmusi jej,zeby Cie lubila
i na odwrot.
I pamietaj: TESCIOWA TO NIE RODZINA:D tak dla rozluznienia;))
Facet sie musi postawić jeżeli nie tak będzie nadal niestety...
wiem to po sobie ona by chciała by wrócił o 22 do domu a on ma 22 lata już ! dużo jest i było takich akcji co teściowa sie wkręcała bo to jej synuś itp .. postawił sie i teraz już jest lepiej choć powiem że było czasem ciężko ... ale w jej przypadku to ona robi to nieświadomie może też ze dużo przebywa z wnuczką i jak to przy 3 i pół letniej dziewczynce oczy trzeba mieć nawet w dupie (sory za wyrażenie:)) ehh czasem myślę że mi robi na złość .. ale walczymy z tym i nie wyobrażam se mieszkać z nią chyba bym nie wytrzymała nerwowo psychicznie i co ino
Wiesz z doswiadczenia wiem ,ze najlepsza tesciowa jest wtedy kiedy daleko mieszka
a synowa czym dalej mieszka to najlepsza jest dla teściowej .... :Dja mieszkalam daleko to bylam cudna synowa........a ta co mieszkała z nia najgorsza pod słońcem
takie jest życie........ ![]()
Kłopoty z teściową to normalka ale jak dasz się jej zdominować nie masz szans , to twoje zaręczyny i ty powinnaś decydować a ona powinna się dostosować do waszej decyzji . Najgorsze, że jeszcze nie jesteście po ślubie a już ci różki pokazuje to co będzie później? Mamusie mężów tak potrafią dokuczyć że odechciewa się wszystkiego . Ale głowa do góry pomału się wszystko ułoży . Powodzenia życzę.
8 2009-04-13 12:28:39 Ostatnio edytowany przez baraBarbara (2009-04-13 12:30:55)
mi szwagierka powiedziała że będę zawsze pod lupą bo jej "zabieram" syna, tzn tj że jak bym coś powiedziała nie tak albo ją w jakiś sposób obraziła to będzie to pamiętać i być może kiedyś sie to odwróci przeciwko mnie ale nawet gdyby była najlepsza to i tak będę na "rentgenie".
ja tam żyje z w zgodzie i nie che zwady ani nic tylko porostu sama stwarza czasami takie sytuacje co aż ręce opadają.
niestety tak jest i będzie z teściami, pięknie a z daleka, a rodzina najlepiej na zdjęciu wychodzi
dziewczyny wytrwałości ! naprawdę czasami lepiej ugryźć sie w język i sie nie odzywać i niech nasi panowie nas bronią przed takimi sytuacjami ;-) choć i są takie fajtłapy co mają nasze gadanie gdzieś i mamusia na 1 miejscu, walczmy z tym niech nie myślą że będzie zawsze jak u mamy, naprawdę kiedyś nam za to podziękują, ja mam takie szczęście że mój T zdaje sobie z tego sprawę że mama będzie skakać koło niego nawet gdy powie basta,ale ja taka nie jestem i czasami gdy mu sie nie chce to mu mówię że nie będę jak jego mama i jakoś to mu daje kopa i sie "bierze za siebie" ![]()
karina85 pogadaj z twoim mężczyzna niech tez coś zdziała w tym wszystkim, naprawdę póki sie nie postawi ani nic to ani rusz
niestety... szczęścia i powodzenia :*:)
Wiesz z doswiadczenia wiem ,ze najlepsza tesciowa jest wtedy kiedy daleko mieszka
a synowa czym dalej mieszka to najlepsza jest dla teściowej .... :Dja mieszkalam daleko to bylam cudna synowa........a ta co mieszkała z nia najgorsza pod słońcem
takie jest życie........
Coś w tym jest. Im rzadziej się kogoś widuje, tym mniejsze szanse żeby się pokłócić, mniej okazji do konfrontacji. W sumie wystarczy nie tyle daleko mieszkać, co rzadko wpadać i od razu większe prawdopodobieństwo że stosunki będą co najmniej neutralne!
Kennedy az tak mocno jej zaszłaś za skórę
no tak czasem i tak bywa...zabieramy im przecież ukochanych synków ![]()
Dobra teściowa ,to skarb.Ja swoją-musiałam do siebie przekonać.Trwało ,to trochę.Nie mieszkamy razem,ale nie podobało jej się to,że dbam o swój wygląd.Zmieniłam także nawyki ubraniowe męża.Ale,kiedy teściowie zauważyli,że sama doskonale radzę sobie z obowiązkami żony,matki,gospodyni-zyskałam ich aprobatę.Jestem już ukochaną synową.Mogą na mnie liczyć,pomagamy z mężem ile tylko możemy.Zawsze obdarzamy uśmiechem,dobrym słowem.Teściowej należy się przypodobać,tym czym umiemy.Nawet ta niby "zła" polubi nas,kiedy pozna ,że jesteśmy dobre,mądre,miłe,itd....
Nieprawda,że wychodzimy za mąż za jej syna.I że nie musimy utrzymywać z teściową kontaktów.Matka jest ważna dla każdego dziecka tak samo i na zawsze.Szanując swego męża,szanujmy także jego rodziców.
Mój staż małżeński,to ponad 21 lat,więc wiem,co piszę.Pozdrawiam.
To ja chyba dobrze trafiłam ![]()
Jestem z moim chłopakiem od 2 lat, a jego Mamę znam dłużej. Często u niego bywałam w szkole średniej, teraz wyjechałam na studia więc bywam rzadziej, ale za to na kilka dni i jest wszystko w porządku. Dogadujemy się bez problemu. W sumie to jest na odwrót niż u Was, bo zamiast synuś z mamusią to ja się dobieram z Teściową i się czepiamy mojego M czasem. Właśnie z takich stosunków się cieszę. Jego Mama potrafi do mnie zadzwonić, zapytać co słychać, pyta co chcę na obiad jak jestem u niego itp. Także na razie stosunki jak najlepsze, zobaczymy, co będzie dalej, ale znając ją to nie będzie się wtrącać.
Ciekawa jestem skąd bierze się ten sceptycyzm teściowych, który czasem na prawdę nie ma źródła w realiach... Czasem po prostu teściowe nienawidzą synowych dla samego faktu, że one istnieją. Może to podświadome traktowanie synowej jak konkurencji? Albo chęć wydania własnego dziecka za kogoś kryształowego? Sama nie wiem... Chciałabym wiedzieć, bo ten problem teściowych się powtarza w kółko. Tak samo jak bywa ciężko na linii zięć teść. Też konkurowanie? 2 samice na jednym terytorium tudzież 2 samców to zło?;)
Bo przecież każde dziecko-jest najważniejsze dla swojej mamy.Teściowa często nie znając synowej-od razu myśli,że jej synuś stanie się krzywda.To bzdury wyssane z palca.Ja też niedługo mogę być teściową,oby tą dobra.Póki,co mam zadowalające kontakty z sympatiami moich dzieci.
15 2009-04-13 19:24:06 Ostatnio edytowany przez witch77 (2009-04-13 19:25:39)
Moja Teściowa z całym szacunkiem , została przeze mnie wychowana
Początkowo przytakiwałam,bo wiadomo, starsza, matka mojego męża, ale w końcu powiedziałam dość. Nie odzywałyśmy się do siebie około 10 miesięcy. Była duuuuża kłotnia, każda wykrzyczała co ją boli. Dla mnie najsmutniejsze było to ,że mój mąż trzymał stronę mamy. Cokolwiek,by nie powiedziała, to Ona miała rację. Pewnego dnia nie wytrzymałam i razem z córką wyprowadziłam się do moich rodziców. Mojemu mężowi oświadczyłam,że jak mu tak dobrze z mamą to droga wolna. To była bardzo trudna decyzja, bo małe dziecko, plany na przyszłość i świadomość ,że to wszystko może prysnąć jak bańka mydlana. Płakałam , chciałam wracać ,ale stwierdziłam,że wezmę męża na przytrzymanie. Po paru dniach przyjechał po nas i przeprosił. Najważniejsze ,że wtedy zrozumiał,że nie jest najważniejsze to co mówi mama. Teściowa też spokorniała i od tamtej pory nie wtrąca się i darzymy się wzajemnym szacunkiem. Liczy się tylko nasza trójka ![]()
16 2009-04-13 19:36:09 Ostatnio edytowany przez PESTKA35 (2009-04-13 19:36:53)
Czasem faktycznie potrzeba mocniejszego rozgadania sprawy........wypowiedzenia co boli żeby facet zrozumiał i jego mamusia
rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa...
Jak tam po zaręczynach Karina 85 ?
Witam. Ja na moją teściową złego słowa niepowiem, lepiej niemogłam trafić
Na początku był okres tak jak wszędzie były spięcia, ale wyjaśniłyśmy sobie wszystko. Nikt nam bardziej niepomógł niż ona. Na początku mieliśmy dosyć trudną sytuację finansową, więc zamieszkaliśmy razem z nią. To ona pokazywała mi jak zajmować się dzieckiem. Nauczyła gotować. Teraz gdy mój mąż się z nią kłuci (często zresztą niema racji) staję po stronie teściowej i dajemy mu czas aby to wszystko przemyślał
Jest dla nas opoką na którą zawsze możemy liczyć. Pozdrawiam.
Ja to do swojej przyszłej teściowej nie mam nic.
Ja poprostu nie pasuje do obrazka jego rodziny i doskonale to wiem. Niestety mój M. nie rozumie tego że nie moge się wkręcić w jego rodzinke i że nie chce z nimi za długo przebywać bo czuje się jak piąte koło u wozu. Kompletnie nie moge znaleść tematów do rozmów
Jestem inna niż jego bratowe i jego mama... i czesto o to powstają małe spięcia ale dobrocią i cierpliwościa próbuje to powolutku mu wytłumaczyć.
już nie wiem co mam robić...
jestem z chłopakiem ponad 5 lat.
Na początku z jego mama jakoś się dogadywałyśmy.
od niedawna to się zmieniło, bo już dość miałam narzekanio-marudzenia ... co bym nie zrobiła to zawsze będzie źle...
pyszne czekoladki na urodzinki ? w ramach podziękowania dostałam odpowiedź " po co to, szuflada pełna słodyczy" ( "teść " pracuje za granicą, stąd te słodycze)..
torcik na urodziny "teścia" ? teściowa-" kto to będzie jadł" ?? ( to było po grillu, rozumiem, że brzuchy mieli pełne, ale bez przesady)
i wiele wiele innych takich sytuacji. Niby takie błahe ale jednak przykro człowiekowi..
Powiedziałam sobie KONIEC.
I od grudnia się nie widujemy choć mieszkamy od siebie 5 min drogi ![]()
I teraz nie wiem co dalej, czy "ciągnąć" to ( te unikanie, niewidywanie się) czy odwiedzić ich w końcu.
Co chwilę pytają swojego syna Bartka kiedy przyjdę, zapraszają mnie przez niego.
Ale ja już nie chcę, po prostu. A Bartkowi też ciężko w tej sytuacji, bo jest miedzy młotem a kowadłem ![]()
Nie martw się. Ja też miałam ciszę ,bo sporo czasu musiało upłynąć, jak zaczęlam rozmawiać z Teściową. Teraz jest dobrze, ale rozumiem Cię jak przykro było Ci. Znam to z autopsji.
Moim zdaniem dobrze,żenie odwiedzasz Teściowej. Może jej to da myślenia. Poczekaj. Będzie dobrze, ale naucz się asertywności. To trudne, ale można to wyćwiczyć. Kiedy teściowa będzie Cię krytykować , powiedz krótko " Ja tak nie uważam. To Mamy zdanie. Uśmiechnij się . Takimi krótkimi zdaniami po prostu zgasisz ją . Potrenuj. ![]()
23 2009-04-23 16:30:07 Ostatnio edytowany przez złotoŚliwa (2009-04-23 16:32:42)
Nie martw się. Ja też miałam ciszę ,bo sporo czasu musiało upłynąć, jak zaczęlam rozmawiać z Teściową. Teraz jest dobrze, ale rozumiem Cię jak przykro było Ci. Znam to z autopsji.
Moim zdaniem dobrze,żenie odwiedzasz Teściowej. Może jej to da myślenia. Poczekaj. Będzie dobrze, ale naucz się asertywności. To trudne, ale można to wyćwiczyć. Kiedy teściowa będzie Cię krytykować , powiedz krótko " Ja tak nie uważam. To Mamy zdanie. Uśmiechnij się . Takimi krótkimi zdaniami po prostu zgasisz ją . Potrenuj.
uhhh jeszcze dzisiaj spotkałam ją u nas w mieście, zapytała dlaczego nie przychodzę, czy się pogniewałam i zapraszała mnie do siebie, a mi tak ciężko z nią teraz rozmawiać..kiedyś przesiadywałam u nich bardzo często...
mam nadzieje ze ta sytuacja dała jej dużo do myślenia...
jakoś z innymi kobietami nie mam takiego problemu, świetnie dogaduję się z jej koleżankami, ale od niej czuć taki chłód i dystans wobec mnie
i mnie to odrazu przeraża
czy ja jestem jakaś durna już czy co ??
oczywiście chłopak zapewnia mnie ze jego mama mnie bardzo lubi... bla bla bla
mamo do niej to jeszcze nie powiem, bo to przyszła teściówka :-)
pozdrawiam ![]()
24 2009-04-23 22:53:59 Ostatnio edytowany przez witch77 (2009-04-23 22:54:47)
Mi też ciężko przechodziło przez gardło Mamo. Zwłaszcza po kłotni. Mamy córkę, więc staram się używać Babcia.
Tak łatwiej.
Te Teściowe różne bywają, ale pomyślmy o tym ,że my też kiedyś nimi będziemy ![]()
:
: ) ![]()
dziękuje za odpowiedź witch ![]()
Mam nadzieje, że ktoś jeszcze mi doradzi ![]()
złotoŚliwa ja bym ją odwiedziła. Spotkanie raz na 3- 4 miesiace jest do zniesienia ![]()
Częsciej bywa szkoliwe ![]()
Mnie też się wydaje, ze jak ją od czasu do czasu odwiedzisz to jej będzie przyjemnie a Ty nie będziesz miała wyrzutów sumienia. Może ona się przekona do Ciebie. Moze z czasem naprawdę Ciebie polubi i będzie chciała sama, zebyście się częściej widywały.
28 2009-04-27 20:45:44 Ostatnio edytowany przez złotoŚliwa (2009-04-27 20:49:05)
Przyszła teściowa ma za 5 dni urodziny i naprawdę zastanawiam się czy w ogóle ja w tym dniu odwiedzić i osobiście złożyć życzenia ...
Najchętniej to bym jej życzenia sms'em wysłała tylko albo przez NK ![]()
wiem. może to i chamskie, ale za dużo przeżyłam, za dużo mi przykrości zrobiła.
ehhhh ;((
Jeśli zncie się dobrze, w przeszłości często się widywałyście no to chyba powinnaś pójść, z drugiej strony wysyłając jej sms'a z życzeniami dasz jej do zrozumienia, że masz o coś do niej żal... może zacznie zastanawiać się nad swoim zachowaniem i coś to zmieni...
30 2009-05-02 18:15:00 Ostatnio edytowany przez złotoŚliwa (2009-05-02 18:17:00)
no i właśnie nie wiem... ![]()
Mój chłopak oznajmił mi dzisiaj, że jutro idziemy do niego na obiad...
ale ja nie chce, boję się tego spotkania po kilku miesiącach...
i znając moje nastawienie na pewno nie będę uśmiechnięta tylko " nadąsana" (bo inaczej przy tej kobiecie nie potrafię).
po prostu nie potrafię zrobić dobrej miny do złej gry..
poza tym.. co mam tak po prostu przyjść "dzień dobry" i jakby nigdy nic ?
Uważaj, ja mieszkałam z teściową przez kilka lat po ślubie. To był koszmar ten czas sprawił, że przestałam ją znosić, choć jest osobą OK. Nie wiem jak będzie u Was po ślubie, ale jak możesz to nawet nie myśl o wspólnym mieszkaniu, bo to będzie nie do zniesienia. Już teraz pokazuje jaka jest, uważam, że to będzie Wasz duży problem. A ukochany... no cóż jak teraz się nie umie mamusi postawić to nigdy tego nie zrobi. Nie chcę Cię dołować ale witch77 ma rację - ASERTYWNOŚĆ i to nie tylko z Twojej strony, ale i przyszłego męża. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
32 2009-05-02 23:19:01 Ostatnio edytowany przez złotoŚliwa (2009-05-06 14:50:29)
No.. i klamka zapadła. Jutro idę na ten obiad.
życzcie mi powodzenia ![]()
dziękuje agat29 :*
Karina, STANOWCZO. Musisz przestac pozwalac sie przez ta osobe manipulowac. Pamietaj, ze im wiecej pozwolisz soba "pomiatac" tym bardziej ona bedzie to wykorzystywala. Musisz wiedziec czego chcesz i tego sie 3maj. Na pewno nie przejdzie to bez obrazy, jednak bedzie to skuteczny sposob. Powodzenia ![]()
No i dobrze,ze poszlas na ten obiad.
Nie musisz tesciowej kochac,ale naucz sie ja tolerowac.Niech doradza i poucza,a Ty rob tak jak TY uwazasz.
Bedziesz walczyc z tesciowa to zaczniesz walczyc z jej synusiem
Byłam. i nawet nie macie pojęcia jak bardzo tego żałuję...
ale przynajmniej doszłam do wniosku, że bardzo dobrze zrobiłam, że nie przychodziłam tyle czasu i niestety ( dla mojego chłopaka) dalej tak będzie !!
Przeniesiony post iziaaaaak
JEstem prawie świeżo po ślubie, czyli mam "świeżą" teściową:D
Moj problem polega na tym że za każdym razem gdy mam z nią się spotkać stresuje się jakąkolwiek z nią rozmową:/![]()
Nie wiem czego tak sie dzieje.. Wogóle wydaje mi się że cały czas KONKURUJEMY ze sobą, czy to w kwestii uprawy ogródka, czy ugotowania czegoś nowegogłupia sprawa ... co robić? jak z nią rozmawiać? podpowiem tylko ze ona jest na stanowisku kierowniczym
natomiast ja indywidualistką
:D
czesto matki ze swymi dziecmi sa zbyt zwiazane..nie pozwalaja im dorosnac,mimo tego,ze dzieci maja 30,40 i wiecej lat..chlopak w delikatny sposob powinien dawac mamie do zrozumienia,ze zaczyna zycie na wlasny rachunek..ale jego szacunek i milosc do mamy nie ulegaja przez to zmianie.byc moze tesciowa z czasem choc troche zmieni swe nastawienie do WASZEGO ZWIAZKU
Najlepsza teściowa jest na 102... a dlaczego? jak ktoś zna niech dokończy...
hehehee przepraszam za ten żart, w końcu tez kiedyś będę teściową...chyba...
![]()
Uśmiałam się- jestem teściową i....... mam teściową.Z pewnością ten fakt jest pomocny we wzajemnych relacjach- na linii zięć ,synowa - i ja -ponieważ pozwala ustrzec się tego - co niezmiernie mnie drażniło i drażni w mojej teściowej.Co do mówienia mamo- oj z tym to jest różnie.Zięć mówił mamo w dniu ślubu a synowa - 8 miesięcy po ślubie poraz pierwszy. Jedno jest pewne- narzucanie tego nie ma najmniejszego sensu.Co do babciu- owszem- od wnuków tak....... ale od małżonka dziecka??????? Wolałabym być Danusią.
41 2009-05-31 12:04:24 Ostatnio edytowany przez Bożena (2009-05-31 12:30:05)
teraz ja mam problem z tesciowa.Kiedys w przeszlosci tata mojego chlopaka wyskoczyl na nas z nozem jak lezelismy w lozku i obrazil mnie ze nie potrzebuje tu dziewczyn z domu publicznego,były takie slowa jak "wyp......"(lezelismy w ubraniach na lozku tylko trzymajac sie za rece a jego tata byl nap.......,w ogole to dziwny czlowiek).Wczoraj jego mam zaprosila mnie na obiad.Maja przyjsc na niego takze inni ludzie(mojego chlopaka rodzina).Nie wiem po co mnie zaprosila.Wczoraj zapytalam sie tylko na ktora jest ten obiad ,dzisiaj powiedzialam mojemu chlopakowi zeby przekazal mamie ,ze nie przyjde.Jest mi glupio,mam wyrzuty sumienia ale nie umiem sie przelamac.Niecierpie jego taty,nie potrafie wybaczyc,ne chce tez siedziec jak na skazaniu i caly czas opowiadac o swoim zyciu jego rodzince.Powiedzcie mi czy dobrze robie nie przychodzac na ten obiad?Mialam isc ale wytlumaczylam to sobie ze jestem tylko dziewczyna nie narzeczona czy zona,ze jeszcze nie musze zmuszac sie do takich obiadkow skoro nie wiadomo czy bede jeszcze z moim chlopakiem.Czy to jak postapilam jest bardzo nie kulturalne,czy jego mama ma prawo sie na mnie obrazic?
chcialam dodac ze duzo czasu minelo od tej sytuacji(mialam 16 lat) i wyglada to tak jakbym juz wybaczyla ta sytuacje.Normalnie przychodze do mojego chlopaka do domu-tylko ze moj chlopak mieszka w dobudowce a ja tez nigdy nie wchodze na teren gdzie przesiaduja jego rodzice.chcialam tez dodac ze "tesc":D mnie przeprosil ale po pijaku hahaha wiec niby jak przeprosiny przyjete to nie powinnam tak postepowac.Nie umiem wybaczyc.Pomozcie prosze
Powód edycji: pkt 7 i 10
Bożena
nie zazdroszcze teściów ![]()
Ja sądze iż nie masz obowiązku iśc na ten obiad
ale zawsze mogłaś się wyplątać jakimiś innymi planami ![]()
Ja tez nie poszłam na imieniny teściowej po zatarcze z teściem (przyszłym) ![]()
Ja z moją teściową dogaduję się nawet całkiem nieźle, a to dlatego, że już na początku mojego małżeństwa pokazałam, że nie dam sobą manipulować, stawiać po kątach itd. Moi teściowie myśleli kiedyś, że ich syn ze swoją przyszłą żoną zamieszka z nimi, gdyż mają bardzo duży dom. Jednak my powiedzieliśmy, że absolutnie będziemy mieszkali sami i jakiekolwiek "siedzenie sobie na głowie nie wchodzi w rachubę". Myślę, że wiele zależy od postawy naszych mężów - oni muszą być po naszej stronie, pokazać, że są już żonatymi facetami, którzy założyli swoją rodzinę. (Gorzej z maminsynkami.)Ja swojemu mężowi musiałam jasno przetłumaczyć, że teraz wszystkie sprawy ustala ze mną, a rodziców co najwyżej o tym informuje (a nie odwrotnie!). Jak na razie moja teściowa widzi, że nie po co się wtrącać, bo i tak nic by nie wskórała.
Dziewczyny a Ja właśnie dałam się manipulować bo o naiwności myślałam ze ona będzie dla mnie jak matka bo tak ciągle powtarzała a ona za moimi plecami obgadywała mnie że nic nie umiem zrobić tylko wszystko jest na jej głowie bo gdyby nie ona to my byśmy palcem do d**Y nie trafili. O mały włos a było by przez nią po moim małżeństwie bo ja głupia nieświadoma jej złych intencji ufałam jej bezgranicznie .
Za to teraz dzban się przelał i wszyscy są w szoku jak mogę być taka podła zostałam najgorszą synową pod słońcem i wreszcie dorosłam do tego by się tym nie przejmować i robić swoje Jak ona podkładała mi świnie (dosłownie )to ja nikomu nic nie opowiadałam bo się wstydziłam co ludzie powiedzą a jak Ja się na coś teraz nie godzę to o mojej decyzji wiedzą dosłownie wszyscy ,którzy tylko chcą wiedzieć i dobrze nareszcie otrząsnęłam się z tego wszystkiego a najbardziej na świecie pomogły mi wasze posty kochane NETKOBIETKI i wsparcie niektórych z was
Całuski Tamara
Ja też miałam problem z przyszłą teściową... Ona musiała wsyztskiego przy nim dopislonwać, wszędzie z nim jeździć, na zakupy, czy do dentysty... Kiedy on był u mnie co godzina sms co robimy, a kiedy wróci, a o której, bo rano do kościoła musi wstać itp... No i nie obyło się bez wielu kłótni z Moim facetem właśnie przez nią... no i on stopniowo zaczął z nią o wszytskim rozmawiać.. oj ile raz ona się przez to do niego nie odzywała... no ale teraz zrozumiała, że to jej nic nie da, bo ona może się obrażać a my i tak się tym nie przejmujemy... troche przestała wtrącać się w nie swoje sprawy no i przestała być taka ciekawska ![]()
Byłam. i nawet nie macie pojęcia jak bardzo tego żałuję...
ale przynajmniej doszłam do wniosku, że bardzo dobrze zrobiłam, że nie przychodziłam tyle czasu i niestety ( dla mojego chłopaka) dalej tak będzie !!
Ogranicz kontakty do niezbędnego minimum i masz problem z głowy. Im dłużej nie będzie was wdziala tym lepiej. W koncu odpuści.
złotoŚliwa napisał/a:Byłam. i nawet nie macie pojęcia jak bardzo tego żałuję...
ale przynajmniej doszłam do wniosku, że bardzo dobrze zrobiłam, że nie przychodziłam tyle czasu i niestety ( dla mojego chłopaka) dalej tak będzie !!
Ogranicz kontakty do niezbędnego minimum i masz problem z głowy. Im dłużej nie będzie was wdziala tym lepiej. W koncu odpuści.
ograniczam kontakty i naprawdę rzadko tam chodzę. ale ostatnio jego mama ciągle podpytuje go kiedy przyjdę i zaprasza. Ja cały czas mówię chłopakowi, że nie mam zamiaru do niego przychodzić no i jest spięcie.... ![]()
masala napisał/a:złotoŚliwa napisał/a:Byłam. i nawet nie macie pojęcia jak bardzo tego żałuję...
ale przynajmniej doszłam do wniosku, że bardzo dobrze zrobiłam, że nie przychodziłam tyle czasu i niestety ( dla mojego chłopaka) dalej tak będzie !!
Ogranicz kontakty do niezbędnego minimum i masz problem z głowy. Im dłużej nie będzie was wdziala tym lepiej. W koncu odpuści.
ograniczam kontakty i naprawdę rzadko tam chodzę. ale ostatnio jego mama ciągle podpytuje go kiedy przyjdę i zaprasza. Ja cały czas mówię chłopakowi, że nie mam zamiaru do niego przychodzić no i jest spięcie....
To w takim razie on ma ze sobą problem i musi się zastanowić czy chce być z mamusią, czy z Tobą.
złotoŚliwa napisał/a:masala napisał/a:Ogranicz kontakty do niezbędnego minimum i masz problem z głowy. Im dłużej nie będzie was wdziala tym lepiej. W koncu odpuści.
ograniczam kontakty i naprawdę rzadko tam chodzę. ale ostatnio jego mama ciągle podpytuje go kiedy przyjdę i zaprasza. Ja cały czas mówię chłopakowi, że nie mam zamiaru do niego przychodzić no i jest spięcie....
To w takim razie on ma ze sobą problem i musi się zastanowić czy chce być z mamusią, czy z Tobą.
Nie no, on zawsze chce być ze mną i jak mówię, że nigdzie nie idziemy to faktycznie nie idziemy. Tylko mu jest przykro, że nie odwiedzamy jego rodziców... tym bardziej, że jego mama coraz częściej go pyta kiedy przyjdę, a on już nie wie jak się "wykręcać". PO prostu już ma dość tej sytuacji, bo jest miedzy młotem a kowadłem...
50 2009-06-12 09:22:39 Ostatnio edytowany przez masala (2009-06-13 22:51:25)
To w takim razie on ma ze sobą problem i musi się zastanowić czy chce być z mamusią, czy z Tobą.
Nie no, on zawsze chce być ze mną i jak mówię, że nigdzie nie idziemy to faktycznie nie idziemy. Tylko mu jest przykro, że nie odwiedzamy jego rodziców... tym bardziej, że jego mama coraz częściej go pyta kiedy przyjdę, a on już nie wie jak się "wykręcać". PO prostu już ma dość tej sytuacji, bo jest miedzy młotem a kowadłem...
Sama stwierdziłaś, że ona się czepia pierdoł, więc idź do niej raz na pół roku, wysłuchaj jej trollowania i olej to. Kobiety w jej wieku bardzo często tak mają. Klimakterium i takie tam.
Teściowa to lux KOBIETKA
Moja teściowa akurat jest w porządku
Więc nie mogę narzekać. Może za to mój narzeczony, któremu trafiła się teściowa jak z dowcipów (i horrorów)
Z przykrością muszę to stwierdzić.
ja też dobrego słowa o mojej przyszłej teściowej nie powiem. próbuje trzymać swego syna krótko - potrafi dzwonić nawet 6 razy do niego kiedy jest u mnie. wtedy, zwykle z pyskiem, wykrzykuje, że co to ma znaczyć, że za długo ze mną jest, że nie mamy ślubu, że jutro musi rano wstać, że ludziom (mojej rodzinie) przeszkadza i nie mogą spać i oczywiście: że ma natychmiast wracać. na początku wracał, teraz uspokaja ją (raczej próbuje uspokoić) i wraca kiedy chce. ale ja i tak mam jej dosyć. słucha plotek na mój temat (i wierzy im!), uważa, że go zdemoralizowałam (ciekawe czym?).
nie lubię chodzić do jego domu. zwykle wychodzę stamtąd z płaczem. za każdą kolejną taką wizytą obiecuje sobie, że już nigdy więcej tam nie pójdę i paru miesiącach, a ostatnio po 2 latach - łamię się i znów wchodzę w paszczę lwa. kiedyś wyzwała mnie od k****bo .... powiedziałam, że nie byłam u spowiedzi! przy tych rozmowach zwykle jesteśmy same, więc mój chłopak tego nie słyszy, tylko później widzi, że zanoszę się od płaczu. staje zawsze w mojej obronie, ale wiem, że to jego matka. będzie ją kochać, ale jej nie zmieni.
przy rozmowie z nią muszę uważać, żeby nie powiedzieć czegoś, co z czasem odwróci się przeciwko mnie lub jemu. tylko nigdy nie wiadomo co to może być, zmienia zdanie jak w kalejdoskopie: coś jej się spodoba w mojej wypowiedzi teraz, a za 5 minut już się drze, że to nie dobrze, źle itp. chciała, żebym po skończeniu 18 lat wyszła za niego za mąż, wściekła się gdy poszłam na studia, gdy rozpoczęłam kolejne też się wściekła. najchętniej widziałaby mnie u siebie w domu, gotującą, sprzątającą, zmieniającą pieluchy i wycierającą nosy i pewnie całkowicie jej podporządkowaną.
on jest jej jedynym dzieckiem, dodatkowo późno urodzonym. z jednej strony matka ucha na niego, a z drugiej wykorzystuje - np. nie możemy wyjechać na dłużej, bo: okradną i napadną jego rodziców, coś się stanie: awaria instalacji wszelakiego typu, choroba... jeżeli mamuśka nie jest w nastroju, potrafi obudzić syna w nocy i narzekać na nasz związek, na mnie, na niego. potem ona śpi sobie w najlepsze, a on wstaje do pracy. wiem, że to wywieranie presji moralnej, ale co poradzić jeżeli ona skutkuje?
przez toksyczną teściową chciałam zakończyć związek. na szczęście, nie udało się
ale nie wiem, czy kiedy znów się jej odwidzę, wytrzymam kolejną serię obelg, inwigilacji i sama nie wiem czego jeszcze...
może Wy coś wymyślicie?
ja też dobrego słowa o mojej przyszłej teściowej nie powiem. próbuje trzymać swego syna krótko - potrafi dzwonić nawet 6 razy do niego kiedy jest u mnie. wtedy, zwykle z pyskiem, wykrzykuje, że co to ma znaczyć, że za długo ze mną jest, że nie mamy ślubu, że jutro musi rano wstać, że ludziom (mojej rodzinie) przeszkadza i nie mogą spać i oczywiście: że ma natychmiast wracać. na początku wracał, teraz uspokaja ją (raczej próbuje uspokoić) i wraca kiedy chce. ale ja i tak mam jej dosyć. słucha plotek na mój temat (i wierzy im!), uważa, że go zdemoralizowałam (ciekawe czym?).
nie lubię chodzić do jego domu. zwykle wychodzę stamtąd z płaczem. za każdą kolejną taką wizytą obiecuje sobie, że już nigdy więcej tam nie pójdę i paru miesiącach, a ostatnio po 2 latach - łamię się i znów wchodzę w paszczę lwa. kiedyś wyzwała mnie od k****bo .... powiedziałam, że nie byłam u spowiedzi! przy tych rozmowach zwykle jesteśmy same, więc mój chłopak tego nie słyszy, tylko później widzi, że zanoszę się od płaczu. staje zawsze w mojej obronie, ale wiem, że to jego matka. będzie ją kochać, ale jej nie zmieni.
przy rozmowie z nią muszę uważać, żeby nie powiedzieć czegoś, co z czasem odwróci się przeciwko mnie lub jemu. tylko nigdy nie wiadomo co to może być, zmienia zdanie jak w kalejdoskopie: coś jej się spodoba w mojej wypowiedzi teraz, a za 5 minut już się drze, że to nie dobrze, źle itp. chciała, żebym po skończeniu 18 lat wyszła za niego za mąż, wściekła się gdy poszłam na studia, gdy rozpoczęłam kolejne też się wściekła. najchętniej widziałaby mnie u siebie w domu, gotującą, sprzątającą, zmieniającą pieluchy i wycierającą nosy i pewnie całkowicie jej podporządkowaną.
on jest jej jedynym dzieckiem, dodatkowo późno urodzonym. z jednej strony matka ucha na niego, a z drugiej wykorzystuje - np. nie możemy wyjechać na dłużej, bo: okradną i napadną jego rodziców, coś się stanie: awaria instalacji wszelakiego typu, choroba... jeżeli mamuśka nie jest w nastroju, potrafi obudzić syna w nocy i narzekać na nasz związek, na mnie, na niego. potem ona śpi sobie w najlepsze, a on wstaje do pracy. wiem, że to wywieranie presji moralnej, ale co poradzić jeżeli ona skutkuje?
przez toksyczną teściową chciałam zakończyć związek. na szczęście, nie udało sięale nie wiem, czy kiedy znów się jej odwidzę, wytrzymam kolejną serię obelg, inwigilacji i sama nie wiem czego jeszcze...
może Wy coś wymyślicie?
Na Twoim miejscu już dawno wziełabym mojego faceta i uciekła na drugi koniec Polski, byle jak najdalej od niej. Współczuję...
dzięki, vidomina, wsparcie dobra rzecz ![]()
niestety, ucieczka na koniec Polski odpada
ciągle myślę, z miernym skutkiem, nad jakimś innym radykalnym rozwiązaniem....
Blanche, a jak w tej chorej sytuacji zachowuje się Twój chłopak?? Tak jak przedstawiłaś sytuację można wywnioskować, że on daje matce sobą manipulować.
Celia, może faktycznie za mało opisałam jego reakcje. mój P po tych najostrzejszych akcjach kłóci się z matką o mnie, zabiera mnie stamtąd i uspokaja. skaczą sobie do oczu i przy mnie i gdy mnie nie ma. z obu stron padają niewyszukane epitety.
ona wywiera na niego ogromny wpływ, mówiąc, że coś się stanie gdy nie będzie go obok rodziców. to starsi ludzie, a ona ma specyficzne podejście do życia. chyba mogę ją określić mianem matrony-dewotki. ale dewocja nie przeszkadza jej w słownym i fizycznym atakowaniu syna. może to dziwne, ale nie raz zamierzała się na niego np. z kijem od mopa, który zresztą i tak na nim połamała, a mój P i tak niczego nie poczuł. wydaje mi się, że jeżeli teściowej nie idą sprawy tak, jak planowała to z bezsilności próbuje wszystkich możliwych i dostępnych sposobów. a P odpiera ataki za mnie i za siebie.
nie wiem kto bardziej cierpi na moich złych kontaktach z jego matką: czy on czy ja.
P często zamyka się na temat matki, woli go unikać. widzę, że jest mu ciężko, nie potrafię temu zaradzić. jej mąż też nie daje sobie z nią rady - dla świętego spokoju zgadza się na wszystko.
ja widzę tylko jedno rozwiązanie, przeczekać, ona nie będzie żyć wiecznie. możecie uznać, że jestem bezduszna, trudno. ale to chyba jedyne wyjście z tej sytuacji.
Pozostaje ograniczyć i to bardzo kontakty z tą kobietą, to może przestanie stosować szantaż typu:"że coś się stanie gdy nie będzie go obok rodziców".
kontakty z mojej strony są ograniczane - chociaż ona się dziwi czemu tak rzadko przychodzę....,
ale niestety, czasem spotkać się musimy, choćby przypadkiem...
karina85 Twój luby musi postawić się jej, bo inaczej całe życie bedzie wtrącała się w wasze małżeństwo, nie wiem czy wiesz, ale im więcej ingerencji osób trzecich tym wiekszę szanse na rozpad. Powiedz jej szczerze co myslisz, że on jest dorosły i że może decydować o sobie a poza tym za niedługo staniecie się z narzeczonym oddzielną rodziną. Oczywiście postaraj się to zrobić bez nerwów. Przypomniała mi się taka piosenka:"teściowo ty stary rowerze tylko ci pedałów brak....(...) szła teściowa przez las pogryzły ją żmije, żmije wyzdychały a teściowa żyje"
Nie oceniajmy przez stereotypy....
Moje relację z teściową też nie należały do najcudowniejszych. Na początku zaczęła mi rządzić, co powinnam zrobić, jak itp. Prowadziło to tylko do złych relacji z moim mężem ( zrobiłam obiad, przyjedźcie, - co z tego, że ja właśnie u siebie podawałam do stołu) mąż oczywiście oznajmił, że oczywiście musimy jechać i awantura gotowa... sytuacja zaczęła być nie do zniesienia, czułam się jak by teściowa była moją rywalką o względy męża, któregoś dnia oznajmiłam mężowi, iż rozumiem że ona jest jego matką, i że nie mam nic przeciwko żebyśmy ją odwiedzali i żeby ona nas odwiedzała ale musi pojąć że to ja jestem teraz mu najbliższą osobą, kobieta z która spędzi resztę życia i podziałało. Teściowa zaczęła zauważać, że stosunek jej synka a mojego męża zaczął się zmieniać, zrozumiała, że ceni bardziej moją kuchnię, mój sposób bycia na życie, a więc i ona się zmieniła. Dzięki temu nasze kontakty bardzo się zmieniły , już jej nie traktowałam jako wroga, a raczej jak przyjaciółkę, stałam się dla niej jak córka ( której nigdy nie miała). Niestety nie dane nam było długo cieszyć się sobą... umarła... choć tak bardzo mi jej brak...
A więc drogie kobietki dajcie swym teściową szanse nie zapominajcie, ze kiedyś i wy nimi zostaniecie, a nie chcielibyście, żeby was odbierali jako intruza, kogoś kto tylko robi zamęt...
Życie jest po prostu za krótkie...
Dzień dobry wszystkim ![]()
u mnie się trochę zmieniło...
a to dlatego, że pewne sytuacje zmuszają mnie do odwiedzin przyszłej teściowej. Powiem Wam, że narazie nie jest źle- jest bardzo milutka uśmiecha się więc ja i odpłacam tym samym. Chociaż też nie staram się włazić jej na głowę i być na siłę uprzejma. Z "teściem" więcej rozmawiam, z nim to naprawdę można się pośmiać i o wszystkim pogadać ![]()
Ale i tak nie będę ich często odwiedzać tylko teraz chodzę ze względu na pewne okoliczności...
Później znowu ograniczę wizyty do minimum, bo niestety nie zapomnę tego co przeżywałam jakieś pół roku temu ...
Pozdrawiam :*
Matka mojego Mężczyzny "łapała" mnie przez telefon w moje urodziny, a później w imieniny. Za każdym razem udało się. I wiecie co? Była niesamowicie miła, składała życzenia, pytała co i jak, śmiała się... Naprawdę sympatyczne rozmowy
i oby się nie zmieniło ....
Są głupie matki- do których nie chce dotrzeć,że Ich dziecko zakładając rodzinę zmienia priorytety.Bo przecież tak naprawdę- nie przestaje ono kochać .Sama jestem teściową i może dlatego spodobały mi się słowa magii-życie jest za krótkie by niepotrzebnie "bić pianę".Dla mnie to logiczne,że odpowiedzialność za małżonka /ę/ a później dzieci jest ważniejsze niż szantaż czy uzależnianie od rodziców.A kto tego nie rozumie- jest kiep.
Witajcie.
Ja mam nie lada problem ze swoją......odstąpiła nam mieszkanie ponieważ tułaliśmy sie po stancjach i takie tam....zaczeliśmy wykańczać mieszkanie i pokazała różki....bez rozmowy z nami stwierdziła że mamy oddać komuś naszego psa( bo mamy takie nasze szczęście) i nie było że może byśmy oddali czy nam sie podaoba czy nie...tylko mamy oddać i koniec....mi sie rozdziera serce.....nie wiem co robić ...mąż też sie wacha między decyzją a miedzy moimi prożbami....boje sie że wybierze oddanie psa i mieszkanie mamusi....ja chyba sie nie przeprowadze....to bedzie koniec naszego związku...boże nie wiem co mam robić........;(