Chodziłam do psychologa, teraz chodze co jakis czas.
Nie widzę jakiejś znaczącej zmiany. Dowiedziłam sie pare rzeczy, zrozumiałam pewne zachowania.
Nie umiłam sobie poradzić z tym jak okrutnie mąż mnie potraktował, z jaką nienawiścią, dlaczego chciał mnie zniszczyć.
Ale byłam też na spotkaniu z life coachem. To spotkanie dało mi więcej niż kilkanaści ewizyt u psychologa.
Jka do tego masz elementy hipnozy, to efekt masz natychmiastowy.
Kiedy tam szłam, czułam się przytłoczona, po coachingu czułam się lekko. Wrszcie było mi lepiej.
Co prawda zaprogramowałam się chyba w nieodpowiednim kierunku, ale po pwenym czasie to przestaje działać.
Musiałm popracować nad paroma sprawami, także mąz był jednym z tematów.
Zdecydowanie polecam.
Póki co, funkcjonuje bez leków.
Psycholog jest dla mnie wydatkiem sporym, 90 zł za godzinkę.
Pisanie na forum pomaga. Teraz weszło mi w nawyk.
Ale przede wszystkim to co się z nami dzieje zalezy od nas. Zwyczajnei trzeb asie wypłakać, trzeba czasem załamać. Nie można zgrywać twardzielki.
Karolin awmawiasz sobei wielką miłośc do męża.
Rozumiem Cię, bo ci go brakuje. Ale pwościekaj się tez na niego trochę.
Ja swojego męża miłam gdzieś. Tak na prawdę to nawet chciałąm żeby z nią był, żeby mieć z nim spokój.
Coś się zmieniło. Ale nadal nei brakuje mi go w domu.
Ja już sobei poukładałam życie bez niego. Nie brakuje mi jego szczoteczki do zębów.
Dobrze mi bez niego.
Mąż przydałby mi się jako kochanek. Tak do spotkań kiedy mam ochotę. No i żeby zostawiał pieniądze na dzieci.
Nie chcę od niego pieniędzy na siebie.
Nauczyłam się ogarniać dom, czwórkę dzieci. Przeszłam sama ciążę, poród.
Nie tęsknie za dodatkowymi skarpetkami do prania. Zresztą moje dzieci też nauczyły się samodzielności.
Cieszę się, że w tym trudnym okresie kiedy urodziłam czwarte dziecko byłam bez niego.
Korzystałam z każdej chwili żeby dojść do siebie. Dla męża i tak nie miałabym czasu.
Nawet już nei jestem n aniego zła, że zostawił mni ew takim okresie. Dałam radę.
Mam to za sobą. Jeszcze muszę wytrzymać ok rok.
Kto wie, jeśli z nią nie będzie, jęsli między nami się poprawi to być może wtedy będę skłonna znowu razem zamieszkać.
Karolina, korzystaj z wolności...:)