Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 454 z 454 ]

391

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

Jak następnym razem ktoś Ciebie zapyta to odpowiedz ,że nie masz ochoty rozmawiać ...Zawiodłaś się na koleżance(przyjaciółce) i to powinno nauczyć Cię trochę na przyszłość...Ja chodziłam na terapie ,poza tym miałam wsparcie duchowe...Własna rodzina mnie opuściła w nieszczęściu...Dopiero po latach jak im się zaczęły walić problemy to sobie o mnie przypomnieli...Takie jest życie...

Masz racje - ludzie sa dwulicowi ale nie wszyscy na szczescie.
A co do lekow i lekarzy to tez musze sie zgodzic - ja bylam na lekach ponad 1,5 roku.
No i pomoglo - ale najbardziej pomogla zmiana mieszkania, pracy, otoczenia i powrot do nauki wink
W nawale zajec nikt nie ma dosc czasu zeby sie smucic smile

Zobacz podobne tematy :

392

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
nell999 napisał/a:
Maru napisał/a:

Jak następnym razem ktoś Ciebie zapyta to odpowiedz ,że nie masz ochoty rozmawiać ...Zawiodłaś się na koleżance(przyjaciółce) i to powinno nauczyć Cię trochę na przyszłość...Ja chodziłam na terapie ,poza tym miałam wsparcie duchowe...Własna rodzina mnie opuściła w nieszczęściu...Dopiero po latach jak im się zaczęły walić problemy to sobie o mnie przypomnieli...Takie jest życie...

Masz racje - ludzie sa dwulicowi ale nie wszyscy na szczescie.
A co do lekow i lekarzy to tez musze sie zgodzic - ja bylam na lekach ponad 1,5 roku.
No i pomoglo - ale najbardziej pomogla zmiana mieszkania, pracy, otoczenia i powrot do nauki wink
W nawale zajec nikt nie ma dosc czasu zeby sie smucic smile

Racja, dlatego potrzebuje pracy!!!! Szukam, ale nic, wielkie NIC sad sad sad
Tez mnie to dobija, bo praca, wyrwanie się z domu, od tych problemów, wszystko by zmieniła, no i kasa dodatkowa, a tu jak się wali to się wali wszystko sad
nad tymi lekami muszę pomyśleć, bo bez nich chyba nic z tego nie będzie hmm

393

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
nell999 napisał/a:
Maru napisał/a:

Jak następnym razem ktoś Ciebie zapyta to odpowiedz ,że nie masz ochoty rozmawiać ...Zawiodłaś się na koleżance(przyjaciółce) i to powinno nauczyć Cię trochę na przyszłość...Ja chodziłam na terapie ,poza tym miałam wsparcie duchowe...Własna rodzina mnie opuściła w nieszczęściu...Dopiero po latach jak im się zaczęły walić problemy to sobie o mnie przypomnieli...Takie jest życie...

Masz racje - ludzie sa dwulicowi ale nie wszyscy na szczescie.
A co do lekow i lekarzy to tez musze sie zgodzic - ja bylam na lekach ponad 1,5 roku.
No i pomoglo - ale najbardziej pomogla zmiana mieszkania, pracy, otoczenia i powrot do nauki wink
W nawale zajec nikt nie ma dosc czasu zeby sie smucic smile

Racja, dlatego potrzebuje pracy!!!! Szukam, ale nic, wielkie NIC sad sad sad
Tez mnie to dobija, bo praca, wyrwanie się z domu, od tych problemów, wszystko by zmieniła, no i kasa dodatkowa, a tu jak się wali to się wali wszystko sad
nad tymi lekami muszę pomyśleć, bo bez nich chyba nic z tego nie będzie hmm

Idz może do Osrodka Pomocy Rodzinie w swojej okolicy , tam powinni być fachowcy ; prawnik , psycholog no i powiedz niech Ci pomogą z pracą! Ja wiele lat korzystałam z takiej pomocy i wyszłam z dołka....

394

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
nell999 napisał/a:

Masz racje - ludzie sa dwulicowi ale nie wszyscy na szczescie.
A co do lekow i lekarzy to tez musze sie zgodzic - ja bylam na lekach ponad 1,5 roku.
No i pomoglo - ale najbardziej pomogla zmiana mieszkania, pracy, otoczenia i powrot do nauki wink
W nawale zajec nikt nie ma dosc czasu zeby sie smucic smile

Racja, dlatego potrzebuje pracy!!!! Szukam, ale nic, wielkie NIC sad sad sad
Tez mnie to dobija, bo praca, wyrwanie się z domu, od tych problemów, wszystko by zmieniła, no i kasa dodatkowa, a tu jak się wali to się wali wszystko sad
nad tymi lekami muszę pomyśleć, bo bez nich chyba nic z tego nie będzie hmm

Idz może do Osrodka Pomocy Rodzinie w swojej okolicy , tam powinni być fachowcy ; prawnik , psycholog no i powiedz niech Ci pomogą z pracą! Ja wiele lat korzystałam z takiej pomocy i wyszłam z dołka....

Właśnie się umówiłam do psychologa, na piątek godz. 13
Boje się, nie wiem co się tam mówi, jak to się odbywa sad Mam nadzieję że mi pomoże, chociaż trochę...

395

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

psycholog pomoże, ale znowu czas, mnie od psychologa skierowano do lekarza " specjalisy" miałam stany depresyjne, dzięki lekom mogłam jakoś normalnie funkcjonować, szkoda że mieszkasz daleko bo u mnie w pracy szukali do admninistarcji

396

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

psycholog pomoże, ale znowu czas, mnie od psychologa skierowano do lekarza " specjalisy" miałam stany depresyjne, dzięki lekom mogłam jakoś normalnie funkcjonować, szkoda że mieszkasz daleko bo u mnie w pracy szukali do admninistarcji

No widzisz sad wiem, że praca by mi strasznie pomogła, nowi ludzie, obowiązki, brak czasu na myślenie o tym pateflonie sad
leki przepisał Ci psycholog? jak wyglądała pierwsza wizyta?

397

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

leki wypisałam mi psychiatra, który przyjmował w tej samej przychodni co psycholog, pierwasz wizyta... pomogła mi z siebie  wyrzucić wszystko to co miałal w głowie, spłakałm sie strasznie, ale jak wyszłam poczulam sie o wiele lepiej, psycholog uświadomił mi wiele rzeczy, byłam w takim stanie, że dokładnie nie pamiętam pytań jaki mi zadawał

398

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Chodziłam do psychologa, teraz chodze co jakis czas.
Nie widzę jakiejś znaczącej zmiany. Dowiedziłam sie pare rzeczy, zrozumiałam pewne zachowania.
Nie umiłam sobie poradzić z tym jak okrutnie mąż mnie potraktował, z jaką nienawiścią, dlaczego chciał mnie zniszczyć.
Ale byłam też na spotkaniu z life coachem. To spotkanie dało mi więcej niż kilkanaści ewizyt u psychologa.
Jka do tego masz elementy hipnozy, to efekt masz natychmiastowy.
Kiedy tam szłam, czułam się przytłoczona, po coachingu czułam się lekko. Wrszcie było mi lepiej.
Co prawda zaprogramowałam się chyba w nieodpowiednim kierunku, ale po pwenym czasie to przestaje działać.
Musiałm popracować nad paroma sprawami, także mąz był jednym z tematów.

Zdecydowanie polecam.
Póki co, funkcjonuje bez leków.
Psycholog jest dla mnie wydatkiem sporym, 90 zł za godzinkę.
Pisanie na forum pomaga. Teraz weszło mi w nawyk.
Ale przede wszystkim to co się z nami dzieje zalezy od nas. Zwyczajnei trzeb asie wypłakać, trzeba czasem załamać. Nie można zgrywać twardzielki.

Karolin awmawiasz sobei wielką miłośc do męża.
Rozumiem Cię, bo ci go brakuje. Ale pwościekaj się tez na niego trochę.
Ja swojego męża miłam gdzieś. Tak na prawdę to nawet chciałąm żeby z nią był, żeby mieć z nim spokój.
Coś się zmieniło. Ale nadal nei brakuje mi go w domu.
Ja już sobei poukładałam życie bez niego. Nie brakuje mi jego szczoteczki do zębów.
Dobrze mi bez niego.
Mąż przydałby mi się jako kochanek. Tak do spotkań kiedy mam ochotę. No i żeby zostawiał pieniądze na dzieci.
Nie chcę od niego pieniędzy na siebie.
Nauczyłam się ogarniać dom, czwórkę dzieci. Przeszłam sama ciążę, poród.
Nie tęsknie za dodatkowymi skarpetkami do prania. Zresztą moje dzieci też nauczyły się samodzielności.
Cieszę się, że w tym trudnym okresie kiedy urodziłam czwarte dziecko byłam bez niego.
Korzystałam z każdej chwili żeby dojść do siebie. Dla męża i tak nie miałabym czasu.
Nawet już nei jestem n aniego zła, że zostawił mni ew takim okresie. Dałam radę.
Mam to za sobą. Jeszcze muszę wytrzymać ok rok.

Kto wie, jeśli z nią nie będzie, jęsli między nami się poprawi to być może wtedy będę skłonna znowu razem zamieszkać.

Karolina, korzystaj z wolności...:)

399

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Racja, dlatego potrzebuje pracy!!!! Szukam, ale nic, wielkie NIC sad sad sad
Tez mnie to dobija, bo praca, wyrwanie się z domu, od tych problemów, wszystko by zmieniła, no i kasa dodatkowa, a tu jak się wali to się wali wszystko sad
nad tymi lekami muszę pomyśleć, bo bez nich chyba nic z tego nie będzie hmm

W Twoim profilu widzialam ze jestes z Sosnowca - toz to duze miasto! Zaraz obok Katowice i reszta - dasz rade, powoli sie znajdzie. Jezeli dasz rade dojezdzac to na pewno cos znajdziesz w swoim zakresie smile
Powodzenia smile
A co do lekarza - jezeli masz stany depresyjne, wysla Cie do psychiatry - na pewno pomoze juz sama rozmowa z kims obiektywnym, kto po prostu wyslucha.

400

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Wiecie co kobietki!?
bet, masz kuźwa racje, korzystać z wolności!!! baaaaardzo bym chciała, może się przełamię smile
Czasami sobie tak myślę ; spokój, cisza, posprzątam to ok, nie posprzątam, to tez ok, ugotuję obiad to zjemy, nie ugotuję to się czymś innym napchamy, syn i tak zjada obiady w szkole smile I może masz racje że wmawiam sobie ta wielką miłość do niego?? Może teraz powinnam wmówić sobie ogromną nienawiść? Chyba z takim uczuciem będzie mi łatwiej przez to przejść hmm
Tez mi brakuje kogoś, do kogo można się przytulić, pocałować itp. sex? pewnie, brakuje mi tego cholernie, to chyba normalne smile
nell999 wiesz jak to jest z praca, nie masz znajomości, nie masz pracy hmm ale nie tracę nadziei, musi się w końcu los do mnie uśmiechnąć smile

401

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Racja, dlatego potrzebuje pracy!!!! Szukam, ale nic, wielkie NIC sad sad sad
Tez mnie to dobija, bo praca, wyrwanie się z domu, od tych problemów, wszystko by zmieniła, no i kasa dodatkowa, a tu jak się wali to się wali wszystko sad
nad tymi lekami muszę pomyśleć, bo bez nich chyba nic z tego nie będzie hmm

Idz może do Osrodka Pomocy Rodzinie w swojej okolicy , tam powinni być fachowcy ; prawnik , psycholog no i powiedz niech Ci pomogą z pracą! Ja wiele lat korzystałam z takiej pomocy i wyszłam z dołka....

Właśnie się umówiłam do psychologa, na piątek godz. 13
Boje się, nie wiem co się tam mówi, jak to się odbywa sad Mam nadzieję że mi pomoże, chociaż trochę...

Normalnie mówisz z czym przychodzisz; mąż Ciebie rzucił, nie masz pracy, jesteś załamana itd.itp.

402 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-03 19:16:12)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:

Do wieczorka, zajrzę do Was na godzinkę.
Wasza Netbabeczka....hihihi smile

W takim razie czekamy smile

Dżo Dżo, wysłałem Tobie książki i nr gadulca na Twojego maila.
Pozdrawiam i owocnej lektury smile

403

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:

Do wieczorka, zajrzę do Was na godzinkę.
Wasza Netbabeczka....hihihi smile

W takim razie czekamy smile

Dżo Dżo, wysłałem Tobie książki i nr gadulca na Twojego maila.
Pozdrawiam i owocnej lektury smile

A ja chciałam się pochwalić, że dzisiaj byłam silna i cały dzień wysyłałam CV. Jestem z siebie dumna smile!!!. Żebym tylko miała więcej takich dni.

P.S. Mark21 jeszcze raz dzięki za książki i rozmowę smile.

404

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

dżo dżo ja również jestem z Ciebie dumna big_smile

Ja też wysyłam, szału nie ma z ogłoszeniami, no ale szukam hmm
Wiem jedno, praca ratuje mi życie!!!!!

405

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Dziewczyny, ja też nie dość że zostałam sama z czwórką dzieci, to straciłam pracę.
Pracowałąm dla męża. To co zarobiłam szło na jego firmowe konto.
Pracowałam tak przez ponad 12 lat.
Mąż nawet nie wypłacał mi żadnej pensji. Oficjalnie zatrudniona byłam u teścia.
Owszem dom prowadziliśmy wspólnie. Był według mnie ok.
Ale kiedy zaczęło się z kochanką tookazało się, że potrafił w 2 tygodnie wydac 20 tys zl.
A moja praca szła na utrzymanie tej dziewczyny. Dla dzieci już nie było.
U teścia skończyła mi się umowa o pracę.
Zaproponował, że może mi ją przedłużyć, ale musze sobie sama opłacać składki.
Owszem, mam możliwośc realizacji zleceń przez teścia. Nadwyżka ze zlecenia jest dla mnie.
Płaci mi na rękę.
Staram się o dofinanasowanie z UE na założenie i prowadzenie firmy.
Mąż pozabierał mi zlecenia. Chciałby żeby dalej faktury za moją pracę były wystawiane na niego. Płaciłby mi nadwyżkę.
Ale ja nie chcę.
Nie chcę, żeby mąż czy teść kontrolowali ile zarabiam, ile na siebie wydaję.

I to jest wkurzające, straciłam wszystko. Męża, pełną rodzinę, pracę którą lubiłam.
Pracowało mi się super. A teraz zostałam wykopana.

Dziewczyny, włąsna kasa to podstawa.
Dzieki temu, ze dostaję zasiłek i moge jeszcze coś zarobic u teścia mam n awłąsne wydatki.
Mogę pójść do fryzjera, kupić sobie jakiś ciuszek, a bywało że pieniądze te mnie ratowały, ,bo to co zostawiał mąż nie starczało. Dokłądałam prawie 3 tys miesięcznie do życia.

Teraz jest ciut lepiej , ale ja z kolei mam mniej zleceń.
Ale przede wszytkim kiedy chcę to ide do sklepu i sobi elub dziecku coś kupię.
A tak musiałam się męża prosić, że potrzebuję...

406

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
bet napisał/a:

Dziewczyny, ja też nie dość że zostałam sama z czwórką dzieci, to straciłam pracę.
Pracowałąm dla męża. To co zarobiłam szło na jego firmowe konto.
Pracowałam tak przez ponad 12 lat.
Mąż nawet nie wypłacał mi żadnej pensji. Oficjalnie zatrudniona byłam u teścia.
Owszem dom prowadziliśmy wspólnie. Był według mnie ok.
Ale kiedy zaczęło się z kochanką tookazało się, że potrafił w 2 tygodnie wydac 20 tys zl.
A moja praca szła na utrzymanie tej dziewczyny. Dla dzieci już nie było.
U teścia skończyła mi się umowa o pracę.
Zaproponował, że może mi ją przedłużyć, ale musze sobie sama opłacać składki.
Owszem, mam możliwośc realizacji zleceń przez teścia. Nadwyżka ze zlecenia jest dla mnie.
Płaci mi na rękę.
Staram się o dofinanasowanie z UE na założenie i prowadzenie firmy.
Mąż pozabierał mi zlecenia. Chciałby żeby dalej faktury za moją pracę były wystawiane na niego. Płaciłby mi nadwyżkę.
Ale ja nie chcę.
Nie chcę, żeby mąż czy teść kontrolowali ile zarabiam, ile na siebie wydaję.

I to jest wkurzające, straciłam wszystko. Męża, pełną rodzinę, pracę którą lubiłam.
Pracowało mi się super. A teraz zostałam wykopana.

Dziewczyny, włąsna kasa to podstawa.
Dzieki temu, ze dostaję zasiłek i moge jeszcze coś zarobic u teścia mam n awłąsne wydatki.
Mogę pójść do fryzjera, kupić sobie jakiś ciuszek, a bywało że pieniądze te mnie ratowały, ,bo to co zostawiał mąż nie starczało. Dokłądałam prawie 3 tys miesięcznie do życia.

Teraz jest ciut lepiej , ale ja z kolei mam mniej zleceń.
Ale przede wszytkim kiedy chcę to ide do sklepu i sobi elub dziecku coś kupię.
A tak musiałam się męża prosić, że potrzebuję...

Laski, nasze życie odwróciło się niestety o 180 stopni ;( pateflony nawet nie zdają sobie sprawy z tego, co nam zrobili, co nam zabrali i jak jest nam ciężko. Ja o kupieniu sobie nowego ciuszka mogę zapomnieć, nie ma szans! Musze zapłacić składki w szkole, obiady i jakieś tam jeszcze bzdety, zastanawiam się skąd wezmę kasę jutro na psychologa sad paliwo do tego, a auto kopci okrutnie sad staram się jeździć jak najmniej...
Pieniążki z kieszeni uciekają w błyskawicznym tempie, niestety ;(
jak nie znajdę pracy, to nie wiem co to będzie sad sad sad

407

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

A mąż zostawia na dziecko?
No i oczywiście czy zostwia wystarczająco dużo?
Jak w naszym malżeństwie pojawiła sie kochanka, to ja wciąż płąkałam. W ogóle nie myślałam o kasie. Znajom ami mówiła, pomyśl o zabezpieczeniu finamsowym, musisz zarabiać włąsne pieniądze. A mnie nawet do głowy nie przyszło że ta sytuacja odbije się też na finasach.

Pomaga mi też mama. Wpakowała w mój dom sporo kasy. Przywozi obiadki, daje kasę dla mnie.
Stram sie pieniądze ktore mi daje wydawać na siebie.
Tłumacze sobie, dzieci mają ojca.
Syn chodzi do prywatnej szkoły. Mąż zobowiązał się płacić.
Zalega z opłatą do marca zeszłego roku.
Na razie to olewam. Nie mam własnego majątku.
Jeśli dostanę dotację, nie mogą jej ruszyć na długi.

Mąż obiecuje ,że wyjdzie z długów.
W tym roku już 3 razy Urząd Skarbowy zablokował mu konta.
I dobrze, niech widzi do czego prowadzi kochanka.
Przez wszystkie lata małżeństwa nie mielośmy nawet debetu. Tylko darabianie się. A teraz straty i długi.

Wiem, że damy sobie radę jesli nie będzie z tą swoją pięknością.
Może za jakiś czas odbuduje się straty finasowe, ale co z uczuciem?

408

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Płaci rachunki (jeszcze), groszem jakimś tez rzuci, ale niestety, czasami tego jest za mało sad No i co tu robić??? Niech się ten los do nas już uśmiechnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

409 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-04 11:14:24)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Płaci rachunki (jeszcze), groszem jakimś tez rzuci, ale niestety, czasami tego jest za mało sad No i co tu robić??? Niech się ten los do nas już uśmiechnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Karolinka, jestem też na gadulcu, jak chcesz pogadać - do usług smile

Twój jm zaczyna mnie wnerwiać, pora walnąć po łapach!

Dżo dżo- mam inną apkę na droida, mogę pchnąć przez GG lub na maila.

410

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Płaci rachunki (jeszcze), groszem jakimś tez rzuci, ale niestety, czasami tego jest za mało sad No i co tu robić??? Niech się ten los do nas już uśmiechnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Karolinka, jestem też na gadulcu, jak chcesz pogadać - do usług smile

Ok, z miłą chęcią skorzystam smile

Twój jm zaczyna mnie wnerwiać, pora walnąć po łapach!

Nawet nie wiesz jak mnie!!!!??? Wnerwiać, to bardzo delikatne określenie tego stanu do którego mnie doprowadził!!!!!

411

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Płaci rachunki (jeszcze), groszem jakimś tez rzuci, ale niestety, czasami tego jest za mało sad No i co tu robić??? Niech się ten los do nas już uśmiechnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Karolinka, jestem też na gadulcu, jak chcesz pogadać - do usług smile

Twój jm zaczyna mnie wnerwiać, pora walnąć po łapach!

Dżo dżo- mam inną apkę na droida, mogę pchnąć przez GG lub na maila.

To na maila poproszę bo dzisiaj wieczorem wychodzę smile Opuszczam te moje 4 ściany.

412

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Płaci rachunki (jeszcze), groszem jakimś tez rzuci, ale niestety, czasami tego jest za mało sad No i co tu robić??? Niech się ten los do nas już uśmiechnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Karolinka, jestem też na gadulcu, jak chcesz pogadać - do usług smile

Twój jm zaczyna mnie wnerwiać, pora walnąć po łapach!

Dżo dżo- mam inną apkę na droida, mogę pchnąć przez GG lub na maila.

To na maila poproszę bo dzisiaj wieczorem wychodzę smile Opuszczam te moje 4 ściany.

Już poszedł, ale english version. Jeszcze zalukam, czy nie ma czegoś po naszemu.

No to udanej zabawy, dżo dżo http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif

413

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:

Karolinka, jestem też na gadulcu, jak chcesz pogadać - do usług smile

Twój jm zaczyna mnie wnerwiać, pora walnąć po łapach!

Dżo dżo- mam inną apkę na droida, mogę pchnąć przez GG lub na maila.

To na maila poproszę bo dzisiaj wieczorem wychodzę smile Opuszczam te moje 4 ściany.

Już poszedł, ale english version. Jeszcze zalukam, czy nie ma czegoś po naszemu.

No to udanej zabawy, dżo dżo http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif

Wróciłam, ale Wy już pewnie śpicie...jak wychodziłam spotkałam swojego jm, ale nie rozmawiałam jak wychodziła powiedział "dobrze wyglądasz"  ale mi też komplement. Znajdę sobie faceta, który będzie do mnie mówił "kochanie, wyglądasz rewelacyjnie" haha smile

414

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:

To na maila poproszę bo dzisiaj wieczorem wychodzę smile Opuszczam te moje 4 ściany.

Już poszedł, ale english version. Jeszcze zalukam, czy nie ma czegoś po naszemu.

No to udanej zabawy, dżo dżo http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif

Wróciłam, ale Wy już pewnie śpicie...jak wychodziłam spotkałam swojego jm, ale nie rozmawiałam jak wychodziła powiedział "dobrze wyglądasz"  ale mi też komplement. Znajdę sobie faceta, który będzie do mnie mówił "kochanie, wyglądasz rewelacyjnie" haha smile

Zazdroszcze pozytywnego nastawienia:-)
Ale masz racje

415 Ostatnio edytowany przez julitek1211 (2012-10-05 11:48:15)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam,moja sytuacja wyglada tak że jestem z mężem 2 lata po ślubie,mamy prawie dwuletniego syna.Na początku mieszkaliśmy z moimi rodzicami potem przeprowadziliśmy sie do wynajętego mieszkania,żeby mąż miał bliżej do pracy..Nie miałam tam nikogo,ani rodziny ani znajomych..wychodziłam tylko z synem na spacer albo do sklepu,to drugie to już naprawdę było wydarzenie i czasem nie mogłam sie tego doczekać..w naszym związku zaczęło się psuć,mąż mi w niczym nie pomagał,wracał z pracy i do wieczora siedział przy komputerze,nie pomagały ani prośby ani groźby..nie zajmował się synem..na kilka dni przeprowadziłam się do rodziców żeby jakoś odpocząć od tego wszystkiego i żeby on miał czas na przemyślenia,wróciłam a on przez ponad półtora miesiąca praktycznie ze mną nie rozmawiał,kiedy w końcu miałam dość,powiedział mi,że mnie nie kocha i nie chcę dłużej ze mną być.Na drugi dzień jeszcze chciałam żeby mi to powtórzył,aby się upewnić czy to było w złości..wróciliśmy z synem do moich rodziców..po tym wydarzeniu dosyć często jeszcze przyjeżdżał ale nie chcial rozmawiać o nas..dzwonił,pisał co 3 dni że tęskni ale wciaż nie był pewny..Aż w końcu powiedział że nic z tego nie będzie..Dowiedziałam się po kilku miesiącach ze z kims już mieszka,znał ją dłużej ode mnie i był z nią prawdopodobnie już od dawna,może jeszcze jak razem mieszkaliśmy..Od tego czasu minęło 10 miesięcy,mimo złego co mi wyrządził wciąż go kocham,nie ma dnia żebym o nim nie myślała..Ostatnio jego kochanka udawała kogoś innego i pisała do mnie smsy,że niby on nikogo nie ma,że jest samotny,żebym walczyła..nie wiem po co to było,ale zniszczyła wszystko to,co budowałam z tak dużym wysiłkiem kilka miesięcy.Teraz nie wiem co robić..mąż bardzo rzadko odwiedza syna,my nie mamy kontaktu,nie odbiera moich telefonów choć praktycznie do niego nie dzwonię,nie smsujemy do siebie. Aha dodam jeszcze że mąż wystapił o rozwód,za kilka dni mamy już 2 rozprawę:(

416 Ostatnio edytowany przez majusia (2012-10-05 13:09:46)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

te dupki sa okropne !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kurcze kopa w tylek kazdy powinien dostac. Mnie kiedys ojciec i Mame w takim sam sposob potraktowal.

Pamietam jak dzis prosilam by nie odchodzil, ryczalam jaj bobr i blagalam, ale zero sentymentu z jego strony... poszedl. Po roku chcial wrocic... i do tej pory mu sie zycie nie uklada.

I pamietam ( mialam 7 czy 8 lat) jak Mama sie mnie zapytala czy chce by tata wrocil a ja powiedzialam, ze absolutnie nie chce by wracal NIGDY.

Ty pewnie mezowi wybaczysz i pewnie wroci, ale twoje dziecko tego nie wybaczy, jesl bedzie dalej tak czekal i zwlekal z powrotem to dla twojego syna stanie sie juz czlonkiem rodziny zupelnie innej kategorii niz ty.

Nie wroze swietlanej przyszlosci twojemu mezusiowi ani tej lafiryndzie.

BADZ twarda i dzielna. Masz dziecko. 'Chlopa' jak bardzo chcesz to znajdziesz i nie lamentuj bo nie ma za kim.

Pozdrawiam

417

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Rozumiem,że Twoja mama się nie zgodziła na jego powrót,tylko zauważ że byłąs na tyle dużą dziewczynką,że mogłaś powiedzieć swoje zdanie na ten temat.Mój syn jest za mały,wciąż powtarza tata i tata,a jak go widzi to omal nie wyskoczy ze skóry na jego widok ze szczęścia..Wątpię żeby on chciał do nas wrócić,teraz ma łatwiejsze życie przy niej.A ja nie zniżyłabym się po takim cierpieniu by z nim być,nie potrafiłabym mu już zaufać i choć serce kocha rozum wie najlepiej...tym razem (jeżeli się zdarzy) posłucham rozumu:)

418

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:

Karolinka, jestem też na gadulcu, jak chcesz pogadać - do usług smile

Twój jm zaczyna mnie wnerwiać, pora walnąć po łapach!

Dżo dżo- mam inną apkę na droida, mogę pchnąć przez GG lub na maila.

To na maila poproszę bo dzisiaj wieczorem wychodzę smile Opuszczam te moje 4 ściany.

Już poszedł, ale english version. Jeszcze zalukam, czy nie ma czegoś po naszemu.

No to udanej zabawy, dżo dżo http://emotikona.pl/emotikony/pic/04icon_rotfl.gif

Mark21 smsy zgrałam, dzięki za pomoc. Teraz jeszcze muszę opanować nagrywanie i do dzieła smile.

Karolina co u Ciebie, jak się czujesz?

419

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam wszystkich smile

POMOCY!!!!!!!!!!!!!!
Dzisiaj jest tragicznie ;(
Chyba zwariuję, nie wiem co się dzieje??? Tak strasznie mi go brakuje, wczoraj jak Go widziałam, to mi rozrywało serce na kawałki. Przyjechał, zabrał jeszcze kilka rzeczy, porozmawialiśmy, było miło, bez sprzeczek...
A teraz już nie mam siły, załamałam się juz chyba totalnie sad(((

420

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Witam wszystkich smile

POMOCY!!!!!!!!!!!!!!
Dzisiaj jest tragicznie ;(
Chyba zwariuję, nie wiem co się dzieje??? Tak strasznie mi go brakuje, wczoraj jak Go widziałam, to mi rozrywało serce na kawałki. Przyjechał, zabrał jeszcze kilka rzeczy, porozmawialiśmy, było miło, bez sprzeczek...
A teraz już nie mam siły, załamałam się juz chyba totalnie sad(((

U mnie Karolino też dzisiaj jest totalna masakra, krzywdze sama siebie chodź nie mmay ze soba żadnego kontaktu, tak mi go brakuje, wracaja wspomnienia tak mnie rozrywa  wsrodku, że chyba umrę pomocy

421

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam Was,rozumiem,że jest Wam ciężko,ale Karolino skoro go widziałaś,rozmawialiście,nie załamuj się z tego powodu,to dobrze,że macie za sobą pogawędkę bez awantur,dobrze to wróży..Zajmij się czymś żeby nie myśleć,włącz sobie głośną muzykę,żeby zagłuszyć myśli i weź się za coś co Cię porwie,nie wiem za coś co odkładałaś na później..wybierz się z dzieckiem na spacer,do kawiarni,na coś słodkiego,przyda Ci się to,zobaczysz,że ulży..potem długa gorąca kąpiel:)

422

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witajcie dziewczyny. Nie zdawalam sobie sprawy, ze jest nas az tak wiele...i to co piszecie, jest w zasadzie tym, co kazda z nas czuje z osobna, albo czyms w przyblizeniu, bez wzgledu na to, czy jestesmy zonami, matkami, czy po prostu ze statusem ex.
Smutno mi za siebie i za nas wszystkie. Tez jest mi dzisiaj bardzo zle...zle znosze weekendy. Wydaje mi sie, ze jestem zywym trupem.
Tez ciagle mam w sobie te same uczucia do niego, co kiedsy, tez wspominam, tez nie moge wyjsc z blednego kola.
Czasem czytam posty i  nawet nie mam sil pisac, reagowac. Juz tak czesto wyartykulowalam to, co czuje, napisalam, i to nic nie zmienia. Wszystko wraca. Kazdy dzien jest pustka. Nie wiem, czy odzyskam radosc zycia. Nie wiem, czy mozna sie stad wydostac.
Zycze wam duzo sily, zeby walczyc o siebie. Ja jestem chyba w stanie kapitulacji.

423

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
amar napisał/a:

Witajcie dziewczyny. Nie zdawalam sobie sprawy, ze jest nas az tak wiele...i to co piszecie, jest w zasadzie tym, co kazda z nas czuje z osobna, albo czyms w przyblizeniu, bez wzgledu na to, czy jestesmy zonami, matkami, czy po prostu ze statusem ex.
Smutno mi za siebie i za nas wszystkie. Tez jest mi dzisiaj bardzo zle...zle znosze weekendy. Wydaje mi sie, ze jestem zywym trupem.
Tez ciagle mam w sobie te same uczucia do niego, co kiedsy, tez wspominam, tez nie moge wyjsc z blednego kola.
Czasem czytam posty i  nawet nie mam sil pisac, reagowac. Juz tak czesto wyartykulowalam to, co czuje, napisalam, i to nic nie zmienia. Wszystko wraca. Kazdy dzien jest pustka. Nie wiem, czy odzyskam radosc zycia. Nie wiem, czy mozna sie stad wydostac.
Zycze wam duzo sily, zeby walczyc o siebie. Ja jestem chyba w stanie kapitulacji.

Ja dziś byłam z córką na zakupach, kurcze ale masakrycznie się czułam wszędzie widziałam mojego ex w każdym facecie, jak jakiś szedł z dziewczyną widziałam właśnie ją i jego. Cuzłam się tam jak najgorszy wyrzutek społeczeństwa- ludzie uśmiechnięci zadowoleni a ja wrak kobiety, nawet zakup bluzki nie pomógł, kiedy mi to minie kiedyyy?? minęło już 4mce a jest jeszcze gorzej, on się z nią bawi itp a ja nie jestem tą samą kobietą co kiedyś. Wiem, że już to nie jest miłość do niego ale przyzyczaiłam się do niego jak do rodziny do bliskiej osoby i strasznie mi go brakuje, gdy nie mogę zadzwonić pogadać tego mi brakuje, przytulenia wieczorem uśmiechu nikt mi go nie zastąpi. Co on mi zrobił każdy mówi minie Ci to on nic dobrego Ci nie dał nie myślał poważnie rozum to wie ale serce tak boolii

424

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
amar napisał/a:

Witajcie dziewczyny. Nie zdawalam sobie sprawy, ze jest nas az tak wiele...i to co piszecie, jest w zasadzie tym, co kazda z nas czuje z osobna, albo czyms w przyblizeniu, bez wzgledu na to, czy jestesmy zonami, matkami, czy po prostu ze statusem ex.
Smutno mi za siebie i za nas wszystkie. Tez jest mi dzisiaj bardzo zle...zle znosze weekendy. Wydaje mi sie, ze jestem zywym trupem.
Tez ciagle mam w sobie te same uczucia do niego, co kiedsy, tez wspominam, tez nie moge wyjsc z blednego kola.
Czasem czytam posty i  nawet nie mam sil pisac, reagowac. Juz tak czesto wyartykulowalam to, co czuje, napisalam, i to nic nie zmienia. Wszystko wraca. Kazdy dzien jest pustka. Nie wiem, czy odzyskam radosc zycia. Nie wiem, czy mozna sie stad wydostac.
Zycze wam duzo sily, zeby walczyc o siebie. Ja jestem chyba w stanie kapitulacji.

Ja dziś byłam z córką na zakupach, kurcze ale masakrycznie się czułam wszędzie widziałam mojego ex w każdym facecie, jak jakiś szedł z dziewczyną widziałam właśnie ją i jego. Cuzłam się tam jak najgorszy wyrzutek społeczeństwa- ludzie uśmiechnięci zadowoleni a ja wrak kobiety, nawet zakup bluzki nie pomógł, kiedy mi to minie kiedyyy?? minęło już 4mce a jest jeszcze gorzej, on się z nią bawi itp a ja nie jestem tą samą kobietą co kiedyś. Wiem, że już to nie jest miłość do niego ale przyzyczaiłam się do niego jak do rodziny do bliskiej osoby i strasznie mi go brakuje, gdy nie mogę zadzwonić pogadać tego mi brakuje, przytulenia wieczorem uśmiechu nikt mi go nie zastąpi. Co on mi zrobił każdy mówi minie Ci to on nic dobrego Ci nie dał nie myślał poważnie rozum to wie ale serce tak boolii

dokładnie przeżywam to samo i też się zastanawiam kiedy to minie i wogóle nie wierze że minie i będzie lepiej.... rozum mówi co innego a serce nie sługa

425

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
martaatam napisał/a:
Tina231 napisał/a:
amar napisał/a:

Witajcie dziewczyny. Nie zdawalam sobie sprawy, ze jest nas az tak wiele...i to co piszecie, jest w zasadzie tym, co kazda z nas czuje z osobna, albo czyms w przyblizeniu, bez wzgledu na to, czy jestesmy zonami, matkami, czy po prostu ze statusem ex.
Smutno mi za siebie i za nas wszystkie. Tez jest mi dzisiaj bardzo zle...zle znosze weekendy. Wydaje mi sie, ze jestem zywym trupem.
Tez ciagle mam w sobie te same uczucia do niego, co kiedsy, tez wspominam, tez nie moge wyjsc z blednego kola.
Czasem czytam posty i  nawet nie mam sil pisac, reagowac. Juz tak czesto wyartykulowalam to, co czuje, napisalam, i to nic nie zmienia. Wszystko wraca. Kazdy dzien jest pustka. Nie wiem, czy odzyskam radosc zycia. Nie wiem, czy mozna sie stad wydostac.
Zycze wam duzo sily, zeby walczyc o siebie. Ja jestem chyba w stanie kapitulacji.

Ja dziś byłam z córką na zakupach, kurcze ale masakrycznie się czułam wszędzie widziałam mojego ex w każdym facecie, jak jakiś szedł z dziewczyną widziałam właśnie ją i jego. Cuzłam się tam jak najgorszy wyrzutek społeczeństwa- ludzie uśmiechnięci zadowoleni a ja wrak kobiety, nawet zakup bluzki nie pomógł, kiedy mi to minie kiedyyy?? minęło już 4mce a jest jeszcze gorzej, on się z nią bawi itp a ja nie jestem tą samą kobietą co kiedyś. Wiem, że już to nie jest miłość do niego ale przyzyczaiłam się do niego jak do rodziny do bliskiej osoby i strasznie mi go brakuje, gdy nie mogę zadzwonić pogadać tego mi brakuje, przytulenia wieczorem uśmiechu nikt mi go nie zastąpi. Co on mi zrobił każdy mówi minie Ci to on nic dobrego Ci nie dał nie myślał poważnie rozum to wie ale serce tak boolii

dokładnie przeżywam to samo i też się zastanawiam kiedy to minie i wogóle nie wierze że minie i będzie lepiej.... rozum mówi co innego a serce nie sługa

Czuje podobnie.
W weekend zabarykadowalam sie w domu, bo kazde wyjscie "miedzy ludzi" konczylo sie tym samym...tez wszedzie go widze. Wszedzie nasze miejsca. Nawet zapach tego jesiennego powietrza...wszystko boli.
Tez nie wierze, ze minie. Nie wierze...

426

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
amar napisał/a:
martaatam napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Ja dziś byłam z córką na zakupach, kurcze ale masakrycznie się czułam wszędzie widziałam mojego ex w każdym facecie, jak jakiś szedł z dziewczyną widziałam właśnie ją i jego. Cuzłam się tam jak najgorszy wyrzutek społeczeństwa- ludzie uśmiechnięci zadowoleni a ja wrak kobiety, nawet zakup bluzki nie pomógł, kiedy mi to minie kiedyyy?? minęło już 4mce a jest jeszcze gorzej, on się z nią bawi itp a ja nie jestem tą samą kobietą co kiedyś. Wiem, że już to nie jest miłość do niego ale przyzyczaiłam się do niego jak do rodziny do bliskiej osoby i strasznie mi go brakuje, gdy nie mogę zadzwonić pogadać tego mi brakuje, przytulenia wieczorem uśmiechu nikt mi go nie zastąpi. Co on mi zrobił każdy mówi minie Ci to on nic dobrego Ci nie dał nie myślał poważnie rozum to wie ale serce tak boolii

dokładnie przeżywam to samo i też się zastanawiam kiedy to minie i wogóle nie wierze że minie i będzie lepiej.... rozum mówi co innego a serce nie sługa

Czuje podobnie.
W weekend zabarykadowalam sie w domu, bo kazde wyjscie "miedzy ludzi" konczylo sie tym samym...tez wszedzie go widze. Wszedzie nasze miejsca. Nawet zapach tego jesiennego powietrza...wszystko boli.
Tez nie wierze, ze minie. Nie wierze...

Ciekawe czy oni myslą czasami o nas o tym co nam zrobili? Po tylu latach spędzonych razem ja anwet jakbym spotykała się teraz z kimś a to ja bym zerwała napewno bym myslała o nim co robi  z kim jest jak się czuje itp

427

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
amar napisał/a:
martaatam napisał/a:

dokładnie przeżywam to samo i też się zastanawiam kiedy to minie i wogóle nie wierze że minie i będzie lepiej.... rozum mówi co innego a serce nie sługa

Czuje podobnie.
W weekend zabarykadowalam sie w domu, bo kazde wyjscie "miedzy ludzi" konczylo sie tym samym...tez wszedzie go widze. Wszedzie nasze miejsca. Nawet zapach tego jesiennego powietrza...wszystko boli.
Tez nie wierze, ze minie. Nie wierze...

Ciekawe czy oni myslą czasami o nas o tym co nam zrobili? Po tylu latach spędzonych razem ja anwet jakbym spotykała się teraz z kimś a to ja bym zerwała napewno bym myslała o nim co robi  z kim jest jak się czuje itp

Nie wiem Skarbie. Jak ja "umieram" bez niego, moje kolezanki mowia: zajmij sie soba, on z pewnoscia tak robi i o tobie nie mysli. faceci sa inni. Ty tu placzesz, a on pewnie juz z inna. Ty tu placzesz, a on zyja dalej.
Takie komentarze jeszcze poteguja moj bol...Chca dobrze, ale mnie takie slowa dobijaja....pewnie rozumiesz...

428

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
amar napisał/a:
Tina231 napisał/a:
amar napisał/a:

Czuje podobnie.
W weekend zabarykadowalam sie w domu, bo kazde wyjscie "miedzy ludzi" konczylo sie tym samym...tez wszedzie go widze. Wszedzie nasze miejsca. Nawet zapach tego jesiennego powietrza...wszystko boli.
Tez nie wierze, ze minie. Nie wierze...

Ciekawe czy oni myslą czasami o nas o tym co nam zrobili? Po tylu latach spędzonych razem ja anwet jakbym spotykała się teraz z kimś a to ja bym zerwała napewno bym myslała o nim co robi  z kim jest jak się czuje itp

Nie wiem Skarbie. Jak ja "umieram" bez niego, moje kolezanki mowia: zajmij sie soba, on z pewnoscia tak robi i o tobie nie mysli. faceci sa inni. Ty tu placzesz, a on pewnie juz z inna. Ty tu placzesz, a on zyja dalej.
Takie komentarze jeszcze poteguja moj bol...Chca dobrze, ale mnie takie slowa dobijaja....pewnie rozumiesz...

No tak faceci są inni sad im szybko mija tym bardziej jak już mają kogoś innego, maja motylki w brzuchu prawda, nic na to nie poradzimy.
Wiecie co dzisiaj chciałam zrobić - tzn moje serce po przebudzeni mówi, on jest zepewne w Polsce, pojade do niego, aby go tylko zobaczyć a rozum a co mi to da on mnie wyśmieje jego laska też najem się wstydu a ból sie pogłębi. Ratujcie ja bym chciała, żeby on wrócił czy to mozliwe jak już to tak daleko zaszło jak spotyka sie z inną

429

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
amar napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Ciekawe czy oni myslą czasami o nas o tym co nam zrobili? Po tylu latach spędzonych razem ja anwet jakbym spotykała się teraz z kimś a to ja bym zerwała napewno bym myslała o nim co robi  z kim jest jak się czuje itp

Nie wiem Skarbie. Jak ja "umieram" bez niego, moje kolezanki mowia: zajmij sie soba, on z pewnoscia tak robi i o tobie nie mysli. faceci sa inni. Ty tu placzesz, a on pewnie juz z inna. Ty tu placzesz, a on zyja dalej.
Takie komentarze jeszcze poteguja moj bol...Chca dobrze, ale mnie takie slowa dobijaja....pewnie rozumiesz...

No tak faceci są inni sad im szybko mija tym bardziej jak już mają kogoś innego, maja motylki w brzuchu prawda, nic na to nie poradzimy.
Wiecie co dzisiaj chciałam zrobić - tzn moje serce po przebudzeni mówi, on jest zepewne w Polsce, pojade do niego, aby go tylko zobaczyć a rozum a co mi to da on mnie wyśmieje jego laska też najem się wstydu a ból sie pogłębi. Ratujcie ja bym chciała, żeby on wrócił czy to mozliwe jak już to tak daleko zaszło jak spotyka sie z inną

Nic nie rob.
Ja zrobilam WSZYSTKO. I nic to nie zmienlo, jeszcze pogodszylo sprawe.
Czy sa szanse? Kazdy przypadek jest inny... w filmie, ktory widzialam nie dawno tak sie stalo. Ale ja tego nie przezylam.
Pytalam tez przyjaciol: czy on wroci?
Lepiej nie pytaj.

430

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

dziewczyny, no tragedia, a przecież już było lepiej, już się jako tako trzymałam, a teraz!!!???????????????? MASAKRA!!!!! ;( ;( ;(

431

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

dziewczyny, no tragedia, a przecież już było lepiej, już się jako tako trzymałam, a teraz!!!???????????????? MASAKRA!!!!! ;( ;( ;(

Hej pisałam do Ciebie na gadu, jestem jak chcesz poklikać. U mnie tez kiepsko

432 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-06 21:51:39)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

"Ciekawe czy oni myslą czasami o nas o tym co nam zrobili? Po tylu latach spędzonych razem ja nawet jakbym spotykała się teraz z kimś a to ja bym zerwała na pewno bym myślała o nim co robi  z kim jest jak się czuje itp" Kobiety !!! Oni nie myślą bo to są psychole... 
spam  Tak trzeba ich traktować ....chorzy ludzie...I tyle w tym temacie!

433

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

gdyby strata męza była tylko jedynym problemem...w domu mam sajgon,mam wrażnienie,że rodzina wymusza ode mnie,żebym się pogodziła ze stratą,ale skąd oni mogą wiedziec jak to jest?to nie jest zwykły chłopak co zostawia,to nie te czasy..wiążesz się z kimś,planujesz wspólną przyszłość,aż nagle wszystko szlag trafia..nie wiesz jak żyć,jak móc oddychać.Czuję się tu jak wróg,nikt mnie tu nie rozumie,mama obrażona nie odzywa się,ojciec mnie przed chwilą potraktował jak zero,milion wyzwisk poszło w moją stronę.Położyłam syna spać,poszłam do innego pokoju zamknęłam się na klucz i płaczę,bo już nie wytrzymuję tego wszystkiego.Tak bardzo bym chciała,żeby on właśnie teraz po mnie przyjechał,zabrał stad,z tego bagna gdzieś daleko..żebyśmy zaczęli na nowo:( czasem sobie juz myślałam że jakby chciał znów ze mna być,to żeby uniknąć komentarzy rodziny wyjechać gdzieś na zawsze..byc tylko z nim.Ale to tylko marzenia,myśli,które nigdy nie będą miały swojego urzeczywistnienia:(

434 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-07 13:42:53)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

"Ciekawe czy oni myslą czasami o nas o tym co nam zrobili? Po tylu latach spędzonych razem ja nawet jakbym spotykała się teraz z kimś a to ja bym zerwała na pewno bym myślała o nim co robi  z kim jest jak się czuje itp" Kobiety !!! Oni nie myślą bo to są psychole... 
spam  Tak trzeba ich traktować ....chorzy ludzie...I tyle w tym temacie!

Witam wszystkich smile

Maru, równie dobrze te same słowa mogą napisać zdradzeni faceci, oni stawiają sobie podobne pytania.
Sam sobie je stawiałem.
Przeczytaj sobie mój ostatni post u Fluffiego- Jest źle - mam 36 lat i rozwód, który jest live motywem jako polecany temat

Miłej niedzieli Trzymam za Was kciuki, smile

435

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witajcie kochani...

Ale miałam przerwę w pisaniu, wooooow hmm
Co tam u Was dziewczyny i chłopaki?  Jak samopoczucia??
Moje niestety kiepściutko ;((((

436

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Witajcie kochani...

Ale miałam przerwę w pisaniu, wooooow hmm
Co tam u Was dziewczyny i chłopaki?  Jak samopoczucia??
Moje niestety kiepściutko ;((((

U  nie wiesz jak jest....jesteśmy na bieżąco smile.

437

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Witajcie kochani...

Ale miałam przerwę w pisaniu, wooooow hmm
Co tam u Was dziewczyny i chłopaki?  Jak samopoczucia??
Moje niestety kiepściutko ;((((

U  nie wiesz jak jest....jesteśmy na bieżąco smile.

:*

Co mnie bardzo cieszy ;-)

438

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
julitek1211 napisał/a:

gdyby strata męza była tylko jedynym problemem...w domu mam sajgon,mam wrażnienie,że rodzina wymusza ode mnie,żebym się pogodziła ze stratą,ale skąd oni mogą wiedziec jak to jest?to nie jest zwykły chłopak co zostawia,to nie te czasy..wiążesz się z kimś,planujesz wspólną przyszłość,aż nagle wszystko szlag trafia..nie wiesz jak żyć,jak móc oddychać.Czuję się tu jak wróg,nikt mnie tu nie rozumie,mama obrażona nie odzywa się,ojciec mnie przed chwilą potraktował jak zero,milion wyzwisk poszło w moją stronę.Położyłam syna spać,poszłam do innego pokoju zamknęłam się na klucz i płaczę,bo już nie wytrzymuję tego wszystkiego.Tak bardzo bym chciała,żeby on właśnie teraz po mnie przyjechał,zabrał stad,z tego bagna gdzieś daleko..żebyśmy zaczęli na nowo:( czasem sobie juz myślałam że jakby chciał znów ze mna być,to żeby uniknąć komentarzy rodziny wyjechać gdzieś na zawsze..byc tylko z nim.Ale to tylko marzenia,myśli,które nigdy nie będą miały swojego urzeczywistnienia:(

Trzymaj się, moja rodzina tez twierdzi że to moja wina, że jakbym była dobrą żona, to by nie odszedł do innej, także mój jm jest niewinny, tylko ja ;(( tez jest mi ciężko, bo nawet w tak trudnych dla mnie chwilach nie mogę polegać na najbliższych sad(( ehhhh, każdego dnia żałuje że się rano budzę...

439

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Trzymaj się, moja rodzina tez twierdzi że to moja wina, że jakbym była dobrą żona, to by nie odszedł do innej, także mój jm jest niewinny, tylko ja ;(( tez jest mi ciężko, bo nawet w tak trudnych dla mnie chwilach nie mogę polegać na najbliższych sad(( ehhhh, każdego dnia żałuje że się rano budzę...

Kobietki nie przejmujcie sie takim gadaniem.
Nie twierdze ze jestescie calkiem bez winy - nikt swiety nie jest i kazdy ma wady.
Ale czy to ze ma sie jakies wady charakteru usprawiedliwia nawiazanie przez partnera romansu??? NIE!
Jak obu jm bylo tak zle w malzenstwie dlaczego zaden nie odszedl zamiast szukac kochanki?
W zwiazku moze sie zle dziac ale to nie usprawiedliwia skoku w bok. Mozna zwyczjnie odejsc i potem spokojnie sobie osobno zycie ukladac.
Czyzby taka kolejnosc nigdy panom nie wpadla do glowy?
Ehhh, te pateflony tongue

440

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
nell999 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Trzymaj się, moja rodzina tez twierdzi że to moja wina, że jakbym była dobrą żona, to by nie odszedł do innej, także mój jm jest niewinny, tylko ja ;(( tez jest mi ciężko, bo nawet w tak trudnych dla mnie chwilach nie mogę polegać na najbliższych sad(( ehhhh, każdego dnia żałuje że się rano budzę...

Kobietki nie przejmujcie sie takim gadaniem.
Nie twierdze ze jestescie calkiem bez winy - nikt swiety nie jest i kazdy ma wady.
Ale czy to ze ma sie jakies wady charakteru usprawiedliwia nawiazanie przez partnera romansu??? NIE!
Jak obu jm bylo tak zle w malzenstwie dlaczego zaden nie odszedl zamiast szukac kochanki?
W zwiazku moze sie zle dziac ale to nie usprawiedliwia skoku w bok. Mozna zwyczjnie odejsc i potem spokojnie sobie osobno zycie ukladac.
Czyzby taka kolejnosc nigdy panom nie wpadla do glowy?
Ehhh, te pateflony tongue

nell999 masz racje, dlaczego jeden z drugim, skoro byli aż tak nieszczęśliwi, nie odeszli wcześniej, jak nie było kurewny u boku, która oczywiście, w odróżnieniu od żony, rozumie, daje szczęście, głaszcze i obsypuje komplementami??? Bo albo wszystko było ok, tylko owa kurewna namieszała w majtkach, albo są wstrętnymi tchórzami, tyle!
A żony, jak już ten ma pocieszycielkę, są takie okropne, krzyczą, nie kochają itp no i ten beznadziejny, nudny sex...

441

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Hej. No ja mam znowu większy ból, wczoraj się dowiedziałam, że mój ex który ma 34 lata ma dziewczynę co ma 21 lat, 13 lat różnicy jestem w szooku. Co za niedojrzały człowiek, wziął co popadanie!!!!

442

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Hej. No ja mam znowu większy ból, wczoraj się dowiedziałam, że mój ex który ma 34 lata ma dziewczynę co ma 21 lat, 13 lat różnicy jestem w szooku. Co za niedojrzały człowiek, wziął co popadanie!!!!

A jak się dziś czujesz?? dobijam się do Ciebie na GG, ale milczysz sad

443

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Hej. No ja mam znowu większy ból, wczoraj się dowiedziałam, że mój ex który ma 34 lata ma dziewczynę co ma 21 lat, 13 lat różnicy jestem w szooku. Co za niedojrzały człowiek, wziął co popadanie!!!!

Hahaha nie wzial co popadnie tylko wzial taka, ktora jeszcze sie na plewy zlapie - czyli mloda i nieco glupawa tongue. Zadna dorosla, myslaca kobieta nie zainteresuje sie na powaznie mezczyzna zonatym tongue
No chyba ze chora wink Ale wtedy to tylko do lekarza i w kaftanik taka tongue

444

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
nell999 napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Hej. No ja mam znowu większy ból, wczoraj się dowiedziałam, że mój ex który ma 34 lata ma dziewczynę co ma 21 lat, 13 lat różnicy jestem w szooku. Co za niedojrzały człowiek, wziął co popadanie!!!!

Hahaha nie wzial co popadnie tylko wzial taka, ktora jeszcze sie na plewy zlapie - czyli mloda i nieco glupawa tongue. Zadna dorosla, myslaca kobieta nie zainteresuje sie na powaznie mezczyzna zonatym tongue
No chyba ze chora wink Ale wtedy to tylko do lekarza i w kaftanik taka tongue

Najprawdziwsza prawda!!!!!!!!!!!

445

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
nell999 napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Hej. No ja mam znowu większy ból, wczoraj się dowiedziałam, że mój ex który ma 34 lata ma dziewczynę co ma 21 lat, 13 lat różnicy jestem w szooku. Co za niedojrzały człowiek, wziął co popadanie!!!!

Hahaha nie wzial co popadnie tylko wzial taka, ktora jeszcze sie na plewy zlapie - czyli mloda i nieco glupawa tongue. Zadna dorosla, myslaca kobieta nie zainteresuje sie na powaznie mezczyzna zonatym tongue
No chyba ze chora wink Ale wtedy to tylko do lekarza i w kaftanik taka tongue

Najprawdziwsza prawda!!!!!!!!!!!

Hey Karolcia, wysłałem na GG informację od Dżo Dżo, jaką od niej dostałem dzisiaj,

446

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
nell999 napisał/a:

Hahaha nie wzial co popadnie tylko wzial taka, ktora jeszcze sie na plewy zlapie - czyli mloda i nieco glupawa tongue. Zadna dorosla, myslaca kobieta nie zainteresuje sie na powaznie mezczyzna zonatym tongue
No chyba ze chora wink Ale wtedy to tylko do lekarza i w kaftanik taka tongue

Najprawdziwsza prawda!!!!!!!!!!!

Hey Karolcia, wysłałem na GG informację od Dżo Dżo, jaką od niej dostałem dzisiaj,

Słuchajcie ta małolatka co moj ex z nią się puszcza na nk, spytała czy mogłabym się z nią spotkać porozmawiać hehe. Na jutro się z nią umówiłam ciekawe co nią kieruje? Czy chce zbadać teren? Nie wiem co mam jej powiedzieć jak się spotkam

447

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witajcie kobietki

jak się dziś czujecie? Humorki dopisują?
Pozdrawiam ;-)

448

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

hmm..ja się czuję fatalnie..jeżeli miałam jeszcze jakies nadzieję,że zejdziemy się z mężem to wczoraj minęły..Dowiedziałąm się od znajomej,że jego kochanka jest w 4 miesiącu ciąży..nie mamy jeszcze rozwodu,ale licząc ten czas to pewnie był powód dlaczego tak szybko wyszedł z pozwem rozwodowym..Najbardziej boli mnie to że jego rodzina o tym wiedziała i mimo że mamy dobry kontakt to mi tego nie powiedzieli niby dla mojego dobra...ale co,gdybym zobaczyła to na własne oczy byłoby mi lżej?nie wiem jak żyć teraz z myślą,że mój syn będzie miał tak szybko rodzeństwo i to w takich okolicznościach:( cholernie to boli,ale wiem,że to taki kopniak,żeby się opamiętać,na nic juz nie liczyć z jego strony tylko zająć się swoim życiem..To koniec nas.Definitywny koniec.

449

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
julitek1211 napisał/a:

hmm..ja się czuję fatalnie..jeżeli miałam jeszcze jakies nadzieję,że zejdziemy się z mężem to wczoraj minęły..Dowiedziałąm się od znajomej,że jego kochanka jest w 4 miesiącu ciąży..nie mamy jeszcze rozwodu,ale licząc ten czas to pewnie był powód dlaczego tak szybko wyszedł z pozwem rozwodowym..Najbardziej boli mnie to że jego rodzina o tym wiedziała i mimo że mamy dobry kontakt to mi tego nie powiedzieli niby dla mojego dobra...ale co,gdybym zobaczyła to na własne oczy byłoby mi lżej?nie wiem jak żyć teraz z myślą,że mój syn będzie miał tak szybko rodzeństwo i to w takich okolicznościach:( cholernie to boli,ale wiem,że to taki kopniak,żeby się opamiętać,na nic juz nie liczyć z jego strony tylko zająć się swoim życiem..To koniec nas.Definitywny koniec.

Współczuje, wyobrażam sobie jak to boli:( Ja ze swoim ex nie miałam dzieci, ale wychowywałam z nim moją córkę 9 letnią przez 6 lat z innego związku. A on nawet z nią nie chce kontaktu, boli....

450

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
julitek1211 napisał/a:

hmm..ja się czuję fatalnie..jeżeli miałam jeszcze jakies nadzieję,że zejdziemy się z mężem to wczoraj minęły..Dowiedziałąm się od znajomej,że jego kochanka jest w 4 miesiącu ciąży..nie mamy jeszcze rozwodu,ale licząc ten czas to pewnie był powód dlaczego tak szybko wyszedł z pozwem rozwodowym..Najbardziej boli mnie to że jego rodzina o tym wiedziała i mimo że mamy dobry kontakt to mi tego nie powiedzieli niby dla mojego dobra...ale co,gdybym zobaczyła to na własne oczy byłoby mi lżej?nie wiem jak żyć teraz z myślą,że mój syn będzie miał tak szybko rodzeństwo i to w takich okolicznościach:( cholernie to boli,ale wiem,że to taki kopniak,żeby się opamiętać,na nic juz nie liczyć z jego strony tylko zająć się swoim życiem..To koniec nas.Definitywny koniec.

Strasznie mi przykro. Trzymaj się mocno (przytulam)

451

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witajcie,
Dziewczyny macie porąbane życie i jest mi niezmiernie przykro z tego powodu. Ale, wierzę, że szczęście się do Was jeszcze uśmiechnie, a wszystko wspaniale się ułoży i będziecie szczęśliwe. Nie wszczyscy faceci są tacy sami. Miałyści pecha, że trafiłyście na takich dupków  sad.
Trzymajcie się ciepło. Życzę wszystkiego najlepszego smile.

452

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam dziewczyny:) jestem ciekawa jak u Was sytuacje małżeńskie,dawno nikt się tu nie odzywał.Miałam dzisiaj ostatnią sprawę o rozwód,mąż został uznany za winnego i zostaly mi przyznane alimenty na mnie i na dziecko:) istnieje sprawiedliwość na tym świecie.Nie mam nikogo,ale jutro walentynki i wiecie co?cieszę się że będzie to oficjalnie już pierwszy dzień mojej wolności:) Pozdrawiam cieplutko i liczę,że opowiecie co u Was:)

453

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

jejku kobietki co się dzieje na tym śwecie ?! gdzie jest miłość ?
Każdy kazdego zdradza, odchodzi do kogo innego, o co tu chodzi sad

ja prawie dwa lata temu skonczylam mój zwiazek, 5letni, bo oczywiście też nagle przestal kochać, i znalazl sobie inną... od tego czasu tylko przelotne miłostki. 

jest mi strasznie przykro czytajac niektóre posty, życie i milosc nas po prostu niszczy. jutro walentynki hmmm... niby tylko zwyczajny dzień ale chcialoby sie być z tym jedynym w ten dzień. No ja chyba mam dzieś kiepski dzień po prostu.

Posty [ 391 do 454 z 454 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024