Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 454 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-20 10:28:02)

Temat: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam. Jestem nowa na forum. Czytam zamieszczone tu wątki już od jakiegoś czasu, bardzo mi pomagają.
Jestem mężatką od 8 lat, a razem od 13. Mamy cudownego synka, ma 6 lat. Nasze małżeństwo było całkiem udane, potrafiliśmy robić wszystko razem, wyjazdy, spacery, rozrywka. Lubiliśmy spędzać czas w domu oglądając filmy, lub najzwyczajniej na świecie posiedzieć w domu razem, z synem. Zawsze mieliśmy wspólne tematy, nie było poważniejszych kłótni, małe sprzeczki, o drobiazgi. Kocham i kochałam Go zawsze strasznie mocno. I tu się wszystko kończy. Pod koniec 2011 zaczęła przychodzić do mnie koleżanka, często, kilka razy w tygodniu, polubiłam ja, dobrze nam się rozmawiało. Nie wiedziałam że spotyka sie ze mna TYLKO ze względu no to by być bliżej mojego męża, z którym, jak sie później okazało, miała wcześniej kontakt mailowy i bardzo dobrze się znali i rozumieli. Ja niczego nie podejrzewałam. W lipcu mąż odszedł, do niej, mieszkają razem, z jej rodziną u niej w domu. Ja jestem załamana, oszukana przez niego jak i przez nią, nie radze sobie z tym.
Ostatnio nawet wrócił, w środku nocy, z walizkami twierdząc że wraca i sie już nigdy nie wyprowadzi. Obiecał i przysięgał to też naszemu dziecku. Niestety, już na następny dzień pod wpływem telefonów i smsów od kochanki stwierdził że jednak źle zrobił i wraca do NIEJ. Nie wiedział tylko jak powiedzieć o tym naszemu synkowi. Nie wytrzymałam i poprosiłam go żeby się wyprowadził, a ja jakos mu to sama wytłumacze. NIe zastanawiał sie długo, po 40 min już go nie było.
NIe wiem co mam dalej robić, tak jak pisałam kocham Go nad życie, w głębi serca czuje że kiedyś jeszcze będziemy razem, ale czy jest sens czekać???



Bardzo proszę o jakieś rady sad


18 minut to naprawdę krótki czas na to, by ktoś przeczytał post i udzielił swej odpowiedzi. Bądź bardziej cierpliwą. smile
Będąc nową użytkowniczką, zapoznaj się, proszę, z regulaminem http://www.netkobiety.pl/t4298.html , z którego dowiesz się m.in., że pisanie posta pod postem jest zabronione. By coś dopisać do swego postu, skorzystaj z przycisku "Edytuj".

Pozdrawiam Cię
Moderatorka Wielokropek

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Bardzo Ci wspolczuje i wiem jak sie czujesz bo jestem w podobnej sytuacji (chociaz nie ma osoby trzeciej). Niestety nie doradze Ci zbyt wiele bo sama jestem w tym momencie strasznie zagubiona ale co mi pomaga chociaz troche to mysl ze nie jestes sama i jesli inni dali rade to my tez damy!
Twoj facet i ta "kolezanka" zachowali sie bardzo podle... ja bym na Niego nie czekala, nie jest wart.

3

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Byłam w Twojej sytuacji prawie ćwierć wieku temu. Dobrze rozumiem co w tej chwili czujesz.

Jeżeli chcesz by wrócił to nie powinnaś przyjmować go na jego zasadach, bo będzie latał od mieszkania do mieszkania. Ma przecież wasze przyzwolenie.
Zostaw go teraz i nie kontaktuj się z nim, nie wpuszczaj do domu,
Ustal zimno zasady widywania z synem, jeżeli pod tym pretekstem będzie chciał przychodzić (nie może sobie wpadać bo mu się chce)
Nie płacz, udawaj uśmiechniętą i niezależną

Dopiero kiedy zrozumie,że będzie chciał do Was wrócić, podaj mu termin spotkania by porozmawiać
Nie odpowiadaj tego dnia-powiedz,że potrzebujesz czasu
Od teraz to on ma się o Was starać

4

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Mam nadzieję że dam rade, musze, mam synka ktory mnie teraz potrzebuje bardziej niz kiedykolwiek wczesniej...
ale wiesz jak to jest, serce nie sługa, myślę co innego, a czuję zupelnie odwrotnie ;-(( mysle o nim caly czas, w dzien, w nocy, w kazdej chwili, nie wiem jak sie tego pozbyc ;(((

5

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Jeżeli pozwolisz mu wracać kiedy chce to straci do Ciebie szacunek całkowicie.
Musisz być zimna i twarda

6

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cachmir napisał/a:

Byłam w Twojej sytuacji prawie ćwierć wieku temu. Dobrze rozumiem co w tej chwili czujesz.

Jeżeli chcesz by wrócił to nie powinnaś przyjmować go na jego zasadach, bo będzie latał od mieszkania do mieszkania. Ma przecież wasze przyzwolenie.
Zostaw go teraz i nie kontaktuj się z nim, nie wpuszczaj do domu,
Ustal zimno zasady widywania z synem, jeżeli pod tym pretekstem będzie chciał przychodzić (nie może sobie wpadać bo mu się chce)
Nie płacz, udawaj uśmiechniętą i niezależną

Dopiero kiedy zrozumie,że będzie chciał do Was wrócić, podaj mu termin spotkania by porozmawiać
Nie odpowiadaj tego dnia-powiedz,że potrzebujesz czasu
Od teraz to on ma się o Was starać

Tak tez sobie obiecalam, koniec z proszeniem, poniżaniem się itp. Tak robiłam przez prawie 2 miesiące. Łzy i rozpacz, a oni mieli z tego ubaw po pachy. Po ostatnim odejściu (kiedy wrocil na kilka dni) postanowilam sie diametralnie zmienic. Mam nadzieje ze mi sie to uda... a on szybko zmądrzeje. Tylko to babsko strasnzie miesza mu w glowie sad((

7

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cachmir napisał/a:

Jeżeli pozwolisz mu wracać kiedy chce to straci do Ciebie szacunek całkowicie.
Musisz być zimna i twarda

Tak zrobie, mam nadzieje ze bede silna. Taka właśnie jak piszesz, zimna i twarda. Chcę mu pokazac że bez niego tez sie da zyc i ze potrafie...

8

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Rozumiem, że jest Ci trudno, że przeżywasz różne trudne uczucia.
Proponuję, byś dała im ujście, byś nie "ogarniała ich" rozumem. Jeśli pozwolisz sobie na odreagowanie (złości, smutku, rozczarowania, itp.), wówczas będzie Ci łatwiej podejmować, korzystne dla Ciebie, decyzje.

9

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Tak tez sobie obiecalam, koniec z proszeniem, poniżaniem się itp. Tak robiłam przez prawie 2 miesiące. Łzy i rozpacz, a oni mieli z tego ubaw po pachy. Po ostatnim odejściu (kiedy wrocil na kilka dni) postanowilam sie diametralnie zmienic. Mam nadzieje ze mi sie to uda... a on szybko zmądrzeje. Tylko to babsko strasnzie miesza mu w glowie sad((

Nie zajmuj się teraz nimi, zajmij się sobą i synem.
To trudne,ale innego wyjścia i tak nie masz.
Gdy będzie widział zadowoloną z życia kobietę a nie szlochającą za nim kurę, może się otrząśnie.
Powodzenia życzę

10

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem, że jest Ci trudno, że przeżywasz różne trudne uczucia.
Proponuję, byś dała im ujście, byś nie "ogarniała ich" rozumem. Jeśli pozwolisz sobie na odreagowanie (złości, smutku, rozczarowania, itp.), wówczas będzie Ci łatwiej podejmować, korzystne dla Ciebie, decyzje.

Tylko jakie to mają byc decyzje...??? Ja już ie mam siły, wydaje mi się że nie potrafie myśleć racjonalnie ;-((

11

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

By dać miejsce rozumowi, trzeba uporządkować uczucia, bo one utrudniają myślenie. smile
Starasz się zahamować wszystkie swe uczucia, bo są nieprzyjemne, trudne, bolesne. Odsuwasz je od siebie. Rodzi to jednak konsekwencje; uczucia przez Ciebie przeżywane są silnymi, by je ukryć zużywasz sporo siły i energii, stąd brak sił na cokolwiek innego. Wyobrażam sobie, że masz w sobie sporą dawkę złości. Zamiast ja ukrywać, ujawnij ją. Zobaczysz, jaką energiczna osobą staniesz się nagle. smile

Tak, jak radzi cachmir, nie bądź łzawą kobietą w jego obecności.

12

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Moja droga ta koleżanka nie ma godności, odbija koleżance męża. Rzygam na takich ludzi, nie zasługują oni na szczęście. Pocieszam Cię, że nikt jeszcze nie zbudował szczęścia na cudzym nieszczęściu. Wcześniej czy później los wyrówna każdemu. Gardzę takimi ludźmi jak ta koleżanka, w sumie mąż nie lepszy. Nie żyją żadnymi wartościami i chcą budować coś na słabych fundamentach, które i tak runą.

13

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Wielokropek napisał/a:

By dać miejsce rozumowi, trzeba uporządkować uczucia, bo one utrudniają myślenie. smile
Starasz się zahamować wszystkie swe uczucia, bo są nieprzyjemne, trudne, bolesne. Odsuwasz je od siebie. Rodzi to jednak konsekwencje; uczucia przez Ciebie przeżywane są silnymi, by je ukryć zużywasz sporo siły i energii, stąd brak sił na cokolwiek innego. Wyobrażam sobie, że masz w sobie sporą dawkę złości. Zamiast ja ukrywać, ujawnij ją. Zobaczysz, jaką energiczna osobą staniesz się nagle. smile

Tak, jak radzi cachmir, nie bądź łzawą kobietą w jego obecności.

Staram się z całych sił. Nie kontaktuje się z nim w ogóle. Wcześniej pisałam maile, smsy itp. Tak jak mówie, wszystko czytał kochance, a ona radziła mu co robić. Mieli wesoło. Ale teraz już na to nie pozwolę. Bardzo chcę go odzyskać, wiem że to miłośc mojego zycia, gdzies sie pogubilismy w tej naszej drodze, ale wierze ze sie odnajdziemy... Chyba juz gadam głupoty ;((

14

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cytryna napisał/a:

Moja droga ta koleżanka nie ma godności, odbija koleżance męża. Rzygam na takich ludzi, nie zasługują oni na szczęście. Pocieszam Cię, że nikt jeszcze nie zbudował szczęścia na cudzym nieszczęściu. Wcześniej czy później los wyrówna każdemu. Gardzę takimi ludźmi jak ta koleżanka, w sumie mąż nie lepszy. Nie żyją żadnymi wartościami i chcą budować coś na słabych fundamentach, które i tak runą.

Zgadzam się, mydlili mi oczy od ładnych kilku miesięcy. Ona przychodzila, rozmawialyśmy o wszystkim, do głowy by mi nie przyszlo ze sypia z moim mezem!!!! Nic nie dali po sobie poznac, zero smsow, NIC. Mąż ma taka prace, ze moze z niej wychodzic kiedy chce, a ona nie pracowala, wiec spotykali sie u niej w domu w godzinach jego pracy. Po pracy wracal do domu, jakby nigdy nic...

15

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

(...)Chyba juz gadam głupoty ;((

Z grzeczności nie zaprzeczę smile



Jest takie powiedzenie: do tanga trzeba dwojga.
Ty chcesz odzyskać męża. By tak się stało, by wrócił do Ciebie, potrzebna jest też jego decyzja. A o tym, póki co, możesz jedynie marzyć.

Wiem, że to trudne, ale zobacz rzeczywistość. Przestań usprawiedliwiać tę sytuację jakimś pogubieniem się Twoim, waszym, jego.
Uznaj, że jego zachowanie jest celowe i świadome. Jeśli cegła mu nie spadła na głowę, nie uległ żadnemu wypadkowi, to jego decyzje czemuś służą. Służą jemu. Nikt, kto ma choć cień przyjemnych uczuć do kogoś, nie wyśmiewa się z tej osoby, nie kpi z niej, nie pozwala innym na wyśmiewanie się. Tymczasem Twój jeszczemąż nie dość, że sam bawi się Tobą, to jeszcze wciąga do zabawy swoją kochankę.

16

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Wielokropek napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

(...)Chyba juz gadam głupoty ;((

Z grzeczności nie zaprzeczę smile



Jest takie powiedzenie: do tanga trzeba dwojga.
Ty chcesz odzyskać męża. By tak się stało, by wrócił do Ciebie, potrzebna jest też jego decyzja. A o tym, póki co, możesz jedynie marzyć.

Wiem, że to trudne, ale zobacz rzeczywistość. Przestań usprawiedliwiać tę sytuację jakimś pogubieniem się Twoim, waszym, jego.
Uznaj, że jego zachowanie jest celowe i świadome. Jeśli cegła mu nie spadła na głowę, nie uległ żadnemu wypadkowi, to jego decyzje czemuś służą. Służą jemu. Nikt, kto ma choć cień przyjemnych uczuć do kogoś, nie wyśmiewa się z tej osoby, nie kpi z niej, nie pozwala innym na wyśmiewanie się. Tymczasem Twój jeszczemąż nie dość, że sam bawi się Tobą, to jeszcze wciąga do zabawy swoją kochankę.

Co racja, to racja. Chyba muszę zacząć pracować nad sobą, ale tak z całych sił!!!

17

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

kilka miesiecy temu przeżywałam to co Ty, teraz też nie jest łatwo ( nie ma dnia abym nie myślała, o tym ze mnie zdradził, że zostawił), ja prosiłam błagałam meza żeby się opamiętał i wszystko było na nic, w pewnym momencie rozumiałam że głową muru nie przebjię i dałam spokój, przestałam o niego zabiegać i wrócił sam, teraz przeprasza, mówi ze kocha,  że to co zrobił nie ma znaczenia ( dla mnie ma ), że jest głupi i tp..., po tym co opisujesz widzę że twój mąż sie miota, nie pokazuj mu że Tobie zalezy, przy mim musisz być silna, niezależna niech zobaczy co traci, ja płakałm po prysznicem , w poduszke , żeby dzicko nie widziało, cieżko to znosiłam, Myślę ze Twój mąż też sobie to wszystko poukłada, poczekaj, ale nie zapominaj o sobie, teraz Ty i Twoje dzicko jesteści najważniejsi, trzymam kciuki

18

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

kilka miesiecy temu przeżywałam to co Ty, teraz też nie jest łatwo ( nie ma dnia abym nie myślała, o tym ze mnie zdradził, że zostawił), ja prosiłam błagałam meza żeby się opamiętał i wszystko było na nic, w pewnym momencie rozumiałam że głową muru nie przebjię i dałam spokój, przestałam o niego zabiegać i wrócił sam, teraz przeprasza, mówi ze kocha,  że to co zrobił nie ma znaczenia ( dla mnie ma ), że jest głupi i tp..., po tym co opisujesz widzę że twój mąż sie miota, nie pokazuj mu że Tobie zalezy, przy mim musisz być silna, niezależna niech zobaczy co traci, ja płakałm po prysznicem , w poduszke , żeby dzicko nie widziało, cieżko to znosiłam, Myślę ze Twój mąż też sobie to wszystko poukłada, poczekaj, ale nie zapominaj o sobie, teraz Ty i Twoje dzicko jesteści najważniejsi, trzymam kciuki

Dzięki za słowa otuchy. A jak się teraz między Wami układa??? mieszkacie razem? Po jakim czasie wrócił??

19

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

wszystko trwało jakieś 5 miesięcy,  mieszkamy razem, mój mąż jest jak do rany przyłóż, dawno tak sie o mnie nie starła jak teraz,  ja już myślałam że jest po naszym malżeństwie, że sama dalej nic nie zrobie, z jego strony nie było nawet chęci współpracy aby ratować nasze małżeństwo, ale jak przestałam sie starć, pokazalam mu że jest mi obojętny ( chodź tylko ja wiem jak było mi ciężko), ze ja też bę chciala sobie ulożyć życie na nowo poziałało jak zimy prysznic,

20

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

wszystko trwało jakieś 5 miesięcy,  mieszkamy razem, mój mąż jest jak do rany przyłóż, dawno tak sie o mnie nie starła jak teraz,  ja już myślałam że jest po naszym malżeństwie, że sama dalej nic nie zrobie, z jego strony nie było nawet chęci współpracy aby ratować nasze małżeństwo, ale jak przestałam sie starć, pokazalam mu że jest mi obojętny ( chodź tylko ja wiem jak było mi ciężko), ze ja też bę chciala sobie ulożyć życie na nowo poziałało jak zimy prysznic,

Ciesze sie że Ci sie udalo. mam nadzieję że i ja kiedys poczuje to co Ty w tej chwili. Moj maz reagowal tak samo jak Twoj, zero zainteresowania naszym wspolnym zyciem, wpolnymi chwilami, totalna znieczulica, nic do niego nie docieralo. Od tygodnia praktycznie sie z nim nie kontaktuje, mam nadzieje ze sie nie zlame...oby! Bo widze ze warto;-))) Pogratulowac sily i wytrwalosci ;-)) a czy szanowna kochanka sie usunela na bok????

21

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

cały problem polega na tym, iż oni razem pracuja sad  i to jest najgorsze, bo nie ma dnia, abym nie myślała, ale wszystkie wieczory spędza ze mna, powiedział że zrobi wszystko abym o tym nie myślała, czasem jak przez chwile sie zamyślę i on to widzi zaraz jest przy mnie. Ktoś napisał że na cudzym nieszczęściu nic sie nie zbuduje i to jest prawda wydaje mi sie ze zwiazek Twojego meża też nie ma przyszłosci, i ta " koleżanka" musi sobie z tego zdawć sprawę , pewnie z tąd te smsy , telefony jak jest u Ciebie. Poczekaj trochę może zmądrzeje, a jak nie to trudno będzi ciężko ale dasz radę . Ja też zastanawiam sie czy dobrze zrobiłam przyjmując go z powrotem, bo to co mi zrobił na zawsze zostanie

22

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

cały problem polega na tym, iż oni razem pracuja sad  i to jest najgorsze, bo nie ma dnia, abym nie myślała, ale wszystkie wieczory spędza ze mna, powiedział że zrobi wszystko abym o tym nie myślała, czasem jak przez chwile sie zamyślę i on to widzi zaraz jest przy mnie. Ktoś napisał że na cudzym nieszczęściu nic sie nie zbuduje i to jest prawda wydaje mi sie ze zwiazek Twojego meża też nie ma przyszłosci, i ta " koleżanka" musi sobie z tego zdawć sprawę , pewnie z tąd te smsy , telefony jak jest u Ciebie. Poczekaj trochę może zmądrzeje, a jak nie to trudno będzi ciężko ale dasz radę . Ja też zastanawiam sie czy dobrze zrobiłam przyjmując go z powrotem, bo to co mi zrobił na zawsze zostanie

zaczekam, zobaczymy co czas pokaże. w głębi serca licze na to że nam sie uda, że on przejrzy na oczy i zrozumie co stracił. Syn był zawsze dla niego najważniejszy na świecie, nie wiem jak długo będzie mógł życ widując go co 2 tygodnie. Najgorsze jest to, że ona rozbijając moje małżeństwo nie miała nic do stracenia, była wolna jak ptak, młodsza od męża o 5 lat, a on poświęcił dla niej wszystko ;-((( nie dostając nic w zamian, bo jak sam stwierdził, on nic w zamian nie potrzebuje. rok temu kupilismy dlugo wyczekiwane mieszkanie, wyremontowaliśmy je, wszystko razem, a on tak łatwo to zostawia ;(

23

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

jak bym widziała nas 5 miesiecy temu, my też zmieniliśmy mieszkanie, remont ... i zdrada, druga kobieta, to chyba jakieś klasyczne zachowanie mężczyzn, jak wszystko zaczyna sie układać to coś trzeba zepsuć

24

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

jak bym widziała nas 5 miesiecy temu, my też zmieniliśmy mieszkanie, remont ... i zdrada, druga kobieta, to chyba jakieś klasyczne zachowanie mężczyzn, jak wszystko zaczyna sie układać to coś trzeba zepsuć

Mielismy normalne zycie, spokojne, bylismy szczesliwi, do momentu w ktorym pojawila sie ona i zaczela swoje "przedstawienie"...wtedy to ja stałam się tą złą, tą z wadami, o ktorych nie mówil przez 13 lat. teraz mowi ze chce mu sie zyc, ze z nia jest inaczej... pewne ze tak, ona wolna, on zostawia dziecko z zona i bawia sie, a my tu placzemy ;-((( dlaczego to jest takie niesprawiedliwe???

25

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Masz rację życie jest niesprawiedliwe. Najgorsze jest to że osoba która rani (Twoj mąż) nie cierpi, bo przeciez ma Nową kobietę, więc ma malo czasu by tęsknic i zalować. Jednak przyjdzie kiedys taki moment refleksji ze pozaluje. Wyrzuty sumienia wczesniej czy później sie odezwą...

26

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cytryna napisał/a:

Masz rację życie jest niesprawiedliwe. Najgorsze jest to że osoba która rani (Twoj mąż) nie cierpi, bo przeciez ma Nową kobietę, więc ma malo czasu by tęsknic i zalować. Jednak przyjdzie kiedys taki moment refleksji ze pozaluje. Wyrzuty sumienia wczesniej czy później sie odezwą...

Kiedys sie mnie zapytał " nie chcesz żebym kiedys wrócił skruszony do Ciebie, błagał o wybaczenie??? bedziesz miała władzę" Nie wiem jak to interpretowac, co chcial mi "pokazac" tym tekstem, ze jest tak pewny swojej decyzji? tak pewny nowego związku? mowi tak, bo wie ze to nie nastapi?

27

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

" kto w piątek tańczy ten w niedzielę płacze" , ja też miałam wady, też byłam tą zlą, zapracowaną, życie to nie sielanka, na początku jest fajnie , motyle w brzuchu, ale to mija, zaczyna sie codziennośc , rutyna, tak jest w każdym związku, to że oni teraz fajnie sie bawią to nie znaczy że to bedzie wieczne, nie pokazuj tego że to Cię boli, musisz być silna !!! to bardzo trudne, wiem , ale to jedyny sposób, teraz liczysz się tylko TY i dziecko, panna mojego męża też była sama, fajna , młodsza  o 7 lat, lubiąca imprezy, dyskoteki, zabawę ( ja praca, dom, uczelnia, lekcje z dzieckiem)  tylko  zyciu nie zawsze o to chodzi,

28

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Najgorsze tez jest to i najtrudniejsze, ze syn nie wierzy ze tata znowu odszedl, bo przeciez mu obiecal, przysiegal ze juz na zawsze z nami bedzie. Teraz powiedzialam mu ze tata wyjechal na szkolenie, a co mu powiedziec pozniej, nie mam pojecia, on nie dopuszcza do siebie opcji ze tata nie wroci ;-(((

29

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

mój syn też bardzo to wszystko przeżył, plakał, prosił tate aby został, ale pewnego dnia gdy mój mąż przyszedł nad ranem do domu, syn wstał i powiedział mu aby wyszedł i zostawił nas w spokoju, że razem  oboje damy sobie radę , myślałam że mi serce pęknie jak to usłyszałam

30

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Hej ja też się czuję   jak  ty. Właśnie przechodzę to samo. Mój mąż ma inną. Powiedział mnie nie kocha, że kocha tamtą (zresztą ją znam, bo pracują razem ona ma też dziecko). Jest mi ciężko. Mamy dziecko tez ma 6 lat. Mieszkamy ze sobą a  raczej obok siebie. Mówi , że potrzebuje czasu, żeby to przemyśleć. Pytanie, co ma przemyśleć. To że mnie nie kocha, że nic do mnie nie czuje. Bo ja mimo tego nadal go  kocham  albo mi  się tak  wydaje. Może sama nie wiem co chcę. Boję się o przyszłość moją i dziecka. Zarabiam b. mało, jestem w obcym mieście. Rodzinę mam 300 km stąd. Powiedziałam mu, że go kocham, że nie chce stracić, ale czy to prawda to już sama nie wiem, co nią jest. Co robić.

31

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

mój syn też bardzo to wszystko przeżył, plakał, prosił tate aby został, ale pewnego dnia gdy mój mąż przyszedł nad ranem do domu, syn wstał i powiedział mu aby wyszedł i zostawił nas w spokoju, że razem  oboje damy sobie radę , myślałam że mi serce pęknie jak to usłyszałam

Faktycznie chyba bym umarła. Moj syn cierpi, widze to, keidy ja nie slysze pyta sie meza "a ty co bys zrobil gdyby twoj tata odszedl???". Ostatnio, jak maz przyjezdzal do niego, to wychodzil na dwor, mijali sie w drzwiach, zapytalam dlaczego tak robi, a on mi odpowiedzial ze chce zeby tata poczul sie tak samo jak on w momencie jak go zostawil, ma dopiero 6 lat!!! Wczoraj wybuchl placzem bez powodu, jak pytalam co sie dzieje, nie odpowiadal. Na pytanie czy teskni za tata odpowiada "za jakim tata??"... nie wiem co z tym zrobic i jak sad

32

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
jeszcze kocha napisał/a:

hej ja tez sie czuję   jak  ty.wlasnie przechodzę to samo. moj mąz ma inna. powiedziałę mnie nie kocha ,ze kocha tamta(zresztą ja znam bo pracują razem ona ma tez dziecko)jest mi ciezko.mamy dziecko tez ma 6 lat.mieszkamy ze sobą a  raczej obok siebie.mowi ze potrzbuje czasu ,zeby to przemyślec. pytanie co ma przemyslec. to ze mnie nie kocha.ze nic do mnie nir czuje.bo ja momo tego nada go  kocham  albo mi  sie tak  wydaje.moze sama nie wiem co chce.boje sie o przyszlosc moja i dziecka.zarabiam b malo,jestem w obcym miescie.rodzine mam 300 km stad.powiedzialam mu ze go kocham.ze nie chce stracic.ale czy to prawda to juz sama nie wiem,co nia jest. co robic.

Do mojego męża teksty typu "kocham Cie" itp nie docierały, miał to w nosie, delikatnie mówiąc. Ja nie mam pracy, szukam, ale wszyscy wiemy jak to jest sad(( tez sie boje o to co bedzie, bo kochanica pewnie ukroci mu szybciutko utrzymywanie zonki i syna, tez mam daleko rodzicow, ale dzieki bogu mam siostre ktora mnie wspiera i przyjaciolke, bez nich bym nie dala rady, nawet siostra meza duzo mi pomaga.

33

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

wszystko to skomplikowane, szoda tych naszych dzieciaków, ale czas leczy rany wszystko sie ułoży, musisz być silna dla dziecka, on nie może widzić twoich łez, może zabierz go na jakiś weekend, jakieś baseny nie wiem co lubicie, on musi zobaczyć ze ty go nie zostawisz, ze dla Ciebie jest najważniejszy,

34

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

wszystko to skomplikowane, szoda tych naszych dzieciaków, ale czas leczy rany wszystko sie ułoży, musisz być silna dla dziecka, on nie może widzić twoich łez, może zabierz go na jakiś weekend, jakieś baseny nie wiem co lubicie, on musi zobaczyć ze ty go nie zostawisz, ze dla Ciebie jest najważniejszy,

Cały czas mu to powtarzam, że nigdy go nie zostawie, ze kocham go strasznie mocno i najbardziej na calym swiecie, Jutro jedziemy na weekend do moich rodzicow, on uwielbia tam jezdzic, las, swieze powietrze...odetchniemy troche. dzis jak zwykle spacerek z psem, lubimy wtedy rozmawiac, zastanawiając sie co robi tata...;(((

35

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
ewita2 napisał/a:

wszystko to skomplikowane, szoda tych naszych dzieciaków, ale czas leczy rany wszystko sie ułoży, musisz być silna dla dziecka, on nie może widzić twoich łez, może zabierz go na jakiś weekend, jakieś baseny nie wiem co lubicie, on musi zobaczyć ze ty go nie zostawisz, ze dla Ciebie jest najważniejszy,

Cały czas mu to powtarzam, że nigdy go nie zostawie, ze kocham go strasznie mocno i najbardziej na calym swiecie, Jutro jedziemy na weekend do moich rodzicow, on uwielbia tam jezdzic, las, swieze powietrze...odetchniemy troche. dzis jak zwykle spacerek z psem, lubimy wtedy rozmawiac, zastanawiając sie co robi tata...;(((

nie mozesz brać odpowiedzialnosci za głupoty męża na siebie, jak naważył piwa niech go wypije, niech sam wytłumaczy dziecku co sie dzieje, a nie zawinął ogon i siedzi u kochanicy, nie zastanawiaj sie z dzieckiem co robi twój mąż musisz robić wszystko, aby Twój syn jak najmniej o tym myślał,

36

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
ewita2 napisał/a:

wszystko to skomplikowane, szoda tych naszych dzieciaków, ale czas leczy rany wszystko sie ułoży, musisz być silna dla dziecka, on nie może widzić twoich łez, może zabierz go na jakiś weekend, jakieś baseny nie wiem co lubicie, on musi zobaczyć ze ty go nie zostawisz, ze dla Ciebie jest najważniejszy,

Cały czas mu to powtarzam, że nigdy go nie zostawie, ze kocham go strasznie mocno i najbardziej na calym swiecie, Jutro jedziemy na weekend do moich rodzicow, on uwielbia tam jezdzic, las, swieze powietrze...odetchniemy troche. dzis jak zwykle spacerek z psem, lubimy wtedy rozmawiac, zastanawiając sie co robi tata...;(((

nie mozesz brać odpowiedzialnosci za głupoty męża na siebie, jak naważył piwa niech go wypije, niech sam wytłumaczy dziecku co sie dzieje, a nie zawinął ogon i siedzi u kochanicy, nie zastanawiaj sie z dzieckiem co robi twój mąż musisz robić wszystko, aby Twój syn jak najmniej o tym myślał,

MOj kochany mąz twierdzi że to ja dziecku namieszałam w głowie i mam za swoje!!! On sie winny nie czuje, najchetniej by mu odpowiedzial " odchodze od mamy bo nie moge na nia patrzec" i kocham inna. Na nic lepszego go nie stac, w chwili obecnej. łatwo mu z tym, poniewaz od tygodnia nie widzial syna wiec nie wie co on czuje i co mysli. a kochanica mu nawija makaron na uszy i dyktuje co ma robic i mowic, wszystko to o czym ja z nim rozmawiam przekazuje jej, pokazuje smsy, maila i wiadomosci na FB, takze swoich prywatnych spraw nie mamy :? takze ciezko jest tu cokolwiek ustalic i dojasc do porozumienia. Moze jak mąż zacznie myslec samodzielnie, moze...

37

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

nie daj sobie wmówić że to Twoja wina, bo tak nie jest a facet jest tchórzem i tyle. postaraj sie do niego nie pisać, nie dzwonić, nie wysylać wiadomości, zobaczysz że po chwili zacznie zastanawiać sie czy nie traci azylu, nie odpisuj na sms, musisz być twarda, i uwierz wiem co mówie, mój mąż nie odbierał moich telefonów, totalnie mnie ignorował, a teraz boi się czy od niego nie odejde, powtarza że kocha, musisz stanąć na nogi, super jeśli masz dobre relacje z rodzina męża, a rozmawiałaś z jego siostra, moze ona powinna wezwać go na dywanik,

38

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie możesz pozwolić mu wracać kiedy ma na to ochotę. Musisz być twarda. Dziecku powinnaś pokazać, że jest dla Ciebie najważniejsze smile czas leczy rany. Wszystko będzie dobrze. Powodzenia!

39

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

nie daj sobie wmówić że to Twoja wina, bo tak nie jest a facet jest tchórzem i tyle. postaraj sie do niego nie pisać, nie dzwonić, nie wysylać wiadomości, zobaczysz że po chwili zacznie zastanawiać sie czy nie traci azylu, nie odpisuj na sms, musisz być twarda, i uwierz wiem co mówie, mój mąż nie odbierał moich telefonów, totalnie mnie ignorował, a teraz boi się czy od niego nie odejde, powtarza że kocha, musisz stanąć na nogi, super jeśli masz dobre relacje z rodzina męża, a rozmawiałaś z jego siostra, moze ona powinna wezwać go na dywanik,

Z jego siostra mam super kontakt, jestesmy dobrymi przyjaciółkami. Tak, starała sie z nim rozmawiać, ale nic z tego nie wyszło, bo on rozmowny nie jest, no i siostry swojej poważnei też nie traktuje. Powiedział jej ze nigdy nie bede taka jak ta NOWA. Natomiast rodziców zapytał sie na czyim szczesciu im bardziej zależy, na moim czy na synowej, bez wahania odpowiedzieli...to zrozumiałe. tesciowa tez cierpi, martwi sie o wnuczka ktorego strasnzie mocno kocha i nie takiego rozwoju sytuacji dla niego chciala. wiem tez ze spotykala sie z nim zeby porozmawiac, pisala maile, smsy, dzwonila zarzucając mu gówniarskie zachowanie, ale on zawsze jakos potrafil wybrnąc, mowiac im jaka to ja jestem zla. jego siostra nie wróży mu zbyt dlugiego zwiazku z ta "kobieta", mam nadzieje ze dobrze wywróży ;-)))

40

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dearly napisał/a:

Nie możesz pozwolić mu wracać kiedy ma na to ochotę. Musisz być twarda. Dziecku powinnaś pokazać, że jest dla Ciebie najważniejsze smile czas leczy rany. Wszystko będzie dobrze. Powodzenia!

Bardzo dziękuje za słowa otuchy. Mam nadzieję że wszystko sie ułoży i będę jeszcze szczęśliwa, z nim lub bez niego ;-)))

41

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

O dziecko się nie martw. Wiem co mówię z własnego doświadczenia.

Moi rodzice się rozwiedli gdy byłam malutka (mama nie chciała żyć z alkoholikiem). Kiedy miałam 9 lat ojciec definitywnie zerwał ze mną kontakt. Gdy nadszedł rok kiedy miałam ukończyć 18 lat jego żona do mnie zadzwoniła i postanowiłam spróbować odnowić ten kontakt. Miałam go przez rok, bo kiedy zostałam zaproszona do niego na wakacje (za granicę) niestety zrozumiałam, że to dla mnie obcy człowiek a on i jego żoneczka raczyli próbować mnie wychowywać na swoją mantrę. Nie wspomnę o tym, że obrażał moją rodzinę (tzn. mamę i babcię nazywając je k...mi w mojej obecności). Skończyło się na tym, że po powrocie do domu trafiłam zmorzona chorobą do szpitala, ona nazwała mnie ku..ą za jego przyzwoleniem. I tyle mi się opłacał kontakt z toksycznym, spantoflowanym tatusiem. Porzucił mnie raz, obraził i sponiewierał za drugim i Bóg mi świadkiem, że trzeciego nie będzie.

Moją historią chcę Ci uświadomić, że prędzej czy później Twoje dziecko zrozumie o co w tym wszystkim chodzi i nauczy się z tym żyć. W żaden sposób mu nie pomożesz - kłamiąc, że tata wyjechał podsycasz tęsknotę, mówiąc źle na ojca obracasz go przeciw niemu (nie mówię, że tak robisz ale takie widzę wyjścia).
Dlatego dawaj mu po prostu dużo miłości, delikatnie tłumacz sytuację lub nie mów nic. On sam to musi przetrawić, a to jak będzie się do ojca w przyszłości odnosił i zachowywał wyniknie z niego samego. Bądź poza tym, bo swoim zachowaniem możesz go nieumyślnie bardziej skrzywdzić.

Wiele osób może negować to co napisałam, ale piszę z własnego doświadczenia, bo wiem co porzucone, zranione dziecko czuje. Przez bardzo długi czas nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo to wszystko na mnie wpłynęło - wyszło dopiero w dorosłym okresie życia. Ale takie niestety ono jest, nie bardzo różami usłane.

Trzymam kciuki i życzę powodzenia.

42

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
BlackPearl napisał/a:

O dziecko się nie martw. Wiem co mówię z własnego doświadczenia.

Moi rodzice się rozwiedli gdy byłam malutka (mama nie chciała żyć z alkoholikiem). Kiedy miałam 9 lat ojciec definitywnie zerwał ze mną kontakt. Gdy nadszedł rok kiedy miałam ukończyć 18 lat jego żona do mnie zadzwoniła i postanowiłam spróbować odnowić ten kontakt. Miałam go przez rok, bo kiedy zostałam zaproszona do niego na wakacje (za granicę) niestety zrozumiałam, że to dla mnie obcy człowiek a on i jego żoneczka raczyli próbować mnie wychowywać na swoją mantrę. Nie wspomnę o tym, że obrażał moją rodzinę (tzn. mamę i babcię nazywając je k...mi w mojej obecności). Skończyło się na tym, że po powrocie do domu trafiłam zmorzona chorobą do szpitala, ona nazwała mnie ku..ą za jego przyzwoleniem. I tyle mi się opłacał kontakt z toksycznym, spantoflowanym tatusiem. Porzucił mnie raz, obraził i sponiewierał za drugim i Bóg mi świadkiem, że trzeciego nie będzie.

Moją historią chcę Ci uświadomić, że prędzej czy później Twoje dziecko zrozumie o co w tym wszystkim chodzi i nauczy się z tym żyć. W żaden sposób mu nie pomożesz - kłamiąc, że tata wyjechał podsycasz tęsknotę, mówiąc źle na ojca obracasz go przeciw niemu (nie mówię, że tak robisz ale takie widzę wyjścia).
Dlatego dawaj mu po prostu dużo miłości, delikatnie tłumacz sytuację lub nie mów nic. On sam to musi przetrawić, a to jak będzie się do ojca w przyszłości odnosił i zachowywał wyniknie z niego samego. Bądź poza tym, bo swoim zachowaniem możesz go nieumyślnie bardziej skrzywdzić.

Wiele osób może negować to co napisałam, ale piszę z własnego doświadczenia, bo wiem co porzucone, zranione dziecko czuje. Przez bardzo długi czas nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo to wszystko na mnie wpłynęło - wyszło dopiero w dorosłym okresie życia. Ale takie niestety ono jest, nie bardzo różami usłane.

Trzymam kciuki i życzę powodzenia.

Ja nie mówie o moim mężu źle w obecności dziecka, nie chce utrudniać mu kontaktów z nim, nic podobnego. Twoja historia jest smutna i w wyraźny sposób ukazuje brutalną prawdę o tym jak można skrzywdzić dziecko, nie zdając sobie z tego sprawy. Czas pokaże jak to będzie w naszym przypadku.
Pozdrawiam :*

43

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

I znowu to samo ;-(((( placz, tesknota i chwila slabosci. Nic mi sie nie chce, siedze i mysle. Kiedy to sie skonczy?? sad

44

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

dasz radę, pisałaś, że szukasz pracy, moze na tym postaraj sie skupić, trudno jest nie myśleć, mimo że mój mąż jest ze mną , ja też myślę cały czas, nie jesteś sama, wypłacz się to pomaga, paskudne to życie

45

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

dasz radę, pisałaś, że szukasz pracy, moze na tym postaraj sie skupić, trudno jest nie myśleć, mimo że mój mąż jest ze mną , ja też myślę cały czas, nie jesteś sama, wypłacz się to pomaga, paskudne to życie

Staram się wbić sobie to do głowy, że dam sobie rade, że jestem silna i w ogóle, że mam przy sobie wspaniałego syna. Teraz czuje ogromną złośc na męża, za to co nam zrobił, za ten bałagan w naszym życiu ;( dlaczego tak sie dzieje do jasnej *******!!?? Dlaczego ona ma teraz to co ja kocham nad życie, wzięła go sobie jak jakąś rzecz, a on nie protestował ;( zwariuje za chwile!!!!

46

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Przecież napisałam w nawiasie, że nie mówię, że tak robisz. Podałam tylko 2 drogi jak rodzic moze sie wypowiadać o drugim - proszę, czytaj ze zrozumieniem.
Opowiedziałam tą historię po to, aby Ci pokazać, że dziecko samo pewne rzeczy z czasem zrozumie.

47 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2012-09-20 15:41:47)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
ewita2 napisał/a:

dasz radę, pisałaś, że szukasz pracy, moze na tym postaraj sie skupić, trudno jest nie myśleć, mimo że mój mąż jest ze mną , ja też myślę cały czas, nie jesteś sama, wypłacz się to pomaga, paskudne to życie

Staram się wbić sobie to do głowy, że dam sobie rade, że jestem silna i w ogóle, że mam przy sobie wspaniałego syna. Teraz czuje ogromną złośc na męża, za to co nam zrobił, za ten bałagan w naszym życiu ;( dlaczego tak sie dzieje do jasnej *******!!?? Dlaczego ona ma teraz to co ja kocham nad życie, wzięła go sobie jak jakąś rzecz, a on nie protestował ;( zwariuje za chwile!!!!

Karolino! Bardzo dobrze Cię rozumiem. Przerabiałam i nadal przerabiam to samo. Mój mąż odszedł do kochanki trzy miesiące temu. To jest jego koleżanka z pracy. Mieszka u niej, również z jej rodzicami. Pomijam już fakt, ze został tam przyjęty bez problemów.
Powiem Ci, że w momencie jak sie pakował myślałam, że już nie mam po co zyć, że moje życie juz sie skończyło! Nie widziałam żadnego celu w życiu. ALe musiałam wstawać co rano, bo mam córkę, która mnie potrzebuje, która jest zagubiona, bo ten tatuś idealny okazał sie nie tak idealny.
Musiałam zabrać małą na wakacje, musiałam robic wszystko tak jak zawsze....
Wyłam co noc w poduszkę. Z czasem tych nocy jest coraz mniej. Teraz myślę o rozwodzie.
On mnie bardzo skrzywdził i choć nieraz widzę w jego oczach poczucie winy i  łzy jak od nas wychodzi, myslę, że nie potrafiłabym mu już zaufać.
Tym bardziej po słowach jakie usłyszałam od niego pewnego dnia: może ona miała być moją wielką miłością????
Trzymaj się!

48

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
BlackPearl napisał/a:

Przecież napisałam w nawiasie, że nie mówię, że tak robisz. Podałam tylko 2 drogi jak rodzic moze sie wypowiadać o drugim - proszę, czytaj ze zrozumieniem.
Opowiedziałam tą historię po to, aby Ci pokazać, że dziecko samo pewne rzeczy z czasem zrozumie.

Nie nie, ja wiem że to taki przyszkład, może źle to w słowa ubralam, przeczytalam i zrozumialam o co Ci chodziło, może to ja się źle odniosłam do tego ;-)) Sorry;-)
to co napisałas bardzo wiele dla mnie znaczy.

49

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
moniaCo napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
ewita2 napisał/a:

dasz radę, pisałaś, że szukasz pracy, moze na tym postaraj sie skupić, trudno jest nie myśleć, mimo że mój mąż jest ze mną , ja też myślę cały czas, nie jesteś sama, wypłacz się to pomaga, paskudne to życie

Staram się wbić sobie to do głowy, że dam sobie rade, że jestem silna i w ogóle, że mam przy sobie wspaniałego syna. Teraz czuje ogromną złośc na męża, za to co nam zrobił, za ten bałagan w naszym życiu ;( dlaczego tak sie dzieje do jasnej *******!!?? Dlaczego ona ma teraz to co ja kocham nad życie, wzięła go sobie jak jakąś rzecz, a on nie protestował ;( zwariuje za chwile!!!!

Karolino! Bardzo dobrze Cię rozumiem. Przerabiałam i nadal przerabiam to samo. Mój mąż odszedł do kochanki trzy miesiące temu. To jest jego koleżanka z pracy. Mieszka u niej, również z jej rodzicami. Pomijam już fakt, ze został tam przyjęty bez problemów.
Powiem Ci, że w momencie jak sie pakował myślałam, że już nie mam po co zyć, że moje życie juz sie skończyło! Nie widziałam żadnego celu w życiu. ALe musiałam wstawać co rano, bo mam córkę, która mnie potrzebuje, która jest zagubiona, bo ten tatuś idealny okazał sie nie tak idealny.
Musiałam zabrać małą na wakacje, musiałam robic wszystko tak jak zawsze....
Wyłam co noc w poduszkę. Z czasem tych nocy jest coraz mniej. Teraz myślę o rozwodzie.
On mnie bardzo skrzywdził i choć nieraz widzę w jego oczach poczucie winy i  łzy jak od nas wychodzi, myslę, że nie potrafiłabym mu już zaufać.
Tym bardziej po słowach jakie usłyszałam od niego pewnego dnia: może ona miała być moją wielką miłością????
Trzymaj się!

Z mieszkaniem u rodziny jego kochanki też nie mial problemu, nawet po tym jak od niej odszedl i wrocil do nas, kiedy to ja juz kazalam mu sie wynosic, tez tam poszedl i tez go przyjeli (dla mnie to jakas paranoja). Bardzo bym chciała chociaż na chwilkę zobaczyc jego myśli, co on czuje, jak sobie to wszystko wyobraża, czy jest na 100% pewien swojej decyzji...ehhh c

50

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

ewita2 powiedz mi jeszcze, czy Ty i Twój mąz potraficie ze soba szczerze rozmawiać??? Mowisz mu o swoich potrzebach, obawach itp?? Rozmawiacie o tym co się stało? opowiadałaś mu jak bardzo to przeżylas?

51

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Otrzyj łzy kobieto, wysmarkaj nos i składaj biegiem pozew o rozwód z wyłącznej jego winy,
a też i o alimenty jakie można z niego wycisnąć bezlitośnie.
I niech Cię Bóg broni wycofywać to, gdyby błagał.
Będzie to wiadro zimnej wody na jego gorący łeb, a może i na dwa łby.
Zniszcz im tym euforyczny stan. Niech zwłaszcza on zejdzie na ziemię.

52

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cisza to ja napisał/a:

Otrzyj łzy kobieto, wysmarkaj nos i składaj biegiem pozew o rozwód z wyłącznej jego winy,
a też i o alimenty jakie można z niego wycisnąć bezlitośnie.
I niech Cię Bóg broni wycofywać to, gdyby błagał.
Będzie to wiadro zimnej wody na jego gorący łeb, a może i na dwa łby.
Zniszcz im tym euforyczny stan. Niech zwłaszcza on zejdzie na ziemię.

Jezuuuu, ale czy ja tak potrafie???? Chyba jestem na to za słaba ;-(((( boję się, cholera!!!!!  Kurcze, jestem chyba na to za miękka, może z czasem sie to zmieni, bo teraz to wątpie w siebie ;-((( nawet nie wiem jak sie za to zabrać.

53 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2012-09-20 17:18:14)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Jezuuuu, ale czy ja tak potrafie???? Chyba jestem na to za słaba ;-(((( boję się, cholera!!!!!  Kurcze, jestem chyba na to za miękka, może z czasem sie to zmieni, bo teraz to wątpie w siebie ;-((( nawet nie wiem jak sie za to zabrać.

Potrafisz!
Idź do kancelarii prawniczej. Za około 250 złotych prawnik specjalizujący się w rozwodach napisze wszystko, co potrzeba.
Działaj od zaraz, bo ten czas jest Twoim sprzymierzeńcem.

54

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cisza to ja napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Jezuuuu, ale czy ja tak potrafie???? Chyba jestem na to za słaba ;-(((( boję się, cholera!!!!!  Kurcze, jestem chyba na to za miękka, może z czasem sie to zmieni, bo teraz to wątpie w siebie ;-((( nawet nie wiem jak sie za to zabrać.

Potrafisz!
Idź do kancelarii prawniczej. Za około 250 złotych prawnik specjalizujący się w rozwodach napisze wszystko, co potrzeba.
Działaj od zaraz, bo czas jest Twoim sprzymierzeńcem.

wiem ze to zabrzmi słabo, naiwnie i infantylnie, ale ja chce byc z nim sad nie chce sie rozwodzic, chyba. Na dzien dzisiejszy zbyt gleboko wierze w to, ze jeszcze bedziemy razem, ze wszystko sie ułoży. mysle ze musze sie jakos psychicznie z ta mysla oswoic, z mysla o rozwodzie, bo do dnia dzisiejszego bardzo to od siebie odpycham...:(

55

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

wiem ze to zabrzmi słabo, naiwnie i infantylnie, ale ja chce byc z nim sad nie chce sie rozwodzic, chyba. Na dzien dzisiejszy zbyt gleboko wierze w to, ze jeszcze bedziemy razem, ze wszystko sie ułoży. mysle ze musze sie jakos psychicznie z ta mysla oswoic, z mysla o rozwodzie, bo do dnia dzisiejszego bardzo to od siebie odpycham...:(

No i dobrze.
W taki sposób możesz go odzyskać.
Uzyskasz rozwód, albo on będzie utrudniał, bo mu sperma z mózgu odleci i będzie bał się, że Ciebie na zawsze straci, więc zawalczy. Gdy się zgodzi bez walki, to znaczy, że tak miało być. Nic nie tracisz!
Oczywiście biorę pod uwagę to, że jeszcze jakoś jemu na Tobie zależy.
Znam wiele przypadków, że po rozwodzie pogodzili się i było to hamulcem dla obojga, że gdyby co, to
kopa w żyć i po ptokach.

56

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cisza to ja napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

wiem ze to zabrzmi słabo, naiwnie i infantylnie, ale ja chce byc z nim sad nie chce sie rozwodzic, chyba. Na dzien dzisiejszy zbyt gleboko wierze w to, ze jeszcze bedziemy razem, ze wszystko sie ułoży. mysle ze musze sie jakos psychicznie z ta mysla oswoic, z mysla o rozwodzie, bo do dnia dzisiejszego bardzo to od siebie odpycham...:(

No i dobrze.
W taki sposób możesz go odzyskać.
Uzyskasz rozwód, albo on będzie utrudniał, bo mu sperma z mózgu odleci i będzie bał się, że Ciebie na zawsze straci, więc zawalczy. Gdy się zgodzi bez walki, to znaczy, że tak miało być. Nic nie tracisz!
Oczywiście biorę pod uwagę to, że jeszcze jakoś jemu na Tobie zależy.
Znam wiele przypadków, że po rozwodzie pogodzili się i było to hamulcem dla obojga, że gdyby co, to
kopa w żyć i po ptokach.

Nie wiem czy mu zależy, czas pokaże. Teraz żyje nowym związkiem i tam sie calkowicie poświęca, z nami nie ma praktycznie kontaktu sad

57

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam. Bardzo Ci współczuję sad.
Musisz to przecierpieć... a kiedy będziesz się z nim widzieć staraj pokazać mu, że promieniejesz aby widział co stracił. Wiele kobiet jest w takiej sytuacji jak Ty. Otaczaj się gronem przyjaciół, znajomych, rodziny. Czujesz się samotna, ale na pewno nie jesteś sama. Jeszcze będzie dobrze.

58

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Gosha1990 napisał/a:

Witam. Bardzo Ci współczuję sad.
Musisz to przecierpieć... a kiedy będziesz się z nim widzieć staraj pokazać mu, że promieniejesz aby widział co stracił. Wiele kobiet jest w takiej sytuacji jak Ty. Otaczaj się gronem przyjaciół, znajomych, rodziny. Czujesz się samotna, ale na pewno nie jesteś sama. Jeszcze będzie dobrze.

Moim największym problemem jest to, że nie wyobrazam sobie zycia bez niego sad( boje sie, ze jesli juz nigdy nie bedziemy razem, to ja sobie z tym nie poradze :-((

59

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Jesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy świadomie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

60

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
End_aluzja napisał/a:

Jesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy świadomie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

Ranyyy, az mnie ciarki przeszły. Tego mi chyba było trzeba, wooooow, robi wrażenie!!!
Tylko, najbardziej boje sie tego, ze jak on zechce wrocic, to ja go wpuszcze kolejny raz do mojego zycia, a on po jakims czasie znowu mnie zrani;-(( na chwile obecna tak strasznie go kocham (cholera wie za co )ze jestem w stanie wybaczyc mu wszystko, wiem ze to dziecinne, no ale taka juz dupiata jestem ;(((

61 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-09-20 19:33:37)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Moim największym problemem jest to, że nie wyobrazam sobie zycia bez niego sad( boje sie, ze jesli juz nigdy nie bedziemy razem, to ja sobie z tym nie poradze :-((

Przede wszystkim - bardzo Ci współczuję, bo to tak naprawdę podwójna zdrada - i męża, i przyjaciółki. Brakuje mi słów na pocieszenie Ciebie, ale...
Do niedawna też myślałam, że nie potrafię żyć bez męża. A dziś wiem, że potrafię. U mnie - tak jak u Ciebie - sytuacja jeszcze się nie rozwiązała, jednak wiem, że jeśli odejdzie, to moje życie nadal będzie trwać i muszę się jakoś w nim fajnie urządzić.
O małżeństwo walczyłam 9 długich miesięcy i przez tę szarpaninę chyba mąż mi po prostu zobojętniał. I przechodzi samo z siebie... Tego Ci życzę - zobojętnienia na to, jak postąpi mąż.
Dodam tylko, że po różnych występach artystycznych mojego męża na tę chwilę jest mi go po prostu żal, bo jest zagubionym człowiekiem.

62

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Jesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy świadomie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

Ranyyy, az mnie ciarki przeszły. Tego mi chyba było trzeba, wooooow, robi wrażenie!!!
Tylko, najbardziej boje sie tego, ze jak on zechce wrocic, to ja go wpuszcze kolejny raz do mojego zycia, a on po jakims czasie znowu mnie zrani;-(( na chwile obecna tak strasznie go kocham (cholera wie za co )ze jestem w stanie wybaczyc mu wszystko, wiem ze to dziecinne, no ale taka juz dupiata jestem ;(((

Kochana!
Zapraszam Cię do wątku w Naszej Społeczności "Kobieta na zakręcie".
Endaluzja najczęściej się tam ostatnio udziela i jest dodatkowo jeszcze wiele kobiet po różnych przejściach. Te zdradzone i te co na szczęście nie!
Jedne drugim dają kopa kiedy trzeba, czasem też pogłaskają jak dopada dół!

Dupiata nie jesteś! Uwierz mi, że ja miałam tak samo! Teraz już nie!

63

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
End_aluzja napisał/a:

Jesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy świadomie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

End_aluzja... miałam taki kiepski humor a Ty mnie rozbawiłaś tymi określeniami....chujoplat, pateflon, Sucza, pateflonstwo, chujoplastwo smile Ale masz racje takie określenia są jak najbardziej odpowiednie. I to co napisałaś wyżej to czysta prawda.

64

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Jesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy świadomie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

Ranyyy, az mnie ciarki przeszły. Tego mi chyba było trzeba, wooooow, robi wrażenie!!!
Tylko, najbardziej boje sie tego, ze jak on zechce wrocic, to ja go wpuszcze kolejny raz do mojego zycia, a on po jakims czasie znowu mnie zrani;-(( na chwile obecna tak strasznie go kocham (cholera wie za co )ze jestem w stanie wybaczyc mu wszystko, wiem ze to dziecinne, no ale taka juz dupiata jestem ;(((

Karolina. Każdy ma swój rozum i swoje wybory.
Gdy dowiedziałam się o zdradzie męża byłam przekonana ze te nadaje cudownych lat to wystarczający kapitał zeby wybaczyć świadoma krzywdę która wyrządził mi mój mąż. Świadoma. Pewna. Wiedział co robił i zrobił to co chciał...
Ale po prawie trzech latach w czasie których on nie zrobił nic by zawieść moje zaufanie i w czasie których on od razu zerwał z nią wszelki kontakt i udowadnia mi ze mnie kocha i jest gotów dla mnie na wszystko.. To po prawie trzech latach wiem ze wybrałam najtrudniejsza drogę.
Wiesz dlaczego? Bo ja nie chce byle czego.
Bo wiem co to znaczy kochać szczerze i ufnie...
I chce tak kochać.
Więc pewno ze go kochasz. Ale po tym wszystkim pewnie przestaniesz lubić.
Wiesz kiedy życie po zdradzie z pateflonem będzie możliwe? Kiedy pozwolisz sobie na nienawiść wobec niego... Kiedy dojdzie do ciebie ze on jest winien temu co się stało... Ze on zniszczył cos co było cenne w imię.. Zwykłego chujoplata.
Wtedy możesz zacząć od nowa. Ty kobieta po przejściach. I on. Mężczyzna z przeszłością.

65

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Bellatrix napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Moim największym problemem jest to, że nie wyobrazam sobie zycia bez niego sad( boje sie, ze jesli juz nigdy nie bedziemy razem, to ja sobie z tym nie poradze :-((

Przede wszystkim - bardzo Ci współczuję, bo to tak naprawdę podwójna zdrada - i męża, i przyjaciółki. Brakuje mi słów na pocieszenie Ciebie, ale...
Do niedawna też myślałam, że nie potrafię żyć bez męża. A dziś wiem, że potrafię. U mnie - tak jak u Ciebie - sytuacja jeszcze się nie rozwiązała, jednak wiem, że jeśli odejdzie, to moje życie nadal będzie trwać i muszę się jakoś w nim fajnie urządzić.
O małżeństwo walczyłam 9 długich miesięcy i przez tę szarpaninę chyba mąż mi po prostu zobojętniał. I przechodzi samo z siebie... Tego Ci życzę - zobojętnienia na to, jak postąpi mąż.
Dodam tylko, że po różnych występach artystycznych mojego męża na tę chwilę jest mi go po prostu żal, bo jest zagubionym człowiekiem.

Mój mąz zachowuje sie jak totalny dupek, jak słysze co on czasami wygaduje, to mi sie wlosy na glowie jeżą hmm wydaje mi sie ze powtarza do mnie to co ona mu nawinie na uszy. Nie ma swojego zdania, jest całkowicie zmanipulowany przez nią. Mam nadzieje ze szybko sie ocknie, ale nadzieja matka głupich, prawda???

Posty [ 1 do 65 z 454 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024