Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 454 ]

261

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Jak go nie widzę, to jakos daję radę, ale po wczorajszym spotkaniu wszystko wraca;(( i to jak na złość myślę tylko o samych dobrych chwilach, jak było nam fajnie. Dzis przyjedzie po synka, jadą do męża rodziców, już nie chce go widzieć. Nie chce tych wspomnień.
jak długo jeszcze będę z tego wychodziła???

To jest straszne, wiem co czujesz:( ja jestem taka słaba dzisiaj nie spałam całą noc. Dzwoniła do mnie koleżanka to się rozkleiłam i zaczęłam płakać, niedość, ze on mnie zostawił to nie wiem co dalej  z moją pracą i dachem nad głową:(

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Dziś wyglądam jak potwór, wczoraj pół nocy przepłakałam, skutki tego są niestety widoczne, opuchnięta twarz, czerwone oczy i głowa mi pęka ;(((
Nie mogę zebrać myśli. Nie wiem co się ze mną dzieje, przecież tak go nienawidziłam, dlaczego dziś czuję zupełnie coś innego?

263 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-29 12:46:39)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Może faktycznie weż jakieś leki ....idz do dr rodzinnego może Ci coś doradzi?!

264

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

Może faktycznie weż jakieś leki ....idz do dr rodzinnego może Ci coś doradzi?!

Ja już sama nie wiem czego potrzebuje. Nie wiem co się ze mną dzieje ;( dziś się rozsypałam sad

265 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-29 21:24:34)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

Może faktycznie weż jakieś leki ....idz do dr rodzinnego może Ci coś doradzi?!

Ja już sama nie wiem czego potrzebuje. Nie wiem co się ze mną dzieje ;( dziś się rozsypałam sad

Jesteś w stresie i potrzebujesz pomocy ...może właśnie farmakologicznej ....

link


Osoby, które dowiadują się, że właśnie zostały porzucone i czeka je rozwód, przeżywają ogromny stres. Stres, który będzie długotrwały. Nagle zostają pozbawione bezpieczeństwa, stabilności, stają się niekochane i niechciane. Kobiety i mężczyźni - bo obydwie płcie cierpią tak samo mocno, mówią o problemach z zaśnięciem, trudnościami z oddychaniem, atakami paniki. Długotrwały stres powoduje napięcie mięśniowe, które kończy się bólami kręgosłupa i migrenami.

266

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

Może faktycznie weż jakieś leki ....idz do dr rodzinnego może Ci coś doradzi?!

Ja już sama nie wiem czego potrzebuje. Nie wiem co się ze mną dzieje ;( dziś się rozsypałam sad

Jesteś w stresie i potrzebujesz pomocy ...może właśnie farmakologicznej ....

link

Czy on sobie w ogóle zdaje sprawę z tego co mi zrobił?? Czy ona się próbowała postawić na moim miejscu. Czy mogą być szczęśliwi wiedząc co zrobili mi i mojemu dziecku???

267 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-29 13:42:32)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ja już sama nie wiem czego potrzebuje. Nie wiem co się ze mną dzieje ;( dziś się rozsypałam sad

Jesteś w stresie i potrzebujesz pomocy ...może właśnie farmakologicznej ....

link

Czy on sobie w ogóle zdaje sprawę z tego co mi zrobił?? Czy ona się próbowała postawić na moim miejscu. Czy mogą być szczęśliwi wiedząc co zrobili mi i mojemu dziecku???

Ty nie myśl teraz o tym co ON MYŚLI bo tego i tak się nie dowiesz! Pomyśl o sobie kobieto jak chcesz żyć i wychować dziecko!!!!!!

Napisz co teraz robisz? U mnie jest super pogoda...słońce i plus 22 w cieniu ,byłam na targu w sklepach ...zrobiłam zakupy, teraz piore i gotuję , wieczorem pójdę do kościoła...A Ty co ? Masz coś na obiad dla siebie i dziecka? Byłaś na spacerze?

268 Ostatnio edytowany przez Jutro (2012-09-29 13:47:33)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Ja uwielbiałam spędzać z nim czasem, z nim i z synem, z przyjaciółmi sie spotykałam, sama, lub również z nim. Teraz mi sie nawet nie chce ;(((((

Gdzie są teraz Ci przyjaciele ? Gdybyś mieszkała w Krakowie to już Ja bym znalazł dla Ciebie zajęcie.
Skoro oni dali ciała to może umów się na przysłowiową kawę z kimś z tego forum.
Zorganizuj jakieś spotkanie niekoniecznie w dwie osoby. Oderwie Cię to od szarej codzienności i dostarczy innych bodźców.

A teraz z innej bajki.
Może gdyby zaczął pojawiać się inny facet w Twoim domu , a jakoś dotarło by to do Twojego męża to kto wie .. wink
Bez akcji nie ma reakcji.
Mam na myśli bardziej relacji pod kątem (przyjaciel) niż kochanek.

269

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Karolina a skąd jesteś?

270

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Chcę Chcę Chcę

Chce być szczęśliwa, chcę być cudowną, dobrą i oddaną matką!!! Będę!

271

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:

Karolina a skąd jesteś?

Z sosnowca hmm

272 Ostatnio edytowany przez Karolina1004 (2012-09-29 14:13:41)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Jutro napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ja uwielbiałam spędzać z nim czasem, z nim i z synem, z przyjaciółmi sie spotykałam, sama, lub również z nim. Teraz mi sie nawet nie chce ;(((((

Gdzie są teraz Ci przyjaciele ? Gdybyś mieszkała w Krakowie to już Ja bym znalazł dla Ciebie zajęcie.
Skoro oni dali ciała to może umów się na przysłowiową kawę z kimś z tego forum.
Zorganizuj jakieś spotkanie niekoniecznie w dwie osoby. Oderwie Cię to od szarej codzienności i dostarczy innych bodźców.

A teraz z innej bajki.
Może gdyby zaczął pojawiać się inny facet w Twoim domu , a jakoś dotarło by to do Twojego męża to kto wie .. wink
Bez akcji nie ma reakcji.
Mam na myśli bardziej relacji pod kątem (przyjaciel) niż kochanek.

Do krakowa nie jest daleko ;-)))

Przyjaciele są, tylko że mają swoje życie i nie mogę ich wiecznie obarczać moimi sprawami ;((( nie chcę...

Faceta, hmmmmmm. nie wiem czy chcę, nie wiem czy się do tego nadaję ;-((

273

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Przyjechał, zabrał synka i pojechali...a ja się czuję okropnie.
teściowa zaprosiła mnie jutro na obiad, czeka nas pewnie jakaś rozmowa na ten temat. wiem, że dostała niezłą dawkę informacji. Synuś się musiał przecież przed mamusia wybielić i o wszystko obwinia mnie, sam jest bez winy.  Nie wiem jak mam z nią rozmawiać, co jej mówić, a czego nie ;( Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i wie jak przeprowadzić taka rozmowę? Trochę się boję że nie wytrzymam nerwowo i powiem coś, czego będę później żałowała hmm

274

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Przyjechał, zabrał synka i pojechali...a ja się czuję okropnie.
teściowa zaprosiła mnie jutro na obiad, czeka nas pewnie jakaś rozmowa na ten temat. wiem, że dostała niezłą dawkę informacji. Synuś się musiał przecież przed mamusia wybielić i o wszystko obwinia mnie, sam jest bez winy.  Nie wiem jak mam z nią rozmawiać, co jej mówić, a czego nie ;( Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i wie jak przeprowadzić taka rozmowę? Trochę się boję że nie wytrzymam nerwowo i powiem coś, czego będę później żałowała hmm

Raczej pewne ,że mamusia będzie po stronie synalka...Ty musisz wiedzieć czego chcesz wtedy łatwiej Ci będzie rozmawiać...Jesteś niezdecydowana czy go chcesz jeszcze czy nie ...Myślę ,że idz i posłuchaj co mają Ci do powiedzenia, jak Cie zaczną obwiniać no to wtedy wiadomo,że bez sensu jest wytaczać swoje racje bo to doprowadzi tylko do wielkiej kłótni i stracisz sporo nerwów...Ja bym wtedy wyszła i oświadczyła,że nie mam zamiaru wysłuchiwać oskarżeń...Nie zaprasza się kogoś do siebie ,żeby go dobić przy pomocy mamusi ,ale różni ludzie są więc nie spodziewaj się niczego dobrego i bądz przygotowana na najgorsze...Radzę Ci jeszcze raz nie wdawać się w słowne przepychanki...

275

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Teściowa jest rozdarta, wie że syn źle zrobił, że skrzywdził mnie i dziecko. Ale jako matka chce szczęścia własnego dziecka, skoro tym szczęściem jest ta "koleżanka" to co ona może??? NIC.
Mąz zrobił ze mnie potwora, wine zwalił na mnie, bo przecież byłam okropną żona, tylko że wcześniej, jak tej Suczy nie było, byłam ok i w ogóle. Teraz jestem zła ;(( ehhh, no ale takie zachowanie było do przewidzenia. Tylko jest mi przykro, że moi teściowie maja taki mój obraz sad

276 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-29 21:43:55)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Teściowa jest rozdarta, wie że syn źle zrobił, że skrzywdził mnie i dziecko. Ale jako matka chce szczęścia własnego dziecka, skoro tym szczęściem jest ta "koleżanka" to co ona może??? NIC.
Mąz zrobił ze mnie potwora, wine zwalił na mnie, bo przecież byłam okropną żona, tylko że wcześniej, jak tej Suczy nie było, byłam ok i w ogóle. Teraz jestem zła ;(( ehhh, no ale takie zachowanie było do przewidzenia. Tylko jest mi przykro, że moi teściowie maja taki mój obraz sad

Nic na to nie poradzisz, nawet w sądzie liczą się tylko dowody. M.eks teściowa w sądzie zeznawała po str. synka, a sąd i tak orzekł rozwód z wyłącznej jego winy. Były niezbite dowody na piśmie (sądowe i prokuratorskie), a ona twierdziła, że to wszystko m.wina. Tak jej synek sprawę naświetlił. A więc, nie masz wpływu na to, co kto o Tobie gada.

277

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Racja, nie mam wpływu. Mam nadzieję że teściowa myśli i wie swoje. W sumie to się jutro okaże ;/

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie musisz iść na to spotkanie. Ja bym nie poszła, bo po co.

Mojej teściowej jak dziękowałam za pomoc przy dzieciach, to się dowiedziałam coś w rodzaju, że jestem czarownicą. Chciałam być miła. Poczułam się podle. Nigdy więcej.

279 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-29 22:08:00)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ja podsłuchałam jak teściowa jeszcze w trakcie trwania naszego małżeństwa mówiła na mnie : ,,TA CHOLERA!"....A w oczy była miła ...Fałsz i obłuda więc synek wdał się do mamuśki!

Na terapii się dowiedziałam ,że jeśli jestem w porządku to nie znaczy ,że inni będą ze mną uczciwie postępować...Dziś już nie mam żadnych oczekiwań...

280 Ostatnio edytowany przez Karolina1004 (2012-09-29 22:11:44)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ogólnie mam bardzo dobry kontakt z teściową, nie mogę narzekać. fajnie nam się razem rozmawia, śmieje itp jest mądra kobietą. No i nie moge mieć do niej żalu o to, że chce szczęścia dla swojego syna. Tez to wszystko bardzo przeżywa, wiem bo mam z nią kontakt. Ona by chciała szczęścia dla swojego wnuczka, którego kocha ponad wszystko na świecie, na nim jej najbardziej zależy i wiem że chciałaby żeby miał normalną rodzinę, mame i tate razem...

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

J

Na terapii się dowiedziałam ,że jeśli jestem w porządku to nie znaczy ,że inni będą ze mną uczciwie postępować...Dziś już nie mam żadnych oczekiwań...

święta prawda

282

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:
Maru napisał/a:

J

Na terapii się dowiedziałam ,że jeśli jestem w porządku to nie znaczy ,że inni będą ze mną uczciwie postępować...Dziś już nie mam żadnych oczekiwań...

święta prawda

;(((

283 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-30 11:00:18)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Znalazłam dzisiaj taki wpis na jednym z for. Postanowiłam go tu umieścić żeby mi nie "uciekł'. Może ktoś poczyta ;-))

Rola kochanki to nie przypadek.

Richard Tuch, znany psycholog i psychiatra, uznaje sytuację, w której wolna kobieta wiąże się z żonatym mężczyzną za syndrom, mający głębokie podłoże. Oznacza to, że niektóre kobiety mogą posiadać predyspozycje, ukształtowane na podstawie wcześniejszych życiowych doświadczeń, do trwania w relacji, którą uznają za miłość, ale która jednocześnie przynosi im cierpienie. Zazwyczaj towarzyszy im poczucie pewnego rodzaju ?braku mocy, które nie pozwala postępować zgodnie z wewnętrznym pragnieniem dawania i otrzymywania miłości w pełni.

Rola kochanki: dlaczego ja?

Istnieje kilka przyczyn, dla których kobieta staje się kochanką i nie rezygnuje z relacji, pomimo własnego cierpienia:

1. Nieuświadamiane problemy w sferze poczucia własnej wartości. Jest to najczęstsza przyczyna trwania w roli kochanki. Związek z żonatym mężczyzną może być próbą udowodnienia sobie bycia ?lepszą od innej kobiety (w tym przypadku żony partnera). Jeżeli mężczyzna wiąże się z inną partnerką niż ta, której przysięgał wierność do końca życia, może to stanowić dla niektórych kobiet naprawdę silny czynnik zwiększający poczucie własnej wartości. Docierając głębiej, warto zauważyć, że problemem jest tutaj poszukiwanie samoakceptacji i poczucia bycia wyjątkowym nie w sobie, lecz w oczach innych, szczególnie tych, których uwagę i uczucie, tak jak żonatych mężczyzn, na pozór trudno jest zdobyć.

2. Strach przed bliskością. Nawet jeśli żonaty mężczyzna nieustannie zapewnia swoją nieślubną partnerkę o niegasnącym uczuciu z jego strony, to związek taki, dopóki pozostanie w starym układzie, nie będzie pełny, tzn. uwzględniający właściwą relację uczuciową i zaangażowanie obu stron. Nie zmienia tego fakt, że mężczyzna idąc na spotkanie z kochanką, np. ściąga obrączkę. Brak jest także typowej dla pełnego związku ciągłej troski o partnera np. wiedzy, gdzie obecnie przebywa, czy bezpiecznie wróci do domu itp.. Jest to zatem ?idealna sytuacja dla kobiet, które boją się szczerego zaangażowania i bliskości. Taki ?idealny stan wymaga jednak bardzo dużego kompromisu, ponieważ brak prawdziwej bliskości nie pozwala na doświadczenie rzeczywistego szczęścia i poczucia bezpieczeństwa w relacji z drugą osobą.

3. Emocjonalne uzależnienie. Wiele z kobiet, pełniących w relacji rolę kochanki, ma poczucie, że nie jest w stanie odejść ze związku, gdyż wówczas ich emocjonalny świat rozpadnie się na kawałki. Osoby takie, czasem na skutek wcześniejszych negatywnych doświadczeń z dzieciństwa lub poprzednich związków, odczuwają wysoki poziom potrzeby doznawania opieki i czułości. Owszem, uczucia takie można zaspokoić w związku z mężczyzną, który będzie na ?wyłączność. Dosyć często jednak kobiety dowiadują się o tym, że pełnią rolę kochanki (tzn., że ich mężczyzna jest żonaty) w momencie, gdy są już emocjonalnie zaangażowane lub na samym początku trwania relacji tłumaczą sobie, że będzie to tylko nic nie znacząca, chwilowa znajomość. Obawa przed samotnością i trudnymi emocjami sprawia, że kobiety te decydują się przez długie lata pozostawać w tego typu związku.

4. Wiara w to, że istnieje tylko jedna połówka. Wewnętrzne pragnienie, aby odnaleźć swojego ?królewicza z bajki i być z nim do ostatnich dni, dotyczy wielu kobiet. Wiąże się ono z marzeniem, aby moja miłość była wyjątkowa i silniejsza od wszystkich innych. Dla obserwatora z zewnątrz związek kobiety z zamężnym mężczyzną może wydawać się bardzo daleki od tego ideału. Zupełnie inna jest jednak perspektywa kobiet uwikłanej w taką relację: postrzega ona swoją sytuację jako konieczność walki o wielkie uczucie. Wszelkie działania czy też wyrzeczenia, które ponosi w wyniku przyjęcia roli kochanki dodatkowo wzmacniają jej zaangażowanie, ponieważ jak wiadomo im więcej wysiłku wkładamy w pewną wartość czy czynność, tym bardziej staje się ona dla nas cenna.

link


Tak bez zobowiązań, wklejam dla lekturki smile

284

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Karolina ja na Twoim miejscu nie poszłabym na spotkanie do teściowej...ja ze swoją tez mialam swietny kontakt, po rozstaniu z mezem szukałam u niej pomocy, tez slyszalam ze ona tego nie pochwala, M. zle zrobil spotykajac sie z inna ale co ona moze, przeciez to jej syn...a potem zaczely sie do mnie mega pretensje, ze za dlugo pracuje, ze za daleko od domu, ze on mial za duzo obowiazkow...skonczylo sie mega klotnia, ja sie od nich wszystkich zupelnie odcielam...obecnie wrocilismy z mezem do siebie a ja nadal mam tesciowa w d...ie. Nie mam ochoty zabiegac o jej symaptie, ja swoja mamę mam:-)
Prawda jest taka, ze z czasem zacznie wychodzic, ze synek byl biedny, zapracowany a Ty nie dbalas to teraz masz za swoje...moja tesciowa probowala mnie nawet zmusic, zebym padla na kolana przed jej synalkiem i blagala o jego powrot od kochanki...

285

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
marika_80 napisał/a:

Karolina ja na Twoim miejscu nie poszłabym na spotkanie do teściowej...ja ze swoją tez mialam swietny kontakt, po rozstaniu z mezem szukałam u niej pomocy, tez slyszalam ze ona tego nie pochwala, M. zle zrobil spotykajac sie z inna ale co ona moze, przeciez to jej syn...a potem zaczely sie do mnie mega pretensje, ze za dlugo pracuje, ze za daleko od domu, ze on mial za duzo obowiazkow...skonczylo sie mega klotnia, ja sie od nich wszystkich zupelnie odcielam...obecnie wrocilismy z mezem do siebie a ja nadal mam tesciowa w d...ie. Nie mam ochoty zabiegac o jej symaptie, ja swoja mamę mam:-)
Prawda jest taka, ze z czasem zacznie wychodzic, ze synek byl biedny, zapracowany a Ty nie dbalas to teraz masz za swoje...moja tesciowa probowala mnie nawet zmusic, zebym padla na kolana przed jej synalkiem i blagala o jego powrot od kochanki...

Pojadę, zobaczymy co będzie. Jestem psychicznie nastawiona na ciosy w moja stronę, ale mam tez zamiar się bronić w razie czego (słownie of course ). Dlaczego mam sobie pozwolić na to by mną poniewierał jak to on zawinił??? Jak zobaczę że do "mamusi" nic nie dociera i ma w tyłku to co chce powiedzieć, najzwyczajniej na świecie wyjdę.

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

i utwierdzisz ją w przekonaniu, że synek ma racje. Jak już chcesz iść, to nie rozmawiaj na Wasz temat, powiedz, że to jest tylko i wyłącznie Wasza sprawa.

287

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

i utwierdzisz ją w przekonaniu, że synek ma racje. Jak już chcesz iść, to nie rozmawiaj na Wasz temat, powiedz, że to jest tylko i wyłącznie Wasza sprawa.

Nie dam się tak łatwo, niech sobie nie myśli ze odpuszczę.

288

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Oj, Karolina, nie czytałam wszystkiego, ale jestem z Tobą.
Dziewczyno, na wszystko trzeba czasu.
Uważaj na teściową. Może byc początkowo po twojej stronie, zbulwersowana zachowaniem syna itp.
Ale potem inni łatwo przwyczajaja sie do nowej sytuacji.
Radziłabym Ci udawać z nią dobre stosunki ( chociażby ze względu na dziecko), ale nie oczekuj że ona kiedyś nie stanie po stronie syna.

A mąż ... Karolina u mnie było beznadziejnie. Teraz się stara, ale co z tego będzie nie wiadomo.

289

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Przeczytalam Twoj post od poczatku do konca(troche to trwalo) ale teraz moge wyobrazic co czuje moja zdradzona sasiadka:(( zal mi Ciebie,chyba nikt nie chcialby byc w takiej sytuacji i nie zycze nikomu... wytrwalosci zycze

290

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Boże Karolina widze że nie tylko ja jedna zdradzona - porzucona, dobrze że jakimś cudem odkryłam to forum bo dopiero widze że takich kobiet jest więcej, musimy się jakoś trzymać choć jest ciężko bardzo sama wiem po sobie, ale może jeszcze jest coś przed nami może kiedyś jeszcze karta się nam obróci na lepszą stronę

291

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
martaatam napisał/a:

widze że takich kobiet jest więcej, musimy się jakoś trzymać choć jest ciężko bardzo sama wiem po sobie, ale może jeszcze jest coś przed nami może kiedyś jeszcze karta się nam obróci na lepszą stronę

Najgorsze jak takie coś wydarzy się na stare lata, ja już nie potrafię od początku ułożyć sobie życia....Od rozwodu 9 lat... Próbowałam wyjść do ludzi; wspólnota, klub, wyjazdy, wycieczki, itp.Mam koleżanki, ale to już nie ten świat co kiedyś...Niby jestem zadbana i uśmiechnięta ,ale w głębi duszy mam smutek i żal...Nic nie pomoże tłumaczenie ,że takie jest życie, że innych to spotyka...itp.itd.

292

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

...
Najgorsze jak takie coś wydarzy się na stare lata, ja już nie potrafię od początku ułożyć sobie życia....Od rozwodu 9 lat... Próbowałam wyjść do ludzi; wspólnota, klub, wyjazdy, wycieczki, itp.Mam koleżanki, ale to już nie ten świat co kiedyś...Niby jestem zadbana i uśmiechnięta ,ale w głębi duszy mam smutek i żal....

Może trzeba "przepracować" ten smutek i żal i NIE POZWOLIĆ by marnowały resztę życia? Skoro stare lata, to każdej chwili szkoda. Na prawdę nie ma niczego przynoszącego szczęście i radość?

293

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
martaatam napisał/a:

Boże Karolina widze że nie tylko ja jedna zdradzona - porzucona, dobrze że jakimś cudem odkryłam to forum bo dopiero widze że takich kobiet jest więcej, musimy się jakoś trzymać choć jest ciężko bardzo sama wiem po sobie, ale może jeszcze jest coś przed nami może kiedyś jeszcze karta się nam obróci na lepszą stronę

Powiem Ci że to forum pomaga mi baaaaaardzo!!!!!Ciesze się że tu "jestem", że podzieliłam się z innymi moją historyjką, wygadałam, wyżaliłam...pomaga, bardzo pomaga. Ludzie są cudowni, a najważniejsze że nie są obojętni na to co czujemy i co nas boli, bo sami też są tutaj aby pomóc sobie i przy okazji innym.

Ciężko jest strasznie, no ale trzeba zagryźć zęby i żyć dalej...ja mam dla kogo smile

294

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Anhedonia napisał/a:
Maru napisał/a:

...
Najgorsze jak takie coś wydarzy się na stare lata, ja już nie potrafię od początku ułożyć sobie życia....Od rozwodu 9 lat... Próbowałam wyjść do ludzi; wspólnota, klub, wyjazdy, wycieczki, itp.Mam koleżanki, ale to już nie ten świat co kiedyś...Niby jestem zadbana i uśmiechnięta ,ale w głębi duszy mam smutek i żal....

Może trzeba "przepracować" ten smutek i żal i NIE POZWOLIĆ by marnowały resztę życia? Skoro stare lata, to każdej chwili szkoda. Na prawdę nie ma niczego przynoszącego szczęście i radość?

Przepracowuję każdego dnia ,ale jak się mieszka razem po rozwodzie to szkoda gadać... Jeśli o coś chodzi to chodzi o pieniądze...W m.wieku człowiek się cieszy ,że chociaż chodzi...a do szczęścia dążę ....

295

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
Maru napisał/a:

...
Najgorsze jak takie coś wydarzy się na stare lata, ja już nie potrafię od początku ułożyć sobie życia....Od rozwodu 9 lat... Próbowałam wyjść do ludzi; wspólnota, klub, wyjazdy, wycieczki, itp.Mam koleżanki, ale to już nie ten świat co kiedyś...Niby jestem zadbana i uśmiechnięta ,ale w głębi duszy mam smutek i żal....

Może trzeba "przepracować" ten smutek i żal i NIE POZWOLIĆ by marnowały resztę życia? Skoro stare lata, to każdej chwili szkoda. Na prawdę nie ma niczego przynoszącego szczęście i radość?

Przepracowuję każdego dnia ,ale jak się mieszka razem po rozwodzie to szkoda gadać... Jeśli o coś chodzi to chodzi o pieniądze...W m.wieku człowiek się cieszy ,że chociaż chodzi...a do szczęścia dążę ....

Maru, dajesz rade i to jest najważniejsze!!!!!

296 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-30 22:37:51)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Może trzeba "przepracować" ten smutek i żal i NIE POZWOLIĆ by marnowały resztę życia? Skoro stare lata, to każdej chwili szkoda. Na prawdę nie ma niczego przynoszącego szczęście i radość?

Przepracowuję każdego dnia ,ale jak się mieszka razem po rozwodzie to szkoda gadać... Jeśli o coś chodzi to chodzi o pieniądze...W m.wieku człowiek się cieszy ,że chociaż chodzi...a do szczęścia dążę ....

Maru, dajesz rade i to jest najważniejsze!!!!!

Radę daję, ale Ci powiem ,że człowiek im starszy to gorzej znosi takie zmiany. Ja zapłaciłam w dużej mierze zdrowiem ...Młody człowiek jest z reguły odporniejszy na różne przeżycia i wraca prędzej do równowagi...Ty się trzymaj i dbaj o siebie...


http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=07&id=07-01&t=83

297

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam

Kurcze, dzis znowu dół...pogoda? hmm
Mam taką straszna ochote napisać do niego że bardzo go kocham i kurew**o tęsknię ;(
Ale tego nie zrobię, chyba sad

298

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Karolina, nawet nie próbuj tego zrobić.

299

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie nie nie, nie zrobię tego, panuję nad wszystkim, tak mi się wydaje...
Nie chcę zaprzepaścić tego, co do tej pory osiągnęłam, bo jakbym się rozkleiła to wszystkie postanowienia na nic hmm
Dlaczego tak się dzieje, że jednego dnia jest lepiej, a na drugi dzień, zuuuuupełnie inaczej???

300

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
bet napisał/a:

Karolina, nawet nie próbuj tego zrobić.

Dziewczyny, powiedzcie mi jeszcze jedno; czy Wasi mężowie odchodząc do Suczy, byli pewni tego co robią, pewni swoich uczuć do nich, miłości??? A święcie przekonani o braku uczuć do Was? Powtarzali Wam że tam się czują cudownie, inaczej i że czuja że żyją??? Że jednak można żyć inaczej???

301

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witaj Karolino

mój mąż co prawda nigdy mi nie powiedział że kocha swoją ......, ale powtarzał mi ciagle że nic do mnie nie czuje, że miedzy nami wszystko skonczone, że już nic razem nas w życiu nie czeka itp. po wszystki  jak jego związek się zakończył, mówił że żył w jakimś amoku, że nic do niego nie docierało, Ja na początku bardzo go prosiłam aby sie opamietał, płakałam, mówiłam że kocham , ale dałam sobie z tym spokój, przestałam dzwonić, prosić , płakać ( jak już to w poduszke ) i to chyba był klucz, zobaczył że może mnie starcić, bardzo pomogły mi leki, przypisał mi lekarz, nie polecam , ale w pewnym momencie jest to konieczne, mogłam " normalnie funkcjonować"

302

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
bet napisał/a:

Karolina, nawet nie próbuj tego zrobić.

Dziewczyny, powiedzcie mi jeszcze jedno; czy Wasi mężowie odchodząc do Suczy, byli pewni tego co robią, pewni swoich uczuć do nich, miłości??? A święcie przekonani o braku uczuć do Was? Powtarzali Wam że tam się czują cudownie, inaczej i że czuja że żyją??? Że jednak można żyć inaczej???

Mój ex rok temu jak dałam jemu szansę po tym jak zbładził mówił, że jestem jego miłością- kłamca a odchodząc znowu w czerwcu bo poznał inną powiedział, że mnie nie kochał, że popełnił błąd ciągle mówił co innego. Nienawidze go za to, żę teraz tak się czuje fatalnie przez niego!!!! Nikt nigdy mnie tak nie zniszczył jak on a on jest szczęśliwy nie zasłużyłam na to!!!

303

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ewita2 napisał/a:

Witaj Karolino

mój mąż co prawda nigdy mi nie powiedział że kocha swoją ......, ale powtarzał mi ciagle że nic do mnie nie czuje, że miedzy nami wszystko skonczone, że już nic razem nas w życiu nie czeka itp. po wszystki  jak jego związek się zakończył, mówił że żył w jakimś amoku, że nic do niego nie docierało, Ja na początku bardzo go prosiłam aby sie opamietał, płakałam, mówiłam że kocham , ale dałam sobie z tym spokój, przestałam dzwonić, prosić , płakać ( jak już to w poduszke ) i to chyba był klucz, zobaczył że może mnie starcić, bardzo pomogły mi leki, przypisał mi lekarz, nie polecam , ale w pewnym momencie jest to konieczne, mogłam " normalnie funkcjonować"

ewita, trzymam za Ciebie kciuki, wszystko będzie dobrze, dacie oboje radę.
Sobie również życzę takiego zakończenia, chociaż szczerze w to wątpię sad sad sad

304

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Karolina

u Ciebie też bedzie ok. z mężem czy bez,  potrzeba czasu, musisz skupić sie na sobie bo teraz Ty jesteś najważniejsza, nie zastanawiaj sie o czym on myśli , bo on nie jest tego wart, spotkaj sie ze znajomymi, moze idź gdześ potańczyć , musisz sie odciąć ,

305

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie wiem dlaczego, ale w chwili obecnej jestem na takim etapie, że nie mam na nic ochoty, na zakupy czy ogólne łażenie po sklepach, knajpy, imprezy itp. Nie jestem tez dobrym kompanem do zabawy, z wiadomych przyczyn sad kto by się chciał prowadzać z kumpelą, która jest wiecznie zamyślona, lub myślami w zupełnie innym miejscu? hmm, która nie potrafi się śmiać, słuchać itp Ja bym z kims taki długo nie wytrzymała...czyli jest kiepsko, skoro sama doskonale zdaję sobie z tego sprawę sad
Znajomi, przyjaciele pocieszają mnie jak mogą, słuchają, doradzają, jak trzeba to i opieprzają, nie pozwalają tracić nadziei że wszystko się jeszcze ułoży, że on zatęskni, zrozumie itp, są też tacy którzy "zmuszają" mnie to wyrzucenia go całkowicie z mojego życia, bo nie warto być z kimś takim...a ja wiem i myślę swoje, O!!! taka jestem dziwna sad

306

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Nie wiem dlaczego, ale w chwili obecnej jestem na takim etapie, że nie mam na nic ochoty, na zakupy czy ogólne łażenie po sklepach, knajpy, imprezy itp. Nie jestem tez dobrym kompanem do zabawy, z wiadomych przyczyn sad kto by się chciał prowadzać z kumpelą, która jest wiecznie zamyślona, lub myślami w zupełnie innym miejscu? hmm, która nie potrafi się śmiać, słuchać itp Ja bym z kims taki długo nie wytrzymała...czyli jest kiepsko, skoro sama doskonale zdaję sobie z tego sprawę sad
Znajomi, przyjaciele pocieszają mnie jak mogą, słuchają, doradzają, jak trzeba to i opieprzają, nie pozwalają tracić nadziei że wszystko się jeszcze ułoży, że on zatęskni, zrozumie itp, są też tacy którzy "zmuszają" mnie to wyrzucenia go całkowicie z mojego życia, bo nie warto być z kimś takim...a ja wiem i myślę swoje, O!!! taka jestem dziwna sad

Mam to samo co TY nic mi się nie chce!!! Mam córkę a ciągle myślę o sobie w sensie, że zamista zająć się nią myśle o nim o takim draniu, czy on jest z nią? czy jest mu dobrze? czy myśli o nas? Brakuje mi go strasznie rozmów z nim najbardziej, głosu, nie mam już siły żyć bez niego ja się poprostu uzależniłam od niego. A on ma w dupie mój ból i to, jak żyjemy

307

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Tina, nie martw się, jest nas dwie, dwie głupie baby które są chore na punkcie swoich mężów, tak chore, bo jak inaczej to nazwać???
Jeśli masz ochotę pogadać częściej, daj mi jakieś gg albo coś:) może we dwie to przetrwamy?

308

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Tina, nie martw się, jest nas dwie, dwie głupie baby które są chore na punkcie swoich mężów, tak chore, bo jak inaczej to nazwać???
Jeśli masz ochotę pogadać częściej, daj mi jakieś gg albo coś:) może we dwie to przetrwamy?

moje gg 1040481

309

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Tina, nie martw się, jest nas dwie, dwie głupie baby które są chore na punkcie swoich mężów, tak chore, bo jak inaczej to nazwać???
Jeśli masz ochotę pogadać częściej, daj mi jakieś gg albo coś:) może we dwie to przetrwamy?

moje gg 1040481

za chwilke sie odezwe, tylko zainstaluje do końca gg smile

310

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ostatnio jakoś było już lepiej ze mną od wczoraj znowu mam doły, przez te złe myślenie przyciągam złą energię do siebie. Zadaje pytania, sobie przecież ja też mogę być happy i nie myśleć jak on, przeciez on też był 6 lat ze mną w związku i miał siłę odejść i jakoś żyje więc dlaczego ja nie potrafię żyć bez niego?

311

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Ostatnio jakoś było już lepiej ze mną od wczoraj znowu mam doły, przez te złe myślenie przyciągam złą energię do siebie. Zadaje pytania, sobie przecież ja też mogę być happy i nie myśleć jak on, przeciez on też był 6 lat ze mną w związku i miał siłę odejść i jakoś żyje więc dlaczego ja nie potrafię żyć bez niego?

Kochana, ja tez non stop zadaję sobie to pytanie...:(

312

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Dziewczyny, ale po co nam faceci, ktorzy nie potrafia docenic tego co maja, nie kochaja, nie szanuja, nie zalezy im, nie mozna im ufac itp...?Wiem jakie to ciezkie wymazac z pamieci, z serca, bo sama to przechodze, ale wiem tez ze zycie jest jedno i trzeba zadbac o swoje potrzeby....

313

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
MsC napisał/a:

Dziewczyny, ale po co nam faceci, ktorzy nie potrafia docenic tego co maja, nie kochaja, nie szanuja, nie zalezy im, nie mozna im ufac itp...?Wiem jakie to ciezkie wymazac z pamieci, z serca, bo sama to przechodze, ale wiem tez ze zycie jest jedno i trzeba zadbac o swoje potrzeby....

No ta, tylko jak to zrobić ;((((

314

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Tina, gdzie mi uciekłaś? hmm

315

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Tina, gdzie mi uciekłaś? hmm

Witaj Karolinka ponownie, przekaż Tinie, aby zrobiła edit posta z jej numerem GG.
Przesyłajcie numery na priva, wariatów na tym świecie nie brakuje.

Biorę się za twój temat. Na razie jedną fajną rzecz u Ciebie wychwyciłem.  Mam pisać u Flufiego, czy wolisz, abym pisał tutaj?



Pozdrawiam Mark

316

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Tina, gdzie mi uciekłaś? hmm

Witaj Karolinka ponownie, przekaż Tinie, aby zrobiła edit posta z jej numerem GG.
Przesyłajcie numery na priva, wariatów na tym świecie nie brakuje.

Biorę się za twój temat. Na razie jedną fajną rzecz u Ciebie wychwyciłem.  Mam pisać u Flufiego, czy wolisz, abym pisał tutaj?



Pozdrawiam Mark

Ok, przekaże jej
Fajna rzecz?? Mianowicie? smile
Jeżeli to nie problem, to pisz tutaj, ok? smile

317 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-01 18:40:58)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Tina, gdzie mi uciekłaś? hmm

Witaj Karolinka ponownie, przekaż Tinie, aby zrobiła edit posta z jej numerem GG.
Przesyłajcie numery na priva, wariatów na tym świecie nie brakuje.

Biorę się za twój temat. Na razie jedną fajną rzecz u Ciebie wychwyciłem.  Mam pisać u Flufiego, czy wolisz, abym pisał tutaj?



Pozdrawiam Mark

Ok, przekaże jej
Fajna rzecz?? Mianowicie? smile
Jeżeli to nie problem, to pisz tutaj, ok? smile

Karolina, przepraszam, że to tak długo trwało, ale musiałem wyskoczyć po córkę odebrać ją po zajęciach.

Zapytałam syna czy tęskni za tatą, odpowiedział "za jakim tatą???", mówię, no za tata X, "a kto to jest tata X??? nie znam takiego" ;

Smyk szybko przestawił swoje myślenie i jest mu dużo lżej. To jest właśnie ta ciekawa rzecz.

Bierz przykład z syna, musisz po prostu zmienić sposób myślenia. Jest coś takiego, jak programowanie podświadomości.
Jeżeli będziesz w kółko powtarzać jak mantrę, że nie możesz zapomnieć, muszę do niego napisać lub zadzownić,  że jak pisze Mussuka:"jest ponuro = jestem ponury a jak jestem ponury to i tak nic mnie nie ucieszy, to w ten sposób sama zaczynasz kształtować swoją rzeczywistość.

Nie wiem czy czytałaś, ale jest metoda 180 stopni, inaczej nie ma nic. Ukierunkowana jest na Ciebie.
Pokazuje partnerowi, że potrafisz żyć z nim czy też bez niego.Tylko trzeba być konsekwentnym.

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoła, silna, otwarta i atrakcyjna.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywna, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciał by być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silna i pewna siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.[b]
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Bo on będzie wszystko negowała,
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
[b]34. Nie schodź z raz obranej drogi.

To jest metoda, aby odzyskać wiarę i pewność siebie smile
Trudne, ale do zrealizowania.

318

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Tina, nie martw się, jest nas dwie, dwie głupie baby które są chore na punkcie swoich mężów, tak chore, bo jak inaczej to nazwać???
Jeśli masz ochotę pogadać częściej, daj mi jakieś gg albo coś:) może we dwie to przetrwamy?

Dziewczyny dołączam do Was. Też nie daje rady sad. Kocham go nadal i nie potrafię zapomnieć. On chce układać sobie swoje życie beze mnie. Nie wie nawet czy z nią, bo ona kogoś tam ma...ale na ten moment tak mu dobrze. Widzę po jego zachowaniu, że chyba się na prawdę w niej zakochał sad. Dzisiaj był u córki i znowu mam rozwaloną psychikę. Ona tak zadowolony, szczęśliwy...a ja...ja nie potrafiłam udawać szczęśliwej, byłam smutna, jak najmniej rozmów z nim. Moja córka ma do mnie pretensje o to, ze tak traktuję tatę, bo mówię, żeby spotykał się z nią poza domem. On potrafi z nią porozmawiać na luzie, pośmiać się...a mnie widzi ona taką nieszczęśliwą....i przegrywam z nim sad.

319 Ostatnio edytowany przez Karolina1004 (2012-10-01 19:51:56)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
mark21 napisał/a:

Witaj Karolinka ponownie, przekaż Tinie, aby zrobiła edit posta z jej numerem GG.
Przesyłajcie numery na priva, wariatów na tym świecie nie brakuje.

Biorę się za twój temat. Na razie jedną fajną rzecz u Ciebie wychwyciłem.  Mam pisać u Flufiego, czy wolisz, abym pisał tutaj?



Pozdrawiam Mark

Ok, przekaże jej
Fajna rzecz?? Mianowicie? smile
Jeżeli to nie problem, to pisz tutaj, ok? smile

Karolina, przepraszam, że to tak długo trwało, ale musiałem wyskoczyć po córkę odebrać ją po zajęciach.

Zapytałam syna czy tęskni za tatą, odpowiedział "za jakim tatą???", mówię, no za tata X, "a kto to jest tata X??? nie znam takiego" ;

Smyk szybko przestawił swoje myślenie i jest mu dużo lżej. To jest właśnie ta ciekawa rzecz.

Bierz przykład z syna, musisz po prostu zmienić sposób myślenia. Jest coś takiego, jak programowanie podświadomości.
Jeżeli będziesz w kółko powtarzać jak mantrę, że nie możesz zapomnieć, muszę do niego napisać lub zadzownić,  że jak pisze Mussuka:"jest ponuro = jestem ponury a jak jestem ponury to i tak nic mnie nie ucieszy, to w ten sposób sama zaczynasz kształtować swoją rzeczywistość.

Nie wiem czy czytałaś, ale jest metoda 180 stopni, inaczej nie ma nic. Ukierunkowana jest na Ciebie.



1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoła, silna, otwarta i atrakcyjna.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywna, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciał by być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silna i pewna siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.[b]
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Bo on będzie wszystko negowała,
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
[b]34. Nie schodź z raz obranej drogi.

To jest metoda, aby odzyskać wiarę i pewność siebie smile
Trudne, ale do zrealizowania.

mark, tak, mam ta metode wydrukowana i czytam ją dzień w dzień!!!!! trzymam się jej!!!! obym dała radę
wróciłam ze spacerku, z synkiem, psem, koleżanką. dzwoniła kuzynka, chce pomóc, byc ze mną, wspierać, cieszę się, przyjedzie w sobote...

320 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-01 20:15:58)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ok, przekaże jej
Fajna rzecz?? Mianowicie? smile
Jeżeli to nie problem, to pisz tutaj, ok? smile

Karolina, przepraszam, że to tak długo trwało, ale musiałem wyskoczyć po córkę odebrać ją po zajęciach.

Zapytałam syna czy tęskni za tatą, odpowiedział "za jakim tatą???", mówię, no za tata X, "a kto to jest tata X??? nie znam takiego" ;

Smyk szybko przestawił swoje myślenie i jest mu dużo lżej. To jest właśnie ta ciekawa rzecz.

Bierz przykład z syna, musisz po prostu zmienić sposób myślenia. Jest coś takiego, jak programowanie podświadomości.
Jeżeli będziesz w kółko powtarzać jak mantrę, że nie możesz zapomnieć, muszę do niego napisać lub zadzownić,  że jak pisze Mussuka:"jest ponuro = jestem ponury a jak jestem ponury to i tak nic mnie nie ucieszy, to w ten sposób sama zaczynasz kształtować swoją rzeczywistość.

Nie wiem czy czytałaś, ale jest metoda 180 stopni, inaczej nie ma nic. Ukierunkowana jest na Ciebie.



1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoła, silna, otwarta i atrakcyjna.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywna, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciał by być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silna i pewna siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.[b]
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Bo on będzie wszystko negowała,
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
[b]34. Nie schodź z raz obranej drogi.

To jest metoda, aby odzyskać wiarę i pewność siebie smile
Trudne, ale do zrealizowania.

mark, tak, mam ta metode wydrukowana i czytam ją dzień w dzień!!!!! trzymam się jej!!!! obym dała radę
wróciłam ze spacerku, z synkiem, psem, koleżanką. dzwoniła kuzynka, chce pomóc, byc ze mną, wspierać, cieszę się, przyjedzie w sobote...

Tutaj nie możesz sobie pozwolić na żadne odstępstwa. Chwytasz za telefon, niech ktoś da tobie po rączkach.
Uwierz, nic tak Go nie w...i, jak to że teraz będzie widział wspaniałą, pewną siebie, zadbaną, śliczną i  uśmiechniętą kobietę, którą przez własną głupotę traci bezpowrotnie!
Bezpowrotnie, bo stałaś się prawdziwą damą, panią własnego losu.
A do potwierdzenia tej prawdy już nie jest Tobie potrzebny, bo doskonale o tym wiesz.

Zakoduj sobie taki mentalny przekaz, a uwierzysz, że to działa smile
Znikam, jeszcze chwila u Flufiego i czas wrócić do siebie, bo moje skarby wracają z zakupów i ktoś to musi wtargać do domu.
Do juterka. Miłego wieczoru smile
Keep smiling- bee happy.

321

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ok, przekaże jej
Fajna rzecz?? Mianowicie? smile
Jeżeli to nie problem, to pisz tutaj, ok? smile

Karolina, przepraszam, że to tak długo trwało, ale musiałem wyskoczyć po córkę odebrać ją po zajęciach.

Smyk szybko przestawił swoje myślenie i jest mu dużo lżej. To jest właśnie ta ciekawa rzecz.

Bierz przykład z syna, musisz po prostu zmienić sposób myślenia. Jest coś takiego, jak programowanie podświadomości.
Jeżeli będziesz w kółko powtarzać jak mantrę, że nie możesz zapomnieć, muszę do niego napisać lub zadzownić,  że jak pisze Mussuka:"jest ponuro = jestem ponury a jak jestem ponury to i tak nic mnie nie ucieszy, to w ten sposób sama zaczynasz kształtować swoją rzeczywistość.

Nie wiem czy czytałaś, ale jest metoda 180 stopni, inaczej nie ma nic. Ukierunkowana jest na Ciebie.



1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoła, silna, otwarta i atrakcyjna.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywna, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciał by być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silna i pewna siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.[b]
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Bo on będzie wszystko negowała,
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
[b]34. Nie schodź z raz obranej drogi.

To jest metoda, aby odzyskać wiarę i pewność siebie smile
Trudne, ale do zrealizowania.

mark, tak, mam ta metode wydrukowana i czytam ją dzień w dzień!!!!! trzymam się jej!!!! obym dała radę
wróciłam ze spacerku, z synkiem, psem, koleżanką. dzwoniła kuzynka, chce pomóc, byc ze mną, wspierać, cieszę się, przyjedzie w sobote...

Tutaj nie możesz sobie pozwolić na żadne odstępstwa. Chwytasz za telefon, niech ktoś da tobie po rączkach.
Uwierz, nic tak Go nie w...i, jak to że teraz będzie widział wspaniałą, pewną siebie, zadbaną, śliczną i  uśmiechniętą kobietę, którą przez własną głupotę traci bezpowrotnie!
Bezpowrotnie, bo stałaś się prawdziwą damą, panią własnego losu.
A do potwierdzenia tej prawdy już nie jest Tobie potrzebny, bo doskonale o tym wiesz.

Zakoduj sobie taki mentalny przekaz, a uwierzysz, że to działa smile
Znikam, jeszcze chwila u Flufiego i czas wrócić do siebie, bo moje skarby wracają z zakupów i ktoś to musi wtargać do domu.
Do juterka. Miłego wieczoru smile
Keep smiling- bee happy.

A jak się zachować jak on przychodzi do dziecka..jest zadowolony, szczęśliwy, chce rozmawiać, jakby nic się nie stało, jakbyśmy byli przyjaciółmi...a ja mam max doła?  Rozwala mnie to jak widzę jaki jest szcześliwy bo już ma wizję swojego przyszłego życia... a ja cierpię, staram się z nim nie rozmawiać, jak odpowiadam to krótko..ale widać, że nie jestem szczęśliwa.

322

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Dziewczyny, nie ma chyba sensu udawać. Czemu masz udawać szczęśliwą jesli nie jesteś.
Ja mam dosyć gier. Ale tez często tłumię w sobie emocje.
W ogóle dziewczyny jak ja was dobrze rozumiem...

Muszę to napisać. Masz nik jak ta co próbowała rozwalić moją rodzinę, zabrała ojca moim dzieciom i na dodatek jesteś z tej samej miejscowości!!!!
A jesteś taka fajna dziewczyna...!!!!

323

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

mark, tak, mam ta metode wydrukowana i czytam ją dzień w dzień!!!!! trzymam się jej!!!! obym dała radę
wróciłam ze spacerku, z synkiem, psem, koleżanką. dzwoniła kuzynka, chce pomóc, byc ze mną, wspierać, cieszę się, przyjedzie w sobote...

Tutaj nie możesz sobie pozwolić na żadne odstępstwa. Chwytasz za telefon, niech ktoś da tobie po rączkach.
Uwierz, nic tak Go nie w...i, jak to że teraz będzie widział wspaniałą, pewną siebie, zadbaną, śliczną i  uśmiechniętą kobietę, którą przez własną głupotę traci bezpowrotnie!
Bezpowrotnie, bo stałaś się prawdziwą damą, panią własnego losu.
A do potwierdzenia tej prawdy już nie jest Tobie potrzebny, bo doskonale o tym wiesz.

Zakoduj sobie taki mentalny przekaz, a uwierzysz, że to działa smile
Znikam, jeszcze chwila u Flufiego i czas wrócić do siebie, bo moje skarby wracają z zakupów i ktoś to musi wtargać do domu.
Do juterka. Miłego wieczoru smile
Keep smiling- bee happy.

A jak się zachować jak on przychodzi do dziecka..jest zadowolony, szczęśliwy, chce rozmawiać, jakby nic się nie stało, jakbyśmy byli przyjaciółmi...a ja mam max doła?  Rozwala mnie to jak widzę jaki jest szcześliwy bo już ma wizję swojego przyszłego życia... a ja cierpię, staram się z nim nie rozmawiać, jak odpowiadam to krótko..ale widać, że nie jestem szczęśliwa.

Witaj dżo dżo smile

Jak się zachować? Właśnie tak jak on, pokaż swoją siłę, nie pokazuj słabości(bo o to chodzi w tej metodzie.
Ba, przecież wiesz kiedy przychodzi.
Zmień swój wizerunek i wygląd, dotychczasowy styl ubierania, stań się kobietą-wampem, uwodzicielską, kuszącą i atrakcyjną.
Faceci to wzrokowcy. Na pewno taką przemianę zauważy. Zacznie się zastanawiać: dla kogo? Czy ktoś się kręci koło Ciebie.

324 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-01 20:46:43)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
bet napisał/a:

Dziewczyny, nie ma chyba sensu udawać. Czemu masz udawać szczęśliwą jesli nie jesteś.
Ja mam dosyć gier. Ale tez często tłumię w sobie emocje.
W ogóle dziewczyny jak ja was dobrze rozumiem...

Muszę to napisać. Masz nik jak ta co próbowała rozwalić moją rodzinę, zabrała ojca moim dzieciom i na dodatek jesteś z tej samej miejscowości!!!!
A jesteś taka fajna dziewczyna...!!!!

Tutaj nie chodzi o udawanie. To psychologia oddziaływania z zakresu taktyk manipulacyjnych, a jednocześnie droga odbudowania poczucia własnej wartości, mocno nadszarpniętej zdradą partnera. I tyle.

Czy o mój nik chodzi? Bo ja akurat jestem facetem.

325

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
mark21 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:
mark21 napisał/a:

Tutaj nie możesz sobie pozwolić na żadne odstępstwa. Chwytasz za telefon, niech ktoś da tobie po rączkach.
Uwierz, nic tak Go nie w...i, jak to że teraz będzie widział wspaniałą, pewną siebie, zadbaną, śliczną i  uśmiechniętą kobietę, którą przez własną głupotę traci bezpowrotnie!
Bezpowrotnie, bo stałaś się prawdziwą damą, panią własnego losu.
A do potwierdzenia tej prawdy już nie jest Tobie potrzebny, bo doskonale o tym wiesz.

Zakoduj sobie taki mentalny przekaz, a uwierzysz, że to działa smile
Znikam, jeszcze chwila u Flufiego i czas wrócić do siebie, bo moje skarby wracają z zakupów i ktoś to musi wtargać do domu.
Do juterka. Miłego wieczoru smile
Keep smiling- bee happy.

A jak się zachować jak on przychodzi do dziecka..jest zadowolony, szczęśliwy, chce rozmawiać, jakby nic się nie stało, jakbyśmy byli przyjaciółmi...a ja mam max doła?  Rozwala mnie to jak widzę jaki jest szcześliwy bo już ma wizję swojego przyszłego życia... a ja cierpię, staram się z nim nie rozmawiać, jak odpowiadam to krótko..ale widać, że nie jestem szczęśliwa.

Witaj dżo dżo smile

Jak się zachować? Właśnie tak jak on, pokaż swoją siłę, nie pokazuj słabości(bo o to chodzi w tej metodzie.
Ba, przecież wiesz kiedy przychodzi.
Zmień swój wizerunek i wygląd, dotychczasowy styl ubierania, stań się kobietą-wampem, uwodzicielską, kuszącą i atrakcyjną.
Faceci to wzrokowcy. Na pewno taką przemianę zauważy. Zacznie się zastanawiać: dla kogo? Czy ktoś się kręci koło Ciebie.

Ale ja już to robiłam, starłam się uwodzić i przegięłam....bo straciłam sama do siebie szacunek, bo ulegałam i szłam z nim do łóżka. Ale wtedy chciałam go zatrzymać. Teraz już nie walczę....ale mimo wszystko, ciągle kocham. Jeszcze jakiś czas temu podpytywał co robię, gdzie wychodzę, ze pewnie się z kimś już spotykam...teraz jak się wyprowadził to chyba już nie ma dla niego znaczenia.

Posty [ 261 do 325 z 454 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024