Witaj Karolino,
Śledzę Twój wątek od początku i w końcu postanowiłam podzielić się z Tobą moim doświadczeniem.
Myślę, że Twój mąż "trafił" na kogoś takiego jak mój mąż, tyle ze ten mój trafił jeszcze gorzej.
Odszedł do kobiety, a właściwie dla kobiety z dwójką dzieci, potem już było troje. Również miała bogate a nawet bardzo doświadczenie z mężczyznami. Oddawał jej każdy grosz, a jak nie starczało to brał kredyt za kredytem. Spłaca do dziś i jeszcze długo będzie spłacał.
Na dodatek ona przez cały ten czas mówiła, że go nie chce i że go nie kocha. Jest tego o wiele więcej, czasem to wydaje mi się, że to nie działo się naprawdę.
Miałam to "szczęście" w nieszczęściu, że miałam z nią kontakt, pewnie też dlatego, że w końcu mówiła, że go nie chce, a gdzieś tam w środku ja też chyba go już nie chciałam.
Bynajmniej chciałam wiedzieć o co w tym wszystkim w ogóle chodzi.
"Studiowanie" tego mojego przypadku zajęło mi dużo czasu i tak do końca tego nie zrozumiem o ile w ogóle jest to możliwe.
Jeżeli chodzi o mężczyznę im jest on słabszy psychicznie tym gorzej trafi. Taki "silniejszy" jest na "chwilę", ale po pewnym czasie i on się "przebudzi", w krótszym bądź dłuższym czasie.
Jeżeli chodzi o taką kobietę (ona sama mi to kiedyś powiedziała) na zewnątrz jest silna, w środku jest słaba.
Jeżeli chodzi o związek takiego mężczyzny, to z jego strony to jest zauroczenie, omotanie, otępienie itp., a z jej strony taki po prostu sposób na życie. Jemu się wydaje, że kocha a ona kochać nie potrafi. To trochę działa tak na zasadach sekty, związek "chorego" mężczyzny z "chorą" kobietą.
Ta do której odszedł mój mąż była i niebrzydka i inteligentna i z tego głównie miała swoją "moc". Nie bez znaczenia jest fakt, że my dzieci nie mieliśmy, ona miała.
Był czas, że nawet jego siostra wierzyła, że ona czyli ta kobieta pomoże mu spłacać te jego długi.
Przypomnij sobie co wtedy o niej myślałaś, gdy ona przychodziła do Twojego domu, czym zyskała Twoją sympatię. Być możne na to samo dał "nabrać się" Twój mąż.
Zastanawiasz się czy kochanka Twojego męża buntuje go przeciwko Tobie. Oczywiście że tak.
Im bardziej ty będziesz "gorsza" dla niego tym bardziej ona będzie "lepsza".
Mojemu mężowi zabroniła kontaktów ze mną, a on dopiero po wyjściu z tej matni zrozumiał, że to było złe.
Ponadto ma świadomość tego że:
- miałaś/masz męża, który był z Tobą kilkanaście lat, wiec znasz go o wiele lepiej,
- macie dziecko, z którym łączyła/łączy go silna więź,
- nie musiałaś go odbijać innej kobiecie,
- już raz próbował wrócić do Ciebie,
- właśnie z Tobą postanowił założyć rodzinę.
To są bardzo mocne atuty, których ona na tę chwilę nie ma. Za to posiada tę wiedzę, że facet może odejść, już nie raz to przerabiała.
Bardzo dużo zależy od Twojej postawy, zrobiłaś pierwszy krok (nie piszesz, nie prosisz itp.) zrób następny i kolejny........
Na mój "gust" to nie wierzę, aby to wszystko przetrwało, na ale wiadomo co człowiek to inna sytuacja, ale to przede wszystkim Ty musisz pokazać swoją MOC.
Z tego mojego przypadku wiem, ze można tak facetowi wyprać mózg, że nie myśli o niczym, nie wiem czy myślałby o dziecku, bo nie mam doświadczenia, ale jestem skłonna uwierzyć, że o dziecku można "zapomnieć".
I jeśli gdzieś czytam na forum, że facet świadomie wstępuje w inny związek to w moim przypadku ja tej świadomości po prostu nie widzę.
Kilka lat minęło, ale emocje nadal nie opadły........
Trzymam kciuki za Ciebie i obyś to wszystko sobie pookładała.