Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 454 ]

196

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ania78 napisał/a:

WITAJ Karolino . Widzę ,że jednak cały czas się nakręcasz ,sama widzisz jaki to daje efekt . Myślisz ,że on się teraz przejmuje ,że ty cierpisz ,on nawet o tym nie pomyśli . Zajmij się czymś ,postaraj choc małymi kroczkami o nim nie myślec . Już ci pisałam ,zafundował ci taki ból ,a ty rozpamiętujesz. Pomyśl o tym ,rozumiem cię jak najbardziej ,ale czy zasłużył na to .Ja pracuje ,poszłam do szkoły czasem nie mam siły na nic,ale nie dam się złamać. Jesteś silna nawet o tym nie wiesz ,dopuść to do Siebie.

Witaj Aniu

Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Rujnujesz sobie zdrowie, a może być gorzej....Albo chcesz się ratować,albo nie? Ja sobie powiedziałam,że chcę żyć i pokazać otoczeniu ,że mam się wyśmienicie...Musisz dokonać wyboru, potem samo przyjdzie...

198

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

Rujnujesz sobie zdrowie, a może być gorzej....Albo chcesz się ratować,albo nie? Ja sobie powiedziałam,że chcę żyć i pokazać otoczeniu ,że mam się wyśmienicie...Musisz dokonać wyboru, potem samo przyjdzie...

Pewnie że chcę czuć sie ze SOBĄ dobrze, wiem ze najwazniejsza jestem ja i moj synek, ale mózg robi mi na złość ;(((

199

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
ania78 napisał/a:

WITAJ Karolino . Widzę ,że jednak cały czas się nakręcasz ,sama widzisz jaki to daje efekt . Myślisz ,że on się teraz przejmuje ,że ty cierpisz ,on nawet o tym nie pomyśli . Zajmij się czymś ,postaraj choc małymi kroczkami o nim nie myślec . Już ci pisałam ,zafundował ci taki ból ,a ty rozpamiętujesz. Pomyśl o tym ,rozumiem cię jak najbardziej ,ale czy zasłużył na to .Ja pracuje ,poszłam do szkoły czasem nie mam siły na nic,ale nie dam się złamać. Jesteś silna nawet o tym nie wiesz ,dopuść to do Siebie.

Witaj Aniu

Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Jak przeczytałam ta Twoją wypowiedź płakać mi się zachciało. Ja miałam to samo co TY nakręcałam się strasznie nie mogłam spać, widziałam wszędzie jego z kobietą, gdy coś robiłam w ciągu dnia ciągle on on on. Teraz po 4mcach tez myslę o nim, ale już tak się nie nakręcam bo już sama ze sobą bym nie wyrobiła a mam córkę. Ich strata, że nie chcą być z nami, mam takie przeczucie, że mój ex myśli znam go wkońcu 6 lat jakie by nie było nie da się tak wymazać tyle wspomnień. Wiadomo, że sypia lub ma motylki w brzuchu, ale ma mózg i pewnie ją do mnie porównuje chodź może nie sama nie wiem czy go znam czy nie stał się innym człowiekiem, odkąd zaczął więcej zarbiać pokazał jakim jest egoistą

200

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

...
Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Sama to broda rośnie - TY jesteś panią samej siebie (bo jesteś człowiek myślący) - odganiaj myśli o NIM, licz do stu, zaklinaj" "apage satanas" ale na boga się SAMA NIE WKRĘCAJ:

Karolina1004 napisał/a:

Może sie kiedys opamięta, ale kiedy to będzie, czy ja wytrzymam?? No ale do jasnej ciasnej, nie moge czekać na niego do usranej śmierci!!!! Ja tu histeryzuje, płacze, zwijam sie z bólu, a on pewnie z suczą sie zajebiście bawią ;((((

BO - czy TY zdajesz sobie sprawę, że właśnie POMAGASZ mu spaprać SOBIE życie?
BO CAŁY CZAS zajmujesz się NIM - tak zresztą jak i ON.
Lepiej Ci z tym? Chyba przeciwnie...
Może czas zająć się TYM, kto powinien być Ci droższy - mianowicie sobą. I wreszcie wstać z klęczek...
Twoja troska powinna być skierowana na poszkodowanego i zranionego - ZADBAJ wreszcie o siebie! OLEJ DRANIA

201

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
ania78 napisał/a:

WITAJ Karolino . Widzę ,że jednak cały czas się nakręcasz ,sama widzisz jaki to daje efekt . Myślisz ,że on się teraz przejmuje ,że ty cierpisz ,on nawet o tym nie pomyśli . Zajmij się czymś ,postaraj choc małymi kroczkami o nim nie myślec . Już ci pisałam ,zafundował ci taki ból ,a ty rozpamiętujesz. Pomyśl o tym ,rozumiem cię jak najbardziej ,ale czy zasłużył na to .Ja pracuje ,poszłam do szkoły czasem nie mam siły na nic,ale nie dam się złamać. Jesteś silna nawet o tym nie wiesz ,dopuść to do Siebie.

Witaj Aniu

Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Jak przeczytałam ta Twoją wypowiedź płakać mi się zachciało. Ja miałam to samo co TY nakręcałam się strasznie nie mogłam spać, widziałam wszędzie jego z kobietą, gdy coś robiłam w ciągu dnia ciągle on on on. Teraz po 4mcach tez myslę o nim, ale już tak się nie nakręcam bo już sama ze sobą bym nie wyrobiła a mam córkę. Ich strata, że nie chcą być z nami, mam takie przeczucie, że mój ex myśli znam go wkońcu 6 lat jakie by nie było nie da się tak wymazać tyle wspomnień. Wiadomo, że sypia lub ma motylki w brzuchu, ale ma mózg i pewnie ją do mnie porównuje chodź może nie sama nie wiem czy go znam czy nie stał się innym człowiekiem, odkąd zaczął więcej zarbiać pokazał jakim jest egoistą

Tina, ja też sobie czasami myślę; pewnie on teraz, będąc w pracy, myśli o nas, zastanawia sie czy dobrze zrobił, a może nawet sa chwile kiedy tęskni??? kto wie...ale robię to chyba tylko dlatego żeby sobie ulżyć, żeby na siłe wmówić sobie coś co chyba jest złudne, bo prawda jest okrutna, oni o nas nie myślą, nie wspominają, żyją chwila, teraźniejszością...a ta chwila to niestety inna kobieta u ich boku ;((( dla nas miejsca tam juz nie ma...

202

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zastanawiam się tylko czemu jeśli mój ex jest  z jakąś zaglada na portale randkowe bo zaglądam tam czy on był online. Tak przez przypadek, a może znowu mu nie wyszło?, ale bym się cieszyła, że dostał nauczkę, ale się tego nie dowiem, bo nie mam dojscia do żadnego źródła informacji.

203

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Tina231 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Witaj Aniu

Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Jak przeczytałam ta Twoją wypowiedź płakać mi się zachciało. Ja miałam to samo co TY nakręcałam się strasznie nie mogłam spać, widziałam wszędzie jego z kobietą, gdy coś robiłam w ciągu dnia ciągle on on on. Teraz po 4mcach tez myslę o nim, ale już tak się nie nakręcam bo już sama ze sobą bym nie wyrobiła a mam córkę. Ich strata, że nie chcą być z nami, mam takie przeczucie, że mój ex myśli znam go wkońcu 6 lat jakie by nie było nie da się tak wymazać tyle wspomnień. Wiadomo, że sypia lub ma motylki w brzuchu, ale ma mózg i pewnie ją do mnie porównuje chodź może nie sama nie wiem czy go znam czy nie stał się innym człowiekiem, odkąd zaczął więcej zarbiać pokazał jakim jest egoistą

Tina, ja też sobie czasami myślę; pewnie on teraz, będąc w pracy, myśli o nas, zastanawia sie czy dobrze zrobił, a może nawet sa chwile kiedy tęskni??? kto wie...ale robię to chyba tylko dlatego żeby sobie ulżyć, żeby na siłe wmówić sobie coś co chyba jest złudne, bo prawda jest okrutna, oni o nas nie myślą, nie wspominają, żyją chwila, teraźniejszością...a ta chwila to niestety inna kobieta u ich boku ;((( dla nas miejsca tam juz nie ma...

Masz  święta racje:) Nie myślą już o nas zresztą po co?? Jak mają nowe, lepsze i motylki w brzuchu stare w kąt. Jak ja bym chciała cofnąć czas i wtedy to ja bym go zostawiła, nawet nie mając nikogo bym odeszła. Obiecał moje córce, że będzie miała rodzeństwo, że ją kocha a teraz co nieodpowiedzialny pajac bez serca, tzn ma serce, ale wtedy kiedy on chce, żeby jemu było dobrze. Nawet nie podziękował za 6 lat życia nie odszedł kulturalnie. Cóż pokazał na koniec jakim jest człowiekiem na pewno nie wartym mojej miłości i poświęceń. Nie chciał być sam, więc rok temu błagał o wybaczenie, ale jak znowu poznał jakąs lafiryndę poczuł się pewny tak się nie robi

204

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Anhedonia napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

...
Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Sama to broda rośnie - TY jesteś panią samej siebie (bo jesteś człowiek myślący) - odganiaj myśli o NIM, licz do stu, zaklinaj" "apage satanas" ale na boga się SAMA NIE WKRĘCAJ:

Karolina1004 napisał/a:

Może sie kiedys opamięta, ale kiedy to będzie, czy ja wytrzymam?? No ale do jasnej ciasnej, nie moge czekać na niego do usranej śmierci!!!! Ja tu histeryzuje, płacze, zwijam sie z bólu, a on pewnie z suczą sie zajebiście bawią ;((((

BO - czy TY zdajesz sobie sprawę, że właśnie POMAGASZ mu spaprać SOBIE życie?
BO CAŁY CZAS zajmujesz się NIM - tak zresztą jak i ON.
Lepiej Ci z tym? Chyba przeciwnie...
Może czas zająć się TYM, kto powinien być Ci droższy - mianowicie sobą. I wreszcie wstać z klęczek...
Twoja troska powinna być skierowana na poszkodowanego i zranionego - ZADBAJ wreszcie o siebie! OLEJ DRANIA

Cholera, co ten czlowiek ze mnie zrobił??? Jak mu się udało tak całkowicie mna zawładnąć. Wygląda na to, że nie mam wlasnego JA, że zawsze był i jest tylko ON, że ja bez niego to nie JA...tylko kto??? ;(((((

205

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

...
Wiem że sie strasznie nakręcam,ale to samo przychodzi, samo mnie atakuje, on mnie atakuje w każdej sekundzie mojego życia, kiedy jem, biore prysznic, sprzątam, gotuje ide po dziecko do szkoły czy prowadze auto, ZAWSZE!!!! ja juz tego nie chcę, pragne byc wolna!!!!!!!!!!!!!!!! Niech On idzie być kut**em gdzie indziej!!!!!!!!!!!!!!

Sama to broda rośnie - TY jesteś panią samej siebie (bo jesteś człowiek myślący) - odganiaj myśli o NIM, licz do stu, zaklinaj" "apage satanas" ale na boga się SAMA NIE WKRĘCAJ:

Karolina1004 napisał/a:

Może sie kiedys opamięta, ale kiedy to będzie, czy ja wytrzymam?? No ale do jasnej ciasnej, nie moge czekać na niego do usranej śmierci!!!! Ja tu histeryzuje, płacze, zwijam sie z bólu, a on pewnie z suczą sie zajebiście bawią ;((((

BO - czy TY zdajesz sobie sprawę, że właśnie POMAGASZ mu spaprać SOBIE życie?
BO CAŁY CZAS zajmujesz się NIM - tak zresztą jak i ON.
Lepiej Ci z tym? Chyba przeciwnie...
Może czas zająć się TYM, kto powinien być Ci droższy - mianowicie sobą. I wreszcie wstać z klęczek...
Twoja troska powinna być skierowana na poszkodowanego i zranionego - ZADBAJ wreszcie o siebie! OLEJ DRANIA

Cholera, co ten czlowiek ze mnie zrobił??? Jak mu się udało tak całkowicie mna zawładnąć. Wygląda na to, że nie mam wlasnego JA, że zawsze był i jest tylko ON, że ja bez niego to nie JA...tylko kto??? ;(((((

Karolino- poprostu uzalezniłas ię od niego i nie tylko, pozwoliłaś mu na to, aby on był całym Twoim światem a jak go nie ma świat się zawalił i nie ma Cię. Wtedy jest brak poczucia własnej wartości, ja mam to samo, za bardzo zajęłam się i zajmowałam jego życiem przez 6 lat oczekując, że mi się odwdzięczy i poszedł sobie, był całym moim światem a tak nie powinno być w związku zrozumiałam to, że kązdy partner powienien mieć tez po za sobą swoje życie sowje pasje swoich przyjaciół on chyba tak miał a ja nie i teraz cierpimy. Zaczęłam czytać książkę kobiety, które kochają za bardzo pasuje idealnie do mojej osoby. Wiele razy już probowalismy się rzostać, ale ja prosiłam zostań a póki był sam był ze mną ale się męczyliśmy oboje, ze sobą

206

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

A wytłumaczcie mi, dlaczego szanowny małżonek nie dzwoni do własnego dziecka, nie odwiedza go, nawet nie zadzwoni do mnie zapytać sie co u niego??? Dlaczego? mieszka 5 km od nas, nawet nie całe hmm
Ostatnia nasza "rozmowa na FB"
on - jak X ?
ja - dobrze
on - to dobrze
KONIEC

207

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

A wytłumaczcie mi, dlaczego szanowny małżonek nie dzwoni do własnego dziecka, nie odwiedza go, nawet nie zadzwoni do mnie zapytać sie co u niego??? Dlaczego? mieszka 5 km od nas, nawet nie całe hmm
Ostatnia nasza "rozmowa na FB"
on - jak X ?
ja - dobrze
on - to dobrze
KONIEC

Tego nie da się wytłumaczyć, jest egoistą, zbłądził jest nieodpowiedzialny no i  w tym momencie pokazał jakim jest człowiekiem nie chcąc kontaktu z własnym dzieckiem to jest straszne. Mój ex tez nie kontaktuje się z moją córką bo to nie jego ale przez 6 lat razem ją wychowywaliśmy, i uważam, że właśnie po tym można poznać człowieka jak potraktował drugiego człowieka a w tym wypadku także niewinne istoty jakimi są dzieci nic nie zawiniły a tęsknią i nie potrafią zrozumieć dlaczego? dlaczego już się nie bawią razem? dlaczego nie przytulą tych osób a mi siostra powiedziała, niech nie ma kontaktu z amelką poprostu on nie zasługuje na jej miłość jest tak pusty, że nie rozumie tego bo sam jest z rozbitej rodziny

208

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

A wytłumaczcie mi, dlaczego szanowny małżonek nie dzwoni do własnego dziecka, nie odwiedza go, nawet nie zadzwoni do mnie zapytać sie co u niego??? Dlaczego? mieszka 5 km od nas, nawet nie całe hmm
Ostatnia nasza "rozmowa na FB"
on - jak X ?
ja - dobrze
on - to dobrze
KONIEC

Tego nie da się wytłumaczyć, jest egoistą, zbłądził jest nieodpowiedzialny no i  w tym momencie pokazał jakim jest człowiekiem nie chcąc kontaktu z własnym dzieckiem to jest straszne. Mój ex tez nie kontaktuje się z moją córką bo to nie jego ale przez 6 lat razem ją wychowywaliśmy, i uważam, że właśnie po tym można poznać człowieka jak potraktował drugiego człowieka a w tym wypadku także niewinne istoty jakimi są dzieci nic nie zawiniły a tęsknią i nie potrafią zrozumieć dlaczego? dlaczego już się nie bawią razem? dlaczego nie przytulą tych osób a mi siostra powiedziała, niech nie ma kontaktu z amelką poprostu on nie zasługuje na jej miłość jest tak pusty, że nie rozumie tego bo sam jest z rozbitej rodziny

Zobacz, jakim oni są KUTAFONAMI!!!! Myślą tylko o sobie i o tych lampucerach, to po kiego grzyba my tak za nimi szlochamy??????? Od teraz będe to sobie wbijała do tego mojego, omotanego przez niego, łba!!!!! Właśnie tak zrobię! O!!!!

209

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

Rujnujesz sobie zdrowie, a może być gorzej....Albo chcesz się ratować,albo nie? Ja sobie powiedziałam,że chcę żyć i pokazać otoczeniu ,że mam się wyśmienicie...Musisz dokonać wyboru, potem samo przyjdzie...

Pewnie że chcę czuć sie ze SOBĄ dobrze, wiem ze najwazniejsza jestem ja i moj synek, ale mózg robi mi na złość ;(((

To może idz do psychologa albo do psychiatry skoro to sprawa mózgu....

210

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

Rujnujesz sobie zdrowie, a może być gorzej....Albo chcesz się ratować,albo nie? Ja sobie powiedziałam,że chcę żyć i pokazać otoczeniu ,że mam się wyśmienicie...Musisz dokonać wyboru, potem samo przyjdzie...

Pewnie że chcę czuć sie ze SOBĄ dobrze, wiem ze najwazniejsza jestem ja i moj synek, ale mózg robi mi na złość ;(((

To może idz do psychologa albo do psychiatry skoro to sprawa mózgu....

Kpisz, czy piszesz poważnie??? hmm

211

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Pewnie że chcę czuć sie ze SOBĄ dobrze, wiem ze najwazniejsza jestem ja i moj synek, ale mózg robi mi na złość ;(((

To może idz do psychologa albo do psychiatry skoro to sprawa mózgu....

Kpisz, czy piszesz poważnie??? hmm

Ile juz nie jesteście razem? Wiem, że zabrzmi głupio, ale powoli to zacznie zanikać i mijać jak nie będzie kontaktu. Ja też sama zbijałam sie od środka ązliłam się do przyajciółki siostry, mówiłam, że się zabije bo nie chcem żyć bez niego a jednak jakoś żyje, chyba bardziej boję się tego, że jestem sama niż tego, że go nie ma przymnie, bo on nie zasługuje na mnie na moją miłość i dobre słowo, kiedy chciał to się odzywał jak jemu było żle a jak mi było żle to mówił, że marudzę.

212

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Pewnie że chcę czuć sie ze SOBĄ dobrze, wiem ze najwazniejsza jestem ja i moj synek, ale mózg robi mi na złość ;(((

To może idz do psychologa albo do psychiatry skoro to sprawa mózgu....

Kpisz, czy piszesz poważnie??? hmm

No zastanów się; skoro tak się czujesz jak piszesz to może warto by skorzystać z pomocy fachowej. Dla Ciebie to jest duże przeżycie, trauma ,z którą być może sama sobie nie jesteś w stanie poradzić...To jest duża porcja stresu ....jesteś matką , prowadzisz samochód itd.i non-stop masz myśli zajęte ....Nie myślisz co robisz ...Oby to się zle nie skończyło...

213

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Pewnie że chcę czuć sie ze SOBĄ dobrze, wiem ze najwazniejsza jestem ja i moj synek, ale mózg robi mi na złość ;(((

To może idz do psychologa albo do psychiatry skoro to sprawa mózgu....

Kpisz, czy piszesz poważnie??? hmm

Witaj Karolina, Wiem przez co teraz przechodzisz, bo moja ślubna miała półroczny romans.
Już nie jesteśmy razem, rozwiodłem się.
Nie zwracaj uwagi na meteoryty, które tu się pojawiają. Ignoruj głupie teksty.
To na marginesie.

Tu masz Takie mądre przesłanie dla Ciebie:

"Mądra miłość nie pozwala na wszystko tym których kochamy...
Tylko nie każdy ma siłę, odwagę i mądrość by w tym być konsekwentnym... "

Jeśli masz problemy ze snem, kup Validol. Jest bez recepty i nie uzależnia, nie ma skutków ubocznych jak psychotropy.

Musisz przyjąć do wiadomości, zakodować sobie w głowie: ja jestem najważniejsza, ja i moje dziecko.

Masz przyjaciół? To staraj się z nimi jak najwięcej przebywać. Pomogą Tobie przetrwać te najczarniejsze chwile. Najgorsza dla Ciebie, to samotność w waszym domu.

To jest metoda "nie ma nic" inaczej 180 stopni.
Ukierunkuje Ciebie tylko na własną osobę.
Dzięki niej pokażesz mężowi że potrafisz żyć. Z nim czy bez niego.   
Przeczytaj uważnie punkt po punkcie i zastosuj się konsekwentnie do tego, co poniżej:

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj męża. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoła, silna, otwarta i atrakcyjna.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża ? bądź aktywna, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z mężem (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robił w ciągu dnia twój mąż, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa czy oziębła ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silna i pewna siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona.
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Bo mąż będzie wszystko negował,
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Zobaczysz, że to działa.
Bądź dumną kobietą i matką, chodź z wysoko podniesioną głową!

214

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

To może idz do psychologa albo do psychiatry skoro to sprawa mózgu....

Kpisz, czy piszesz poważnie??? hmm

No zastanów się; skoro tak się czujesz jak piszesz to może warto by skorzystać z pomocy fachowej. Dla Ciebie to jest duże przeżycie, trauma ,z którą być może sama sobie nie jesteś w stanie poradzić...To jest duża porcja stresu ....jesteś matką , prowadzisz samochód itd.i non-stop masz myśli zajęte ....Nie myślisz co robisz ...Oby to się zle nie skończyło...

Wiem, masz rację, tylko nie wiem jak sie do tego zabrać. Boże, ja sie będe włóczyć po psychologach i innych takich, a ten se bzyka i cieszy morde od rana do wieczora ;(((((((((((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ty przynajmniej żadnej kiły nie złapiesz:)

216

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Ty przynajmniej żadnej kiły nie złapiesz:)

Hahahaha ;-)))) Co racja to racja!!! ;-)))

217

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Kpisz, czy piszesz poważnie??? hmm

No zastanów się; skoro tak się czujesz jak piszesz to może warto by skorzystać z pomocy fachowej. Dla Ciebie to jest duże przeżycie, trauma ,z którą być może sama sobie nie jesteś w stanie poradzić...To jest duża porcja stresu ....jesteś matką , prowadzisz samochód itd.i non-stop masz myśli zajęte ....Nie myślisz co robisz ...Oby to się zle nie skończyło...

Wiem, masz rację, tylko nie wiem jak sie do tego zabrać. Boże, ja sie będe włóczyć po psychologach i innych takich, a ten se bzyka i cieszy morde od rana do wieczora ;(((((((((((

http://zwierciadlo.pl/2011/psychologia/zrozumiec-siebie/poczucie-winy-poczucie-krzywdy Może coś z tego ....?

218

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Dziwny jest ten świat- jak śpiewa Niemen i dziwni są ludzie, co raz to gorzej myślą o sobie, niszczą jeden drugiego. Czy nie można jakoś normalnie, rozstać się w pokoju, odwiedzac swoje dzieci nie mieć do siebie żalu, że nie wyszło pomagać osobie  z którą się było tyle lat, przeciez to ludzkie  anie odciąć się ludzie znają się kochają tyle lat a potem musza zapominac o sobie jaka głupota !!!!

219

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Dziwny jest ten świat- jak śpiewa Niemen i dziwni są ludzie, co raz to gorzej myślą o sobie, niszczą jeden drugiego. Czy nie można jakoś normalnie, rozstać się w pokoju, odwiedzac swoje dzieci nie mieć do siebie żalu, że nie wyszło pomagać osobie  z którą się było tyle lat, przeciez to ludzkie  anie odciąć się ludzie znają się kochają tyle lat a potem musza zapominac o sobie jaka głupota !!!!

Przykre to wszystko ;(( nic na to nie poradzimy, trzeba żyć dalej...jakoś, ale trzeba

220

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

No zastanów się; skoro tak się czujesz jak piszesz to może warto by skorzystać z pomocy fachowej. Dla Ciebie to jest duże przeżycie, trauma ,z którą być może sama sobie nie jesteś w stanie poradzić...To jest duża porcja stresu ....jesteś matką , prowadzisz samochód itd.i non-stop masz myśli zajęte ....Nie myślisz co robisz ...Oby to się zle nie skończyło...

Wiem, masz rację, tylko nie wiem jak sie do tego zabrać. Boże, ja sie będe włóczyć po psychologach i innych takich, a ten se bzyka i cieszy morde od rana do wieczora ;(((((((((((

http://zwierciadlo.pl/2011/psychologia/zrozumiec-siebie/poczucie-winy-poczucie-krzywdy Może coś z tego ....?

Dobry tekst, trzeba sobie to wszystko wziąć do serca ;-))

Mój syn właśnie wspomina ślub mamy i taty, oglądał kiedyś jak mu tatuś włączył, nie wiem co go wzięło na takie wspominki. Pewnie biedny myśli o tym wszystkim non stop, tęskni za tatą, a taty nie ma ;(

221

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Ile juz nie jesteście razem? Wiem, że zabrzmi głupio, ale powoli to zacznie zanikać i mijać jak nie będzie kontaktu. Ja też sama zbijałam sie od środka ązliłam się do przyajciółki siostry, mówiłam, że się zabije bo nie chcem żyć bez niego a jednak jakoś żyje, chyba bardziej boję się tego, że jestem sama niż tego, że go nie ma przymnie, bo on nie zasługuje na mnie na moją miłość i dobre słowo, kiedy chciał to się odzywał jak jemu było żle a jak mi było żle to mówił, że marudzę.

Nie jesteśmy razem od początku lipca, 3 tygodnie temu wrócił na kilka dni, obiecał dziecku że się już nigdy nie wyprowadzi, że do końca życia będziemy razem. Niestety, ta sucz nie dała mu spokoju i facet zaczął mieć wątpliwości czy dobrze zrobil wracając do rodziny. Wywaliłam go na zbity pysk, kazalam sie spakować i spieprzać od nas. Syn czeka na tate, myśli że jest na szkoleniu, tak mu na początku powiedziałam, czeka bo wierzy, bo przecież tatuś obiecał, innej myśłi do siebie nie dopuszcza i to jest najsmutniejsze ;(((((

222

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Ile juz nie jesteście razem? Wiem, że zabrzmi głupio, ale powoli to zacznie zanikać i mijać jak nie będzie kontaktu. Ja też sama zbijałam sie od środka ązliłam się do przyajciółki siostry, mówiłam, że się zabije bo nie chcem żyć bez niego a jednak jakoś żyje, chyba bardziej boję się tego, że jestem sama niż tego, że go nie ma przymnie, bo on nie zasługuje na mnie na moją miłość i dobre słowo, kiedy chciał to się odzywał jak jemu było żle a jak mi było żle to mówił, że marudzę.

Nie jesteśmy razem od początku lipca, 3 tygodnie temu wrócił na kilka dni, obiecał dziecku że się już nigdy nie wyprowadzi, że do końca życia będziemy razem. Niestety, ta sucz nie dała mu spokoju i facet zaczął mieć wątpliwości czy dobrze zrobil wracając do rodziny. Wywaliłam go na zbity pysk, kazalam sie spakować i spieprzać od nas. Syn czeka na tate, myśli że jest na szkoleniu, tak mu na początku powiedziałam, czeka bo wierzy, bo przecież tatuś obiecał, innej myśłi do siebie nie dopuszcza i to jest najsmutniejsze ;(((((

To jest takie smutne, ale dobrze, że ma Ciebie nie jest sam tak jak moja corka ma mnie. Niektore dzieci sa w domu dziecka i zobacz nie maja obydwu rodzicow, ludzie sie rozchodza a dzieci na tym najbardziej cierpia takie to jest to życie cięzkie. Najlepiej byłoby, abyś porozmawiała z synem na temat tego, że tata odszedł- dzieci są mądre i czują widza co się dzieje, lepiej ich nie oszukiwać, niby mówimy, że to dla ich dobra, ale to błąd. Powoli mu tłumacz bo potem ędzie miał żal do Ciebie  anie do taty, że mu nie powiedziałas prawdy. To jest nieuniknione sad ja swojej córce powiedziałam, że Mirek odszedł chce żyć po swojemu, przestał mamę kochać, że tak będzie lepiej dla nas, że nie byliśmy ostatnio szczęśliwi ona widziała to

223

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Wez sie chociaz troche w garsc!Moze to ci pomoze: wyobraz sobie ze tracisz dziecko , nagle np. w wypadku-boli nawet samo takie myslenie. Snilas kiedys , ze twojemu dziecku dzieje sie krzywda?Strasznny taki sen i odczucia ze snu. To teraz zestaw sobie poczucie i wyobrazenie krzywdy twojego dziecka z odczuciem odejscia twojego padalca.Nieporownywalne prawda?W tych ciezkich chwilach pomysl i porownaj takie dwie tragedie-jaki facet robi sie malo wazny.

224

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Ile juz nie jesteście razem? Wiem, że zabrzmi głupio, ale powoli to zacznie zanikać i mijać jak nie będzie kontaktu. Ja też sama zbijałam sie od środka ązliłam się do przyajciółki siostry, mówiłam, że się zabije bo nie chcem żyć bez niego a jednak jakoś żyje, chyba bardziej boję się tego, że jestem sama niż tego, że go nie ma przymnie, bo on nie zasługuje na mnie na moją miłość i dobre słowo, kiedy chciał to się odzywał jak jemu było żle a jak mi było żle to mówił, że marudzę.

Nie jesteśmy razem od początku lipca, 3 tygodnie temu wrócił na kilka dni, obiecał dziecku że się już nigdy nie wyprowadzi, że do końca życia będziemy razem. Niestety, ta sucz nie dała mu spokoju i facet zaczął mieć wątpliwości czy dobrze zrobil wracając do rodziny. Wywaliłam go na zbity pysk, kazalam sie spakować i spieprzać od nas. Syn czeka na tate, myśli że jest na szkoleniu, tak mu na początku powiedziałam, czeka bo wierzy, bo przecież tatuś obiecał, innej myśłi do siebie nie dopuszcza i to jest najsmutniejsze ;(((((

To jest takie smutne, ale dobrze, że ma Ciebie nie jest sam tak jak moja corka ma mnie. Niektore dzieci sa w domu dziecka i zobacz nie maja obydwu rodzicow, ludzie sie rozchodza a dzieci na tym najbardziej cierpia takie to jest to życie cięzkie. Najlepiej byłoby, abyś porozmawiała z synem na temat tego, że tata odszedł- dzieci są mądre i czują widza co się dzieje, lepiej ich nie oszukiwać, niby mówimy, że to dla ich dobra, ale to błąd. Powoli mu tłumacz bo potem ędzie miał żal do Ciebie  anie do taty, że mu nie powiedziałas prawdy. To jest nieuniknione sad ja swojej córce powiedziałam, że Mirek odszedł chce żyć po swojemu, przestał mamę kochać, że tak będzie lepiej dla nas, że nie byliśmy ostatnio szczęśliwi ona widziała to

Tylko widzisz, mój syn niestety nie przyjmuje do siebie informacji że tata odszedł i nie wróci, bo jak to??? A obietnica??? Przysięga??? Nie chce słuchać jak sie staram mu wytłumaczyć, krzyczy na mnie że to ja kłamę, że tata jest na szkoleniu itp. Także łatwo nie jest ;(((

225

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Wez sie chociaz troche w garsc!Moze to ci pomoze: wyobraz sobie ze tracisz dziecko , nagle np. w wypadku-boli nawet samo takie myslenie. Snilas kiedys , ze twojemu dziecku dzieje sie krzywda?Strasznny taki sen i odczucia ze snu. To teraz zestaw sobie poczucie i wyobrazenie krzywdy twojego dziecka z odczuciem odejscia twojego padalca.Nieporownywalne prawda?W tych ciezkich chwilach pomysl i porownaj takie dwie tragedie-jaki facet robi sie malo wazny.

226

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
agness131 napisał/a:

Wez sie chociaz troche w garsc!Moze to ci pomoze: wyobraz sobie ze tracisz dziecko , nagle np. w wypadku-boli nawet samo takie myslenie. Snilas kiedys , ze twojemu dziecku dzieje sie krzywda?Strasznny taki sen i odczucia ze snu. To teraz zestaw sobie poczucie i wyobrazenie krzywdy twojego dziecka z odczuciem odejscia twojego padalca.Nieporownywalne prawda?W tych ciezkich chwilach pomysl i porownaj takie dwie tragedie-jaki facet robi sie malo wazny.

Tego sie nawet nie da porównać!!!!!!
Właśnie mój ex napisał mi info n FB "żeby być lepszym ojcem musi się z dzieckiem spotykać" koorwa!!! Musi???? Nic nie musi, może chcieć, ale nie musi, skur****n!!!!!!!!!!!!!!

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Musi zgodnie z prawem, inaczej grzywna 500zł na rzecz drugiego rodzica:)

228

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Ile juz nie jesteście razem? Wiem, że zabrzmi głupio, ale powoli to zacznie zanikać i mijać jak nie będzie kontaktu. Ja też sama zbijałam sie od środka ązliłam się do przyajciółki siostry, mówiłam, że się zabije bo nie chcem żyć bez niego a jednak jakoś żyje, chyba bardziej boję się tego, że jestem sama niż tego, że go nie ma przymnie, bo on nie zasługuje na mnie na moją miłość i dobre słowo, kiedy chciał to się odzywał jak jemu było żle a jak mi było żle to mówił, że marudzę.

Nie jesteśmy razem od początku lipca, 3 tygodnie temu wrócił na kilka dni, obiecał dziecku że się już nigdy nie wyprowadzi, że do końca życia będziemy razem. Niestety, ta sucz nie dała mu spokoju i facet zaczął mieć wątpliwości czy dobrze zrobil wracając do rodziny. Wywaliłam go na zbity pysk, kazalam sie spakować i spieprzać od nas. Syn czeka na tate, myśli że jest na szkoleniu, tak mu na początku powiedziałam, czeka bo wierzy, bo przecież tatuś obiecał, innej myśłi do siebie nie dopuszcza i to jest najsmutniejsze ;(((((

U mnie było podobnie. Też wrócił na krótko (wydawało mu się że nadal kocha i ważna jest rodzina) i się wyprowadził, uznał, że walczył z tamtym uczuciem do niej, ale nie dał rady. Tylko, że mój cały czas ma kontakt z dzieckiem, ze mną też chciałby mieć normalny kontakt (wręcz przyjacielski), ale ja dla swojego dobra izoluję się od niego.

229

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Musi zgodnie z prawem, inaczej grzywna 500zł na rzecz drugiego rodzica:)

No tak ;-)))

Tylko to MUSI jakos mnie strasznie wkur***o ;((((((

230

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Mam jeszcze takie pytanko do facetów którzy zdradzali. Czy kochanki mialy na Was jakis wpływ, tzn nacisk na to by zostawić rodzinę itp??? Tak zwyczajnie mówiąc, czy potrafiły Wam narzucać swoje zdanie?? Czy nawijały Wam "makaron na na uszy"  Bunotowały przeciwko żonie itp. Bardzo prosze o szczere odpowiedzi ;-))

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Masz rację, przykre jest to. Ale i tak dobrze, że wykazuje jakeiś chęci. Tylko słownie?? Czy może przeobraził to w czyny??

Ja jako matka tez nie rozumiem zwrotu musi w tym kontekście. Ale faceci nie myślą, nie widzą subtelnej różnicy - nie maja ogłady. Pewnie nawet nie mial niczego złego na mysli, oni tak mają

232

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Masz rację, przykre jest to. Ale i tak dobrze, że wykazuje jakeiś chęci. Tylko słownie?? Czy może przeobraził to w czyny??

Ja jako matka tez nie rozumiem zwrotu musi w tym kontekście. Ale faceci nie myślą, nie widzą subtelnej różnicy - nie maja ogłady. Pewnie nawet nie mial niczego złego na mysli, oni tak mają

Niestety żadnych czynów, tylko "rozmowy" na FB, wymiana doslownie dwóch zdań, nie dzwoni do dziecka NIC, tylko sie pyta jak sie czuje. Nawet nie zaproponuje konkretnego dnia w ktorym chce sie z nim spotkac, NIC ;((((

233

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Najgorsze jest to, że miałam dzisiaj wstać rano i k...wa już nie myśleć o nim tylko zaplanowałm co mam zrobić a znowu nie mogę wstać z miejsca i ruszyć do przodu, wyć mi się chce. Bo wciaż sobie wmawiam, że on zbładził przeciez kiedyś tak było nam dobrze nie potrafiliśmy życ bez siebie a on tak bez słowa odszedł po raz drugi po tym jak błagał a ja mu dałam szansę sad

234

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Hej wiem co teraz przezywasz miałam podobnie tylko nie kolezanka a dziewczyna z czata!! do której mnie i nasza córeczke zostawił tez sie układało wszystko  dobrze miedzy nami a z dnia nadzien swiat mój sie zawalił!! kochałam i kocham dalej go! on dalej jezdzi do niej!! bo ona mieszka 300km od nas wiem ze nie przetrwa ten zwiazek od nich za duza odległosc ich łaczy! nieraz zastanawiam sie czy dała bym szanse mysle ze tak bo kocham go ale z drugiej strony nie wiem co znowu mu odbije  i nas moze zostawic! nie przezyła bym tego 2 raz! mija 14 miesiecy a ja dalej nie potrafie stanac na nogi z dnia na dzien obiecuje sobie ze jestem młoda ze znajde szczescie ale nie potrafie narzie nikogo pokochac! staram sie nie myslec o nim ale tez nie idzie zostały wspomnienia! miłe wspomnienia i szczesliwe! z nasza córeczka ma katakt bardzo dobry odwoiedza ja bardzo czesto zabiera do siebie! serce wali jak przychodzi naprawde ciezko jest mi! cały czas mam ich przed oczami! ;( a mija juz tyle czasuuu! mam nadzieje ze jakos przetrwamy to zycze ci duzo siły  nie poddawaj sie masz syna i zyj dla niego!! wiem ze to nie łatwe ja nie pamietam przespanej spokojnie nocy i  dnia bez łez ;( pozdrawiam

235

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witaj karolinko.ja też mam ten problem co ty.poczytaj mój wątek.jest mi bardzo zle, smutno, jest we mnie penło żalu, goryczy i zawodu.Że zwiodłam sie na czlowieku którego kochałam i nadal kocham.Mieszka z  nami na razie ale kilka dni temu powiedział ze chce sie wyprowadzić.na razie nie ma dokad no i krucho z kasą u nas.Kocham go nadal i nir mogę przejśc nad tym do porzadku dziennego, tym  bardziej ze go widuje cdziennie.Powiedziałam  ze bede walczyc o niego,ale on sam tego nie chce.nie kocha mnie, kocha tą drugą i z nią jest szczesliwy.Dzwoni do niej, widuje ja bo ze  sobą pracują.A mnie szlag trafia.Powidziałam że go kocham, ale po nim to spłynęłą ja po kaczce.Czy mam walczyć.sama juz nie wiem.

LUDZIE  tutaj daja dobre rady bo sami przez to przeszli, co my.NAjgorsze że serce mówi co innego a rozum  też.Chcę się zastosować do rad tu dawanych, ale mi jakoś nie wychodzi.Może potrzebuje więcej czasu na przemyslenie.sama już nie wiem co chce i to jest najgorsze.Z jednej strony chce zeby był  z nami a z drugiej, coś mi mówi że to bez sensu.on mnie juz nie kocha.A ja tego nie potrafię zaakceptować.

236

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
jeszcze kocha napisał/a:

Witaj karolinko.ja też mam ten problem co ty.poczytaj mój wątek.jest mi bardzo zle, smutno, jest we mnie penło żalu, goryczy i zawodu.Że zwiodłam sie na czlowieku którego kochałam i nadal kocham.Mieszka z  nami na razie ale kilka dni temu powiedział ze chce sie wyprowadzić.na razie nie ma dokad no i krucho z kasą u nas.Kocham go nadal i nir mogę przejśc nad tym do porzadku dziennego, tym  bardziej ze go widuje cdziennie.Powiedziałam  ze bede walczyc o niego,ale on sam tego nie chce.nie kocha mnie, kocha tą drugą i z nią jest szczesliwy.Dzwoni do niej, widuje ja bo ze  sobą pracują.A mnie szlag trafia.Powidziałam że go kocham, ale po nim to spłynęłą ja po kaczce.Czy mam walczyć.sama juz nie wiem.

LUDZIE  tutaj daja dobre rady bo sami przez to przeszli, co my.NAjgorsze że serce mówi co innego a rozum  też.Chcę się zastosować do rad tu dawanych, ale mi jakoś nie wychodzi.Może potrzebuje więcej czasu na przemyslenie.sama już nie wiem co chce i to jest najgorsze.Z jednej strony chce zeby był  z nami a z drugiej, coś mi mówi że to bez sensu.on mnie juz nie kocha.A ja tego nie potrafię zaakceptować.

Ja tylko bym chciała wiedzieć czy myśli jeszcze o nas? Czy jest  z tą kobietą z którą sie poznał? Tylko to bym chciała wiedzieć ale nie mam skąd się dowiedziec

237 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2012-09-28 12:35:44)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

A po co Ci ta wiedza? Co by zmieniła w Twoim życiu?

238

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

A po co Ci ta wiedza? Co by zmieniła w Twoim życiu?

Rozum wie,że nic by nie zmieniła, ale boli mnie to bardzo, że on jest szczęśliwy- chyba a ja nieeee, żebym miała inna pracę wśród ludzi, miałabym zajęcie byłabym bardziej dowartościowana. A tak pracuje w takiej placówce interwencji, gdzie jestem sama gdy nic się niedzieje tylko tu mieszkam i zyje  z , chciałabym zmienić pracę, ale nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, które są drogie, dlatego tez tkwie w miejscu a on poszedł dalej, nie myślał o nas tylko o sobie. To mnie boli

239

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

I wszytko o dupe rozbić!!!!!
Właśnie wróciłam do domu, widziałam sie z nim, sam sie z nami spotkał, ze mna i synem, na 15 min dosłwonie, był w pracy, jak go zobaczyłam to myślałam że zwariuje, łzy mi teraz same lecą. Boże, żołądek mi ścisnęło, serce waliło jak oszalałe i to dziwne uczucie, ten jego uśmiech, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa <krzyk> chce go!!!!!!!!!!!!! musze go mieć;(((((((

Wole dni jak go nie widzę, jest o niebo lepiej, w sensie ze mną i moim nastawieniem do całej sytuacji. Teraz znowu od początku... Po co mi to było, dlaczego zgodziłam się na to chwilowe spotkanko???!!!!!!!!!!!!!!

240

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

A po co Ci ta wiedza? Co by zmieniła w Twoim życiu?

Lepiej nie wiedzieć co oni sobie myślą, jeszcze by nas to dobiło ;(((

241 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-28 15:02:10)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

http://www.adalta.pl/niskie-poczucie-wlasnej-wartosci-psychoterapia.html  Warto o tym wiedzieć....Pozdrawiam!

242

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

http://www.adalta.pl/niskie-poczucie-wlasnej-wartosci-psychoterapia.html  Warto o tym wiedzieć....Pozdrawiam!

Chyba nikt nie ma niższego poczucia własnej wartości niż ja ;(((( dziś bym chciała umrzeć...niepotrzebnie go spotkałam

243 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-28 15:20:46)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

http://www.adalta.pl/niskie-poczucie-wlasnej-wartosci-psychoterapia.html  Warto o tym wiedzieć....Pozdrawiam!

Chyba nikt nie ma niższego poczucia własnej wartości niż ja ;(((( dziś bym chciała umrzeć...niepotrzebnie go spotkałam

No wez przestań....Co się stało to sie już nie odstanie, myśl o tym jak się PODNIEŚĆ! Nie użalaj się nad sobą! A Ci powiem,że m.przyjaciółka takiego mężulka przyjęła z powrotem ,poszła na terapię i jakoś tam żyją dalej...No ,ale on chciał wrócić, (ona pogoniła kochankę, na, ale nie każda da się pogonić ....)! Mojego eksa to kochanka pogoniła, on chciał wrócić do mnie ,ale ja go już nie chcę! No i tak to się plecie...

244

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
jeszcze kocha napisał/a:

Witaj karolinko.ja też mam ten problem co ty.poczytaj mój wątek.jest mi bardzo zle, smutno, jest we mnie penło żalu, goryczy i zawodu.Że zwiodłam sie na czlowieku którego kochałam i nadal kocham.Mieszka z  nami na razie ale kilka dni temu powiedział ze chce sie wyprowadzić.na razie nie ma dokad no i krucho z kasą u nas.Kocham go nadal i nir mogę przejśc nad tym do porzadku dziennego, tym  bardziej ze go widuje cdziennie.Powiedziałam  ze bede walczyc o niego,ale on sam tego nie chce.nie kocha mnie, kocha tą drugą i z nią jest szczesliwy.Dzwoni do niej, widuje ja bo ze  sobą pracują.A mnie szlag trafia.Powidziałam że go kocham, ale po nim to spłynęłą ja po kaczce.Czy mam walczyć.sama juz nie wiem.

LUDZIE  tutaj daja dobre rady bo sami przez to przeszli, co my.NAjgorsze że serce mówi co innego a rozum  też.Chcę się zastosować do rad tu dawanych, ale mi jakoś nie wychodzi.Może potrzebuje więcej czasu na przemyslenie.sama już nie wiem co chce i to jest najgorsze.Z jednej strony chce zeby był  z nami a z drugiej, coś mi mówi że to bez sensu.on mnie juz nie kocha.A ja tego nie potrafię zaakceptować.

Ja też mojemu mężowi mówiłam że kocham, tęsknie, cierpię itp itd, a po nim to spływało jak po gęsi...Teraz, po naszym "drugim" rozstaniu, może lepiej, po jego chwilowym powrocie do domu, tego nie robię, nie dzwonie, nie pisze smsów, maili itd, zero, nic a nic. jestem obojętna. jak on pisze staram się odpowiadać jak najkrócej, nie pokazuje mu cierpienia ani bólu. Niestety, w głębi serca czuje zupełnie inaczej, ale nie chce by on to zobaczył...może to zadziała, czas pokaże.

245 Ostatnio edytowany przez Karolina1004 (2012-09-28 15:54:26)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

No wez przestań....Co się stało to sie już nie odstanie, myśl o tym jak się PODNIEŚĆ! Nie użalaj się nad sobą! A Ci powiem,że m.przyjaciółka takiego mężulka przyjęła z powrotem ,poszła na terapię i jakoś tam żyją dalej...No ,ale on chciał wrócić, (ona pogoniła kochankę, na, ale nie każda da się pogonić ....)!

Właśnie, chciał. Mój chyba nie chce, tzn nawet nie wiem, nie pytam, ale nawet gdyby chciał, to by teraz tego nie zrobił, może kiedyś...a kochanka niestety nie da sie tak szybko pogonić, uczepila sie go strasznie i nie puści (mąż ma bardzo dobrą pracę, wysokie stanowisko itp)

Moja piosenka na dziś, Polecam!


http://www.youtube.com/watch?v=12zPU-8bsTE

246

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witaj Karolino,

Śledzę Twój wątek od początku i w końcu postanowiłam podzielić się z Tobą moim doświadczeniem.
Myślę, że Twój mąż "trafił" na kogoś takiego jak mój mąż, tyle ze ten mój trafił jeszcze gorzej.
Odszedł do kobiety, a właściwie dla kobiety z dwójką dzieci, potem już było troje. Również miała bogate a nawet bardzo doświadczenie z mężczyznami. Oddawał jej każdy grosz, a jak nie starczało to brał kredyt za kredytem. Spłaca do dziś i jeszcze długo będzie spłacał.
Na dodatek ona przez cały ten czas mówiła, że go nie chce i że go nie kocha. Jest tego o wiele więcej, czasem to wydaje mi się, że to nie działo się naprawdę.
Miałam to "szczęście" w nieszczęściu, że miałam z nią kontakt, pewnie też dlatego, że w końcu mówiła, że go nie chce, a gdzieś tam w środku ja też chyba go już nie chciałam.
Bynajmniej chciałam wiedzieć o co w tym wszystkim w ogóle chodzi.
"Studiowanie" tego mojego przypadku zajęło mi dużo czasu i tak do końca tego nie zrozumiem o ile w ogóle jest to możliwe.

Jeżeli chodzi o mężczyznę im jest on słabszy psychicznie tym gorzej trafi. Taki "silniejszy" jest na "chwilę", ale po pewnym czasie i on się "przebudzi", w krótszym bądź dłuższym czasie.

Jeżeli chodzi o taką kobietę (ona sama mi to kiedyś powiedziała) na zewnątrz jest silna, w środku jest słaba.

Jeżeli chodzi o związek takiego mężczyzny, to z jego strony to jest zauroczenie, omotanie, otępienie itp., a z jej strony taki po prostu sposób na życie. Jemu się wydaje, że kocha a ona kochać nie potrafi. To trochę działa tak na zasadach sekty, związek "chorego" mężczyzny z "chorą" kobietą.

Ta do której odszedł mój mąż była i niebrzydka i inteligentna i z tego głównie miała swoją "moc". Nie bez znaczenia jest fakt, że my dzieci nie mieliśmy, ona miała.
Był czas, że nawet jego siostra wierzyła, że ona czyli ta kobieta pomoże mu spłacać te jego długi.

Przypomnij sobie co wtedy o niej myślałaś, gdy ona przychodziła do Twojego domu, czym zyskała Twoją sympatię. Być możne na to samo dał "nabrać się" Twój mąż.

Zastanawiasz się czy kochanka Twojego męża buntuje go przeciwko Tobie. Oczywiście że tak.
Im bardziej ty będziesz "gorsza" dla niego tym bardziej ona będzie "lepsza".
Mojemu mężowi zabroniła kontaktów ze mną, a on dopiero po wyjściu z tej matni zrozumiał, że to było złe.

Ponadto ma świadomość tego że:
- miałaś/masz męża, który był z Tobą kilkanaście lat, wiec znasz go o wiele lepiej,
- macie dziecko, z którym łączyła/łączy go silna więź,
- nie musiałaś go odbijać innej kobiecie,
- już raz próbował wrócić do Ciebie,
- właśnie z Tobą postanowił założyć rodzinę.

To są bardzo mocne atuty, których ona na tę chwilę nie ma. Za to posiada tę wiedzę, że facet może odejść, już nie raz to przerabiała.

Bardzo dużo zależy od Twojej postawy, zrobiłaś pierwszy krok (nie piszesz, nie prosisz itp.) zrób następny i kolejny........

Na mój "gust" to nie wierzę, aby to wszystko przetrwało, na ale wiadomo co człowiek to inna sytuacja, ale to przede wszystkim Ty musisz pokazać swoją MOC.

Z tego mojego przypadku wiem, ze można tak facetowi wyprać mózg, że nie myśli o niczym, nie wiem czy myślałby o dziecku, bo nie mam doświadczenia, ale jestem skłonna uwierzyć, że o dziecku można "zapomnieć".
I jeśli gdzieś czytam na forum, że facet świadomie wstępuje w inny związek to w moim przypadku ja tej świadomości po prostu nie widzę.
Kilka lat minęło, ale emocje nadal nie opadły........

Trzymam kciuki za Ciebie i obyś to wszystko sobie pookładała.

247

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

I wszytko o dupe rozbić!!!!!
Właśnie wróciłam do domu, widziałam sie z nim, sam sie z nami spotkał, ze mna i synem, na 15 min dosłwonie, był w pracy, jak go zobaczyłam to myślałam że zwariuje, łzy mi teraz same lecą. Boże, żołądek mi ścisnęło, serce waliło jak oszalałe i to dziwne uczucie, ten jego uśmiech, aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa <krzyk> chce go!!!!!!!!!!!!! musze go mieć;(((((((

Wole dni jak go nie widzę, jest o niebo lepiej, w sensie ze mną i moim nastawieniem do całej sytuacji. Teraz znowu od początku... Po co mi to było, dlaczego zgodziłam się na to chwilowe spotkanko???!!!!!!!!!!!!!!

Wiesz właśnie mi coś uświadomiłaś. Ja też tak miałam..a ostatnio był w domu i zero emocji z mojej strony, tzn. może złość nie okazywana na zewnątrz. Bałam się tego uczucia, że kiedyś stanie mi się obojętny, bo ciągle chciałam naprawiać.
Dowiedziałam się od pewnej osoby co mówił o mnie i to świadczy o całkowitym braku szacunku do mnie, a dzisiaj dzwonił mówił, że naprawdę kocha...a wiem, ze z tą kobietą się nadal spotyka i jej też to mówi. Czysta manipulacja.To wszystko pomaga mi jednak aby iść naprzód i zamknąć tamten rozdział raz na zawsze.

Nie pamiętam ile u Ciebie jest od odejścia męża, wiem, ze najgorsze są pierwsze 3 miesiące. On potem do mnie wrócił i znowu odszedł...może dlatego jest mi łatwiej go znienawidzić.

248

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

No wez przestań....Co się stało to sie już nie odstanie, myśl o tym jak się PODNIEŚĆ! Nie użalaj się nad sobą! A Ci powiem,że m.przyjaciółka takiego mężulka przyjęła z powrotem ,poszła na terapię i jakoś tam żyją dalej...No ,ale on chciał wrócić, (ona pogoniła kochankę, na, ale nie każda da się pogonić ....)!

Właśnie, chciał. Mój chyba nie chce, tzn nawet nie wiem, nie pytam, ale nawet gdyby chciał, to by teraz tego nie zrobił, może kiedyś...a kochanka niestety nie da sie tak szybko pogonić, uczepila sie go strasznie i nie puści (mąż ma bardzo dobrą pracę, wysokie stanowisko itp)

Moja piosenka na dziś, Polecam!


http://www.youtube.com/watch?v=12zPU-8bsTE

Myślę,że ten Twój mąż ma ochotę wrócić do Ciebie ,ale mu głupio, a kochanka mu dobrze pierze mózg...No i dopóki jej się ta znajomość będzie ,,opłacać" to go nie pogoni....Ona wygląda na bardzo wyrachowaną i bez skrupułów , a więc jest bezwzględna w tym co robi ...dla niej się liczy tylko własna korzyść i wytyczony cel. Twój mąż stał się właśnie zdobyczą ,której nie puści ,aż wyciśnie z niego ostatnie soki...Ja swojego eksa ostrzegałam,ale na nic to się nie zdało, wrócił z podwiniętym ogonem jak ona zamieniła go na młodszy model....

249

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
jeszcze kocha napisał/a:

Witaj karolinko.ja też mam ten problem co ty.poczytaj mój wątek.jest mi bardzo zle, smutno, jest we mnie penło żalu, goryczy i zawodu.Że zwiodłam sie na czlowieku którego kochałam i nadal kocham.Mieszka z  nami na razie ale kilka dni temu powiedział ze chce sie wyprowadzić.na razie nie ma dokad no i krucho z kasą u nas.Kocham go nadal i nir mogę przejśc nad tym do porzadku dziennego, tym  bardziej ze go widuje cdziennie.Powiedziałam  ze bede walczyc o niego,ale on sam tego nie chce.nie kocha mnie, kocha tą drugą i z nią jest szczesliwy.Dzwoni do niej, widuje ja bo ze  sobą pracują.A mnie szlag trafia.Powidziałam że go kocham, ale po nim to spłynęłą ja po kaczce.Czy mam walczyć.sama juz nie wiem.

LUDZIE  tutaj daja dobre rady bo sami przez to przeszli, co my.NAjgorsze że serce mówi co innego a rozum  też.Chcę się zastosować do rad tu dawanych, ale mi jakoś nie wychodzi.Może potrzebuje więcej czasu na przemyslenie.sama już nie wiem co chce i to jest najgorsze.Z jednej strony chce zeby był  z nami a z drugiej, coś mi mówi że to bez sensu.on mnie juz nie kocha.A ja tego nie potrafię zaakceptować.

Ja też mojemu mężowi mówiłam że kocham, tęsknie, cierpię itp itd, a po nim to spływało jak po gęsi...Teraz, po naszym "drugim" rozstaniu, może lepiej, po jego chwilowym powrocie do domu, tego nie robię, nie dzwonie, nie pisze smsów, maili itd, zero, nic a nic. jestem obojętna. jak on pisze staram się odpowiadać jak najkrócej, nie pokazuje mu cierpienia ani bólu. Niestety, w głębi serca czuje zupełnie inaczej, ale nie chce by on to zobaczył...może to zadziała, czas pokaże.

I tak trzymaj nie pisz, nie dzwoń, jak zadzwoni ucinaj rozmowy, mów, że jesteś zajęta, że nie możesz rozmawiać, że właśnie wychodzisz i nie masz czasu.... tylko w ten sposób uratujesz: po pierwsze siebie, zobaczysz staniesz się silniejsza i mniej uzależniona od niego, po drugie swoje małżeństwo (jeśli jeszcze będziesz chciała). Teraz to Ty będziesz dla niego tajemnicą, będzie się zastanawiał co robisz, czy może ktoś zajął jego miejsce. Uwierz on o Tobie czasami myśli a zacznie jeszcze bardziej jeśli zobaczy że mu uciekasz. Nie wiem ile to potrwa, może do tego momentu, że już go nie będziesz chciała, też tak może być. Wiem też, że do tego musisz dojrzeć, ale z tego co piszesz już dojrzałaś, odcięłaś się. Ja też musiałam do tego dojrzeć, ja robiłam coś gorszego nie tylko mówiłam, że mi zależy, zmieniałam się dla niego...to jeszcze próbowałam go zatrzymać poprzez łóżko. Teraz on nie ma do mnie szacunku....ja zresztą do siebie też nie sad.

250

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Boli mnie to, że on jej tak ślepo ufa, że wierzy jej w każde słowo, nie widzi jej wad, nie widzi tego że ona się ustawia w życiu jego kosztem, moim i syna. Wyeliminowała nas w podły sposób, a on jest nią tak zachwycony;((((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

poczekaj, nic z tym nie zrobisz. Nie walcz z nim, bo utwierdzasz go w przekonaniu, że ma racje. Prędzej czy później sam zrozumie i się przekona. Każde teraz twoje słowo przeciwko niej, przeciwko niemu, choćbyś miała rację, będzie miało odwrotny skutek.

252

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

poczekaj, nic z tym nie zrobisz. Nie walcz z nim, bo utwierdzasz go w przekonaniu, że ma racje. Prędzej czy później sam zrozumie i się przekona. Każde teraz twoje słowo przeciwko niej, przeciwko niemu, choćbyś miała rację, będzie miało odwrotny skutek.

Boże , jak ja jej nienawidze!!!!!!Jednocześnie zazdroszcze tego wyrachowania, sprytu i tego w jaki sposób traktuje ludzi, gdybym taka była, pewnie teraz bym tak nie cierpiała ;(((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Spróbuj znaleźć pozytywy sytuacji.

254

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Spróbuj znaleźć pozytywy sytuacji.

Pozytywy??? Chyba będzie ciężko sad

255 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2012-09-29 10:05:55)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie, zmień tok myślenia, np u mnie: jestem panią swego domu, nikt się mnie nie czepia, decyduję o swoim życiu, świecie, mam czas dla siebie, dla znajomych, rodziny, otworzyłam się do ludzi, widzę dobroć ludzi, stałam się bardziej pokorna, umiem przyjmować i prosić, poznaję siebie od innej strony, zmieniam się na lepsze, wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto tylko szuka sensacji....

A nadal kocham pateflona i tęsknie za nim.

256

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Nie, zmień tok myślenia, np u mnie: jestem panią swego domu, nikt się mnie nie czepia, decyduję o swoim życiu, świecie, mam czas dla siebie, dla znajomych, rodziny, otworzyłam się do ludzi, widzę dobroć ludzi, stałam się bardziej pokorna, umiem przyjmować i prosić, poznaję siebie od innej strony, zmieniam się na lepsze, wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem, a kto tylko szuka sensacji....

A nadal kocham pateflona i tęsknie za nim.

Z mojej strony;
Decyduję o sobie, swoim życiu. Tyle ;(

Ja uwielbiałam spędzać z nim czasem, z nim i z synem, z przyjaciółmi sie spotykałam, sama, lub również z nim. Teraz mi sie nawet nie chce ;(((((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

nakręcasz się sama

258

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

nakręcasz się sama

Ze mna jest chyba coś nie tak ;((( sama siebie krzywdzę, wiem o tym. I wiem że nic dobrego z tego nie będzie ;(((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

nie to są emocje, musisz je przeżyć, zacznij nazywać rzeczy po imieniu, to łatwiej to wszystko pójdzie. nie okłamuj się, nie tłumacz, nie biczuj za co czujesz. Głowa do góry, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przerabiałam te wszystkie emocje, i wiem co czujesz. Trzymam kciuki za Ciebie.

260

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Jak go nie widzę, to jakos daję radę, ale po wczorajszym spotkaniu wszystko wraca;(( i to jak na złość myślę tylko o samych dobrych chwilach, jak było nam fajnie. Dzis przyjedzie po synka, jadą do męża rodziców, już nie chce go widzieć. Nie chce tych wspomnień.
jak długo jeszcze będę z tego wychodziła???

Posty [ 196 do 260 z 454 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024