Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 454 ]

131

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ania78 napisał/a:

Niestety Karolino ,można zapomnieć ,zostawić nawet po 13latach. Pamiętaj ,nawet jak go odzyskasz to nie wiem czy nadal będzie tak fajnie. Pozdrawiam :)Trzymaj się.

Wiem że to będzie trudne, ale jak nie spróbuje, to do konca zycia będe tego żałowała, że nie dałam nam szansy. A jeśli nasze drogi się zejdą i po jakimś czasie znowu historia sie powtórzy, to z czystym sumieniem powiem sobie "próbowałam", ale sie nie udało i tak chyba musiało być.
Tak bardzo boję się świąt...nie wyobrażam sobie ich bez niego sad

Zobacz podobne tematy :
Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

podejmuj decyzję jak emocje opadną. Emocje są najgorszymi doradcami.

133 Ostatnio edytowany przez Karolina1004 (2012-09-25 09:51:32)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

podejmuj decyzję jak emocje opadną. Emocje są najgorszymi doradcami.

Tylko kiedy one opadna???? To ja juz opadam z sił ;(

134

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Wiem, że nie można drugiemu człowiekowi, źle życzyć, bo to może do nas wrócić , ale dlaczego oni się bawią a My tak musimy cierpieć? Ja wiem, że w moim przypadku to już ewidentnty bezpowrotny koniec. Tylko, że ja czuje taki ból i strach, że sama siebie nie poznaje, a on co nawet nie ma wyrzutów sumienia wobec mojej córki, która tak sie do niego przywiązała. Ja rok temu dałam mu raz szansę twierdził, że zbładził to nie prawda nie chciał być sam dlatego mnie błagał, że mnie kocha a teraz jak znalazł nastepną odchodząć powiedział , że nie kochał wcale łgarz i kłamca. Chciałabym, aby to przysłowie się sprawdziło, na cudzym nieszczęściu szczęścia nie zbudują. Kochałam jego wady i zalety a miał cięzki charakter, aby ta go przejżała i dała kopa  w dupe a nie jak ja łudziłam się.

Wiecie co rok temu jak mój odszedł też mu napisałam smsa, że nie zbuduje szczęścia z inną jka my cierpimy i się sprawdziło nie wyszło, powiedziałam, że dostanie nauczkę od losu i Boga i wiecie co jak był w Polsce kupił swój wymarzony samochód za 30 tys miał go ze 2 mce ukradli mu go u mnie koło domu, gdzie tutaj nigdy nie było takiej sytuacji byłam w  szoku dostał nauczkę aż się wystraszyłam swoich myśli.

135

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

A nam oni życzyli dobrze??? Raczej nie, więc to oni powinni się obawiać, nie my. To te łaskawe i szanowne Sucze niech się boja i gryza pazury, niech teraz wychodzą z siebie i udają cudowne, żeby nasi ex się za szybko nie zorientowali dla kogo poświęcili rodziny...

136

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

A nam oni życzyli dobrze??? Raczej nie, więc to oni powinni się obawiać, nie my. To te łaskawe i szanowne Sucze niech się boja i gryza pazury, niech teraz wychodzą z siebie i udają cudowne, żeby nasi ex się za szybko nie zorientowali dla kogo poświęcili rodziny...

Nie wiem tylko dlaczego ludzie są tak podli chodzi o naszych ex, tak to obiecali i udawali chyba dobrych, a teraz co obiecują tamtym to samo?
Zadaje sobie pyta. dlaczego ja kocham i kochałam takiego człowieka jak on? dlaczego? serce nie sługa ale po tym co mi zrobił nie powinnam mysleć o nim dobrze a ja ciągle myślę i myślę tylko po co, zostawił mnie  w martwym punkcie i go nic nie obchodzimy, mimo tego, że moja córka nie jest jego dzieckiem skrzywdził ją to jest dziecko, które zadaje mi pytania o niego a mi cięzko na nie odpowiedzieć Boże dodaj mi siły

137

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
ania78 napisał/a:

Niestety Karolino ,można zapomnieć ,zostawić nawet po 13latach. Pamiętaj ,nawet jak go odzyskasz to nie wiem czy nadal będzie tak fajnie. Pozdrawiam :)Trzymaj się.

Wiem że to będzie trudne, ale jak nie spróbuje, to do konca zycia będe tego żałowała, że nie dałam nam szansy. A jeśli nasze drogi się zejdą i po jakimś czasie znowu historia sie powtórzy, to z czystym sumieniem powiem sobie "próbowałam", ale sie nie udało i tak chyba musiało być.
Tak bardzo boję się świąt...nie wyobrażam sobie ich bez niego sad

Witaj Karolina

wiem ze trudno  i boli - bylam w troszke podobnej sytuacji do Ciebie. Powolutku staniesz na nogi, daj sobie czas.
A co do probowania - nie wiem czy sie da. Zeby sprobowac odtworzyc/zbudowac na nowo zwiazek po zdradzie potrzebne sa dwie osoby. TY chcesz - on - z tego co piszesz niestety raczej nie.

138

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Przez niego nie potrafię otworzyć się na nowe znajmości, na nowych mężczyzn, potrzebuje czasu, a on tak szybko zapomniał i jest  z nią. Czyli nie kochał:( był dla wygody ciekawe jak długo będzie tą zauroczony. Skąd brać siły każdy dzień jest dla mnie taki sam taki nudny, myślę o ludziach, którzy mają gorsze problemy sa chorzy ale to jest silniejsze odemnie. Zapisałam się do psychologa, ale termin jest odległy jak sobie radzić z tymi myślami zabija od środka

139

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nic na to kochana nie poradzisz. Niech sobie zyja w swoim wyimaginowanym świecie...

140

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
nell999 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
ania78 napisał/a:

Niestety Karolino ,można zapomnieć ,zostawić nawet po 13latach. Pamiętaj ,nawet jak go odzyskasz to nie wiem czy nadal będzie tak fajnie. Pozdrawiam :)Trzymaj się.

Wiem że to będzie trudne, ale jak nie spróbuje, to do konca zycia będe tego żałowała, że nie dałam nam szansy. A jeśli nasze drogi się zejdą i po jakimś czasie znowu historia sie powtórzy, to z czystym sumieniem powiem sobie "próbowałam", ale sie nie udało i tak chyba musiało być.
Tak bardzo boję się świąt...nie wyobrażam sobie ich bez niego sad

Witaj Karolina

wiem ze trudno  i boli - bylam w troszke podobnej sytuacji do Ciebie. Powolutku staniesz na nogi, daj sobie czas.
A co do probowania - nie wiem czy sie da. Zeby sprobowac odtworzyc/zbudowac na nowo zwiazek po zdradzie potrzebne sa dwie osoby. TY chcesz - on - z tego co piszesz niestety raczej nie.

Ten czas który sobie daje, jest tez tak jakby dla niego, dla nas...Może kiedys on tez zechce, pożyjemy zobaczymy. Jest cięzko, ale mam nadzieje że dam radę.

141 Ostatnio edytowany przez nell999 (2012-09-25 12:37:29)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Przez niego nie potrafię otworzyć się na nowe znajmości, na nowych mężczyzn, potrzebuje czasu, a on tak szybko zapomniał i jest  z nią. Czyli nie kochał:( był dla wygody ciekawe jak długo będzie tą zauroczony.

To nie znaczy ze zapomnial - tak po prostu dziala zauroczenie - motylki w brzuchu, rozowe okulary itd. Teraz ma oczy i serce tylko dla tej nowej kobiety w swoim zyciu. Ty to przeszlosc a o przeszlosci nie mysli. Tylko terazniejszosc. Plus, nie oszukujmy sie, endorfiny po czestym seksie wink. Chodzi, biedak, jak na haju wink
Kiedys jedna z kolezanek poradzila mi zebym po rozstaniu poszukala sobie doslownie "byczka do lozka" tongue. Redukuje stres i pomaga na nastroj.
Ja nie wyprobowalam - bylam jeszcze koszmarnie nieszczesliwa przez ok poltora roku. A teraz sie zastanawiam - a moze by cos to dalo?

142

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Ten czas który sobie daje, jest tez tak jakby dla niego, dla nas...Może kiedys on tez zechce, pożyjemy zobaczymy. Jest cięzko, ale mam nadzieje że dam radę.

Teraz Ty masz myslec TYLKO o sobie - nie o nim, czy zechce czy nie zechce wrocic. Jak naprawde skupisz sie na sobie, tak do oporu, zaczniesz sie rozwijac, spotykac innych ludzi, uczyc sie nowych rzeczy - staniesz sie inna, nowa kobieta. Dlaczego masz wtedy wracac do przeszlosci i do mezczyzny ktory Cie oszukal? Tylu innych, dobrych, uczciwych mezczyzn jest na swiecie. Pozwol sobie na bycie doceniona, kochana, zdobywana i uwodzona na nowo smile.

Eks swoja szanse mial. Nie wykorzystal jej. Jego strata.
Pamietaj o tym smile

143

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
nell999 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ten czas który sobie daje, jest tez tak jakby dla niego, dla nas...Może kiedys on tez zechce, pożyjemy zobaczymy. Jest cięzko, ale mam nadzieje że dam radę.

Teraz Ty masz myslec TYLKO o sobie - nie o nim, czy zechce czy nie zechce wrocic. Jak naprawde skupisz sie na sobie, tak do oporu, zaczniesz sie rozwijac, spotykac innych ludzi, uczyc sie nowych rzeczy - staniesz sie inna, nowa kobieta. Dlaczego masz wtedy wracac do przeszlosci i do mezczyzny ktory Cie oszukal? Tylu innych, dobrych, uczciwych mezczyzn jest na swiecie. Pozwol sobie na bycie doceniona, kochana, zdobywana i uwodzona na nowo smile.

Eks swoja szanse mial. Nie wykorzystal jej. Jego strata.
Pamietaj o tym smile

Chyba faktycznie powinnam sobie poszukac jakiegos "pocieszyciela" ;-)) Nie no, żartuje, bez sensu komus mieszac w głowie wiedząc ze i tak to jest tylko w celu zapomnienia o eks, to nie fair.
nell999 ja teraz jestem na takim cholernym etapie, że wybaczyłabym mu wszystko, dosłownie ;-((( tęsknie, kocham, płaczę itp, żenuła jednym slowem. mam nadzieje że to szybko minie i spojże na świat oczami szczęśliwej kobiety, mądrzejszej...

144 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-25 13:39:51)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

No pewnie ,że powinnaś poznać kogoś , wyjść do ludzi ...jasna sprawa....Młoda jesteś, co masz dalej sama siedzieć i płakać...? Możesz zapisać się na jakieś szkolenia, kursy ...zawsze staraj się być wśród ludzi, może jakiś wyjazd gdzieś , no pomyśl w tym kierunku...

145

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

No pewnie ,że powinnaś poznać kogoś , wyjść do ludzi ...jasna sprawa....Młoda jesteś, co masz dalej sama siedzieć i płakać...? Możesz zapisać się na jakieś szkolenia, kursy ...zawsze staraj się być wśród ludzi, może jakiś wyjazd gdzieś , no pomyśl w tym kierunku...

Kurcze, tylko że ja już zapomniałam jak się to robi, tzn "poznaje" tongue

146

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zawsze powtarzam, ze najlepszym co kobieta moze zrobic w takiej sytuacji to miec udane zycie. Cierpiaca, teskniaca, rozpaczajaca, a juz nie daj boze, blagajaca o powrot to jest najgorsza opcja. Daje zdrajcy poczucie przewagi i nie zmusza do dokonania koncowego wyboru.

147

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Swanen napisał/a:

Zawsze powtarzam, ze najlepszym co kobieta moze zrobic w takiej sytuacji to miec udane zycie. Cierpiaca, teskniaca, rozpaczajaca, a juz nie daj boze, blagajaca o powrot to jest najgorsza opcja. Daje zdrajcy poczucie przewagi i nie zmusza do dokonania koncowego wyboru.

Zgadzam się i dlatego JUŻ tego nie robię, nic a nic. Nigdy pierwsza nie piszę i nie dzwonię, nie błagam i nie wyznaje miłości 10 razy dziennie. Może poskutkuje hmm

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie rób tego dla niego, tylko dla swoejgo świętego spokoju. Niedługo sie przyzwyczaisz, będziesz czuc się o wiele lepiej.

TY i TWOJA CÓRA jesteście najważniejsze. Pamiętaj o tym. On wróci albo nie. Ty będziesz go chciała albo nie. Tylko zastanów się czy warto.

Idź na zakupy, do kina, zaproś koelżankę na winko, usiądź przed kompem i popisz z nami, zmień fryzurę, pomaluj paznokcie. Poszukaj miejsca dla siebie, mi tez było ciężko, nie potrafiłam nawet sprzątać, bo myślałam o nim, krzyczałam na dzieci, nie miałam wogóle cierpliwości, nic mi się nie chciało, płakałam....  a teraz juz o wiele lepiej. czas leczy rany.

Pamietaj, ze rozpad zwiazku nie wynikł tylko i wyłącznie z Twojej winy, że za mało się starałaś, nie robiłaś czegoś, a coś w nadmiarze. Wina leży popołowie. Jednak to on dokonał wyboru.

149

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Nie rób tego dla niego, tylko dla swoejgo świętego spokoju. Niedługo sie przyzwyczaisz, będziesz czuc się o wiele lepiej.

TY i TWOJA CÓRA jesteście najważniejsze. Pamiętaj o tym. On wróci albo nie. Ty będziesz go chciała albo nie. Tylko zastanów się czy warto.

Idź na zakupy, do kina, zaproś koelżankę na winko, usiądź przed kompem i popisz z nami, zmień fryzurę, pomaluj paznokcie. Poszukaj miejsca dla siebie, mi tez było ciężko, nie potrafiłam nawet sprzątać, bo myślałam o nim, krzyczałam na dzieci, nie miałam wogóle cierpliwości, nic mi się nie chciało, płakałam....  a teraz juz o wiele lepiej. czas leczy rany.

Pamietaj, ze rozpad zwiazku nie wynikł tylko i wyłącznie z Twojej winy, że za mało się starałaś, nie robiłaś czegoś, a coś w nadmiarze. Wina leży popołowie. Jednak to on dokonał wyboru.

Fryzure juz zmienilam, a paznokci nie pomaluje, bo je wszystkie zeżarłam z nerwów, a tak na poważnie, pewnie że to nie tylko moja wina, tylko że on uparcie twierdzi że tak, że to ja byłam zła itp itd, tylko dlaczego do tej pory byłam super??? Wychodze z założenia, że jeżeli cos sie w małżeństwie sypie, to :

A - rozmawiamy o tym
B - staramy sie zrobic wszystko żeby było dobrze
a nie spieprzamy w ramiona kochanicy!!!  Bo tam będzie lepiej??? Jak długo? az te motylki odfruną?? i co później? Tak dorosli ludzie nie rozwiązuja problemów, jeśli tak owe są, bo to nie jest wyjście. Wyrzucam poprzednie życie do śmieci i kombinuje sobie nowe???  Dziecinada. Ale to tylko moja wizja życia hmm

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Alez zgadzam się z Tobą w 100% - mój mąż też okazał się infantylnym gnojkiem. Poszedł na ławtiznę.

Dojrzali i odpowiedzilani ludzie tak nie robią.

Teraz byłam idealna żoną, zmieniło się to 2,3 tygodnie przed jego wyprowadzką.

151

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ja właśnie skończyłam sprzatać, nawet podczas sprzatania on ciagle jest w głowie to jest najgorsze, nie wiedziałam czy usiąsć i siedziec czy sprzątać.

Karolino- jak ja Cie rozumiem, Ty jesteś w tej sytuacji, że to Twój mąż, więc może kiedyś się opamięta, tylko, że lepiej żebyś go nie przygarniała. U mnie to już koniec finito, jakbym go przyjęła drugi raz straciłabym szacunek do siebie i straciłabym bliskich, przyjaciół i rodzinę bo powiedzili, że jak znowu zgłupieje nie będą chcieli mnie znać. Już rok temu mi to mówili ale ja po kryjomu się  znim spotykałam i co mam  z tego... Jak było mi żle i odszedł musiałam mieć blisko przyjaciół więc im powiedziałam, że byliśmy znowu razem złapali sie za głowe. Nie wiem co ze mną nie tak wydaje mi się , że jestem atrakcyjną kobietą mądrą a przez to, że mnie porzucił nie czuje  swojej wartości

152

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Nie rób tego dla niego, tylko dla swoejgo świętego spokoju. Niedługo sie przyzwyczaisz, będziesz czuc się o wiele lepiej.

TY i TWOJA CÓRA jesteście najważniejsze. Pamiętaj o tym. On wróci albo nie. Ty będziesz go chciała albo nie. Tylko zastanów się czy warto.

Idź na zakupy, do kina, zaproś koelżankę na winko, usiądź przed kompem i popisz z nami, zmień fryzurę, pomaluj paznokcie. Poszukaj miejsca dla siebie, mi tez było ciężko, nie potrafiłam nawet sprzątać, bo myślałam o nim, krzyczałam na dzieci, nie miałam wogóle cierpliwości, nic mi się nie chciało, płakałam....  a teraz juz o wiele lepiej. czas leczy rany.

Pamietaj, ze rozpad zwiazku nie wynikł tylko i wyłącznie z Twojej winy, że za mało się starałaś, nie robiłaś czegoś, a coś w nadmiarze. Wina leży popołowie. Jednak to on dokonał wyboru.

Fryzure juz zmienilam, a paznokci nie pomaluje, bo je wszystkie zeżarłam z nerwów, a tak na poważnie, pewnie że to nie tylko moja wina, tylko że on uparcie twierdzi że tak, że to ja byłam zła itp itd, tylko dlaczego do tej pory byłam super??? Wychodze z założenia, że jeżeli cos sie w małżeństwie sypie, to :

A - rozmawiamy o tym
B - staramy sie zrobic wszystko żeby było dobrze
a nie spieprzamy w ramiona kochanicy!!!  Bo tam będzie lepiej??? Jak długo? az te motylki odfruną?? i co później? Tak dorosli ludzie nie rozwiązuja problemów, jeśli tak owe są, bo to nie jest wyjście. Wyrzucam poprzednie życie do śmieci i kombinuje sobie nowe???  Dziecinada. Ale to tylko moja wizja życia hmm

Polecam książkę "Miłość potrzebuje stanowczości". Jestem w trakcie czytania i widzę właśnie jakie błędy popełniałam. Trzeba było gnoja wywalić na początku z domu a nie próbować go zrozumieć, pocieszać, mówić jak go kocham i jak mi zależy. BŁĄD!!! To powoduje jeszcze większe oddalenie...ponieważ oni mają do nas jeszcze większy brak szacunku!!! No cóż wtedy nie miałam na to tyle siły, teraz już mam. Teraz zero kontaktu, chyba że będzie coś dotyczyło naszego dziecka wtedy owszem. I wiecie co robię to dla siebie, lepiej się czuję jak go nie widzę i nie słyszę. Sama szukam kontaktu z innymi, żeby tylko wyjść z domu....parę miesięcy temu, nie wierzyłam, że tak się zmienię. Nadal ciepię, ale jest to już inny ból.

153

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Powiem szczerze, że mi też jest lepiej jak go nie widzę i nie słyszę, nie wiem dlaczego.  Pewnie za kilka dni się okaże, że tak naprawdę w ogóle go nie kochałam ;-))) Taki żart tongue
Jezu, mi już odbija, gadam jakieś brednie hmm

154

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Powiem szczerze, że mi też jest lepiej jak go nie widzę i nie słyszę, nie wiem dlaczego.  Pewnie za kilka dni się okaże, że tak naprawdę w ogóle go nie kochałam ;-))) Taki żart tongue
Jezu, mi już odbija, gadam jakieś brednie hmm

Wiesz ja też się zastanawiam, czy kocham męża czy wyobrażenia o nim. Bo jak można kochać kogoś kto tyle krzywdy wyrządził?

155

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Powiem szczerze, że mi też jest lepiej jak go nie widzę i nie słyszę, nie wiem dlaczego.  Pewnie za kilka dni się okaże, że tak naprawdę w ogóle go nie kochałam ;-))) Taki żart tongue
Jezu, mi już odbija, gadam jakieś brednie hmm

Wiesz ja też się zastanawiam, czy kocham męża czy wyobrażenia o nim. Bo jak można kochać kogoś kto tyle krzywdy wyrządził?

Wydaje mi się, że to nasze wyobrażenie o tym, że ich kochamy i że ich nam brakuje tak się zastanawiałam jakbym go zobaczyła i spotkała z nim na kawie, wydaje mi się, że nie mielibyśmy o czym już rozmawiać i tą kawę chyba wylałabym mu na głowę. Bo jak kochać jeśli oni już są z innymi dotykają je spędzają razem czas a My cierpimy..

156

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Powiem szczerze, że mi też jest lepiej jak go nie widzę i nie słyszę, nie wiem dlaczego.  Pewnie za kilka dni się okaże, że tak naprawdę w ogóle go nie kochałam ;-))) Taki żart tongue
Jezu, mi już odbija, gadam jakieś brednie hmm

Wiesz ja też się zastanawiam, czy kocham męża czy wyobrażenia o nim. Bo jak można kochać kogoś kto tyle krzywdy wyrządził?

Wydaje mi się, że to nasze wyobrażenie o tym, że ich kochamy i że ich nam brakuje tak się zastanawiałam jakbym go zobaczyła i spotkała z nim na kawie, wydaje mi się, że nie mielibyśmy o czym już rozmawiać i tą kawę chyba wylałabym mu na głowę. Bo jak kochać jeśli oni już są z innymi dotykają je spędzają razem czas a My cierpimy..

A niech się miziają, całują, kopulują. mam to w odbytnicy!!!! tongue
Rzygam tęczą jak o nich myślę. Niech im ta miłość uszami wylezie!
Szkoda że nie moge bluzgac, bo mam słowotok OKROPNYCH słów!!! wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

157

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:
dżo dżo napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Powiem szczerze, że mi też jest lepiej jak go nie widzę i nie słyszę, nie wiem dlaczego.  Pewnie za kilka dni się okaże, że tak naprawdę w ogóle go nie kochałam ;-))) Taki żart tongue
Jezu, mi już odbija, gadam jakieś brednie hmm

Wiesz ja też się zastanawiam, czy kocham męża czy wyobrażenia o nim. Bo jak można kochać kogoś kto tyle krzywdy wyrządził?

Wydaje mi się, że to nasze wyobrażenie o tym, że ich kochamy i że ich nam brakuje tak się zastanawiałam jakbym go zobaczyła i spotkała z nim na kawie, wydaje mi się, że nie mielibyśmy o czym już rozmawiać i tą kawę chyba wylałabym mu na głowę. Bo jak kochać jeśli oni już są z innymi dotykają je spędzają razem czas a My cierpimy..

no bo tak naprawde rozumiemy, że w pewnym momencie oni wyrzucili nas ze swojego zycia, przestani o nas mysleć, troszczyć się, przestali się zastanawiać co czujemy, stałliśmy się niewazni, przestaliśmy istnieć

a więc NIE KOCHALI
człowiek,l który kocha, tak nie robi
i jesli teraz się obudzili i deklarują miłośc - to wiemy, że potrtafią także NIE KOCHAĆ
a jesli odeszli
to tak naprawdę wiemy, że wróca obcy, n]że wypbrazenia o nich są nieprawdą... że sa inni, że ich nie znamy, ze oni nie znają i nie rozumieją nas...

158

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ja chyba zwariowałam. Chce mi się już śmiać z tej bezsilności. Syn patrzy na mnie jak na wariatkę, bo się śmieję jednocześnie płacząc i gapiąc się w monitor hmm

159

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Ja chyba zwariowałam. Chce mi się już śmiać z tej bezsilności. Syn patrzy na mnie jak na wariatkę, bo się śmieję jednocześnie płacząc i gapiąc się w monitor hmm

więc wystarczy tej bezsilności karoilina....
po porostu
nie uważasz>
popatrz na syna, na siebie w lustrze - masz na twarzy napisane imie swojego męża?
z listra patrza na ciebie jego oczy, czy twoje?/
a więć niestety - pogódz się z tym, że będziesz żyć dalej
i że to zycie będzie .. inne
ale twoje
ale wazne
ale najwazniejsze

160

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
End_aluzja napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ja chyba zwariowałam. Chce mi się już śmiać z tej bezsilności. Syn patrzy na mnie jak na wariatkę, bo się śmieję jednocześnie płacząc i gapiąc się w monitor hmm

więc wystarczy tej bezsilności karoilina....
po porostu
nie uważasz>
popatrz na syna, na siebie w lustrze - masz na twarzy napisane imie swojego męża?
z listra patrza na ciebie jego oczy, czy twoje?/
a więć niestety - pogódz się z tym, że będziesz żyć dalej
i że to zycie będzie .. inne
ale twoje
ale wazne
ale najwazniejsze

Racja, już chyba wystarczy. Czas zacząć wszystko od początku...

161

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Swanen napisał/a:

Zawsze powtarzam, ze najlepszym co kobieta moze zrobic w takiej sytuacji to miec udane zycie. Cierpiaca, teskniaca, rozpaczajaca, a juz nie daj boze, blagajaca o powrot to jest najgorsza opcja. Daje zdrajcy poczucie przewagi i nie zmusza do dokonania koncowego wyboru.

Zgadzam się i dlatego JUŻ tego nie robię, nic a nic. Nigdy pierwsza nie piszę i nie dzwonię, nie błagam i nie wyznaje miłości 10 razy dziennie. Może poskutkuje hmm

A zamki w drzwiach wymienilas? Jesli nie to wymien. Niech wie, ze bez twojej zgody nie ma powrotu.

162

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Swanen napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Swanen napisał/a:

Zawsze powtarzam, ze najlepszym co kobieta moze zrobic w takiej sytuacji to miec udane zycie. Cierpiaca, teskniaca, rozpaczajaca, a juz nie daj boze, blagajaca o powrot to jest najgorsza opcja. Daje zdrajcy poczucie przewagi i nie zmusza do dokonania koncowego wyboru.

Zgadzam się i dlatego JUŻ tego nie robię, nic a nic. Nigdy pierwsza nie piszę i nie dzwonię, nie błagam i nie wyznaje miłości 10 razy dziennie. Może poskutkuje hmm

A zamki w drzwiach wymienilas? Jesli nie to wymien. Niech wie, ze bez twojej zgody nie ma powrotu.

Klucze zabrałam big_smile

163

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

I diabli wzięli moje postanowienia ;(((( rycze, cierpie i chce mi sie krzyczec!!!!! Wszystko diabli wzięli ;((((

164

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

I diabli wzięli moje postanowienia ;(((( rycze, cierpie i chce mi sie krzyczec!!!!! Wszystko diabli wzięli ;((((

Karolina mam tak samo. W jednym dniu silna a w kolejnym totalny dół. Kiedy te huśtawki nastrojów miną sad. Co oni z nami zrobili, dlaczego na to pozwoliłyśmy i pozwalamy, dlaczego to tak musi boleć sad Ja dzisiaj nie rycze ale też mi jest bardzo ciężko. Może Cię pocieszę ostanio jak tak ryczałam, wyłam wręcz..to się chyba oczyściłam i na drugi dzień byłam znowu silna. Tylko niestety zły nastrój powraca sad.
Trzymam kciuki, żeby Twój nastrój się poprawił!!!

165 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-25 20:50:36)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

A to wyj...Już Ci mówiłam ; do ludzi! Powiedz znajomym niech Cię z kimś zapoznają...no...rusz się! Życie szybko zleci i obudzisz się tak jak ja; z ręką w nocniku!

166

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

A to wyj...Już Ci mówiłam ; do ludzi! Powiedz znajomym niech Cię z kimś zapoznają...no...rusz się! Życie szybko zleci i obudzisz się tak jak ja; z ręką w nocniku!

Ale jaaaak???? ja jestem beznadziejna, tak strasznie że on wybrał inną, nie mnie ;-(((((( z czegos sie to wzięło!!!! Dlaczego ktos innym ma mnie zechcieć???? ;(((((

167

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
dżo dżo napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

I diabli wzięli moje postanowienia ;(((( rycze, cierpie i chce mi sie krzyczec!!!!! Wszystko diabli wzięli ;((((

Karolina mam tak samo. W jednym dniu silna a w kolejnym totalny dół. Kiedy te huśtawki nastrojów miną sad. Co oni z nami zrobili, dlaczego na to pozwoliłyśmy i pozwalamy, dlaczego to tak musi boleć sad Ja dzisiaj nie rycze ale też mi jest bardzo ciężko. Może Cię pocieszę ostanio jak tak ryczałam, wyłam wręcz..to się chyba oczyściłam i na drugi dzień byłam znowu silna. Tylko niestety zły nastrój powraca sad.
Trzymam kciuki, żeby Twój nastrój się poprawił!!!

Ja już mam wszystkiego dosyć. Nic mnie nie cieszy, NIC!!!!! Może jutro będzie lpiej, tak jak mówisz dżo dżo...

168

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

A to wyj...Już Ci mówiłam ; do ludzi! Powiedz znajomym niech Cię z kimś zapoznają...no...rusz się! Życie szybko zleci i obudzisz się tak jak ja; z ręką w nocniku!

Ale jaaaak???? ja jestem beznadziejna, tak strasznie że on wybrał inną, nie mnie ;-(((((( z czegos sie to wzięło!!!! Dlaczego ktos innym ma mnie zechcieć???? ;(((((

Najpierw poznaj kogoś...Co się martwisz na zapas? No chyba ,że wolisz się użalać nad sobą do końca życia!

169

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Maru napisał/a:

A to wyj...Już Ci mówiłam ; do ludzi! Powiedz znajomym niech Cię z kimś zapoznają...no...rusz się! Życie szybko zleci i obudzisz się tak jak ja; z ręką w nocniku!

Ale jaaaak???? ja jestem beznadziejna, tak strasznie że on wybrał inną, nie mnie ;-(((((( z czegos sie to wzięło!!!! Dlaczego ktos innym ma mnie zechcieć???? ;(((((

Najpierw poznaj kogoś...Co się martwisz na zapas? No chyba ,że wolisz się użalać nad sobą do końca życia!

Nie, nie chcę, tylko czuje się taka nijaka, nic nie warta. Co sobie ktos pomyśli??? ahaaa, mąż ja zostawił to znaczy że jest beznadziejna, po co mi ktos taki, jakis ochłap po facecie który zmądrzał ;-((((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

A skąd wiesz co sobie ktoś pomyśli, nie wiesz kto, a tym bardziej co pomyśli.

Jesteś piękna, mądra, wspaniała, masz dziecko, które kochasz nad życie, jesteś oddana. Nie układaj scenariuszy.

171

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

A skąd wiesz co sobie ktoś pomyśli, nie wiesz kto, a tym bardziej co pomyśli.

Jesteś piękna, mądra, wspaniała, masz dziecko, które kochasz nad życie, jesteś oddana. Nie układaj scenariuszy.

Ok. To dlaczego mnie to spotkało??? mnie i tysiące innych pięknych, mądrych, oddanych itp??? przepraszam za małostkowość, ale............. chyba za dużo wina ;-(((((

172

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Swanen napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Zgadzam się i dlatego JUŻ tego nie robię, nic a nic. Nigdy pierwsza nie piszę i nie dzwonię, nie błagam i nie wyznaje miłości 10 razy dziennie. Może poskutkuje hmm

A zamki w drzwiach wymienilas? Jesli nie to wymien. Niech wie, ze bez twojej zgody nie ma powrotu.

Klucze zabrałam big_smile

Madra dziewczynka.

I przestan sie nad soba uzalac. Jak czlowiek czasem popatrzy na te, z ktorymi faceci zdradzaja, albo jeszcze lepiej na prostytutki, ktorym placa za seks to naprawde widac, ze to nie o urode chodzi.

173

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Swanen napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
Swanen napisał/a:

A zamki w drzwiach wymienilas? Jesli nie to wymien. Niech wie, ze bez twojej zgody nie ma powrotu.

Klucze zabrałam big_smile

Madra dziewczynka.

I przestan sie nad soba uzalac. Jak czlowiek czasem popatrzy na te, z ktorymi faceci zdradzaja, albo jeszcze lepiej na prostytutki, ktorym placa za seks to naprawde widac, ze to nie o urode chodzi.

No ta paniunia mojego męża, ehhhh, bardzo żałuje swojej przeszłości, ale jak się tłumaczy??? " byłam młoda i głupia (29 lat) poznałam ciebie i wiem co to miłość" jezuuuuu gdzie on ma oczy????????????????????

174

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

No ta paniunia mojego męża, ehhhh, bardzo żałuje swojej przeszłości, ale jak się tłumaczy??? " byłam młoda i głupia (29 lat) poznałam ciebie i wiem co to miłość" jezuuuuu gdzie on ma oczy????????????????????

Ale co, ze ona niby byla lekkich obyczajow czy 'profesjonalistka'? A i urody chyba nie przecudnej, jak wnioskuje?

175 Ostatnio edytowany przez Karolina1004 (2012-09-26 10:40:38)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Swanen napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

No ta paniunia mojego męża, ehhhh, bardzo żałuje swojej przeszłości, ale jak się tłumaczy??? " byłam młoda i głupia (29 lat) poznałam ciebie i wiem co to miłość" jezuuuuu gdzie on ma oczy????????????????????

Ale co, ze ona niby byla lekkich obyczajow czy 'profesjonalistka'? A i urody chyba nie przecudnej, jak wnioskuje?

Lubi ten sport kobicina, taka osiedlowa dusza męskiego towarzystwa, które chce sie "fajnie zabawic". Jest z tego znana. A mojemu mężowi najwyraźniej sie to spodobało, że przed nim miało ja kilku jego kumpli. I tylko "miało", nie układali sobie z nią życia. A uroda, taka zwyczajna, nie jest bardzo źle, ale szału nie ma.

Ba, nawet kiedys sam powiedział, ale to chyba w ramach usprawiedliwienia samego siebie, że lubi takie " łatwe" panienki. ;/

176

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

Ba, nawet kiedys sam powiedział, ale to chyba w ramach usprawiedliwienia samego siebie, że lubi takie " łatwe" panienki. ;/

No to 'szczesciarz' dostal to, co chcial wink

177

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Swanen napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:

Ba, nawet kiedys sam powiedział, ale to chyba w ramach usprawiedliwienia samego siebie, że lubi takie " łatwe" panienki. ;/

No to 'szczesciarz' dostal to, co chcial wink

Ciekawa jestem kiedy jemu różki urosną ;-))))

178 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2012-09-26 11:48:58)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

może właśnie w tym masz odpowiedź czemu odszedł - strefa erotyczna, rutyna, głowa Ciebie bolała, a tu mam odręki nie musi sie prosić, lubi te same pozycje, może jest bardziej otwarta. Nie usprawiedliwa go to wcale. A Ty nie jesteś winna, po prostu w związku takie rzeczy tez się nudzą. Poszedł na łatwizne.

179

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

może właśnie w tym masz odpowiedź czemu odszedł - strefa erotyczna, rutyna, głowa Ciebie bolała, a tu mam odręki nie musi sie prosić, lubi te same pozycje, może jest bardziej otwarta. Nie usprawiedliwa go to wcale. A Ty nie jesteś winna, po prostu w związku takie rzeczy tez się nudzą. Poszedł na łatwizne.

Ok, ale zostawić rodzinę dla takiego kogoś??? Na dodatek niunia ma super bajer, jej historyjki które opowiadała kiedys mi, a teraz sprzedaje jemu, są tak słabe że mi ręce opadały, no ale na niego zadziałały hmm

180 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2012-09-26 12:06:37)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Z mojego punktu widzenia on jakby uciekł, krótkowzrocznie wybrał coś lżejszego.

Może koledzy się przechwalali jaka ona jest dobra w łóżku, jak im fajnie - co nie musiało byc prawdą, jaki facet przyzna się, że w tych sprawach cos nie poszło.

Czasem ławto jest wyjść, nic nie powiedzieć, oszukać, niż próbować naprawić błąd. Przyznać się do niego. Poczekaj on z czasem z nią nie będzie szczęsliwy. On sam musi zobaczyć, że ona puszcza mu bajer.

Zostawił dla kogokowliek, a nie dla niej. Ja widzę w tym różnicę. Może coś go przerosło.

To są moje obserwacje, moje przemyslenia, a co ma z życiem wspólnego to juz nie wiem:)

181

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Z mojego punktu widzenia on jakby uciekł, krótkowzrocznie wybrał coś lżejszego.

Może koledzy się przechwalali jaka ona jest dobra w łóżku, jak im fajnie - co nie musiało byc prawdą, jaki facet przyzna się, że w tych sprawach cos nie poszło.

Czasem ławto jest wyjść, nic nie powiedzieć, oszukać, niż próbować naprawić błąd. Przyznać się do niego. Poczekaj on z czasem z nią nie będzie szczęsliwy. On sam musi zobaczyć, że ona puszcza mu bajer.

Zostawił dla kogokowliek, a nie dla niej. Ja widzę w tym różnicę. Może coś go przerosło.

To są moje obserwacje, moje przemyslenia, a co ma z życiem wspólnego to juz nie wiem:)

I teraz musze sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ja nadal chce być z nim, czy potrafie z nim być. Czy jest sens czekać aż oprzytomnieje???

182 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2012-09-26 12:24:28)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

życie przyniesie odpowiedź, a może jutro spotkasz kogoś w sklepie spożywczym:) Teraz możesz robic co chcesz, umawiać się z kim chcesz.

Rób wszystko zgodnie ze swoim sumieniem, ze swoją wolą, nie oglądaj się za nim, bo już tego nie musisz robić.

Z tego co widzę na forum, takie sprawy same się rozwiązują. Ale żeby byc szczęśliwym po zdradzie, trzeba byc szczęśliwym ze sobą, przeżyć wszystkie emocje.

Ja też na początku swojego przyjęłabym z otwartymi ramionami i co najgorsze na jego warunkach, a może na starych. Historia pewnie by się powtórzyła. Cieszę się teraz, że nie dał mi na to szansy, nie chciał wrócić. Czy kiedyś będzie chciał tego nie wiem, ale wiem jedno, że jeśli tak i ja też będę tego chciała, to nasze życie zmieni się diametrialnie. Inne zasady i przede wszystkim wzajemny szacunek, czego niestety brakowało - teraz to widzę. Patrzę na wszystko z dystansem - wina po 2 stronach.

183

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

życie przyniesie odpowiedź, a może jutro spotkasz kogoś w sklepie spożywczym:) Teraz możesz robic co chcesz, umawiać się z kim chcesz.

Rób wszystko zgodnie ze swoim sumieniem, ze swoją wolą, nie oglądaj się za nim, bo już tego nie musisz robić.

Z tego co widzę na forum, takie sprawy same się rozwiązują. Ale żeby byc szczęśliwym po zdradzie, trzeba byc szczęśliwym ze sobą, przeżyć wszystkie emocje.

Ja też na początku swojego przyjęłabym z otwartymi ramionami i co najgorsze na jego warunkach, a może na starych. Historia pewnie by się powtórzyła. Cieszę się teraz, że nie dał mi na to szansy, nie chciał wrócić. Czy kiedyś będzie chciał tego nie wiem, ale wiem jedno, że jeśli tak i ja też będę tego chciała, to nasze życie zmieni się diametrialnie. Inne zasady i przede wszystkim wzajemny szacunek, czego niestety brakowało - teraz to widzę. Patrzę na wszystko z dystansem - wina po 2 stronach.

Nie jestem pewna czy chce teraz kogos poznać, chyba wszystko jest zbyt świeże hmm nie mam chyba nawet ochoty, chyba, bo mam takie chwile że sobie myślę, a może powinnam, dlaczego nie? Ale jak bardziej sie nad tym zastanowie to dochodze do wniosku że raczej sie jeszcze wstrzymam.
Ja caly czas żyje w przekonaniu że jestem jego, a on mój sad że tak miało być i będzie...

184

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

życie przyniesie odpowiedź, a może jutro spotkasz kogoś w sklepie spożywczym:) Teraz możesz robic co chcesz, umawiać się z kim chcesz.

Nie jestem pewna czy chce teraz kogos poznać, chyba wszystko jest zbyt świeże hmm nie mam chyba nawet ochoty, chyba, bo mam takie chwile że sobie myślę, a może powinnam, dlaczego nie? Ale jak bardziej sie nad tym zastanowie to dochodze do wniosku że raczej sie jeszcze wstrzymam.
Ja caly czas żyje w przekonaniu że jestem jego, a on mój sad że tak miało być i będzie...

Nie musisz "chciec" kogos poznac - mozesz sie o tego kogos doslownie potknac a jesli caly czas zyjesz przeszloscia - nic z tego nowego zwiazku nie wyjdzie. Tak ze nie patrz wstecz - zycie w taki sposob tylko przyprawi Cie o depresje.
Daj sobie czas na zalobe po tym zwiazku ale nie celebruj swojego nieszczescia - jesli zaczynasz myslec o eksie natychmiast zajmij sie czyms (generalne porzadki w szafie, pranie, zakupy).
Ponadto codzienne skupianie uwagi na czymkolwiek innym niz eks - praca, obowiazki, wyjscie do kina, ksiazka, spacer itp - niewiarygodnie pomaga. Rusz sie z domu - moze sport? Wysilek fizyczny poprawia nastroj wink Nawet pomimo niepogody smile

185

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
nell999 napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

życie przyniesie odpowiedź, a może jutro spotkasz kogoś w sklepie spożywczym:) Teraz możesz robic co chcesz, umawiać się z kim chcesz.

Nie jestem pewna czy chce teraz kogos poznać, chyba wszystko jest zbyt świeże hmm nie mam chyba nawet ochoty, chyba, bo mam takie chwile że sobie myślę, a może powinnam, dlaczego nie? Ale jak bardziej sie nad tym zastanowie to dochodze do wniosku że raczej sie jeszcze wstrzymam.
Ja caly czas żyje w przekonaniu że jestem jego, a on mój sad że tak miało być i będzie...

Nie musisz "chciec" kogos poznac - mozesz sie o tego kogos doslownie potknac a jesli caly czas zyjesz przeszloscia - nic z tego nowego zwiazku nie wyjdzie. Tak ze nie patrz wstecz - zycie w taki sposob tylko przyprawi Cie o depresje.
Daj sobie czas na zalobe po tym zwiazku ale nie celebruj swojego nieszczescia - jesli zaczynasz myslec o eksie natychmiast zajmij sie czyms (generalne porzadki w szafie, pranie, zakupy).
Ponadto codzienne skupianie uwagi na czymkolwiek innym niz eks - praca, obowiazki, wyjscie do kina, ksiazka, spacer itp - niewiarygodnie pomaga. Rusz sie z domu - moze sport? Wysilek fizyczny poprawia nastroj wink Nawet pomimo niepogody smile

nell999 Kochana, powiedz, skąd bierzesz tyle optymizmu???? Jak to robisz?

186

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Ja właśnie skończyłam sprzatać, nawet podczas sprzatania on ciagle jest w głowie to jest najgorsze, nie wiedziałam czy usiąsć i siedziec czy sprzątać.

Karolino- jak ja Cie rozumiem, Ty jesteś w tej sytuacji, że to Twój mąż, więc może kiedyś się opamięta, tylko, że lepiej żebyś go nie przygarniała. U mnie to już koniec finito, jakbym go przyjęła drugi raz straciłabym szacunek do siebie i straciłabym bliskich, przyjaciół i rodzinę bo powiedzili, że jak znowu zgłupieje nie będą chcieli mnie znać. Już rok temu mi to mówili ale ja po kryjomu się  znim spotykałam i co mam  z tego... Jak było mi żle i odszedł musiałam mieć blisko przyjaciół więc im powiedziałam, że byliśmy znowu razem złapali sie za głowe. Nie wiem co ze mną nie tak wydaje mi się , że jestem atrakcyjną kobietą mądrą a przez to, że mnie porzucił nie czuje  swojej wartości

Może sie kiedys opamięta, ale kiedy to będzie, czy ja wytrzymam?? No ale do jasnej ciasnej, nie moge czekać na niego do usranej śmierci!!!! Ja tu histeryzuje, płacze, zwijam sie z bólu, a on pewnie z suczą sie zajebiście bawią ;((((

187

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Czytam ten watek od poczatku...ogromnie ci wspolczuje, tego bolu, bezsilnosci i poczucia beznadziejnosci. Musisz sie wyzbyc myslenia, ze jestescie sobie przeznaczeni. Ani on dla ciebie ani ty dla niego. Nie uzalezniaj swojego szczescia na tym swiecie od bycia z nim, nie zasluguje na to. Zastanawia mnie jak ta sucz sie wmanewrowala w wasze zycie? W jakich okolicznosciach?

188

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
agness131 napisał/a:

Czytam ten watek od poczatku...ogromnie ci wspolczuje, tego bolu, bezsilnosci i poczucia beznadziejnosci. Musisz sie wyzbyc myslenia, ze jestescie sobie przeznaczeni. Ani on dla ciebie ani ty dla niego. Nie uzalezniaj swojego szczescia na tym swiecie od bycia z nim, nie zasluguje na to. Zastanawia mnie jak ta sucz sie wmanewrowala w wasze zycie? W jakich okolicznosciach?

Ona jest z naszego osiedla, małe osiedle w małej mieścinie. Mieszkamy tu od 2004, ona od urodzenia. Poznaliśmy ja 2 lata temu, przyjechala na tydzien do polski, od 2004 mieszkala i pracowala w londynie. wtedy "obracał" ja męża kolega, pobawił sie i zostawił, póżniej bylo jeszcze kilku, ona taki tryb życia lubiła. Od tego czasu mój mąz utzrymywał z nia kontakt mailowy (o czym ja nie mialam pojecia, dowiedzialam sie teraz) ja od czasu do czasu wymieniałam się jakimis wiadomosciami na FB. W listopadzie wrocila z londynu na stale i sie zaczelo. Czesciej sie do mnie odzywała, zaczela przychodzic kilka razy w tygodniu, spala u nas, jadla, pila itp, byla non stop, teraz juz wiem w jakim celu, na bank nie dla mnie, ja bylam tylko przykywką. No i pewnego pieknego dnia dostalam smsa, z męża telefonu, ale pisala ONA i tak sie wydalo...zaczął sie moj koszmar...wczesniej, w grudniu, poronilam, pocieszala mnie ze jeszcze jestesmy mlodzi, ze bedziemy miec jeszcze gromadke dzieci itp, trzymala za reke jak plakalam, a juz bzykala mojego męża ;(

189

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

i Ty po tym wszystkim wyobrażasz sobie co będzie jak on do Ciebie wróci? sad
strasznie Ci współczuję ale dziewczyny dobrze Ci radzą... musisz iść naprzód nie oglądać się za siebie. Olej tego fagasa i udowodnij mu że jesteś silną kobietą a nie strzępkiem emocjonalnym. Niech żałuje co stracił. Bo teraz z tego co piszesz to Ty jesteś na jego skinienie, on chce wrócić a Ty już ramiona szeroko i witaj mężu... Niech on wypierdziela i cie dalej nie niszczy bo tak być nie może !!!

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie moja imienniczko :*

190

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
kida01 napisał/a:

i Ty po tym wszystkim wyobrażasz sobie co będzie jak on do Ciebie wróci? sad
strasznie Ci współczuję ale dziewczyny dobrze Ci radzą... musisz iść naprzód nie oglądać się za siebie. Olej tego fagasa i udowodnij mu że jesteś silną kobietą a nie strzępkiem emocjonalnym. Niech żałuje co stracił. Bo teraz z tego co piszesz to Ty jesteś na jego skinienie, on chce wrócić a Ty już ramiona szeroko i witaj mężu... Niech on wypierdziela i cie dalej nie niszczy bo tak być nie może !!!

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie moja imienniczko :*

dziekuję bardzo karolko ;-))
Wiem że to wszystko prawda, to co mi radzą inne osoby na forum, ale jakoś ciężko mi to zmienić w czyn ;(( masz racje, jakby teraz pojawil sie w drzwiach i powiedział "wróciłem" to bym skakała z radości, a to niestety błąd ;(( dlaczego ja jestem taka naiwna??

:*

191

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ponieważ go kochasz... Albo tak Ci sie wydaje że to jeszcze miłość, a naprawdę kierujesz sie instynktem żeby Twoje dziecko miało ojca... Tylko zastanów sie co to wtedy bedzie za rodzina, czy bardziej dziecka nie skrzywdzicie... Bo jak raz tatuś bedzie a raz nie i tak przez najbliższe kilka lat to przeciez nie bedzie mial normalnego i szczęśliwego dzieciństwa:( a Ty dzieki swojej postawie, mozesz mu zapewnić to, czego twoj niby mąż nie potrafi i o czym nie ma pojecia.

192

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Mnie kiedyś jedna p.dr powiedziała; ,,Jak się pani zacznie użalać nad sobą to będzie już koniec"! Wtedy straciłam pracę w wieku 48 lat(grupowe zwolnienia), do tego były liczne problemy rodzinne i zdrowotne...Ludzie w n.zakładzie dostawali zawałów , popełniali samobójstwa...Poradziłam sobie bo postanowiłam ,że się nie poddam i przeżyłam do emerytury ...Życie nikogo nie rozpieszcza....

193

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Maru . Masz rację ,jak się człowiek sam nie podniesie ,to mu psychiatra ani psycholog nie pomoże . Ja troche brałam psychotropy,ale zwyczajnie potem nie było mnie na nie stać . Przestałam i dałam rade nawet zdrowotnie czuję się lepiej.

194

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ania78 napisał/a:

Maru . Masz rację ,jak się człowiek sam nie podniesie ,to mu psychiatra ani psycholog nie pomoże . Ja troche brałam psychotropy,ale zwyczajnie potem nie było mnie na nie stać . Przestałam i dałam rade nawet zdrowotnie czuję się lepiej.

A ja nie wiem co mam robić, już mi łeb pęka od natłoku myśli, pozytywnych i negatywnych. Chciałabym się jutro obudzić i nie myśleć o niczym ;(((

195

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

WITAJ Karolino . Widzę ,że jednak cały czas się nakręcasz ,sama widzisz jaki to daje efekt . Myślisz ,że on się teraz przejmuje ,że ty cierpisz ,on nawet o tym nie pomyśli . Zajmij się czymś ,postaraj choc małymi kroczkami o nim nie myślec . Już ci pisałam ,zafundował ci taki ból ,a ty rozpamiętujesz. Pomyśl o tym ,rozumiem cię jak najbardziej ,ale czy zasłużył na to .Ja pracuje ,poszłam do szkoły czasem nie mam siły na nic,ale nie dam się złamać. Jesteś silna nawet o tym nie wiesz ,dopuść to do Siebie.

Posty [ 131 do 195 z 454 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024