Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 454 ]

66

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
End_aluzja napisał/a:
Karolina1004 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

iadoJesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy śwmie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

Ranyyy, az mnie ciarki przeszły. Tego mi chyba było trzeba, wooooow, robi wrażenie!!!
Tylko, najbardziej boje sie tego, ze jak on zechce wrocic, to ja go wpuszcze kolejny raz do mojego zycia, a on po jakims czasie znowu mnie zrani;-(( na chwile obecna tak strasznie go kocham (cholera wie za co )ze jestem w stanie wybaczyc mu wszystko, wiem ze to dziecinne, no ale taka juz dupiata jestem ;(((

Karolina. Każdy ma swój rozum i swoje wybory.
Gdy dowiedziałam się o zdradzie męża byłam przekonana ze te nadaje cudownych lat to wystarczający kapitał zeby wybaczyć świadoma krzywdę która wyrządził mi mój mąż. Świadoma. Pewna. Wiedział co robił i zrobił to co chciał...
Ale po prawie trzech latach w czasie których on nie zrobił nic by zawieść moje zaufanie i w czasie których on od razu zerwał z nią wszelki kontakt i udowadnia mi ze mnie kocha i jest gotów dla mnie na wszystko.. To po prawie trzech latach wiem ze wybrałam najtrudniejsza drogę.
Wiesz dlaczego? Bo ja nie chce byle czego.
Bo wiem co to znaczy kochać szczerze i ufnie...
I chce tak kochać.
Więc pewno ze go kochasz. Ale po tym wszystkim pewnie przestaniesz lubić.
Wiesz kiedy życie po zdradzie z pateflonem będzie możliwe? Kiedy pozwolisz sobie na nienawiść wobec niego... Kiedy dojdzie do ciebie ze on jest winien temu co się stało... Ze on zniszczył cos co było cenne w imię.. Zwykłego chujoplata.
Wtedy możesz zacząć od nowa. Ty kobieta po przejściach. I on. Mężczyzna z przeszłością.

Dziekujeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee, bardzoooooo!!! :************************ Tego mi było trzeba!!!!! jesteście cudowne!!!;-)))))

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

No i kolejna kobieta na zakręcie.. Witaj w klubie.

68

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
End_aluzja napisał/a:

No i kolejna kobieta na zakręcie.. Witaj w klubie.

Witam witam ;-)) Muszę poczytac co u Was slychac.

69

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

KAROLINO  byłam w podobnej sytuacji, ale u mnie skończyło się rozwodem . Wydaje mi się ,że po takim czymś już nigdy nie jest i nie będzie tak samo. Pewnie w myślach wracasz do tych normalnych i pięknych chwil w normalnym domu i małżeństwie. Nie wiem jak to jeszcze może być możliwe po kłamstwach i oszustwach. Jesteś dobrą osobą nie pozwalaj sobą manipulować . Pomyśl o synku i o sobie teraz, zastanów się nad tym .Życzę d użo siły ,wytrwałości pamiętaj nie zawsze jest tylko żle słońce też dla nas wychodzi. Trzymaj się. Myślę jeszcze o Twojej koleżance co to za człowiek jakimi kategoriami myśli , czy ma sumienie , zawsze zastanawiają mnie takie osoby jak to sobie tłumaczą nie wiem....

70

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ania78 napisał/a:

KAROLINO  byłam w podobnej sytuacji, ale u mnie skończyło się rozwodem . Wydaje mi się ,że po takim czymś już nigdy nie jest i nie będzie tak samo. Pewnie w myślach wracasz do tych normalnych i pięknych chwil w normalnym domu i małżeństwie. Nie wiem jak to jeszcze może być możliwe po kłamstwach i oszustwach. Jesteś dobrą osobą nie pozwalaj sobą manipulować . Pomyśl o synku i o sobie teraz, zastanów się nad tym .Życzę d użo siły ,wytrwałości pamiętaj nie zawsze jest tylko żle słońce też dla nas wychodzi. Trzymaj się. Myślę jeszcze o Twojej koleżance co to za człowiek jakimi kategoriami myśli , czy ma sumienie , zawsze zastanawiają mnie takie osoby jak to sobie tłumaczą nie wiem....

Koleżanka nie czuje sie winna, jak twierdzi nic złego nie zrobila, szkoda gadac. pieprzona egoistka i tyle, ma w nosie mnie, syna i chyba jego tez, bo izoluje go od nas, mysli tylko o sobie. jak mowia osoby z jej otoczenia (ja znam ja krocej niz inni nasi znajomi) ustawila sie dziewczyna ( mąz ma bardzo dobra prace, dobrze platna, wysokie stanowisko). Po trupach do celu, udalo jej sie. dziwie sie ze on tego nie widzi, ze jest taki zaślepiony!!!

71

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

U mnie podobna sytuacja mój były mąż i jego kochanka biorą ślub on też dobrze zarabia .  Mieszkają za granicą ona jest młodsza od niego , wygrała i myślę ,że już będą szczęśliwi . O córce nie wspomnę ,kontakt z ojcem nijaki ta jago kochanka ma na niego duży wpływ. Gdzie tu sprawiedliwość.....

72

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Sprawiedliwość??? ehhhh, szkoda słów. mam nadzieje i wierze w to, ze na naszej krzywdzie nikt szczęścia nie zbuduje...obym tylko miała racje. A walczyłaś o męża???

73

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Tak ,ale on mnie już nie kochał tak był za tamtą opisywałam to już tak ogólnikowo ostatni jego tel. do mnie był wykonany z nią oboje pod wpływem alkoholu zrozumiałam wtedy że nie ma o co walczyć nawet jest mi go troche żal jako człowieka .... czas pokarze . Mam nadzieje że kiedyś ja poznam wolnego faceta po przejściach .... narazie cierpię, ale mija pomału

74

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
ania78 napisał/a:

Tak ,ale on mnie już nie kochał tak był za tamtą opisywałam to już tak ogólnikowo ostatni jego tel. do mnie był wykonany z nią oboje pod wpływem alkoholu zrozumiałam wtedy że nie ma o co walczyć nawet jest mi go troche żal jako człowieka .... czas pokarze . Mam nadzieje że kiedyś ja poznam wolnego faceta po przejściach .... narazie cierpię, ale mija pomału

Boże, ja sie o nich dowiedziałam w bardzo podły sposób, dostałam od NIEJ smsa z JEGO telefonu. Czesc, to ja X ukradłam Ci męża. umarłam jak to przeczytalam. Rownież byli pod wpływem alkoholu.
Zastanawiam sie, jak ona moze patrzeć w lustro?? jak moze sie smiac, cieszyc itp, wiedzac co mi zrobila, co zrobila mojemu dziecku. nie wiem nawet jak ja nazwac. a on tak samo winny, pozwolil na to by ta ******** zniszczylka jego rodzine. jezu, ile we mnei jest nienawiści i złości!!!!!!!!!!!!!! Chce mi sie krzyczeć!!!!!

75

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
ania78 napisał/a:

Tak ,ale on mnie już nie kochał tak był za tamtą opisywałam to już tak ogólnikowo ostatni jego tel. do mnie był wykonany z nią oboje pod wpływem alkoholu zrozumiałam wtedy że nie ma o co walczyć nawet jest mi go troche żal jako człowieka .... czas pokarze . Mam nadzieje że kiedyś ja poznam wolnego faceta po przejściach .... narazie cierpię, ale mija pomału

Boże, ja sie o nich dowiedziałam w bardzo podły sposób, dostałam od NIEJ smsa z JEGO telefonu. Czesc, to ja X ukradłam Ci męża. umarłam jak to przeczytalam. Rownież byli pod wpływem alkoholu.
Zastanawiam sie, jak ona moze patrzeć w lustro?? jak moze sie smiac, cieszyc itp, wiedzac co mi zrobila, co zrobila mojemu dziecku. nie wiem nawet jak ja nazwac. a on tak samo winny, pozwolil na to by ta ******** zniszczylka jego rodzine. jezu, ile we mnei jest nienawiści i złości!!!!!!!!!!!!!! Chce mi sie krzyczeć!!!!!

No to mój jeszczemąż miał odwagę i sam mi powiedział! Bo nie mógł już wytrzymać tego psychicznie biedaczek. Tak mu ciążyło sumienie!
Poteflon!

76

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

W tytule Twojego postu jest pewna sprzeczność. Skoro odszedł to nie został odbity. Odbity byłby gdyby koleżanka walczyła z Tobą o niego. Możecie się mnie czepiać ale uważam, że po prostu koleżanka zaoferowała Twojemu mężowi coś więcej niż dawałaś Ty. Nie próbuję go usprawiedliwiać tylko mówię o mechanizmie.

77

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

BARDZO DOBRZE CIE ROZUMIEM. WŁASNIE PRZECHODZE TO SAMO.JUZ SAMA NIE WIEM CO ROBIC RATOWAC CZY SIE PODDAC,KOCHAM GO.ZALEZY MI NA NIM.MAM  TAKI METLIK W GLOWIE.WIEM ZE NIC NIE  WIEM.ZYJE W PROZNI.

78

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Ojciecpiotr napisał/a:

W tytule Twojego postu jest pewna sprzeczność. Skoro odszedł to nie został odbity. Odbity byłby gdyby koleżanka walczyła z Tobą o niego. Możecie się mnie czepiać ale uważam, że po prostu koleżanka zaoferowała Twojemu mężowi coś więcej niż dawałaś Ty. Nie próbuję go usprawiedliwiać tylko mówię o mechanizmie.

Typowe podejście!
Koleżanka zaoferowała? A co to ja sie pytam targ niewolnic? Patrzymy która ładniejsza, lepszy tyłek, piękniejsze włosy?

Miał małżonek jakieś braki w małżeństwie to należało porozmawiać!
Ale najczęściej wybiera się tę łatwiejszą drogę prawda?

79

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Ojciecpiotr napisał/a:

W tytule Twojego postu jest pewna sprzeczność. Skoro odszedł to nie został odbity. Odbity byłby gdyby koleżanka walczyła z Tobą o niego. Możecie się mnie czepiać ale uważam, że po prostu koleżanka zaoferowała Twojemu mężowi coś więcej niż dawałaś Ty. Nie próbuję go usprawiedliwiać tylko mówię o mechanizmie.

pewnie masz racje, cos mu zaoferowala, nie przecze. ja jednak twierdze ze odbila, moze nawet za drugim razem, kiedy wrocil i za chwilke chcial odejc, wtedy pisala i dzwonila do niego 24h na dobe, ja mowilam swoje, plakalam, prosilam, a ona miala swoje argumenty... zwal jak zwal, to nie zmienia faktu ze byla powodem odejscia mojego meza.

80

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

I tego sie trzymam!!! nigdy nie rozmawial, zawsze wszystko bylo ok, zacząl sie tlumaczyc po fakcie, a mi rece opadly po tym co uslyszalam. Dzieciak a nie mężczyzna.

81

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
jeszcze kocha napisał/a:

BARDZO DOBRZE CIE ROZUMIEM. WŁASNIE PRZECHODZE TO SAMO.JUZ SAMA NIE WIEM CO ROBIC RATOWAC CZY SIE PODDAC,KOCHAM GO.ZALEZY MI NA NIM.MAM  TAKI METLIK W GLOWIE.WIEM ZE NIC NIE  WIEM.ZYJE W PROZNI.

Ja chyba jeszcze poczekam, nie nazywam tego walka, bo w sumie to nie robie nic, nie pisze, nie dzwonie, nie kontaktuje sie z byle powodu, postanowilam sie usunac na jakis czas, pokazac mu ze nie jestem taka slaba jak mu sie wydaje. mam nadzieje ze wytrwam, ze bede miala na tyle sily. jestem tylko ciekawa jak on to odbiera, co sobie mysli...

82

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
moniaCo napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

W tytule Twojego postu jest pewna sprzeczność. Skoro odszedł to nie został odbity. Odbity byłby gdyby koleżanka walczyła z Tobą o niego. Możecie się mnie czepiać ale uważam, że po prostu koleżanka zaoferowała Twojemu mężowi coś więcej niż dawałaś Ty. Nie próbuję go usprawiedliwiać tylko mówię o mechanizmie.

Typowe podejście!
Koleżanka zaoferowała? A co to ja sie pytam targ niewolnic? Patrzymy która ładniejsza, lepszy tyłek, piękniejsze włosy?

Miał małżonek jakieś braki w małżeństwie to należało porozmawiać!
Ale najczęściej wybiera się tę łatwiejszą drogę prawda?

Rozmawiac to on nigdy nie chcial, nie mial potrzeby, bo i o czym?? jak wszystko jest ok, jego slowa...

83

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Wyjeżdżam dziś na weekend, mam nadzieje że troche oderwe sie od tego koszmaru. Zapytałam syna czy tęskni za tatą, odpowiedział "za jakim tatą???", mówię, no za tata X, "a kto to jest tata X??? nie znam takiego" ;-(((( sam sobie to biedny jakos poukładał w swojej malutkiej główce ;-(( serece mnie boli...

84

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nic nie warty jest ten Twój mąż, Karolina.
I ta jego pani też się o tym przekona za jakis czas, gdy kolejna kobieta będzie miała mu "coś wiecej" do zaoferowania.
On do zaoferowania nie ma nic. Ani odpowiedzialności za słowo, ani honoru, ani zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

85

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
marena7 napisał/a:

Nic nie warty jest ten Twój mąż, Karolina.
I ta jego pani też się o tym przekona za jakis czas, gdy kolejna kobieta będzie miała mu "coś wiecej" do zaoferowania.
On do zaoferowania nie ma nic. Ani odpowiedzialności za słowo, ani honoru, ani zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

Nie jestem pewna czy ona sie przekona, mysle ze on sie przekona jaka ona jest, niestety dziewczyna nie ma dobrej opinii, slynie z bycia baaaaardzo towarzyska osóbka, lubiącą męskie towarzystwo, jeśli wiesz co mam na mysli hmm on ma totalnie wyprany mózg, szkoda mi go troche, a w sumie, to juz nie wiem. ma czego chciał.

86

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:

ewita2 powiedz mi jeszcze, czy Ty i Twój mąz potraficie ze soba szczerze rozmawiać??? Mowisz mu o swoich potrzebach, obawach itp?? Rozmawiacie o tym co się stało? opowiadałaś mu jak bardzo to przeżylas?

myśle, ze to nauczyło mnie mówienia szczerze, rozmawiamy o tym co sie stało, o tym jak mnie zranił, o tym co czułam,jakie brednie wygadywał i wiesz powiedział mi że teraz jak kładzie sie obok mnie, jak na mnie patrzy to widzi co mógł strcić, myślę , że on szczerze żaluje tego co sie stało, ale czasu nie cofniemy, boi sie tego ze ja odejdę , że nie będę umiał z tym żyć,

87

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Jesteś w wielkich emocjach. Patrzysz na swojego męża przez pryzmat przeszłości. Ale jej już nie. Ona jest wspomnieniem.
Kiedy opadna emocje i nieważne czy on wróci czy zostanie z Sucza. Ujrzysz ze:
Przez ponad rok patrzył ci w oczy mówił ze cie kocha i cie zdradzal
Przez cały ten czas konsekwentnie kłamał i świadomie planował kłamstwa zeby nic się nie wydało.
Przez cały ten rok pieprzyl się z Sucza a potem- żebyś się nie domyslila robił to z tobą
Wychodził od niej i na pewno brał długi prysznic żebyś nic nie poczuła.
Nie myślał o tobie twoich uczuciach potrzebach
Nie istnialas byłaś nieważna nie liczylas się

Ty nie wyobrazasz sobie życia bez niego. Ale to twoje " niego" to nie jest twój mąż. To marzenie wyobrażenie złudzenie.
Twój mąż to ten facet który świadomie kłamał oszukiwał cie zdradzal zostawił i z Sucza ustala strategie postępowania wobec ciebie.
Twój mąż to chujoplat i pateflon.

I jeśli do ciebie wróci. To nie wróci twój ukochany z którym rozumialas się bez słów i lubilas wspólnie spędzać czas. Wróci chujoplat i pateflon który zachowywał się jak napalony kundel i który miał cie gdzieś.
O takim mężczyźnie myśl. Jeśli zapuka. To taki będzie stał za drzwiami.
I istnieje duże ryzyko ze odszedł bo jest egoista i egocentrykiem. I wróci wtedy kiedy ten to rozwiazanie będzie dla niego interesowne.
Tylko dla niego.

Widzisz? Co byś sądziła o mężczyźnie takim jak twój mąż gdyby był kimś obcym? Co byś radziła mnie gdyby mój mąż zachował się jak twój??
Dzisiaj żyjesz emocjami...
Ale kiedy one opadna. Będziesz musiała zaakceptować pateflona i mu wybaczyć. A wtedy świadomie zdecydujesz czy go chcesz czy już nie.

A propos. Pateflonstwo zostanie z nim zawsze. Zawsze będziesz o tym pamiętają. Chujoplastwo jest jak tatuaz... Niezmywalne.

Ranyyy, az mnie ciarki przeszły. Tego mi chyba było trzeba, wooooow, robi wrażenie!!!
Tylko, najbardziej boje sie tego, ze jak on zechce wrocic, to ja go wpuszcze kolejny raz do mojego zycia, a on po jakims czasie znowu mnie zrani;-(( na chwile obecna tak strasznie go kocham (cholera wie za co )ze jestem w stanie wybaczyc mu wszystko, wiem ze to dziecinne, no ale taka juz dupiata jestem ;(((

ja teraz mam ten dylemat, pozwoliłam wrócić, mimo że jest ok, cały czas zastanawiam sie czy dobrze zrobiłam ( mimo iż bardzo koczm mojeg meża, a moze kocham tylko złudzenie jaki mi po nim zostalo) , wytłukł sie z panna i powrót do żony, cały czas myśle o tym iż zasługuję na kogoś kto wobec minie będzie uczciwy od początku do konca

88

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Kocham go i go nienawidze, kocham bo byl dodry, cudowny a nienawidze za to ze tak nas potraktowal i ze ma to gleboko w czterech literach. Że nie obchodzi go co czujemy, jak to boli ;-((( Gdzie jest ten czlowiek ktorego tak kocham???? <krzyK

89

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Obejrzyj "Nigdy w życiu" Jest tam motyw jak ten pajac chce wrócić do bohaterki a ona go kopie w dupe! Uwielbiam ten film i uwierz że tak jest bardzo często! To jest życie!

90

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
cytryna napisał/a:

Obejrzyj "Nigdy w życiu" Jest tam motyw jak ten pajac chce wrócić do bohaterki a ona go kopie w dupe! Uwielbiam ten film i uwierz że tak jest bardzo często! To jest życie!

Czekam na taki moment!!! Mam nadzieje że nastapi!!!!! ;-)) wredniara jestem :>

91

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

ojj uwierz mi nadejdzie taki moment...oni przewaznie wracają

u mnie tez tak było. A ja z moim ex rozstałam się z powodu 2 nowych lafirynd. Po jakimś czasie było kilka takich małych epizodów miedzy nami. Ale tak naprawdę już nie chciałam go w swoim zyciu.
Poza tym choroba mojej mamy troche przewartosciowała moje zycie. I wtedy on otwarcie powiedział, ze chce wrócić. Ja uprzejmie podziękowałam. Jakaś satysfakcja mała bo mała, ale była.
Teraz nie utrzymuje z nim własciwie kontaktu. Przyjełam taką taktykę iż rozmawiam tylko na takie formalne tematy. On się ciagle dopytuje czy kogoś mam. A ja nic nie odpowiadam-i chyba go ta niewiedza bardzo boli wink

Minie troche czasu i staniesz na nogi wink

92

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
milena1234 napisał/a:

ojj uwierz mi nadejdzie taki moment...oni przewaznie wracają

u mnie tez tak było. A ja z moim ex rozstałam się z powodu 2 nowych lafirynd. Po jakimś czasie było kilka takich małych epizodów miedzy nami. Ale tak naprawdę już nie chciałam go w swoim zyciu.
Poza tym choroba mojej mamy troche przewartosciowała moje zycie. I wtedy on otwarcie powiedział, ze chce wrócić. Ja uprzejmie podziękowałam. Jakaś satysfakcja mała bo mała, ale była.
Teraz nie utrzymuje z nim własciwie kontaktu. Przyjełam taką taktykę iż rozmawiam tylko na takie formalne tematy. On się ciagle dopytuje czy kogoś mam. A ja nic nie odpowiadam-i chyba go ta niewiedza bardzo boli wink

Minie troche czasu i staniesz na nogi wink

Dzięki za słowa otuchy ;-)))

93

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Twój mąż okłamał nie tylko Ciebie, ale i dziecko. Dwie najbliższe mu osoby rzucil dla jakiejś koleżanki... Wiesz czego jestem pewna? Że on zatęskni za Wami. Ta koleżanka to nie jest typ kobiety z którym on dlugo wytrzyma, chyba że jest totalnie zaślepiony. Sam fakt, że przychodziła do Was i udawała dobrą koleżankę a sypiała z nim... Co za bezczelność, czy on nie widzi że ona nie ma skrupułów? Pewnie niedługo się o tym przekona.
Rozumiem, że kochasz męża, ale uważam, że on nie jest Ciebie wart. Teraz żyj dla siebie i dla syna. A gdy on zachce wrócić to Ty stawiaj warunki. Ja bym poważnie zastanowiła się nad tym, czy chcesz go znowu przy sobie? Bo zaufanie juz chyba nie wróci... Nie będziesz mogla mu już ufać.

94

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

HEJ KAROLINO JA WLASNIE TEZ PRZEZ TO PRZECHODZE.I JAK TY NADAL GO KOCHAM. JUZ SAMA NIE WIEM CO ROBIC. JESTEM ZLA  NA NIEGO ZE MNIE ZDRADZIL I NA  SIEBIE ZE BYLAM TAKA OSCHŁA W STOSUNKU DO NIEGO. POWIEDZIALAM  ZE BEDE WALCZYC O NIEGO ALE SAMA ZA BARDZO NIE WIEM JAK SIE DO TEGO ZABRAC. BADZMY DZIELNE I ZNAJDZMY W SOBIE SIŁĘ.


Pisząc na forum wyłącz, proszę, Caps Lock, bowiem zgodnie z zasadami netykiety słowa pisane dużymi literami oznaczają krzyk. Używaj też, proszę, polskich liter.
Pozdrawiam, Moderatorka Wielokropek

95

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam.Mój chłopak zostawił mnie przez swoją matkę.Byliśmy razem prawie rok,wszystko było dobrze,mówił że mnie kocha,nie wyobraża sobie życia beze mnie,jestem najważniejszą kobietą w jego życiu itd.Jego matka mimo,że prawie  w ogóle mnie nie znała oskarżała mnie o wszystko,że marnuję mu życie,nie jestem odpowiednią dziewczyną dla niego,że chętnie się mnie pozbędzie...Kilka dni temu on opowiadał mi,że ona mówi mu,że nie jestem nic warta,ciągle mnie poniżała,więc postanowiłam do niej grzecznie napisać,że po prostu nie życzę sobie takiego traktowania,to ona wtedy znowu kolejny raz zaczęła mnie poniżać,przyznam szczerze że nie wytrzymałam i dałam się jej sprowokować i powiedziałam jej o kilka słów za dużo...Mój były stwierdził,że on nie pozwoli,żebym tak traktowała jego matkę mimo tego że ona okropnie go traktowała,tak jakby był nikim...Obraził się,powiedział że nie wyobraża sobie dalszego życia ze mną mimo tego że bardzo mnie kocha...Nie rozumiem jego zachowania kompletnie,pozwala mnie obrażać i poniżać swojej rodzinie,a ja jego zdaniem nawet nie mogę się bronić...To jest dla mnie chore,że podobno mnie kocha,a tak daje mnie traktować...Nie wiem co mam teraz zrobić,ciężko mi jest,on odszedł,a ja nie wiem co dalej...Nie wiem,czy kiedykolwiek wróci do mnie...Co byście zrobiły na moim miejscu?Dały sobie z nim i z jego matką spokój,czy walczyły o to dalej?

96

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Autorko - nie chcę Cię dobijać ale tylko pokazać, że różnie może być.
Czasem mężowie wracają, a czasem nie. Czasem tworzą nowy związek z kochanką. Mam takich przykładów kilka w otoczeniu. Także przykład kochanki - przyjaciółki żony.

Dlatego weź pod uwagę, że może nie wrócić i żyj dla SIEBIE i dziecka.
Zacznij układać swoje życie, a jak będzie chciał wrócić to wtedy się nad tym zastanowisz.
Im dłużej będziesz się łudzić, że wróci, tym ciężej będzie Ci wziąć się w garść. Moja koleżanka łudzi się już siódmy (!) rok.
Czasem lepsza brutalna prawda niż złudzenia, które nie pozwalają na poukładanie życia.
A tego serdecznie Ci życzę.

97

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Karolina, zrozum masz obraz męża tamtego dawnego ,którego już nie ma i nie będzie. Może go odzyskasz ,ale jakiego czy to myślisz będzie takie fajne .Naprawde życzę Ci jak najlepiej ,mimo to przemyśl to jak możesz najlepiej.

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Autorko postu, coś specjalnie dla Ciebie:)

http://www.youtube.com/watch?v=7X3qS-mQG0g
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GuTV7yBxYrU

99

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
ewita2 napisał/a:

wszystko trwało jakieś 5 miesięcy,  mieszkamy razem, mój mąż jest jak do rany przyłóż, dawno tak sie o mnie nie starła jak teraz,  ja już myślałam że jest po naszym malżeństwie, że sama dalej nic nie zrobie, z jego strony nie było nawet chęci współpracy aby ratować nasze małżeństwo, ale jak przestałam sie starć, pokazalam mu że jest mi obojętny ( chodź tylko ja wiem jak było mi ciężko), ze ja też bę chciala sobie ulożyć życie na nowo poziałało jak zimy prysznic,

Ciesze sie że Ci sie udalo. mam nadzieję że i ja kiedys poczuje to co Ty w tej chwili. Moj maz reagowal tak samo jak Twoj, zero zainteresowania naszym wspolnym zyciem, wpolnymi chwilami, totalna znieczulica, nic do niego nie docieralo. Od tygodnia praktycznie sie z nim nie kontaktuje, mam nadzieje ze sie nie zlame...oby! Bo widze ze warto;-))) Pogratulowac sily i wytrwalosci ;-)) a czy szanowna kochanka sie usunela na bok????

Zmien zamki w drzwiach jesli jeszcze tego nie zrobilas. To taki symboliczny krok. Po pierwsze, bedziesz miala jakas kontrole, nie bedzie mogl wejsc kiedy musi sie wajcha przestawi. Bedzie potrzebna twoja zgoda i to ty go wtedy wpuscisz, to wazne. Po drugie on zauwazy, ze sie odcinasz, usamodzielniasz, juz bedzie musial pomyslec nad tym. Po trzecie cos konkretnego zrobisz, bo na razie to smucisz i rozpaczasz a to bedzie jakies dzialania. Kto wie, moze okaze sie wstepem do otrzasniecia sie.
Jak potem sie moze zejdzecie, to mu dasz nowe klucze, nie martw sie.

100

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Ojciecpiotr napisał/a:

W tytule Twojego postu jest pewna sprzeczność. Skoro odszedł to nie został odbity. Odbity byłby gdyby koleżanka walczyła z Tobą o niego. Możecie się mnie czepiać ale uważam, że po prostu koleżanka zaoferowała Twojemu mężowi coś więcej niż dawałaś Ty. Nie próbuję go usprawiedliwiać tylko mówię o mechanizmie.

Tu bym polemizowala, bo jak zakwalifikowac udawanie przyjazni z zona, bywanie u nich (przeciez przychodzila niby jako przyjaciolka zony a nie meza), podczas gdy za plecami szlo, excusez le mot, kurestwo? Jak dla mnie to podchodzi pod odbijanie, nawet jesli druga nie byla swiadoma, do tego wyjatkowo perfidne odbijanie.

A argument o zaoferowaniu wiecej jest ponizej krytyki. Jesli sam swoje malzenstwo postrzegasz w kategorii zaoferowania mniej lub wiecej to z gory wspolczuje zonie.

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Nie więcej, tylko coś innego, odmianę. Po za tym nie jest najważniejsze, czy ona odbiła, czy też nie. Ważne dla autorki jest to, że go nie ma przy niej i na tym się skupmy.

102 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-22 12:49:59)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
cisza to ja napisał/a:

Otrzyj łzy kobieto, wysmarkaj nos i składaj biegiem pozew o rozwód z wyłącznej jego winy,
a też i o alimenty jakie można z niego wycisnąć bezlitośnie.
I niech Cię Bóg broni wycofywać to, gdyby błagał.
Będzie to wiadro zimnej wody na jego gorący łeb, a może i na dwa łby.
Zniszcz im tym euforyczny stan. Niech zwłaszcza on zejdzie na ziemię.

Jezuuuu, ale czy ja tak potrafie???? Chyba jestem na to za słaba ;-(((( boję się, cholera!!!!!  Kurcze, jestem chyba na to za miękka, może z czasem sie to zmieni, bo teraz to wątpie w siebie ;-((( nawet nie wiem jak sie za to zabrać.

Nie stać Cię na to, żebyś była miękka i słaba. Idź do psychologa, żeby Ci łezki otarł, potem do adwokata, który jest wyjątkowym sk...synem i ma twarde jaja. Niech on o Ciebie walczy. O alimenty dla syna i dla Ciebie. Jeśli nie chcesz się jeszcze rozwodzić, nie musisz. Ale skoro nie mieszka z Wami, niech MUSI płacić, a nie rzuca coś z łaski, jak żebrakom.

Oczywiście pracy szukaj, ale chamowi ani grosika nie odpuść.

Wyjaśnię - szacunek jest podstawą miłości. Nie da się kochać kogoś i jednocześnie nie szanować go (jeśli nie czujesz, by był godny szacunku, nie czujesz też miłości). On musi zacząć Cię szanować. Inaczej nie ma szans, żeby wrócił.

Ty zaś - lepiej żebyś przestała go szanować. WTEDY TWOJE PRZYWIĄZANIE ZELŻEJE I BĘDZIE CI ŁATWIEJ. Będziesz jaśniej myślała, nie będziesz miotana emocjami. Przyjrzyj się - czy Judasz jest Twoim idolem? Czy ktoś, kto zbliża się, żeby wbić drugiemu - kochającemu - nóż w serce, jest idolem? Z tego co piszesz nie wynika byś miała takie upodobania.

A, jeszcze o wybaczaniu. 77 razy, ALE NAJPIERW SKRUCHA i ZADOŚĆUCZYNIENIE.

103

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam wszystkich. Zdrada to najbolesniejsze wydarzenie w życiu, ale po liczbie postów widać, że niemal powszechne... Rozumiemy ten ból i mechanizm, kiedy same/sami jej doświadczymy. Ja pamietam kiedy miałam 26 lat i poznałam super faceta, który po pół roku okazało się, że ma żonę i 2 córki. Byłam wściekła (mimo, że byli w trakcie rozwodu, bo mnie przecież też zdradził i oszukał...) i jednocześnie czułam się usatysfakcjonowana, że byłam super dla niego i mnie wybrał.  O głupoto młodości. Nie zostałam z nim.Miałam wysoką samoocenę i byłam dumna. Ale dzisiaj inaczej oceniam te dziewczyny godzące sie na taki układ.Teraz mam 44 lata i dwa lata temu okazało się, że mój dojrzały małzonek dobrze bawi się z 17 lat młodszą koleżanką. Mimo, że jak twierdzi do fizycznego zbliżenia nigdy nie doszło, to doskonale znam ból zdrady. On kłamał, ja przeczuwałam, nie odważył się na szczera rozmowe dopiero wowczas, gdy przeczytałam ich dialog w kompie. Boli codziennie i nie umiem już wierzyć w to co mówi, zaprzepaścił to najważniejsze dla mnie, co łączy rodzinę. Jesteśmy razem ale ja czuję żal za utraconą czystością naszych relacji. Wybaczyłam i nie jednocześnie. Tamta Pani nie ma tu nic do rzeczy, to mój mąz odpowiada za relacje ze mną, Ona jest tylko ofiarą i myślę, że gdyby była mądrzejsza, to mogłaby otrzymac wsparcie ode mnie. Gorzej ułożyć sobie w głowie relację z Nim. Cashmir Ty chyba wiesz co powinnam myśleć. Chyba szukac pozytywów. Bo jest z nami, pokazuje uczucia (choć ciężko uwierzyć, bo dlaczego to robił). Wiem, że dawała mu poczucie ważności, była pełna pochwał dla niego, a ja cóż codziennośc obowiązki, szybkie komunikaty....
Karolina przed Tobą całe życie niespodzianek, jesteś młoda i z mężem lub kimś innym zobaczysz, że za parę lat będziesz szczęśliwa.Trzymam kciuki za dobre decyzje.Agatka

104

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam wszystkich.
Właśnie wrócilam od rodziców, byłam tam od piątku. Szczerze???? KOSZMAR!!!! Wszystko mi tam przypominało męża, nasze wspolne zdjęcia, nie wiem dlaczego rodzice to nadal trzymają???? Mnóstwo jego ciuchów (zawsze mamy tam "rezerwowe" ciuszki) i ta cholerna pustka bez niego (((. rodzice też lekko zdołowani, tylko moja siostra, pełna nienawiści do mojego mężusia, szcęśliwa. Jadąc załamana do domu, nie mogłam sie doczekać kiedy się zaloguje na forum, jakoś z wami jest mi lżej. Dziękuje Wam kochani za wspaniałe posty, strasznie dla mnie ważne. Nie wiem skąd bierzecie tą mądrość, ale jestem pod wrażeniem. Jak zwykle się nie zawiodłam. Z wami mi lepiej...:*

105

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

Autorko postu, coś specjalnie dla Ciebie:)

http://www.youtube.com/watch?v=7X3qS-mQG0g
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GuTV7yBxYrU

Odwodniłam sie z płaczu ;-)))

:*

106

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
fairytale napisał/a:

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Twój mąż okłamał nie tylko Ciebie, ale i dziecko. Dwie najbliższe mu osoby rzucil dla jakiejś koleżanki... Wiesz czego jestem pewna? Że on zatęskni za Wami. Ta koleżanka to nie jest typ kobiety z którym on dlugo wytrzyma, chyba że jest totalnie zaślepiony. Sam fakt, że przychodziła do Was i udawała dobrą koleżankę a sypiała z nim... Co za bezczelność, czy on nie widzi że ona nie ma skrupułów? Pewnie niedługo się o tym przekona.
Rozumiem, że kochasz męża, ale uważam, że on nie jest Ciebie wart. Teraz żyj dla siebie i dla syna. A gdy on zachce wrócić to Ty stawiaj warunki. Ja bym poważnie zastanowiła się nad tym, czy chcesz go znowu przy sobie? Bo zaufanie juz chyba nie wróci... Nie będziesz mogla mu już ufać.

Wiesz, jak z nim rozmawiam, to widze tylko jego postać, słów nie rozumiem, jestem w szoku, mam wrażenie że to nie on mówi, tylko ktoś lub coś w jego głowie (ona?)
Uwierz mi że udawała bardzo dobrą koleżankę. Kiedy w grudniu poroniłam, ona juz z nim sypiała!!!! Jak wyszłam ze szpitala, trzymała mnie za ręke i mówiła "nie martw się, jestescie jeszcze mlodzi, moze cie miec duuuuzo dzieci" Boze, jak mogla??????????????????? Tak bardzo chciala sie przypodobac naszemu synkowi, ale on z jakis dziwnych dla mnei wtedy powodow jej strasznie nie lubił.

107

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ty może skup się na małżonku - bo to ON CI PRZYSIĘGAŁ. Zdaje się, że sypiał z wami obydwiema na raz? Jak się taki ktoś nazywa?
A ona - nie warta czasu poświęconego myślom o niej. SZUJA
Teraz musisz ułożyć życie swoje i synka od nowa. Na tym się skup... Środki do życia niezbędne - taka rzeczywistość

108

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Anhedonia napisał/a:

Ty może skup się na małżonku - bo to ON CI PRZYSIĘGAŁ. Zdaje się, że sypiał z wami obydwiema na raz? Jak się taki ktoś nazywa?
A ona - nie warta czasu poświęconego myślom o niej. SZUJA
Teraz musisz ułożyć życie swoje i synka od nowa. Na tym się skup... Środki do życia niezbędne - taka rzeczywistość

Hmmm no ja takiego kogoś nazywam min, K****EM!! Tylko co on cholera widzi w tej su*e???? Tego nie pojmuje ;(((

109

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Ja przeżyłam podobną sytuację...Cóż , już nie ułożę sobie życia z kimś innym bo mam swoje lata ,ale Ty jesteś młoda i na pewno spotkasz kogoś kto na Ciebie zasługuje....Staraj się przebywać wśród ludzi, odnów dawne znajomości...Zapisz się na jakieś zajęcia ...Nie rozmyślaj nad swoją sytuacją non-stop ,oderwij myśli...

110

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Maru napisał/a:

Ja przeżyłam podobną sytuację...Cóż , już nie ułożę sobie życia z kimś innym bo mam swoje lata ,ale Ty jesteś młoda i na pewno spotkasz kogoś kto na Ciebie zasługuje....Staraj się przebywać wśród ludzi, odnów dawne znajomości...Zapisz się na jakieś zajęcia ...Nie rozmyślaj nad swoją sytuacją non-stop ,oderwij myśli...

Uwierz mi, staram sie okropnie, ale mi to nie wychodzi ;((( moze to jeszcze za wczesnie?? sama nie wiem, dla mnie to byl okropny cios, raz ze mąz mnie porzucil, a dwa ze dla kolezanki, ktora tak mnie wykorzystala i ze oboje potrafili patrzec mi w twarz!!!!!!! jestem miękka dupa i tyle hmm nie mam szacunku dla samej siebie sad((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Musisz wszystkie emocje przeżyć, a następnie znajdziesz szacunek do Siebie. Teraz baaaaaaaardzoooooooooo jest ciężko, ale z czasem będzie lżej. Ja do tej pory dzień w dzień o nim myślę, ale już inaczej. Też nie rozumiałam słów czas leczy rany, a tak jest.

Ona jest zwykłą kur...ą. I nic już tego nie zmieni, nie skupiaj się na niej, bo tak na prawdę to on zawinił. Ona jest narzędziem. Nie tłumacz go przed sobą, ja tak robiłam i łapałam doła. Moja samoocena się bardzo pogorszyła swego czasu. Teraz jest o wiele lepiej. Zaczęłam znowu się szanować. Mam nowych - starych przyjaciół. Coraz częściej cieszę z życia.

112

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Powiem szczerze że złośc chyba rozłożyłam po równo, jak i na niego, tak i na nią. Gardze jednym i drugim tak samo, brzydze sie nimi. Tylko jakos nie moge odsunąć od niego tych moich pozytywnych myśli i wspomnień ;-((((

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Pomyśl sobie, że
on spiskował za twoimi plecami.
on wiedząc, że Ty jesteś w domu/w pracy... szedł i uprawiał seks z kur.ą
on okłamywał Cię codziennie
on robił to świadomie i z premedytacją
on tego chciał - nikt go do tego nie zmusił
on Cię okłamywał i manipulował Tobą
on dokonał wyboru i nic już tego nie zmieni
itd

On nie już jest wspaniałym facet, z którym:
- rodziłaś
- brałaś ślub
- chodziłaś na zakupy
- jeździłaś na wakacje
- potrafi Cię rozbawić
itd

Teraz będzie kombinował, aby nie płacić na dziecko, nie widywać się z nim, narobi długi ..... Nie raz Cię obrazi, zwali winę na Ciebie, sprawi Ci przykrość - uświadom to sobie, będzie mniej bolało.

Pamiętaj o tym.

114

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
zagubiona_i_co_dalej napisał/a:

..... Nie raz Cię obrazi, zwali winę na Ciebie, sprawi Ci przykrość - uświadom to sobie, będzie mniej bolało.

Pamiętaj o tym.

To akurat robi często - gęsto ;-((((

115

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Kochani, a jak myślicie, czy On myśli o nas czasami?? Tzn o mnie i o synku, czy sie zastanawia co robimy, gdzie jestesmy itp, zastanawiam sie nad tym bardzo często. Jak on sobie wyobraża święta, bo jak ja myśle o świętach bez niego, to wariuję ;((( jetem ciekawa czy jest mu łatwo, czy już nas calkowice przekreślił...

116 Ostatnio edytowany przez kochająca gupia baba (2012-09-24 11:26:16)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam Was dziewczyny, przeczytajcie moją historię.
Byliśmy zakochani do granic bólu; przez 10 lat naszego małżeństwa, ŻADNYCH, ŻADNYCH kłótni, byłam dobrą kochającą żoną, dbałam u męża, on o mnie, był czuły, kochający, dobry itd........
Byliśmy jak 2 połówki, seks, miłość, dzieci, radość, podobał mi się strasznie (jest naprawdę niezły), nie było kasy, to żyliśmy skromnie, tak by nie brakło, nie mieliśmy krzywdy, nie zazdrościliśmy, mieliśmy siebie i dzieci, miłość, która pozwalała wszystko przetrwać. To była miłość jak z filmu. Wielka

  I przyszedł kryzys, ja wyjechałam na 8 m-cy, on czuł się opuszczony, został z dwojgiem dzieci, myślę że wtedy coś się zepsuło, myślę że wtedy jego miłość do mnie nieco przygasła. Został sam, z dziećmi, i kobietami wokół siebie.  On wtedy zrobił  coś złego, nigdy się do tego nie przyznał, ale ja wiem. Czułam się taka opuszczona, zaniedbana, samotna, coś się wypaliło i dopadło mnie zauroczenie. Trwało to 2 tygodnie, ale mąż się dowiedział.
I wtedy zaczyna się moja historia, ja w momencie zrozumiałam, jaki  straszny błąd popełniłam. Pojawiła się w naszym życiu wolna przestrzeń, i obydwoje temu nie podołaliśmy. Zaczął się nowy rozdział w naszym życiu,  z mojej strony wróciła ta cholerna wielka miłość, spadła na mnie jak grom i kazała przez kolejne 5 lat walczyć o nas. Niestety, chyba się nie udało.

Miałam przyjaciółkę, znałyśmy się 15 lat, jest bardzo do mnie podobna, z wyglądu i zachowania.   Wiedziała wszystko o nas, a mój mąż od początku jej się podobał (powiedziała mu to, a on mi - niestety już po wszystkim) i w momencie kryzysu zaopiekowała się nim. Pomału, pomału, drobnymi kroczkami drążyła skałę, napuszczała na mnie, opowiadała kłamstwa, nieprawdę, by mnie znienawidzi . Mówiła, że dbałam tylko o swoje szczęście, a nie szczęście jego. Że jestem odważną, silną kobietą, która patrzy tylko na siebie. Mówiła mu: "ty nie znasz wcale swojej żony, powiem ci kim jest naprawdę". Jest niezwykłą manipulantką, nawet jej były mąż mi powiedział, że jest osobą, do której ludzie lgną, umie słuchać, ma jakiś dar zjednywania sobie ludzi i kierowania ich myślami, nie nachalnie, pomału, tak, że poddają się temu w sposób niezauważony.

Przez rok spotykali się, a ja byłam nieświadoma niczego, jeździliśmy do nich, wspólne obiady, wczasy, a ja o niczym nie wiedziałam, wiedziała o nas wszystko, co dzieje się w naszym domu, bo zapraszała moją córkę na obiadki i wypytywała. Zbliżyła się do mojej córki, chciała jej zastąpić mnie, bo ja zajęta mężem oddaliłam się od mojego dziecka, a ona moją córką manipulowała. Powiedziała mojemu mężowi, że córka mnie nienawidzi, że chciałaby mieć taką mamę jak ona. Wszystko to działo się za moimi plecami.
Zaplotła sieć na moją rodzinę, a ja w ufności niczego nie przeczuwałam. Po 2 latach pojechaliśmy razem na wczasy, z których sama wróciłam wcześniej, mąż wykorzystał pretekst, by mnie z nich wygonić, ale wtedy już wiedziałam, że coś jest nie tak. Mąż tej kobiety wziął na wczasy bilingi z ostatniego roku, nie zdążył otworzyć przed wyjazdem, zrobił to po przyjeździe na wczasy, był w szoku, choć  biorąc je coś już podejrzewał, powiedział mi to. Po powrocie mąż się wyprowadził, nie mieszkał z nami pół roku, choć niemalże codziennie przyjeżdżał, kochał się ze mną i mówił że wróci, musi tylko poradzić sobie ze sobą, zobaczyć czego chce w życiu. Poukładać je.  Nikt w rodzinie nie wiedział co się dzieje, nawet dzieci, jakoś udało mi się to ukryć.  A ja wierzyłam w jego słowa, dzisiaj wiem, że był przez ten czas ze mną i z nią. Wrócił na święta do domu, i miało być dobrze. Niby było ok, ja się starałam, a mój mąż coraz więcej pracował, ciągle zostawał po godzinach, brał dodatkowe zmiany za kolegów.  Przed komunią mojej córki powiedział mi, że idzie na noc do pracy, bo kolega go prosił, żeby wziął dyżur za niego, nie chciałam żeby szedł, bo miałam dużo pracy w domu, robiłam komunię sama, chciałam żeby mi pomógł. Poszedł. Rano zadzwonił do mnie jej mąż, zapytał jak jest między nami, bo mój mąż tę noc spędził u niej. To był cios. I znów zamydlił mi oczy, że to nieprawda, że on mnie kocha i że nigdy już taka informacja do mnie nie dotrze, a ja chciałam w to wierzyć i znów zaufałam. Kupiliśmy działkę, zaczęliśmy się budować, właściwie to ja, bo on  był dużo mniej zaangażowany. Od początku budowy ciężar spadł na mnie, zawsze powtarzał, ty wiesz lepiej, ty czytasz o tym, jesteś kochanie skarbnicą wiedzy, ty decyduj, ty buduj. I tak było. Gdy wykańczaliśmy dom wyjechał na szkolenie 4 miesięczne (u niego w pracy to standard), a ja wykańczałam dom, musiałam zajmować się naszymi dziećmi, elektrykami, tynkarzami, kafelkarzami, hydraulikiem, kupować kafle, wanny, umywalki, itd.     i normalnie pracować. Poradziłam sobie .  Po prostu ja ten dom wybudowałam -   Tak bardzo chciałam wynagrodzić to co zrobiłam , winiłam tylko siebie , zresztą  on mi ciągle powtarzał , że to moja wina , czemu go zostawiłam , czemu wyjechałam ( tamta oczywiście nigdy by go nie zostawiła, tak mu powiedziała ) byłam przy nim zawsze , on wiedział jak bardzo go kocham i to pozwalało mu mnie krzywdzić i oszukiwać .

Minął kolejny rok  ,mąż jakby  mniej pracował , za to zaczęły się wyjazdy do Austrii    ,     wyjeżdżał  na 2-3 dni , 4 razy w miesiącu. Nie chciałam tego , ale powtarzał że potrzebujemy pieniędzy , że tyle jeszcze  do zrobienia w domu    .Szykowałam mu kanapki na drogę , płakałam jak wyjeżdżał Słał esemesy że kocha , że tęskni , ze właśnie dojechał , ze już wraca . Ze jestem promykiem słońca, że ........  Mieszkaliśmy już w naszym nowym domu , i znów powiedział że wyjeżdża na szkolenie 3  miesięczne , zostałam sama z dziećmi ,   a  on dzwonił i zapewniał o miłości . Wrócił   i wtedy okazało się że muszę wyjechać ja ,też na 3 miesiące ( pracujemy w służbach , stąd te szkolenia) I wtedy się zaczęło .  Ta wywłoka przyjechała do mnie i powiedziała , ze spotyka się z moim mężem od 3 lat , że nie było żadnych szkoleń, wyjazdów do Austrii , ze cały ten czas był u niej , ze mieszkał z nią . I że właśnie wynajeli mieszkanie i mieli się do niego wprowadzić , a on powiedział jej że ja wyjeżdżam , i on nie może . Chyba mu nie uwierzyła , przyjechała mi wszystko powiedzieć i zapytać , się , czy naprawdę wyjeżdżam .

Spytała się , wiesz gdzie twój mąż był przez wszystkie te lata , gdzie był jak dom budowałaś , u mnie był , mieszkał ze mną , przynosił mi pensje . I chciała konfrontacji , chciała go zdemaskować , bo ją też oszukiwał ( ale wchodząc w moje małżeństwo , musiała się liczyć z tym), nie chciałam go tak poniżyć , nie zgodziłam się . Zadzwoniłam i powiedziałam że wiem wszystko , że wszystko mi powiedziała .

Spotkaliśmy się , powiedział że po tym co mi zrobił to chyba już koniec , a ja tak bardzo go kochałam , dałam szansę , kolejną , wrócił po 2 tygodniach . Pewnego dnia powiedział mi , że kolega prosił żeby pojechał  do Austrii( wcześniej mówił że te wyjazdy czasem były naprawdę -KŁAMSTWO )   Pojechał , a ja w poniedziałek dostałam   telefon od tej wywłoki , że mój mąż się z nią szarpał , żebym sobie po niego przyjechała , bo został gdzieś w lesie 100 km od domu . Zadzwonił , po 6 godzinach dotarł do domu , błagał , ze chce zacząć jeszcze raz . Był posiniaczony , pogryziony bo ona go złapała na pisaniu esemesów do mnie ( no bo niby był w Austrii)

.     Pojechaliśmy na obdukcję i po auto które zostało w lesie , a ona w tym czasie przyjechała do mojego dziecka , i powiedziała mu prawdę, że nie jeździł na szkolenia  .Gdzie był wtedy . Ze tatuś nigdzie nie pojechał , ze był a nią na weselu ,   dziecko nie wierzyło , więc pokazywała zdjęcia tatusia w garniturze , chciałam iść na policje i zgłosić prześladowanie mojego dziecka  Nie zgodził się , powiedział że od dziś będzie ją chronił .

Przyszedł czas i  wyjechałam na szkołę, a on znów się z nią spotykał , moja córka wciągnięta była we wszystko , na zdzira zabierał ją na zakupy , zaprosiła na obiad ( powiedziała mojemu mężowi że córka ma 14 lat i jest już na to gotowa ) , matka była daleko , a  oni robili co chcieli , dzwoniła do córki i pytała się , czy może tatę porwać na 2 godziny na piwo , jak się czuło to moje dziecko , była osaczona , musiała to znosić bo mnie nie było . Powiedziała mi -mamo , nie mogłam Ci powiedzieć , co byś zrobiła , nie mogłaś wrócić . Nie mogłam  ci tego powiedzieć . Jak wracałam na weekend to mąż szedł do tego wynajętego mieszkania , twierdząc , ze musi być sam , że musi zatęsknić za mną , zobaczyć czy kocha   .Całował mnie i jechał , a co robił , mieszkał tam z nią . Oszukiwał i tak strasznie kłamał , wykorzystywał moją miłość , ufność. Ja bym tak nie umiała .


  I znów wrócił na święta do domu , i znów było dobrze , do czasu jak go z nią nie spotkałam na wieczornym spotkaniu po pracy( niby dłużej w niej został). Pojechałam sprawdzić , wiedziałam gdzie się umawiali , nie mogłam sama siebie oszukiwać , jechałam i modliłam się żeby nie było jego auta . A ONO TAM STAŁO . Nie rozmawiałam z nią . Odjechałam , a jak wrócił do domu wyrzuciłam . Wyprowadził się do matki , powiedział mi że to nie jego dom , ze już dawno go w nim nie ma , że mnie nie kocha , ze będzie mi pomagał , ale nie umie bez niej żyć .          Wrócił po miesiącu , Już nigdy , nigdy się z nią nie spotkam , kocham Cię, jesteś cudownym człowiekiem , dobrym , kochanym . Chcę być z Tobą , ona jest zła .

I znów go złapałam w marcu na pisaniu esemesów,
w kwietniu ,
chciałam odejść ,
znów tłumaczył się ,że ona pisze , że on mnie kocha , że chce być z nami i ..........było cudownie , do sierpnia , znów stał się jakiś obojętny, wiecznie miał zajęty telefon . Postanowiłam sprawdzić biling, i znów szok , po 30 esemesów dziennie  do niej , rozmowy maile .

Kazałam się wyprowadzać  .

Mieszka ponad miesiąc poza domem , nie wiem czy sam , czy z nią (ona 3 lata temu rozwiodła się z mężem , ma 2 dzieci 13 i 17 lat) , twierdzi że sam . Przyjeżdża do domu i zachowuje się w miarę normalnie , mówi do mnie zdrobniale , wymsknie mu się KOCHANIE , na wyjście przytula i pocałuje . On wie , że jeżeli będzie chciał wrócić , to ma drogę otwartą . Nie mogę przestać go kochać , Kocham tego mojego męża sprzed lat , nie tego kim jest dzisiaj , Został mu wyprany mózg . Nie dociera do niego krzywda jaką ona zrobiła mnie , mówiąc mi brutalnie o wszystkim( miało to na celu wyrzucenie go z domu , bo on sam nie mógł się zdecydować). Mojej córce , wysyłała  rozmowy ojca do niej nagrane na komórkę , jak mówi że żyje obok mnie , a ją kocha . Jak można dziecku wysłać takie rzeczy   JAK  Wiem że jestem głupia, że pozwalam się krzywdzić  . Nie wiem co robić , wykończył mnie psychicznie , zdeptał, sponiewierał i upokorzył   OTO moja historia , tragiczna .



Poprawiłam część, z olbrzymiej ilości, błędów.
Proszę, popraw pozostałe. Tekst z licznymi spacjami (również między literą a znakiem interpunkcyjnym) jest bardzo trudny do przeczytania - stąd możliwość uzyskania niewielkiej liczby odpowiedzi.

Zapoznaj się z Regulaminem Forum.

Pozdrawiam
Moderatorka Wielokropek

117

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Wspólczuje z całego serca. Trzymaj się dzielnie!!! Nie wiem co mam napisać, ja która sobie z niczym nie potrafi poradzić. ;(((

118

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Mój małżonek "poprosił" mnie dziś o założenie swojego konta, na które będzie mi przelewał miesięcznie pieniążki nażycie, wrrrrrrr. " Po co ci nasze wspolne konto, jak i tak nei jestesmy razem" jasna cholera!!!! zaczyna sie??????????????

119

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Karolina1004, nie pisz postu pod postem; by coś dopisać do swego postu, skorzystaj z funkcji "Edytuj".
Zapoznaj się, proszę, z regulaminem.

Pozdrawiam
Moderatorka Wielokropek

120

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Wielokropek napisał/a:

Karolina1004, nie pisz postu pod postem; by coś dopisać do swego postu, skorzystaj z funkcji "Edytuj".
Zapoznaj się, proszę, z regulaminem.

Pozdrawiam
Moderatorka Wielokropek

oops, przepraszam hmm

121

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Witam wszystkie załamane kobitki:) Przeczytałam Wasze historie życiowe z całego serca współczuje. Mnie spotkało coś podobnego - gdyż małżeństwem nie byliśmy, byliśmy zaręczeni żyliśmy razem przez 6 lat, ja mam córkę 9 latek z poprzedniego krótkiego związku, którą razem wychowywaliśmy. Mój ex odszedł 12 czerwca a ja  z córką umieramy  z bólu i tęsknoty. Znalazł inną i odszedł bez słowa wytłumaczenia tak boli. Córka pyta dlaczego z nią nie chce się widywac ? a on ma nas gdzieś bawi się z inną a My cierpimy, skrzywdził dziecko i nic sobie  z tego nie robi. Nie umiem zyć bez niego pomocy!!!

122

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Tina231 napisał/a:

Witam wszystkie załamane kobitki:) Przeczytałam Wasze historie życiowe z całego serca współczuje. Mnie spotkało coś podobnego - gdyż małżeństwem nie byliśmy, byliśmy zaręczeni żyliśmy razem przez 6 lat, ja mam córkę 9 latek z poprzedniego krótkiego związku, którą razem wychowywaliśmy. Mój ex odszedł 12 czerwca a ja  z córką umieramy  z bólu i tęsknoty. Znalazł inną i odszedł bez słowa wytłumaczenia tak boli. Córka pyta dlaczego z nią nie chce się widywac ? a on ma nas gdzieś bawi się z inną a My cierpimy, skrzywdził dziecko i nic sobie  z tego nie robi. Nie umiem zyć bez niego pomocy!!!

Kochana, bardzo bym chciała pomóc Tobie, sobie i innym kobieta w naszej sytuacji, ale nie wiem jak, bo to jest cholernie trudne sad Ja zyje nadzieja że wszystko sie jakos poukłada, razem z nim, lub bez niego, ale sie poukłada.
Masz ze swoim ex jakis kontakt, rozmawiacie??? Jak on ocienia ta całą sytuację? Powiedział coś, dlaczego inna a nie Ty?

123

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Karolina1004 napisał/a:
Tina231 napisał/a:

Witam wszystkie załamane kobitki:) Przeczytałam Wasze historie życiowe z całego serca współczuje. Mnie spotkało coś podobnego - gdyż małżeństwem nie byliśmy, byliśmy zaręczeni żyliśmy razem przez 6 lat, ja mam córkę 9 latek z poprzedniego krótkiego związku, którą razem wychowywaliśmy. Mój ex odszedł 12 czerwca a ja  z córką umieramy  z bólu i tęsknoty. Znalazł inną i odszedł bez słowa wytłumaczenia tak boli. Córka pyta dlaczego z nią nie chce się widywac ? a on ma nas gdzieś bawi się z inną a My cierpimy, skrzywdził dziecko i nic sobie  z tego nie robi. Nie umiem zyć bez niego pomocy!!!

Kochana, bardzo bym chciała pomóc Tobie, sobie i innym kobieta w naszej sytuacji, ale nie wiem jak, bo to jest cholernie trudne sad Ja zyje nadzieja że wszystko sie jakos poukłada, razem z nim, lub bez niego, ale sie poukłada.
Masz ze swoim ex jakis kontakt, rozmawiacie??? Jak on ocienia ta całą sytuację? Powiedział coś, dlaczego inna a nie Ty?

Nie mam żadnego kontaktu z moim ex od ponad 3mcy żadnego raz próbowałam z nim porozmawiać ale powiedział, że nie ma o czym i że układ sobie życie na nowo. A dlaczego wybrał tamtą ? nie wiem kim ona jest i dlaczego,  z tego co powiedział cytuje co mieliśmy przezyć razem już przezyliśmy, z tobą nie da się żyć, ja potrzebuje zmian znudził mnie ten związek nie kocham Cię. Ja odpowiadam sobie w głowie na pytania dlaczego?
- to taki typ człowieka, że nie wie czego chce chodź mówi, że wie
- ma 34 lata jest niezdecydowany szybko się odkochuje i nudzi
- po tym jak pracuje w norwegi i zaczał zarabiać większe pieniądze stwierdził, że stac go na każdą kobietę a nie będzie żył  z
jedną
- chce kobiety bez dziecka która będzie spłacała  z nim kredyt
- pochodzi z rozbitej rodziny nie miał wzoraca rodziny i się gubi nie chce ślubu albo raz chce raz nie

Nie wiem, z jednej strony się cieszę, że odszedł z drugiej bardzo mi go brakuje jako osoby, jego śmiechu głosu wspomnienia bolą

124

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

PRAWDA boli bardzo - ale tak naprawdę NIE MA ZNACZENIA dlaczego jeden z drugim odszedł.
Gdyby kochał toby nie krzywdził. Znaczy NIE KOCHA... Może uczucie się wypaliło, może nie było zbyt głębokie, może mu się tylko wydawało, że kocha albo zwyczajnie nie umie kochać (nikogo poza sobą).
Co za różnica. Do uczuć ich nie zmusicie a uzyskanie odpowiedzi (jak w wypadku Tiny - BO PRZECIEŻ ODPOWIEDZIAŁ dlaczego!) i tak niczego nie zmieni. Mleko już się rozlało. Zostaje Wam zająć się odbudową własnego życia - już samoistnego, bez ich udziału.
Trzymajcie się cieplutko i zamiast IM poświęcać swoje myśli - pomyślcie o sobie - jak teraz będziecie żyć (oni to już wiedzą - a Wy?)

125

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Anhedonia napisał/a:

PRAWDA boli bardzo - ale tak naprawdę NIE MA ZNACZENIA dlaczego jeden z drugim odszedł.
Gdyby kochał toby nie krzywdził. Znaczy NIE KOCHA... Może uczucie się wypaliło, może nie było zbyt głębokie, może mu się tylko wydawało, że kocha albo zwyczajnie nie umie kochać (nikogo poza sobą).
Co za różnica. Do uczuć ich nie zmusicie a uzyskanie odpowiedzi (jak w wypadku Tiny - BO PRZECIEŻ ODPOWIEDZIAŁ dlaczego!) i tak niczego nie zmieni. Mleko już się rozlało. Zostaje Wam zająć się odbudową własnego życia - już samoistnego, bez ich udziału.
Trzymajcie się cieplutko i zamiast IM poświęcać swoje myśli - pomyślcie o sobie - jak teraz będziecie żyć (oni to już wiedzą - a Wy?)

Ja nie wiem jak żyć zyje bo mam córkę zyję bo zyje, żyłam dla nas dla niego, kiedyś tak sie wspieraliśmy wiem kiedyś, życie on poszedł dalej a ja cierpię i rozkminiam za wiele razy pokazałam mu, że może wrocić do mnie co by nie zrobił to był błąd sama mam za swoje

126 Ostatnio edytowany przez Maru (2012-09-24 19:10:03)

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Trzeba wiedzieć,że ludzie są różni, m.in.są jednostki patologiczne...http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_dyssocjalna

Myślę,że gdyby nasi partnerzy mieli dobrze z głową to by tak z nami nie postąpili, a więc poniekąd było to nieuniknione ....

127

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Mi sie wydaje, ale to oczywiście tylko w moim przypadku, że duża role niestety odgrywa kochanka. Znam doskonale mojego męża, jak nikt inny na świecie i wiem że to co on teraz mówi, wygaduje, to nie są jego słowa, a jej, to ona mu mówi co ma robić, jak postępować, a on pod jej dyktando tak też czyni ;((( kilka razy widziałam ich rozmowy na FB, to co ona plecie jest straszne, jak go buntuje i nastawia przeciwko mnie, a przecież ja nic złego nie zrobilam i nie robie...a on we wszystko wierzy. znam ja i wiem co potrafi wygadywać.

128

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Kochane tak Wam współczuję. Sama nie znalazłam się w takiej sytuacji, ale jak widać nie trzeba wiele by się tak stało. Z całego serca życzę Wam wytrwałości. Marzę byście staly się na tyle samowystarczalne by pokazać swoim '' mężom'', że jesteście wspaniałe, mądre, dzielne, pewne siebie, że potraficie sobie radzić bez nich. Żeby szybko zrozumieli co stracili i, że utracili Was bezpowrotnie. By całe życie cierpieli tak jak Wy!

Jest we mnie taka straszna złosć, wrogość... Zupełnie nie rozumiem jak mogli zrobić swoim najbliąższym taką krzywdę. Modlę się za Was kobietki.

Karolino nie rwacaj do niego... Nie jest Was warty. Jest g***o warty!!!

129

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.
Roszpunka napisał/a:

Karolino nie rwacaj do niego... Nie jest Was warty. Jest g***o warty!!!

Roszpunko, pragne być tak silną kobietą żeby przestać o nim myśleć, żeby przestac tęsknic i rozpaczać, wziąć sie za siebie i żyć dalej, dla siebie i dla synka, tylko w tym życiu będzie jedno wolne miejsce, dla niego, dlaczego ja go tak kocham, dlaczego tak starsznie mi go brakuje??? Nie moge uwierzyc że tak bardzo mnie skrzywdził, że skrzywdził własne dziecko, które było dla niego wszystkim, a wystarczyło pstryknąć palcami i juz pobiegł w ramiona innej. Jak ona sobie to wyobraża?? dlaczego jest taka cholerna egoistką? Czy ona nie weim co czuje ja? moj syn? To jest 13 lat wspolnego zycia!!!! tego nie mozna tak zostawić ;((( i zapomnieć...

130

Odp: Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Niestety Karolino ,można zapomnieć ,zostawić nawet po 13latach. Pamiętaj ,nawet jak go odzyskasz to nie wiem czy nadal będzie tak fajnie. Pozdrawiam :)Trzymaj się.

Posty [ 66 do 130 z 454 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł...odbiła mi Go koleżanka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024