Witam Was dziewczyny, przeczytajcie moją historię.
Byliśmy zakochani do granic bólu; przez 10 lat naszego małżeństwa, ŻADNYCH, ŻADNYCH kłótni, byłam dobrą kochającą żoną, dbałam u męża, on o mnie, był czuły, kochający, dobry itd........
Byliśmy jak 2 połówki, seks, miłość, dzieci, radość, podobał mi się strasznie (jest naprawdę niezły), nie było kasy, to żyliśmy skromnie, tak by nie brakło, nie mieliśmy krzywdy, nie zazdrościliśmy, mieliśmy siebie i dzieci, miłość, która pozwalała wszystko przetrwać. To była miłość jak z filmu. Wielka
I przyszedł kryzys, ja wyjechałam na 8 m-cy, on czuł się opuszczony, został z dwojgiem dzieci, myślę że wtedy coś się zepsuło, myślę że wtedy jego miłość do mnie nieco przygasła. Został sam, z dziećmi, i kobietami wokół siebie. On wtedy zrobił coś złego, nigdy się do tego nie przyznał, ale ja wiem. Czułam się taka opuszczona, zaniedbana, samotna, coś się wypaliło i dopadło mnie zauroczenie. Trwało to 2 tygodnie, ale mąż się dowiedział.
I wtedy zaczyna się moja historia, ja w momencie zrozumiałam, jaki straszny błąd popełniłam. Pojawiła się w naszym życiu wolna przestrzeń, i obydwoje temu nie podołaliśmy. Zaczął się nowy rozdział w naszym życiu, z mojej strony wróciła ta cholerna wielka miłość, spadła na mnie jak grom i kazała przez kolejne 5 lat walczyć o nas. Niestety, chyba się nie udało.
Miałam przyjaciółkę, znałyśmy się 15 lat, jest bardzo do mnie podobna, z wyglądu i zachowania. Wiedziała wszystko o nas, a mój mąż od początku jej się podobał (powiedziała mu to, a on mi - niestety już po wszystkim) i w momencie kryzysu zaopiekowała się nim. Pomału, pomału, drobnymi kroczkami drążyła skałę, napuszczała na mnie, opowiadała kłamstwa, nieprawdę, by mnie znienawidzi . Mówiła, że dbałam tylko o swoje szczęście, a nie szczęście jego. Że jestem odważną, silną kobietą, która patrzy tylko na siebie. Mówiła mu: "ty nie znasz wcale swojej żony, powiem ci kim jest naprawdę". Jest niezwykłą manipulantką, nawet jej były mąż mi powiedział, że jest osobą, do której ludzie lgną, umie słuchać, ma jakiś dar zjednywania sobie ludzi i kierowania ich myślami, nie nachalnie, pomału, tak, że poddają się temu w sposób niezauważony.
Przez rok spotykali się, a ja byłam nieświadoma niczego, jeździliśmy do nich, wspólne obiady, wczasy, a ja o niczym nie wiedziałam, wiedziała o nas wszystko, co dzieje się w naszym domu, bo zapraszała moją córkę na obiadki i wypytywała. Zbliżyła się do mojej córki, chciała jej zastąpić mnie, bo ja zajęta mężem oddaliłam się od mojego dziecka, a ona moją córką manipulowała. Powiedziała mojemu mężowi, że córka mnie nienawidzi, że chciałaby mieć taką mamę jak ona. Wszystko to działo się za moimi plecami.
Zaplotła sieć na moją rodzinę, a ja w ufności niczego nie przeczuwałam. Po 2 latach pojechaliśmy razem na wczasy, z których sama wróciłam wcześniej, mąż wykorzystał pretekst, by mnie z nich wygonić, ale wtedy już wiedziałam, że coś jest nie tak. Mąż tej kobiety wziął na wczasy bilingi z ostatniego roku, nie zdążył otworzyć przed wyjazdem, zrobił to po przyjeździe na wczasy, był w szoku, choć biorąc je coś już podejrzewał, powiedział mi to. Po powrocie mąż się wyprowadził, nie mieszkał z nami pół roku, choć niemalże codziennie przyjeżdżał, kochał się ze mną i mówił że wróci, musi tylko poradzić sobie ze sobą, zobaczyć czego chce w życiu. Poukładać je. Nikt w rodzinie nie wiedział co się dzieje, nawet dzieci, jakoś udało mi się to ukryć. A ja wierzyłam w jego słowa, dzisiaj wiem, że był przez ten czas ze mną i z nią. Wrócił na święta do domu, i miało być dobrze. Niby było ok, ja się starałam, a mój mąż coraz więcej pracował, ciągle zostawał po godzinach, brał dodatkowe zmiany za kolegów. Przed komunią mojej córki powiedział mi, że idzie na noc do pracy, bo kolega go prosił, żeby wziął dyżur za niego, nie chciałam żeby szedł, bo miałam dużo pracy w domu, robiłam komunię sama, chciałam żeby mi pomógł. Poszedł. Rano zadzwonił do mnie jej mąż, zapytał jak jest między nami, bo mój mąż tę noc spędził u niej. To był cios. I znów zamydlił mi oczy, że to nieprawda, że on mnie kocha i że nigdy już taka informacja do mnie nie dotrze, a ja chciałam w to wierzyć i znów zaufałam. Kupiliśmy działkę, zaczęliśmy się budować, właściwie to ja, bo on był dużo mniej zaangażowany. Od początku budowy ciężar spadł na mnie, zawsze powtarzał, ty wiesz lepiej, ty czytasz o tym, jesteś kochanie skarbnicą wiedzy, ty decyduj, ty buduj. I tak było. Gdy wykańczaliśmy dom wyjechał na szkolenie 4 miesięczne (u niego w pracy to standard), a ja wykańczałam dom, musiałam zajmować się naszymi dziećmi, elektrykami, tynkarzami, kafelkarzami, hydraulikiem, kupować kafle, wanny, umywalki, itd. i normalnie pracować. Poradziłam sobie . Po prostu ja ten dom wybudowałam - Tak bardzo chciałam wynagrodzić to co zrobiłam , winiłam tylko siebie , zresztą on mi ciągle powtarzał , że to moja wina , czemu go zostawiłam , czemu wyjechałam ( tamta oczywiście nigdy by go nie zostawiła, tak mu powiedziała ) byłam przy nim zawsze , on wiedział jak bardzo go kocham i to pozwalało mu mnie krzywdzić i oszukiwać .
Minął kolejny rok ,mąż jakby mniej pracował , za to zaczęły się wyjazdy do Austrii , wyjeżdżał na 2-3 dni , 4 razy w miesiącu. Nie chciałam tego , ale powtarzał że potrzebujemy pieniędzy , że tyle jeszcze do zrobienia w domu .Szykowałam mu kanapki na drogę , płakałam jak wyjeżdżał Słał esemesy że kocha , że tęskni , ze właśnie dojechał , ze już wraca . Ze jestem promykiem słońca, że ........ Mieszkaliśmy już w naszym nowym domu , i znów powiedział że wyjeżdża na szkolenie 3 miesięczne , zostałam sama z dziećmi , a on dzwonił i zapewniał o miłości . Wrócił i wtedy okazało się że muszę wyjechać ja ,też na 3 miesiące ( pracujemy w służbach , stąd te szkolenia) I wtedy się zaczęło . Ta wywłoka przyjechała do mnie i powiedziała , ze spotyka się z moim mężem od 3 lat , że nie było żadnych szkoleń, wyjazdów do Austrii , ze cały ten czas był u niej , ze mieszkał z nią . I że właśnie wynajeli mieszkanie i mieli się do niego wprowadzić , a on powiedział jej że ja wyjeżdżam , i on nie może . Chyba mu nie uwierzyła , przyjechała mi wszystko powiedzieć i zapytać , się , czy naprawdę wyjeżdżam .
Spytała się , wiesz gdzie twój mąż był przez wszystkie te lata , gdzie był jak dom budowałaś , u mnie był , mieszkał ze mną , przynosił mi pensje . I chciała konfrontacji , chciała go zdemaskować , bo ją też oszukiwał ( ale wchodząc w moje małżeństwo , musiała się liczyć z tym), nie chciałam go tak poniżyć , nie zgodziłam się . Zadzwoniłam i powiedziałam że wiem wszystko , że wszystko mi powiedziała .
Spotkaliśmy się , powiedział że po tym co mi zrobił to chyba już koniec , a ja tak bardzo go kochałam , dałam szansę , kolejną , wrócił po 2 tygodniach . Pewnego dnia powiedział mi , że kolega prosił żeby pojechał do Austrii( wcześniej mówił że te wyjazdy czasem były naprawdę -KŁAMSTWO ) Pojechał , a ja w poniedziałek dostałam telefon od tej wywłoki , że mój mąż się z nią szarpał , żebym sobie po niego przyjechała , bo został gdzieś w lesie 100 km od domu . Zadzwonił , po 6 godzinach dotarł do domu , błagał , ze chce zacząć jeszcze raz . Był posiniaczony , pogryziony bo ona go złapała na pisaniu esemesów do mnie ( no bo niby był w Austrii)
. Pojechaliśmy na obdukcję i po auto które zostało w lesie , a ona w tym czasie przyjechała do mojego dziecka , i powiedziała mu prawdę, że nie jeździł na szkolenia .Gdzie był wtedy . Ze tatuś nigdzie nie pojechał , ze był a nią na weselu , dziecko nie wierzyło , więc pokazywała zdjęcia tatusia w garniturze , chciałam iść na policje i zgłosić prześladowanie mojego dziecka Nie zgodził się , powiedział że od dziś będzie ją chronił .
Przyszedł czas i wyjechałam na szkołę, a on znów się z nią spotykał , moja córka wciągnięta była we wszystko , na zdzira zabierał ją na zakupy , zaprosiła na obiad ( powiedziała mojemu mężowi że córka ma 14 lat i jest już na to gotowa ) , matka była daleko , a oni robili co chcieli , dzwoniła do córki i pytała się , czy może tatę porwać na 2 godziny na piwo , jak się czuło to moje dziecko , była osaczona , musiała to znosić bo mnie nie było . Powiedziała mi -mamo , nie mogłam Ci powiedzieć , co byś zrobiła , nie mogłaś wrócić . Nie mogłam ci tego powiedzieć . Jak wracałam na weekend to mąż szedł do tego wynajętego mieszkania , twierdząc , ze musi być sam , że musi zatęsknić za mną , zobaczyć czy kocha .Całował mnie i jechał , a co robił , mieszkał tam z nią . Oszukiwał i tak strasznie kłamał , wykorzystywał moją miłość , ufność. Ja bym tak nie umiała .
I znów wrócił na święta do domu , i znów było dobrze , do czasu jak go z nią nie spotkałam na wieczornym spotkaniu po pracy( niby dłużej w niej został). Pojechałam sprawdzić , wiedziałam gdzie się umawiali , nie mogłam sama siebie oszukiwać , jechałam i modliłam się żeby nie było jego auta . A ONO TAM STAŁO . Nie rozmawiałam z nią . Odjechałam , a jak wrócił do domu wyrzuciłam . Wyprowadził się do matki , powiedział mi że to nie jego dom , ze już dawno go w nim nie ma , że mnie nie kocha , ze będzie mi pomagał , ale nie umie bez niej żyć . Wrócił po miesiącu , Już nigdy , nigdy się z nią nie spotkam , kocham Cię, jesteś cudownym człowiekiem , dobrym , kochanym . Chcę być z Tobą , ona jest zła .
I znów go złapałam w marcu na pisaniu esemesów,
w kwietniu ,
chciałam odejść ,
znów tłumaczył się ,że ona pisze , że on mnie kocha , że chce być z nami i ..........było cudownie , do sierpnia , znów stał się jakiś obojętny, wiecznie miał zajęty telefon . Postanowiłam sprawdzić biling, i znów szok , po 30 esemesów dziennie do niej , rozmowy maile .
Kazałam się wyprowadzać .
Mieszka ponad miesiąc poza domem , nie wiem czy sam , czy z nią (ona 3 lata temu rozwiodła się z mężem , ma 2 dzieci 13 i 17 lat) , twierdzi że sam . Przyjeżdża do domu i zachowuje się w miarę normalnie , mówi do mnie zdrobniale , wymsknie mu się KOCHANIE , na wyjście przytula i pocałuje . On wie , że jeżeli będzie chciał wrócić , to ma drogę otwartą . Nie mogę przestać go kochać , Kocham tego mojego męża sprzed lat , nie tego kim jest dzisiaj , Został mu wyprany mózg . Nie dociera do niego krzywda jaką ona zrobiła mnie , mówiąc mi brutalnie o wszystkim( miało to na celu wyrzucenie go z domu , bo on sam nie mógł się zdecydować). Mojej córce , wysyłała rozmowy ojca do niej nagrane na komórkę , jak mówi że żyje obok mnie , a ją kocha . Jak można dziecku wysłać takie rzeczy JAK Wiem że jestem głupia, że pozwalam się krzywdzić . Nie wiem co robić , wykończył mnie psychicznie , zdeptał, sponiewierał i upokorzył OTO moja historia , tragiczna .
Poprawiłam część, z olbrzymiej ilości, błędów.
Proszę, popraw pozostałe. Tekst z licznymi spacjami (również między literą a znakiem interpunkcyjnym) jest bardzo trudny do przeczytania - stąd możliwość uzyskania niewielkiej liczby odpowiedzi.
Zapoznaj się z Regulaminem Forum.
Pozdrawiam
Moderatorka Wielokropek