A mogę się tam dołączyć?
To może i mnie ktoś usunął a ja nawet nie wiem.
Cyniczna w 100 % popieram Twój ostatni post! Po co się kłócić jak można sobie pogadać, wymienić się opiniami. Mi to forum dało baaardzo dużo i szkoda mi że tak się tu dzieje ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Wypowiedzi na forum to doświadczenia i opinie użytkowniczek, a nie porada medyczna. W sprawach zdrowia skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Przebieg ciąży od 1 do 9 miesiąca
Strony Poprzednia 1 … 255 256 257 258 259 … 321 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
A mogę się tam dołączyć?
To może i mnie ktoś usunął a ja nawet nie wiem.
Cyniczna w 100 % popieram Twój ostatni post! Po co się kłócić jak można sobie pogadać, wymienić się opiniami. Mi to forum dało baaardzo dużo i szkoda mi że tak się tu dzieje ![]()
Podobne tematy
taka kolej rzeczy chyba. Dziś coś jest a jutro tego nie ma.
Ewelina a jak tam Malutka? jesteście w szpitalu jeszcze ?
tak:-(dziś doszła ci biegunka:-(napisałam w nowym wątku wszystko.nie mam jak skopiować bo pisze z telefonu
Kochane ale my jesteśmy już mamami...i tylko to spowodowało, że założyłam tamten wątek
powtarzam jeszcze raz - to forum jest dostępne dla każdego zatem wątek również.
Co do usuwania na FB - co kto lubi...jeśli komuś to ma pomóc to luzik guzik ![]()
Ja też jestem zdania, że niech się dalej bawią. Ja zmieniam piaskownicę ;-).
a mi to obojętne mogę się udzielać i tutaj i w watku Zielonego domka jesli moge oczywiście ? ![]()
Jezu... przestańcie pytać, czy możecie...
To jest wątek otwarty dla wszystkich mamusiek...
Domek wyraźnie napisała.
No pewnie ![]()
Penny....no na pewno maja skok....Ogolnie to jestem przerażona, skoro ten skok będzie tyle trwał....
Cyniczna, wiem, ze czasem trzeba złapać trochę oddechu....Postaram się wychodzić od czasu do czasu
Malpa, my mamy plan prawie wszystko robić sami, tym bardziej, ze mój mąż chętnie mi w tym pomoże
No ostatnio jak byliśmy w sklepie to mój powiedział że będziemy takie słoiczki kupować, ja się na niego poparzyłam i w czoło popukałam, mam płacić 5 zł za przecier jabłkowy w słoiku? Za tyle zrobię ponad kilogram i przynajmniej będę wiedziała co tam jest.
Penny są mleka i kaszki bez dodatku cukru można go uniknąć, pytanie też ile tego cukru jest tych dosładzanych bo jeżeli odrobinka ok nie ma problemu, ale na przykładzie głupich płatków śniadaniowych mogę sobie tylko wyobrazić ile cukru będzie miała taka kaszka, a że mam cukrzycę która idzie u mnie po rodzinie to muszę szczególnie uważać aby moje dziecko nie skończyło tak jak ja, więc z cukrem będę ostrożna, kaszki będę robiła sama i czemu nie miałyby być słodkie? Ale mogę je posłodzić fruktozą która ma IG 20 a nie białym cukrem.
Nie mam pojęcia czy będę mogła w ogóle karmić piersią i szczerze mówiąc mam poważne wątpliwości czy ja w ogóle donoszę tą ciążę, ale powiem Wam że jak przejrzałam skład niektórych produktów dla kilkumiesięcznych dzieci to się załamałam, cukier, więcej cukru sztuczne aromaty typu wanilina (KTÓRA ZNAJDUJE SIĘ W REJESTRZE NIEBEZPIECZNYCH ZWIĄZKÓW CHEMICZNYCH, A MIMO TO DODAWANA JEST DO JEDZENIA, mało tego jeden Japoniec wymyślił jak pozyskiwać wanilinę z krowich placków, mniam mniam mniam).
To co wciskają nam i naszym dzieciom do jedzenia to jedna wielka paranoja, rzeczy które właściwie są niejadalne i niebezpieczne, trują nas każdego dnia. Pomyślicie sobie pewnie że jestem wariatką, ale odkąd zachorowałam zaczęłam czytać dokładnie każdy skład i wierzcie mi to co odkryłam jest straszne. Samo to ile dzieci obecnie a ile kiedyś choruje na alergię, coraz więcej, a czego również jest coraz więcej? Śmieciowego żarcia w których cukier to akurat najmniejszy problem, za to pełno w nim substancji potencjalnie niebezpiecznych i wywołujących alergię.
Małpa, nie jesteś wariatką, ale po poście widać, że możesz mieć lekką obsesję.
Mówisz o przecierze jabłkowym... wszystko fajnie, ale 4 miesięczne dziecko zje takiego przecieru parę łyżeczek. Nie więcej.
A słoik, w którym będzie przecier, jak już otworzysz, to albo zjesz wszystko, albo resztę wyrzucisz.
Ale nie muszę go tyle robić mogę kupić jedno jabłko i zrobić z niego mało przecieru, chodziło mi o same przeliczenie że w takim słoiczku to jedno jabłko albo i nawet mniej kosztuje 5 zł, totalnie nie opłacalne.
A no i przecież takie słoiczki możemy zrobić sami, wysłać malucha do babci i zrobić marchewki, jabłuszka, ryżyki z kurczaczkiem, jest szybko, jest pod ręką, w małych słoiczkach, tylko jak zrobimy sami o wsad do takiego słoiczka to mniej jak 2 zł, a nie 5 czy 6.
Ale nie muszę go tyle robić mogę kupić jedno jabłko i zrobić z niego mało przecieru, chodziło mi o same przeliczenie że w takim słoiczku to jedno jabłko albo i nawet mniej kosztuje 5 zł, totalnie nie opłacalne.
Spoko. Ale na upartego, jakby przeliczyć, ile zużyjesz wody, prądu... To wyjdzie drożej, niż jeden głupi słoiczek.
Ja uważam, ale to tylko moje zdanie, że nie opłaca się gotować samemu tak małemu dziecku. Zacznę, gdy synek będzie miał roczek i będzie szamał porządne porcje.
Jedyne, co daję swojego, to marchewkę z ziemniaczkiem, kompocik jabłkowy i jabłuszko utarte. Resztę kupuję w słoiczkach. Mają atesty, więc na pewno trujące nie są.
Ogólnie jestem zdania, że to jest tak, jak ze starszym dzieckiem - w domu dasz marchewkę, a dziecko po drodze do szkoły kupi sobie chipsy.
Małpa gdzie chcesz kupić to jabłko? chyba nie w markecie? ba nawet nie w warzywniaku,wszak one wszystkie pryskane,dałam raz swojemu dziecku takie,kiedyś tam na poczatku jak zaczął jeść coś innego niż mleko,na drugi dzien był wysypany przez te nawozy zawarte w tym jabłku,więc jechałam na poczatku na słoiczkach owocowych ,bo sezon jabłkowy z naszego ogrodu był przed nami het het
Hmm nie zgodzę się jeśli zrobię takie danie pod kątem pasteryzacji gotuje je jednym garnku potem pasteryzuje (ja robię to w piekarniku) i już, zużycie energii nie będzie duże i cena za jedno danie nie będzie taka wysoka. Ponadto nasze mamy nie miały takich słoiczków i jakoś sobie radziły.
Argument że dziecko i tak w szkole zje chipsy to dla mnie żaden argument, to nie znaczy że ma jeść je i w szkole i w domu.
Dając dziecku samą marchewkę do pochrupania na pewno nie zachęcimy go do jedzenia warzyw. To tak jak ze szpinakiem byłam jedynym dzieckiem w mojej grupie w przedszkolu która lubiła szpinak, koleżanki i koledzy ble nie doble, tylko co się okazało że mamy reszty dzieci ten szpinak po prostu gotowały i do widzenia, moja mama doprawiała go jajkiem, mlekiem, był pyszny i jak kiedyś zaprosiłam koleżankę na obiad to polubiła szpinak mimo że nigdy go nie lubiła.
Nie uchronimy dzieci przed wszystkim, słodkie jedzenie czy fast foody też są dla ludzi, ale pewne rzeczy możemy ominąć bo jeśli zrobimy je sami będą zdrowsze, nawet taki głupi hamburger zrobiony w domu z dużą ilością warzyw będzie smaczny dziecko będzie miało frajdę, a nie zje przy tym starego oleju i innych śmieci, tak samo z kebabem gdzie w kupnym największym problemem jest sztuczny sos na zagęstnikach, zróbmy go sami z własnym sosem i już zupełnie co innego, dziecko ma frajdę a nie je przy śmieci. Jedząc wszystko nadal możemy jeść zdrowo o ile zadbamy o części składowe jedzenia.
Małpa gdzie chcesz kupić to jabłko? chyba nie w markecie? ba nawet nie w warzywniaku,wszak one wszystkie pryskane,dałam raz swojemu dziecku takie,kiedyś tam na poczatku jak zaczął jeść coś innego niż mleko,na drugi dzien był wysypany przez te nawozy zawarte w tym jabłku,więc jechałam na poczatku na słoiczkach owocowych ,bo sezon jabłkowy z naszego ogrodu był przed nami het het
Nie Lena, w sadzie zaraz za miastem, mieszkam na zadupiu co ma swoje wady ale i zalety bo żaden problem kupić wiejskie jajka, kurkę, świnkę czy jabłuszka prosto od gospodarza.
ja nie mówię ze masz kupować cały czas słoiczki,ja sama je kupowałam ale owoce i to tez nie długo
te obiadki w słoiczkach dawałam przez pierwszy miesiąc takiego jedzenia a potem jesli nie było czasu gotować bo gdzieś bylismy
tak więc moje 2 dziecko jadło domowe jedzenie od 5 miesiąca,nie powiem tego o starszym bo słoiczki jadł do roku a to uważam za swój błąd
ale wiadomo uczymy się na błędach dlatego przy drugim dziecku popełniłam ich juz dużo mniej ![]()
prawdą jest że nie uchronimy dzieci przed wszystkim
Oczywiście że nie, ale możemy robić wszystko by nasze dzieci były jak najbardziej świadome i myślące, żeby wiedziały co jest dla nich dobre a co nie, na pewno nie raz zboczą z drogi którą my byśmy chcieli by podążały, ale być może też nasze rady kiedyś im pomogą i być może kiedyś moja córka czy syn w sklepie zastanowi się kilka razy zanim kupi słodki napój pełen chemii,a jeśli nie cóż trudno, ale przynajmniej ja zrobię co mogę by zamiast tego paskudztwa moje dziecko wybrało sok i było świadome tego czym nasze wybory mogą skutkować.
Co do słoiczków to jeszcze nie przestudiowałam składu żadnego z nich myślę jednak że nie są szkodliwe i nic się nie stanie jak z braku czasu podamy dziecku jedzonko ze słoiczka. Mnie przede wszystkim rozwala cena tych słoiczków i osobiście wolę ugotować jedzonko sama, wsadzić w słoiczki a za oszczędzone pieniądze kupić dziecku zabawki, a nie płacić za to że jakiś producent przetarł jabłko kosztujące 50 gr a sprzedaje je za 5 D: Przetrzeć jabłko mogę sama, a w ciągu miesiąca mam nie małe oszczędności na to by sprawić dziecku frajdę.
I też żeby nikt nie pomyślał że będę matką psycholem, nie, jasne nie będę miała czasu będę w podróży kupię i słoiczek, dziecko będzie chciało napić się coli ok niech się napije, ale nie 2l dziennie a znam i takie przypadki, trzeba znaleźć złoty środek a to nie łatwe ![]()
Małpa... ja rozumiem Twoje pobudki, ale Ty nie mnie masz namawiać do jedzenia zdrowo, tylko w przyszłości swoje maleństwo.
Przykro mi, ale dzisiaj wszystko jest naszpikowane chemią - nie masz żadnej pewności, że jabłka, które podajesz dziecku są ok - chyba, że pochodzą z Twojego sadu i nie były niczym pryskane.
W innym przypadku o wiele zdrowiej jest dać dziecku słoiczek. Przynajmniej masz pewność, że nie ma w nim ołowiu i pestycydów...
He, dyskusji o jedzeniu ciag dalszy
I choc szkoda mi, ze sporo osob zniknelo z naszego watku to naprawde ciesze sie bardzo, ze wlasnie mozemy o tym dyskutowac majac zupelnie rozne koncepcje i jakos jak widac nie oznacza to, ze od razu sie nienawidzimy ![]()
Otoz Cyniczna, jasne, ze cukru sie nie uniknie
Ale ja chce go oszczedzac Teo jak najdluzej. Fakt, ze czasy mamy takie, ze wszystko dosladzane i pewno gdybym innego kleiku nie znalazla to by ten dostawal. Jednak jak kiedys wspominalam Nestle jest prowodyrem jesli chodzi o dosladzanie zywnosci dla niemowlat bo tworza sobie klientow na przyszlosc - klientow dla swojej bogatej oferty batonikow i innego g.... I otoz znalazlam dzis kleik Bobovity, ktory w skladzie ma jedynie maka ryzowa 100% i witamine B6. Da sie? Da
Sloczki - nie twierdze, ze to zlo. Sa na pewno super wygodne i na pewno Teo bedzie je jadl. Ale gdzie sie uda to wole mu sama ugotowac. Jak czas bedzie oczywiscie tez.
Nie wiem jak jest u was w miejscowosciach, wiem za to, ze na wsiach mozna zawsze znalezc przynajmniej czesc warzyw od rolnika - i jego spytac czy pryskane czy nie. Jak sie nie uda znalezc - to okej, mozna dawac sloiczki. Albo mozna je dawac od razu. Naprawde co kto woli ![]()
W Warszawie nie ma problemu ze znalezieniem tzw. Pana Warzywko
tudziez podjechaniem na bio bazar. Tyle ze tu nie kieruje sie kwestia ekonomiczna bo takie warzywa sa drozsze, mozliwe ze i tak drogie jak sloiczki.
Ogolnie jak mam kupic samego ziemniaka to pewno ze bede wolala kupic sloik i miec z czapki. Ale jak dojdzie mi gotowanie normalnego posilku, zupki czy cos - takiej zupki, ktora mozna sobie na 3 dni przyrzadzic - to czemu nie, wole ugotowac sama z tych - no trudno - drozszych warzyw.
Ogolnie jak wspomnialam w pamietnej czekoladowej dyskusji - dla mnie jest to przerazajace co sie dzieje z naszym spoleczenstwem. Dziewczyny, ostatnio trabili o tym w wiadomosciach, ze polskie dzieci sa najbardziej otyle w Europie. No tak miedzy Bogiem a prawda - z czego to wynika? A no z tego, ze wlasnie dajemy im te slodycze, ze zezwalamy na czipsy w szkole itd. Mi sie to podoba, ze tendencja sie zmienia, ze rodzice walcza ze szkolnymi sklepikami, ze nie zgadzaja sie na automaty z coca-cola w szkolach. Obsesja? Moze. Ale to obsesja w dobrej wierze. Mnie tak jak nie smieszy nieszczesne zdjecie z czekoladka tak nie smieszy mnie widok trzylatka w przedszkolu, ktory sie ledwo toczy a opowiada, ze na sniadanie mama mu robi nalesniki z nutella. A uwierzcie mi, ze w trakcie mojej pracy z dziecmi niepokojaco duzo takich przypadkow widzialam.
Wszystko jest dla ludzi i wszystko jest dla dzieci - pewnie, ze tak. Sa tez rozne predyspozycje, jedno dziecko bedzie wcinalo snickersy i bedzie szczuple a inne od ciasta drozdzowego bedzie tylo - to tak samo jak z doroslymi. Ale nie podwazycie badan, w ktorych mowi sie o tym, ze cukier jest jedna z najsilniej uzalezniajacych substancji dostepnych na rynku. I nie bez przyczyny te wszystkie kaszki sa tak dosladzane - wlasnie po to zeby juz od malenkosci przyzwyczajac do slodkiego.
I dla mnie jesli to naprawde niewielki trud to jest to normalne, ze staram sie tego cukru Teo oszczedzic. Przynajmniej narazie bo naprawde nic nie straci na takim nieszczesnym kleiku bez maltodekstryny
Czy tez nie straci na tym, ze jak bedzie mial rok to upieke mu ciasto marchewkowe zamiasy wciskac w reke rogalika seven days czy inne dziwactwo, ktore z rogalikiem i czekolada ma naprawde niepokojaco niewiele wspolnego
To w kwestii zywienia.
Zas jesli chodzi o watek - sluchajcie, sorry, ale myslalam ze tu rozmawiaja dorosle kobiety
Jesli ktos odchodzi bo nie umie przejsc ponad konfliktem, bo nie umie powiedziec sobie "przepraszam" i isc dalej tylko chowa uraze jakby chodzilo co najmniej o mord na czlonkach rodziny za pomoca lyzeczki od herbaty - to dla mnie nie ma o czym gadac.
Ja jakis czas temu juz nawet napisalam do fragoli wiadomosc, zeby nie czula sie urazona, ze nie ma co sie obrazac - coz, nie dostalam nawet odpowiedzi.
Jesli grono rozmawiajacych ma byc mniejsze ale na tyle zwarte i ufajace sobie, ze najdrobniejsza uwaga czy konflikt nie powoduje rozlamu i focha do konca swiata - to mi takie mniejsze grono odpowiada.
I tez uwazam, ze naprawde sa rozne potrzeby - jeden chetnie uslyszy krytyke bo sie zastanowi albo sie czegos dowie - inny szuka miejsca, gdzie bedzie mogl slyszec jedynie komplementy i slowa poparcia. Zadna z tych opcji nie jest lepsza ani gorsza. Kazdy moze wybrac.
A tym lepiej jesli watkow jest wiecej - niech kazdy wybierze taki, w ktorym sie czuje najlepiej.
PS. A jesli chodzi o usuwanie z fb - to akurat kumam. Jak ktos nie chce sie z kims kumplowac to po co mu on w znajomych
Chociaz ja to chyba nigdy w zyciu nikogo nie usunelam. No oprocz jakichs dziwakow, ktorzy wysylali mi niepoprawne politycznie wiadomosci ![]()
Malpa, ja się z Toba zgadzam, w dzisiejszym świecie nikomu nie można ufać, liczy się zysk, kasa, nikt tak naprawdę nie dba ani o nas ani o nasze dzieci. Obsesja, nie obsesja, ale ja postaram się uchronić dziecko na tyle ile będę potrafiła. Tak trochę z innej beczki - gumy do żucia tez są dla dzieci, niby przeciw próchnicy itd a jaki zawierają syf? http://www.akademiawitalnosci.pl/jedz-pij-zuj-i-cho-ruj-ty-i-twoje-dzieci/#more-749,
w sumie to temat rzeka i każdy ma swoje zdanie na ten temat i każdy robi jak uważa
. Tez mówiłam, ze mój mąż to świr z tym odżywianiem, ale powoli mnie przekonuje, tym bardziej, ze na każde pytanie już ma odpowiedz i myśli jak to wszystko ominąć i wykombinować by było jak najzdrowiej, bo naprawdę to co jemy jest baaardzo ważne.
Co do naszego wątku: Jeżeli dobierze się kilkanaście kobiet, które albo są w ciąży, albo świeżo po porodzie, którym buzują hormony, są niewyspane, zmęczone i często wkurzone na mężów
, to gdy dojdzie do różnicy zdań miedzy nimi, to nie ma bata - musi być spięcie
. Sek w tym, by umieć zapominać, komunikować się dalej i szanować zdanie drugiej strony. Moze emocje opadną i watek odżyje
.
My mamy w sezonie swoje warzywa i owoce, także jestem spokojna.
Ale zimą... cóż, kupujemy to, co jest, ale na bazarkach, gdzie są głównie rolnicy.
Bezpieczniej...
Penny, zgadzam się z Tobą ;-)))
Co do Fragolci, to z tego, co wspominała, to jej nieobecność nie ma nic wspólnego z ową kłótnią. Po prostu ma problemy natury osobistej i chce je najpierw rozwiązać.
I garsc linkow coby nie bylo, zem goloslowna:
http://natemat.pl/14143,polskie-dzieci-w-czolowce-najbardziej-otylych-rodzice-robia-z-nich-grubasow-jak-uchowac-dziecko-od-nadwagi
"Smutne statystyki
To, oczywiście, wizja bardzo pesymistyczna, ale nauka pozostaje bezlitosna. Już w 2010 roku eksperci z Harvardu i MIT obliczyli, że do 2050 roku otyłość szkodząca zdrowiu może być problemem aż 40 proc. Amerykanów, do tego jeszcze 30 proc. mieszkańców Stanów będzie po prostu grubych. Problem otyłości dotyczył również Francji. Teraz "Gazeta Wyborcza" alarmuje - Polacy, przestańcie robić ze swoich dzieci grubasy.
"Otyłość" na liście słów zakazanych. Gruba przesada?
"GW" opiera się na raporcie WHO, sporządzonym na podstawie badań na grupie 207 tysięcy 11-, 13- i 15-latków z 39 krajów, zarówno Europy jak i Ameryki Północnej. Raporcie, który dla Polaków może być wyłącznie niepokojący. Nasz kraj zajął pierwsze miejsce, jeśli chodzi o odsetek 11-latków uważających się za grube. Nadwagę zauważa u siebie aż 43 proc. przebadanych dziewcząt i 33 proc. chłopców. To można by podciągnąć pod wpływ mediów, w których nadal większość osób wygląda jak wyjęte z magazynów o zdrowiu i urodzie, ale niestety - liczby są bezlitosne. Aż 29 proc. 11-latków w Polsce ma nadwagę - pisze "Wyborcza". "
"Co zrobić ze słodyczami
Największy jednak problem stanowią słodycze, czipsy, chrupki, wszelkie niezdrowe smakołyki. - W naszej mentalności słodycze traktujemy jako nagrodę, jakąś formę rekompensaty - wyjaśnia Katarzyna Błażejewska. - Nie umiemy wytworzyć innych mechanizmów nagradzania, a można, zamiast kupować batoniki, pojechać na wycieczkę rowerową lub do kina, na spacer - radzi dietetyczka. Zdaniem właścicielki Studia Dietetyki, powinniśmy uczyć dzieci, że słodycze są takim samym jedzeniem jak każde inne, a nie wyjątkowym rarytasem, który sprawia wyjątkową przyjemność. Wówczas te rzeczy spowszednieją i nie będą tak atrakcyjne.
A jeśli koniecznie chcemy zadowolić dziecko czymś słodkim, to można to zrobić rozsądnie. - Zamiast pączka lepsze lody, najlepiej robione własnoręcznie, bo te ze sklepów są z gorszych produktów. Najlepiej jednak, jeśli już coś podjadać, to warzywa. Jak podkreśla Błażejewska, przekonanie dziecka do schrupania marchewki zamiast batonika będzie trudne i nie nastąpi z dnia na dzień, ale warto spróbować. "
I a propos cukru:
http://kopalniawiedzy.pl/cukier-uzaleznienie-narkotyk-szczur-bulimia,6359
"O miłośnikach słodyczy mówi się nieraz, że są uzależnieni od cukru. Badanie na szczurach pokazuje jednak, że nawet tak niepozorna substancja może rzeczywiście wywołać fizyczne uzależnienie.
Autorami odkrycia są naukowcy z Princeton Neuroscience Institute. Swoje eksperymenty na gryzoniach prowadzili już od wielu lat, dzięki czemu ponad wszelką wątpliwosć wykazali m.in., że zwykły cukier może wywołać dwa istotne symptomy uzależnienia: zwiększenie przyjmowanej dawki oraz zespół objawów charakterystycznych dla odstawienia substancji uzależniającej. Teraz, dzięki nowym badaniom, potwierdzono występowanie kolejnych istotnych objawów: nieopanowanej chęci sięgnięcia po narkotyk oraz nawrotowego charakteru choroby."
Poczytajcie, serio ![]()
Nie jestem typem człowieka który narzuca innym swoje zdanie w jakiejkolwiek kwestii, staram się jednak uświadamiać innym tym co sama wiem z czystej konieczności choroby zwanej cukrzycą, i czasami na prawdę człowiek nie może się nadziwić że w głupim sosie do makaronu jest 30 g cukru na g 100. Pizza? Ależ ja jem pizzę, ale zrobioną z pełnoziarnistej mąki z własnej roboty niesłodzonym sosem pomidorowym, i po takiej cukier mam dobry, po gotowcu 240 najmniej. Da się? Da się, ale to wymaga sporo wysiłku i rozumiem jeśli komuś się nie chce, dla mnie ten wysiłek to konieczność, ale kogo mogę to uświadamiam bo potem jak powiedziałam głupiego ziemniaka do obiadu nie można zjeść, pamiętam pierwsze miesiące od diagnozy papa dla makaronu, dla białej bułeczki dla ziemniaczka. Przez niemal rok nie zjadłam żadnego słodkiego jogurtu, żadnego batonika, żadnych płatków, ostatnio dopiero sobie pozwoliłam bo o dziwo dzidzia we mnie ma na mnie zbawienny wpływ i mój cukier jest dobry nawet jeśli zjem sobie ziemniaczki czy słodki jogurt.
Ja nie krytykuję i nie zamierzam mam które dadzą dziecku coś słodkiego, ja po prostu staram się jeść wszystko także i słodkie ale to co bezwartościowe i śmieciowe staram się zastępować czymś innym. Naleśniki dla dziecka? Jasne ale z mąki pełnoziarnistej a wierzcie mi są pyszne ;p Ciasteczka? Jasne ale z fruktozą nie z cukrem, i już ile kalorii i cukru mniej, jedyny problem to zmobilizować się, zorganizować by zrobić to samemu.
Idę z Moim i pieskiem na spacer nad rzekę, jest taka ładna pogoda ![]()
Polac ten pani bo madrze prawi! ![]()
A Malpa wie to bo ma cukrzyce, zas ja wiem bo zmagalam sie z tym potworem - Candida Albicans czyli rozrost drozdzakow w organizmie.
Efekty - obnizenie nastroju, stany depresyjne, brak energii juz nie mowiac o np nawracajacych grzybicach miejsc intymnych itd itd itd....
http://www.candida.peet.pl/index4.php
O candidzie naprawde polecam poczytac, jak sie czlowiek troche o niej dowie to az mu sie odechciewa jedzenia cukru.
Ale zeby tak cudownie nie bylo - to ja z racji ze rzucam fajki ostatnio wtrabiam slodyczy jak na mnie nienormalnie duzo.
Albo to kwestia uzaleznienia hehe
Im wiecej ich jem tym wiecej ich chce. Ratunku
PS. Z doswiadczenia wiem, ze trzeba zrobic tydzien detoxu, najpierw jest bez cukru ciezko ale potem czlowiek o slodyczach de facto zapomina. A wieczorem przed tv to ja np najchetniej wcinam rzodkiewki ![]()
Malpa ty dopiero jesteś na początku ciąży masz jeszcze sporo czasu do słoiczkow kaszek kleikow itp. Owszem tez mam ogródek i specjalnie mając malego na uwadze z kwiatowego ogródka za rok będzie warzywniak ale wiadomo ze ani czasu ani chęci mi nie starczy żeby gotowac codziennie ani pewni tyle ilosci nie zapewni mi ogródek; )
Candida nie jest i mi obca cukrzyca sprzyja jej rozwojowi.
Penny a w ciąży paliłaś? Szczerze nie będę oceniać ;p
Malpa, mój mąż Cie uwielbia ;p. Podobne macie zdanie ![]()
To ja tylko tak na koniec polecę to http://www.akademiawitalnosci.pl/cukier-juz-nie-krzepi/#more-46
Penny, powodzenia w rzucaniu palenia ![]()
Ja w piątek tez zapaliłam, bo myślałam, ze juz nie będę karmić cyckiem, jednak nałogowcem nie jestem, wiec to była chwila słabości ![]()
Powiem Wam że odkąd zdiagnozowano u mnie cukrzycę i zaczęłam dbać o poziom cukru przestałam chorować, dwa lata temu w okresie od jesieni do wiosny przebyłam 6 zapaleń płuc, dla porównania od wyrównania cukru ani jednego.
No właśnie często jest tak, ze człowiek się opamiętuje dopiero jak zachoruje, a i to niezawsze
. +Dobrze, ze uświadamiasz innych, ja tez byłam głucha na argumenty męża, ale powoli dociera ![]()
Ja Wam powiem że na początku ciąży paliłam normalnie czyli dużo bo o zgrozo nie miałam pojęcia że jestem w ciąży więc paliłam normalnie niemalże dwie paczki, jak tylko się dowiedziałam ograniczyłam do niepełnej pół, ale czuje się fatalnie serce mi szaleje jakby nie miało siły normalne pracować,a plan jest taki że w ciągu najbliższego tygodnia koniec w ogóle (nie rzucałam z dnia na dzień bo lekarz mi to odradził) ale i tak serce świruje to co będzie zupełnie bez nikotyny? Nie chcę truć dziecka, ale mam wrażenie że moje serce zwariuje, a leków brać na wyrównanie nie mogę, efekt jest taki że raz mam ciśnienie 200/ 140 tętno 120 a za 3 minuty mam 75/ 58 tętno 58. Sama nie wiem co gorsze fajki czy serce które szaleje bez nich. Wczoraj miałam to samo było mi duszno serce mi kołatało, uratowałam się kawą i papierosem bo miałam wrażenie że wykituje. Na prawdę chcę rzucić do końca na amen, ale mam wrażenie że mi to nie służy ;/
Cholerne papierosy trucizna jakich mało, ale jak organizm się do nich przyzwyczai do bez nich jest masakra.
Kobra niestety Mój, jest moim totalnym przeciwieństwem, chipsy, cola, białe buły zero warzyw, tyje na potęgę, czuje się coraz gorzej, ale na moje argumenty głuchy.
Malpa, jak tylko wyszedl test pozytywnie (byl to jakis 5-6tc) to rzucilam i nie zapalilam ani jednego do czasu morderczych kolek mojego syna
Teraz pale wlasnie od jakichs 2,5 miesiecy ale szczerze to nie wiem po co, bo nawet mi to juz nie smakuje, wrecz jak czasem wyjde zapalic to po dwoch zaciagnieciach az sie krzywie.
A ze akurat moj maz ma mi sprezentowac komputer (tzn mial mi dac spora czesc kasy a ja dolozyc reszte), a on palenia nie znosi - to umowilismy sie tak, ze dolozy mi wiecej a ja rzuce palenie (sprytna ze mnie bestia bo i tak chcialam to zrobic
).
Kobra, a mnie Twoj maz nie lubi?
Tyle sie tu produkuje, linki wklejam, no wiesz co?!
A candida to straszliwy potwor. W sumie dobrze, ze przypomnialam sobie o niej i troche poczytalam, od razu mi sie odechcialo tych wafelkow ktore kupilam ![]()
No ja niedługo powiem papieroskom papa bo jak zobaczyłam serduszko mojego dziecka to obiecałam sobie i jemu że rzucę, ale chyba pójdę w tym tygodniu do lekarza i powiem o tym wariującym sercu może jednak jest coś co mogę zrobić, bo bywa tak że czuje się tak jakbym miała zaraz zemdleć i nie mam siły normalnie iść bo mnie zatyka :C
Penny, no przecież Tobie już daaaawno pisałam, ze Cie lubi ![]()
fajne tematy dzis poruszacie
sloiczkow martynka nie chciala jesc ale powodem tego bylo to iz byla niejadkiem. Nie wiem czy bede Lence je kupowala zobaczymy. Chipsy na szczescie ja jem je kilka razy w roku musze miec mega ochote to wtedy kupie mala paczke. Martyna po mnie to odziedziczyla i zadko kiedy chce laysy. W szkole dostaje warzywa i mleko z uni.
Slodycze no coz zaczynam walke z nimi bo Martyna ostatnio przegina z iloscia potem nie ma ochoty na zwykle jedzenie.
Ja tez biore sie za soebie od jutra zaczynam biegac o cwiczyc bo waga stoi w miejscu a mam co zrzucic choc nie wiem czy jest sens sie katowac skoro biore eutyrox na tarczyce a nie bylam jeszcE u endokrynologa na badaniach po ciazy
Sama tarczyca nie ma aż tak dużego wpływu na odchudzanie sama ją mam a jak się wzięłam w garść to przed zajściem w ciąże 10 kilo w 3 miesiące samą dietą ![]()
ja paliłam do 10 tyg.wtedy trafiłam na patologie z rozwarciem i rzuciłam z dnia na dzień,potem zapaliłam dzień przed porodem.ukradlam mężowi.:-/mialam po nim gorszego kaca i zawirowania głowy niż po alkocholu.nie brakuje mi ich,pozatym karmie i nie chce truc małej
co do wątku o tej czekoladzie ja nie przeprosiłam więc przepraszam.wiem też że te komentarze tyczyły sie mnie bo ja też umieściłam zdjęcie syna tam jak miał roczek.powiem tak ma 4 lata 110cm 22.5kg waży.lekarz mówi że nie ma nadwagi ale ja myśle że jednak ma.od pół roku nie kupuje mu słodyczy,jedynie moi rodzice,jego ciocie i wujkowie.kupuje mu czasem soczek w kartoniku i słodze mu kaszę bo je jeszcze kaszę manna z mlekiem rano i wieczorem.obiady je z dwóch dań w dużych ilościach myśle że dlatego że jest ruchliwym dzieckiem,nie usiedzi na miejscu,podejrzewam nawet że jest nadpobudliwy
Ewelina moja cora ma 7 lat i wazy 21 kg przy wzroscie 125 cm ma noedowage ale lekarka powiedziala ze moze miec to genetycznie po mnie bo ja zawsze mialam niedowage i moglam jesc pelno slodyczy i nie tylam bo od malego intensywnie kazda wolna chwile poswiecalam sportowi sory za pisownie pisze z tel
Peny w cerfurze jest kleik ryzowy z bobovity nie wiem czy o taki ci chodzi hevhe i maja kaszki na promocji mleczno- ryzowe
Dajcie już spokój z tymi fotkami gdzie tematem przewodnim jest czekolada, przysięgam jak przeczytam o tym jeszcze jedno słowo....
![]()
Domku nie denerwuj sie:-]teraz już wszyscy podchodzą do tego że śmiechem.:-)
Ewelina najwazniejsze ze ty caly czas z nami jestes
Co do wagi Gracjana to pewnie moze troszke zrzucic, na pewno odstawienie slodyczy to dobra decyzja ale skoro lekarz mowi, ze nadwagi nie ma to raczej nie ma sie czym przejmowac
Asia, widzisz, ja bylam niejadkiem totalnym jako dziecko i wlasnie dlatego moja mama nie dawala mi slodyczy w ogole. Na zasadzie - nie chcesz jesc to nie jedz ale slodyczy nie bedzie. A ja wolalam nie jesc nic. Chuda bylam zawsze ale i zdrowa jak ryba. A w efekcie teraz nie jestem wcale jakims wielkim fanem slodyczy ![]()
Ja się nie denerwuję, też biorę to na śmiech ![]()
Małpa, teraz, to mnie trochę zabiłaś
))))
Zdrowe żywienie, ok. Ale dwie paczki fajek dziennie? Zabijasz się.
Ja też palę, ale niewiele. No i w ciąży nie paliłam. Dowiedziałam się o niej w 4 tygodniu i od razu rzuciłam.
Nie no już nie palę dwóch paczek
paliłabym ale nie będę truć dziecka, dlatego do środy koniec z nawet tym pół paczki chociaż tak jak mówię nie wiem jak moje ciśnienie na to zareaguje bo już jest kiepsko ;/. Nie rzucam z dnia na dzień zwłaszcza że wciąż mam przed oczami sąsiadkę która tak zrobiła i zmarła z powodu wylewu :C
ja już dam sobie spokój z wątkiem o czekoladzie,ha ha
tak jak penny napisała,dzieci sa różne jednemu nadmiar szkodzi drugiemu nie,zresztą to nawet nadmiar nie musi być
moje słodycze jedzą co nie znaczy że na okrągło, i tyle w temacie tym ![]()
co do papierosków no ja paliłam od 16 roku życia,rzuciłam jak 8 lat temu sprowadziłam się do domu mojego /M/ on nie cierpi fajek,kumplom w pracy wyrzucał nawet popielniczki,więc stwierdziłam że nie będę latała po polach i lasach żeby sobie zapalic papierosa i rzuciłam
i dzieki Bogu,nie załuję,jakieś pół roku zapaliłam ,myslałam że zwrócę
a juz nie moge zdzierżyć smrodu fajek które ludzie sobie sami kręcą ,jestem zdania że lepiej w takim przypadku wcale nie pali
Małpa o mato rzuc ty to palenie lepiej,2 paczki to ja miałam na 2 tygodnie ![]()
No rzucam rzucam
tylko niestety fajki choc szkodzace na jedno regulowaly mi wariujace od zawsze cisnienie bez nich i bez kawy jest tragicznie ;/ Do niedzieli z pół paczki robię 0, psychicznie dam radę tylko nie wiem co na to moje ciśnienie powie jak i tak już szaleje.
Penny, jak tam Teo i jego skok?
. U nas jakby lepiej, ale nie chce zapeszać....Dzis była praktycznie na cycku. Tyle, ze musiałam wcześniej ja uspokoić jakoś, włączyć pozytywkę, przygasić światło i oszukać smoczkiem. Udało się. Wiecie, ja przy butli kompletnie nie wiem co robić. Tak jak jest niespokojna, zawsze był cyc i spokój, wyciszała się. Zobaczymy jak to dalej będzie. Dzis był mąż wiec na zmianę się zajmowaliśmy, wiec i ja miałam więcej energii by ja zabawiać, zobaczymy jak będzie jutro jak będę sama. Ogólnie dalej jest bardzo energiczna i wymagająca
.
Martyna, co tam u Ciebie?
MM, wszystkiego najlepszego ![]()
Lena, jak ja kiedyś popalałam, to mój facet tez mnie ścigał, ale całkiem rzuciłam jak zaczęłam uprawiać sport, bo przez te fajki kondycja była gorsza. Wracać do fajek nie zamierzam, bo zdrowia szkoda i tez ze względu na córkę. Pamiętam jak ja byłam malutka i zobaczyłam pierwszy raz ojca z fajka i się rozpłakałam bo wiedziałam, ze to jest złe ![]()
Kobra ja rzucilam fajki bo mnie scigal, teraz sie ciesze bo faktem jest ze moja mama zmarla na nowotwor płuc a paliła wczesniej
tesciu jest po dwoch zawałach, kardiolog powiedzial ze jak bedzi palil to ma sie u niego nie pokazywac, nie pali od 4 lat
no i ten smrod dzisiaj mnie odrzuca ;-)
Małpa, jakoś to przeżyjesz.
Teraz najważniejszy jest dzidziuś i jego zdrówko.
Kobra, dzis to jakos skok dziwacznie na Teo zadzialal. Marudzil ale w granicach normy - za to dwa razy niemal pod rzad spal po 1,5h co totalnie mu sie nie zdarza
Przerwa pomiedzy to bylo moze z 45 min. Dziwne na maksa
Zobaczymy co to bedzie w nocy ![]()
Super, ze Ola znowu je z cycka chociaz podziwiam Cie, ze tak sie gimnastykujesz zeby chciala jesc. Poza tym zazdroszcze Ci jak i kazdemu czyje dziecko akceptuje smoczka. Arghhhhh!!!!
PS. Mam w domu kolekcje - juz 25 smoczkow. Caly czas wierze, ze ten kolejny, ktory kupie to bedzie wlasnie TEN
Niestety mina Teo, kiedy probuje mu go dac jest calkowicie jednoznaczna
Chyba sobie z nich zrobie naszyjnik ![]()
Jasne że przeżyje o ile nie wykończę się nerwowo te plamienia te bóle a USG za ponad 5 tygodni...
Jasne że przeżyje o ile nie wykończę się nerwowo te plamienia te bóle a USG za ponad 5 tygodni...
Teraz to nie bóle... Poród - to dopiero boli :DDD. Chociaż mnie najbardziej bolało badanie rozwarcia... Jakby mi ktoś druta wkładał... Jak sobie przypominam, to mam ciary.
Małpa69 napisał/a:Jasne że przeżyje o ile nie wykończę się nerwowo te plamienia te bóle a USG za ponad 5 tygodni...
Teraz to nie bóle... Poród - to dopiero boli :DDD. Chociaż mnie najbardziej bolało badanie rozwarcia... Jakby mi ktoś druta wkładał... Jak sobie przypominam, to mam ciary.
Cyniczna nie załamuj dziewczyny jeszcze bardziej ![]()
A tam... Każda ciężarna musi przez to przejść. Wiadomo, że miło nie będzie.
Ale dla mojego synka przeszłabym przez to jeszcze kilka razy.
O matko tu nie o to chodzi że boli ja jestem odporna na ból miałam tak bolesne miesiączki na które nie raz ketonal w zastrzyku dostawałam bo ból przechodził na plecy i nie mogłam się ruszyć, że to co mam teraz to pikuś, tu nie o to chodzi że boli tu chodzi o to że się boję że coś jest nie tak i to wykańcza mnie psychicznie, a jeszcze tyle tygodni nie będę nic wiedziała.
na początku bóle są normalnym objawem rośniecia macicy.tak gadał mi cały czas mój lekarz-aż w końcu trafiło tak że mój był na urlopie i trafiłam do innego,przeprowadził najpierw wywiad i powiedział że w ciąży nic nie powinno boleć,jedynie piersi.każdy ból trzeba konsultować.okazało się że mi szyjka się skraca ale dzięki końskim dawkom magnesu i luteiny dotrwałam do 37 tyg.ale co lekarz to inna opinia.mało jest teraz lekarzy z powołania którzy naprawdę martwią się o ciężarne
Mnie piersi nie bolą nic mnie nie boli po za dołem brzucha, także przy kichaniu, kaszlu, wyprostowaniu się itp. Luteinę też biorę o magnezie nic mi nie mówił, co nie zmienia faktu że mam wrażenie że facet przyjmuje na odwal się.
Teraz to nie bóle... Poród - to dopiero boli :DDD. Chociaż mnie najbardziej bolało badanie rozwarcia... Jakby mi ktoś druta wkładał... Jak sobie przypominam, to mam ciary.
Aaa!! Cyniczna, ale mi przypomnialas ;( mnie tez najbardziej bolało badanie rozwarcia...
A mój synek strajkuje przez ta cholerna zmianę czasu ;/
A ja nie mogę zasnąć boli to się martwię teraz nie boli to też się martwię, z bezsenności zrobiłam listę rzeczy do kupienia i tak mnie natknęło skąd wiadomo że będę miała pokarm i będę mogła karmić piersią? Czy lepiej od razu na dzień dobry kupić chociaż jedną butelkę i mleko modyfikowane?
I pytanie na przyszłość, czy do porodu golenie krocza jest konieczne? Nie należę do zbyt włochatych osób to też nigdy tego nie robiłam (a właściwie zrobiłam raz i potem długo tego żałowałam) załóżmy że się nie ogolę to czy w szpitalu mogą mnie do tego zmusić czy mogę im powiedzieć żeby spadali na bambus
?
A ja nie mogę zasnąć boli to się martwię teraz nie boli to też się martwię, z bezsenności zrobiłam listę rzeczy do kupienia i tak mnie natknęło skąd wiadomo że będę miała pokarm i będę mogła karmić piersią? Czy lepiej od razu na dzień dobry kupić chociaż jedną butelkę i mleko modyfikowane?
I pytanie na przyszłość, czy do porodu golenie krocza jest konieczne? Nie należę do zbyt włochatych osób to też nigdy tego nie robiłam (a właściwie zrobiłam raz i potem długo tego żałowałam) załóżmy że się nie ogolę to czy w szpitalu mogą mnie do tego zmusić czy mogę im powiedzieć żeby spadali na bambus
?
Skoro nie możesz spać to następnym razem podrzuca Ci syna, bo on dzisiejszej nocy nie mógł spać ;p
Co do karmienia to jeżeli z góry założysz sobie ze nie chcesz karmić to kup butelki i mleko. Ja chciałam karmić ale tez kupiłam dwie jakby coś poszło nie tak...
Hmm co do golenia krocza to nie pomogę bo ja pomimo 9 miesiąca i brzucha pojechałam do porodu ogolona.
Czułam się bardziej konfortowo chociaż podczas porodu wgl o tym nie myślałam...
Małpa nie mogą cie zmusic do golenia,
Jak ja rodziłam to położna sama mnie tam wygoliła troche jak sie bóle parte zaczęły
mi to wsi rybka ze tak zrobiła wazne bylo aby w koncu poród sie zakonczył ![]()
Co do butelek,mleka tak ja miałam w domu w razie czego
Małpa magnez możesz brac na własną rękę brac tylko w aptece trzeba poprosic o ten dla ciężarnych.ja np.mialam MagneB6 3*1 tabletkę.
Co do kroczą to zależy od szpitala,tam gdzie ja rodziłam golą brzytwa.ja pojechałam przygotowana.
Cebulko co sie stało z Twoim grzecznym dzieckiem?:-)
Badanie rozwarciaaa, też mi sie przypomniało. masakraaa do tego jak to moja połozna powiedziała "nastawianie szyjki". Wyłam jakby mnie ze skóry obdzierali haha
Małpa ja kupiłam kilka butelek w razie W i niestety się przydały. Co do golenia krocza to ja słyszałam że już się tego tak nie wymaga. Ja goliłam do lusterka bo z ogromnym brzuchem to nie lada wyzwanie. I tak się pozacinałam. Ale czułam się psychicznie lepiej, w razie gdyby w tym szpitalu akurat wymagali że nie musiał mi nikt tego robić. Ale jak napisała Lena w czasie bóli jest Ci wszystko jedno co Ci robią.
A dlaczego żałowałaś że pierwszy raz ogoliłaś? Pewnie przez to że swędziało, piekło czy drapało? Mi za pierwszym razem też było mega nie przyjemnie ale potem już coraz lepiej a teraz nie wyobrażam sobie nie golenia.
Cebulka a co się z Nikosiem dzieje? Nie chce tylko spać czy coś więcej?
Strony Poprzednia 1 … 255 256 257 258 259 … 321 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Przebieg ciąży od 1 do 9 miesiąca
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026