ale się dopominacie żebym wam ponarzekała 
no cóz powiem tak że akurat teraz to już się uspokoiłam,przeszły mi nerwy na mojego /M/ bo juz go tydzien nie widzę 
poroblem jest taki nie wiem czy jest czy był,bo może mój poszedł w koncu po rozum do głowy
otóż mój to ma dobre serce,dla wszystkich tylko nie zawsze dla mnie,
ostatnio wojna była o to że daje się wykorzystywać
jak wiecie pracuje za granicą,pracuje on i jeszcze 2 takich kolegów też z naszej miejscowości,rok temu kupili sobie samochód na 3 aby jeździć nim do pracy
no i wiadomo w ten samochód trzeba ładować bo robią po parę tysięcy km w miesiącu,we wrześniu samochód się zepsuł,od mechanika wrócił dopiero wczoraj,naprawa ponad 2 tysiące,no dobra przeżyję że musi dać swoją część pieniędzy za naprawę,ale wkur**ające jest to że nie mieli jak jeździć do pracy to brali nasz samochód,chociaż tamci też mają swoje samochody
może problemu bym z tego nie zrobiła,ale z tym samochodem to się powtarza systematycznie,tzn.co 2 miesiące biorą nasz samochód do roboty bo ten co na spółkę kupili się psuje
więc teraz zrobiłam awanturę i powiedziałam dosyć,nikt więcej samochodu nie dostanie,jak nie mają czym jechać do roboty to niech ich żony wiozą swoimi
nie wiem może to coś dało bo w tygodniu chciał kumpel samochód wziąść to mój powiedział że nie bo ja jadę gdzieś,chyba jednak się wystraszył mnie trochę 
wiem piszę bez sensu wam tutaj o tym samochodzie itp,ale do tego dochodzi tez to że mój zapierdziela wiecznie z tytm gratem do naprawy,kupuje cześci zakłada za nich pięniadze,więc no sorry ale w końcu nierwy mi puściły i była kłótnia
co najlepsze wszyscy mu mówią że jest wykorzystywany,a on na to że tak on wie no ale co on zrobić ma taki już jest 
wiecie to może błahy problem,ale z błahych robią się czasem duże
do tego mój pracuje z kumplem z którym ja kiedyś przed nim byłam,o i jest o niego zazdrosny,od 13 lat słyszę wypominanie go przy każdej kłótni
nawet w tygodniu zadzwonił i mówi co "Jacek na Ciebie Emilka mówi"? a ja mu na to że skąd ja mam to wiedzieć,mówie na żywo do mnie tak nie mówi
a on słyszał to jak ten Jacek ze swoją gadał i tak powiedział o mnie he he
mówię wam mój facet to 2 różne osoby,raz jest dobry i kochany i gwiazdkę z nieba by mi sciągnął, a nieraz jest straszny nie do wytrzymania człowiek
co do dzieci,to powiem tak jest dobry i itp
zanim pokonczyły rok nic przy nich nie robił,ale to nie chodzi o to że nie chciał ale bał się takie dziecko wziąść na ręce itp
bo po roku naprawdę potrafił wziąść syna i na cały dzien gdzieś jechać z nim a ja miałam wolne,teraz z tym 2 jest gorzej bo nawet tego czasu nie ma,bo co to jest tydzien jak na wolne przyjedzie,wtedy wszyscy gdzieś jedziemy
no i czasami tez mi palnie że nic nie robię,że leżę,itd,no tylko to on widzi bo nawet jego siostra i matka mu ostatnio powiedziały że chyba głupi jest jak tak mysli,bo widza jak jest że przy naszym 2 dziecku rozbrykanym nie da się polezeć 
wiadomo wiem że mu cięzko jest tam w robocie tez,bo jednak jedzie na 3 tygodnie i zapierdziela po 12-14 godzin fizycznie,a zdrowie mu niestety siada,no ale robi to za konkretne pieniądze,mimo to postanowiłam że jeszcze 2-3 miesiące tam popracuje i musi zjechać tu do polski,bo to nie zycie
tu zarobi połowę mniej,ale damy sobie radę,nie mamy żadnych kredytów,nie wiadomo jakich rachunków żeby nie przezyć,daliśmy radę za 1300 zł zyć jak w ciążę zaszłam to damy i za 3 razy tyle
i każdej z was doradzę,takie rozłąki są dobre ale prze pierwsze pół roku,potem już ludzie się od siebie oddalają,odzwyczająją ,każde zaczyna żyć swoim życiem,a to już jest oznaka tego aby podjąć jakieś decyzje albo facet zjeżdża do domu ,albo my pakujemy się i do niego jedziemy
w naszym przypadku to on musi zjechać,bo ja z dziećmi nie pojadę do niego
to na razie na tyle ,jak coś mi się przypomni to dopisze,czekam na wasze opinie,zjebki,pochwały itd 
nie wiem czy się połapiecie w tym co napisałam wogóle 