Kochane ale moja wypowiedź nie dotyczy tylko stricte kołyski, tego chyba nie muszę wyjaśniać
bardziej mam na myśli całokształt wypowiedzi Martyny, ale dość już, powiedziałam co mi leży na wątrobie i więcej do tego wracać nie będę.
Joasiu - a ja to widzę tak, skoro jemu ciężko wstawać w nocy, to OK, zdarza się, wtedy ewentualnie powinien dać Ci pospać w dzień, Ty byś przygotowała mleko ściągnięte laktatorem i już. Właśnie po to by wypocząć.
Kłócicie się pewnie bo Ty Joasiu nerwowa jesteś, ale teraz pewnie głównie dlatego, że jesteś cholernie mocno zmęczona i szczerze mówiąc nie dziwie Ci się, chyba płakałabym z bezsilności.
Bo jak człowiek jest sam, to OK, musi sobie radzić, no bo jak inaczej, ale jak ten partner/mąż jest i zero wsparcia o chyba jeszcze gorzej.
Wiecie ja nie raz narzekałam na męża, ale jestem z niego dumna, ja go nawet prosić nie muszę, naprawdę jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem każdy z nas robi to chętnie, każdy drugiemu pomaga, tak po prostu po ludzku, bez licytacji.
Wdzięczna za to jestem losowi.
I wypoczęta mama to szczęśliwa mama, szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
Dlaczego tak pisze.
Otóż zauważyłam, że jeśli między mną, a mężem jest dobrze i dzielimy się obowiązkami to Antoś generalnie w ogóle nie płacze. Spał dziś praktycznie całą noc i teraz od 11 non stop śpi.
A to dlatego, że jak mąż się wyspał miał rano inną energię, dziecko ewidentnie to odbiera. Ja odpoczęłam i już "nie mogę się doczekać" aż się Antoś obudzi bo już zwyczajnie tęsknię za jego śmiechem i minkami.
A dzieje się tak dlatego, iż mam tą samą energię, którą rano miał mąż bo dał mi odpocząć, choćby miałoby to być gapienie się sufit. Bo generalnie spać mało spałam rano, bo tak jak pisałam Antoś dziś pięknie w nocy się budził.
Cyniczna trzymam kciuki za Adasia.