Karola28 napisał/a:dziewczyny a napisalybyscie mi w wolnej chwili o diecie karmiacej mamy? co z jogurtami,twarogami,serem zoltym,bo raz czytam ze produktow z krowiego mleka mam unikac,a raz ze.jesc.nie chcialabym eksperymentowac zeby mala nie miala kolek.mojej mamie polozna polecila na laktacje sok z czarnej porzeczki,slyszalyscie o tym?
Nie słyszałam o soku z porzeczki, ale... mnie położna powiedziała, że gdyby każda karmiąca chciała stosować idealną dietę, taką, która nie naraża dziecka w żaden sposób, to musiałaby jeść jedynie chleb z gotowanym mięsem bez masła i pić litry wody niegazowanej. Nic więcej.
Najlepiej jest wprowadzać nowe produkty do diety i obserwować dziecko. Bo na ubogiej diecie długo się nie pojedzie, a i pokarm o kant dupy potłuc.
Co do hemoroidów - dostałam jeden w ciąży i mam do tej pory, kawałek luźnej skóry, który ogólnie mi nie przeszkadza, nie krwawi i nie boli. Mam skierowanie do proktologa, ale na razie nie idę, bo nic się z tym nie dzieje, a jakoś wizja faceta grzebiącego mi w tyłku mnie przeraża...
Mnie w ciąży odrzucało od ryb i smażonego mięsa ;-)). Nie mogłam ani czuć zapachu, ani jeść. Miałam melodię do pierogów, klusek i pyz, co dziwne, głównie takich z mięchem ;-)))). Oczywiście do tego truskawki z bitą śmietaną, lody Kaktus czasem kilka razy dziennie, etc. Mój mąż codziennie latał do sklepu ;-).
Mój syn patrzy w sufit i co chwilę teatralnie wzdycha
Ile bym dała, by dowiedzieć się, o czym teraz myśli!
O, jeszcze widzę o pępkach dyskusję - mojemu Adasiowi przemywałam Octeniseptem. Pępek odpadł jakoś po drugim tygodniu w domu, a że tydzień leżeliśmy na oddziale, to po trzecim tygodniu życia. Na początku była taka mokra ranka, na której zrobił się strupek, w końcu i strupek odpadł i mamy teraz śliczny pępuszek w sam raz do całowania i robienia ''prtlllllphhhhh'' ;p.
Karola, mnie nie robiono masażu szyjki, ale podczas skurczy (miałam je wywoływane kroplówką, ponieważ rozwarcie doszło do 3cm i zdechło) wiadomo, że położna sprawdza postęp... I jak mi tam pakowała paluchy, to myślałam, że zdechnę - dla porównania napiszę, że przed rozpoczęciem porodu nigdy mnie nie bolało, jak mnie lekarz badał. Dopiero jak szyjka zaczęła się rozwierać. Ból makabryczny. Potem się dowiedziałam, że położne tymi paluchami próbują troszkę rozwarcie powiększyć.. ble. Ja prawie płakałam podczas tych badań. A wiadomo, że w ciągu tych 11 godzin, kiedy to leżałam pod kroplówkami, dość często przychodziły mi sprawdzać to rozwarcie. Skurcze mnie tak nie bolały jak to.