Nanusiu, nieźle tu napisałaś. Spojrzałam na siębie ze strony pracodawcy.
To po co ja prosze o referencje???
Na szczęście ich nie odebrałam, bo jak mówisz to na nic...
Cóż to za posada za półroczną pensję??? Mówisz, że nie maja nawet matury...???
Pytam, bo, być może za słabo się oceniam...
Aczkolwiek "fachu w ręku" nie posiadam (a za taki uważam fryzjera, krawcową, mechanika).
Dor, dobrze, że już dobrzejesz. Nie można tu nic powiedzieć, można tylko czekać na polepszenie. Tfu - okropne paskudztwo, ta Twoja choroba.
Super, że uważasz, żeby się nei wtrącać do młodych. Moja tez się nie wtrącała. Jednak, jak chciała coś z nim załatwić, to załatwiała wychodząc do niego na podwórko po ciemku, lub tez dzwoniąc do niego lub sms-ując do pracy z dodatkiem "nie mów żonie".
Jak zaczął robić rzeczy mi nie znane (np. mówił, ze idzie do pracy a miał cały dzień wolnego i coś z matką załatwiał) to się mleko wylało, że mama go prosiła. /tak na marginesie, skoro te sprawy miały mnie nie skrzywdzić, to nie wiem czemu robili to w tajemnicy przede mną/.
To tak na marginesie, nie, żebym się żaliła - bo już mnie to nie boli.
Tylko jest bardzo cienka granica, która można przekroczyć.
Dlatego życzę Basi wyczucia, choć myślę, że je ma 
Idę smażyć swoje pieczarki.
Babciu, ciekawa jestem jaki zlew kupiłaś???
Lenko, dziękuję, za jabłka, prtzydadzą się, bo córka chce jabłecznik. Ale to już nie dziś...