Witam pięknie ,w ten niedzielny, chłodny, ale słoneczny poranek.
Wyspałam się, ale brakowało mi Wiktorii.
Jakoś Tamara zrobiła się zbyt obszerna.
Słońce już wstało, ale jest tylko +10, więc musiałam przymknąć okno, bo mi pańcia zmarzła.
Może pospała bym dłużej, ale obudziły mnie dzwony o 6.45.
Biły jak na alarm, przez dobre pięć minut.
Dzisiaj wybywam do znajomych na proszony obiad, a jutro jadę do moich wnuczek, zobaczyć jak się czują na nowym mieszkaniu.
Teraz będę u nich częstym gościem, bo syn wreszcie wyjeżdża do pracy.
Miał jechać 23 grudnia, a przeciągnęło się do września.
Dobrze, że pracodawca norweski wypłacał mu jakieś pieniądze, bo przecież jest jedynym żywicielem swoich kobietek.
Nigdy nie pytałam, jaka to kwota spływa na jego konto, ale najważniejsze, że miał na spłatę kredytu i życie.
Myślę, że miał i tak większe pieniądze, niż by dostawał, pracując u polskiego pracodawcy.
Tatuś biadoli, że nie zobaczy braciszka, który przylatuje 14 bm, no i nie będzie na roczku własnej córuni, ale przecież tych "roczków" będzie jeszcze sponsorował wiele, a do brata może polecieć jak wróci, bo po czterech tygodniach będzie miał dwa tygodnie wolnego.
Morawko, napisałaś, że dawno nigdzie nie byłaś, ale ja też, gdyby nie moja córka, to nie pojechała bym nigdzie na żadne zwiedzanie i na pewno nie wsiadła bym na statek.
To dzięki Wiktorii trochę ruszyłam się z moja pańcią.
Nie płynęłam także tramwajem wodnym, bo myślałam, że nie mogę, ale teraz to nadrobię.
Dziewczynki, pisałyście o weselach, ja nie mam wielkiego doświadczenia, ale na tych, które zaliczyłam, zawsze lałam łzy wzruszenia, nie zależnie od tego, kim dla mnie była para młoda.
Ale najwięcej tych łez wylałam na ceremonii ślubnej najstarszego syna.
Dzisiaj myślę, że to przez tych jego kolegów, strażaków, którzy wszystko przygotowali od strony "widowiskowej", aby ten ślub, chociaż tylko cywilny,zapamiętano na długo.
Gdyby nie koledzy, którzy stanowili część "naszej rodziny" zabawa nie była by tak udana.
Stokrotki, życzę Wam udanej, słonecznej niedzieli, fajnych spotkań rodzinnych i towarzyskich, oraz dużo dobrego, zdrowego humoru, bo z nim się wiąże doskonałe samopoczucie.
Witaj Basieńko
:):)
Basiu, kilogramy zapuszkowane w "Kopcu Kościuszki".
Przecież ja jestem kwadratowa, więc w tych wszystkich "narożnikach', które popularnie zwą oponkami i schabikiem.