Witajcie ciepło choć pogoda paskudna.
Poczytałam wpisy o Waszych losach rodzinnych i rzeczywiscie pewno nie ma rodziny, której w ten czy inny sposób historia by nie doświadczyła.
Rodzina mojego męża (ze strony jego matki) pochodzi z Wołynia i wprawdzie nie doświadczyli wywózki, ale za to przeszli pogrom ze strony Ukraińców. Dziadek męża został zakatowany (do dziś do końca nie wiadomo czy przez Ukraińców czy przez Niemców), części rodziny (już po przejściu frontu) udało się uciec za Bug, do Polski. Teściowa do dziś nie jest w stanie tam jeździć (była tylko 1 raz) bo zbyt bolesne wspomnienia i jak zobaczyła co się stało z ich dworkiem to jej mało serce nie pękło.
W mojej rodzinie też było dużo doświadczeń związanych z zawieruchami wojennymi oraz ogólnie losami Polski. W rodzinie mojej Mamy, dwie jej ciotki, jako młode dziewczyny zostały przez ojca wyekspediowane (bo była nędza i liczne rodziny) do Ameryki w latach dwudziestych (typowe dla Galicji) i do końca życia miały do niego żal i nie utrzymywały z rodziną kontaktów. Dopiero ich potomkowie się odezwali. gdzieś w latach 60-tych.
Dziadek też dużo opowiadał o swoim życiu: o armii austriackiej, do której byli przymusowo wcielani, o pobycie z wojskiem Piłsudskiego pod Kijowem, o partyzantce w czasie II wojny, ale ja byłam wtedy smarkulą i nie w głowie było mi słuchanie takich opowieści, a potem było już za późno.
Teraz już zostają tylko rozmowy z ciotkami i wujkami co zawsze wykorzystuję w ramach odwiedzin (także w ubiegłym tygodniu).
Babciu - niestety nie ma nadziei na "zmądrzenie" ludzkości i brak wojen. Tak było zawsze i nadal tak będzie. Zmieniają się ich przyczyny. No i możliwości techniczne.
Z innej beczki - co do promowania polskich regionów. Ja lubię podróże zagraniczne (trochę już zwiedziłam w Europie i poza nią), ale uwielbiam włoczęgę po Polsce, zwłaszcza po mniej znanych miejscach. Staramy się zapuszczać każdego roku w inne regiony. Najpierw kajaki (obowiązkowo), a potem włóczenie się po okolicy. W zeszłym roku Podlasie, a w tym roku Warmia i Mazury. Jak ktoś chce to mogę napisać w jakich pięknych miejscach byliśmy (zarówno w tych znanych - Malbork, Frombork etc), jak i w mało znanych.
Swojego regionu (Małopolska) nie muszę chyba reklamować.
Babciu - Ty masz blisko Kaszuby, które też uwielbiam. W przyszłym roku wybieramy się na kajaki na Brdę, a potem powłóczymy się znów po Kaszubach.
Popieram propozycję aby każda napisała (jak chce oczywiście) coś o pięknych miejscach, które odwiedziły w Polsce. Może ktoś z tego skorzysta.
Pozdrawiam wszystkie Stokrotki.