Witam Stokrotki

Na razie będę z Wami ,bo prawdę mówiąc nie wiem o której przyjdą goście,a głupio mi teraz dzwonić i się pytać.
Byłam jeszcze na zakupach,ale nie dostałam ani golonek peklowanych,bo chyba mam za mało,
ani cienkich białych kiełbasek,po przy frankfurterkach,grube będą głupio wyglądać.
Zaraz jeszcze upiekę babeczki ,takie z torebki i to będzie finito.
Jeszcze wymyśliłam ,że na 2-3 godzinę przydałoby się jakąś ciepłą zupkę zjeść.
Robię flaki z żołądków ,bo Fifa tak zachwalała.
Żeby maupa hi hi ,wspomniała ,ile z tym roboty,to bym nigdy tych żołądków nie kupiła .
Najpierw trzeba cholery kilka razy płukać,potem odgotować,potem ugotować z liśćmi laurowymi i zielem angielskim.
Potem odcedzić i pokroić w paseczki. Ugotować bulion warzywny z częścią warzyw startych na tarce i na końcu to wszystko połączyć,
odpowiednio doprawić i jeszcze zrobić zasmażkę.
Wifa
Jak jeszcze raz napiszesz,że Ty tylko wlatujesz do kuchni ,jak przeciąg,to Ci przypomnę te cholerne flaczki.
Wspominałam,że dzisiaj pojadę jeszcze po sweter.
Pojechałam i kupiłam ...żakiet.
Ten sweter ,na który się czaiłam był,nawet go przymierzyłam i stwierdziłam,że ...chyba nie jest mi niezbędny,
a drugi ,na dodatek granatowy w kratkę żakiet przyda mi się do dżinsów i białej koszuli.
Jeszcze o mojej hołocie i petardach.
Nie mam w zasadzie z nimi problemu.
Może też po części dlatego,że mam bardzo szczelne okna i te huki,nie dochodzą do wnętrza.
Jamniczka i tak zawija się w kołderkę i pewnie tam nic nie widzi i nic nie słyszy.
Kubuś już i tak jest głuchy i ślepy.
Jedynie Filip szaleje,ale z radości,bo lata od okna do okna ,żeby wszystko widzieć,a wypuszczony na ulicę myśli,że to jemu ktoś te fajerwerki rzuca.
Koty śpią jak zawsze i na nic nie reagują,a na zewnątrz ich w tą noc nie wypuszczam.