Jako, że rekonwalescencji koniec (z przymusu zawodowego), to tradycyjnie witam się nocną porą 
Wstałam dziś o 5 rano (czyli w środku nocy), o 7 już pracowałam (poza domem). Skończyłam o 17.
Urypałam się ale jestem bardzo zadowolona.
Potem pojechałam na kontrolę do doktorka. Była szansa, że w piątek nie uda mi się do niego dotrzeć bo nie przebiję się przez miasto.
Ludzie.... jakie korki. Kiedy przejeżdżałam koło Galerii Krakowskiej (największa w Krakowie) to zauważyłam sznur samochodów stojących w kolejce do wjazdu na parking. Sznur miał może 200-300 metrów!
Kontrola wypadła ok. Lekkie poluzowanie z dietą, a od wigilii powrót do normalności
:)
Wieczorem było zawodowe spotkanie towarzyskie (takie przedświąteczne), ale jak wróciłam do domu to już nie było ludzkiej siły żebym jeszcze miała gdzieś pojechać. Więc odpuściłam.
Teraz czekam na synusia, jedzie z Warszawy. Właściwie to powinien już być ale dzwonił, że są opóźnione pociągi.
Kiedyś wyczytałam, że w Japonii pociągi spóźniają się jakieś 3 sekundy rocznie. Ci to mają opóźnienia 
Podobnie jak Wifa , nie wiem czy odwiedziła nas Magnolia i Malwina, czy obie.
W każdym razie, pozdrawiam obie 
Sandro - może Basia dobrze radzi z wigilią? Jak będziesz sama to będziesz rozpamiętywać wszystko i będzie Ci smutno. Może już lepiej z mamą?
Czytko - nie napisałaś jak się czuje córka, więc z tego wnoszę, że teraz dobrze.
To nie dziwne, że ma mały brzuch, bo to pierwsza ciąża. Ja też w pierwszej ciąży miałam zauważalny brzuch dopiero koło 7 miesiąca. W drugiej było zdecydowanie inaczej 
Cielaczka nie ma, a weterynarz był?
Pigwa - drugą połowę karpia już zjadłaś?
Nanas - gratulacje 
Oj, Ty też coś przepracowana jesteś.
Na zakupy zdecydowanie wyślij męża bo jutro na pewno będą tłumy 
Wifa - ile tych piżam kupiłaś? Na każdy dzień (noc?) inną ? 
Czarusia zabierasz ze sobą?
Morawko - zaproszenie na święta w gości? To faktycznie dużo odpada 
Bacha designerska kuchnia? Dawaj ją na obrazku 
Tylko tydzień będziesz mamę uczyć obsługi? Moja teściowa od 10 lat nie nauczyła się obsługi mojej płyty kuchennej 
Ale fakt, że przecież jej nie używa na co dzień skoro z nami nie mieszka.
Klaudynko - wyspa to tak jak Nanusia napisała - na emeryturze
Nanusiu - znaczy na wigilię będzie sałatka owocowa i piernik?
Nanusia napisał/a:Bogracz i strogonow ,to dwie zupełnie inne potrawy.
Dzisiejszy strogonow,ten nawet podawany na weselach ,nawet nie leżał obok tego prawdziwego,który był tylko podawany w bardzo dobrych knajpach,z racji ceny.
Robi się go z polędwicy wołowej,która nigdy do tanich nie należała.
Nie dusiło go się jak gulaszu,żeby własnie polędwica nie stwardniała.
Tylko szybko na końcu dodawało się ogórki i śmietanę.
Kluski też obowiązkowo ręcznie robione.
I to było zawsze danie główne podawane na płaskim talerzu,a nie zupa.
Z biegiem lat u nas zamieniało się na coraz bardziej wodnite.
A bogracz,to zwykły gulasz,tyle ,że ...węgierski
czyli zupa.
Nanusia ładnie wyłożyła różnicę. Ja trochę uzupełnię.
Strogonow to nie jest poprawna nazwa, choć taka się już przyjęła. Prawidłowa nazwa to stroganof (stroganow), a dokładnie "boeuf a la Stroganoff". Jest to danie kuchni rosyjskiej. Nazwa pochodzi od Pawła Stroganowa, rosyjskiego dyplomaty. Ów Stroganow oczywiście tej potrawy nie gotował
, ale na jego dworze po raz pierwszy ją przygotowano. Przygotował ją kucharz francuski. Można by zatem rzec : kuchnia rosyjska z domieszką francuskiej 
Spotkałam się już z najróżniejszymi przepisami na strogonowa/stroganowa. Ja robię wg oryginalnego rosyjskiego przepisu gdzie nie dodaje się ogórków kiszonych. Jest tylko polędwica (koniecznie) wołowa, pieczarki i cebule. Jak będzie życzenie to podam "swój" przepis.
Ale oczywiście można robić różne wariacje na ten temat. Co komu smakuje. Jadłam też z ogórkami kiszonymi, papryką i też jest dobre. Można polędwicę zastąpić inną wołowiną. Nie będzie to strogonow, ale tyż dobre 
A bogracz, to tak jak Nanusia napisała - zupa gulaszowa węgierska. Nie gulasz, tylko właśnie tak jak napisała Nanusia - zupa gulaszowa. W oryginale robi się ją z wieprzowiny (!) choć przyjęło się też chyba robić ją z wołowiny.
Rozpisałam się bo nadal czekam na synusia.
On coś chyba ściemnia z tymi pociągami. Pewno gdzieś polazł 
Właśnie zadzwonił, że jeszcze "musi coś załatwić"
O pierwszej w nocy 
Nakopię mu jak wróci.
Dobranoc.