Po południu byłam z mamą na cmentarzu.
Trochę słońce wyjrzało, więc umyłyśmy pomnik.
Wyniosłam zbędne znicze i stare wiązanki.
Jest czysto i tak ma zostać do Święta Zmarłych.
Myślę, że tatuś ze stryjkiem(obaj bracia) bardzo się ucieszyli z mojej wizyty.
Pomodliłam się i wróciłam.
Cały cmentarz zapełniony ludżmi.
Córka wróciła z rozmowy o pracę.
Wygląda to tak, że z 300 osób zostały wybrane 3.
Wśród tych trzech córka.
Jeśli chodzi o księgowość, wiedzę i wykształcenie córka bije te dwie pozostałe osoby o głowę.
Ale w znajomości języka angielskiego tamte dwie są lepsze.
Pani, która prowadzi rekrutację dla włoskiej firmy wysyła teraz papiery tych trzech osób do Włoch.
No i pozostaje czekanie.
Córka ma 30 procent szans.
Cóż języka angielskiego uczyła się tylko w szkole.
Kształciła się tylko w kierunku księgowania.
Czy to wystarczy? Pewnie nie...















