Witajcie Dziewczyny
Tak sobie podczytuję relacje NANUSI z pobytu we Włoszech. Zazdraszczam (najbardziej tych owoców morza) i z przyjemnością czytam. Lepsze to niż studiowanie przewodników.
Ale to jest kolejny dowód na moją teorię, że najlepiej poznaje się obce zakątki podczas wizyt u rodziny czy znajomych. Pokażą ciekawe miejsce, takie o których turysta "liniowy" nawet nie słyszał.
Czekam na relację z zakupów ![]()
U mnie bez zmian, czyli raz lepiej raz gorzej ale ciągle gorzej. Choroba mamy postępuje w zastraszającym tempie.
Wczoraj zrobiłam awanturę w służbach miejskich od policji po straż miejską kończąc na Zarządzie Dróg Miejskich. Poszło o to, że samochody (TIR-y, betoniarki i inne wielkie pojazdy ) czekając na wjazd na plac budowy blokują nam wyjazd z ulicy, ograniczają widoczność do zera. W takiej sytuacji powinien pracownik budowy kierować ruchem lub powinien być ustawiony sygnalizator.
To z prawej strony... a z drugiej, na pasie zieleni parkują samochody-busiki, którymi pracownicy budowy dojeżdżają do pracy i znowy mamy ograniczona widoczność. I nijak nie da się bezpiecznie wyjechać, jedziemy na "czuja" może się uda, wczoraj właśnie koleżanka córki o mały włos miałaby czołówkę i się wkurzyłam. Czekam na odpowiedź ze starży miejskiej bo policja juz była a w ZDM-ie byli zdziwieni, że jest jakakolwiek blokada drogi, czyli budowlańcy nie dopełnili formalności.
Do tego dochodzi hałas, nie taki maszynowy tylko zwykłe darcie gęby. W sobotnie przedpołudnie jeden darł się jak opętany, wrzeszczał z siódmego piętra do kolegi na dole.....Q....co robisz? pojeb....Cię.....i jeszcze lepsze kwiatki cały czas.
Mam nadzieję, że coś zwojuję moją skargą.
To by było na tyle. Pisałam posta od 7,00 wię c juz go teraz wyślę żeby mi nie zjadło.
Pozdrawiam serdecznie wszystkie i zycze miłego słonecznego i suchego dnia






















