c.d.
Śmieci
Podobno śmieciami w Neapolu rządzi mafia.Nie wiem na czym to polega,ale co pewien czas miasto tonie w śmieciach.
Opłata za wywóz śmieci jest bardzo wysoka i każde mieszkanie musi płacić.Sęk w tym,że nie ma gdzie tych śmieci wyrzucać.
Pojemniki na śmieci dla danego domu,potrafią być postawione na placu kilkaset metrów od domu.
Nikomu oczywiście nie chce sie iść taki kawał.Aha,nie jest to plac specjalny,tylko usytuowany przy głównej ulicy.Posądzam,że tam tylko maja dojazd te olbrzymie wozy zabierające śmieci.
Jak radzą sobie ludzie?
Wieczorem lub nocą wynoszą te swoje worki i stawiają na najbliższym narożniku.
Rano nie ma śladu po żadnych śmieciach.
Uroda Neapolitanek
Bardzo się różnią od kobiet z Mediolanu.Mają równie przepiękne oczy ,ale są niższe i na ogół mają bardzo duże nosy,takie greckie.
Przez to ,że noszą się typowo sportowo,nie są takimi elegantkami.
O ich przepięknych długich rozpuszczonych włosach ,już wspominałam.
Mężczyżni maja piekne twarze ale na ogół są niscy i szczupli ,wysocy rzucają się w oczy.
Pranie
W Rzymie wprowadzono zakaz wywieszania prania na ulicy ale tu nie.
Tu pierze się chyba na okrągło i to pranie powiewa nad ulicami.Nie wiesza się go na suszarkach stojacych na balkonie,tylko na takich specjalnych konstrukcjach,poza balkonem,albo przeciaga się sznurek z sąsiadem z naprzeciwka.
Psy
Jest tu ich cała masa.Chodzą ze swoimi właścicielami po ulicach ,albo na smyczy ,albo bez.Każdy właściciel skrupulatnie zbiera wszystkie nieczystości swojego pupila.
Są bardzo chude i bardzo spokojne.Na ogół nie szczekają.
Wchodzi się też z nimi do sklepów ,z wyjatkiem spozywczych.
Artyści i żebracy mają ich po kilka i siedzą razem na ulicy.
Pokażę też zdjęcie pana,który szedł z kilkunastoma psami na spacer i część była na smyczy a część szła luzem.
Dla pań palących
Widok ekspedientek palacych papierosa ,nikogo nie dziwi.
Handel uliczny
Na głównych ulicach,gdzie najwięcej turystów kwitnie handel chodnikowy.
Rozkładają tam swoje kramy czarnoskórzy w kolorze hebanu .
Na płachtach ,albo składanych stoliczkach sprzedają okulary,etui do telefonów ,czapeczki,parasolki i inne duperele.
Oczywiście jest to surowo zabronione.
Więc co ok 20 minut jedzie policja i klaksonem daje znać do zwinięcia interesu.
100m za nimi jedzie policja municypialna i wyzywa na maruderów,którzy jeszcze nie zdążyli się zwinąć.
Po minucie jedzie policja finansowa i zatrzymuje jakiegoś nieboraka ,chyba głuchego i ślepego,który się ostał.
A za nimi jadą jeszcze karabinierzy,czy nie trzeba kogoś aresztować.
Handlarze uciekają w boczne uliczki i w miarę jak ten restrykcyjny korowód aut sie przesuwa,to oni wychodza i na nowo się rozkładają.
Wszystkie te auta jadą na plac przed Operą tam chwilę postoją ,wypalą papierosy i jadą znowu.
I tak cały dzień trwa zabawa w kotka i myszkę.