Witam Stokrotki
Dopiero się wyrobiłam,więc pewnie nie zdążę już dzisiaj nowej opowieści.
Przeczytałam ,co pisała Wifa ,po swoim przyjeździe i boję się ,że w porównaniu z nią okażę się
niepoprawną grafomanką.
Czytuniu
Nie mów,że daleko nie pojedziesz.Ja jeszcze na początku kwietnia nawet nie przypuszczałam,że gdzieś się wybiorę.
Życie nas zaskakuje i to w każdym wieku.
Luc
Pytasz ,co zwiedziłam.
I wszystko i nic.
Mieszkałam w samym centrum Neapolu.Czyli w centrum wszystkich zabytków.
Czyli Castel Nuovo-siedziba króla,jak Neapol był stolicą Królestwa Neapolu-odrębnego państwa.
Palazzo Reale-pałac królewski.
Zamek na jajku-postawiony podobno na jajku i jak to jajko pęknie ,to będzie koniec świata ...
Galeria Umberto -najpięknięjsza i największa budowa z piękną kopułą.
Opera,starsza od Mediolańskiej La Scali.
Wszystkie te budowle widziałam kilka razy dziennie,bo koło nich przechodziłam i podziwiałam.
Są napewno piękniejsze ,starsze niż zamek królewski w Warszawie,ale dla mnie ustępują Wawelowi.Chyba to kwestia sentymentu.
Byłam na wzgórzu Vomero ,gdzie jest klasztor,ale bez bicia przyznaję się,że nie pojechałam tam kolejką,po zboczu jak na Gubałówkę,żeby go specjalnie obejrzeć ,ale do restauracji,która jest obok i z której to jest widok na cały Neapol.
Na dół schodziłam po kilku tysięcu schodów,ale bardzo płaskich,więc nogi wytrzymały a i musiały ,bo tam nic nie jeździ.
Była piękna pogoda ,więc Wezuwiusz był cały czas dobrze widoczny.
Oczywiście zwiedziłam ileś tam kosciołów,bo tych słynnych,to jest kilkanaście na jednej ulicy.
A poszłam tam,bo w pobliżu jest ulica szopek,które akurat mnie interesowały.
Nie byłam w katedrze ,w której raz do roku jest jakić cud z krwią.
Nie wlazłam na niego ,bo takie wspinaczki,to nie na moje lata.
Zwiedziłam w drodze do Sorrento ,Pompeje.
Wszyscy się nimi zachwycają,a dla mnie to tak tragiczne miejsce,że jak najszybciej uciekałam z tamtąd.
Pompeje były miastem,które zniszczył w ciągu chwili ,wybuch Wezuwiusza i pod zastygłą lawą zachowały się nie tylko budowle ,ale też szczatki ludzi.
Wybrałam się też na wycieczkę statkiem,żeby zobaczyć zatopione miasto,ale to w odróżnieniu od Pompeji,było zalewane przez morze stopniowo i nikt nie zginął a zachowało się całe miasto pod wodą.
Niestety okazało się ,że widoczność pod wodą była zbyt mała,nie wiem ,czy to wpływ ok 40 małych czynnych wulkanów na dnie morza,ale statek po godzinie zawrócił i ....oddano nam pieniadze za rejs.Normalnie szok!
Byłam też na Capri,ale nie zwiedzałam Lazurowej Groty,bo ceny na Capri nas powaliły.
Pewnie mało obrazowo to wszystko opisałam,ale niestety ja zabytkami nie umiem się zachwycać.
Nawet sąsiedni dom był ogladany prze zagranicznych turystów ,a dla mnie to była zwykła stara kamienica ,jak i kazda w tej części Neapolu,bo z lat 1700-1750.
Ponieważ ta część Włoch była w pewnym okresie pod panowaniem Hiszpanów,to tu też tak jak w madrycie obowiązywał podatek od okien od ulicy i żeby ominąć ten podatek,każde okno,to balkon.