Morawko, to racja, że to nie Bóg ich tak nastawia przeciwko mnie.
Tez jestem w wielu rzeczach winna, ale od tego mamy języki w buzi, by porozmawiać, co nas boli (ja i mąż).
Jednak jak mówiłam do niego przyjdź z garażu, posiedzimy, porozmawiamy, to mówił odczep się...a jego matka twierdziła, że go gnębię i nie pozwalam na rozwój pasji.
Tylko nikt nie zauważył, że on się ożenił i w jego życiu powinno być miejsce na żonę.
Tak się stało i nie odstanie.
Szukam pracy i to jest mój pierwszy cel. Most nie wchodzi w rachubę. W końcu tutaj stworzyłam chcąc niechcąc dom dla dzieci, tu kupowałam meble, farby, stroiłam...
Mam takie samo prawo do tego jak i on.
tak samo jak on mi mówi, że mam się wyprowadzić, tak samo ja mogę mówić jemu.
A on argumentuje, że to ja muszę się wynieść, bo jego mama jest głównym najemcą, a on chce sobie życie ułożyć, a od mamy nie odejdzie.
Ja tu nie chcę pisać czarnych scenariuszy, ale on z mamą i garażem na pierwszym planie nigdy nie stworzy rodziny szczęśliwej.
Mogę się modlić o siły...
Ech, szkoda gadać...
Lenko, znów nam dałaś kominek. takie ciepełko jest bardzo wyciszające. Kominek to moje marzenie, ale nie wiem czy uda mi się je zrealizować. czasy trudne, na domek nie zdążę zapracować...
Wiecie, że jest mi miło, że mam chociaż to forum. Obcy ludzie, a jednak najbliżsi.
Dziękuję za kominek, za herbatkę, kawkę, fajne pogaduchy i akceptację mojej osoby.