Ja cieee....Lucy tylko pozazdrościć rozmiarówki!
Kaludynko! też wybrałabym gastroskopię w miejsce ostryg...
Gochnia pewnie nad morzem siedzi, chociaż "siedzi" jest chyba w tym przypadku odwrotnością stanu faktycznego..
Strzałko! niech ci na urlopie słonko całym niebem świeci !
Marto uśmiechu życzę..
z odrobiną małych radości w tle:-)
Kropku zdrowia dla kociaka!
I mocno przytulam..
Sandro! umowa stoi!
Tak, a propos motylków i całej reszty..........................................
........................................................że chłop od innej małpy pochodzi, to wiedziałam ale żeby aż tak mogło mu w dekiel walnąć, to nawet mnie zaskoczyło, a niejedno w życiu widziałam. Smarkul zwariował ze szczętem na tle swojej Iżuni 22! Aaaa… nie pamiętam czy wam pisałam, że małż mój ulubiony ma totalnego szmergla na punkcie wiatrówek i wszelkiej broni, haubic nie wyłączając! No i ostatnio przytargał do domu jakieś takie strzelnicze cuś, rozbiera toto do najdrobniejszej części, smaruje, poleruje i ogólnie dopieszcza nieziemsko. Do tego stopnia, że onegdaj zażądał ode mnie zakupu pieluch flanelowych dla onej wiatrówy żeby broń boże szmatą inną niż flanelka jej nie sponiewierać. Pieluchy dla wiatrówki zdzierżyłam, ale jak zobaczyłam własnego, rodzonego współspacza, który nocą ciemną zrywa się żeby sprawdzić czy cyngielek Iżuni lekko chodzi, a lufa łamie się odpowiednio, to poczułam, że zaczyna trafiać mnie no!! może jeszcze nie szlag ale powiedzmy szlaczek jedwabisty i natychmiast obmyśliłam strategię zapobiegającą kryzysowi rodzinnemu.
Mianowicie umyśliłam, że znowu się zakocham miłością pierwszą i bezwzględną. Tak nieodwołalnie i na zabój. Całą duszą, sercem i wszystkim, co tam jeszcze mam na stanie.
Posadziłam chłopa wygodnie zabezpieczając tyły żeby nie mi nie spierniczył i głosem całkiem spiżowym poinformowałam go o decyzji mojej niezłomnej. Otóż poczynając od teraz zakochiwać się w nim będę sukcesywnie i bardzo starannie, a on ma być jako ten Mont Everest czy inne Kilimandżaro. Zimny oraz niedostępny, bo twierdza, która się nie broni nie daje rozkoszy zwycięstwa, a ja żądna jestem spektakularnego sukcesu w dziedzinie uczuciowości wyższej do jakiej ponoć miłość należy, bo sfery seksualnie aczkolwiek bardzo przyjemne na niższym poziomie człowieczeństwa są umiejscowione i takie jakby same w sobie zbyt oczywiste.
Wiadomo powszechnie, że dobrej gospodyni ciasto samo w rękach rośnie, więc specjalnego pola do popisu tu nie ma. Ale zdobyć mężczyznę, oczarować go i rozkochać do samych trzewi, do dna jelita grubego.. O! to jest sztuka i zadanie godne prawdziwej kobiety. Zapewniłam Smarkula, że ciągle jestem kobietą i nawet piersi mam przy sobie, w przeciwieństwie do takiej Iżuni, więc niech mi tu nie wierzga tylko do fali uderzeniowej na bazie uczuć wyższych się przygotowuje.
Trzeba było widzieć minę małża!
Takich oczu na szypułkach dawno u nikogo nie widziałam:-)
Oraz obłędnej paniki tamże..
Ale nie będzie mi tu żadna wiatrówka bruździć uczuciowo choćby ona i ruska była, hi,hi
Przygotowania do upojnego wieczoru idą pełna parą!
A to się Smarkul zdziwi, hi,hi
















































