Lady Loka napisał/a:Można o tym dyskutować bez problemu, można rozmawiać, ale jest jeden warunek takich rozmów - kultura osobista, której Ty nie posiadasz.
Oni sami nie szanują się, po co im mój szacunek?
Rozumiem różnice w moralności, rozumiem i akceptuje, że ktoś ma wyżej ją ode mnie (nie dla antykoncepcji, nie dla np. seksu oralnego) lub wyżej (koprofilia, emetofilia) i mimo różnicy zdań SZANUJĘ je. Swing to inna para kaloszy. Godzi w miłość i oddanie. To postawienie chcicy ponad wszelkie granice ludzkiej przyzwoitości. Smarowanie kupą, przemoc z BDSM niby też dalekie jest od szacunku, ale jest praktyką DWOJGA ludzi między sobą. Swing uderza w człowieczeństwo. Jeśli facet kocha Cię to mimo hardcorowych zabaw szanuje, a w swingu zgoda by obcy facet robił z Twoją kobietą co chce jest dalekie od szacunku.
Pozwalam mojemu facetowi jeść, palić i puszczać bąki w moim ukochanym samochodzie, ale obcemu nie pozwolę nawet na trzasniecie drzwiami. Rozumiesz zabawną analogie? Facetowi z miłości i za zgodą możesz pozwolić na wiele, bo kocha i szanuje, ale tylko kręci go taki a nie inny fetysz czy filia. Oddanie się w łapy innemu facetowi za błogosławieństwem ukochanego, który QWA patrzy na to spokojnie jest najbardziej pojechanym sprdoleniem ludzkim. Już uj, że jakiś niewyżyty mąż poniża Cię traktując jak qwe, ale przyzwolenie męża na to jest najbardziej upodlajaca praktyką jaką można wymyśleć. Szczyt wynaturzenia.
Mało kto pokonuje barierę człowieczeństwa i w miłości umiałby patrzeć jak ktoś Ci partnera prdoli.
Wyrzeczenie się zazdrości i lojalności do tego stopnia odbiera całkowicie takim osobnikom człowieczeństwo. Ich jara podejście - ty ją tylko wprdolisz, ale w codzienności to do mnie wróci. Wydaje im się, że to szczyt wolności, miłości i zaufania - że druga osoba mimo rżnięcia z innym nie odejdzie, a prawda jest taka, że sami siebie wzajemnie sprowadzają do śmieci. Żadna miłość, żaden szacunek wzajemny tylko problemy z ego albo z głową. Bo wróci i tylko liczy się, że jesteś lepszy od innych, bo qwa mać wróci. Nie bo jest jedyną, nie bo Tobie daje wszystko- całą siebie a innym nie, ważne tylko do uja pana, że wróci...
Wolałabym, żeby mój pies nie chciał uciec przy otwartej furtce, bo dobrze mu ze mną, nawet jeśli w innych miskach ma lepsze, a nie żeby sprdolil, wysmykal się, popodjadal z innych misek, ale wrócił do mnie zadowolony i wyszumiony, bo w sumie dobrze jest gdzieś osiąść. Nieważne że wraca, ważne że chciał wyebac z podwórka, ale tak to jest jak qrestwo i chora łeb wypacza spojrzenie na sytuację.
U mnie wraca do wątróbki, chociaż na innych placach kosztował polędwicy? Qwa, szczyt miłości- kosztuje lepszego, a ciągle wraca...
Zdrowe pojmowanie miłości sprawi, że będzie zachwycony żarł wątróbkę, nawet jeśli z innych misek mu ładnie pachnie, bo nie sztuką wrócić, sztuką jest nie ulec pokusie, sztuką jest świadomie i z wyboru trwać przy najlepszej wątróbce na wsi. Dla bezpieczeństwa, wygody i sentymentu można wrócić nawet do podrobów, pytanie tylko czy to miłość...