Co za "Panowie" tutaj krążą...?
Może to wynika z faktu, że te bardziej krągłe dały, któremuś kiedyś kosza bo wydało się jacy są naprawdę?I teraz cisną jadem
Panowie, którzy liczą MĄDROŚĆ kilogramami... życzę Wam powodzenia w życiu...
Po pierwsze, to powiedz gdzie widzisz jad w moich słowach?
Po drugie sama przeczytaj przy tuszy20. Nie stroni od śmieciowego żarcia, nie dba o siebie, alienuje się i obserwuje z boku jak się bawią inni, a sama się nie przyłączy. Nikt jej nie zabrania dołączyć do grupy - nie krytykuje, nie wyśmiewa, nie wytyka palcami. Nie było o tym mowy. Jedynie puste i ogólnikowe "nikt mnie nie lubi", które moim zdaniem nie jest prawdą. To tylko jej kompleksy nie pozwalają jej obiektywnie spojrzeć na sytuację, bo wydaje jej się, że jak się jedna czy druga osoba popatrzy w jej stronę i zaśmieje, to od razu pewnie śmieje z niej. Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałem się z wyśmiewaniem otyłych osób, a w moim towarzystwie sporo takich było. I jakoś nie stroniły one od zabawy, nie alienowały się. Tusza jest problemem jedynie dla tych, którzy chcą, aby owym problemem była. W końcu łatwiej zwalać problemy na innych, czy na swój wygląd, a nie na własny charakter i sposób myślenia.
Jej facet jest z nią od 5 miesięcy więc moim zdaniem oskarżenia, że jest z nią jedynie po to, aby zbliżyć się do tej jej siostry czy tam kuzynki są kompletnie chybione. Gdyby to było 5 tygodni - to jeszcze bym uwierzył...
No, ale jeżeli ktoś by zostawił żonę w ciąży czy świeżo po porodzie, bo przytyła 30 kg, z nie swojej winy, to ja nie mam pytań.
30 kilo nie ze swojej winy? Wolne żarty. W ciąży można przytyć - owszem. Ale jak ktoś traktuje ciążę jako wymówkę do niemiłosiernego obżarstwa, że wygląda jak hipopotam to ja się wcale nie dziwię. A znam takie przypadki z autopsji. Z jednej strony panna skarżyła się, że strasznie tyje, że facet jej to wypomina, że lekarz jej każe ograniczyć żarcie, ale ona przecież jest w ciąży i jak ma ochotę na kebaba o północy to przecież co ona biedna ma zrobić? No przecież sobie nie odmówi....a że musi wsiąść w samochód i trochę się przejechać...no to zje od razu dwa, bo szkoda tak tylko na jednego, bo w czasie jazdy zdążyła zgłodnieć jeszcze bardziej.
Odnoszę się tylko do tak drastycznego przytycia, a nie opuszczenia partnerki w ciąży, bo do tego to ja również nie mam pytań...