netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Facet=Sex.

234 odpowiedzi31 280 wyświetleńzałożony przez magdalena20, 17.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 235 ]

131

Odp: Facet=Sex.
Glock napisał/a:

Chyba tylko na Oazie bo nic innego mi do głowy nie przychodzi. Poza tym daj spokój tej patetycznej frazeologii.

Bo stwierdzam fakty? Uważasz że Twoja żona / narzeczona / dziewczyna nie jest normalna i wartościowa? Myślę że nie a jak sądzę na Oazie się raczej nie poznaliście ... Po prostu dość mam dziewczyn nudnych, z którymi nie ma o czym innym pogadać niż JEJ ciuchy, kosmetyki, drinki, imprezy, hity Eski i tym podobne. Dziewczyn bez ambicji, celu w życiu, które liczą TYLKO na to by mieć dzieci, męża i niedzielne obiadki. Dziewczyn które same nie wiedzą czego chcą i co chwila im się odmienia etc.

132

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:
Glock napisał/a:

Chyba tylko na Oazie bo nic innego mi do głowy nie przychodzi. Poza tym daj spokój tej patetycznej frazeologii.

Bo stwierdzam fakty? Uważasz że Twoja żona / narzeczona / dziewczyna nie jest normalna i wartościowa? Myślę że nie a jak sądzę na Oazie się raczej nie poznaliście ... Po prostu dość mam dziewczyn nudnych, z którymi nie ma o czym innym pogadać niż JEJ ciuchy, kosmetyki, drinki, imprezy, hity Eski i tym podobne. Dziewczyn bez ambicji, celu w życiu, które liczą TYLKO na to by mieć dzieci, męża i niedzielne obiadki. Dziewczyn które same nie wiedzą czego chcą i co chwila im się odmienia etc.

Tylko takie spotykasz? Musisz źle szukać. Krótkie, ale chyba prawdziwe.

133

Odp: Facet=Sex.

Na to wychodzi że tylko takie. wink A poznałem hm ... w sumie może jedną która mi się podobała ( i podoba tongue ) pod bardzo wieloma względami ale jest od dawna zajęta. smile A inne to były albo bardzo krótkotrwałe znajomości albo takie które ( pomimo tego że niektóre są / były w porządku ) z różnych względów jednak mi nie odpowiadały, pewnie części z nich ja też nie odpowiadałem. wink Życie. Co prawda co jakiś czas poznaję inne dziewczyny ale na razie bez większych rezultatów, może z czasem coś wyniknie, może nie - nie wiem. Zobaczymy.

134

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:
Glock napisał/a:

Chyba tylko na Oazie bo nic innego mi do głowy nie przychodzi. Poza tym daj spokój tej patetycznej frazeologii.

Bo stwierdzam fakty? Uważasz że Twoja żona / narzeczona / dziewczyna nie jest normalna i wartościowa? Myślę że nie a jak sądzę na Oazie się raczej nie poznaliście ... Po prostu dość mam dziewczyn nudnych, z którymi nie ma o czym innym pogadać niż JEJ ciuchy, kosmetyki, drinki, imprezy, hity Eski i tym podobne. Dziewczyn bez ambicji, celu w życiu, które liczą TYLKO na to by mieć dzieci, męża i niedzielne obiadki. Dziewczyn które same nie wiedzą czego chcą i co chwila im się odmienia etc.

Wszystkie wymienione przez Ciebie "zainteresowania" dziewczyn nie są ani o jotę gorsze od fizyki kwantowej, biologii molekularnej, literatury, historii sztuki ,muzyki poważnej czy zbobycia korony Himalajów. Zmienia się tylko punkt widzenia. Dla kogoś niedzielne obiadki czy posiadanie dzieci nie musi być niczym nudnym i może dawać szczęście. Jeśli jesteś taki ambitny i szukasz kogoś z ciekawą pasją czy nietypowym hobby to wrzuc w google interesujące Cie tematy i szukaj na forach tematycznych. Albo przynajmniej idź do biblioteki a nie na dyskoteke w poszukiwaniu ambitnych i inteligentnych ( co nie znaczy wcale że ambitne i inteligentne kobiety nie chodzą na dyskoteki).
I nie uważaj Kobiet które chcą mieć rodzine za nudziary.

135 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-07-01 00:49:31)

Odp: Facet=Sex.
Przemo77 napisał/a:

Wszystkie wymienione przez Ciebie "zainteresowania" dziewczyn nie są ani o jotę gorsze od fizyki kwantowej, biologii molekularnej, literatury, historii sztuki ,muzyki poważnej czy zbobycia korony Himalajów.

Tak, masz rację - nie są gorsze ale co jeżeli owe dziewczyny potrafią rozprawiać TYLKO o tym i tematach pokrewnych? Nic, kompletnie żadnych innych tematów a o ambitniejszych zapomnijmy, nawet gdyby to miał być krótki przerywnik. Mówiąc dosadnie - rzygać się chce. Tak samo jak użycie ambitnego żartu / ironii kończy się failem. Albo nie rozumieją albo udają głupiutkie ( a może nie udają? wink) albo coś tam odburkną. Ja nie zabraniam nikomu mieć takich a takich celów w życiu czy ambicji ale gdy jej pasje / zainteresowania cele życiowe zamykają się w takim małym kółeczku to aż się odechciewa z nimi gadać i przebywać. I to nie jest tak że ja uważam że 'rodzinna' dziewczyna = zuo. Nie. Też może kiedyś chciałbym mieć 'żonę', może dziecko ale nie po powiedzmy roku czy dwóch bycia ze sobą zwłaszcza jak się nie ma podstaw mieszkaniowo - płatniczych a to jest obowiązek i tego się pod dywan nie zamiecie ot tak. Dziewczę chce domu i dzieci? Spoko. Tylko jeżeli to jest jej cały plan na życie to mnie to osobiście lekko przeraża. I mit że facet = seks padł. wink

136 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-01 01:06:22)

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

Na to wychodzi że tylko takie. wink A poznałem hm ... w sumie może jedną która mi się podobała ( i podoba tongue ) pod bardzo wieloma względami ale jest od dawna zajęta. smile A inne to były albo bardzo krótkotrwałe znajomości albo takie które ( pomimo tego że niektóre są / były w porządku ) z różnych względów jednak mi nie odpowiadały, pewnie części z nich ja też nie odpowiadałem. wink Życie. Co prawda co jakiś czas poznaję inne dziewczyny ale na razie bez większych rezultatów, może z czasem coś wyniknie, może nie - nie wiem. Zobaczymy.

No tak, jedna może nie podoba Ci się z wyglądu, inna tak, ale za to charakter Ci nie odpowiada. A gdzie te dziewczyny poznajesz? Chyba to nie typowe "solary?:P Oczywiście nie mam nic do kobiet, które lubią solarium, lecz chodzi mi o stereotypową "solarę" typu mocny makijaż, białe kozaczki, któr faktycznie do zaoferowania ma tylko no nie wiem .. ciało? (oczywiście może być dziewczyna, która tak się ubiera, lecz nie jest taka, ja tylko uogólniam w tym przypadku). A to, że dziewczyna chce mieć dzieci, dom to nic złego. Chyba, że naprawdę chodzi Ci o dziewczynę, która chce naprawdę tylko tego i nie porozmawiasz z nią o niczym innym, bo jest tym całkowicie zaabsorbowana. No, a to, że np chciałaby za rok czy dwa to też nie widzę problemu. Jeżeli Ty nie chcesz, to szukasz innej dziewczyny. Może ona ma np dość i np była w jakichś długich związkach, z których nic nie wynikało, więc teraz woli szybkiej deklaracji? A przecież jest wielu ludzi, którzy czy po roku czy po dwóch zaręczają się czy starają o dziecko. O ile są tego oboje pewni i jasne, mają warunki, to nie jest to nic gorszącego. I nie uważam w takim przypadku, że jedyną ambicją takiej kobiety jest posiadanie rodziny.
Dobrej nocy.

137 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-07-01 01:24:48)

Odp: Facet=Sex.
truskaweczka19 napisał/a:

No tak, jedna może nie podoba Ci się z wyglądu, inna tak, ale za to charakter Ci nie odpowiada

Heh. Ja ich nie poznaję. Zazwyczaj albo po prostu trafiam na nie w pracy, poznaję i najczęściej 'odrzucam' bo albo mnie od siebie odstręcza albo jest zajęta. Parę razy spotkałem się z dziewczynami poznanymi w sieci ale nie stricte 'poznaniowo-randkowo' tylko tak raczej niezobowiązująco. I na tym jednym razie się kończyło. I nie, tzw solary odpadają na wejście, ona by się ze mną męczyła i vice versa. Co do domu i dzieci - tak jak pisałem wcześniej - ja do nich nic nie mam, niech sobie żyją, robią co chcą itp ale ja nie chciałbym by dla mojej dziewczyny tzw 'dom i dzieci' były wszystkim i by TYLKO TYM się zajmowała i to byłby koniec jej ambicji. Wolę dziewczyny hm ... 'nietypowe' że tak powiem, aktywne, mające jakiś cel. Ktoś inny mógłby z tamtą być szczęśliwy z pewnością, ja myślę że nie. smile Dzieci po roku czy dwóch bycia razem? Znam i takie pary i to nie są zbyt szczęśliwe rodziny. Dorosłe 'dzieci' mają swoje dzieci i często gęsto klepią biedę - ja nie chcę takiego życia a tym bardziej nie chciałbym go dawać moim ewentualnym dzieciom. Pobyć ze sobą powiedzmy te parę lat, zobaczyć czy to na pewno jest ta konkretna osoba, zamieszkać razem i dopiero ew potem można się brać za ślub, dzieci i tak dalej. No i oczywiście jakaś stała praca rzecz jasna a nie 2+1 lub 2+x i żyć z jednej wypłaty albo kuronia ... Znam i parę co po roku znajomości się hajtnęła i to jest imo już jest chore. Naprawdę chore ale to ich problem w razie co - nie mój. I z całym szacunkiem ale nie wyobrażam sobie by ludzie np: w okresie 'bycia ze sobą' krótszym niż powiedzmy 4-5 lat byli choćby w 90% pewni że to chcą siebie nawzajem, chcą być razem i żyć. Znam parę co jest ze sobą 7 lub 8, kochają się mocno, jej dobija powoli 30stka a o ślubie dopiero myślą że 'no może niedługo choć niekoniecznie' i przez ten czas bdb się poznali, zamieszkali i oczywiście - mieli kryzysy. Ja bardziej skłaniałbym się ku tej właśnie opcji ( zakładając że bym chciał się hajtać tongue ).

138 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-07-01 02:06:35)

Odp: Facet=Sex.

Tak, a ja myślę, że jest sporo par, gdzie ślub czy inne plany są po roku i są to ludzie szczęśliwi. Widzisz, nie zawsze jest tak, że musisz być z kimś wiele lat i być pewnym, że to ta osoba. To były inne czasy, ale moi rodzice wzięli ślub po roku bycia razem i szczęśliwi do dziś. A tak samo, są pary, które są ze soba wiele lat, zero konkretnych planów albo czy tam mieszkają czy coś.. ale bardziej przyzwyczajenie. No bo widzisz, są krótko czy tam średnio-myślą "To nie czas na ślub".. a w głębi duszy czasem (nie mówię, że zawsze) nie są pewni drugiej osoby..mijają kolejne lata nic się nie zmienia, a zostaje przyzwyczajenie. Ja też jestem za tym, żeby jeszcze kilka lat pobyć z partnerem przed ślubem, a jesteśmy 3 lata razem. No to dlatego, że jesteśmy młodzi itp,więc poczekanie jeszcze np 3,4 lat to nie problem, wiadomo, nie mamy jeszcze dobrej pracy itp. Jednak powiem szczerze, że gdybyśmy mieli parę lat więcej, możliwość wspólnego mieszkania, a chęci z jego strony byłoby brak, to martwiłabym się.. albo gdyby np po roku bycia czy dwóch nie chciał ze mną zamieszkać, nie dlatego, że nie gotowy, ale dla samej zasady.W sytuacji, gdybym jak Twoja koleżanka miała przed 30stką i faceta, który jest ze mną 7-8 lat, to dawno bym pognała gdzie pieprz rośnie. No bo jednak dla mnie byłby to facet, który raczej nie pragnie tego samego co ja. Tym bardziej, że przez 7-8 lat chyba spokojnie można wiedzieć czy chce się ślubu czy nie? Dla mnie to przeciąganie na "nigdy". Mogę poczekać kilka lat, gdy jestem młoda, uczę się, facet też, ale w przypadku, gdy oboje mamy coś osiągnięte to czekać tyle lat to nie dla mnie.  W Twoim przypadku rozumiem chęć bycia z dziewczyną dłużej, tym bardziej, że na razie pewnie ciężko byłoby nawet razem zamieszkać. No, ale jak mówię, nie kieruję się schematami, więc gdybym czuła, że tp ten jedyny jak teraz i miała już ku temu warunki to dawno, bym chciała z nim mieszkać. No i wedle mnie w związkach nie ma reguły, ile trzeba być przed ślubem, by być szczęśliwym. Tego nie wyliczysz.
A i też znam parę, która rozstała się po 10 latach gdzieś. On niby jej się w końcu oświadczył, ale podobno zdradzał na boku itp.. nigdy nie by pewny tak naprawdę czy chce się ustatkować.. Długie bycie razem przed ślubem niczego nie gwarantuje.
No, ale masz rację, najważniejsze to się dobrać, mój facet ma takie samo zdanie w tej kwestii jak ja, sam też by zwariował jakbym wiele lat chciała czekac z poważniejszymi planami związanymi z nim.

139

Odp: Facet=Sex.
magdalena20 napisał/a:

Chyba takiego tematu nie było, a jeśli nawet to z góry sorry, ale muszę o tym z kimś porozmawiać, bo zaczynam się o sobie naprawdę bać. W sierpniu skończę 21 lat i jeszcze nigdy nie współżyłam, co może dla jednych wydawać się dziwne, ale po pierwsze - nie znalazłam jeszcze odpowiedniego partnera, a po drugie - powoli zaczynam się krępować mojego dziewictwa i moje związki trwają coraz krócej, co nie pozwala mi ich skonsumować. Ogólnie moje otoczenie prócz najbliższych dwóch przyjaciółek myśli, że mam już to za sobą i trudno jest mi przyznać się, że to nieprawda. Jedno głupie zdanie, nieprzemyślany tekst narodził stek kłamstw i nieprawidłowych domysłów. Od jakiegoś czasu ciągle myślę o seksie - to właśnie tego "problemu" dotyczy mój wątek. Gdziekolwiek nie pójdę, nie wyjdę ze znajomymi, to obserwuje facetów i pierwsze co nasuwa mi się na myśl, to to jacy są w łóżku neutral Oglądam film, to czekam na jakąś fajną "erotyczną" scenę. Zachowuje się jak jakaś napalona idiotka z tym, że jak przychodzi co do czego, to od razu mówię nie, bo myślę sobie, "to nie to". Czasami mam dość już tego, czuję się jak prymitywny chłop oceniający kobietę po wielkości jej piersi...:|Patrze na faceta, potem na jego dłonie, tyłek, usta i od raz nasuwa się pytanie "Ciekawe, jaki jest w łóżku? " To nie jest chore? Naprawdę głupi mi o tym pisać, ale ciekawa jestem, czy są osoby takie jak ja...Mam nadzieje, ze kiedys mi to minie, bo ciągłe wodzenie wzrokiem za samcami i myslenie który lepszy w łóżku, zaczyna mnie irytowac, ale nie potrafię tego jakoś zatrzymać. To siedzi w mojej głowie neutral Bardzo licze na jakieś odpowiedzi. Dzięki. Pozdrawiam.

szkoda ,ze nie jesteś moją koleżanką:-)

140

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

Uważasz że Twoja żona nie jest normalna i wartościowa?

czy jest normalna??? na tyle na ile kobieta może być normalna wink

wartościowa - bezdyskusyjnie!!!

Myślę że nie a jak sądzę na Oazie się raczej nie poznaliście ...

nie na Trafalgar Square - nie mogłem oderwać wzroku od Jej pupy więc podszedłem, zaproponowałem wspólne zwiedzanie Londynu i tak się zaczęło.

Po prostu dość mam dziewczyn nudnych, z którymi nie ma o czym innym pogadać niż JEJ ciuchy, kosmetyki, drinki, imprezy, hity Eski i tym podobne.

wszystkie o tym rozmawiają te nie nudne też (moja co prawda woli hity z EskiRock i AntyRadia)

Dziewczyn bez ambicji, celu w życiu, które liczą TYLKO na to by mieć dzieci, męża i niedzielne obiadki. Dziewczyn które same nie wiedzą czego chcą i co chwila im się odmienia etc.

to stereotyp sam się przekonasz, jak będziesz miał szczęście to w pozytywnym znaczeniu...

141

Odp: Facet=Sex.

Glock

A coś mądrego, wartościowego i wnoszącego do tematu umiesz napisać czy jednak nie? Bo z Twoich postów niewiele wynika a i niezbyt wiele wnoszą do dyskusji o pomocy nie mówiąc. Nie wiem ... tak Cię boli to wszystko że innym wyjeżdżasz z 'zakompleksionymi introwertykami'? Radochę Ci to sprawia?

142

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

Glock

A coś mądrego, wartościowego i wnoszącego do tematu umiesz napisać czy jednak nie? Bo z Twoich postów niewiele wynika a i niezbyt wiele wnoszą do dyskusji o pomocy nie mówiąc. Nie wiem ... tak Cię boli to wszystko że innym wyjeżdżasz z 'zakompleksionymi introwertykami'? Radochę Ci to sprawia?

To ty masz problem nie ja to primo, secundo nie jestem armia zbawienia a pomocy to powinieneś szukać u seksuologa nie na forum to tertio. Dla mnie dyskusja dobiegła końca!!!

143

Odp: Facet=Sex.

Masz rację tylko w jednym - to ja mam problem. Nikt Ci tu nie każe pomagać ani każdemu ani zawsze ale skoro nie masz nic mądrego do poradzenia to chociaż nie obrażaj innych ludzi i nie dołuj swoimi 'mądrościami' z których kompletnie nic nie wynika. A i kto powiedział że mam problem natury seksualnej? Zresztą po to jest forum - by dzielić opinie i się radzić ale jak widać Ty tego nie rozumiesz ... Ale spoko, mów innym że są 'zakompleksionymi introwertykami' - może Ci to ego podniesie czy co ...

144 Ostatnio edytowany przez majusia (2012-07-01 13:33:46)

Odp: Facet=Sex.

Magdalenko,

Ja  tez czekalam dlugo ze znalezieniem odpowiedniegoo chlopaka na pierwszy raz. Mialam 22 lata jak przestalam byc dziewica. Z chlopakiem ktorego bardzo pokochalam a on mnie i zrobilismy to po 2 miesiacach znajomosci. Zanim to zrobilismy spedzalismy ze soba prawie kazdy dzien i czesto u niego nocowalam (bez seksu ) i nawiazala sie miedzy nami intymnosc. Mysle ze to jest wazne zeby to bylo... . Zrobilam to wtedy bo chcialam i z tym kim chcialam... a to jest bardzo wazne.  Nie stresuj sie wiec bo takich jak ty jest wiele! i to nie jest anomalia.

145

Odp: Facet=Sex.

Masz rację tylko w jednym - to ja mam problem.

I dalej potrzebujesz mitycznych dowodów? Patrzenie w lustro ci nie wystarcza za ostateczny dowód?

146

Odp: Facet=Sex.

Ciemnooki - Ty to jeteś taki "Rozważny i Romantyczny" wink że chyba jeszcze długo" nie zobaczysz cipki na żywo".
Twoje rozterki zamykają się w dwóch słowach- "...i chciałbym i boje się..."
Szukasz jekiejś idealnej kobiety z którą może w końcu to zrobisz a jednocześnie czujesz presje i masz świadomość że czas ucieka a Ty nadal stoisz w miejscu.
Wiesz co - powiem Ci coś tak dosadnie że już bardziej chyba nie można- Idź sobie chłopie do burdelu, powiedz że jesteś prawiczkiem i że w końcu chcesz zobaczyć co to jest sex i ulżyj sobie trochę. A jak stamtąd wyjdziesz i nadal nic Ci się nie zmieni to znów możesz szukać swojej księżniczki z tym że już nie będziesz prawiczkiem i cała presja spadnie jak ręką odjoł wink
Bez obrazy,ale jak nosisz spodnie to zachowuj się jak facet...

147

Odp: Facet=Sex.
yoghurt007 napisał/a:

I dalej potrzebujesz mitycznych dowodów? Patrzenie w lustro ci nie wystarcza za ostateczny dowód?

Stwierdziłeś że im później się zaczyna tym jest gorzej - jak ktoś zaczyna mając 45 lat to i owszem, pewnie jest gorzej ale jak ma te 20-25 powiedzmy to nie wiem czemu wrzucasz takim ludziom ( przecież to nie jest jakiś niezwykle starczy wiek więc? O te średnie i statystyki Ci się rozchodzi? ) i robisz z nich kompletne łajzy, nie wiem - trzeba się w ten sposób dowartościować? Tak, wszystko przede mną ale nie dam sobie wmówić że jestem jakimś nieudacznikiem z tego powodu, to jakaś bzdura wierutna i straszny farmazon tym bardziej że nigdzie i nigdy nie napisałem i nie mówiłem że mi to jakoś bardzo wadzi w życiu i robię z tego tragedię.

148

Odp: Facet=Sex.
Przemo77 napisał/a:

Ciemnooki - Ty to jeteś taki "Rozważny i Romantyczny" wink że chyba jeszcze długo" nie zobaczysz cipki na żywo".

Po pierwsze - wolę być sobą i żyć w zgodzie ze sobą ( a pójście na dziwki to nie jest to co mi odpowiada ) niż być frajerem i udawać że po 'poznaniu' seksu z dziwką jestem inny / lepszy etc etc etc.

Po drugie - jakie rozterki? Czy to moja wina w 100 % że duża część dziewczyn na jakie natrafiam są dla mnie zwyczajnie nudne i nie pasują mi z tego czy innego względu? Nie.

Po trzecie - "...i chciałbym i boje się..." - niby na podstawie czego to wywnioskowałeś?

Po czwarte - nie szukam idealnej kobiety, lol. Ja nie wiem ale to jakaś plaga jest - zauważyłem że im dłużej ktoś jest sam ( niezależnie od płci ) tym częściej obrywa tekstami o szukaniu ideału ...

Po piąte - jakby mnie to tak bardzo cisnęło to już bym dawno coś z tym zrobił, poza tym jak już mówiłem to że jedna przygoda ( tym bardziej z prostytutką ) zmieni moje życie jest śmieszna że aż żałosna ...

Po szóste - co niby jest niemęskie w tym jak się zachowuję? Że nie lecę za przeproszeniem z kutasem do pierwszej lepszej byle zamoczyć i czuć ulgę? No dajże spokój ...

149

Odp: Facet=Sex.
yoghurt007 napisał/a:

Masz rację tylko w jednym - to ja mam problem.

I dalej potrzebujesz mitycznych dowodów? Patrzenie w lustro ci nie wystarcza za ostateczny dowód?

to się nazywa robić dobrą minę do złej gry vel syndrom wyparcia wink

150 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-07-02 19:07:01)

Odp: Facet=Sex.

Może wasza trójka tego nie zauważyła ale nigdzie nie powiedziałem że mam problem przez brak seksu - jeżeli już to problem tyczy się tego że żadna z dziewczyn które znam / znałem / spotykałem się z nimi nie podobała mi się ( przynajmniej do tej pory, co będzie to nie wiem, zobaczy się ) do tego stopnia by mnie 'wzięło'. Ja wiem że bardzo łatwo się obrzuca błotem i doczepia łatki ale to nie tędy droga.

151

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

Stwierdziłeś że im później się zaczyna tym jest gorzej - jak ktoś zaczyna mając 45 lat to i owszem, pewnie jest gorzej ale jak ma te 20-25 powiedzmy to nie wiem czemu wrzucasz takim ludziom ( przecież to nie jest jakiś niezwykle starczy wiek więc? O te średnie i statystyki Ci się rozchodzi? ) i robisz z nich kompletne łajzy, nie wiem - trzeba się w ten sposób dowartościować? Tak, wszystko przede mną ale nie dam sobie wmówić że jestem jakimś nieudacznikiem z tego powodu, to jakaś bzdura wierutna i straszny farmazon tym bardziej że nigdzie i nigdy nie napisałem i nie mówiłem że mi to jakoś bardzo wadzi w życiu i robię z tego tragedię.

A mi się wydaje, że yoghurt miał na myśli to, że im później tym trudniej. No bo tak jest i nie oszukujmy się. Im dłużej ktoś jest nietknięty, tym trudniej później się zabrać, bo to jednak zaczyna człowieka peszyć w pewnym wieku i coraz bardziej się stresuje tym jak wypadnie itd. ja nie zauważyłam, żeby yoghurt robił łajzy z dziewic/prawiczków i im wrzucał...

152 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-07-02 19:30:48)

Odp: Facet=Sex.
red napisał/a:

A mi się wydaje, że yoghurt miał na myśli to, że im później tym trudniej.

Trudniej, gorzej - jeden diabeł. Już parę razy napisałem - co innego trudność ( rzekoma ) mając 20-25 lat powiedzmy a co innego będąc np: po 40stce. To że 70 / 80 / 90 % ludzi w tym wieku ma już pierwszy kontakt za sobą nie może znaczyć że ktoś kto się do tej grupy nie zalicza od razu jest jakimś dziwolągiem. Po raz kolejny także piszę o tym że te osoby które już są 'po' często po prostu nie rozumieją że bardzo wiele rzeczy może stać na drodze by taki pierwszy kontakt mieć za sobą - to nie - lepiej z automatu stwierdzić że ktoś kto nie mieści się w statystyce jest inny lub gorszy i w ogóle najlepiej niech zarucha od razu z miejsca - patrz jeden z postów powyżej. Nie robi? A te niskich lotów wycieczki osobiste? Dla mnie to wystarczy - jak się kończą argumenty to się wyjeżdża z prywatą, stare i wyświechtane do bólu.

153

Odp: Facet=Sex.

Tylko, że chodzi o to, że wcale nie trzeba być 40 letnim prawiczkiem, żeby z pierwszym razem było trudniej. Po 20 też już nie jest tak lekko... No sam pomyśl o ile trudniej może Ci być teraz przyznać się przed dziewczyną do braku doświadczenia niz w wieku nastoletnim kiedy wiele innych osób w Twoim wieku też jeszcze tego nie robiło. W momencie kiedy zdecydowana większość Twojego otoczenia w Twoim wieku ma już masę doświadczeń na koncie, a Ty nie, to zaczynasz od normy odstawać i chcąc czy nie chcąc ludzie zaczynają sobie zadawać pytania "co jest nie tak?" i reakcji partnerki na taka informację też się człowiek obawia bardziej. Tak już po prostu jest. A takie "zaruchanie z miejsca" nie jest aż taką złą radą- no bo sam popatrz, że im dłużej się zwleka, tym naprawdę jest trudniej. czasem lepiej po prostu mieć to już za sobą. Dopóki komuś to nie ciąży zbytnio, to nie ma problemu oczywiście, ale przychodzi taki czas, że zaczyna się rozpamiętywać stracone okazje i człowiek żałuje, że po prostu tego nie zrobił.

154

Odp: Facet=Sex.

A mnie ciekawi skąd to przekonanie (?!) / pewność że do tego a tego wieku jest ciężko ale ujdzie a po tym wieku jest już ciężej a w tym jest w ogóle masakra. Wiadomo że im dalej tym gorzej ale znam też ludzi co zaczynali mając tyle lat co i ja a nawet i nieco więcej i żyją normalnie, są w parach i 'przed' też byli normalni tyle że sami.

Przyznanie się? Ja jednak wychodzę z założenia że jeśli bym z kimś był to dlatego że coś do niej czuję i vice versa a to że któreś z nas jest ma lub nie ma doświadczenia owszem, byłoby ważne ale nie jakoś bardzo ważne. I tak samo jest z otoczeniem które rzekomo też już jest po - o takich rzeczach się nie rozmawia z każdym ale mogę się założyć że przynajmniej jakiś tam procent jest w sytuacji podobnej do mnie lub po prostu ściemnia by nie mieć takich 'jazd' jak ja tu na forum. Skoro od paru dziewczyn słyszałem że nie sądziły że nigdy z nikim nie byłem ( a co się z tym wiąże wiadomo ) to nie uważam żebym był jakiś mega dziwny. Co jest nie tak? A sam fakt że po prostu do tej pory żadna mnie do tego stopnia nie zaintrygowała, z żadną nie miałem ochoty to co? smile Proste.

A co do zaruchania - może i jest ok ale nie dla każdego. Dla mnie nie jest i nie będzie. I nie z powodu przekonań czy czegoś w tym guście gwoli ścisłości. Mówisz że lepiej mieć za sobą? Ale co mi da taka jednorazowa akcja teoretycznie? Z tego co mi wiadomo pierwszy stosunek nie wypada za dobrze z różnych względów a poza tym bardzo rzadki seks lub seks po długiej przerwie to też średnio wypada. Więc to taka rada nieco jednostronna. smile Rozpamiętywanie ... ha, cały ambaras w tym że nie ma czego rozpamiętywać bo nie było okazji, proste.

155

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

A sam fakt że po prostu do tej pory żadna mnie do tego stopnia nie zaintrygowała, z żadną nie miałem ochoty to co? smile Proste.

Tym zdaniem się pogrążyłeś na amen, jeśli sam tego nie widzisz to nikt i nic ci nie pomoże, jednym słowem po balu dla ciebie.

156

Odp: Facet=Sex.
Glock napisał/a:

Tym zdaniem się pogrążyłeś na amen, jeśli sam tego nie widzisz to nikt i nic ci nie pomoże, jednym słowem po balu dla ciebie.

Przyzwyczaiłem się już do Twoich pseudomądrości ale tym razem je skomentuję. Wszystko by się niby zgadzało tylko nie wiesz jednej rzeczy - mam prawie 25 lat a jakiś bliższy - nie bliski ale bliższy kontakt miałem tylko z paroma dziewczynami. Twoja teoria by się może sprawdziła gdyby ich było kilkaset a tak po raz kolejny mądrujesz się bez sensu.

157

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

mam prawie 25 lat a jakiś bliższy - nie bliski ale bliższy kontakt miałem tylko z paroma dziewczynami.

masz powody do dumy

Ciemnooki napisał/a:

Twoja teoria by się może sprawdziła gdyby ich było kilkaset a tak po raz kolejny mądrujesz się bez sensu.

to nie teoria i ty o tym wiesz

158

Odp: Facet=Sex.

Czy ja twierdzę że to powód do dumy? Mówię tylko jak jest, nie robię z tego ani tragedii ani nie chwalę się tym. A teoria się nie sprawdza bo dość logiczne jest że jest większa szansa trafić na kogoś wymarzonego 'oblatując' powiedzmy 100 osób niż 10 - no nie? Temu też zaprzeczysz?

159

Odp: Facet=Sex.

Cos cie sie czepili chlopaka? Nikomu nie robi krzywdy wiec po co kogos atakowac i wysmiewac?

160

Odp: Facet=Sex.

Nie wyśmiewamy nikogo. Tylko twierdzenie, że późniejsza inicjacja seksualna pozostaje bez wpływu na życie to jakieś chore farmazony. Chłopak ma tych 20kilka lat, a nie rozpoznałby napalonej na niego dziewczyny nawet gdyby go kopnęła w cztery litery....


A teraz powiedz mi, że taka sytuacja pozostaje bez wpływu na relacje damsko-męskie czy na związek.


Przypomnijmy w tym momencie, że Ciemnooki nie tylko nie uprawiał seksu, ale i nigdy w związku nie był. Jak nie ma porównania, to czemu neguje zdanie innych, bardziej w tym względzie doświadczonych, którzy porównanie mają?

161

Odp: Facet=Sex.

Ciemnooki- Ty naprawde szukasz księżniczki. A Glock bardzo trafnie znalazł fragment w którym o tym piszesz.
Nie rozumiem za to dlaczego tak agresywnie i z uporem maniaka twierdzisz że wszystko z Tobą ok i jesteś wierny sobie kiedy ewidentnie widać że tak całkiem ok jednak nie jest i to właśnie ze względu na nieumiejętność nawiązania intymnych relacji z kobietą i strach przed przełamaniem się i podjęciem współżycia. Ale skoro musisz być totalnie zakochany i zauroczony ta kobietą (i pewnie z wzajemnością) aby stracić prawictwo to przynajmniej zacznij szukać a nie jak dotąd kilka przelotnych, nieznaczących znajomości .
To że wchodzisz na tym forum na wątki poświęcone sexowi mówi że jednak sex Cię interesuje ale widać masz do niego bardzo romantyczne ,troche archaiczne podejście. Możesz sobie być wierny sobie jak to określasz ale nie oczekuj że zauroczysz taką postawą całe tabuny kobiet. Marne szanse na sex w najbliższej przyszłości jeśli nie zmienisz myślenia.

162

Odp: Facet=Sex.
yoghurt007 napisał/a:

Nie wyśmiewamy nikogo.

Kto wyśmiewa ten wyśmiewa panie ... Poza tym nie wciskaj kitu, nigdzie nie napisałem że późniejsza inicjacja nie ma wpływu na dalsze pożycie, związek itp - stwierdziłem tylko że może to mieć takie a takie konsekwencje ale NIE musi. Znam jak już pisałem osoby które zaczynały w moim wieku i mają się dobrze będą np: w związkach i tyle. Irytuje mnie po prostu to że mówiąc kolokwialnie 'niezaruchanie do wieku x' traktujecie jako 100 % pewnik że z daną osobą na pewno jest coś nie tak a najpewniej jest worem kompleksów / pasztetem / ma małego ( odnosząc się do facetów ) a najpewniej to wszystko naraz co jest moim zdaniem zwyczajnie żałosne.

Powiedz mi skąd niby wiesz że nie rozpoznałbym że dziewczyna na mnie leci? To że ktoś nie uprawiał seksu nie znaczy że kompletnie się nie zna na mowie ciała i tak dalej i tak dalej. Po prostu mam wrażenie że coś Cię ubodło i teraz wyjeżdżasz z prywatą w moją stronę przy każdej możliwej okazji co nie jest ani zabawne ani dojrzałe.

Poza tym chciałbym zauważyć że nie neguję co po prostu część waszych postulatów kierowanych do mnie zwyczajnie nie trzyma się kupy. Zauważ też że dookoła są inne osoby, znajomi, rodzina, ludzie z pracy a choćby i nawet to forum. I oni twierdzą coś zgoła innego niż wy tu próbujecie mi wcisnąć.

163

Odp: Facet=Sex.
Przemo77 napisał/a:

Ciemnooki- Ty naprawde szukasz księżniczki. A Glock bardzo trafnie znalazł fragment w którym o tym piszesz.

Nie, nie szukam księżniczki. A przytoczony fragment również nijak się ma do mojej sytuacji. Ale skoro tak twierdzisz to odpowiedz - ile dziewczyn musiałeś bliżej poznać by np: zaliczyć pierwszy pocałunek? Pierwszy seks? No ile? Nawet orientacyjnie - jeśli powiedzmy więcej niż 10 to cóż - ja aż tylu nie poznałem więc to raczej nic dziwnego że z żadną nie 'chodziłem' ani nie spałem. To takie proste ...

Nie rozumiem za to dlaczego tak agresywnie i z uporem maniaka twierdzisz że wszystko z Tobą ok i jesteś wierny sobie kiedy ewidentnie widać że tak całkiem ok jednak nie jest i to właśnie ze względu na nieumiejętność nawiązania intymnych relacji z kobietą i strach przed przełamaniem się i podjęciem współżycia.

Nie twierdzę że jest ze mną całkiem ok, mam problemy - przyszedłem z nimi na forum, opisałem je tutaj i staram się z nimi walczyć ale to że nie mam nic 'na koncie' nie może z automatu znaczyć że mam problem np: z własną seksualnością albo że mam wysokie wymagania vel szukam księżniczki. Jestem zwykłym, zdrowym facetem - po prostu nie trafiłem na właściwą dziewczynę, owszem - mam problemy ale nie takie a to właśnie chcecie mi tu wmówić. I widzisz - sam nie wiem dlaczego ale wszystko spłycasz do sfery intymnej, seksu i mojego rzekomego problemu a problemem głównym nie jest to a ogólnie mówiąc znalezienie kogoś interesującego / wartościowego i rzadkie okazje do poznawania kogoś a to zupełnie różne kwestie. Już prościej nie umiem chyba tego opisać.


Ale skoro musisz być totalnie zakochany i zauroczony ta kobietą (i pewnie z wzajemnością) aby stracić prawictwo to przynajmniej zacznij szukać a nie jak dotąd kilka przelotnych, nieznaczących znajomości .

Piszę po raz enty - jakby mnie prawictwo bolało to już bym dawno poszedł do agencji czy gdzieś. Po prostu mam swoje powody dla których akurat takie rozwiązanie mi się nie widzi, rozumiesz? Poza tym mi bardziej zależy by poznać kogoś na dłużej a nie tylko zaliczyć ( a za to też pewnie zostanę przez was skrytykowany ). Szukać? Wiesz co - to jest racja ale z drugiej strony strasznie wyświechtany banał - można szukać i g... mieć, można to olać i znaleźć z miejsca ... I to nie są przelotne, nieznaczące znajomości bo się na nich uczę - choćby dlatego.

To że wchodzisz na tym forum na wątki poświęcone sexowi mówi że jednak sex Cię interesuje ale widać masz do niego bardzo romantyczne ,troche archaiczne podejście. Możesz sobie być wierny sobie jak to określasz ale nie oczekuj że zauroczysz taką postawą całe tabuny kobiet. Marne szanse na sex w najbliższej przyszłości jeśli nie zmienisz myślenia.

No to chyba normalne że mnie to interesuje, że lubię wiedzieć to i owo, choćby w teorii a bywa przydatna. I co jest niby archaiczne? Że nie pójdę na dziwki? Że wolę sobie poczekać na właściwy moment? No proszę Cię ... A co ma niby wierność sobie do zauroczenia lub seksu? No słucham, skoro jak twierdzicie jesteście tacy doświadczeni i w ogóle to ja bardzo chętnie poczytam, serio.

164

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

Zauważ też że dookoła są inne osoby, znajomi, rodzina, ludzie z pracy a choćby i nawet to forum. I oni twierdzą coś zgoła innego niż wy tu próbujecie mi wcisnąć.

przecież wszyscy wiemy a ty najlepiej, że nawet gdyby wszyscy tu zarejestrowani odpowiedzieli ci, że "nie masz problemu i wszystko jest ok, to tylko kwestia czasu etc, etc" to i tak wiedziałbyś że to bajki.
Najlepszym miernikiem są posty facetów, którzy mają odwagę przyznać się do "problemów" w tym szczególnym momencie, a zważ że oni już mieli to i owo za sobą - więc sam się zastanów czy masz psyche z wolframu i tytanu, że na luzie przejdziesz "do rzeczy" z Tą tak starannie przez ciebie wyselekcjonowaną z tysięcy plew - życzę szczęścia bo będziesz go potrzebował.

165

Odp: Facet=Sex.
Glock napisał/a:

Najlepszym miernikiem są posty facetów, którzy mają odwagę przyznać się do "problemów" w tym szczególnym momencie,

Przecież napisałem wyżej że mam problemy - owszem ale ze znalezieniem partnerki, skąd mam wiedzieć czy i jakie i jak bardzo duże będę miał problemy przy seksie? Warto się trochę zastanowić ... najpierw dziewczyna a dopiero potem jeśli będzie taka potrzeba będę myślał co wtedy - zresztą gdyby mnie rzuciła z tak błahego powodu to tylko świadczyłoby o tym że nie było za kim płakać czy coś w tym guście.

a zważ że oni już mieli to i owo za sobą - więc sam się zastanów czy masz psyche z wolframu i tytanu, że na luzie przejdziesz "do rzeczy" z Tą tak starannie przez ciebie wyselekcjonowaną z tysięcy plew - życzę szczęścia bo będziesz go potrzebował.

Każdy kiedyś był prawiczkiem, nawet Ty wyobraź sobie ... Nie twierdzę że będzie łatwo ale myślę że przyjdzie mi to łatwiej niż znalezienie tej dziewczyny z którą się na to zdecyduję. A jak będzie to się zobaczy.

166

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

zresztą gdyby mnie rzuciła z tak błahego powodu to tylko świadczyłoby o tym że nie było za kim płakać czy coś w tym guście.

a tobie się zdarza czytać to forum?, weź sobie poszukaj ile kobiet ma dość przez tego typu "błahe" problemy

Każdy kiedyś był prawiczkiem, nawet Ty wyobraź sobie ...

to fakt, fizycznie do 17 roku życia, duchowo do 30.

Nie twierdzę że będzie łatwo ale myślę że przyjdzie mi to łatwiej niż znalezienie tej dziewczyny z którą się na to zdecyduję. A jak będzie to się zobaczy.

oby tak właśnie było

167

Odp: Facet=Sex.

a tobie się zdarza czytać to forum?, weź sobie poszukaj ile kobiet ma dość przez tego typu "błahe" problemy

Pewnie i są takie tylko co z tego? Jeżeli rzuciłaby mnie tylko i wyłącznie z tego powodu to już jest jej problem, skoro taka 'pierdoła' jej wadzi to niech sobie szuka innego. Co innego gdyby odrzuciła mnie za coś innego.

168

Odp: Facet=Sex.

Przecież napisałem wyżej że mam problemy - owszem ale ze znalezieniem partnerki, skąd mam wiedzieć czy i jakie i jak bardzo duże będę miał problemy przy seksie?

Wiedzieć nie będziesz, ale jak ci bardziej doświadczeni koledzy mówią, że jednak najprawdopodobniej będziesz miał bardzo duże problemy, to zapierasz się rękami i nogami, bo ty "znasz ludzi w podobnej sytuacji bez problemów. A guzik tam - takimi rzeczami nikt się nie chwali na prawo i lewo, a już o problemach nikt nie wspomniałby osobie, która nie ma o takich rzeczach bladego pojęcia.

Jeżeli rzuciłaby mnie tylko i wyłącznie z tego powodu to już jest jej problem

Nie - ona sobie znajdzie innego. Takiego, który będzie umiał rozpalić, z którym będzie mogła poflirtować, który będzie działał na jej wyobraźnię, takiego, którego nie będzie musiała prowadzić za rękę w najprostszych związkowych kwestiach. To ty zostaniesz z ręką w nocniku.

Zrozum, to wreszcie - nie chodzi bezpośrednio o to, że nigdy seksu nie uprawiałeś, ale o to, co się z tym wszystkim wiąże: o twój brak związkowego doświadczenia, brak wiedzy i umiejętności, o to żeś nigdy w żadnym związku nie był. Nie wiesz nawet jak objąć, jak pocałować. Możesz przegapić okazję, bo nie masz napisane na czole "prawiczek".

Wyobraź sobie, że poznałeś jakąś dziewczynę i poszliście na randkę. Wiesz jak poprowadzić dyskusję? Wiesz jak odczytywać jej spojrzenie, to jak się porusza czy jaką pozycję przyjmuje? Wiesz kiedy możesz sobie pozwolić na objęcie jej? Kiedy i w jaki sposób ją dotknąć (i nie mówię o jakimś obmacywaniu, ale choćby o złapaniu za ramię czy biodro)?  Albo kiedy dziewczyna będzie miała nadzieję na płomienny pocałunek po dobrej randce? No właśnie tego wszystko nie wiesz. Nie masz o tym wszystkim bladego pojęcia....i o to się rozchodzi.

169 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-07-03 19:14:59)

Odp: Facet=Sex.

yoghurt007

Wiedzieć nie będziesz, ale jak ci bardziej doświadczeni koledzy mówią, że jednak najprawdopodobniej będziesz miał bardzo duże problemy, to zapierasz się rękami i nogami, bo ty "znasz ludzi w podobnej sytuacji bez problemów. A guzik tam - takimi rzeczami nikt się nie chwali na prawo i lewo, a już o problemach nikt nie wspomniałby osobie, która nie ma o takich rzeczach bladego pojęcia.

Będzie sytuacja to się wtedy będę martwił czyż nie? Co da mi myślenie i dumanie o tym TERAZ? Nic. Doświadczyć muszę i tyle. Poza tym - po pierwsze, fakt - ludzie się tym nie chwalą ale kolegom / rodzinie już często tak, kumasz? No właśnie o tego typu sytuacjach mówię. A to że mam takie a nie inne doświadczenie akurat u mnie nie robi większej różnicy bo jak już w którymś temacie wspomniałem - jeżeli się z kimś 'trzymam' to nie mam mega problemów z rozmawianiem / żartowaniem z seksu i tematów pokrewnych.

Nie - ona sobie znajdzie innego. Takiego, który będzie umiał rozpalić, z którym będzie mogła poflirtować, który będzie działał na jej wyobraźnię, takiego, którego nie będzie musiała prowadzić za rękę w najprostszych związkowych kwestiach. To ty zostaniesz z ręką w nocniku.

A niech sobie znajdzie nawet dwudziestu - skoro odrzuca mnie tylko i wyłącznie dlatego że nie mam doświadczenia łóżkowego to mogę jej tylko dać 'emocjonalnego' kopa na do widzenia.
A co do reszty - pamiętaj że Ty też kiedyś byłeś w takiej sytuacji jak ja i też zaliczałeś wpadki - człowiek się uczy na błędach co nie? Poza tym nie jest tak że 100 % kobiet tego jakby wymaga od faceta i wszystkie trzeba sobie 'wziąć' pokazując jakim się jest macho ... tfu, pseudomacho. Poza tym skąd możesz wiedzieć ( a ciągle piszesz tak jakbyś był tego stuprocentowo pewien ) że nie umiem flirtować, rozmawiać? Nie wiesz tego więc nie rzucaj takimi tekstami bo one naprawdę nic nie wnoszą. Tak samo jest z tymi 'związkowymi' kwestiami. Nocnik? Taa? A podobno jednym z najbardziej popularnych męskich tekstów jest 'jak nie ta to inna'.

Zrozum, to wreszcie - nie chodzi bezpośrednio o to, że nigdy seksu nie uprawiałeś, ale o to, co się z tym wszystkim wiąże: o twój brak związkowego doświadczenia, brak wiedzy i umiejętności, o to żeś nigdy w żadnym związku nie był. Nie wiesz nawet jak objąć, jak pocałować. Możesz przegapić okazję, bo nie masz napisane na czole "prawiczek".

Pytałem wcześniej o te nazwijmy to 'objawy' bycia prawiczkiem i chyba się ich nie doczekałem, dopiero teraz wypisujesz pierwsze konkrety. Dla Twojej informacji - byłem na dwóch spotkaniach które można by podpiąć pod randki ale o tym za moment. Brak wiedzy? W głowę też umiesz zajrzeć? Fajnie ... Nie wiem jak objąć? To wyobraź sobie że na pierwszej mojej randce ( co i tak pewnie uznasz że dziecinne 'osiągnięcie' ale może to Ci pokaże że brak doświadczenia wieku x NIE równa się nieogarnięcie całkowite ): przywitałem się z bądź co bądź obcą dziewczyną buziakiem, tak samo pożegnałem i nie było to jakieś wybitnie trudne ( a sam wiem że nie zawsze dziewczyny chcą się w ten sposób witać ), przez większość czasu mieliśmy ze sobą kontakt ( dłonie, objęcie, lekkie przytulenie, spacer też jako objęci ) i było w zasadzie w porządku. Więc? I niby o okazji dokładnie jakiego typu mówisz? Bo domyślam się o co Ci chodzi ale nie chce mi się zgadywać spośród kilku wersji wiesz ...

Wyobraź sobie, że poznałeś jakąś dziewczynę i poszliście na randkę. Wiesz jak poprowadzić dyskusję? Wiesz jak odczytywać jej spojrzenie, to jak się porusza czy jaką pozycję przyjmuje? Wiesz kiedy możesz sobie pozwolić na objęcie jej? Kiedy i w jaki sposób ją dotknąć (i nie mówię o jakimś obmacywaniu, ale choćby o złapaniu za ramię czy biodro)?  Albo kiedy dziewczyna będzie miała nadzieję na płomienny pocałunek po dobrej randce? No właśnie tego wszystko nie wiesz. Nie masz o tym wszystkim bladego pojęcia....i o to się rozchodzi.

Patrz wyżej. I co teraz? Hm? I moje blade pojęcie poszło w ... las.

170

Odp: Facet=Sex.

Poza tym - po pierwsze, fakt - ludzie się tym nie chwalą ale kolegom / rodzinie już często tak, kumasz?

Tobie to raczej będą kłamać jak najęci, abyś się nie zniechęcił do poszukiwania partnerki.


doświadczenie akurat u mnie nie robi większej różnicy bo jak już w którymś temacie wspomniałem - jeżeli się z kimś 'trzymam' to nie mam mega problemów z rozmawianiem / żartowaniem z seksu i tematów pokrewnych

To nie ma porównania w ogóle...

A co do reszty - pamiętaj że Ty też kiedyś byłeś w takiej sytuacji jak ja i też zaliczałeś wpadki - człowiek się uczy na błędach co nie?

Tak, tylko inaczej takie rzeczy wyglądają i inne mają konsekwencje jak się ma tych lat naście...

skąd możesz wiedzieć ( a ciągle piszesz tak jakbyś był tego stuprocentowo pewien ) że nie umiem flirtować, rozmawiać?

A skąd masz to wiedzieć i umieć, jak nigdy nie miałeś partnerki ani nigdy nie uprawiałeś seksu? To co ewentualnie umiesz to poziom gimnazjum/liceum. Trochę za mało....

( co i tak pewnie uznasz że dziecinne 'osiągnięcie' ale może to Ci pokaże że brak doświadczenia wieku x NIE równa się nieogarnięcie całkowite ): przywitałem się z bądź co bądź obcą dziewczyną buziakiem, tak samo pożegnałem

Czapki z głów. Ciągle nie masz bladego pojęcia nawet o czym mówię. Wytłumaczę zatem: chodziło o sytuacje z podtekstem erotycznym. Wiesz jak to wszystko zrobić jako platoniczny kolega, a nie facet pożądający daną kobietę chcący dać jej do zrozumienia, że jest nią zainteresowany.

171

Odp: Facet=Sex.

Tobie to raczej będą kłamać jak najęci, abyś się nie zniechęcił do poszukiwania partnerki.

Lol! Nie wiem, może Ty masz jakieś dziwne przeżycia albo nie wiem ... ciągle ego się domaga by obrażać innych ale to bzdura wierutna i tyle. Poza tym co jak co ale samo to że jestem sam a nie chcę być jest wystarczająco motywujące - krótko mówiąc fail z Twojej strony.

To nie ma porównania w ogóle...

Hola, było o rozmawianiu o tych sprawach? Było - ja się nadal trzymałem tematu w przeciwieństwie do Ciebie a wcześniej jakoś wspominałeś że np: w tym mogę mieć problemy - jak widać nie mam.

Tak, tylko inaczej takie rzeczy wyglądają i inne mają konsekwencje jak się ma tych lat naście...

Taa ... a pierwszy raz mając lat naście a dzieście to zupełnie dwie różne rzeczy! Jeszcze jakieś rewelacje?

A skąd masz to wiedzieć i umieć, jak nigdy nie miałeś partnerki ani nigdy nie uprawiałeś seksu? To co ewentualnie umiesz to poziom gimnazjum/liceum. Trochę za mało....

Po pierwsze nie żyję w dżungli a bądź co bądź między ludźmi więc czy chcę czy nie na jakiś kontakt ( także z drugą płcią ), rozmowy, te tematy etc się przewijają. Po drugie - KOMPLETNIE nie znasz mojej sytuacji, moich problemów ( byłych i obecnych ) i tego dlaczego u mnie wyszło tak a nie inaczej - samotność, brak związków, brak seksu etc więc mądrzyć to się możesz tylko że często gęsto Twoje dumania kompletnie nie pasują do mojej osoby i mojego przypadku. I nie wiem czy zauważyłeś ale doświadczenie nabiera się z czasem i okazjami a trudno wymagać ode mnie mega doświadczenia po dwóch 'randkach' no nie? Chyba najważniejsze że zacząłem coś z tym robić co nie? Jak widać według Ciebie nie bo co z tego że zacząłem i robię małe kroki - ważne że i tak jestem frajerem i niedorajdą prawda yoghurt? To już się KOMPLETNIE nie liczy. Zachowujesz się tak jakby w ciągu kilku randek miał nadrobić cały czas posuchy, myślałem że choć tyle że to nierealne wiesz ale jak widać nie ... 

Czapki z głów. Ciągle nie masz bladego pojęcia nawet o czym mówię. Wytłumaczę zatem: chodziło o sytuacje z podtekstem erotycznym. Wiesz jak to wszystko zrobić jako platoniczny kolega, a nie facet pożądający daną kobietę chcący dać jej do zrozumienia, że jest nią zainteresowany.

No i wykrakałem - przypomnij sobie lepiej swoją pierwszą randkę i stresy i problemy i zobacz czy też byłeś taki kozak jak tu i teraz, hm? Walić to że gość się przemógł, zrobił coś ze swoim życiem i poszedł na randkę w ciemno, co z tego że nabrał odwagi i doświadczenia ( mało ale zawsze ), co z tego zrobił coś czego się bał? I tak trzeba mu dowalić i pojechać, ahh te Twoje ego ...

Co do ostatniego akapitu - nie wiem czy zauważyłeś ale takie działania robi się wtedy gdy dziewczyna Ci się podoba i chcesz czegoś więcej, prawda? Ona taką nie była więc po jaką cholerę miałem zgrywać to że się w niej zabujałem? Zresztą to była nasza pierwsza randka i pierwsza moja w ogóle więc  ... chyba nie wiesz o czym piszesz.

172

Odp: Facet=Sex.

Nie wiem, może Ty masz jakieś dziwne przeżycia albo nie wiem ...

Bo to faktycznie dziwne, że ukrywa się przed bliskimi pewne rzeczy, aby ich nie zasmucać/nie wpędzać w kompleksy.

było o rozmawianiu o tych sprawach?

Wiesz, kawały pod tytułem "po co kobietom nogi? żeby nie zostawiały śladów jak ślimak" znałem już w gimnazjum. Ale tak naprawdę zrozumiałem dopiero po pierwszych doświadczeniach.

Jeszcze jakieś rewelacje?

No to po co porównujesz problemy doświadczeń z wieku nastu lat, a dzieścia?

I nie wiem czy zauważyłeś ale doświadczenie nabiera się z czasem i okazjami a trudno wymagać ode mnie mega doświadczenia po dwóch 'randkach' no nie?

No trudno. Ale jak nie przyśpieszysz tempa to umrzesz zanim się z kimś zwiążesz...

przypomnij sobie lepiej swoją pierwszą randkę i stresy i problemy i zobacz czy też byłeś taki kozak jak tu i teraz, hm?

Stresy i problemy? Byłem tak podniecony, że na nic nie zwracałem uwagi - jedynie jak ukryć erekcję big_smile

Walić to że gość się przemógł, zrobił coś ze swoim życiem i poszedł na randkę w ciemno, co z tego że nabrał odwagi i doświadczenia ( mało ale zawsze ), co z tego zrobił coś czego się bał?

To się chwali, ale nie daje ci to podstawy do takich tez jakie postawiłeś.


Co do ostatniego akapitu - nie wiem czy zauważyłeś ale takie działania robi się wtedy gdy dziewczyna Ci się podoba i chcesz czegoś więcej, prawda? Ona taką nie była więc po jaką cholerę miałem zgrywać to że się w niej zabujałem? Zresztą to była nasza pierwsza randka i pierwsza moja w ogóle więc  ... chyba nie wiesz o czym piszesz.

A kogo obchodzi czy ty się zakochałeś czy nie? Liczy się to, czy była ładna i czy ci się podobała.

173

Odp: Facet=Sex.

No to po co porównujesz problemy doświadczeń z wieku nastu lat, a dzieścia?

Może dlatego że część owych problemów została jeszcze nie rozwiązana?

No trudno. Ale jak nie przyśpieszysz tempa to umrzesz zanim się z kimś zwiążesz...

Przestań pieprzyć farmazony bo robisz się żałosny i strasznie dziecinny. Przez ostatnie miesiące przeszedłem sporą zmianę więc bądź tak łaskaw i się nie odzywaj w sprawach w których nie masz zielonego pojęcia. Skoro od zera doszedłem do tego do czego doszedłem ( a śmiej się i tak nic nie wiesz w tej kwestii ) to się cieszę, są postępy, jest o niebo lepiej niż powiedzmy rok temu. Też jak zaczynałeś to byłeś taki super ekstra jak Ci się teraz wydaje że jesteś? Pewniak i w ogóle? No nie sądzę. Więc i mnie daj czas żeby się rozkręcić - poza tym enty raz powtarzam - u mnie problem jest w tym by znaleźć dziewczyny które mnie interesują a nie jak próbujesz mi wmówić moje nieogarnięcie erotyczno-seksualne - jedną spotkałem w swoim mieście, inną w innym - to moja wina że jest taka posucha i obie jednak mi nie podpasowały? I że to wszystko trwało tyle ile trwało? Nie.

Stresy i problemy? Byłem tak podniecony, że na nic nie zwracałem uwagi - jedynie jak ukryć erekcję big_smile

Jakoś mi się niezbyt chce w to wierzyć. Ale jeśli tak było to kompletnie nie zrozumiesz mojej sytuacji bo w takiej nigdy nie byłeś - i kto teraz jest w ślepym zaułku?

To się chwali, ale nie daje ci to podstawy do takich tez jakie postawiłeś.

Raczej się właśnie nie chwali bo i tak zostaję regularnie przez Ciebie zjechany ... A tezy to raczej Ty stawiasz - widzisz - wszystkie swoje posty kierujesz do mnie ( jak sądzę ) jakby był normalną, typową, zdrową osobą która miała fajne dzieciństwo i życie jej upływa w ogólnym szczęściu. Tyle że było nieco inaczej więc Twoje teorie się mogą 'lekko' nie zgadzać. Łapiesz?


A kogo obchodzi czy ty się zakochałeś czy nie? Liczy się to, czy była ładna i czy ci się podobała.

A co ja napisałem wcześniej? Nie czytasz postów czy czytasz to co chcesz tylko? I jakie niby zakochanie? Po kiego grzyba mam udawać napalonego gościa skoro dziewczyna mi się nie podoba aż do tego stopnia? Przecież to dziecinne.

174

Odp: Facet=Sex.

Ja jestem dziecinny? Uważasz, że wykonałeś nie wiadomo jak wielki skok na przód, bo byłeś na dwóch randkach i raz przytulałeś dziewczynę. Stary - to raptem pół tyci kroczka. Dopiero zaczynasz. I jeszcze wiele nauki przed tobą, więc nie popadaj w samozachwyt. Trochę więcej pokory w tym temacie, tym bardziej, że nie masz absolutnie żadnych podstaw do olewania bardziej doświadczonych niż ty sam.

kto teraz jest w ślepym zaułku?

A to chodzi o jakieś ślepe zaułki? Pytałeś o moje doświadczenia - odpowiedziałem. Tak to wygląda u niektórych nastolatków, a inni nabierają wody w usta i stają się nieśmiali. Ale generalnie u nastolatków to zupełnie inna gospodarka hormonalna. Stąd i inne problemy i inna nauka z doświadczeń w takim wieku.

Raczej się właśnie nie chwali bo i tak zostaję regularnie przez Ciebie zjechany

A co - mam cię po głowie pogłaskać i poklepać po ramieniu? Jak głupoty wypisujesz to ci będę wytykał. A są to głupoty nie tylko moim zdaniem, bo innych 'netfacetów'.

I jakie niby zakochanie?

A kto wspominał o 'zabujaniu' ?

175

Odp: Facet=Sex.

Uważasz, że wykonałeś nie wiadomo jak wielki skok na przód, bo byłeś na dwóch randkach i raz przytulałeś dziewczynę. Stary - to raptem pół tyci kroczka. Dopiero zaczynasz. I jeszcze wiele nauki przed tobą, więc nie popadaj w samozachwyt. Trochę więcej pokory w tym temacie, tym bardziej, że nie masz absolutnie żadnych podstaw do olewania bardziej doświadczonych niż ty sam.

Doprawdy? Dopiero pół kroczka? No patrz, nie domyśliłbym się ...

I tak - uważam że wykonałem duży skok w stosunku do tego co było - nie znasz mnie, nie wiesz jak było i co mi stało na drodze więc nie masz też podstaw by temu zaprzeczać, ja wiem jak jest i jak było a osoby które mi pomogły i to obserwowały tylko to potwierdzają. I nie chodzi o sam fakt tego co zaszło na tych spotkaniach ( może i też ale w mniejszym stopniu ) ale o sam fakt zaczęcia jakiegokolwiek działania. I nie wiem skąd zarzut dotyczący samozachwytu - napisałem tylko fakty - że było źle, że zrobiłem coś co w pewnym momencie było dla mnie nie do wyobrażenia i tyle. Bez żadnych ochów czy achów tudzież robienia z siebie jakiegoś podrywacza, znów wyolbrzymiasz - znów ... I ja was nie olewam co po prostu pewne zarzuty w moim kierunku się kompletnie nie sprawdzają.

A to chodzi o jakieś ślepe zaułki? Pytałeś o moje doświadczenia - odpowiedziałem. Tak to wygląda u niektórych nastolatków, a inni nabierają wody w usta i stają się nieśmiali. Ale generalnie u nastolatków to zupełnie inna gospodarka hormonalna. Stąd i inne problemy i inna nauka z doświadczeń w takim wieku.

Tak, chodzi o zaułki bo nigdy zapewne nie byłeś i nie będziesz w takiej sytuacji jak ja ( a wiesz tyle o mnie co nic ) więc nie masz też podstaw by twierdzić że moja obecna sytuacja związkowa jest tylko i wyłącznie moją winą. Z nieśmiałością też nie trafiłeś bo tym paskudztwem zarazić się można bardzo łatwo - między innym przez takich pewniako-kozaków jak Ty if you know what I mean.

A co - mam cię po głowie pogłaskać i poklepać po ramieniu? Jak głupoty wypisujesz to ci będę wytykał. A są to głupoty nie tylko moim zdaniem, bo innych 'netfacetów'.

Od samego chyba początku klepię o tym że po pierwsze - szukam porady ( a mogę się założyć że jak Ty zaczynałeś też miałeś mnóstwo pytań i gdzieś się ich pozbywałeś a i tu pewnie przyszedłeś z jakimś jak sądzę ) i co w tym złego? Od tego są fora czyż nie? Zadaję idiotyczne pytania? Nie. To w czym problem? Mówiłem - chcesz doradzać to ok ale jak masz tylko pisać o swojej zajebistości i jechać po ludziach jak po łysej kobyle to sobie daruj, serio. A po drugie ile razy mam jeszcze pisać że nie leży u mnie seksualność a problem z 'wybrankami' na ewentualne randki byś to zrozumiał? I obędzie się bez klepania - akapit przeczytaj, zastosuj się i styknie. A co do głupot to każdy jest mądry jak już JEGO problem nie dotyczy - tylko że człowiek winien innemu radzić a nie się z niego naśmiewać.

A kto wspominał o 'zabujaniu' ?

To ja pytam po raz kolejny - po co się 'ślinić' i wykazywać erotyczne zainteresowanie kimś kto nas nie jara? Nadal tego nie rozumiesz? Trafię na taką to wtedy sprawdzę czy i jak reaguje na mnie.

176

Odp: Facet=Sex.

Bez żadnych ochów czy achów tudzież robienia z siebie jakiegoś podrywacza,

A ty jak zawsze odnosisz wszystko bezpośrednio do siebie. Nie pisałem o tym, jakobyś miał się za podrywacza uważać. Piłem do twoich słów jakoby inicjacja seksualna w późniejszym wieku nie wiązała się z kompleksami czy jakimiś dodatkowymi problemami, których nie ma w czasie tych nastu lat.

Być może umówienie się na randkę było dla ciebie wyczynem - tym większy plus dla ciebie, że w końcu się przełamałeś. Ale nie wyleczyło to twoich problemów i jeszcze długa droga przed tobą.

ja was nie olewam co po prostu pewne zarzuty w moim kierunku się kompletnie nie sprawdzają.

Ależ sprawdzają, tylko ty sam nie jesteś w stanie tego dostrzec. Gdyby nie były trafne, to zapewne miałbyś na koncie już jakiś związek (i nie chodzi tu wcale o seks).

Tak, chodzi o zaułki bo nigdy zapewne nie byłeś i nie będziesz w takiej sytuacji jak ja

I po co to kolejne użalanie się nad sobą?

Od samego chyba początku klepię o tym że po pierwsze - szukam porady

Szukasz porady, a nie chcesz zagłębić się w przyczyny swoich problemów pisząc jedynie ogólniki o trudnej przeszłości. Sam nie jestem jakiś mega przystojny - większość nie jest. I mimo wszystko dają radę. Jąkały również świetnie dają radę. O ile oczywiście się nie poddają. Ty jednak się poddałeś - sam stwierdziłeś, że do swojego jąka już przywykłeś. Nie czytałem wszystkich twoich postów, ale zacząłeś coś z tym robić? Skoro nie uważasz się za atrakcyjnego - zrobiłeś coś, aby to zmienić? Zmiana garderoby, fryzury, siłownia (czy jakiś sport dla poprawy kondycji i sylwetki)?

To w czym problem?

W tym, że nie słuchasz. Użalasz się nad sobą, a rozgoryczenie z twoich postów wylewa się z monitora wprost na moje biurko. Atakujesz zupełnie niepotrzebnie. Zobacz - ja piszę naprawdę spokojnie, bez zbędnych emocji. Z twoich słów bije natomiast złość i żal do innych - tym, którym się udało. Psujesz sobie tylko nerwy takim nastawieniem do innych i zniechęcasz do siebie ludzi.

To ja pytam po raz kolejny - po co się 'ślinić' i wykazywać erotyczne zainteresowanie kimś kto nas nie jara? Nadal tego nie rozumiesz?

Nie - nie rozumiem. Podniecenie, atrakcyjność i zakochanie to nie są tożsame uczucia. Czemu je łączysz i traktujesz jako jedno? Gdybym podchodził do sprawy tak samo, to pewnie też nikogo bym nie miał. Ale zaryzykowałem - poszedłem za ciosem, za podnieceniem, za nastrojem chwili....uczucie przyszło w drugiej kolejności, ale dopiero pocałunek pozwolił to zainicjować. Jak nie dajesz kobiecie do zrozumienia, że jest dla ciebie atrakcyjna to i ona nie wykaże zainteresowania tobą. A w takich okolicznościach o jakimkolwiek uczuciu poza nudą to nie ma mowy nawet...

177

Odp: Facet=Sex.

A ty jak zawsze odnosisz wszystko bezpośrednio do siebie. Nie pisałem o tym, jakobyś miał się za podrywacza uważać. Piłem do twoich słów jakoby inicjacja seksualna w późniejszym wieku nie wiązała się z kompleksami czy jakimiś dodatkowymi problemami, których nie ma w czasie tych nastu lat.

Odpisałem tak w poprzednim poście na akapit w którym całość tyczyła się mnie i tylko mnie i nie było tam żadnych ogólnych stwierdzeń więc nie wiem czemu teraz odwracasz kota ogonem. A co do reszty ( zaczynam się chyba powtarzać ... ) - nigdy nie napisałem że późniejsze zaczynanie podrywu / życia seksualnego nigdy nie będzie się wiązało z dodatkowym problemami - nigdy. Tyle że nie każdemu jest dane zaczynać mając lat naście, zważ na to. Więc jakieś konkretne rady poza 'idź zaruchaj jak najszybciej' lub 'prędzej umrzesz niż zaliczysz' są niezbyt adekwatne do tematu - jak pisałem - chcesz pomóc to choćby mógłbyś napisać gdzie i jak poznawać dziewczyny ( tylko bez ogólników typu że można wszędzie bo to wiem tylko że podejście i zagadanie powiedzmy nie zawsze jest takie łatwe na jakie się wydawać może a to tylko jeden ze sposobów na poznanie kogoś czyż nie? ) w tym i te że tak powiem 'ogarnięte'. Bo jak już parokrotnie wspomniałem - jak nie trafię na interesującą mnie dziewczynę to dość trudno jest i nabierać doświadczenia jak i mieć wiedzę na temat tego co się umie, co nie i jak bardzo nad tym czy owym można popracować lub olać bo to czy tamto jest ok. I nie zgodzę się też z tym że w wieku nastu nie ma się problemów zakładając że się wtedy zaczyna.

Być może umówienie się na randkę było dla ciebie wyczynem - tym większy plus dla ciebie, że w końcu się przełamałeś. Ale nie wyleczyło to twoich problemów i jeszcze długa droga przed tobą.

Tego nie kwestionowałem.

Ależ sprawdzają, tylko ty sam nie jesteś w stanie tego dostrzec. Gdyby nie były trafne, to zapewne miałbyś na koncie już jakiś związek (i nie chodzi tu wcale o seks).

A ja Ci powtarzam - gdy patrzę z perspektywy czasu na wszystkie dziewczyny które znam / znałem / lub 'znałem' to żadna nie była taką za którą na serio bym się uganiał i miał żałować że nie wyszło. Obecne czasy to inna sprawa, trochę się zmieniłem, poznaję nowe osoby tu czy tam i może jakaś która mnie odpowiada się trafi. A po co wchodzić w jakieś związki skoro taka osoba Cię zwyczajnie wku...rza / nie kręci? No właśnie.

I po co to kolejne użalanie się nad sobą?

Stwierdzenie faktu, wybacz ale wiem że nie byłeś w takiej sytuacji jak moja więc tego akurat nie zrozumiesz. smile To tak jakby opowiadać o kolorach ślepcowi.

Szukasz porady, a nie chcesz zagłębić się w przyczyny swoich problemów pisząc jedynie ogólniki o trudnej przeszłości. Sam nie jestem jakiś mega przystojny - większość nie jest. I mimo wszystko dają radę. Jąkały również świetnie dają radę. O ile oczywiście się nie poddają. Ty jednak się poddałeś - sam stwierdziłeś, że do swojego jąka już przywykłeś. Nie czytałem wszystkich twoich postów, ale zacząłeś coś z tym robić? Skoro nie uważasz się za atrakcyjnego - zrobiłeś coś, aby to zmienić? Zmiana garderoby, fryzury, siłownia (czy jakiś sport dla poprawy kondycji i sylwetki)?

To że Tobie o nich szczegółowo nie piszę nie znaczy że w ogóle tego nie robię a wierz mi że gdybym się z nich w jakimś stopniu nie wykaraskał to nie zaliczyłbym tych dwóch randek. Poza tym o - widzę że znalazłeś 'mój' wątek - a czytaj tylko że to szczyt góry lodowej. smile Poddanie? Jąkanie owszem - mam tę przypadłość ale też nie jest tak że jedno zdanie mówię pół godziny, ja to określam jako lekkie, zdarza się że wadzi w codziennych sytuacjach ale nie jakoś wybitnie. Zresztą z tego co wiem tego się nie da całkowicie wyleczyć, leczyłem to w czasach szkolnych i tyle. Co do atrakcyjności - to czas przeszły powiedzmy - tzn nadal się nie uważam za mega przystojnego ale na pewno bardziej normalnego / typowego niż brzydkiego / nieatrakcyjnego. To też konsekwencja 'grzebania w sobie' i paru innych rzeczy. Ubieram się myślę dość hm ... może nie typowo ale normalnie, nie ubieram wielu rzeczy które są 'modne' lub 'fajne' bo kosztują xxx lub mają jakiś znaczek lub inną głupotę. Nie znaczy to też że sępię na ciuchach, lubię mieć porządne buty ( ale nie żadne 'ermaksy' czy coś w tym guście ) i ciuchy w których to ja się będę dobrze czuł a nie kupuję czegoś żeby się pokazać ludziom czy coś w tym guście co jest teraz dość sporą plagą. Z fryzurą za wiele się zrobić nie da. wink Sport? W pracy 'dbają' żebym był w kondycji a sport zdarza się ale bardziej jako rekreacja niż 'ciśnięcie na bica' czy coś w tym guście. Sylwetkę mógłbym poprawić ale coś czuję że jestem ektomorfikiem i nabranie choćby paru kg ciała, nawet tłuszczu będzie problemem bo wagę mam stosunkowo niezmienną, budowę ciała również.

W tym, że nie słuchasz.

Stwierdzanie faktów to użalanie się? Czy robię aferę i tupię nogą bo 'nie ruchałem' i nie byłem w związku? Nie wydaje mi się. A ostry miejscami język wynika z tego że jak już pisałem irytuje mnie robienie z dziewic i prawiczków odmieńców którym trzeba PO RAZ KOLEJNY pokazać że jesteśmy gorsi - takie coś może i dobrze zrobi jako terapia szokowa przypadkom krytycznym ale typowy osobnik przyjmie to jako atak i się poirytuje - zrozumże to w końcu. Tak - mam pewien żal do tych którym się udało ale chyba tylko do tych którzy jak już się 'załapali' na związek / seks niewiele robią takim którzy też by chcieli a mają problem lub odwracają się plecami od swoich znajomych / przyjaciół 'bo loffciają' i świata nie widzą.

Nie - nie rozumiem. Podniecenie, atrakcyjność i zakochanie to nie są tożsame uczucia. Czemu je łączysz i traktujesz jako jedno? Gdybym podchodził do sprawy tak samo, to pewnie też nikogo bym nie miał. Ale zaryzykowałem - poszedłem za ciosem, za podnieceniem, za nastrojem chwili....uczucie przyszło w drugiej kolejności, ale dopiero pocałunek pozwolił to zainicjować. Jak nie dajesz kobiecie do zrozumienia, że jest dla ciebie atrakcyjna to i ona nie wykaże zainteresowania tobą. A w takich okolicznościach o jakimkolwiek uczuciu poza nudą to nie ma mowy nawet...

Pisałem wcześniej - żadna dziewczyna mnie nie pociągała do tego stopnia ( pomijając szkolne / krótkie znajomości gdzie działała tylko fizyczność że względu na to że reszta mi nie odpowiadała lub nie dane było mi poznać dziewczyny bliżej ) żebym leciał do niej z wywalonym jęzorem i próbował z nią flirtować. Czyli chcesz mi powiedzieć co ... ? Że poleciałeś i zainicjowałeś fizyczny kontakt z kimś kto Ci się nie podobał / nie kręcił że miałeś ciasno w majtach mówiąc kolokwialnie? Widzisz - ostatnie zdania są kwintesencją - skoro ŻADNA nie była dla mnie atrakcyjna ( wygląd + cała reszta ) to po kiego miałem jej pokazywać że jestem nią zainteresowany skoro jak pisałem na początku wiele rzeczy poza wyglądem mnie w niej irytowało?

178

Odp: Facet=Sex.

Byłoby całkiem nieźle, gdybyś dobrze wykorzystała jeszcze te chwile, które masz sama ze swoim ciałem. Drzemie w Tobie bardzo fajny temeprament i myślę, że możesz pomóc mu rozkwitnąć przez autoerotyzm i dotyk. Będziesz miała jakąś większą wiedzę o sobie, przez co pierwszy raz będzie bardziej "znajomy" wink, będziesz czuła się pewniej, a poza tym z wytęsknieniem będziesz oczekiwać tego rodzaju spełnienia, które nauczysz się sama sobie dawać. Poza tym faceci też się czują mnie obciążeni zadaniowo, jak ich kobiety wiedzą, jak pokierować ich ręce i członki.

Ktoś na początku tego tematu pisał, że nawyki masturbacyjne utrudniają potem osiągnięcia spełnienia z człowiekiem. Owszem, jest coś takiego jak zespół zakodowanych reakcji seksualnych (skojarzenie podniecenia ze specyficznym bodźcem), ale trzeba spełnić kilka warunków, żeby mieć z tym problem - a ponadto i tak nie każdemu się to przytrafi. Ważne, żeby zachować różnorodność, fantazje, i wciąż dumnie kierować się w stronę świata seksu.

179

Odp: Facet=Sex.

No i 'dziwnym' trafem dyskusja stanęła jak zapytałem o konkretne rady ... Ech.

180

Odp: Facet=Sex.

Mam identycznie i jestem nawet w tym samym wieku big_smile I też rozglądam się za facetami jak napalona   gówniara big_smile ale nie przejmuję się tym na zapas;) Kiedyś się nad tym zastanawiałam to mam wybór..albo zrobić to z kim popadnie żeby było 'po problemie' albo grzecznie poczekać na jakiegoś fajnego faceta smile Moim problemem jest jeszcze to ,że wstydzę się pokazać nago facetowi więc nie mam innego wyjścia...
Nie przejmuj się tym , bo skoro obie tak mamy to nie odbiega to od normy:)
Życzę Ci odpowiedniego faceta i cudownego seksu:)))

181

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

No i 'dziwnym' trafem dyskusja stanęła jak zapytałem o konkretne rady ... Ech.

I konkretne rady dostałeś. Tylko ile razy można je powtarzać?

182

Odp: Facet=Sex.

I konkretne rady dostałeś. Tylko ile razy można je powtarzać?

Jakie niby? Że mam pójść na dziwki albo zaliczyć przy nadarzającej się okazji. Po pierwsze średnie rady ( zwłaszcza pierwsza opcja ) a po drugie, załóżmy czysto teoretycznie że bym ich posłuchał - żeby móc 'zaruchać' to i tak trzeba jakoś dziewczynę 'zdobyć' / poznać / zaimponować. A na to takiej czy innej ale w miarę konkretnej rady nie dostałem.

183

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

żeby móc 'zaruchać' to i tak trzeba jakoś dziewczynę 'zdobyć' / poznać / zaimponować. A na to takiej czy innej ale w miarę konkretnej rady nie dostałem.

oto algorytm (jeden z kilku)

(pewność siebie(autoprezencja) + ?)) / okoliczności * aktualny stan psychiczny celu

184

Odp: Facet=Sex.

O pewności wiem, o prezencji także. Kasa ... ech. -.- Okoliczności ... pisałem w którymś poście kogo mniej więcej szukam tyle że tam gdzie 'jestem' lub do tej pory bywałem takich dziewczyn raczej nie ma, więc skoro nie tam to gdzie? No właśnie ...

185

Odp: Facet=Sex.

ja w tym roku będę mieć 21 lat, w tamtym roku pod koniec sierpnia miałam swoj pierwszy raz potem zerwalismy i dopiero DRUGI raz mialam teraz w kwietniu..nie jest z Tobą nci takiego, ja też mam takie myśli to jest normalne jesteś młoda, napalona i nie widzę w tym nic dziwnego, miałam podobnie jak Ty nawet nie wiedziałam jak to jest, a chcialam seksu .. coś czego się nie ma i jest nam nieznane wiadomo, że bardziej kusi smile spokojnie nie obawiaj się to jest normalne..

186

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

tyle że tam gdzie 'jestem' lub do tej pory bywałem takich dziewczyn raczej nie ma, więc skoro nie tam to gdzie?

skoro wiesz jakie cechy "organiczne" powinna posiadać twoja potencjalna wybranka to zawęrza terytorium łowów. Popytaj może jeszcze ktoś ma takie same preferencje jak ty - niektóre drapieżniki polują w grupach, zakładając że jesteś drapieżnikiem a nie padlinożercą. wink

187

Odp: Facet=Sex.

Glock, jeżeli Twoim celem przy wchodzeniu do tego tematu jest tylko to by kogoś obrażać i nabijać się z ludzi to daruj sobie i ten ton i te porady.

188

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

Glock, jeżeli Twoim celem przy wchodzeniu do tego tematu jest tylko to by kogoś obrażać i nabijać się z ludzi to daruj sobie i ten ton i te porady.

tak długo jak długo będziesz wszystko brał per persona tak długo będziesz się kisił we własnym sosie obwiniając wszystko i wszystkich o swoje własne ułomności - a wierz mi kobiety stronią od takich gości i omijają ich szerokim łukiem, wyjątek stanowią różnej maści desperatki i "psycholożki"

189

Odp: Facet=Sex.

tak długo jak długo będziesz wszystko brał per persona tak długo będziesz się kisił we własnym sosie obwiniając wszystko i wszystkich o swoje własne ułomności

Gdzie niby obwiniam innych o moje niepowodzenia? No gdzie? Cytat poproszę albo przykład bo czego jak czego ale tego nie było. A skoro zwracasz się do mnie ( i to sadząc takie a nie inne teksty ) to jak mam nie brać tego niby osobiście? Faktem jest tylko lub aż to że mam pewien problem wywołany przez inne czynniki i chcę z tym powalczyć ( co też powoli robię i to skutkuje, małymi krokami ale skutkuje ) - problem też jest tego typu że jakoś ciężko trafić mi na 'moje' dziewczyny.

190

Odp: Facet=Sex.
Ciemnooki napisał/a:

problem też jest tego typu że jakoś ciężko trafić mi na 'moje' dziewczyny.

to może zrób ankietę tu na forum?, w końcu są tu wszystkie typy kobiecej osobowości może wyłowisz kogoś dla siebie?

191

Odp: Facet=Sex.

No chyba jednak nie skorzystam z tej kolejnej 'mądrej' rady ...

192

Odp: Facet=Sex.

Naszła mnie jeszcze jedna myśl ( o której chyba tutaj nie wspominałem a jeżeli tak to mea culpa ) - otóż drodzy ludzie czytający ten temat, jak się czyta część waszych postów to przynajmniej ja odnoszę wrażenie że jak trafiają tu takie osoby jak ja, takie które chcą zmian, szukają porad, pomocy to po tym jak się opowiemy w czym problem spora część osób spłyca problem stricte do życia seksualnego i doświadczeń łóżkowych pomijając wszystko inne i nie mówię tu o innych problemach. 'Nieco' irytujące jest takie upraszczanie a poza tym mówiąc delikatnie jest głupotą stwierdzanie ( a z tym się spotkałem, może nie tutaj i nie wobec siebie ale różne przypadki widziałem i słyszałem ) że:
- on / ona ma pociąg do tej samej płci
- jest z nim coś nie tak stricte fizycznie jeżeli chodzi o wiadome narządy
- nie zaliczył(a) ergo nie czuje pociągu więc NA PEWNO jest z nim coś innego i jest nie do 'odratowania'

Krótko mówiąc - spłycanie problemów do rzekomych problemów z seksualnością oraz tego że skoro nie zaliczyliśmy to z dużym prawdopodobieństwem nie czujemy pociągu do drugiej płci. A to jest wierutna bzdura.

193

Odp: Facet=Sex.

Nie wiem Ciemnooki jakiej Ty rady oczekujesz. Każdy z nas ma w większym lub w mniejszym stopniu problem z trafieniem na tą odpowiednią dla nas osobę. Nie ma uniwersalnej recepty. Pytanie co Ty robisz w tym kierunku, żeby poznawać kobiety? Tutaj wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Od Twojego nastawienia i od Twojego myślenia (także o sobie samym).
Myślę że dodatkowo brak wcześniejszych doświadczeń z płcią przeciwną ( nie mówię od razu o seksie) może powodować mniejszą pewność siebie w kontaktach z kobietami/facetami a dodatkowo sprawiać że ktoś nie umie odczytywać sygnałów, oznak zainteresowania ze strony drugiej osoby (oczywiście, to nie reguła) czy po prostu zwyczajnie, na luzie poflirtować wink
Wszystko nabywa się przez doświadczenie;)
A co do seksu, to zgadzam się z tym (ktoś tu wcześniej o tym pisał) że temat seksu w pewnym wieku pojawia się dość szybko. Chociażby ostatnio.. Spotkałam sie na piwie z nowo poznanym facetem i jakoś weszliśmy na "te" tematy. Zapytał mnie kiedy ostatnio kochałam się, więc mu odpowiedziałam że jeszcze mam to przed sobą.  Powiedział mi wprost że dla niego to kosmos:) Był zdziwiony że mam 24 lata i zero seksu.  Dodam że sam ma 32 l. Także nie oszukujmy się, bycie dziewicą czy prawiczkiem w pewnym wieku może wywołać zdziwienie. Nie mniej jednak nie jest to powód do wstydu, o ile ktoś nie robi z tego kompleksu. Już to pisałam ale powtórzę, że nie ma sensu robić czegoś wbrew sobie. Lepiej coś zrobić i żałować czy żałować że się tego nie zrobiło? Każdy na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie sam.

194

Odp: Facet=Sex.
lady napisał/a:

Nie wiem Ciemnooki jakiej Ty rady oczekujesz. Każdy z nas ma w większym lub w mniejszym stopniu problem z trafieniem na tą odpowiednią dla nas osobę.

Na początek jakieś ogólnej, tu na forum nie jest zbyt dobrym pomysłem mówienie o całym swoim życiu, problemach itp. Pisałem już wcześniej że choćby chciałbym jakichś porad gdzie znaleźć kogoś normalnego ( i zapewne znów zostanę zjechany przez kogoś za użycie tego epitetu ). I nie wiem czy Ty także masz taki problem ( bo zabrzmiało to tak jakbyś miała ) ... sama przyznajesz że się z kimś tam spotykasz, poznajesz ludzi - nie twierdzę oczywiście że idzie Ci to jak z płatka ale sam fakt coś niecoś mówi czyż nie? smile No chyba że w tamtym momencie ominęłaś swoją osobę.

Nie ma uniwersalnej recepty. Pytanie co Ty robisz w tym kierunku, żeby poznawać kobiety? Tutaj wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Od Twojego nastawienia i od Twojego myślenia (także o sobie samym).

Wiem że nie ma uniwersalnej rady, panaceum i że to wszystko nie zniknie tak o, raz dwa. Ale sama przyznasz że są jakieś ogólne porady, style zachowań itp itd które np: bardziej nakręcają pozytywną atmosferę a co z tym idzie można 'przywoływać' ludzi do siebie miast ich odrzucać. Co robię? Na razie niewiele ale staram się, gdybym tylko wiedział gdzie i jak szukać ( i naprawdę nie chodzi mi o szukaniu na już zaraz by mieć tylko wiesz ... jeśli człowiek obraca się w swoim towarzystwie, takim które mu odpowiada to jest większa szansa że jego 'atrakcyjność' wzrośnie, to że ktoś go zobaczy lub vice versa i 'coś' zaiskrzy w pewnym momencie. Tylko o to chodzi a nie o 'posiadanie kogoś na siłę' czy coś w tym guście.

Myślę że dodatkowo brak wcześniejszych doświadczeń z płcią przeciwną ( nie mówię od razu o seksie) może powodować mniejszą pewność siebie w kontaktach z kobietami/facetami a dodatkowo sprawiać że ktoś nie umie odczytywać sygnałów, oznak zainteresowania ze strony drugiej osoby (oczywiście, to nie reguła) czy po prostu zwyczajnie, na luzie poflirtować wink

A ile razy się zdarza że to kobieta jest oczarowana facetem i/lub pierwsza podchodzi / zagaduje / daje sygnał / cokolwiek innego by zainicjować kontakt / flirt / whatever? Wydaje mi się że bardzo rzadko.

Wszystko nabywa się przez doświadczenie;)

Taa ...

A co do seksu, to zgadzam się z tym (ktoś tu wcześniej o tym pisał) że temat seksu w pewnym wieku pojawia się dość szybko. Chociażby ostatnio.. Spotkałam sie na piwie z nowo poznanym facetem i jakoś weszliśmy na "te" tematy. Zapytał mnie kiedy ostatnio kochałam się, więc mu odpowiedziałam że jeszcze mam to przed sobą.  Powiedział mi wprost że dla niego to kosmos:) Był zdziwiony że mam 24 lata i zero seksu.

O rówieśniczka? No proszę. Ale kosmos że co? Że jak tak można i to dziwne czy że fajnie że jeszcze są dziewice w tym wieku czy że neutralnie do tego podszedł?

Dodam że sam ma 32 l. Także nie oszukujmy się, bycie dziewicą czy prawiczkiem w pewnym wieku może wywołać zdziwienie. Nie mniej jednak nie jest to powód do wstydu, o ile ktoś nie robi z tego kompleksu. Już to pisałam ale powtórzę, że nie ma sensu robić czegoś wbrew sobie. Lepiej coś zrobić i żałować czy żałować że się tego nie zrobiło? Każdy na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie sam.

To nie powinno dziwić - to jest tylko i wyłącznie sprawa danej osoby chyba że jej / jemu samemu jest z tego powodu źle i szuka pomocy bo widzi w tym problem swojego życia ( co swoją drogą jest nieco kuriozalne ale może w ten sposób ktoś zacznie pracować nas sobą, zmieni się a w dalszej konsekwencji wyląduje z kimś w łóżku ). Ja się tego nie wstydzę a i też nie obnoszę się z tym i nie uważam ani za gorszego ani za lepszego z tego powodu. Nie zamierzam też robić niczego wbrew sobie co myślę już zaznaczyłem w poprzednich wypowiedziach.

195

Odp: Facet=Sex.

Pisałem już wcześniej że choćby chciałbym jakichś porad gdzie znaleźć kogoś normalnego ( i zapewne znów zostanę zjechany przez kogoś za użycie tego epitetu )

Wszędzie. Wystarczy zagadać. Na papierosie, w kolejce do kasy, na spacerze, w autobusie, w pubie. Na tym forum również nie brakuje bardzo fajnych i bardzo ładnych dziewczyn. Niektóre są nawet wolne smile

A ile razy się zdarza że to kobieta jest oczarowana facetem i/lub pierwsza podchodzi / zagaduje / daje sygnał / cokolwiek innego by zainicjować kontakt / flirt / whatever? Wydaje mi się że bardzo rzadko.

Wydaje ci się tak tylko i wyłącznie przez twój brak doświadczenia. I to jest właśnie to, o czym mówiłem ci już dużo wcześniej, a na co się obrażałeś. Nawet nie wiesz sam ile okazji zmarnowałeś, bo źle odczytałeś (lub w ogóle nie zauważyłeś) dawanych ci sygnałów i dziewczyna po prostu z ciebie zrezygnowała.

Posty [ 131 do 195 z 235 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026