O widzisz asmo dobre porównani doświadczenie w łóżku a prowadzenie samochodu...
Nie powiesz mi że ktoś kto dopiero co zdał prawo jazdy jest lepszym kierowcą od kogoś kto jeździ już z 10 lat i to wieloma autami...;)
No chyba że z ciebie drugi Kubica ![]()
Podobne tematy
yoghurt007, tu się z Tobą zgodzę. Im później tym trudniej. Mając te osiemnaście, dziewiętnaście lat jakoś mniej przejmowałam się swoim dziewictwem i spotykając się z chłopakiem nie miałam większych obaw, nie myślałam gorączkowo o tym, jak mu to powiem, gdy nasza znajomość, związek wkroczy w poważniejszy etap. Natomiast teraz jest mi coraz trudniej o tym swobodnie mówić i najczęściej po prostu tego nie robię. Raz się przyznałam i teraz obiecałam sobie, że dopóki nie będę pewna w 100 %, że facet jest FACETEM, a nie zwykłym pajacem zaliczającym każdą, napotkaną zbłądzoną sarenkę, nie dopuszczę do tego typu wyznań. I szczerze mam gdzieś, czy chłopak z którym zacznę się spotykać ma duże zapotrzebowanie na seks, czy małe ( to pierwsze bardziej prawdopodobne), nie róbmy z ludzi zwierząt. Jeśli będzie mu na mnie zależało i nie będę mu potrzebna jedynie do zaspakajania jego potrzeb, to poczeka i będzie wyrozumiały. Może często o tym wspominać i trochę nalegać, ale w końcu zrozumie i da mi trochę czasu. Nie rób też z seksu jakiegoś wyczynowego sportu. Poza tym nie szukam faceta bawiącego się seksem, interesującego się jedynie jednorazową rozrywką. Jak idę do klubu, czy do jakiegoś podobnego miejsca, to nie szukam w nim rozpaczliwie "drugiej połówki", bo większość przychodzących tam chłopaków szuka jedynie przygody, łatwego łupu. Tak, jak ja idą tam się pobawić, a nie ożenić. Teraz z większą ostrożnością i większym rozsądkiem zawieram znajomości. Pozdrawiam ![]()
Widzę że chyba czujesz zawiść lub jakąś zazdrość do dziewczyn które straciły juz dziewictwo (wcześniej od Ciebie)i bawią się życiem . Skoro wypowiadasz sie o nich z taką pogardą. Widzę że dla Ciebie takie dziewczyny to puszczalskie,łatwe i "sarenki" jak to określasz. Jasne , natomiast Ty sama jesteś "dziewica orleańską" odrzucającą seks i wszystko co z nim związane bo to złe, brudne i grzeszne... ![]()
Masz super podejście, nie ma co.
Źle odebrałeś to co napisałam
Nie czuję żadnej zawiści ani zazdrości, nie uważam również, że każda kobieta która współżyje jest puszczalską, czy łatwą panienką. Nie wiem skąd to wywnioskowałeś
Moje dwie najlepsze przyjaciółki już dawno mają ten pierwszy raz za sobą, a jedna z nich od niedawna preferuje wolne związki, a nie uważam je za puszczalskie, bo nimi nie są. Nie odrzucam seksu, bo jest zły, brudny i grzeszny, naucz się może czytać ze zrozumieniem
Nie będę się powtarzać i pisać kolejnych wywodów dlaczego jeszcze tego nie zrobiłam.
Jeśli będzie mu na mnie zależało i nie będę mu potrzebna jedynie do zaspakajania jego potrzeb, to poczeka i będzie wyrozumiały. Może często o tym wspominać i trochę nalegać, ale w końcu zrozumie i da mi trochę czasu
No to przyjmij do wiadomości, że nie poczeka. Nikt nie ma ochoty spotykać się z zakompleksioną panną, bo tak będzie odbierane twoje omijanie tematu seksu i seksu samego w sobie, w momencie kiedy masz tych dwadzieściapare lat. Owszem - można poczekać kilka tygodni, bo to wiadomo, że trzeba się poznać, ustalić co się do siebie wzajemnie czuje itp. Ale zdrowy i normalny facet nie będzie czekał miesięcy będąc już w związku.
Przemo, chyba faktycznie zrozumiałeś- jak dla mnie to ta wypowiedź tyczyła się facetów zaliczających jak leci, a nie krytyki kobiet, które uprawiają seks:)
A magdalenie życzę, żeby spotkała niedługo kogoś wartościowego
I masz rację z tym, żeby nie mówić od razu o swoim dziewictwie, bo i po co? Dopiero kiedy będziesz pewna powiesz jak sytuacja wygląda:) I nie przejmuj się już tym tak:)
yoghurt007, nie jestem zakompleksioną Panną. Nie unikam rozmów o seksie, bo wstydzę się jakiejś części swojego ciała, czy samej nagości, akurat z tym nie mam żadnego problemu i jestem w pełni zadowolona ze swojego wyglądu, a co za tym idzie - nie mam na jego punkcie jakichś chorych myśli czy blokad, po prostu czekam na właściwego chłopaka. Nie rozłożę przed facetem nóg po dwóch tygodniach znajomości tylko po to, żeby go przy sobie zatrzymać. Nie chodzi mi tu o jakichś kilka dobrych miesięcy, zresztą to wszystko zależy od tempa znajomości, od tego jak wszystko się rozwija. Po dwóch tygodniach czy trzech spotykania się z chłopakiem nie zacznę gawędzić z nim o seksie, jak z babcią o kuchennych wypiekach. To jest sprawa bardzo intymna i delikatna. Takie jest moje zdanie
red, i właśnie o to mi chodziło
Przemek po prostu źle mnie zrozumiał ![]()
Dzięki ![]()
Nie ma to znaczenia czy myślisz, że masz kompleksy czy nie. Ty je masz. Sama pisałaś, że trudno ci o tym swobodnie mówić, więc tego nie robisz. Teraz piszesz, że nawet po kilku tygodniach znajomości nie poruszasz tematu seksu (i powiedzcie, że to nie są kompleksy....) Skoro jesteś dziewicą, to jasnym jest, że go nie uprawiasz. Skoro zarówno nie mówisz, jak i nie uprawiasz to jaki obraz 20stoparolatki nam powstaje?
Mając takie nastawienie nie znajdziesz wartościowego i normalnego faceta ze zdrowym podejściem do seksu. Możesz liczyć na faceta z potężnymi kompleksami, kryptohomoseksualistę, czy osobnika aseksualnego. Reszta najzwyczajniej w świecie ucieknie, bo nikt normalny nie będzie chciał tracić czasu na udowadnianie, że nie jest wielbłądem (że ma zasady, że nie zależy mu jedynie na seksie, ale na tobie w szczególności).
Czekasz na księcia z bajki....i jak zawsze w tego typu sytuacjach obudzisz się z ręką w nocniku, bo albo się go nie doczekasz, albo księciunio wcale takim księciuniem nie będzie i będziesz pluć sobie w brodę, że tyle zwlekałaś. Nie wierzysz? Poczytaj trochę to forum.....
Ja np nie rozumiem co jest w tym takiego wstydliwego że ktoś jest dziewicą czy prawiczkiem
Owszem, bez sensu jest ogłaszać to wszem i wobec, ale jeśli pojawia się jakaś sytuacja czy jakiś temat dot. seksu to po co to ukrywać?
Naturalna kolej rzeczy..
niektórzy nawet bardzo się ucieszą z dziewicy ![]()
niektórzy nawet bardzo się ucieszą z dziewicy
waginalnej czy analnej??? - inna technika podejścia;) inne dialogi i atmosfera tego pierwszego razu;)
hehe muszę przyznać że Twoje niektóre teksty mnie rozwalają ![]()
Magdaleno, mam wrażenie, że Twoim największym problemem jest nadmierne myślenie ![]()
Po co Ty zastanawiasz się jak to będzie, tworzysz wizję w stylu "on zielony, ja zielona", rozmyślasz kiedy i jak powiesz o swoim dziewictwie, obawiasz się, że facet będzie chciał być z Tobą tylko dla seksu i tym podobne teoretyzowanie? Nie lepiej skupiać się zawsze na konkretnej jednostce? Żadne teorie na wyrost się nie sprawdzają. Bo każdy przypadek jest inny i każda sytuacja inna. Zamiast rozmyślać - zacznij obserwować. Zapewniam, że będziesz świetnie wiedziała kiedy i jak powiedzieć chłopakowi o swoim niedoświadczeniu. Ale dopiero wtedy, kiedy będziesz wiedziała któremu chcesz to powiedzieć
Jeśli będziesz wnikliwą obserwatorką to z dużym prawdopodobieństwem odczytasz intencje faceta i nie będziesz się zadręczała, że po pierwszej nocy słuch o nim zaginie.
Najbardziej rozbawił mnie tekst o tym, że nie chcesz prawiczka. Magdaleno, dopóki nie znajdziesz się z facetem w łóżku, ba, dopóki chociażby nie znasz tego faceta - nie wiesz jak będzie wyglądał Wasz seks i nie jesteś w stanie tego wydedukować. Już łatwiej na uszach stanąć i zatańczyć. Zabawne jest też to Twoje oddzielanie pierwszego razu od reszty pojęcia "seks". Kobieto, pierwszy raz może być beznadziejny, ale przecież później jest jeszcze mnóstwo kolejnych podejść, które mogą być rewelacyjne.
Wypowiedzi panów w tym wątku są doprawdy wciągające
Odniosę się do niektórych:
Yoghurt - całą swoją teorię opierasz na własnym, jednym związku. Tobie trafiła się kobieta, która miała nieco wypaczone podejście do seksu. Ale to nie jest standard dla kobiet. Masturbacja nie przeszkadza w udanym życiu seksualnym z mężczyzną. Jest nawet odwrotnie - kobieta, która zna swoje ciało i ma spore libido (a tak mają przeważnie te, które często robią to same) łatwiej osiąga rozkosz z facetem. Mówimy o przeciętnym przypadku, nie o uzależnieniu od masturbacji czy innych zaburzeniach.
Przemo - moim zdaniem (popartym sporym doświadczeniem...życiowym
) umiejętności łóżkowe faceta nie zależą od ilości partnerek, ale od predyspozycji danego osobnika. Pisałam wiele razy i powtórzę raz jeszcze - prawiczek może być lepszym kochankiem od doświadczonego faceta. Po prostu uczy się konkretnej partnerki i tego co jej sprawia przyjemność zamiast bazować na tym, co sprawiało przyjemność wszystkim jej poprzedniczkom. Seks to nie język chiński - łatwo i szybko można osiągnąć świetne rezultaty, pod warunkiem, że posiada się odrobinę empatii i zmysły obserwacji. No i chęci oczywiście. Mam wrażenie, że Ty też skupiłeś się na tym nieszczęsnym "pierwszym razie". Ok, pierwszy raz zazwyczaj lepiej wychodzi z doświadczonym facetem, ale już każdy kolejny niekoniecznie.
No i nie wiem skąd Wy wytrzepaliście te teorie o biednych, spłoszonych prawiczkach. Moje oczy jeszcze takiego nie widziały. A widziały sporo
Faceta napędzają hormony, praktycznie nie ma szans się zawstydzić czy spłoszyć. Natura mu pomaga ![]()
całą swoją teorię opierasz na własnym, jednym związku.
Partnerek miałem więcej niż jedną tak gwoli ścisłości. I nie jest to jedynie moje spostrzeżenie, że im dłużej ktoś się masturbuje i im częściej, tym trudniej mu się później przestawić na pieszczoty dawane przez drugą osobę. Oczywiście - nie wszyscy tak mają. Ale zdarza się tak dość często. I również nie mówię tutaj o uzależnieniu.
No i nie wiem skąd Wy wytrzepaliście te teorie o biednych, spłoszonych prawiczkach. Moje oczy jeszcze takiego nie widziały. A widziały sporo wink Faceta napędzają hormony, praktycznie nie ma szans się zawstydzić czy spłoszyć. Natura mu pomaga wink
Nie ma szans się zawstydzić, bo za dużo krwi mu z głowy odpłynęło ![]()
No i nie wiem skąd Wy wytrzepaliście te teorie o biednych, spłoszonych prawiczkach. Moje oczy jeszcze takiego nie widziały. A widziały sporo
Dziękuję, w końcu ktoś spojrzał na niedoświadczonych z innej strony ![]()
A co do prowadzeniu samochodu, w ciągu pierwszego roku posiadania prawka zrobiłem ponad 20 000km, czyli nierzadko więcej niż kierowca posiadający prawko X lat, jeżdżący do kościoła w niedziele i święta, więc dalej idąć tym tropem, mam większe od niego doświadczenie, ale zarazem mniejsze niż profesjonalny kierowca, który robi dzięsiątki tysięcy miesięcznie
Jednak nie wyklucza to tego, że się nie boję jeździć i prowadzę całkiem nieźle ![]()
Ciągnąc dalej tą metaforę, jeżdżąc 10 samochodami o mocy <100KM przez 20 lat, przesiadając się do Chevroleta Corvette i tak jest się początkującym, i tak trzeba nauczyć się panować nad maszyną ![]()
Pisałam wiele razy i powtórzę raz jeszcze - prawiczek może być lepszym kochankiem od doświadczonego faceta.
wątpię, choćby ze względu na kondycję ogólną, spirometrię płuc, kontrolę nad wytryskiem, topografię kobiety itp., to że Ty masz doświadczenie i możesz zielonego podprowadzić do celu to zupełnie inny temat
Glock, a ilu jest chłopaków/narzeczonych/mężów z X dorobkiem dziewcząt i mających X lat przedwczesny wytrysk i sobie nie radzą? Ba, mylą szachy z seksem i uważają, że finisz w 7 ruchach to sukces ![]()
Glock, a ilu jest chłopaków/narzeczonych/mężów z X dorobkiem dziewcząt i mających X lat przedwczesny wytrysk i sobie nie radzą? Ba, mylą szachy z seksem i uważają, że finisz w 7 ruchach to sukces
ani jednego, nie można mieć X kobiet spuszczając się w spodnie zanim ona je zdąży rozpiąć, finito!!!
omg
śmiejcie się śmiejcie, ale mojemu partnerowi kiedyś się to przytrafiło
heh ale można zwalić na młody wiek
doświadczenie można szybko złapać
jak ktoś ma do tego predyspozycje, chęci, wyobraźnię, fantazję, odwagę... itp
85 2012-06-20 20:07:20 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-06-20 20:08:06)
ani jednego, nie można mieć X kobiet spuszczając się w spodnie zanim ona je zdąży rozpiąć, finito!!!
Tu masz rację. Ale można mieć X kobiet na koncie i nadal uważać, że seks polega na wkładaniu i wyjmowaniu. Można mieć X kobiet i nadal myśleć, że następna kobieta po tym iksie powinna jęczeć na sam widok penisa i zwijać się z rozkoszy, kiedy ów doświadczony kochanek łaskawie raz na ruski rok pomiętosi jej piersi w ramach gry wstępnej.
Glock, dlaczego uważasz, że prawiczek ma mieć mniejszą kondycję fizyczną czy spirometrię płuc od doświadczonego faceta? Przecież mówimy o łóżku, nie o siłowni! Chciałabym też zauważyć, że niektórzy faceci nie mają problemów z kontrolowaniem wytrysku. Niezależnie od ilości panienek, które wcześniej przewinęły im się przez łóżko. Natomiast "topografię" każda kobieta ma inną. I to jest właśnie główny problem tych, którzy "dużo muczą a mało mleka dają". Bo chełpi się takie coś jaki to on ogier, a jego kobieta żali się na forum, że w życiu orgazmu nie miała, bo jej facet nie jest w stanie pojąć, że ona woli delikatne pieszczoty od ostrej jazdy...
I to jest właśnie główny problem tych, którzy "dużo muczą a mało mleka dają". Bo chełpi się takie coś jaki to on ogier, a jego kobieta żali się na forum, że w życiu orgazmu nie miała, bo jej facet nie jest w stanie pojąć, że ona woli delikatne pieszczoty od ostrej jazdy...
Trudno winić w takim układzie faceta (lub w odwrotnej sytuacji kobietę). Wszak pomijając część (i to z tego co widzę stosunkowo niewielką) sytuacji pogorszenia jakości współżycia wywołanych konkretnym zdarzeniem to albo "widziały gały co brały" licząc naiwnie, że to się zmieni, albo jedna ze stron nie jest w stanie określić jasno swoich potrzeb i przekazać ich partnerowi.
Ale można mieć X kobiet na koncie i nadal uważać, że seks polega na wkładaniu i wyjmowaniu. Można mieć X kobiet i nadal myśleć, że następna kobieta po tym iksie powinna jęczeć na sam widok penisa i zwijać się z rozkoszy, kiedy ów doświadczony kochanek łaskawie raz na ruski rok pomiętosi jej piersi w ramach gry wstępnej.
brrr, strach pomyśleć skąd masz takie doświadczenia, ale to tłumaczy Twoje gloryfikowanie prawiczków.
Glock- Chyba nie mamy tu czego szukać. Wychodzi na to że kobiety uwielbiają prawiczków a doświadczeni ,pewni swoich umiejętności ale wyluzowani i znający anatomię kobiety faceci nie są w cenie... ![]()
No, ale coście się tak zbulwersowali?
Wprawdzie nie jestem vinngą, ale czy ona od razu gloryfikuje prawiczków? Nie. Nie pisze nikt przecież, że prawiczek zawsze jest lepszy od doświadczonego, lecz o fakcie, że nie zawsze doświadczony równa się lepszy kochanek niż prawiczek. Ja się z tym zgadzam. Tak naprawdę liczą się chęci, empatia, chęć sprawienia przyjemności drugiej osobie. No i jak ktoś wspomniał, można mieć duże doświadczenie, a tak naprawdę, to przy nowym partnerze seksualnym jesteśmy zieloni i możemy czuć się niepewnie. Ja co z tego, że np miałam przedtem faceta, co z tego, skoro mój obecny jest zupełnie inny i musiałam w łóżku jeszcze wiele się nauczyć. W jego przypadku niedoświadczony nie okazało się gorszy
. No i tak można razem zdobywać doświadczenie i mieć niebanalne życie seksualne, nie trzeba próbować seksu w różnych konfiguracjach (choć jak ktoś lubi, to oczywiście czemu nie, nic złego).
No, ale coście się tak zbulwersowali?
Nie zbulwersowali, ale mamy jednak wgląd od tej drugiej strony
. Prawiczek.....jednak nie wie co i jak. Nie wie jak działa na kobietę i działa po omacku. Nie potrafi odczytać mowy ciała. Owszem zdarzają się wyjątki - jak zawsze z resztą, bo jeśli chodzi o ludzi to nie ma tu "zawsze" ani "wszyscy". Dlatego bardziej doświadczony facet będzie - z zasady - lepszy. I nie chodzi tu o zaangażowanie, bo to jest kwestia emocjonalna (a więc kompletnie bez związku z doświadczeniem), ale o technikalia.
Dlatego bardziej doświadczony facet będzie - z zasady - lepszy. I nie chodzi tu o zaangażowanie, bo to jest kwestia emocjonalna (a więc kompletnie bez związku z doświadczeniem), ale o technikalia.
dokładnie tak, nic ująć nic dodać!!!
yoghurt007 napisał/a:Dlatego bardziej doświadczony facet będzie - z zasady - lepszy. I nie chodzi tu o zaangażowanie, bo to jest kwestia emocjonalna (a więc kompletnie bez związku z doświadczeniem), ale o technikalia.
dokładnie tak, nic ująć nic dodać!!!
Zgadzam się z Wami w 100%. Nie jest tak zawsze bo "zawsze" w tych sprawach nie istnieje ale jednak z regułu doświadczony partner jest lepszym kochankiem. No chyba że niedoświadczona kobieta obawia się że wypadnie "blado" przy takim facecie to wtedy sama unika spotkań z takim "osobnikiem" i woli niewoświadczonych.
Nie wiem też skąd tu taka apoteoza dziewictwa - że to czystość i podobne "dyrdymały".
Nigdy nie byłem z dziewicą i juz z pewnościa nie będę - i pisze to jakos zupełnie bez żalu.
Ludzie chyba za wiele wagi przywiązują do tego kawałeczka ludzkiej tkanki. Znam sporo kobiet ( już nie nastolatek) które otwarcie przyznały że żałuja że dziewictwo straciły tak późno albo że tak się "szanowały" ,czy że zrobiły to kiedy już były pewne że to ten właściwy bo nie mają wspomnień z "szalonych lat", nie eksperymentowały się z innymi i nie wiedzą jak smakuje sex z kimś innym.
Natomiast nie znam osobiście ( choć nie twierdze że takich ludzi nie ma) nikogo kto by żałował że uprawiał sex z wieloma partnerami(kami) i miał bogate i urozmaicone życie seksualne.
Nie wiem też skąd tu taka apoteoza dziewictwa - że to czystość i podobne "dyrdymały".
A ja nie zauważyłam, żeby ktoś tutaj z tym się afiszował twierdząc w ten sposób. Co w tym dziwnego że ktoś pierwszy raz chce przeżyć z odpowiednią osobą? I nie mówię tu od razu o wielkiej miłości.
Znam sporo kobiet ( już nie nastolatek) które otwarcie przyznały że żałuja że dziewictwo straciły tak późno albo że tak się "szanowały" ,czy że zrobiły to kiedy już były pewne że to ten właściwy bo nie mają wspomnień z "szalonych lat", nie eksperymentowały się z innymi i nie wiedzą jak smakuje sex z kimś innym.
Podobnie jak dużo jest wypowiedzi osób, nawet na tym forum które żałują że z tym nie poczekały (mam na myśli pierwszy raz).. Bo zbyt wcześnie , zbyt szybko, nie z tym/tą co trzeba.. etc. etc........
Także wszystko zależy od danej osoby. Jeden będzie żałował, inny nie. Ktoś będzie rozpamiętywał pierwszy raz, dla innych kolejne będą ważniejsze. Ważne żeby nie robić czegoś wbrew sobie.
Poza tym nawet jak się długo czeka i w końcu przyjdzie ta chwila, to zawsze można nadrobić stracony czas. ![]()
hej:) włączam się do dyskusji, która z dziewic przeszła na prawiczków i doświadczonych kochanków..
Podobnie jak Magda mam 20 lat i jestem dziewicą. Do niedawna, nie myślałam, że to coś wyjątkowego, mimo to, że zdaję sobie sprawę, że wiek rozpoczęcia współżycia jest dużo niższy, Na imprezie, już trochę po alkoholu rozmawiałam z kolegą o jego dziewczynie i wszystkich ex..właściwie sam zaczął mi się zwierzać, jest dla mnie jak rodzina więc chciałam mu pomóc w problemach z dziewczyną. Z tonu moich wypowiedzi chyba wywnioskował, że nie uprawiałam seksu, o co zapytał..przyznałam się bo uważam ten fakt ani za powód do wstydu ani do dumy..był w wielkim szoku, chyba nigdy nie widziałam kogoś tak zdziwionego!! ![]()
U mnie zainteresowanie seksem pojawiło się w moim życiu wraz z chłopakami, wcześniej gdy koleżanki często mówiły o 'chcicy' jakoś tego nie czułam...Teraz kiedy wiem, że mam powodzenie i pojawili się potencjalni kandydaci
częściej myślę o pierwszym razie...podobnie jak Magda obawiałam się kontaktu z prawiczkiem, pewnie niesłusznie...
Ostatnio też zaczęłam się zastanawiać właśnie kiedy warto zacząć, czy wtedy gdy będę wiedziała, że to WIELKA MIŁOŚĆ (czy to w ogóle nastąpi?), czy może warto oddać się namiętności, chwili i zrobić to z kimś bliskim, z kim przyszłości się nie planuję..takie rozważania pojawiły się u mnie po tym jak zaprosił mnie do siebie(inne miasto) kolega...wszyscy dookoła mówili, że na pewno oczekuje tylko jednego i po to mnie zaprasza..pomyślałam wtedy 'na jakim ja świecie żyję? mam się oddać chłopakowi, którego znam kilka tygodni?' Czułam parcie ze wszystkich stron...wszędzie seks, seks, seks.. ale zdecydowałam się pojechać, a on okazał się wyrozumiały i na nic nie naciskał( co z drugiej strony wzbudziło we mnie lęk, że już mu się nie podobam:)) czasami myślę, że jestem niepoważna!! Tyle czekania na tego jedynego a ja w ogóle rozważam oddanie się komuś kto TYLKO wzbudza we mnie pożądanie, sympatię i zaufanie! To chyba za mało! Oczywiście do niczego nie doszło...
Gdy czytam artykuły, posty, wypowiedzi kobiet, które czekały na tego 'księcia' tyle czasu, odrzucały wszystkich innych i na końcu i tak go nie znalazły, albo okazał się klapą, zastanawiam się czy nie warto się po prostu oddać emocjom...
Nigdy tego nie robiłam, dopiero od niedawna czuję się bardzo kobieco i jako osoba z zasady spokojna i zrównoważona zastanawiam się czy takie myśli są na miejscu..
pozdrawiam ![]()
Najpierw słówko do niektórych panów: nigdzie nie gloryfikowałam prawictwa ani dziewictwa. W innych wątkach często podkreślałam, że to nie ma znaczenia. Tutaj zaprotestowałam jedynie przeciwko twierdzeniu, że prawiczek ZAWSZE jest gorszym kochankiem. Bo to po prostu nieprawda.
Selene, proponowałabym Ci więcej akceptacji dla samej siebie. I bynajmniej nie chodzi mi o wygląd. Zaakceptuj własne poglądy. Bo przecież nie ma uniwersalnej recepty na to kiedy, z kim i jak. Chodzi tylko o to, żebyś nie robiła nic wbrew sobie. Jeśli jesteś przekonana, że będziesz się z czymś czuła ok - rób to i nie rozmyślaj nadmiernie
Pamiętaj też, że poglądy się zmieniają. To, że jakiś czas temu uważałaś za jedyną słuszną metodę postępowania czekanie na księcia nie znaczy, że zawsze będziesz tak myślała.
No, ale coście się tak zbulwersowali?
Wprawdzie nie jestem vinngą, ale czy ona od razu gloryfikuje prawiczków? Nie. Nie pisze nikt przecież, że prawiczek zawsze jest lepszy od doświadczonego, lecz o fakcie, że nie zawsze doświadczony równa się lepszy kochanek niż prawiczek. Ja się z tym zgadzam. Tak naprawdę liczą się chęci, empatia, chęć sprawienia przyjemności drugiej osobie. No i jak ktoś wspomniał, można mieć duże doświadczenie, a tak naprawdę, to przy nowym partnerze seksualnym jesteśmy zieloni i możemy czuć się niepewnie.
I ja sie z tym zgadzam i w ogóle w całej rozciągłości z tym co napisała vinga i lady(ale to pewnie dlatego że mam takie samo podejście do seksu:))....
a panów tu chyba trochę poniosło z tym doświadczeniem i tą znajomością kobiecej anatomii
ale może to ja jakaś zaściankowa że chciałbym być traktowana podczas seksu przez swojego mężczyznę indywidualnie i jakoś tak zwisa mi wtedy czy ma doświadczenie na 1 partnerce czy na 10ciu.... ma nam byc dobrze obydwojgu i tyle a cała reszta o doświadczeniu i technice pozostaje tylko i wyłącznie dyskusją akademicką...
Nie ma to znaczenia czy myślisz, że masz kompleksy czy nie. Ty je masz. Sama pisałaś, że trudno ci o tym swobodnie mówić, więc tego nie robisz. Teraz piszesz, że nawet po kilku tygodniach znajomości nie poruszasz tematu seksu (i powiedzcie, że to nie są kompleksy....) Skoro jesteś dziewicą, to jasnym jest, że go nie uprawiasz. Skoro zarówno nie mówisz, jak i nie uprawiasz to jaki obraz 20stoparolatki nam powstaje?
![]()
Mając takie nastawienie nie znajdziesz wartościowego i normalnego faceta ze zdrowym podejściem do seksu. Możesz liczyć na faceta z potężnymi kompleksami, kryptohomoseksualistę, czy osobnika aseksualnego. Reszta najzwyczajniej w świecie ucieknie, bo nikt normalny nie będzie chciał tracić czasu na udowadnianie, że nie jest wielbłądem (że ma zasady, że nie zależy mu jedynie na seksie, ale na tobie w szczególności).
Nie mogę się z Tobą zgodzić. Mój facet był cierpliwy, nie naciskał, poszliśmy do łóżka po 5 miesiącach (a wiem, że są tacy, co czekają dłużej). Na początku też wstydziłam się swobodnie gadać o seksie, ale wraz z większą bliskością otworzyłam się i na to. To o czym mówisz jest dziwne- coś na zasadzie "daj mu możliwie najszybciej, bo inaczej zwinie żagle". A jak nie ucieka od razu, to jest aseksualny, ma kompleksy i jest homo? No Yoghurtttt. To nie jest prawda!
Jak kobieta ma wartości to nie idzie do łóżka tak szybko z mężczyżną. Takie było kiedyś moje myślenie, niestety życie i poznane partnerki zweryfikowały to że tak niestety nie ma w życiu.
Mój facet był cierpliwy, nie naciskał, poszliśmy do łóżka po 5 miesiącach
Po 5 miesiącach odkąd się poznaliście, czy po 5 miesiącach związku? Jak po 5 miesiącach znajomości, to jest normalne. Ja mówiłem o kilku miesiącach już będąc związku. Poza tym, inaczej podchodzisz do nastolatki, a inaczej do dwudziestoparolatki, która udaje, że dziewicą nie jest (bo ze strachu nie porusza tego tematu).
a panów tu chyba trochę poniosło z tym doświadczeniem
Nie, nie poniosło. Tylko odnoszę wrażenie, że zaczynacie bajdurzyć podobnie jak w przypadku kiedy wypisujecie cechy charakteru "idealnego i wzorcowego faceta". Piszecie wtedy, że ma być czuły, troskliwy, opiekuńczy, miły itp itd. A praktyka jest taka, że właśnie tacy mają najmniejsze szanse na poderwanie dziewczyny. I tu zaczyna być podobnie....wypisujecie o nieistniejącym ideale jak doświadczony i utalentowany prawiczek (co ciekawe, same się śmiejecie, kiedy faceci chcą doświadczonej i utalentowanej dziewicy i kpicie z takiej postawy i oczekiwań).
Zauważcie proszę, że nie mówimy o dziewicy/prawiczku w wieku nastu lat, ale dwudziestu kilku. Wniosek jest z tego taki, że taki ktoś nie ma doświadczenia z płcią przeciwną (już abstrahując od seksu), albo właśnie ma problem z zaangażowaniem. W wątku "Czwarty prawiczek w moim życiu" pojawiło się takie coś:
vinnga napisał/a:Małgorzatko, ja zupełnie nie rozumiem, w jaki sposób problemem jest "bycie prawiczkiem" lub nie-bycie prawiczkiem". Co to ma za znaczenie, skoro nawet twierdzisz, że po jakimś czasie w łóżku było z owymi prawiczkami ok? Czy Ty aby nie masz jakiegoś urojonego problemu? Czytałam wiele Twoich postów na forum, uważam za niegłupie dziewczę, darzę sympatią, ale to, co tu piszesz jakoś kupy mi się nie trzyma. Czy gdyby Twój obecny chłopak wcześniej miał jakąś dziewczynę - czy na codzień zachowywałby się inaczej niż się zachowuje teraz? Nawet w łóżku pewnie nie zauważyłabyś różnicy, nie licząc pierwszych kilku prób. Ale Ty z nim jeszcze nie spałaś, wiec dlaczego słowo "prawiczek" zastąpiło ci wszystkie inne określenia na opisanie tego chłopaka?
Niezła z Ciebie psycholożka
Masz dużo racji w tym co piszesz. To, że jest prawiczkiem stwarza pewien "problem", ale wokół tego jest wiele innych czynników. On zachowuje się jak w liceum. Jak już wspominałam wierszyki rano i wieczorem, trzymanie za rączki. Nie tego oczekuje od związku. Owszem to jest miłe raz na jakiś czas, ale codziennie może mdlić. Kilka lat temu jeszcze mi się to podobało, ale nie w tym wieku. Widać w jego zachowaniu wobec mnie dużo takiej niedojrzałości. Te wszystkie aspekty zastąpiłam sobie słowem "prawiczek".
I w drugą stronę działa to podobnie. Zmieniają się oczekiwania wraz z wiekiem. Inne jest zachowanie osoby doświadczonej i wiedzącej jak działa na drugą osobę, a inne jest osoby z brakiem doświadczenia. Sam seks, od strony technicznej (czyli z wyłączeniem zaangażowania, zakochania itp), również będzie lepszy, bo na to wskazuje logika. Są od tego faktycznie wyjątki, do tego dochodzą emocje, które wszystko potrafią zmienić, ale generalnie doświadczony=lepszy.
Nie, pudło! Po 5 miesiącach związku, po prawie 10 znajomości. I zapewniam Cię, że mamy świetny seks i zero kompleksów. Poza tym nie oszukujmy sie, przy pierwszym razie mniej liczą sieę faktyczne umiejętności kochanka, bo orgazmów i rozkoszy nie warto oczekiwać, a raczej żeby był to ktoś zaufany, kto przytuli, zapyta czy bolało, zatroszczy się o dziewczynę. A do tego trzeba mieć wyczucie, a nie doświadczenie seksualne.
Busiu, tylko jest taka różnica, że miałaś wtedy 19 lat, a nie pooonad 20. W dodatku był to twój pierwszy i jedyny partner...nie masz zatem porównania. Ty byłaś zadowolona i to się chwali i ceni. Ale naprawdę rzadko tak jest, aby pierwsze doświadczenia seksualne opływały w ochy i achy. Zauważ, że im późniejszy wiek, tym do seksu dochodzi znacznie, znacznie szybciej. Wątpię, aby któryś normalny facet mający 25-30 lat czekał xx miesięcy będąc w związku z 20parolatką, która nawet nie chce rozmawiać o seksie.
Jesteś w stanie dostrzec tą różnicę, czy nie bardzo?
Z doświadczenia wiem że kobiety to już na pierwszej randce wskakują do łóżka, tak budują związek ![]()
No yoghurt, ja byłam na przełomie 19/20 roku życia, a Magdalena jest starsza zaledwie o rok ode mnie z tamtego okresu. Nie róbmy z niej jakiejś starej i spróchniałej dziewicy. Ja nie czułam się źle w roli dziewicy, bo nie trwałam w tym stanie w przymusu, ale z wyboru, i podobnie jest u autorki- nie narzeka na powodzenia, po prostu nie znalazła tego właściwego. Ja przy okazji długo nie czułam pociągu seksualnego do mężczyzn- niby byli jacyś tam faceci, jakieś tam macanki, ale nie przekonywało mnie to, aż do obecnego chłopaka, który obudził we mnie takie pożądanie, jakiego nigdy do tej pory nie czułam. Po prostu kisiel w majtkach.
Często piszę, że żałuję, że tyle czekałam, bo mogłam szaleć. Jest w tym jedynie pół prawdy, ponieważ nie wiem, czy przysłowiowe "puszczanie" się na lewo i prawo sprawiłoby, że byłabym bardziej szczęśliwa niż jestem teraz. Nie wiem, czy wcześniej byłabym rzeczywiście gotowa. Jak teraz o tym myślę, to jestem naprawdę bardzo zadowolona, że pożegnałam się z dziewictwem w taki sposób, jakiego od początku pragnęłam. Potem natychmiast chciałam próbować nowych pozycji, seksu oralnego, no wszystkiego, po kilka razy na dzień- sama radość i szaleństwo, bardzo dobrze to wspominam.
I myślę, że jeśli Magdalenie pójdzie ten pierwszy raz tak dobrze jak mi, to biorąc pod uwagę jej napalenie i seksualną ciekawość (też miewałam podobne stany pobudzenia), z niej również rozkwitnie temperamentna demonica. A odkrywanie świata seksu z radością, ale i poczuciem bezpieczeństwa, to najlepszy inkubator dla otwartych seksualnie dziewczyn. ![]()
Yoghurt, zlituj się. O jakich Ty mówisz oczekiwaniach związanych z wiekiem? Ona ma dopiero 21 lat, nie 29! To bardzo młoda dziewczyna i ma przynajmniej kilka lat do czasu, kiedy jej dziewictwo zacznie wywoływać zdziwienie. Teraz może wywoływać tylko dlatego, ze, jak sama napisała - ma powodzenie, więc niektórzy mogą przypuszczać, że z tego powodzenia skorzystała.
Busiu przytoczyła fragment, na który nie zwróciłam wcześniej uwagi - o kompleksach. Unikanie tematu seksu nie jest objawem kompleksów. A przynajmniej w większości przypadków. Może wynikać z wychowania, ze środowiska, w jakim się człowiek obraca, a najczęściej po prostu z braku doświadczenia. Bo jak można swobodnie rozmawiać o seksie, jeśli się seksu nie uprawia? Nie oceniaj tej sytuacji przez pryzmat swoich 26 czy 27 lat, bo między Twoim wiekiem a wiekiem autorki jest 5 lat różnicy. 5 decydujących lat.
105 2012-06-24 12:01:25 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-06-24 12:04:26)
O jakich Ty mówisz oczekiwaniach związanych z wiekiem? Ona ma dopiero 21 lat, nie 29!
Założymy się, że z takim nastawieniem przez najbliższe lata nic się nie zmieni? :>
yoghurt007, wybacz, że to napiszę, ale Twoje niektóre wypowiedzi są po prostu żałosne. Po trochu odniosę się do Twoich postów. Po pierwsze tak jak wcześniej pisałam - nie mam żadnych kompleksów, oczywiście nikt nie jest doskonały i zawsze można się do czegoś przyczepić, trochę ponarzekać, ale ja nie mam problemów z zaakceptowaniem swojego ciała, czuję się ze sobą dobrze, a to najważniejsze. Jeśli jestem w związku z chłopakiem, to nie unikam jego dotyku, czy jakichś pieszczot, po prostu mam pewną granicę, której do tej pory nie przekroczyłam i nie dlatego, że nagle obudziły się we mnie jakieś obawy względem ciała, czy czegoś podobnego. Jeśli poczuję, że to ten facet, ten moment, to zrobię to bez żadnych wyrzutów sumienia i barier. Co do rozmów o seksie, często poruszam te tematy z przyjaciółkami, z chęcią i zaciekawieniem wysłuchuje ich opowieści, bez żadnego skrępowania, ale znam je już kilka, a jedną nawet kilkanaście lat i żaden temat nie jest dla nas tematem tabu. To normalne, ale z chłopakiem z którym spotykam się kilka tygodni nie mam ochoty rozmawiać o takich rzeczach, nie czuję się swobodnie, zresztą może seks jest bardzo ważny w związku, ale nie może być pierwszorzędny. Najpierw trzeba się poznać, jakoś sprawdzić, odpowiednio porozumieć i jak się uzna, że coś z tego może ?zakwitnąć?, to wtedy zacząć takie tematy. Mam rozmawiać o tym z każdym chłopakiem z którym zaczynam się spotykać i od razu wypalać z tekstem ?Jestem dziewicą?? To dla mnie jest wręcz śmieszne. Traktujesz seks bardzo luźno, czasami wręcz odnoszę wrażenie, że rekreacyjnie, a kobieta nie powinna za bardzo przejmować się pierwszym razem tylko jak najszybciej pozbyć się wianuszka i szkolić, żeby zadowolić partnera, w końcu latka lecą hahaha nie wiedziałam, że jest jakaś barierowa wiekowa względem dziewictwa, ale okej, każdy ma prawo mieć własne zdanie i żyć jak mu się podoba, tylko nie próbuj wmówić mi, że moje podejście jest złe, że dwudziestoparoletnia dziewica, do tego nie rozmawiająca o seksie, jak o pogodzie jest zakompleksiona i facet od razu kopnie ją w tyłek, czy weźmie za jakiś dziwny okaz. Dla Ciebie facet, który decyduje się pożyć przez kilka miesięcy w celibacie, poczekać na swoją partnerkę i nie naciskać jej aż tak bardzo jest zakompleksiony albo aseksualny albo już w ogóle jest kryptohomoseksualistą? Boże, nigdy nie słyszałam tak miażdżącego stwierdzenia. Odpowiem tak: nie jest aseksualny, zakompleksiony, czy co tam Ty jeszcze wymyśliłeś, jest po prostu prawdziwym mężczyzną potrafiącym przez te kilka miesięcy ogarnąć swoje pożądanie, nie jesteśmy zwierzętami, a Ty zaczynasz sprowadzać swoją płeć właśnie do tego gatunku
Seks, wielkie mi coś, rozmawiajmy o tym, jak o świeżych bułeczkach w piekarni na rogu, od podstawówki wprowadźmy wiedzę o seksie + oglądanie pornoli, żeby kobiety od małego uczyły się jak zadowolić swoich partnerów i na odwrót, zalegalizujmy domy publiczne, bo to w końcu tylko przygodny seks, a kasa jest niezła. Z tego co teraz widzę, czytam, oglądam seks stracił na wartości i wszędzie go pełno, jestem świadoma, że co niektóra gimnazjalistka wie więcej o seksie ode mnie, ale naprawdę mam to gdzieś. Dla mnie seks to coś więcej niż zabawa i szczerze? Cieszę się, że mam takie nastawienie. Nie krytykuje osób które lubią jednorazowe przygody, szybkie numerki dla samej przyjemności, ale też nie popieram tego co robią.
Dziewczyny bardzo dziękuję za cenne rady, uwagi i małą obronę
Przeczytałam Wasze wszystkie posty, ale tak mnie jeden Pan zirytował, że postanowiłam na razie odpisać jedynie jemu. Mam za sobą ciężki dzień i z deka puściły mi nerwy. Pozdrawiam ![]()
Nie chce dużo pisać i cytować części Twoich wypowiedzi.
Podsumuję to tak, że w pełni z tym co napisałaś się z Tobą zgadzam.
Chodź jestem facetem nie wyobrażam sobie(może ktoś uzna, że coś ze mną nie tak) rozmowy o seksie po tygodniu znajomości z jakąś kobietą. No chyba, że byłbym niesamowicie głodny i czuł niemiłosierny pociąg do tej kobiety, a zawsze trzeba odróżnić chwilowe zauroczenie od prawdziwej miłości. Tym samym przewidywać konsekwencje swojego działania.
Oczywiście współżycie pełni ważną rolę w związku, ale tydzień czy 2 to trochę mało czasu na poznanie kogoś.
Jakoś można wytrzymać, a później można szaleć. Jeżeli obojgu będzie to odpowiadało i kilka razy dziennie. Wszystko można nadrobić, nie ma takiej siły.
Oczywiście wszystko zależy od partnerów. Jedni na pierwszej randce idą do łóżka inni nie. Teraz tylko kwestia trafienia na odpowiednią osobę, która temperamentem będzie pasowała do nas samych.
Chodź jestem facetem nie wyobrażam sobie(może ktoś uzna, że coś ze mną nie tak) rozmowy o seksie po tygodniu znajomości z jakąś kobietą.
po tygodniu???, po godzinie to już wieczność;)
Wszystko można nadrobić, nie ma takiej siły.
FAIL - czasu nie da się cofnąć
Teraz tylko kwestia trafienia na odpowiednią osobę, która temperamentem będzie pasowała do nas samych.
z doświadczenia wiem, że "temperament" da się wyczuć podczas rozmowy, kwestia wsłuchania się w to co kto mówi, jak buduje zdania + obserwacja body language i pomyłki nie będzie
Nie napisałem, że czas da się cofnąć, a wszystko można nadrobić.
Widzisz różnica zdań jest- każdy jest inny i o to chodzi.
Świat byłby nudny, jak wszyscy byliby tacy sami.
110 2012-06-27 11:37:58 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-06-27 11:44:21)
Nie soczek, nie nadrobisz czasu.
Moje słowa są jedynie wynikiem analizy wątków i wypowiedzi osób, które mając już te 25+ lat ciągle nie uprawiały seksu. Czas leci bardzo szybko, a nastawienie do seksu widać bardzo wyraźnie. To takie czekanie na "prawdziwą miłość" do "prawdziwego mężczyzny". Kłania się disneyowskie myślenie po prostu. Każda następna poznana osoba nie będzie odpowiednia, do każdego uczucia będą wątpliwości. I tak to się będzie ciągnęło...aż do czasu, w którym magdalena20 nie zda sobie sprawy, że w sumie nie ma sensu tak czekać. A jak już polubi seks, to będzie sobie w brodę pluła, że tak zwlekała. Albo w pewnym momencie dostanie hopla i stwierdzi, że w sumie chciałaby z innymi (co baaardzo często się zdarza - nawet jak kobieta/mężczyzna jest spełniona/y w związku).
Owszem, mając te 20 czy 21 lat to nie tragedia i nie ma się z czym śpieszyć na dobrą sprawę. Ale z takim nastawieniem to bardzo szybko 21 zmieni się na 31, a sytuacja się nie zmieni....
No cóż chyba Panowie Yoghurt i Glock na tyle jasno sformułowali tu zdanie większości męskiej populacji(w tym wątku) że za wiele dodawać już nie trzeba.
Yoghurt- myślę że trafiłeś w sedno- magdalena20 z takim podejściem jeszcze chyba przez kilka lat będzie szczęśliwą dziewicą. To nie zarzut- nikogo nie należy do tego zmuszać. Jeśli uznasz że ten moment nadszedł kiedy będziesz miała powiedzmy 25 lat to to zrobisz i tyle. To twoja sprawa. Tyle że podobnie jak Yoghurt uważam że raczej w najbliższym czasie to nie nastąpi a z wiekiem będzie chyba coraz trudniej. Ale to twoje dziewictwo więc rób z nim co chcesz.
Oczywiście, że z wiekiem będzie już tylko trudniej. teraz to żaden problem, ale im bliżej tej trzydziechy np. tym większe prawdopodobieństwo, że potencjalny partner na wieść o tym będzie się zastanawiał "co z nią nie tak", a i jej będzie coraz trudniej się przyznać do zerowego doświadczenia. No i mniej czasu na naukę wszystkiego, a wiadomo, że z wiekiem trudniej przychodzi ;p
113 2012-06-29 23:10:08 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-06-29 23:11:57)
edit: post jest oczywiście skierowany do yoghurta007
Przyznam się szczerze że nie wczytywałem się jakoś bardzo dokładnie w całą dyskusję choć śledzę ją jako tako prawie od samego początku ale nie rozumiem niektórych Twoich wypowiedzi. Nie wiem czy taki one miały mieć wydźwięk ale wydaje mi się że chcesz powiedzieć dziewczynie ( i wszystkim innym dziewicom i prawiczkom przy okazji również ) że im szybciej pozbędą się tego 'balastu' - nie ważne czy z kimś 'stałym' czy na przelotnej przygodzie tym lepiej. Niby dlaczego? Wiadomo że to człowieka w jakimś tam stopniu zmienia ale z dnia na dzień dana osoba nie stanie się zupełnie inna i nie zmieni to jej / jego lub ich światopoglądu o 180 stopni. Jeżeli nie to miałem na myśli to sorry ale tak to momentami zabrzmiało. I chyba nawet w jednym wątku ( ale chyba o nieco podobnej tematyce ) ale innym zarzuciłeś dyskusję ze mną z niewiadomego mi powodu ale to tak btw. -.-
Nie im szybciej tym lepiej, ale im później tym gorzej.
Nie im szybciej tym lepiej, ale im później tym gorzej.
Dowód? Jakieś nawet 'znajomościowe' statystyki? Cokolwiek? Bo rzucać takimi tekstami to jest łatwo tylko ... no właśnie po co? 20 czy tam 25 lat to przecież nie 45 powiedzmy.
A jaki ty chcesz dowód? Średnia wieku inicjacji seksualnej w Polsce wynosi 18 lat. Duże odchyły są podstawą do przypuszczeń, że w grę wchodzą jakieś patologie, silne kompleksy itp. Poza tym brak seksu skutkuje brakiem obycia w kontaktach z płcią przeciwną. Było to już wałkowane milion razy. Nie chodzi o sam fakt bycia dziewicą/prawiczkiem, ale o resztę, która się z tym wiąże....
A jaki ty chcesz dowód?
Jaki dowód? Tak jak pisałem - jakikolwiek. Średnie? Średnie to za przeproszeniem można sobie ... no właśnie. Tak samo jak i średnią krajową która u nas to nieco ponad 3k co jest g.... prawdą. Jaki to jest wyznacznik zarobków moich, Twoich czy naszych rodziców? Pewnie żaden. Średnia inicjacji? Więc skoro wynosi tyle a tyle to dobrze jest się w nią wpasować ( lub być blisko niej ) a jak nie to co? Już jesteś inny i 'be'? To jest śmieszne.
Wydaje mi się że większe znaczenie ma dojrzałość człowieka, jest 'ogarnięcie' życiowe, odpowiedzialność a nie czy 'dała' tudzież czy 'zamoczył' ... Mówisz duży odchył - dla mnie duży znaczy powiedzmy z 10-15 lat. Ja jestem jakieś +7 lat od normy i co z tego? Kompletnie nic - więc co? Mam się leczyć? Zmieniać? Robić coś wbrew sobie? Skoro jak twierdzisz zapewne 'nie poruchał do 25 r.ż. więc na pewno coś z nim nie tak' to co? Mam rwać i zaliczyć pierwszą co mi da żeby być już 'po'? Seks zmienia, jest przyjemny ale nie zrobi z ciebie prawdziwego faceta tudzież kobiety, to nie magiczna różdżka no nie? Patologie, kompleksy - to prawda. Często to idzie w parze tylko że jakoś naprawdę wiele osób które JUŻ NIE SĄ prawiczkami i dziewicami jakoś zapomina że często też byli zakompleksieni, mieli problemy i kompletnie zlewa osoby o np: niskiej samoocenie, jedzie po takich jak po łysej kobyle i obwinia ich za to że im się w życiu nie ułożyło co imo strasznym skur... i niesprawiedliwością. Łatwo jest pieprzyć innym że się wychodzi poza średnią krajową, że to nienormalne, inne oraz inne mniej przyjemne epitety jak się nie zna sytuacji i jak samemu jest się szczęśliwym. Nikt wam się nie każe nad nami modlić, wspierać i co tam jeszcze inne można robić tylko miło by było jakbyście czasem co poniektórzy zobaczyli coś więcej niż czub własnego nosa i podeszli do takowych osób jak do ludzi a nie podludzi oceniając ich wartość przez pryzmat łóżkowego doświadczenia. I nie zgodzę się że brak seksu = brak obycia. Brak obycia łóżkowego - tak ale obycia ogólnie? Nigdy. No chyba że kontakt kogoś z przeciwną płcią się ogranicza tylko do seksu ... ew zapłaty i seksu ... I chętnie posłucham co się wiąże z byciem prawiczkiem - no słucham. Co innego jemy? Inaczej się zachowujemy? Nie umiemy nie wiem ... rozmawiać o seksie? Żartować na temat? Naprawdę mnie to ciekawi.
I chętnie posłucham co się wiąże z byciem prawiczkiem - no słucham. Co innego jemy? Inaczej się zachowujemy? Nie umiemy nie wiem ... rozmawiać o seksie? Żartować na temat? Naprawdę mnie to ciekawi.
Bez obrazy ale kwintesencją seksu jest konsumpcja a nie żarty, rozmowy czy dywagacje. Ja też mogę powiedzieć to i owo o malarstwie doby renesansu - czy czyni mnie to znawcą, równoważnym partnerem w dyskusji???
Niestety ale o seksie teoretyzują tylko ci, którzy znają go z opowiadań - to jest ta różnica, o której pisał Yoghurt.
Jaki dowód?
Seks zmienia
Patologie, kompleksy - to prawda. Często to idzie w parze
Dyskutujesz sam ze sobą.
I nie zgodzę się że brak seksu = brak obycia. Brak obycia łóżkowego - tak ale obycia ogólnie? Nigdy.
Możesz się nie zgadzać, ale niewiele to zmieni. Temat naprawdę był wałkowany tyle razy, że nie chce mi się tego zaczynać ponownie. Osoba nieaktywna seksualnie, która swoją inicjację ma wciąż przed sobą, nie ma odpowiedniego obycia, że tak to ujmę "związkowego". Rozmowa o seksie z osobą, która nigdy go nie uprawiała, to jak rozmowa z daltonistą o kolorach.
Ton twojej wypowiedzi (dość agresywny) ewidentnie świadczy o tym, że masz już (lub zaczynasz mieć) problemy na tym punkcie.
Bez obrazy ale kwintesencją seksu jest konsumpcja a nie żarty, rozmowy czy dywagacje.
Ależ to wszystko prawda co mówisz - oczywiście. Tylko że tamte słowa były ( jak chyba niektórzy nie zauważyli ) żartobliwe. No bo tekst że z byciem prawiczkiem / dziewicą wiąże się 'coś' jest zabawny, nawet bardzo. Przynajmniej do czasu aż ktoś nie napisze konkretnie czym jest owe 'coś'. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak wy.
Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak wy.
tak samo jak ci z "100" Forbesa i faveli w Sao Paulo. ![]()
Owszem jesteście takimi sami ludźmi, ale bez obycia w kontaktach z drugą płcią. I nie mówię tu o kontaktach koleżeńskich, ale o normalnych relacjach damsko-męskich. Niestety....przez twój brak obycia nie wydaje mi się, abyś zrozumiał o czym ja w ogóle piszę...
I nie zgodzę się że brak seksu = brak obycia. Brak obycia łóżkowego - tak ale obycia ogólnie? Nigdy.
Możesz się nie zgadzać, ale niewiele to zmieni. Temat naprawdę był wałkowany tyle razy, że nie chce mi się tego zaczynać ponownie. Osoba nieaktywna seksualnie, która swoją inicjację ma wciąż przed sobą, nie ma odpowiedniego obycia, że tak to ujmę "związkowego". Rozmowa o seksie z osobą, która nigdy go nie uprawiała, to jak rozmowa z daltonistą o kolorach.
Ton twojej wypowiedzi (dość agresywny) ewidentnie świadczy o tym, że masz już (lub zaczynasz mieć) problemy na tym punkcie.
Nie dyskutuję sam ze sobą tylko przepisuję skrótowo Twoje i moje myśli, taki mam styl. Wyluzuj, serio. Hola hola - czym innym jest obycie związkowe / seksualne / partnerskie czy jak tak zwał a czym innym obycie z towarzystwem dziewczyn. Mówiłeś o tym drugim więc teraz sam się motasz z lekka. Jestem jeszcze 'przed' ale nie peszy mnie rozmawianie z dziewczynami czy ich bliskie towarzystwo przykładowo. I naprawdę fajnie że w dużej mierze olałeś to co napisałem w tamtym sporym poście ...
A agresywny lekko ton jest z tego powodu o jakim pisałem - wiele osób choćby tu na forum przychodzi po pomoc. Z nieśmiałością, kompleksami, wadami, problemami osobistymi etc etc - wyzewnętrzniają się a często zamiast pomocy lub choćby wysłuchania albo ktoś im pojeżdża mówiąc kolokwialnie, dziwi się jak można być nieśmiałym, nie uprawiać seksu w tym wieku itp. I po co? Myślicie że mnie i takim osobom to pomoże? Że my o tym nie wiemy że nie jest dobrze? Wiemy i dlatego szukamy tu pomocy a nie 'rad' w stylu 'wyjdź do ludzi i uśmiechaj się' ... To naprawdę nie jest miłe na dłuższą metę - chcielibyśmy z kimś być, mieć znajomych, partnerów i partnerki, kochać i emocjonalnie i fizycznie ale tu często dostaje się po ryju za zapytanie o pomoc ...
tak samo jak ci z "100" Forbesa i faveli w Sao Paulo.
Następny który myśli że jest zabawny, właśnie o tym mówiłem wyżej w poście ... Ech, ludzie ...
I nie mówię tu o kontaktach koleżeńskich, ale o normalnych relacjach damsko-męskich.
Skoro kontakty koleżeńskie ( poza stricte partnerskimi ) nie są normalne to niby jakie Ty relacje masz na myśli z dziewczynami? I teraz w cudny sposób doprawdy mi pojechałeś, nie wiem tylko po czym wnosisz ... i pewnie się nie doczekam tych 'objawów bycia prawiczkiem' - czym my się tak poza tymi oczywistymi rzeczami różnimy? Ale to jak do słupa widzę. ![]()
ale tu często dostaje się po ryju za zapytanie o pomoc ...
życie to nie bajka i lekko nie będzie. Przecież ani ja ani yoghurt ani nikt inny za ciebie tego nie zrobi. Nie ma uniwersalnej porady jak "zaliczyć" - nie możesz czekać, że jakaś Bogini podejdzie do ciebie i powie "rżnij mnie" - ja nie słyszałem o takim przypadku w każdym razie.
życie to nie bajka i lekko nie będzie.
No shit ... Po pierwsze nikt a tym bardziej ja nie twierdzę że macie coś za kogoś robić a tym bardziej za mnie, jeżeli już tu pisałem to w kwestii poradzenia się lub zobaczenia czyjegoś pktu widzenia na daną sprawę - jak to na forum. Poza tym nigdy nie pytałem i nie zależy mi na radach 'jak zaliczyć?' i pochodnych. Jeżeli już to bardziej by mnie interesowało - gdzie i jak poznać normalną, wartościową dziewczynę a nie 'tępego lachona'. Po prostu chodzi o zwykłą sytuację - jakbyś się czuł jakbyś się wybrał do lekarza i na wejście dostał 'w mordę' ot tak? Pewnie niezbyt fajnie a tak czułem się ja i zapewne inne osoby gdy wpadały tu po pomoc a dostawały bluzgi lub opiernicz tudzież rady w stylu 'będzie dobrze, masz jeszcze czas'. Wiemy że u nas coś nie gra, chcemy to zmienić a to co poniektórzy wyprawiają nie jest ani zabawne ani miłe.
Ciemnooki - nie do końca wiem jaki masz problem ale ewidentnie go masz. Nie musisz czuć niższości dlatego że jeszcze nie uprawiałeś sexu ale też nie bardzo wiesz o czym mówisz. Kiedy już będziesz miał to za sobą ( może w Twoim wypadku to musiałoby być troche więcej niż jeden raz z jedną kobietą) może zmienisz myślenie. Sex nie zmienia nic fizycznie ale psychicznie już bardzo. Zmienia się choćby własna samoocena. Zmienia się spojrzenie na kobiety. Oj wiele, wiele w psychice faceta się zmienia i te zmiany uświadamiamy sobie po pewnym czasie. Nie dowiesz się tego co się wtedy myśli z książek czy opowieści innych. Każdy przeżywa to pewnie trochę inaczej ale chyba każdy uważa to za bardzo ważną chwile w życiu, niezależnie od tego czy było miło czy nie.
Jeżeli już to bardziej by mnie interesowało - gdzie i jak poznać normalną, wartościową dziewczynę a nie 'tępego lachona'.
Chyba tylko na Oazie bo nic innego mi do głowy nie przychodzi. Poza tym daj spokój tej patetycznej frazeologii.
Ciemnooki - nie do końca wiem jaki masz problem ale ewidentnie go masz.
Jakbym nie miał problemu to zapewne nie trafiłbym na to forum.
Wiem że mam problem i z nim tu przyszedłem jak chyba spora grupa osób która pisała swe pierwsze posty w tym i ja. Nie czuję z tego powodu niższości czy czegoś w tym guście, jeżeli już to jestem po prostu ciekaw jak to jest i w normalny ludzki sposób ciągnie mnie do dziewczyn, zwykły męski odruch. Jakbym się miał tym faktem zamartwiać czy coś to bym padł na zawał czy tam wrzody.
I wierz mi, ja to wszystko wiem - że zmienia mentalnie, człowiek staje się luźny w tych tematach, bardziej otwarty, jest pewniejszy siebie ble ble ble, ja to wszystko wiem. Tylko że to wszystko co akurat mi piszesz nie zmienia ani mojego podejścia ani mojego ekhm ... stanu. ![]()