Wystarczy chcieć i ustalić jakąś datę ![]()
Podobne tematy
No niby tak, ale gdzie? Proponuję południe Polski ; piekne góry, rześki klimat ![]()
No niby tak, ale gdzie? Proponuję południe Polski ; piekne góry, rześki klimat
Jak dla mnie bomba
Tylko kiedy? ![]()
Proponuję południe Polski
Jestem za ![]()
Taaa, ja na to poludnie to bym musiala naprawde na miotle doleciec:( Biorac pod uwage, ze aktualnie jestem na polnocy i to dosc odleglej od poludnia. Ale chetnie reportaz z tego zlotu obejrze:)
Mussuka, to odpal tą miotłę !
w samolot rozumiesz wsiadasz i jestes ![]()
Mussuka, to odpal tą miotłę !
![]()
w samolot rozumiesz wsiadasz i jestes
Eh, ja tam juz mam do wyrzygu tych samolotow. Tyle co ja sie nalatam to juz powinnam jakas oznake Podniebnego Turysty otrzymac, z pelnymi honorami. I pomyslec, ze kiedys marzylam o zawodzie stewardessy. W zyciu!
Mussuka a gdzieś się tak nalatała?
Mussuka a gdzieś się tak nalatała?
Nie nalataLA tylko nadal latam. Mniej wiecej co 2-3 tygodnie. Europa na szczescie a nie miedzykontynentalne loty. To juz by mnie wykonczylo:(
Oooo to ciekawe. na pewno stewardessą nie jesteś? a może pilotką?;D
Wierzę Ci.....mnie latanie teżź...."wykańcza"
....
Mussu jest Kobietą światową, dlatemu lata ![]()
Zlot, spoko, jestem za
np dzisiaj jade na weekend do Krakowa. Któraś Zołza z Krakowa??
Mussu jest Kobietą światową, dlatemu lata
Zlot, spoko, jestem za
np dzisiaj jade na weekend do Krakowa. Któraś Zołza z Krakowa??
Byznes is byznes i trzeba sie za nim nalatac, niestety. Ja wlasnie zarezerwowalam lot do Wrocka na za tydzien. I zeby ciut Teo podraznic:)) chatke na tydzien w Laponii, w pazdzierniku;)
Teo napisał/a:Mussu jest Kobietą światową, dlatemu lata
Zlot, spoko, jestem za
np dzisiaj jade na weekend do Krakowa. Któraś Zołza z Krakowa??
Byznes is byznes i trzeba sie za nim nalatac, niestety. Ja wlasnie zarezerwowalam lot do Wrocka na za tydzien. I zeby ciut Teo podraznic:)) chatke na tydzien w Laponii, w pazdzierniku;)
Aaaaa do Laponii mnie nie ciągnie
Chyyyyba że na zorze
Na razie nic mnie nie drażni bo jadę na Majorkę
Ale jak nadejdzie podła zima (deszcz, wiatr i błoto) to bedę chcieć północy bardziej niż zwykle....
a to ja bym z Laponii się całkiem ucieszyła! Ja lubię chłodniejsze klimaty:)
a to ja bym z Laponii się całkiem ucieszyła! Ja lubię chłodniejsze klimaty:)
Polecam w styczniu, mozna sie niezle schlodzic:) wlasciwie..prawie zahibernowac.
Najnizsza temperatura przy jakiej "udalo mi sie" jezdzic na nartach tutaj to -28 plus porywisty wiatr co w rezultacie na szczycie wyciagu dawalo odczucie komory lodowej. Gdyby nie czeste herbatki z rumem nie wiem jakbym te ekscesy przetrwala;) Za to sauna po powrocie ze stoku - bajka!:) Zorze tez czesto widywalam, piekne.
A i tak Teo tej Majorki zazdroszcze;)
Jak bede duża i bogata to na pewno pójdę tropem Twoich rekomendacji ![]()
Eee tam ja kocham latac ![]()
Lece na Ibize we wrzesniu i cholercia zamierzam sie swietnie bawic.
Kolezanki...trzymajcie za mnie kciuki prosze w przyszlym tyg w srode i czwartek, dobrze? Mam dwa wazne dla mnie dni i przyda mi sie ogolne wsparcie.
Mnie zlot pasuje gdziekolwiek
W Pl, Laponi czy jeszcze gdzie indziej. Jam niewybredna.
Mussuka nie narzekaj ze ci daleko/dlugo czy inne. Bierz zadek w troki i dawaj ![]()
A gdzie na tym polodni planujecie zlot zlolz ? tak sie pytam ..z ciekawosci
![]()
ja proponowałabym coś między Katowicami a Krakowem
![]()
ja proponowałabym coś między Katowicami a Krakowem
![]()
Hehe, ja też ![]()
476 2012-08-25 13:59:28 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-25 14:05:36)
do Katowic mam samolot odemnie zanczy blisko mnie
... kiedys byl i do Krakowa
czuje sie troch rozczarowana ze nie ma bo do krakowa wogle tak ogolnie sie wybieram
wiec moze i ja sie zalpie na zlot
![]()
Zepsuta kobieta należy do tego rodzaju istot, których mężczyźni nigdy nie mają dosyć.
A bad woman is the sort of woman a man never gets tired of. (ang.)
Oskar Wilde
No wonder I never lack male company ![]()
Ja jestem świeża i jędrna jak jabłuszko z drzewa, a też się za mną snują... ![]()
Dlaczego ja wczesniej nie widziałam tego watku ![]()
Hej zołzy. Przygarniecie mnie? ![]()
Hej Kyntia
Czyli TEŻ jesteś zołzą?
w związku? -jeśli to nie sekret.
No pewnie ze przygarniemy. Im nas wiecej tym lepiej. ![]()
Witajcie Zołzy,
Dawno mnie tu nie było, a i wcześniej rzadko bywałam.
Chętnie znów się przyłączę jeśli nie macie nic przeciwko.
484 2012-08-30 17:45:15 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2012-08-30 17:45:40)
Hej Kyntia
Czyli TEŻ jesteś zołzą?
w związku? -jeśli to nie sekret.
W związku ![]()
Okropna ze mnie zołza...straszna bo potrafię myslec tez i o sobie,nie podaje panu kapci w zębach gdy przychodzi z pracy,glosno i z duma odmawiam....no i choleryczka ze mnie ![]()
luc nikt nikomu nie broni tu być!:) Ważne, by osoby wchodzące tu po prostu odnajdywały się w tej Kafejce:)
Kyntia a jesteś feministką?;)
Catwoman napisał/a:Hej Kyntia
Czyli TEŻ jesteś zołzą?
w związku? -jeśli to nie sekret.
W związku
Okropna ze mnie zołza...straszna bo potrafię myslec tez i o sobie,nie podaje panu kapci w zębach gdy przychodzi z pracy,glosno i z duma odmawiam....no i choleryczka ze mnie
Aaaa to skoro tak to witamy
Jak z duma odmawiasz to ok ![]()
Nie no zarty...
Fajnie ze jestes.
luc witaj. Ty tez umiesz myslec o sobie a nie tylko o panu i wladcy twoim mezu/chlopaku? ![]()
Zołzy, a jakie macie podejście do małżeństwa? Czy wg Was dobrym pomysłem jest małżeństwo w wieku 22 lat "bo się kochamy i będziemy mieć dziecko" ?
Czy może trąci rozwodem przed trzydziestką?
Zołzy, a jakie macie podejście do małżeństwa? Czy wg Was dobrym pomysłem jest małżeństwo w wieku 22 lat "bo się kochamy i będziemy mieć dziecko" ?
Czy może trąci rozwodem przed trzydziestką?
Nawet jesli lykne caly ten romantyczny bajzel o tym ze dziecko potrzebuje miec pelna rodzine i ze sie kochamy to ja nie moge przebrnac przez finansowe kwestie..
Z czego utrzymuje sie para 22 latkow?? Pracuja juz moze? Tak na full time i pelen wypas? Bo z pracy w weekendy sie nie wyzyje. A jesli sie sami nie utrzymuja to co to za malzenstwo by bylo? Na zasadzie tesciowie za nich placa? A to rzeczywiscie super pomysl na zycie.
Nie nie zgadzam sie z tym ze malzenstwo w wieku 22 lat to jest najlepszy pomysl swiata. Nawet jesli dziecko jest w drodze.
Nie wiem czy u was jest taka seria "16 and pregnant" "16letnie i w ciazy". Ilez z tych zwiazkow przetrwalo probe czasu?
Ja patrzę na to z kolei z innego punktu widzenia- finansowa kwestia jest oczywiście ważna ale załóżmy że pracują- w końcu nie każdy musi iść na studia.... ale..... patrząc wstecz, to... aż zgrozą napawa mnie myśl, ze w wieku powiedzmy 22-23 lat mogłabym być już mężatką.
Nie z perspektywy tego, co wiem teraz i kim teraz jestem.
Wydawalo mi się że wiem wszystko, a tak naprawdę wiedzialam bardzo mało o funkcjonowaniu związku na codzień.
Ja patrzę na to z kolei z innego punktu widzenia- finansowa kwestia jest oczywiście ważna ale załóżmy że pracują- w końcu nie każdy musi iść na studia.... ale..... patrząc wstecz, to... aż zgrozą napawa mnie myśl, ze w wieku powiedzmy 22-23 lat mogłabym być już mężatką.
Nie z perspektywy tego, co wiem teraz i kim teraz jestem.
Wydawalo mi się że wiem wszystko, a tak naprawdę wiedzialam bardzo mało o funkcjonowaniu związku na codzień.
A jakie perspektywy maja w dzisiejszych czasach ludzie bez studiow w Polsce? Jakie?
A jakie mają ze studiami?
Wyobraź sobie, że jedno z nich jest spawaczem (dobry spawacz: ok 3500zł netto) a ona np. fryzjerką lub masażystką:) Spokojnie się utrzymają, tylko że.... no nie wiem. Jak sądzicie?:)
Czy dziś zdecydowałybyscie sie na małżenstwo w wieku 22 lat?
Witajcie Zołzy, pragnę do Was dołączyć. Jestem w szczęśliwym związku.
Małżeństwo to "zabawa" dla dorosłych - tak uważałam przez całe życie. Ślubowałam w wieku 24 lat, będąc po studiach, mając pracę i uważając się za bardzo dorosłą. Niestety byłam za młoda, za głupia i za bardzo zakochana, dałam sobie odebrać całą zołzowatość (w imię tej wieeeelkiej miłoooości), po czym przestałam być dla exa Kobietą cenną i pożądaną, stałam się kolegą, tylko słabszym. Ślub stanowczo wtedy, gdy umie się wyznaczać granice. I chyba nie do końca o wiek tu chodzi, lecz o dorosłość właśnie.
dałam sobie odebrać całą zołzowatość (w imię tej wieeeelkiej miłoooości), po czym przestałam być dla exa Kobietą cenną i pożądaną, stałam się kolegą, tylko słabszym.
To jest super stwierdzenie...dac sobie odebrac zolzowatosc w imie wielkiej milosci...
Podoba mi sie
Witamy w naszym gronie.
Cat widzisz wczesniej czy pozniej ludzie zawsze pragna zmian i zazwyczaj na lepsze. Pytasz jakie maja mozliwosci ludzie po studiach to ja ci wyjanie na przykladzie:
Lekarz moze w kazdym momencie swego zycia schowac dyplom do szuflady i zostac np taksowkarzem.
Ale taksowkarz nie moze w dowolnym momencie swego zycia zostac lekarzem.
O mozliwosci tu chodzi.
494 2012-08-30 22:44:10 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2012-08-30 22:48:47)
luc nikt nikomu nie broni tu być!:) Ważne, by osoby wchodzące tu po prostu odnajdywały się w tej Kafejce:)
Kyntia a jesteś feministką?;)
Myśle że tak. Cały czas dążę do uświadomienia męskiej populacji,że stopy mamy małe bo taka nas stworzyła natura,a nie po to abyśmy miały bliżej zlewu.
A jakie mają ze studiami?
Strzał w 10 tkę...bezrobotnych ze studiami jest więcej niż tych po liceum czy po...gimnazjum...to szok.
w kwestii ślubu się nie wypowiem...rodzina zmusiła mnie do ślubu gdy miałam..xxx lat ![]()
I po co? Po to aby po roku złozyć pozew rozwodowy.
Mam to szczęście, że mój mąż lubi moją zołzowatość. Wiem, że nie wytrzymałby z potulną żoną. Sam też ma niezły charakter, więc czasem iskry lecą.
Problem ze studiami jest moim zdaniem taki, że zaczęto je traktować jako rzecz niezbędną. Wszystko jedno jakie studia byle studiować. No i potem mamy na pęczki: politolów, filmoznawców etc. (mam nadzieję, że jeśli któraś jest po takich studiach to się nie obraża), którzy pracy nie mają.
Dlatego lekarz (czy prawnik) może nie jest najlepszym przykładem, bo on jednak pracę znajdzie. Po różnych innych kierunkach bywa problem i to duży.
Jak juz pisalam...tu chodzi o mozliwosci.
Ale same mozliwosci tez nie zdzialaja cudow jesli czlowiek nie wie jak je wykorzystac ![]()
Dyplom moze sobie przez lata lezec w szufladzie i osoba moze sobie pracowac jako ktos kompletnie inny niz to co studiowal. Ale jak zdazy sie okazja dostac prace w ktorej wymagany jest przez pracodawce dyplom, to osoba ktora go ma ma niejako dodatkowy punkt niz osoba ktora zadnych studiow nigdy nie skonczyla.
Tak jest np w sluzbach mundurowych. Owszem mozesz isc i sie dostac bez studiow. ZArobisz nawet niezle. Ale jesli chcesz piac sie wyzej to powyzej pewnego poziomu wymagane sa niestety studia. Mozna sobie wybrac obojetnie co ale ukonczyc studia jest wymogiem. A co za tym idzie mozliwosc awansu i wyzsza pensja.
Nie jest to przymusowe ale jak sie chce awansowac i rozwijac to trzeba sie wykazac ![]()
Z tym mogę się zgodzić. Jednak dotyczy to tylko takich zawodów, których nie da się wykonywać bez studiów (czyli przykładowo wspomniana wcześniej medycyna czy prawo), albo pracy, w której wymagany jest "papier" bez względu na kierunek co czasem jest idiotyczne.
W końcu np. Banach nie miał ukończonych studiów. Choć może geniusz nie jest reprezentatywnym przykładem.
Cóż, Edyta Górniak nie ma nawet matury, a przecież nie można powiedzieć, że cienko przędzie i niczego nie osiągnęła ![]()
Studia nie są szkołą zawodową i dają (poza dyplomem i wiedzą szczegółową z jakiejś dziedziny) poszerzenie horyzontów. Podnoszą też samoocenę i stwarzają możliwość spotykania się z naukowcami, wielkimi umysłami. Tego się zwykle nie docenia (zwłaszcza że kontakt osobisty ma się głównie z doktorantami). Miałam szczęście być starościną grupy (wtedy to nie było szczęście,wypychano się do tej funkcji, bo nikomu się nie chciało negocjować i obrywać za wszystkich:)) i ciut więcej możliwości (albo wręcz konieczności) kontaktowania się z NAJWIĘKSZYMI. Teraz uważam, że skorzystałam na tym, choć nie wykorzystałam dla siebie żadnych możliwości.
Przy stareńkim profesorze zrozumiałam że feministki mówiąc wciąż o równouprawnieniu, źle mówią. Uważam, że potrzebujemy przywilejów. Byłam nastolatką, gdy siedemdziesięcioletni profesor podniósł się, wyszedł zza biurka, żeby się ze mną przywitać i podsunąć mi krzesło. Inaczej mnie wychowywano - gdy byłam dzieckiem osoba starsza i szacowna miała pełne prawo oczekiwać moich względów (ja NIE POWINNAM). Wtedy, w gabinecie szarmanckiego profesora zrozumiałam, że jestem KOBIETĄ, nie bezpłciowym nastolatkiem. I poczułam, że podoba mi się, gdy jestem traktowana jak księżniczka.
Studiowałam na uczelni sfeminizowanej, chłopców w akademiku było 5x mniej niż dziewcząt, ale było oczywiste, że oni otwierają przez nami drzwi.
Teraz nastolatki dowolnej płci uważają, że wszystko się im należy, a dorośli istnieją wyłącznie po to, żeby świadczyć na ich rzecz. Świat zwariował...
Znowuż nie popadajmy w skrajność! To, ze Ty Artemida kochasz być traktowana jak księżniczka nie znaczy, że nagle powinniśmy się , w świecie i społeczeństwie, które potrzebuje partnerstwa, zamieniać w królewny i królewiczów -mnie w każdym razie taka rola nie odpowiada.
Co do studiów- nie uważam, że jeśli czyjąś pasją jest stolarstwo lub ogrodnictwo, to musi iść na studia. Mało tego, uważam, że w obecnej dobie studia niewiele znaczą, produkują tylko bezrobotnych ,którzy w dodatku przez 5 lat są na utrzymaniu rodziców.
Studiować powinien ten, kto naprawde tego pragnie, bo pragnie wykonywać określony zawód, a nie każdy na hip hura bo tak trzeba.
Dobra, można się zgodzić, że osoba po studiach może nie dogadać się z osobą po zawodówce, ale absolutnie nie zgadzam się mówić, że ktoś kto skończył zawodówkę lub technikum i postanowił nie iść na studia, zrezygnował ze swojego rozwoju czy że jest leniem i w ogóle gorszy.
Ja doceniam w ludziach przede wszystkim dobroć oraz pasję -a studiowałam z matołami, którzy poszli na studia żeby gdzies przebąbić te 5 lat a nie pracować bynajmniej nie z pasji. To jeszcze nie sprawia że ja-osoba po studiach miałabym ochotę się z takim jednym czy drugim związać.
Poza tym.... mój mąż również jest po 5-letnich studiach, ale gdyby sobie sam na nie nie zarobił, nie poszedłby na nie bo jego rodziców nie było na to stać. Powiedzieli mu "Przykro nam synku, ale jeśli chcesz studiować, musisz sobie na to zarobić". I co? Wtedy też miałabym go łatwo oskarzyć o to, że mu się nie chciało? Ze zrezygnował ze swojego ""rozwoju"" ?
Ile ludzi tyle historii !
Artemida - taką ocenę studiów miałam w czasach gdy ja studiowałam. Niestety dziś na wiekszości uczelni tak już nie wygląda. Minęły czasy kiedy relacje te wyglądały: mistrz - uczeń. Zarówno uczelnie jak i studenci (znów trzeba dodać: większość) podchodzą do studiów inaczej. Uczelnie chcą jak najwięcej zarobić, a niekoniecznie przekazać wiedzę, kształtować człowieka etc. Przykłady? Jeżeli na wydziale prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim nie ma obowiązku chodzenia na wykłady i ćwiczenia to jak tu mówić o indywidualnym rozwoju?
Ten rozwój studenci zapewniają sobie poza uczelnią. A wielu studiuje tylko dla papierka.
Znam wielu ludzi po studiach, z którymi doprawdy nie ma o czym porozmawiać, mają dość ciasne horyzonty, oraz ludzi bez studiów, którzy inteligencją, obyciem, oczytaniem etc. biją na głowę tych z dyplomami.
Studiowanie tylko dla papierka jest dla mnie idiotyczne jesli za tym nie idzie ogólny wzrost poziomu.
Natomiast tak jak wczesniej napisałam, że czasem to ludzie robią bo jest to wymagane w pracy. Nie ważne jakie studia, mogą być zupełnie nie związane z wykonywaną pracą, ale pracodawca (czasem z powodu przepisów) wymaga dyplomu. To jest idiotyczne. Może być ktoś świetnym fachowcem nie mając mgr przed nazwiskiem (wyłączam te zawody, których nie da się wykonywać bez studiów).
Cóż, Edyta Górniak nie ma nawet matury, a przecież nie można powiedzieć, że cienko przędzie i niczego nie osiągnęła
Z calym szacunkiem ale Gorniakowa nie jest dla mnie jakims wielkim orzykladem godnym nasladowania. ![]()
Talent a wyksztalcenie to cos zupelnie innego. Jesli bym miala wspanialy muzyczny glos to pewnie ze bym spiewala a nie pochylala glowe nad rozniczkami czy wiazaniami atomowymi. ![]()
Gdybys powiedziala ze Bill Gates skonczyl tylko ogolniak to bym juz byla bardziej sklonna sie z tym zgodzic (Bill Gates naprawde skonczyl tylko high school. Niektore zrodla podwazaja nawet to, twierdzac, ze odrzucono do w ostatnim roku) ![]()
Jednoczesnie nikt nie mowi ze osoba po zawodowce nie ma zycia wewnetrznego. Ale mozesz sobie miec bardzo bogate zycie wewnetrzne i zero mozliwosci udowodnienia komukolwiek jak wspaniala jestes osoba. Poki w Polsce pracodawcy zwracaja uwage na wyksztalcenie poty ewentualne zycie wewnetrzne potencjalnego pracownika jest dla nich...malo wazne.
To nie ja tak skonstruowalam swiat, ja tylko probuje w nim zyc. A prawda jest taka jak mowilam na przykladzie sluzb mundurowych...mozesz sobie byc osoba z bardzo roznorodnym i bogatym zyciem wewnetrznym, ale jesli nie ukonczysz jakichs studiow to wedlug ichniejszych przepisow mozesz awansowac w bardzo ograniczonym zakresie i zarabiac ograniczone pieniadze.
I w tym kontekscie mowie...wyksztalcenie/dyplom daje mozliwosci.
Mozemy sie z tym nie zgadzac, mowic ze to bez sensu, ze to nie zwieksza poziomu i inne...ale koniec koncow taka jest rzeczywistosc
Mozna sie na nia obrazac i rzucac fochy z przytupem ale to do niczego nei zaprowadzi
Ja sie tez nie zgadzam z robieniem papierka dla jakiegos wewnetrznego przepisu, ale, jesli by mi pracodawca powiedzial "skoncz kolejne studia a ja ci dam podwyzke" to bym poleciala na studia.
W tej liberalnej zdawac by sie moglo UK od pazdziernika 2010 roku jest przepis ze kazdy kto stara sie byc ksiegowym musi miec ukonczony pelen kurs w jednym z ogolnokrajowych zwiazkow lub miec pelne studia w tym temacie. Wczesniej tego wymogu nie bylo, kazdy czlowiek ktory odroznial przyciski na kalkulatorze mog sobie dodawac cyferki
Jednak z jakiegos powodu rzad doszedl do wniosku ze zacznie wymagac studiow. Moge sie z tym nie zgadzac ale sama jedna przeciwko calemu prawu nic nie zdzialam ![]()
Sadie - księgowość też chyba należy do kategorii zawodów, które wymagają konkretnego wykształcenia. To nie tylko dodawanie cyferek, ale też znajomość przepisów prawnych.
Jak wcześniej pisałam, zgadzam się z Tobą co do większych możliwości po ukończeniu studiów, w pewnych sytuacjach.
Fakt, że czasem takie wymogi są, moim zdaniem, idiotyczne nie zmieni rzeczywistości.
Przykład z Górniakową, podany przez Catwomen, może nie był najszczęśliwszy bo związany jest z talentem, a nie wykształceniem.
Tak samo jak podany przeze mnie wcześniej przykład Banacha (matematyka), bo mimo braku studiów był geniuszem. Takich samorodnych geniuszy bez wykształcenia historia zna więcej, ale to mimo wszystko wyjątki.
Zwykłym ludziom wykazanie się "papierem" rzeczywiście pomaga w pracy.
Przykłąd E.Górniak nie uważam za nieszczęśliwy
Otóż spieszę wyjaśnić dlaczego:
Podobnie jak ona nie poszła na studia, bo pojawiły się inne możliwości, w których sobie poradziła tak jak .......wróćmy do tego nieszczęsnego spawacza, kucharza czy ogrodnika.... również nie widział sensu by iść na studia, skoro znajduje pracę w swoim zawodzie:)
505 2012-08-31 17:08:38 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-31 17:28:10)
Problem ze studiami jest moim zdaniem taki, że zaczęto je traktować jako rzecz niezbędną. Wszystko jedno jakie studia byle studiować. No i potem mamy na pęczki: politolów, filmoznawców etc. (mam nadzieję, że jeśli któraś jest po takich studiach to się nie obraża), którzy pracy nie mają.
Absolutnie! sie zgadzam calkowiecie z powyzsza odpowiedzia
teraz jeszcze dodaj wiele prywatnych uczeli gdzie zasadniczo nie wiedza a kasa jest rzecza najwazniejsza i powiem wam ze absolweci powiekszaja grono "wyuczonych" ( a i to nie zawsze
) nieudacznikow ...
tak jest prawda ze rozwijac sie mozna w kazdej dziedzinie i tej do ktorej z poczatku potrzebne studia i w takie w ktorej potrzebna "tylko" zawodowka ... to zalezy od czlowieka...
Nie kazdemu kariera naukowa jest do szczescia potrzebna nie kazdy ze studiami rozwija sie czy pnie w gore czasem i tacy drepcza w miejscu nie potrafiac sobie wogole poradzic ...
Mowiac ze studia otwieraja droge do lepszego zycia, rozszeza horyzonty czy powala na osobisty rozwoj jest nie tylko bledne ale i w jakims stopniu krzywdzace dla ludzi ktorzy takowych nie posiadaja ...a mozliwosci maja wszyscy - i nie koniecznie wylacznie ci z dyplomami
![]()
Kampar zalozyl ikea jezdzac na rowerze, rozwozac towar nie konczyl studiow a mozna powedziec dzisja ze raczej nie stal w miejscu tylko sie rowijala bo to widac po tym jakiego molocha stworzyl
Ludzie powinni pracowac wedlug mozliwosci i "talentow" a wtedy ( moze ) bedzie wiecej szczesliwych osob
![]()
A co do mazenstwa 22 latkow , majacych prace stala, nawet na poziomie zawodowki to nie widze problemu ale malzenstwo ma byc dlatego ze chca a nie dlatego ze dziecko w drodze
![]()
Ja wyzszlam za maz majac 24 lat ale z mezem moim mieszkalam na stale od 22 ...zolzowatosci mi nie odebral ... a ja jestem dosc zolzowata
![]()
I to jest sedno sprawy!! Otóż priorytet; by ślub nie odebrał zołzowatości
![]()
507 2012-08-31 17:32:01 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-31 17:32:46)
Catwomen - zolzowatosc to cecha charakteru i nikt jej nam odebrac nie moze
zolza nawet w wieku 22 lat znajdzie sobie odpowiedniego partnera zeby moc swoja zolzowatos rozwijac do woli
zolza nie wybierze sobie partnera ktory ja bedzie ograniczal a nawet jak ewentualnie, przy chwilowym zaslepieniu zalapie sie na takowego - to go popedzi - jednej zolzie zajmie zrozumienie bledu ktrocej a innej dluzej ale koniec koncow popedzi
ale i rozwody sa dla ludzi .....
I to jest sedno sprawy!! Otóż priorytet; by ślub nie odebrał zołzowatości
![]()
...i nie wynikal z niczego innego jak tylko z milosci i checi a nie z powodow pt: "bo dziecko w drodze", "bo co powiedza ludzie/rodzice" "bo wypada" i inne ![]()
Jak obserwuję otoczenie to wydaje mi się, że coraz mniej jednak (na szczęście) ludzie przejmują się oceną innych dla panny z dzieckiem.
Kiedyś to było prawie nie do pomyślenia ta presja rodziny i społeczna.
Za nic w świecie nie naciskałabym na którekolwiek z moich dzieci aby brało ślub z uwagi na ciążę. Wręcz przeciwnie, gdyby w parze z ciążą nie szło uczucie, to odradzałabym małżeństwo.
gdyby w parze z ciążą nie szło uczucie, to odradzałabym małżeństwo.
to chyba jedna z najbardziej smutnych sytuacji: ciąża bez uczucia.
511 2012-09-02 16:49:20 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-02 17:05:19)
to chyba jedna z najbardziej smutnych sytuacji: ciąża bez uczucia.
To nie smutan a glupia decyzja
jakas taka " nie potrzena" jesli jest tak jak Luc napsla ze spoleczenstwo sie zmnienia i nacisk spoleczanstwa maleje na delikewntke ktora przy chwili slabosci zaszla w ciaze z kims kogo nawet lubi ale do mazenstwa jakos im nie po drodze
no i licze na to ze spoleczenstwo zmienia tez spojrzenie na samotna mloda matke ... bo i o takiej rozne rzeczy sie kiedys mowilo
czasem pientnowala sie jak trendowate i tylko te "zolzowate" dawaly sobie rade i tworzyly sobie zyccie jakie chialay ... inne raczej nic nie zdzialaly i czesto przezywalay swoje zycie w jakims takim wstydzie i poczuciu mnijszej wartosci ...
Za "moich czasow" w ciazy byly te ktore chcialay szybko za maz wyjsc - cus jak 18 i doroslosc mierzona w paleniu papierosow, ciazy i slubie ... niektore tylko palily
:D - to pol zartem pol serjo
ale faktem jest tez ze ciezkie warunki zmuszaly niektore na slubi- ciezka sytuacja z mieszkaniem, brak pracy z ktrej mozna sie utrzymac i nacisk spoleczenstaw czyli po prostu matka takiej dziewczyn nie zgzadza sie by ona z dzieckiem sama mieszkala u niej bo jak wyjdzie za maz to zmezem ok i nikt nie bedzie ich "palcem" wytykal ( to naprawde ciezka sprawa byla - ludzie nie maja czasem wyczucia i zrozuienia i potrafia swoja zwyczajna ciekawoscia i "moralnoscia" zdolawac niejedna matke z corka ) - "zmuszaly" niektore do slubu nawet te starsze i madrzejsze niz te osiemnastki ktorym ciazasie przytrafila "niechcacy" bo srodki antykoncepcyjne byly ogromnym deficytem wtedy ...
teraz licze na to ze Luc ma racje ze w Pl czasy sie zmienily - dziewczyn moga na siebie zarobic, moga mieszkac same czy pozniej z partnerem bez slubu ... po prostu zyc i nie miec tego zycia utrudnionego naciskiem spoleczenstwa ktorego "moralnosc" nie zawsze jest taka moralna i cechujaca sie totalnym brakiem empati i tolerancji....
jeden problem mniej w zyciu;)
Uwazam ze slub bierze sie dlatego ze sie chce, doszlo sie do takiego wniosku ze trza unormowac sytuacje prawna - jak sie chce tez to moze zrobic sobie huczne weselisko z data kotra bedzie sie pamietac do konca zycia albo maly slub wylacznie dla zainteresowanych i nie wazn czy sie jest w wieku 22 czy 35 lat wazna jest wspolna decycja - a ciaza, jak najbardziej moze byc planowana albo nie ( to ze nie planowana nie musi byc nieszczesciem
) przed slubem czy po .... ale slub nigdy dlatego ze sie jest w ciazy
znaczy ciaza nie moze byc punktem decytujacym o tym czy dwoje ludzi wezmie slub czy nie ![]()
Dopadła Was jesienna depresja, czy tak jak u mnie nadmiar pracy?
Bo jakoś cicho.
Wszyscy o tej jesiennej depresji
Ja uwielbiam jesień!! A nawał pracy bedzie już niebawem!
Dopadła Was jesienna depresja, czy tak jak u mnie nadmiar pracy?
Bo jakoś cicho.
Dopadlo mnie usuwanie korzeni zebowych i leczenie kanalowe w jednym...
Caly poprzedni tydzien umieralam sobie powolutku i w spokoju
Nawet usmiechnac sie nie moglam za szeroko...
Dzisiaj jest lepiej.
U mnie piekny wrzesien!! W koncu troche slonca ![]()
Za dwa tygodnie na wakacje
Bede sie tarzac w rozpuscie i wylegiwac do bolu ![]()
i u mnie wrzesien jest super ... dzisiaj troche pizdzi ale i tak ujdzie ... depresje jesienna bede miala troche pozniej .... ale juz teraz powyciagalam swieczki i swieczusie i czekam az bedzie na tyle ciemna zeby miec z niech radoasc w domu ![]()
a tu mniejszy ruch bo temat sie wyczerpal
...
Ja też lubię jesień (choć wolę lato), oprócz listopada. Ale depresja jesienna mnie nie dopada - ogień w kominku, winko i ksiązka i już jest ok.
Poza tym dobrze, że są u nas pory roku.
Ostatnio kumpel z Australii powiedział jak bardzo zazdrości właśnie występowania wyraźnych pór roku.
Przeżyłam też zimę w Paryżu - brrr. To juz wolę śnieg i mróz.
Wakacje teraz? Super. U mnie odpadają (chyba, że króciutki wyjazd) bo zaraz zaczyna się rok akademicki. Czasem w przerwie międzysemestralnej da się coś wykombinować.
Jak najchętniej spędzacie czas urlopowy?
Czas urlopowy, którego miałam aż nadto w tym roku spędzam najchętniej w domu
Oczywiście jestem wręcz przekonana, że jeszcze chętniej spędziłabym ten czas np. na Jamajce tudzież Skandynawii, ale z braku laku, jeśli mowa o DOSTĘPNYCH opcjach, to z przyjemnością w domu i przydomowym ogrodzie ![]()
Jamajka mogłaby być. Podobnie jak i jeszcze parę miejsc na świecie. Gdzieniegdzie już byłam, ale ciągle przede mną wyprawa życia - wymarzona w puszczę amazońską. Chwilowo w sferze planów.
Urlopu jednak nie umiem spędzać w domu. Nie umiem usiedzieć w jednym miejscu.
Od lat spędzam je na kajakach - tylko przyroda i my. Bez wygód, ale za to z jaką przyjemnością wraca się do cywilizacji.
519 2012-09-09 01:04:35 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-09 01:06:45)
Ja lubie urlop w domu ..... mam i przyrode i mozliwosci, moje wygodne wyrko, i mase malych rzeczy ktre lubie a nie zawsze mam na nie czas jak pracuje - czasem pogody co prawda brakuje ale naogol jakos idzie ... jestem za leniwa i zaczym robic sie za stara na wyjazdy ...znaczy dluzsze niz pare dni
nie kreci mnie jamajka, puszcze tez mogge sobie odpuscic, nie lubie krajow muzulmanskich, kurorty wczasowe wszedzie sa jednakowe
i tak naprwde to mysle ze moze mi sie uda kupic malutkie mieszkanko w Hiszpanii dzie bede jedzic jak mnie najdzie
gdzie tez bedzie moje ![]()
Sadie baw sie dobrze na urlopie ![]()
kurorty wczasowe wszedzie sa jednakowe
Tu się zgadzam. Dlatego od zawsze omijam je szerokim łukiem.