To mi przypomina..... kosmiczna walkę z polską zaściankowością z symbolem ziemniaka.
Podobne tematy
To mi przypomina..... kosmiczna walkę z polską zaściankowością z symbolem ziemniaka.
Slucham? ![]()
ZApytam w takim razie...
Czyz nie jest forma dyskryminacji dawac kobietom z dziecmi mozliwosc przejscia na wczesniejsza emeryture w sytuacji kiedy inne kobiety po prostu nie moga miec wlasnych dzieci? Z roznych przyczyn nie moga zajsc w ciaze (choroby, leki)?
Chyba by było trzeba cały system przeorganizować, a to, jak wiadomo, się nie stanie. Z całego serca współczuję bezpłodnym kobietom, mogę tylko wyobrażać sobie, co przeżywają, ale pisałam o sytuacji, w której matka świadomie rezygnuje ze swojej kariery, czy czasu potrzebnego, by otrzymywać emeryturę - po to, żeby móc zająć się dzieckiem. I biorąc pod uwagę, że ta matka wydała na świat kolejnego płatnika składek, miło by było, by w naszym kraju istniała jakakolwiek polityka prorodzinna. A ten projekt jest jej maleńkim początkiem. Mam nadzieję...
Czy dotyczyloby to dzieci tylko urodzonych czy rowniez adoptowanych? Adoptuje sie np dziecko 5 letnie i czy wtedy tez dajemy 3 lata na "bycie przy matce" czy juz nie? W imie zasady ze dziecko w tym wieku to...juz idzie chyba do szkoly czy jakos tak...
Nie wypowiem się, bo nie mam tej kwestii przemyślanej. Chyba zależy od tego, czy dziecko adoptowane będzie na tyle małe/chore/niesprawne/z problemami, żeby uniemożliwić kobiecie te 3 lata pracy zawodowej.
Chyba by było trzeba cały system przeorganizować, a to, jak wiadomo, się nie stanie. Z całego serca współczuję bezpłodnym kobietom, mogę tylko wyobrażać sobie, co przeżywają, ale pisałam o sytuacji, w której matka świadomie rezygnuje ze swojej kariery, czy czasu potrzebnego, by otrzymywać emeryturę - po to, żeby móc zająć się dzieckiem. I biorąc pod uwagę, że ta matka wydała na świat kolejnego płatnika składek, miło by było, by w naszym kraju istniała jakakolwiek polityka prorodzinna. A ten projekt jest jej maleńkim początkiem. Mam nadzieję...
Ano jakas polityka prorodzinna by sie u nas przydala.
Nie wypowiem się, bo nie mam tej kwestii przemyślanej. Chyba zależy od tego, czy dziecko adoptowane będzie na tyle małe/chore/niesprawne/z problemami, żeby uniemożliwić kobiecie te 3 lata pracy zawodowej.
A co z problemem asymilacji w nowym domu?
Teoretycznie nie problem ale jednak...
A co z problemem asymilacji w nowym domu?
Teoretycznie nie problem ale jednak...
No właśnie, problem, i to duży. Przyznam, że chciałabym adoptować dziecko, i te tematy są mi bardzo bliskie.
odniose sie szybciutko do intercyz - z mojego punktu widzenia ...jakby mi maz zaproponowal przed slubem intercyze to bym sie ,kurna, urazila ... i nawet nie to ze nie niechce zeby on mial swoja wlasnasc tylko sama fakt ze sie zakladaz ze wrazie rozstania zedre z nie go skore
odrazu zaklada ze jestem swiniowata ...
Moje nie wielkie doswiatczenie z intercyzami za rowno przed slubem jak i po, sa nie konieniecznie najlepsze ....ci co nie podpisali intercycy traca - mimo ze powinni miec ciut z tego np : dom ktory dostali moi znajomi od tesciow - tesciowie zarzyczyli sobie intercyzne ze dom nie nalezy sie synowej i git - ona podpisala dom dostali - tyle ze oni tam mieszkali wiele lata ze wspolnych pieniedzy go remntowali dobudowywali i t d .... przyszlo do rozwodu i buch ona nie ma nic z tego domu mimo ze pracowala na wzrost wartosci domu ...
Nie widze potrzeb intercyz u ludzi w miare tak samo majetnych - i jakosc mdli mnie na intercyzy podpisywane po miedzy "bogatym" partnerem a "biednym" - to troche jak pokazanie komus ze jest mniej warty -goly przyszles goly pojdziesz ...w "normalnych" sytuacjach nie ma potrzeb na intercyzy chodz nie wykluczam ze sa przypadki ze takowe cos trzeba podpisac...
Teo jest jeszcze cos co nazywa sie wlasnosc odrebna ( nie wiem czy tak jest po polsku)nie wiemi czy firme mozna ale np nieruchomosci ... i te nigdy nie wchodza we wspolnote malzenska....i wcale nie musisz tak ostro oceniac slowa swojego chlopaka - moze go ciut urazilas wlasnie a wtedy nie do konca formuluje odpowiednio slowa - czasem brzmia one, nie tak, jak czyjes mysli ![]()
Szczerze? Jedna z druga 18 latka "skoncze studia a potem pojde do kopalni. To moje marzenie. " serio???
a ja mysle ze nie wielu pracujacych w kopalniach ma studia i to bez wzgledu na plec - i nie koniecznie byly to ich marzenia jako osiemnastek
![]()
Albo co za pomysl zeby bylo 50% kobiet w wojsku czy policji? Dac kobietom mozliwosc jest ok ale przymuszac?? Nie kazdy ma zaciecie do pracy w mundurowce. Nie kazda kobieta o tym marzy. Co za sens brac do tak waznej roboty ludzi ktorzy maja ta robote gdzies?
a kto kogo zmusza? pytam bo nie wiem jak to wyglada ... tu gdzie ja mieszkam nikt nikogo nie zmusza ... jesli nie ma kobiet szukajacych na jakies stanowisko to przyjmuja facetow ...ale otwieraja tym samym droge kobieta do pewnych zawodow do ktrorych miala droge zmknieta kiedys ... no i na odwrot ![]()
To NIE JEST to samo, co wywalczenie dla kobiet dostepu do edukacji czy prawa do głosowania. Bo czy nie powinny liczyć się kompetencje zamiast płci?
gwarantuje ci Cat ze kobiety przyjmowana na takie stanowiska sa wystarczajaco kompetentne poniewaz nikt nie mowi o obnizeniu kompetencji przy przyjomwaniu na pewne stanowisko, tylko o wlaczenie kobiete do tego do czego kiedys mialy niewielkie szanse ... bo to o to chodzi ze majac dwuch kompetentnych pretendentow do jakiegos stanowiska nie powinno odrzucac sie kobiety tylko dlatego ze jest kobiata- a wiesz kiedys zdarzalo sie to czesto ale zdarza sie i teraz ...a szkoda
Sadie napisał/a:Podobnie jak nie rozumiem projektu (nie wiem kto mial taki porabany pomysl) zeby kobiety ktore urodzily dziecko czy dwoje szly na emeryture o 3 lata wczesniej za kazde dziecko.
A mnie się ten projekt podoba. Należę do kobiet, które uważają, że dziecko do 3 roku życia powinno być przy matce. Pewnie, że nie każda ma taką możliwość, więc absolutnie nie potępiam matek, które oddają dziecko do żłobka. Po prostu ja, egoistycznie, chcę mieć moje dziecko przy sobie, widzieć jego pierwsze kroki, słyszeć pierwsze słowa, itd. I cieszę się, że nasze, nieco zacofane, państwo, wreszcie chce ruszyć dupę, by matkom było lżej.
a tego przyznam sie bez bicia nie rozumiem - co ma 3 letnie siedzenie z dzieckiem w domu do wczesniejszej emerytury ?
Bycie z dzieckiem w domu ok ... popieram ale nie ze sie jest z dzieckie w domu 3 lata a potam jeszcze trzy lata wcesniej isc na emeryture ?
397 2012-08-20 10:34:35 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 10:35:28)
Jestem w 100% za prywatnym ubezpieczeniem, jeśli zlikwidują ZUS- z czystą przyjemnością bym z niego korzystała.
nie wszystko co prywante jest dobre ... sa pewne rzeczy w spoleczenstwie ktore nie powinny byc nastawiano na zysk ... i tak jest z ubezpieczeniem ... bo jedynym zyskiem ubezspieczenia jest pozbawic kogos opieki np zdrowotnej albo nie ubezpieczac chronicznie chorych, albo po wypadkach... tak jak USA tym mlekiem i miodem plynacym kraju dopiero teraz Obama wprowadzil obowiazkowe ubezpiecznienie wszystkich obywateli... dopiero teraz beda mili niektorzy, jaki taki dostep do leczenia bez puszczania ich z torbami ![]()
Dobra, ale u nas ZUS , ubezpieczenie zdrowotne są cholernie wysokie, a w zamian gdy potrzebna Ci pomoc specjalisty, umawiają Cię za rok. Czy to jest normalne?
Dobra, ale u nas ZUS , ubezpieczenie zdrowotne są cholernie wysokie, a w zamian gdy potrzebna Ci pomoc specjalisty, umawiają Cię za rok. Czy to jest normalne?
nie normalne
ale moze trzeba reformy tego systemu a nie prywatyzacji ubezpieczeni ... zreszta wam w parade wkrada sie prywatny system leczenia - zaplacisz - szybciej masz ( generalizuje bo malo znam
) doktor pracujacy panstwowo i prywatnie wybierzy prywatnego pacjanta - nie mialby wyboru moze by kolejki byly mniejsze ?
400 2012-08-20 11:07:13 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-20 11:07:46)
To jest potrzask i dla jednej strony i dla drugiej. Po prostu człowiek się wścieka gdy płaci 900 zł miesięcznie ZUS a wie, że ani emerytury z tego nie będzie, ani solidnej opieki zdrowotnej. Reforma ubezpieczeń....brzmi jak życie w trzecim wcieleniu.... ![]()
Jasne, że by było najlepsze!! Ale, tam gdzie są pieniądze, nie ma mowy o dobru jednostki.
Nie wiesz jak jest w Polsce? "Wy nam wszystko, my wam nic" ![]()
Człowiek już się wścieka pisząc to....nie no, ja muszę ten temat zakonczyc dla własnego zdrowia ![]()
Czy ja mogę zacząć następny temat? Bo coś mi łazi po głowie i nie jest to wesz.
Czy ja mogę zacząć następny temat? Bo coś mi łazi po głowie i nie jest to wesz.
wypluj to z siebie:)
403 2012-08-20 11:59:08 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-20 12:02:20)
Ostatnio jakoś ....ostrzej widzę pewne zachowanie wielu polskich kobiet, a mianowicie matkowanie swemu facetowi.
Nie oznacza to tylko dogadzania w kwestii kulinarnej, ale.... bycie wszechwiedzącą jeśli chodzi o to, co partner powinien nosić, a czego nie (słowo daję, znam mnóstwo facetów, którzy nie chodzą w ciuchach przez siebie wybranych, ale w 100% przez ich kobiety; począwszy od spantoflałych 40-latków po młodych yuppies!) a już wszechmoc kontroli da się zaobserwować gdy takich dwoje jest na imprezie /grillu i on wypije lub inaczej mówiąc: nawali się, wtedy ona obowiązkowo się obraża, robi kłótnię (pijakowi robić wymówki....
) potem 1-2 dni focha jak w banku, bo sytuacja zdarza się rok w rok na urodzinach kolegi, ale ona wiedząc to, rok w rok musi się obrażać..
Dlaczego tyle kobiet uważa swych partnerów za....miniaturki dzieci, którym sie pozwala sie tymi partnerami być? I że jak ubiorą glany i sztany to złe?:)
404 2012-08-20 12:10:52 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 12:13:23)
potem 1-2 dni focha jak w banku, bo sytuacja zdarza się rok w rok na urodzinach kolegi, ale ona wiedząc to, rok w rok musi się obrażać..
bo ona glupia jest
powinna mu zrobic awantarz przed impreza - najlepiej dziej wczesnie i powtorzyc w dniu imprezy ...odrazu by mu mniej alkohol smakowal
nie byloby fochow poimprezowych 
Cat a jak by twoj pan ubral sie w ciemne skarpetki sandalki i jasne spodenki to bys nie miala obiekcji ? ja tam mojemu bym szybko wybila taki ubranie ...zwlaszcza jakbysmy mieli wyjscie razem 
do wszystkiego mzna ekstremalnie podchodzic .... ale co za duzo to nie zdrowo ... jesli wszystko ma sie w dopowiednich ramach a partner sie na to zgdza to co za problem ? a tego typu matkowanie nie jest wylacznoscia polski kobiet
i wcale nie musi byc az takie zle dla faceta ... my widzimi to czego oni nie widza ... ale jak zwykle przeginac nie mozna bo wychodzi z tego chora sytuacja ...
Dlaczego tyle kobiet uważa swych partnerów za....miniaturki dzieci, którym sie pozwala sie tymi partnerami być? I że jak ubiorą glany i sztany to złe?:)
Tylko te kobiety uwazaja swoich partnerow za dzici, ktoych partnerzy na to sie zgadzaja i pozwalaja byc tak traktowani. A skad sie to bierze? Z domu rodzinnego, z mlekiem matki wyssane. Wiec uwaga! Patrzcie kobitki jak swoich synow chowacie:)
"Cat a jak by twoj pan ubral sie w ciemne skarpetki sandalki i jasne spodenki to bys nie miala obiekcji ?" - to zabrzmi szalenie, ale nie ! Bo postanowiłam, że nie będę zmieniać mojego faceta. OK może mówię tak dlatego, że on jest raczej tą drugą kategorią: glany + sztany, które jest w stanie spokojnie ubrać na czyjś ślub ale my w ogóle jesteśmy dziwakami, może dlatego zastanawia mnie ta polska -i jak się okazuje nie tylko-mentalność kobieca..
Catwoman napisał/a:Dlaczego tyle kobiet uważa swych partnerów za....miniaturki dzieci, którym sie pozwala sie tymi partnerami być? I że jak ubiorą glany i sztany to złe?:)
Tylko te kobiety uwazaja swoich partnerow za dzici, ktoych partnerzy na to sie zgadzaja i pozwalaja byc tak traktowani. A skad sie to bierze? Z domu rodzinnego, z mlekiem matki wyssane. Wiec uwaga! Patrzcie kobitki jak swoich synow chowacie:)
No właśnie! Ja również tak uważam, że KTOŚ tych nieudolnych komforciarzy wychowuje. A cena za to?
A skad sie to bierze? Z domu rodzinnego, z mlekiem matki wyssane. Wiec uwaga! Patrzcie kobitki jak swoich synow chowacie:)
eeee tam .... ja tam mojego synunia chetnie bym i u brala i mieszkanie bym mu umeblowala ale surczy cycek sie nie daje, a gustu nie ma za grosz - bardzie sie stawia niz jego ojciec 
Moze lepiej dziewczyny wychowaywac zeby nie bylay taki matkowate
przyda sie to i w wychowaniu dzieci na bardziej samodzielne indywida i w "nie wychowaniu" mezow ![]()
409 2012-08-20 12:20:53 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-20 12:21:13)
Silny charakter kształtowac u obiojga płci- to jest chyba to:)
Tylko czy to nie jest tak, że kobiety chcą zmieniać na siłę swych partnerów? Jest to dla mnie dziwne, bo przecież jeśli ktoś nie odpowiada, mozna znaleźć kogoś innego.
411 2012-08-20 12:27:42 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 12:42:17)
, może dlatego zastanawia mnie ta polska -i jak się okazuje nie tylko-mentalność kobieca..
moze mam wybitnie kobieca mantalnas ale lubie ladne rzeczy ( wedlug mojego gustu i smaku) dookola siebie ... czytam gazety /internet znam troche trendow w modzie i w umeblowaniu ... i wisi mi co ty i twoj maz macie na sobie, albo jak wyglada wasze mieszkanie ale u siebie robie tak by mi pasowalo ...po prostu
Jesli uwazam ze skarpety w sandalach prezentuaj sie okrutnie i jak to poowiem mojemu mezowi i on to przyjmnie do wiadomosci i zrobi jak mu powiedzielam to nie znacy ze mu matkuje
przeciez bym mu tych skarpetek na sile nie zciaglala
ale on wie ze ja mu zle nie radze wiec sie dostosuje a jak cos jest absolutnie przeci jego gustowi to nie zrobi tego ...
wkoncu jesli ja czegos nie jestem pewna a wiem ze moj maz wie lepiej (albo tak uwazam) i moze mi dobrze doradzic a ja to zrobie to nie znaczy ze on mi ojcuje .... no nie ?
we wszystki jest pewnie balans - bo ja nie zmieniam mojego meza - ja czasem koryguje jego ubior
te ekstremalne mamusiki dla swoich mezow mecza sie same - a facet bez jaj,nie umie sie postwic albo mu tak wygodnie .... poniewaz nie znam takich ekstremalnych przypatkow jest mi ciezko to sobie wyobrazic...
bo tylko dlatego ze powiem mojemu mezowi ze cos mi w jego ubiorze nie odpowiada, to nie jest matkowanie, czy zmienianie go - poniewaz nie ma nic na sile - on nie chce, to nie zmieni, jak cos jest calkowicie przeciw jego przekonania ale jak uwaza ze to jest ok , sam tego nie zauwazul spoczatku - to zmieni bo uczymy sie cale zycie
...
a ludzie Cat zmieniaja sie ogolnie ... tylko dlatego ze dziejs masz takie a nie inne zdanie - nie znaczy ze kieds go nie zmieisz ... i wcale nie dlatego ze ktos cie do czegos zmusil ![]()
Mussuka napisał/a:A skad sie to bierze? Z domu rodzinnego, z mlekiem matki wyssane. Wiec uwaga! Patrzcie kobitki jak swoich synow chowacie:)
eeee tam .... ja tam mojego synunia chetnie bym i u brala i mieszkanie bym mu umeblowala ale surczy cycek sie nie daje, a gustu nie ma za grosz - bardzie sie stawia niz jego ojciec http://www.cosgan.de/images/midi/teufel/a040.gif
Moze lepiej dziewczyny wychowaywac zeby nie bylay taki matkowate
![]()
przyda sie to i w wychowaniu dzieci na bardziej samodzielne indywida i w "nie wychowaniu" mezow
No tak, tylko teraz wez pod uwage maugosiu, ze jesli facet taki niedorozwiniety estetycznie bedzie (moze to lenistwo, bo zawsze mama podpowiadala i teraz sam sie nie wysili?) a kobieta sie wyemancypuje i tez wypnie na wszystko to jak ten dom i rodzina bedzie egzystowac?
Ja jestem za rownouprawnieniem juz od malego i w wychowywaniu obu plci. Chlopcom pokazac jak sie koszule prasuje i ciasto na makaron zagniata, dziewczetom nie wpajac od malego, ze kuchnia i pralia to jej stale miejsce pobytu i bedzie dobrze.
Co innego zreszta podpowiedziec juz od malego co i jak ladnie wyglada a co innego doroslego chlopa od stop do glow stroic, bo sam w pidzamie do pracy by polazl. Ja z mezczyzna, totalnym bezgusciem dlugo by, nie pobyla wiec zamiast mu garderobe zmieniac, zmienilabym jego:)
Ja z mezczyzna, totalnym bezgusciem dlugo by, nie pobyla wiec zamiast mu garderobe zmieniac, zmienilabym jego:) i to są złote słowa!!
Ja doszłam do tego samego; w końcu czymś zwrócił moją uwagę, czymś mnie zainteresował, nie brałam pół-produktu by go potem do woli obrabiać.
414 2012-08-20 12:49:54 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 12:51:24)
No tak, tylko teraz wez pod uwage maugosiu, ze jesli facet taki niedorozwiniety estetycznie bedzie (moze to lenistwo, bo zawsze mama podpowiadala i teraz sam sie nie wysili?)
No wlasnie to jest lenistwo a nie bezgusicie ... bezgusicie to jest moj syn ale leniem go nie moge nazwac
nie mniej jednak ucze go jak moge a on sie stawia jak moze ...teraz licze ze cos mu tam zostalo... i momentami mysle ze mi sie udaje - chodz jeszcze duzo mu brakuje
![]()
A co do wychowanie to sie podpisuje - nauczyc myslec samemu czlowieka to najlepsze wychowanie czy to chlopca czy dziewczynki ![]()
A co do zmiany czlowika ...... hmmmm tak naprawde mysle ze to nie jest takie latwie - wiele kobiet mysli ze zmnieni swojego faceta - a potem, po paru latach, dochdza do wniosku ze to syzyfowa praca i ida dalej szukac innego ktorego moze ewentualnie da sie zmienic - z podobnym skutkiem ![]()
Zastanawiam się jeszcze, z czego wynika ta chęc usilnej zmiany..... być może z chęci całkowitej kontroli..... ?
Starsze pokolenie wciąż uważa, że kobieta gotuje, pierze, prasuje i szykuje mężowi garderobę do pracy. Więc jeśli mąż jest nieogolony/ma dziurę w swetrze/zbytnio przytył, to wina kobiety. Ile razy słyszałam od teściowej "nie paś go tak", "powiedz mu, żeby ostrzygł tę okropną brodę"...
Nie ingeruję w garderobę męża (a jest okropna
), bo widocznie mu w niej wygodnie. Sama jestem dziwadłem i nie chciałabym, by mąż zwracał mi uwagę, że wygolone pół łba, sukienka w kwiatki i glany
wyglądają nieodpowiednio i mam się natychmiast przebrać ![]()
Przyznaję natomiast z ręką na sercu, że matkuję mężowi w kwestii jedzenia.
Dobra, garderoba garderobą, ale co z np.niekontrolowanym piciem? ![]()
Podam przykład: kilka dni temu byłam na imprezie, na której 2 facetów się upiło; znam ich, impreza jest co roku, co roku tak samo "kończą", nic groźnego, po prostu mają lepszy humor niż zwykle, siedzą do późna, potem każdy wraca do domu, bez awantur ,idzie spać.
I dziwi mnie jedno, że jeden z nich ma dziewczynę od jakichś 6 lat, która co roku się na niego obraża, robi focha, koleś ma przez kilka dni ciche dni, z kolei dziewczyna drugiego faceta jest stosunkowo nowa, ale też zdąży się obrazić + wymówki do PIJANEGO faceta, co się oczywiście mija z celem.
ps. Mało tego! faceci się BOJĄ tych fochów! Gdy ci poszli, pojawiły się komentarze (nie mniej wstawionych ale bez kobiet obecnych): "No i ma przerąbane!", pytam więc, czego się oni boją??!! Kobiet się boją?! Że zrobi focha?.....
Co to oznacza? czy ktos może mi to zinterpretować? ![]()
Przyznaję natomiast z ręką na sercu, że matkuję mężowi w kwestii jedzenia.
no bo, mnie sie wydaje, kwestia naszego charakteru
jesli ja bardziej lubie ciuchy to przykaldam wiecej uwagi do wygladu czlonkow mojej rodziny ( ale bez przesady - nie ubieram ich na codzienn i nie zawsze to co mi odpowiada oni na siebie zaloza ) a ty bardziej znasz sie na jedzeniu
ale bez tej totalnej kontroli ..
być może z chęci całkowitej kontroli..... ?
bo moze tobie Cat wlasnie chodzi o ta totalna i wielu przypadkach chorobliwa kontrole? bo jesili tak to ja znam taka jedna kobitke
ale to nie bylo zdrowe i teraz po terapiach i medykamentach ona sama mowi o tym ...
I w jej przypatku maz robil jak ona chciala dlatego ze, po czesci wiedzial ze jak nie zrobi to ona bedzie sie zle czula a po czesci z wygody
dzieci robila jak ona chciala do tego momentu dopuki nie podrosly ...jak sie zaczelay stawiac to zaczelo sie dziec - najpierw depresja a potem pomoc .... dzisja zyje w miare normalnie juz nie ma takiej potrzeby kontroli ![]()
Jeśli jest tak, jak piszesz, że panowie po tym alkoholu mają tylko lepszy humor, to ja problemu nie widzę. Sama uwielbiam się napić. Ale może jest coś, czego nie wiesz? Może ci faceci nadużywają również w zaciszu domowym? Może wieczorem, w domu, przystawiają się do swoich dziewczyn w obleśny, pijacki sposób? Może następnego dnia mają ważne plany, a chłopak ani zwlec się z łóżka, ani prowadzić nie będzie mógł? Albo dziewczyny są DDA i już jedno piwo to dla nich koszmar?
420 2012-08-20 13:13:24 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 13:17:03)
Dobra, garderoba garderobą, ale co z np.niekontrolowanym piciem?
Podam przykład: kilka dni temu byłam na imprezie, na której 2 facetów się upiło; znam ich, impreza jest co roku, co roku tak samo "kończą", nic groźnego, po prostu mają lepszy humor niż zwykle, siedzą do późna, potem każdy wraca do domu, bez awantur ,idzie spać.
I dziwi mnie jedno, że jeden z nich ma dziewczynę od jakichś 6 lat, która co roku się na niego obraża, robi focha, koleś ma przez kilka dni ciche dni, z kolei dziewczyna drugiego faceta jest stosunkowo nowa, ale też zdąży się obrazić + wymówki do PIJANEGO faceta, co się oczywiście mija z celem.
ps. Mało tego! faceci się BOJĄ tych fochów! Gdy ci poszli, pojawiły się komentarze (nie mniej wstawionych ale bez kobiet obecnych): "No i ma przerąbane!", pytam więc, czego się oni boją??!! Kobiet się boją?! Że zrobi focha?.....Co to oznacza? czy ktos może mi to zinterpretować?
Widocznie tym kobieta to nie pasuje i zasadniczo uwazam ze to brak respektu ze strony ich partnerow ze pija tak i wiedza ze beda "konsekwencje" ze tego
to co ty sadzisz to twoje a co te kobiety to ich ... nie zanczy to ze ktos mysli gorzej - no nie ? a facet sie nie boi kobiety tylko ma swiadomosc ze robi cos co nie odpowiada jego partnerce ... poswieca to "male cos" w zwiazku ta zalania pycha i nie ma to nic w spolnego ze nie awanturny po wodce ...
tobie to nie przeszkadza komu innem tak ... tak naprawde tutaj nie ma sie co zasdanawiac dlaczego - bo kazdy ma swoje racje ![]()
BabaOsiadła MOŻE !
Jednego znam na pewno bo to mój bardzo dobry kolega, przyjaciel mojego męża i on nie dość ze upija się zawsze na wesoło, to problemów z nim nie ma bo nie dość, że uruchamia mu się sprzątanie (w ten sposób zawsze po każdej imprezie jest posprzatane) to idzie spać i tyle go widziano.
Jego dziewczyna nie miała nigdy problemu z członkiem rodziny, który jest alkoholikiem, bo razem też urządzają w jej gronie rodzinnym popijawy i wszystko jest OK, natomiast gdy chodzi już o JEJ faceta, włącza się to wszystko pt. "Wypada/ nie wypada", "Może/ nie może" itd.
Ja tak naprawdę chciałabym poprzez te przyziemne przykłady zwrócić uwagę na kontrolę w związku i chęć zmieniania partnera.
A no to nie wiem, z czym laska ma problem. Może zazdrosna, że on się dobrze bawi, zamiast skakać wokół niej?
Co innego, gdyby facet po pijaku robił przysłowiową wiochę, to też bym za ucho wywlekła z imprezy jak małego gówniarza, na zasadzie "jak się zachowujesz, tak jesteś traktowany".
Co innego, gdyby facet po pijaku robił przysłowiową wiochę, to też bym za ucho wywlekła z imprezy jak małego gówniarza, na zasadzie "jak się zachowujesz, tak jesteś traktowany".
Hahaha
Ja raczej coraz częściej obserwuję u innych kobiet; koleżanek bliższych i dalszych jakieś takie ślepe dążenie do podporządkowania sobie faceta w każdej kwestii; posiadania dzieci (to kobieta decyduje ile i kiedy) ilości wypitego alkoholu, tego z jaką częstotliwością odwiedzać którą rodzinę, jak się ubrać jak nie (wiem, temat rzeka
) itd. Jeśli facet sie buntuje, wymusza się płaczem, co mnie wpienia jak cholera.
Jest to o tyle niebezpieczne, że traktują faceta jak idiotę, który ani nie może podjąć żadnej osobistej decyzji, albo ta decyzja będzie skrytykowana i rozkminiana przez długi czas.
A MOZE, moze te niektore opisane przez Cat kobiety robia te sceny na pokaz? Pokazac innym wszem obecnym jak to one rzadza w domu a chlop ma sie ich sluchac i basta! Jest to dziecinne, glupie, ponizajace dla tegoz chlopa, irytujace i nieprzyjemne dla innych, ale typowe zachowanie PANI domu. Nie koniecznie we wlasnym domu.
Wszystko zakladajac, ze ze sterony tych panow nie dochodzi do bojek, przepychanek, macanek i innych osmieszajacych ich i ich partnerki popisow - wowczas sama bym interweniowala. W przeciwnym wypadku..ma 18 lat skonczone? niech sie bawi.
A jeśli chodzi ogólnie o kontrolę i zmienianie partnera, to też nie takie czarno-białe ![]()
Przykład: mój mąż idzie na imprezę. Chcę wiedzieć z kim, dokąd i o której wróci. Jeśli w trakcie imprezy zmienią lokal, chcę zostać o tym poinformowana. Jeśli będzie się tak super bawił, że zechce zostać dłużej, również życzę sobie zostać o tym poinformowana. Czy to znaczy, że chcę mieć męża na smyczy mej chorej żądzy kontroli?
BabaOsiadła zależy z jakich powodów
:D Ja to samo robię, tzn.OK... często nie mam pojęcia gdzie są, ale się domyslam bo zwykle bywają w 1-2 góra 3 barach więc w razie wypadku, przypadku czegoś tam, wiedziałabym gdzie szukać, skąd go odebrać- jeśli oczywiście miałabym taką możliwość. Wiem na pewno gdzie jest szpital i pogotowie ![]()
Jednak... na tych imprezach i tu uważam, że COŚ w tym co Mussuka pisze jest!! .... czuję się czasem jak zła żona: taka, która nie zagląda do cudzego kieliszka (czytaj: kieliszka męża) nie pilnuje na każdym kroku, nie poucza ani się nie foszy, faktycznie mogę być postrzegana jako ktoś kto nie ma w domu może nic do powiedzenia, albo kto całkowicie, bezwolnie ulega szaleństwom drugiej strony.
Ja tak naprawdę chciałabym poprzez te przyziemne przykłady zwrócić uwagę na kontrolę w związku i chęć zmieniania partnera.
to zadna kontrola, czy zmiana kogogkolwiek , jesli ktos nie lubi swojego partnera pijanego w dym - jest jakis powod tego jest ( nie wazne teraz) i ten parner to wie, ale mimo to,za kazdym razem to robi co nie odpowada partnerce -
i jak napisla Babaosiadla my widzimy tylko czesc "problemu", bo nie zawsze niektore rzeczy sa dla nas widoczne - wkoncu nie kazdy chce sie pozkazc "od podszeki" swoim znajomym - w kazdej rodzieni sa male tajemnice
nawet jak sie je chowa czasem za frazesami wypada /nie wypada -moze /nie moze
![]()
BabaOsiadła zależy z jakich powodów
:D Ja to samo robię, tzn.OK... często nie mam pojęcia gdzie są, ale się domyslam bo zwykle bywają w 1-2 góra 3 barach więc w razie wypadku, przypadku czegoś tam, wiedziałabym gdzie szukać, skąd go odebrać- jeśli oczywiście miałabym taką możliwość. Wiem na pewno gdzie jest szpital i pogotowie
Jednak... na tych imprezach i tu uważam, że COŚ w tym co Mussuka pisze jest!! .... czuję się czasem jak zła żona: taka, która nie zagląda do cudzego kieliszka (czytaj: kieliszka męża) nie pilnuje na każdym kroku, nie poucza ani się nie foszy, faktycznie mogę być postrzegana jako ktoś kto nie ma w domu może nic do powiedzenia, albo kto całkowicie, bezwolnie ulega szaleństwom drugiej strony.
Li i jedynie po to, by w razie jakiegoś nieszczęścia wiedzieć, gdzie go szukać, co powiedzieć policjantom, do których znajomych dzwonić, itd.
A w towarzystwie to my wychodzimy na jędzę i pantoflarza
Mój mąż nie pije alkoholu w ogóle, do tego jest małomówny i nie przepada za imprezami, a ja lubię się napić i pogadać z ludźmi, tym bardziej, że w nowym mieście czuję się samotna, dlatego mamy umowę, że jak wychodzimy, to mąż zajmuje się dzieckiem (zabieramy je ze sobą), a ja mogę się napić i porozmawiać. Znajomi męża są przekonani, że terroryzuję biednego Chłopa ![]()
430 2012-08-20 13:45:09 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 13:50:28)
A MOZE, moze te niektore opisane przez Cat kobiety robia te sceny na pokaz? Pokazac innym wszem obecnym jak to one rzadza w domu a chlop ma sie ich sluchac i basta! Jest to dziecinne, glupie, ponizajace dla tegoz chlopa, irytujace i
Moze tak byc- tyle ze chlop bez jaj i nie moze wytlumaczyc tego na trzezwo oczywiscie swoje zonie ze to upakarzajace - ( albo ciezko wytlumaczyc bo wie ze robi cos czego ona nie akceptuaje) albo ktos ze zanjomych moglby ja poprosci zeby nie strzela fochow na imprezach, bo ci, badz co badz postronni ludzie ,co na te foch patrza zle sie czuja - w ladnych slowach poprosci by "prali swoje brudy w swoim domu" ![]()
ale cos jest nie tak i mnie sie wydaje, ze to nie tylko tej, strzelajacej regolarnie fochy, kobitki wina
...
Catwoman napisał/a:[
Jednak... na tych imprezach i tu uważam, że COŚ w tym co Mussuka pisze jest!! .... czuję się czasem jak zła żona: taka, która nie zagląda do cudzego kieliszka (czytaj: kieliszka męża) nie pilnuje na każdym kroku, nie poucza ani się nie foszy, faktycznie mogę być postrzegana jako ktoś kto nie ma w domu może nic do powiedzenia, albo kto całkowicie, bezwolnie ulega szaleństwom drugiej strony.A w towarzystwie to my wychodzimy na jędzę i pantoflarza
Mój mąż nie pije alkoholu w ogóle, do tego jest małomówny i nie przepada za imprezami, a ja lubię się napić i pogadać z ludźmi, tym bardziej, że w nowym mieście czuję się samotna, dlatego mamy umowę, że jak wychodzimy, to mąż zajmuje się dzieckiem (zabieramy je ze sobą), a ja mogę się napić i porozmawiać. Znajomi męża są przekonani, że terroryzuję biednego Chłopa
no bo typowy przyklad jak bardzo nie rozumiemy bliznich ... bo to co widzisz Cat nie zawsze jest tak jak tobie sie wydaje ... nie zawsze otoczenie oceni ciebie sprawiedliwie ...
Szczerze powiem ze zadnego z przykladow podanych przez Cat nie bylam swiadkiem ani sama nie uskutecznialam.
Kontrolowanie alkoholu?
Nie.
Wrecz sama meza wypycham na popijawy z kumplami.
Fochanie sie?
Nie. Czemu? Bo jeszcze sie taki chlop nie urodzil co by z kobiecego milczenia wyczytal jaki jego pani ma problem ![]()
Kontrolowanie stroju? Nie chce mi sie i nie mam czasu ![]()
Zapytana wyraze swoje zdanie i powstrzymam przed ewidentna glupota modowa (jak dla mnie rozowy kolor powinien byc zakazany dla rudych) ale nie bede narzucac swojego zdania.
Co do wymuszania zmiany nie wiem...nawykow czy zwyczajow meskich to tego nie robie.
Wzielam sobie mezczyzne a nie chlopca.
Mezczyzna wedlug mnie ma sam wiedziec co i jak robic bez moich wskazowek. Jak mialam ochote wychowac sobie cos to wzielam psa. Jednego, potem drugiego. Ale facet ma pomagac mnie a nie ja mam go sobie brac na wychowanie.
Chec kontroli? Ale po co? Ja tego nei rozumiem.
Kontrola=odpowiedzialnosc=stres. Ja to lubie w ograniczonych dawkach a nie 24/7 365 dni w roku.
Kontroluje siebie, moge na zyczenie pokontrolowac mezczyzne ale permanentnie na taki uklad nie pojde.
Skoro ja umiem sie sama trzymac w ryzach to tego samego wymagam od faceta jesli ma byc moim rownorzednym partnerem ![]()
432 2012-08-20 18:51:37 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-20 18:57:30)
No to wyglada na to, ze tylko mi sie zdarzylo powiedziec mezowi ze cos mi sie w jego ubraniu nie podoba ( te skarpetki poprzednie to tylko oczywiscie ogolny przyklad - jakby ktoras nie zalapala
) powiedziec mu cos , ze tak powiem: pouczyc o zachowaniu - zwlaszcza ze on nie bardzo znal polskie zwyczaje a pewne jego zachowanie moglby byc roznie tlumaczone prze moich rodakow ( o mnie w podobnej kwesti tez pouczyl wiec tu jestesmy kwita
) ... ja juz nie powiem o fochach ... umiem strzelac jak nie wiem co
i jak odwali jakis siopek wedlug wlasnego gustu ktory jest absolutnie nie w moim, to tak sie facham jak nikt - bo zesz jak chce robiec cos czego ja nie lubie to musi to robic w moim towarzystwie?
i tu wcale mi nie zalerzy na jego zmnie mnie zalerzy na pewnym respekcie w stosunku do mnie ...
Znaczy ze zaczynam byc orginalna po miedzy wami
robie cos czego inne nie robia - no chyba ze Babaosiadla - ona tez troche grzeszy ![]()
Przy czym mysle ze ja, jako niedoskonala, trafilam na niedoskonaly egzemplarz
dlatego czasem musimy sobie powiedziec co nam na sercu lezyc ...w kewstii zachowania czy ubioru czy czego tam jeszcze ... nie jestesmy podobni ale musielismy sie nauczyc zyc ze soba i przy wielu sztormach dochodzimy zawsze do wniosku ze jednak jestesmy dla siebie stworzeni
i mimo pouczen zadne nie chce tego drugiego zminic ... moze dlatego rozumiem inne ... pomijam ekstremalne egzemplarze
![]()
Ja wyznaje zasadę - upijaj się na umór jeśli ja tez piję. Natomiast jeżeli jedziemy na imprezę i ja prowadzę, bo tylko ja mam prawo jazdy (było tak, już nie jest na szczęście) to pijesz z UMIAREM. Niestety mężczyzna nie bardzo się do tego stosował mimo, że przed imprezą była rozmowa i obiecywał, że nie będzie. Było jak zwykle. Staram się nie robić awantur publicznie. Też tego strasznie nie lubie, ale kilka razy się zdarzyło, albowiem jegomość przegiął. Awantura jest na trzeźwo. Tak ogólnie było. Teraz, z racji odległości ani on na mnie, ani ja na niego wpływu nie mam. On sobie tam robi co chce, a ja odbijam się za wszystkie imprezy i upijam się w "samotności" ![]()
Kontrola ubraniowa - są 2 rodzaje:
1. Masz nosić to i to, wyglądasz okropnie w tym i w tym, musisz włożyć to i to.
2. Uważam, że nie za dobrze Ci w tym swetrze, może założysz ten? On mi się strasznie podoba, a Ty w nim wyglądasz bossssko.
Jak nie trudno się domyśleć stosuję metodę nr 2
Oczywiście też nie zawsze, bo mój daltonistą nie jest, kolory w miarę łączyć umie i z gustem też na bakier nie jest
Jeśli idzie gdzieś sam niech nosi nawet worek po kartoflach. Jak ze mną - musi się bardziej postarać ![]()
Nie lubię kontrolować, bo sama nie lubię być kontrolowana.
Nie lubię kontrolować, bo sama nie lubię być kontrolowana.
Stwierdzenie sezonu
W pelni popieram!! ![]()
Co do stroju to jednak raz kategorycznie nastapilam ciezka stopa na kark i powiedzialam ze albo bedzie na moim albo ja wychodze i nie wracam dopoki on na oczy nie przejrzy ![]()
Na slub w salonie ktos go ubral jak nie powiem co (do dzisiaj nie wiem czy to byl jego wybor czy badziewnego stylisty i nie chce wiedziec)
Jednym slowem z wysokiego proporcjonalnego mezczyzny zrobiono z niego karla o krotkich nozkach z przerosnietym tulowiem i rekami jak goryl ![]()
Weszlam, rzucilam okiem, zdusilam w sobie wiache i powiedzialam cos w rodzaju: "czekaj wyniose ci lustro z tego cienia bo najwidoczniej w tym ciemnym kacie masz za malo swiatla zeby w pelni docenic...zalety stroju" ![]()
Potem zaproponowalam swoja wersje z silnym naciskiem ze to jedyna pozadana opcja.
Na szczescie on rzucil na mnie okiem raz, doznal nieziemskiego wrecz oswiecenia polaczonego z silna dawka uleglosci i horroru nie bylo ![]()
Slub sie odbyl w spokoju ![]()
435 2012-08-21 10:11:19 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-21 10:15:12)
bo nie wszystko co sie robie robi sie dlatego ze sie chce partnera kontrolowac. wkoncu jakos malo mozliwe mi sie wydaje ze wy i wasi partnerzy robicie sami z siebie to co te drugie lubi ( w wiekszosci prawdopodobnie "oswiecamy" partnera bezwiednie) .... Jak nie powiem mezow ze ten czerwony sweterek jest tak okropny ze dziala na mnie jak plachta na byka, to on bedzie go zawsze sam zakladal, bo on moze to lubi a jak mu powiem ze to mnie wnerwia, to on z respektu do mnie, nie bedzie go zakladal ...co robi jak sam wychodzi to jego broszka ... gdzie jest w tym wszystkim kontrola?
tak samo jak awantura po piciu, jesli ktoras tego nie lubi, to nie lubi ( bez doglebnego wnikania dlaczego) a jak on, bez respektu do niej morde zalewa ( nie ma tu nic do rzezczy ze nie awanturny)- a jeszcze potem sie uzala ze ona ze trzy dni focha strzela, to jest bardziej jego wina niz jej - i w tym wypadku uwazam ze oboje sa do dupy, bo jako dorosli ludzie, po trzezwiemu oczywoscie, mogliby sie dogadac ale oni wola tak jak maja - jedne morde zalewa druga sie focha, wiec oboje sa warci siebie ...i tak naprawde nie widze w tym czyjesj kontroli ... raczeja mala "szarpaninine" dwojga ludzi ... ludzi ktorzy nie potrafia sobie poradzic ...
off topick: Sadie, wybacz ignorantce, co to znaczy w twojej sygnaturce - znaczy slowa rozumiem - kontekstu ni cholery ![]()
436 2012-08-21 11:08:06 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-08-21 11:09:18)
off topick: Sadie, wybacz ignorantce, co to znaczy w twojej sygnaturce - znaczy slowa rozumiem - kontekstu ni cholery
Ja sie pokusze o interpretacje wlasna:) Wydaje mi sie, ze facet odczytal "No" jako "Yes" i stad jego zadowolenie na koniec. Ewentualnie jej okrzyk "No!" wzial jako poczatek tej gry.
Ale to tylko domysly, moze jest tu jakas inna glebia:)
a moze tak jest Mussuka
.... ale i tak jakos ciezko mi doszukac sie czegos ale to moze byc gra slow - a ze to w angielskim wiec mi cus nie pasuje
![]()
a moze tak jest Mussuka
.... ale i tak jakos ciezko mi doszukac sie czegos ale to moze byc gra slow - a ze to w angielskim wiec mi cus nie pasuje
![]()
W luźnym tłumaczeniu
- Pobawmy sie w gwałt
- O nie!
- To się nazywa duch zabawy!!
Gwałt jako coś co się robi wbrew drugiej osobie. Skoro on zaproponował, a ona stanowczo odmawia to on już się cieszy na zabawę, bo będzie gwałt. Jak się to tłumaczy to brzmi głupio ![]()
oj glupio Teo , glupio brzmi po polsku
i w innym jezku tez ![]()
wiesz, jak pisalam wczesniej , to rozumiem slowa ... a kontekst mnie mija
nawet jak mi probujecie to wytlumaczyc
najwidoczniej nie pisane jest mi to zrozumiec
![]()
maugosha
ale zes rozluznila atmosfere ![]()
Ok sprobuje ci jeszcze raz wyjasnic a ty sie skup porzadnie ![]()
-Chcesz sie pobawic w gre "Gwalt"?
-Nie!!
- To sie nazywa motywacja
Facet wzial odpowiedz "nie" jako poczatek zabawy ![]()
Wiecej ci tlumaczyc nie bede
Nie ma sensu walczyc z przeznaczeniem jesli ono twierdzi ze nie chce zebys zrozumiala
Po ang to brzmi lepiej i ma wieksza glebie.
chyba mnie zaczyna rozjasniac
.... ale nie bede mowia za duzo bo moze sie okazac ze w dalszym ciagu cus nie tak
![]()
Mysle ze rozumiesz tylko w glowie ci sie nie miesci ze mozna miec cos takiego w sygnaturce ![]()
Gwalt to zazwyczaj dzieje sie wbrew woli...Napadnieta kobieta z reguly krzyczy "nie" ![]()
Tylko czemu to Sadie masz w sygnaturce? Czyżby jakieś fantazje seksualne ?:D ![]()
Tylko czemu to Sadie masz w sygnaturce? Czyżby jakieś fantazje seksualne ?:D
Juz raczej zboczone poczucie humoru ![]()
Catwoman napisał/a:Tylko czemu to Sadie masz w sygnaturce? Czyżby jakieś fantazje seksualne ?:D
Juz raczej zboczone poczucie humoru
Oj tam, niejedna babeczka marzy, zeby ja kiedys jakis dziki napalony Viking sila wzial i zbalamucil;) Oczywiscie marzy w sensie fantazjuje sobie:)) Chyba to bardziej pociagajaca wersja niz flegmatyczny informatyk pytajacy grzecznie: azaliz moge wejsc?:)
fajny offtopic:)
Sadie napisał/a:Catwoman napisał/a:Tylko czemu to Sadie masz w sygnaturce? Czyżby jakieś fantazje seksualne ?:D
Juz raczej zboczone poczucie humoru
Oj tam, niejedna babeczka marzy, zeby ja kiedys jakis dziki napalony Viking sila wzial i zbalamucil;) Oczywiscie marzy w sensie fantazjuje sobie:)) Chyba to bardziej pociagajaca wersja niz flegmatyczny informatyk pytajacy grzecznie: azaliz moge wejsc?:)
fajny offtopic:)
Buhahahahahaha!!!!!!!!
![]()
O rany ale pojechalas
I wiesz co masz i nie masz racji ![]()
Widzisz moj maz jest Ang (i ja juz od dawien dawna sie smieje ze anglicy sa potomkami vikingow
prawda nieprawda zae zyja na wyspie i sa swietni na morzu
)
Wiec mam w domu Vikinga co od czasu do czasu...mnie balamuci
No prosze fantazje mi sie bezwiednie zrealizowaly
Co do informatyka to padlam
na lopatki obie
Moja odp bylaby cos w stylu: "pozwol mi wpierw wylaczyc firewalla, zrestarcic kompa ale potem to juz wchodz smialo. Tylko mi danych nie pokasuj" ![]()
Off top? wez przestan. W koncu to kafejka nie? Nie ma z gory ustalonych tematow. Mozemy rozmawiac o wyzszych wartosciach panujacych na Atlantydzie tylko po to aby bezblednie przejsc do rozkminiania wlasnie wyzszosci nieokrzesanego Vikinga nad bogatym i mocarnym krolem w bialych rekawiczkach ![]()
447 2012-08-22 17:14:30 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-22 17:17:41)
slow mi zabraklo
jestescie cudne 
Z tego wszystkiego nawet zlapalam o co chodzi 
na to wychodzi ze o fantazjach seksulanych piszecie a ja zaczynam rozumiec angielskie sygnaturki ... nie jest zle .... moglo byc gorzej 
Dobrze, że człowiek się potrafi z tego śmiać ![]()
Tak myślę.... fajnie byłoby się spotkac w zołzowym gronie, w realu, nie?:)
Ano fajnie by bylo spotkac swoje "siostry" po charakterze ![]()
Czy zolza moze byc kobieca..?
zołza to jest zwykle bardzo kobieca
:D w końcu jest ZOŁZA a nie ZOŁZ ![]()
451 2012-08-22 18:15:40 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-08-22 18:15:58)
racja Cat
: jak zolza to kobieca 
452 2012-08-23 01:12:30 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2012-08-23 01:13:10)
flegmatyczny informatyk pytajacy grzecznie: azaliz moge wejsc?
Skąd znasz mojego męża? ![]()
Jestem za Zołzozlotem!
Kurcze, gdzie on by sie odbyl..?
Kurcze, gdzie on by sie odbyl..?
jak gdzie? na Lysej Gorze!
a wlasciwa odpowiedz na pytanie flegmatycznego informatyka "azaliz moge wejsc?" brzmi "a wejdz, a zaliz":)
ale by byl numer jakbysmy sie spotkaly ... dla mnie moze byc i na Lysej Gorze
![]()