ale z czym wy się nie zgadzacie konkretnie bo nie ogarniam ? ![]()
Podobne tematy
Witam Kobietki ![]()
Dopiero dziś natknęłam się na Wasz świetny, nowy wątek
bardzo mi się podoba
też mogę o sobie powiedzieć z czystym sumieniem: od ponad roku jestem zołzą, zostałam nią "po przejściach" i kopniaku jaki dostałam od losu, a stałam się nią dzięki koleżankom z innego wątku, tego forum, które nauczyły mnie jak być szczęśliwą, jak pokochać siebie, bo tak jak napisałyście jest to romans na całe życie, stałam się asertywna, mam zawsze własne zdanie, "nie pozwalam sobie w kaszę dmuchać" i dobrze mi z tym
Jeśli pozwolicie będę tu zaglądać w wolnych chwilach
Pozdrawiam ![]()
Cat, myślę, że chodzi o to, że jak ktoś chce, to znajdzie w domu zajęcie zajmujące cały dzień, czyli 24h na dobę i przez 7 dni w tygodniu. Rzecz w tym, że to jest kwestia priorytetów - dla jednej kobiety lśniący dom i trzydaniowy obiad będą sensem jej życia, a dla drugiej tylko (lub aż) dom to głównie miejsce do mieszkania.
Liliano, czuj się tu dobrze, wszak każda Zołza z krwi i kości jest tu baaaardzo mile widziana
.
myślę, że chodzi o to, że jak ktoś chce, to znajdzie w domu zajęcie zajmujące cały dzień, czyli 24h na dobę i przez 7 dni w tygodniu. Rzecz w tym, że to jest kwestia priorytetów - dla jednej kobiety lśniący dom i trzydaniowy obiad będą sensem jej życia, a dla drugiej dom to tylko (lub aż) miejsce do mieszkania.
ano własnie o to chodzi! Jesli dla kogoś sensem życia jest lśniący dom, to proponowałbym wizytę u psychologa. Natomiast na UTRZYMANIE porządku w domu nie trzeba poświęcać kariery ![]()
Dziękuję Olinko za miłe powitanie ![]()
Usiłuję poczytać wątek od początku, fajna lektura, szkoda, że tak późno, znalazłam, ale wszystko nadrobię.
Na temat sprzątania dziś mówię, że dom jest do mieszkania, a nie do sprzątania, kiedyś faktycznie ciągle siedziałam "na szmacie" lubiłam jak mi wszystko błyszczało, a teraz "ogarniam" tylko pomieszczenia z których ja bezpośrednio korzystam
a reszta "mi lotto" chcą mieć czysto, to trzeba sprzątać, nie po darmo Bozia rączki dała, trzeba ich jeszcze używać.
ano własnie o to chodzi! Jesli dla kogoś sensem życia jest lśniący dom, to proponowałbym wizytę u psychologa. Natomiast na UTRZYMANIE porządku w domu nie trzeba poświęcać kariery
Nie jestem pedantką, wręcz bałaganiarą, a do pragnienia posiadania lśniącego domu mi bardzo daleko. Ale w domu mieszkam i wiem ile jest pracy i chodzenia, żeby go w miarę posprzątać, ogarnąć, jakąś zupe nastawić, coś wynieść coś przynieść, a jeszcze jest podwórze, ogród i tam tez trzeba przejść, sprzątnąć ogarnąć, coś zrobić zobaczyć i to nie dlatego by było pięknie i cudownie, ale po to zeby wszystko w miare wygladalo i nie sypneło sie w bałaganie. A jak człowiek ogarnie ogródek to na nowo jest do ogarniecia dom bo wiadomo ze balagan robi się sam. I nie mowie ze tak codziennie, ale im więcej osób w domu tym więcej pracy.
Witaj Liliana fajnie ze grona Zolz rosnie
![]()
W zasadzie Teo napisla to ci ja mysle ...znowu
![]()
ale napisze ze to porownainie jak dla mnie jest nie trafione :
CIĘŻKA PRACA W DOMU........... zwłaszcza w dobie pralek, zmywarek, kuchenek elektrycznych i ogrzewania gazowego wink To trochę, takie tłumaczenie przypomina mi pracownika, który nudzi się w biurze, ale udaje że coś robi bo w końcu tam pracuje. Niby narzeka, ale jednocześnie nie zamieniłby tej pracy bo boi sie większej odpowiedzialności.
Bo dla mnie to ciezka praca, nudna i bezkonca ...
to ze nie zawsze rozumiem dlaczgo kobiet skazuje sie na ta praca dobrowlnie i niewolnieczo, na zasadzie uslug dla domownikow to jedno natomiast wiem ze praca jest ciezka i nie ma w tym udawnia ...
A ze "pracy" nie zminiaja to juz inna broszka ale wie tez ze czasem jak im dluzej kobieta biega w tym kolku chomika tym ciezej jest z niego wyskoczyc....czasem potrzeba cos drastycznego...
Nie rozumien dlaczego np mloda bezdzietna kobieta zostaj "pania domu" i nie robi nic innego ze tak napisze poza ta praca ...pol biedy jak jest pare pan domu w okolicy i moga sie spotkac i pagadac ...ale czesciej i z czasem czlowiek zaczyna miec wylacznie swoja rodzine za towarzystwo i jesli to jest to co sie che od zycia to ok ale jesli chodzi i sie narzeka to znaczy ze znalazlo sie w sytuacji ktora wcalej takje kobiecie nie pasuje... i wtedy zaczyna sie problem ..
A że panie narzekają rany mamy to w zestawie podstawowym kobiety
Prawda
tylko czasem niektore dokupily sobie zestaw Delux
![]()
Moim zdaniem można zajmować się domem całymi dniami. Może jak mieszka w nim tylko 2 sztuki to jest szansa na osiągnięcie wysokiego połysku w krótszym czasie, ale kiedy dojdzie jakies dziecko
(niezaleznie od wieku) to można by "zajmowac się domem" 25h/dobę. Zresztą inaczej zajmuje się 2-pokojowym mieszkaniem w bloku, inaczej domem z ogrodem na wsi. Natomiast doszłam do wniosku, że im mniej człowiek ma czasu, tym szybciej może się z danymi czynnościami uporać ![]()
Uważam, że osoby, które tylko zajmują się domem i okrutnie narzekają na swój ciężki los są zwyczajnie nieudane. Możliwe, że zabrzmiało to obraźliwie, ale to moje odczucie. Osoba "udana" nie będzie narzekać, ponieaż zajmuje się domem z własnego wyboru, lubi to, taki jest jej pomysł na życie. Zazwyczaj, oprócz tego zajmowania się domem, ma swoje hobby, rozrywki, inne zajęcia. Osoba nieudana cały dzień trzyma w ręku jakąś szmatkę - nie ma innego pomysłu na życie, wiec ta szmatka to dla niej symbol bycia potrzebną (górnolotnie można by rzec - symbol bycia człowiekiem).
W moim przypadku trudno powiedzieć, żebym zajmowała się domem. Lubię mieć czysto, ale nie lubię sprzątać. Odkładać rzeczy na miejsce też nie lubię
Uwielbiam za to pitrasić w kuchni. Więc zazwyczaj zajmuję się domem w tych aspektach, które lubię i tych, które sa mi obojętne. Tym, których nie lubię rzadko poświęcam czas. Dlatego mam w mieszkaniu wieczny bajzel. Zwłaszcza, kiedy mężczyzna akurat ma jakiś pracowity okres, bo głównie on odkurza i zmywa
Jeśli o znakach Zodiaku mowa - jestem baranica ![]()
ja dla odmiany lubię mieć czysto ale nie popadam w paranoje z tego powodu mam jeszcze 2 córy w domu to bałagan murowany ![]()
A po za tym jak zaczynam się nudzić to sprzątam tak moje drogie sprzątam z nudów lub z braku konkretnego celu nie lubię myć garów ale zlew zawsze pusty ,kiedyś to był przykry obowiązek było pole ,ogródek a teraz mieszkam w 2pokojowym mieszkaniu .
Po narzekam dla zasady
Nie chodzę na randki wiec mam czas dla siebie i dziewczynek ,syn mieszka osobno no tam to chciała bym wpaść i posprzątać
po swojemu ale syn z przerażeniem w oczach odmawia ingerencji w jego bałagan artystyczny .
Co do sprzatania to powiem tak:
jak ktos chce sobie znalezc zajecie w domu na caly dzien to znajdzie. A jak sie postara to sobie to zajecie rozciagnie na dwa dni ![]()
1. Pranie wrzuca sie do pralki i ma sie spokoj. Rozwieszenie zajmuje gora 10 minut (w kazdym razie mnie i mam tu na mysli wyniesienie szmat do ogrodka i powieszenie na sznurze, alternatywnie wrzucam do suszarki)
2. Zmywanie wstawia sie do zmywarki i znowu nie trzeba nad nia stac caly dzien.
3. Kuchnie posprzatac to rzeczywiscie mnie moze zajac godzine.
4. Lazienke jak dwa razy w tygodniu ogarne z umyciem wanny i podlogi to mi wystarczy.
5. Odkurzenie domu i umycie podlog tyz moze z godzine. A i to tylko dlatego ze mam psy i tony futra.
6. Odkurzenie mebli jak przerobie raz w tygodniu to mi wystarczy.
Przeciez nie bije sie z gownem zebym codziennie musiala polerowac na blysk.
Pomijam stado malych dzieci, pomijam generalne wiosenne porzadki z myciem okien wlacznie, pomijam pranie firankow (specjalnie)
I nie mowie o kims kto musi wydezynfekowac kazdy cm kwadratowy powierzchni z zerwaniem paneli wlacznie i przetarciem gwozdzi laczacych deski w dachu ![]()
Ugotowanie zupy tez nie zajmuje bog wie ile. Sztuka miesa do pewnego czasu sama sobie radzi
Wiec nie bardzo rozumiem czemu mialoby to byc takie pracochlonne. Wstawia sie zupe i naczynia w jednym czasie sprzatajac kuchnie. Potem leci na gore i sprzata lazienke wraz z pokojami. Potem w celu przerwy na swiezym powietrzu wywiesza szmaty i doprawia zupe. Potem juz tylko odkurzyc i umyc podlogi. Potem siada z drinkiem w ogrodku i przeglada w lusterku myslac o tym jakich nowych kosmetykow sie potrzebuje ![]()
....a jak dodatkowo ma się do pomocy drugą osobę np. osobnika płci męskiej to już w ogóle
zreszta nie mam zamiaru tutaj rozbudowywać tematu sprzątania tzw. utrzymywania domu, bo to śmieszne.
Znacie kobiety, które z własnej woli siedzą w domu i pachną? I czy im się to podoba?
207 2012-05-14 20:34:38 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-05-14 20:35:42)
Dziewczyny dajcie spokuj tym porzadkom sa konieczne bez 2 zdań aleto kafejka dla Zołz kobiet swiadomych swoich umiejetności a zrobiła sie z tego ekipa porządkowa .
Kazda z nas ma inne podejscie do bycia lub nie porządna gospodynią- musi byc ktos kto nabałagani i anioł czystości co posprzata nie robiąc wielkiej afery z kilku kłaczków i paru ciuchów wszędzie ![]()
Dziewczyny dajcie spokuj tym porzadkom sa konieczne bez 2 zdań aleto kafejka dla Zołz kobiet swiadomych swoich umiejetności a zrobiła sie z tego ekipa porządkowa .
Kazda z nas ma inne podejscie do bycia lub nie porządna gospodynią- musi byc ktos kto nabałagani i anioł czystości co posprzata nie robiąc wielkiej afery z kilku kłaczków i paru ciuchów wszędzie
Aniu ale przeciez nikt sie nie kloci
Wymieniamy poglady.
Nie musimy sie ze soba zgadzac zeby ze soba dyskutowac.
I ja napewno nie znielubie nagle Olinki czy maugoshy tylko dlatego ze moga miec inne spojrzenie na ta sprawe ![]()
Sadie, a ja nawet jeszcze nie powiedziałam jakie mam na tę sprawę swoje subiektywne spojrzenie, hihi
. Do chwili obecnej wyraziłam tylko zdanie, że wiem, że jeśli się chce, to w domu jest tyle pracy, że na pewno wystarczy jej na całą dobę
. Ja natomiast na pewno nie jestem niewolnikiem swojego mieszkania i jeśli tylko mogę, to chętnie sobie odpuszczam, a co najważniejsze - robię to bez poczucia winy. Pracę sobie jednak rozkładam, a że jestem przy tym dobrze zorganizowana i energiczna, to zapewniam, że w domu jest czysto, ciuchy uprane, obiad ugotowany, zakupy zrobione, a mi jeszcze zostaje wcale niemało czasu na przyjemności
. To co wydaje się istotne to to, że wychodzę z założenia, że jest nas troje do brudzenia, to i troje do sprzątania, oczywiście każde na miarę bieżących możliwości. I tak na przykład syn sprząta swój pokój (ja jednak od czasu do czasu robię gruntowniejsze porządki i myję okno), myje po sobie wannę, talerzyk po kolacji, wynosi śmieci, naprawdę nieźle robi zakupy, jeśli trzeba załatwi reklamację butów, jakąś drobną sprawę w urzędzie czy choćby nada przesyłkę na poczcie - jest samodzielny, a ja dzięki temu wiem, że w życiu nie zginie, jednym słowem to takie dwa w jednym
.
Ja tez chetnie wychodze
(jak cie nie ma w domu to i kurz nie bije po pczach
)
Lubie sprzatac ale tylko wtedy kiedy sama podejmuje taka decyzje. Ale napewno nie odmowie sobie kina czy zakupow na rzecz posprzatania domu czy ogrodu
Meza nauczylam ze rowny podzial obowiazkow oplaca sie bardziej niz meska dyktatura w domu
Wiec teraz mam pomoc podczas kiedy siedze u fryzjera czy kosmetyczki ![]()
Sadie przecież nikt się nie kłóci a na pewno nie napisałam że porządki to temat do sporów no chyba tylko na własnym podwórku kto dziś sprząta ![]()
praca w nocy ma swoje plusy i minusy .
Pora wybrać się do łóżeczka i odespać ale najpierw muszę wy walić do szkoły moje dziewczyny z pieskiem po spacerowane ,kanapki do szkoły gotowe .
Laba ![]()
Dobranoc ![]()
Podsumuję to tak
Ilość obowiązków jest wprost proporcjonalna do zamieszkałego metrażu i ilości członków rodziny przebywającym na nim ![]()
213 2012-05-15 13:32:58 Ostatnio edytowany przez liliana (2012-05-15 18:46:21)
Witam Kobietki ![]()
Poczytałam Was i zgadzam się z Wami, bądźmy asertywne, odważne, nie uginajmy się przed przeciwnościami losu, z optymizmem patrzmy w przyszłość, bo w ogromnej mierze od Nas samych zależy jak ona będzie wyglądać, żałuję, że tak późno stałam się taką jaką jestem, bo przez to zmarnowałam wiele lat mojego życia, Wy macie to już widzę w genach, i dobrze , tak trzymajcie ![]()
A ja sie musze pochwalic...
Biznes nam sie rozrasta i byc moze od lipca bede miala wiecej pracy a co za tym idzie wiecej pieniedzy ![]()
Moj Bentley na mnie czeka
Nie moge zrobic krzywdy zwierzatku ![]()
No to congrats ![]()
Pięknie! Dobry pieniądz nie jest zły ![]()
Mam dla Was kolejny temat do dyskusji ![]()
Opisywanie życia na Fejsbuku.
Co o tym myślicie? Macie? Praktykujecie? Czytacie? Ignorujecie?
Mam taką koleżankę, bardzo sympatyczne dziewczyna. Ostatnio spotkałam się z inną, naszą wspólną i zeszło właśnie na jej temat. Pytałyśmy się siebie nawzajem co u niej słychać i doszłyśmy do wniosku, że żadna z nas nie widziała jej długi czas, ale obie doskonale wiemy co u niej, ponieważ wszystko wypisuje na fejsie. Wiem co się dzieje u niej w pracy, ile wniosków wypełniła, jaki miała ruch w biznesie, czy jest zmęczona, czy nie. Wiem kiedy ma kurs tańca, przy jakiej muzyce ćwiczy, wiem z kim, wiem na jakiej imprezie była, co robiła, wiem co zrobił jej pies (oczywiście dołączone zdjęcia), co robił jej kot. Wiem co myśli, wiem jaki ma humor i co stanie się w najbliższej przyszłości.
Powiem szczerze, że takie wpisy są dla mnie obojętne, ale szala skłania się w stronę negatywnych uczuć jeśli jest tego dużo.
Czemu służy ciągłe opisywanie swojego życia? Rozumiem, że czasem nudzi się w pracy, ale czy zaraz wszyscy muszą o tym wiedzieć? Czy jest to forma pseudo gwiazdy, chęć pokazania się? Dodam, że ona ma co robić, nie nudzi się, ma przyjaciół, narzeczonego, psa (:P). Jest młodą, wesołą dziewczyną w związku z tym nie jest to raczej desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi.
Co o tym sądzicie? Jak postrzegacie takie osoby?
217 2012-05-16 09:14:58 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-05-16 09:18:21)
Nie mam konta na fejsbuku lubię moje prywatne życie może dlatego nie pociągają mnie tego typu portale .
Słyszałam hasło,, Nie jesteś na fejsbuku nie żyjesz "
Jakoś do mnie nie przemawia .
Myślę ale mogę się mylić że łatwiej niektórym ludziom mówić o sobie na tego typu portalu są kimś innym. Na zdjęciach nie widać ile kosztował sukces tam widać -sam sukces .
Nikt nie lubi porażek i nikt się nimi nie ,,chwali ''.
Wielu ludzi z pozoru szczęśliwych jest samotnych w swoich zmaganiach z życiem .
Nie oceniam tych ludzi skoro sprawia im to satysfakcje - bycie gwiazdą sezonu to już ich sprawa .
Nie mój świat nie moje kredki .
Konto mam z jednego powodu...
Zawodow i pokazow...Zaraz na samym poczatku jak zaczelam startowac w zawodach na moje pytanie na treningu "A gdzie sie zawody odbywaja?" odpowiadano mi "no mapka jest na FB to sobie sprawdz" Nosz kurtka na wacie..!! Wcale mi sie to nie podobalo ale ja juz tak to tak.
Poza tym dla mnie to jeden ze sposobow dowiadywania sie co sie dzieje u moich przyjaciol z PL. Ciezko jest mi ciagle latac w te i we wte a FB daje mi szanse porozmawiania z kuzynka czy kolezanka. Dzieki niemu mam kontakt z kims komu np padl tel czy zmieniono numer. Na FB o raczej czytam komentarze znajomych niz zamieszczam swoje...
A jesli juz zamieszczam to raz na jakis czas.
A i jeszcze jedno...chetnie bym dorwala Olinke na FB bo poki co nie wiem jak wyglada
A jestem ciekawa...
Szanowna Pani Redaktor co na to? ![]()
Sadie, lepiej nie oglądaj Olinki, bo Ci się może orientacja zmienić ![]()
Na fb gram w różne głupawe gierki. Do innego celu mi nie służy. Kiedyś wciągnęła mnie nk - po latach fajnie było pooglądać szkolnych znajomych, z którymi się dawno nie miało kontaktu...
Mnie wisi kto i co i gdzie wypisuje ... a konto na fb mam i zagladam - czytam i ogladam wylacznie wybranych
no i gram .... net jest dla ludzi, kazdy pisze co uwaza nie moj biznes ...jak chce to przeczytam jak nie to nie ... mam to gdzies ... nie moj ogrod nie, nie moje sadzonki - lubia to niech pisza, zwlaszcza ze zawsze sie znajdzie ktos kto poczyta ![]()
Sadie, lepiej nie oglądaj Olinki, bo Ci się może orientacja zmienić
Na fb gram w różne głupawe gierki. Do innego celu mi nie służy. Kiedyś wciągnęła mnie nk - po latach fajnie było pooglądać szkolnych znajomych, z którymi się dawno nie miało kontaktu...
Tez przezylam moment zauroczenia nk. Przeszlo mi jak zachcieli wykorzystywac zdjecia uzytkownikow w innych miejscach sieci.
Co do mojej orientacji nie raz probowano mnie przerobic na bi ale twardo sie trzymam ![]()
Mam dla Was kolejny temat do dyskusji
Opisywanie życia na Fejsbuku.
Co o tym myślicie? Macie? Praktykujecie? Czytacie? Ignorujecie?
Mam mieszane uczucia. Osoby, które pokazują całemu światu swój dom, męża, zdjęcia z imprez (na dodatek zamieszczając zdjęcia grupowe bez zgody osób na nich widniejących), nagie zdjęcia swoich dzieci, itp., uważam za, łagodnie mówiąc, nieroztropne.
W ogóle posiadanie konta podpisanego imieniem i nazwiskiem jest dla mnie nieco dziwne, ja bym nie chciała, żeby każdy, do kogo wyślę maila czy CV mógł pooglądać na FB mojego męża, mojego dziecko i zdjęcia z zakrapianych imprez.
Czy sama mam konto na FB? Tak, mam. Podpisane pseudonimem. Używam go tylko i wyłącznie do kontaktowania się ze znajomymi, których zostawiłam w moim rodzinnym mieście i z tymi, którzy mieszkają daleko ode mnie (w Polsce i za granicą). Wszystko mam poblokowane tak, że jest widoczne tylko dla znajomych. Nie przyjmuję żadnych zaproszeń od obcych i nie nawiązuję przez FB żadnych znajomości. Nie zamieszczam zdjęć pokazujących mój stan posiadania. Zdarza mi się pochwalić dzieckiem, ale zawsze ubranym. No i nie tworzę na FB całych albumów zdjęć, bo od tego są, moim zdaniem, inne strony internetowe.
A takie opisywanie przez znajomych każdej pierdołki bardzo sobie cenię, ale zapewne tylko z tego względu, że obecnie widuję te osoby dość rzadko (gdybyśmy nadal mieszkali w jednym mieście i wszystko bym wiedziała z FB, jakie tematy by pozostały na spotkania?
). A tak jestem na bieżąco ze zmianami w życiu każdej z tych bliskich mi osób i cieszą mnie zarówno nowinki dużego kalibru, jak i bzdurki w stylu nowej fryzury. Jasne, mogłabym pogadać z nimi przez telefon, czy na GG, ale trochę tych znajomych mam i bym musiała nie robić nic innego przez cały dzień
A tak - wszystko podane jak na tacy.
Teo napisał/a:Mam dla Was kolejny temat do dyskusji
Opisywanie życia na Fejsbuku.
Co o tym myślicie? Macie? Praktykujecie? Czytacie? Ignorujecie?
Mam mieszane uczucia. Osoby, które pokazują całemu światu swój dom, męża, zdjęcia z imprez (na dodatek zamieszczając zdjęcia grupowe bez zgody osób na nich widniejących), nagie zdjęcia swoich dzieci, itp., uważam za, łagodnie mówiąc, nieroztropne.
W ogóle posiadanie konta podpisanego imieniem i nazwiskiem jest dla mnie nieco dziwne, ja bym nie chciała, żeby każdy, do kogo wyślę maila czy CV mógł pooglądać na FB mojego męża, mojego dziecko i zdjęcia z zakrapianych imprez.
Czy sama mam konto na FB? Tak, mam. Podpisane pseudonimem. Używam go tylko i wyłącznie do kontaktowania się ze znajomymi, których zostawiłam w moim rodzinnym mieście i z tymi, którzy mieszkają daleko ode mnie (w Polsce i za granicą). Wszystko mam poblokowane tak, że jest widoczne tylko dla znajomych. Nie przyjmuję żadnych zaproszeń od obcych i nie nawiązuję przez FB żadnych znajomości. Nie zamieszczam zdjęć pokazujących mój stan posiadania. Zdarza mi się pochwalić dzieckiem, ale zawsze ubranym. No i nie tworzę na FB całych albumów zdjęć, bo od tego są, moim zdaniem, inne strony internetowe.
A takie opisywanie przez znajomych każdej pierdołki bardzo sobie cenię, ale zapewne tylko z tego względu, że obecnie widuję te osoby dość rzadko (gdybyśmy nadal mieszkali w jednym mieście i wszystko bym wiedziała z FB, jakie tematy by pozostały na spotkania?
). A tak jestem na bieżąco ze zmianami w życiu każdej z tych bliskich mi osób i cieszą mnie zarówno nowinki dużego kalibru, jak i bzdurki w stylu nowej fryzury. Jasne, mogłabym pogadać z nimi przez telefon, czy na GG, ale trochę tych znajomych mam i bym musiała nie robić nic innego przez cały dzień
A tak - wszystko podane jak na tacy.
Czyli jakbym chciala ci sie na FB przedstawic to bym spotkala sie z chlodna odmowa??
Llllaaaaaaaa...:( Bede plakac ![]()
Mam Ci posłodzić? ![]()
A i jeszcze jedno...chetnie bym dorwala Olinke na FB bo poki co nie wiem jak wyglada
A jestem ciekawa...
Szanowna Pani Redaktor co na to?
Hehehe, a dlaczego to akurat mnie? Innych już widziałaś?
W sumie czemu nie, ale... coś za coś
. Poza tym podanie, życiorys, jakiś odpowiedni załącznik... ![]()
Dobra, dobra, Vinnga, Ty z tego co wiem orientacji nie zmieniłaś
.
Jeśli natomiast chodzi o opisywanie swojego życia na portalach społecznościowych, to doskonale pamiętam czas zachłyśnięcia się naszą-klasą, pojawiłam się tam zresztą w okresie samego początku istnienia portalu. Z mojej podstawówkowej klasy byłam chyba drugą osobą, która się do niej wpisała, odnalazłam też wiele osób, których nie miałam nadziei więcej zobaczyć, ale taka była przecież idea, potem było już niestety tylko coraz gorzej. Dziś zaglądam w to miejsce tylko od czasu do czasu, głównie wtedy kiedy dostanę na maila powiadomienie, że ktoś wysłał do mnie wiadomość. Konto na FB założyłam całkiem niedawno i to głównie z powodu szanownych koleżanek moderatorek
, zresztą do chwili obecnej mam tam tylko garstkę znajomych. Szczerze? Nie lubię FB, jak dla mnie tam jest straszny śmietnik, przerost formy nad treścią, w dodatku przeładowany, a odkąd dotarła do mnie informacja co robią z naszymi danymi osobowymi i jak słabo są chronione, to bardzo uważnie umieszczam tam jakiekolwiek informacje o sobie. Miałam zresztą takie przypadki, że ludzie z ciekawości mnie namierzali, a raz nawet ktoś poprzez znajomego z policji zdobył mój prywatny adres, po co mi to?
Odpowiadam jednak na pytanie
- kreowanie się na ludzi sukcesu, podczas gdy codzienność wygląda diametralnie inaczej, chyba mnie po prostu bawi, natomiast robienie ze swojego życia publicznego widowiska ani ziębi, ani grzeje, zastanawiam się jednak co tak naprawdę tymi ludźmi kieruje i chyba jest mi ich trochę żal, cokolwiek by to miało znaczyć.
Babo, już dawno nas ostrzegano, żeby wysyłając CV przejrzeć zawartość portali, uważam jednak, że z jednej strony w ogóle należy uważać co umieszcza się w sieci, a z drugiej oglądanie profilu potencjalnego pracownika moim zdaniem jest zwyczajnie nieetyczne, bo to jakby z buciorami wchodzić w jego prywatność, czego przecież zgodnie z kodeksem pracy robić nie wolno.
I podobnie jak Ty wszystko co możliwe mam poblokowane przed dostępem obcych, nie przyjmuję też zaproszeń od nieznajomych osób, ale to samo życie nauczyło mnie tej ostrożności.
Babsztylu no jak to? To nie po to ja ci tu takie slodkosci wypisuje zeby niczego nie oczekiwac w zamian
Tone cukru poprosze ale juz ![]()
Olinko innych widzialam
Zostalas mi ty. Podanie i zyciorys splodze ale z tym zalacznikiem...daj jakiegos hinta co mam zalaczyc ![]()
Ciasto? Czek? Brylanty?
A i jak dzisiaj patrzylam n FB to zwrocilam uwage ze mnie w sumie na wpisach malo zalezy. Ale lubie moc dopasowac twarz do osoby. Tak jakos inaczej sie wtedy wszystko odbiera...
Wiecie, wydaje mi się, że nk miała jakieś głośniejsze wejście niż fb. A może po prostu szybsze? Facebook wchodził jakoś bardziej stopniowo i w pewnym momencie okazało się, że możemy tam obejrzeć życie większości znajomych ![]()
Nie korzystam z fb właściwie. Ale zamierzam się trochę zagłębić. Bo, skoro tyle osób tam siedzi całymi dniami, to może tam faktycznie jest coś fajnego a ja o tym nie wiem? Natomiast do osób, które dokumentują tam każdą minutę swojego życia mam stosunek neutralny. Ani mnie to grzeje, ani ziębi. To tylko i wyłącznie ich sprawa, ja czytać nie muszę jeśli nie chcę.
Zauważyłam natomiast zdecydowanie pozytywną stronę fb - mniej mi przychodzi "śmiesznych" maili od znajomych. Okropnie mnie dawniej denerwowały te wszelkie łańcuszki, obrazki, prezentacje przesyłane wszystkim znajomym z poczty jako śmieszne. Owszem, czasem były naprawdę fajne, ale z reguły trzeba się było mocno śmieszności w nich doszukiwać.
Sadie, mam tak samo. I pewnie nie tylko my
Zupełnie inaczej się rozmawia, kiedy wiadomo jak dana osoba wygląda ![]()
Dla mnie FB jest świetną sprawą. Konta na NK już nie mam, natomiast FB bardzo lubię ze względu na zasięg- kilka lat temu będąc zagranicą poznałam różne osoby, pożegnalismy się i myśleliśmy, że na tym się nasz kontakt zakończy. Jednak znalezienie się jakiś czas temu na FB było metafizycznym przeżyciem ![]()
Podobnie ważne wiadomości, apele, FB jest pod tym względem świetny. Osoby, z którymi mam do czynienia na codzień "zawodowo"- również wchodzę na FB wysyłam krótką wiadomość, albo oni mnie i voila ![]()
Mam również kontakt z osobami , które Gdzieś-Kiedyś-Poznałam, a czasu by mi nie starczyło by sie spotykać ze wszystkimi regularnie- więc chociaz piszemy ze sobą, nie na zasadzie "co u ciebie? wszystko ok? no to ok" ale wymieniamy sie poglądami, informacjami o różnych wydarzeniach kulturalnych w obrębie naszego pisania
......
Natomiast zastanawia mnie jedno i sama sobie nie umiem odp. na to pyt.: "Nie mam czasu, mam mnóstwo pracy, jakoś się zgadamy bo musimy się spotkać" -i na tym się kończy, zarówno ze strony znajomych jak i mojej. Czy to jest tak, że jak chce się znaleźć czas na spotkanie to się znajdzie? Hm?
Cotwomen i to jest dobre pytanie .
Mam czas pogadać na fb a nie mam czasu na realne spotkania ?
Przecież praca ,dom ,dzieci i związki nie absorbują 100% naszego czasu ?
Dlaczego mamy czas dla innych a innych zbywamy zdawkowo ?
230 2012-05-17 12:12:10 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-05-17 12:13:24)
Zastanawiam się nad tym cały czas:) Być może mamy i za dużo znajomych, i za dużo obowiązków. Pomijając ludzi, z którymi spotkać się nie mogę ze względów technicznych (mieszkają zagranicą), to tak naprawdę regularnie spotykam się z ok.4 osobami (w tym z 3 naraz:) ) a z resztą ludzi fejsbukowych- nie.
Mam ich trochę w "Znajomych" ale po prostu chyba nie mam ochoty się z nimi spotykać, bo nie ma między nami jakiejś większej więzi. To znaczy, nie została ona nawiązana twarzą w twarz wcześniej, pewnie zapisaliśmy się w FB bo się znamy, ale nigdy sie z nimi regularnie nie spotykałam, widocznie nic takiego nas nie łączyło.
Szczerze.... myślę, że jesli ktoś naprawdę chce się spotkać, to to zrobi. Mam kolezankę, obie pracujemy, obie jesteśmy zajęte i to w godzinach, które trochę się nam wykluczają ,sa na odwrót
...a jednak tak pokombinujemy że znajdujemy czas by spotkać się raz na 2 tygodnie.
Sama mam również dużo znajomych i o dziwo odkąd jestem samotna matką moje znajome mężatki nie odrzuciły mnie jak to bywa .
Spotykamy się różnie mam taka a nie inną pracę więc czasem terminy są nie trafione .
Jeżeli nie mam ochoty na spotkanie zazwyczaj mówię to wprost nie wykręcam się brakiem czasu lub pracą .
Ale taki mam sposób bycia i moi znajomi i przyjaciele taka mnie własnie akceptują .
Mam koleżankę z lat szkolnych której nie lubiłam w szkole podstawowej mieszkamy 35 km od siebie a mimo to spotkałyśmy się po 27 latach i nie uważam tego czasu za stracony obie się zmieniłyśmy diametralnie .
Ona spoważniała a ja odwrotnie myślę ze czasem warto odłożyć dawne waśnie i spory na bok i poświęcić czas nawet dla osoby której wcześniej nie dażyliśmy sympatią .
Mam tez znajomych którzy wiecznie narzekają tych raczej nie zachęcam do spotkań ot wpadną na chwilę do mnie do pracy wywalą całą żółć na wredne życie i lecą dalej ze złymi wieściami w świat.
Mam duże poczucie humoru i to ich dołuje
Zawsze kończą monolog ,, tobą poważnie nie można porozmawiać " pierdut drzwiami i lecą dalej w świat szukać ofiary do ich narzekań a ja mam delikwenta z mańki ![]()
Wredny ale skuteczny sposób i działa o dziwo żadna się nie obraziła ![]()
Ludzie mowia "ze maja duzo pracy" albo "sa zajeci" bo to swietna wymowka. Nie mozna udowodnic ze jest inaczej. Nie mozna powiedziec "eee tam zrobisz kiedy indziej". Praca jest powazna i w ogole na pierwszym miejscu.
A ja tez uwazam ze jak sie chce to sie czas znajdzie. No poza przypadkami kiedy sie mieszka w innych krajach albo wrecz na innych kontynentach. trudno jest leciec do Sydney tylko na kawe...
Ale uwazam ze to wszystko zalezy tylko od naszych checi. Ja swego czasu mialam prace na pelen etat, wolontariat w schronisku, moje dwa psy do szkolenia i oporzadzenia. Rozne obowiazki domowe. I conajmniej raz w tygodniu dawalam rade zadzwonic do przyjaciol. Przestalam jak sie zorientowalam ze ja wiecznie dzwonie a oni wlasnie wiecznie "no bo wiesz praca a potem obowiazki domowe". Jednostronne zwiazki to nie dla mnie.
A ja zapytam inaczej...czy kazda kiedys w zyciu spotkana dobra dusze od razu dodajecie do "znajomych" czy tez moze prowadzicie ostrzejsza selekcje? Bo ja selekjonuje. Nie kazda spotkana osoba "osiagnie przywilej"
podgladania mnie na fb ![]()
Nie, nie każdego dodaję do znajomych. Niektórych po jakimś czasie usuwam -wiem, że to chamskie, ale nie mam ochoty by inni podglądali mnie na FB kiedy wiem, że robią to tylko z płytkiej ciekawosci lub dla plotek ![]()
A ja zapytam inaczej...czy kazda kiedys w zyciu spotkana dobra dusze od razu dodajecie do "znajomych" czy tez moze prowadzicie ostrzejsza selekcje? Bo ja selekjonuje. Nie kazda spotkana osoba "osiagnie przywilej"
podgladania mnie na fb
To jednak i ja nie mam szans, tak? ![]()
Babsztyl nie wystosowalas odpowiedniej petycji. Zaproszenia nie dostalam, nie zgnebilas mnie na FB. Coz samo z siebie nie przyjdzie ![]()
Catwoman to nie chamskie. To normalne ![]()
Tak sobie was tu podczytuje i mysle, ze czas dolaczyc. No chyba, ze nie pozwolicie ![]()
Tak sobie podczytuje co o FB piszecie - ja sie dlugo, dlugo i dzielnie bronilam, ale jakos impuls mialam i uleglam. I nie zaluje
Jestem dostepna pod bardzo niepelnym nazwiskiem, wiec jedyna metoda odnalezienia mnie to przez wspolnych znajomych, lub bycie odnalezionym przeze mnie. I tak mi dobrze. Ale FB nie jest zly - mocno jednak ulatwia kontakt i za to go lubie.
i co zobaczylyscie sie juz na fb?
... ja mam wszystko poblokowane i jak nie chce, to ktos nic nie zobaczy nawet jak jestem z nim/nia "w przyjazni" jako ze gram to mam paru takich ktorzy ( wylaczajac moje imie ) nie wiedza nic wiecej ...
Cat ja tez tak czasem robie na fejsie .. to wcale nie chamskie ...czasem trzeba sprzatnac wsrod znjomych ![]()
Sadie dobrze napisalas o wymowkach i ja uwazam ze jak sie che to sie zaltwi spotkanko ...
Witaj Nocnalampko w gronie zolz ![]()
Maugosha, Vinngę widziałam już dawno, więc dziś zapewne nie byłabym wystarczająco obiektywna, za to dopiero dziś nick Sadie nabrał realnych kształtów i powiem Ci, że Zołzę widać tutaj jak na dłoni
.
Witaj Nocnalamko w naszej mafii
.
nocnalampka witamy cie cieplo. Mamy nadzieje ze zostaniesz ![]()
Olinka przyganial kociol garnkowi
(masz i placz)
maugosha moze cie pozniej o kilka sztuczek zapytam. Bo tez mnie czeka sprzatanie w "znajomych" ale to jeszcze za chwile.
240 2012-05-18 10:01:04 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-05-18 10:03:47)
Dziekuje za przywitanie ![]()
Ja tam raczej na fb mam porzadek. Mam kilku znajomych z ktorymi kontaktu jakos nie mam szczegolnie, ale tez mi nie przeszkadzaja jakos, wiec niech sobie beda. Choc tak mi sie przypomnialo - dawno, dawno, jak jeszcze uzywalam naszej klasy, to tak mniej uwaznie przyjmowalam zaproszenia. No i pewnego dnia dostalam zaproszenie od dziewczyny znanej mi z imienia i nazwiska, nawet twarz kojarzylam. Chodzilysmy do jednej podstawowki, do klas rownoleglych. Szkola niewielka, wiec ludzie sie znali, czasem tez imprezy jakies czy wycieczki byly wspolne dla kilku klas choc z nia akurat jakos moze ze 3 zdania przez te 8 lat zamienilam. No ale przyjelam zaproszenie. No i zaczelo sie... Srednio 2 razy dziennie ta kobita (tak, juz obie bylysmy doroslymi kobietami konczacymi studia!) zamieszczala fotografie swoich ...ehm... wdziekow. Ogolnie pojetych. A to wypieta dupeczka w stringach, a to zblizenie dekoltu zupelnie niewymagajace juz pracy wyobrazni... i tak dzien w dzien. Kazde zdjecie podpisane jakos w stylu: "Dla Ciebie Misiaczku". W sumie do dzis zachodze w glowe czy misiaczek nie mial adresu maiowego, ze musiala tym co dla niego ma oblaskawiac wszystkich? Od tej przygody wlaczam zaawansowane procesy myslowe zanim klikne "akceptuj zaproszenie".
PS. Aaa i zeby nie bylo, ze przemawia przeze mnie jakas babska zawisc - wdzieki owej pani naprawde byly wysokiej klasy, co z uznaniem przyznaje. Choc i tak jakos nieszczegolnie chcialabym miec wiedze o nich, ktora chcac, nie chcac posiadlam ![]()
Odnośnie tych wszystkich znajomości, bliższych i dalszych: czy zdarza /ło się wam zerwać przyjaźń, znajomość "jawnie" czy raczej same wygasają/ły ? Ja, przyznam szczerze zerwałam jawnie przyjaźń i znajomość, a reszta po prostu wygasła.
A co masz na mysli mowiac "jawnie"?
A co masz na mysli mowiac "jawnie"?
Twarzą w twarz:) Określenie się co do charakteru danej znajomości i zrezygnowanie z niej, podając przyczyny.
Ja raz tak. A jesli liczy sie zerwanie zwiazku z patologicznym manipulantem, to dwa razy.
to zalezy co rozumiesz przez zerwanie jawnie znajomosci, nie przyjazni bo przyjazni to co innego dla mnie ... jesli powiedziec komus ze nie mam natchnienie sie z nim spotykac towarzystko to owszem ... ale wiekszosc jakos samo wygasa ... ze tak powiem naturalna selekcja ...wyrastamy z siebie i wygasa ...
dziewczyny moge i ja was obejrzec na fb? w zamian pokaze i siebie
![]()
Nocnalampka takie "gwiazdy" sie trafiaja i na nk i na fb ... i im starsze tym bardziej to patetycznie wyglada
ja lubie ogladac zdjecie na fb zwlaszcza tych ktorych lubie a mieszkaja daleko odemnie inni mi wisza i moga sobie wstawic co chca. najlepiej lubie podgladac mlodzierz tutejsza ( zaznaczam ze i ja wyslalam im zaproszenie , tylko z checia zaakceptowalam
) i podgladam moje dzieci a co? Corke moja wnerwiam i co jakis czas mnie ze znajomych wywala ale inni nie
... w tym wypadku z normalnej zolzy przemieniam sie we wscibska baba
... ale co mi szkodzi
![]()
246 2012-05-18 11:11:29 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-05-18 11:34:55)
Cóż, w takich chwilach również wychodzi asertywność
Nie mówię o facetach, bo to akurat jest krótka piłka.
Ale najczęściej jest tak jak maugosha piszesz: 'wyrastamy z siebie", rozchodzi sie po kościach bez bólu i pretensji.
Co do namolnych osobek umieszczajacych rozne dziwne rzeczy na fb czy nk to raz sie nacielam. Mam kolezanke w pracy ktora chyba cierpi na bezsennosc bo o roznych porach ksiezycowych wstawia na fb pliki muzyczne. Zeby to jeszcze byla ciekawa muzyka to ja rozumiem. Ale to jakies dziwne gdakanie do ktorego ja nie mam cierpliwosci. Wchodzac po jakims czasie na fb musze strone przewinac ze trzy razy zanim omine wszystkie te jej muzyczne wstawki i wyluskam cos ciekawego. Wiec ja po prostu usunelam ze znajomych i tyle. Nawet sie chyba biedulka nie zorientowala ![]()
A jesli tak to fb jest juz legenda jesli chodzi o wyrzucanie, zawieszanie sie i inne problemy techniczne. Zawsze mozna powiedziec "ech to dziwactwo znowu zrobilo cos glupiego i wyrzucilo mi znajomego" ![]()
Fb nie powiadamia o usunieciach a te pliki muzyczne moga sie automatycznie publikowac na fejsie , zwlaszcza spotify wiem bo sama sie nacielam jak wszystko co sluchalam opublikowalo sie samo
rany wszyscy mogli zobaczyc co sluchalam - nie lubie tez jak pokazuje skad pisze posta a tEgo jeszcze nie wylaczylam permanentnie bo nie wiem gdzie ...
Sadie mozesz wylaczyc prenumeracje ( mozna tak powiedziec?) delikwenta i wtedy nie bedzie cie powiadamialo o jego dzialalnosci na fb ![]()
Ojej, to my sie już na fb poznajemy?? Jakoś tak nie w temacie jestem ![]()
Sadie zdala exama ale jest tak wykonczona ze bedzie sie reszta chwalic jutro wiec nie gniewaj sie kafejkoale dzisiaj to ja juz mam dosc ![]()
Gratulacje bede przyjmowac albo pozniej albo jutro ![]()
251 2012-05-23 19:19:02 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-05-23 19:19:53)
to ja gratuluje serdecznie !!!!!!!
Szampana odpalam i opijam egzamin
dla nie uzywajacych trunkow z alkoholem jest bezalkoholowy ![]()

Czy jak powiem "dziekuje" to przestane byc zolza i to bedzie znaczyc ze sobie slodzimy??
Normalnie dylematy jak trza
Sadie, ja gratulowałam Ci już dwa razy i to w dwóch różnych miejscach, ale pewnie mojej zołzowatości nie zaszkodzi jak zrobię to raz jeszcze - tutaj
.
Tak więc g r a t u l u j ę !!!
I wiesz co, ostatnio sama jakby częściej łapię się na tym, że zastanawiam się czy takie lub inne zachowanie w oczach innych uznane zostałoby za zołzowate
. Jak choćby te gratulacje - przecież one zapewne w ogóle nie przystoją
.
Eeee tam, nie przystoi to krasc i smierdziec. ![]()
Co sie martwisz Sadie my ci smarujemy ty nam podziekujesz balans jest zachowany ....
Nocnalampko, przecież to był żart
. Do głowy by mi nie przyszło, żeby zastanawiać się czy coś mogę zrobić, czy nie mogę, jak mam ochotę i tak czuję, to po prostu robię
. Pod wpływem tego wątku i pewnych wpisów czasem zastanawiam się jednak czy ktoś patrzący z boku (czyli niewtajemniczony) pewnych zachowań nie uzna jako sprzeczne z założeniem bycia Zołzą. Choć i to nie jest dobre określenie, bo Zołzą się po prostu jest, a nie staje się nią na siłę.
To tak jak z pytaniami typu czy Zołza wybacza zdradę, czy też czy liczy się z uczuciami innych, co jasno pozwala sądzić, że Zołza widziana oczami innych, to jest zło wcielone, zatem nie używa słów typu ,,dziękuję" czy też nie potrafi nikomu szczerze pogratulować.
Poprawka: Zołzą czasem trzeba zostać:) Oczywiście należy mieć ku temu odpowiednie predyspozycje.
Poprawka: Zołzą czasem trzeba zostać:) Oczywiście należy mieć ku temu odpowiednie predyspozycje.
Oczywiście, że tak, ale nie na siłę. Jeśli ktoś się z tym nie rodzi, to właśnie pod wpływem pewnych okoliczności cechy typowej Zołzy uaktywniają się niemal samoistnie, bo raczej nie zdarza się, że kobietka sobie któregoś dnia siada i postanawia: ,,od dziś będę zołzą"
.
Postanowić może, gorzej z wykonaniem;) ...a to często przychodzi z czasem, pod wpływem różnych doświadczeń. A czasami nigdy- gdy kobieta jest zbyt słaba psychicznie.
Olinka, wiem ze zart.
Ja sie nie moglam powstrzymac, bo to moj dziadek wlasnie mowil czesto, ze wstyd to krasc i wygladac jak obdartus i tak sobie musialam to wyciagnac teraz. ![]()
Dobra, zolzowatosc, zolzowatoscia, a lenistwo lenistwem. Niech mi ktos neta w domu zablokuje, bo ja tez musze sie uczyc! Za tydzien egzamin, a ja tyle, ze podreczniki skompletowalam ![]()