Ależ oczywiście, dlatego ja tak usilnie staram się obalić to stereotypowe myślenie, że Zołza to jędza i tylko jędza. Ja dla przykładu jestem przy tym wszystkim kobieca do bólu, jestem też romantyczką. Choć może raczej powinnam napisać, że bywam nią kiedy jest ku temu okazja i sprzyjające okoliczności, bo w innych jestem twardo stąpającą po ziemi realistką. Jeśli mogę sobie na to pozwolić, to uwielbiam być czyjąś księżniczką, uwielbiam te wszystkie gesty dla gestów, kwiaty, kolacyjki przy świecach po to tylko, aby sprawić mi przyjemność. Ktoś mógłby zarzucić mi sprzeczność, ale moim zdaniem jedno drugiego nie wyklucza, a tylko jasno dowodzi, że zołzowatość wymusiło na nas życie
.
BaboOsiadła, w takim razie współczuję znajomych, bo ja mam koleżanki singielki, żyjące w wolnym związku i mężatki, matki i te bez dzieci, niektóre oczywiście w międzyczasie zmieniają swój stan cywilny, powiększają rodzinę, ale za nic nie przyszłoby mi do głowy, że to cokolwiek między nami zmienia. Jasne, że w ich życiu następują czasem bardzo duże zmiany, ale jakie dla nas ma to znaczenie? Mam przyjaciółkę, która od lat jest sama, nigdy z tego powodu nie została zepchnięta na margines i nigdy nie została wykluczona z imprezy, nawet tej, na której wszyscy inni są parami. Moje dziecko jest już tzw. odchowane, inna bliska koleżanka właśnie została mamusią, a jednak wciąż spotykamy się tak, jak miało to miejsce do tej pory - może w innych porach, w innych okolicznościach, ale częstotliwość została dokładnie taka sama.
I fakt, rzeczywiście dosyć często spotykam się z niezrozumieniem dla stanu samotności osób, które ,,życiowo" nie są same. Dokładnie tak jakby bycie z kimś musiało oznaczać uwieszenie się na jego ramieniu i zamknięcie w czterech ścianach, a przecież żaden człowiek, nawet ten najmądrzejszy i najbardziej interesujący nie jest w stanie dać nam czegoś, co ja nazywam pełnią. Jako istoty stadne zwykle bowiem potrzebujemy właśnie pełnego stada, czyli kontaktu z różnymi osobowościami i możliwości zetknięcia się z różnymi punktami widzenia czy podzielenia się różnymi (czasem wręcz skrajnie) problemami/tematami - mężczyzna nie da nam tego, co może dać druga kobieta, a kobiety nie zastąpi nawet najcudowniejszy mężczyzna.