Ja miałam przez ponad miesiąc, zaraz po studiach. Fajnie było pierwsze 2-3 tygodnie. Generalnie wolna sobota i niedziela w zupełności wystarczają, gorzej jak mam uczelnie. No i może fajnie byłoby pracować 5 godzin a nie 8. Miałabym więcej chęci na rozwój, a tak wracam i niewiele mi się chce, jak ogarnę co trzeba. ![]()
Podobne tematy
Moze ukonczenie jakiegos kursu byloby dobra motywacja... tylko jak wybierac zeby taki kurs nie okazal sie klapa...?
Co do korepetycji...to az wstyd sie przyznac...ale jezyki u mnie na poziomie minimalnym...do nauczania to ja sie nie nadaje raczej. Predzej sama pojde na korki jak kase bede miala ![]()
A odnosnie siedzenia w domu...to prawda ze oszalec mozna... mi przez pierwsze kilka miesiecy sie podobalo...taki dlugi urlop super sprawa... Ale potem mnie nosilo strasznie...codziennie z nudow sprzatalam
A teraz to nawet sprzatac mi sie nie chce...ehhhh... Mimo wszystko wierze, ze i ja w koncu znajde jakies sensowne zajecie. Nie zamierzam cale zycie siedziec w domu. Moze za dwa lata uda mi sie prawo jazdy zrobic. Wtedy skonczyly by sie moje problemy.
I co tam, kobity?
Margolinka, co u Ciebie w życiu ciekawego słychać? ![]()
Cat, u mnie nic ciekawego...jak to zwykle u mnie bywa ![]()
No cóż...złożyłam kilka cv, czekam ...
To nie byłaby praca na stałe, bo późną jesienią i zimą kiepsko z dojazdem, ale taka nazwijmy to "sezonowa".
Postanowiłam...o ile ja dostanę... jeździć do niej rowerkiem i schudnąć przy okazji ![]()
Trzymajcie kciuki ![]()
No to fajnie! Słuchaj zawsze możesz się zapytać, czy nie mogłabyś pracować w systemie home office ![]()
786 2013-02-11 20:20:16 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-02-11 20:20:43)
Cat, niestety to nie jest taka praca, która można wykonywać w domu ![]()
To praca w szkółce ogrodniczej ![]()
A to faktycznie trudno przenieść pracę do domu
CHOCIAŻ! Zawsze możesz zaoferować się, że będziesz hodować różne rośliny u siebie ![]()
Powiem Ci, że zgodziłabym się na to bez mrugnięcia okiem
Lubie sadzić, przesadzać... M. mówi, że zwłaszcza "przesadzać" ![]()
Fajnie
Mam pytanie do innych Zołz również: czy wykonujecie pracę zgodną z Waszym:
a) hobby
b) wykształceniem?
Cat ja podjęłam studia, mając nadzieję na wykonywanie pracy zgodnie z wykształceniem (służby socjalne).
Chciałam pracować z ludźmi, być może z dziećmi, jakiś dom dziecka, placówka opiekuńcza, świetlica...
Niestety póki co nie było mi to dane. Praktyki jedynie miałam w ciekawym miejscu. W Areszcie Śledczym ![]()
Oooo fajnie! Jak te praktyki wspominasz?
Bardzo miło...to chyba by było dziwne stwierdzenie
Ale były bardzo interesujące. Żałuje, że spędziłam tam mniej czasu niż miałam, ale mieli za dużo praktykantów i "radykalnie cięli godziny".
Byłam obecna głównie przy przyjmowaniu przez wychowawcę nowych "osadzonych". "Zwiedziłam" obiekt, zapoznałam się z jego funkcjonowaniem... było na prawdę ciekawie.
Mam pytanie do innych Zołz również: czy wykonujecie pracę zgodną z Waszym:
a) hobby
b) wykształceniem?
Hobby. Wykształcenie dopiero mam zamiar dopasować do pracy ![]()
Praca - zgodnie z wykształceniem, ale bardzo ją lubię.
Z moich hobby tyle bym nie zarobiła.
Ale że jest to moje hobby tak naprawdę odkryłam dopiero zaczynając pracę.
796 2013-03-06 20:24:17 Ostatnio edytowany przez aurinko (2013-03-06 20:25:19)
Fajnie
Mam pytanie do innych Zołz również: czy wykonujecie pracę zgodną z Waszym:
a) hobby
b) wykształceniem?
Ani jedno, ani drugie niestety.
Mimo, że skończyłam dwa kierunki (informatykę i zzl), to robię coś zupełnie innego obecnie. Jedynie miałam praktyki w frimie doradztwa personalnego.
Co tam u Was w ogóle? Wiosnę czujecie? Ja już marzę tylko o tym, żeby zima nie wróciła i było tak 15*C przynajmniej. ![]()
Zima podobno ma wrócić w ten weekend, ale przecież już bliżej jak dalej!
U mnie wiosna ![]()
Gdzie jest Wasza Sadie?
Brakuje jej tu na forum...
Nie wiem! Nie daje znaku życia, nie odpisuje, nie odzywa się. Sama się zastanawiam ![]()
W końcu zima poszła, a mnie dopadło przesilenie. Tylko bym spała.
Może po prostu potrzebowałam, bo cały weekend przespałam.
Jakieś plany na majówkę?
Jakieś plany na majówkę?
Praca, praca, praca ![]()
Podobnie jak Merredithhh ![]()
Fajnie
Mam pytanie do innych Zołz również: czy wykonujecie pracę zgodną z Waszym:
a) hobby
b) wykształceniem?
to sie podlacze do ciekawej dyskusji:)
Z wyksztalceniem to jeszcze jak Cie moge, bo handel skonczylam i niestety handluje. Znaczy eksportuje.
Ale do hobby to sie ta moja praca ma jak piesc do nosa:) Nie dosc, ze handlu nie lubie to jeszcze branza budowlana:( No ale za cos trzeba zyc, a tu u nas w tej naszej zimnej Finlandii o prace dla obcego nie latwo, wiec zeby w tynk i zasuwam:)).
Ja to bym chciala pensjonat, takie przytulne B&B gdzies w Tyrolu albo nawet i Karkonoszach prowadzic. Albo knajpe fajna miec:)
Catwoman napisał/a:Fajnie
Mam pytanie do innych Zołz również: czy wykonujecie pracę zgodną z Waszym:
a) hobby
b) wykształceniem?to sie podlacze do ciekawej dyskusji:)
Z wyksztalceniem to jeszcze jak Cie moge, bo handel skonczylam i niestety handluje. Znaczy eksportuje.
Ale do hobby to sie ta moja praca ma jak piesc do nosa:) Nie dosc, ze handlu nie lubie to jeszcze branza budowlana:( No ale za cos trzeba zyc, a tu u nas w tej naszej zimnej Finlandii o prace dla obcego nie latwo, wiec zeby w tynk i zasuwam:)).Ja to bym chciala pensjonat, takie przytulne B&B gdzies w Tyrolu albo nawet i Karkonoszach prowadzic. Albo knajpe fajna miec:)
ja też się podłącze
moja praca jest moją pasją
zdecydowanie
udało mi sie wybrac i robić to, co mnie kręci
a hobby mam tysiące i ciągle zmieniam bo ja zmiany lubie!
Witam, kobiety.
Chcialabym dolaczyc do Waszego kacika, jesli mozna ![]()
Moja droga od nieswiadomej małej zolzy do Zołzy pelna geba jest dluga i chyba jeszcze niezakonczona .. ![]()
pozdrawiam
Witaj, Zołzo! ![]()
Zołza drugi dzień z rzędu wygnała swojego chłopa z domu i leni się w łóżku. ![]()
Trochę mi się chorowalo w tym tygodniu i odpoczywam dalej, nie mam sił na żadne ruchy. ![]()
Ja tez wygnalam swojego chlopa z domu, na dodatek do ciezkiej pracy ![]()
Ale na usprawiedliwienie dodam, ze w tym czasie ja opiekuje sie dziecmi ![]()
A czy tak samo ochoczo wyganiacie chłopa na spotkanie z kolegami? ![]()
A czy tak samo ochoczo wyganiacie chłopa na spotkanie z kolegami?
A tak, bo wraca wtedy zadowolony, odstresowany, wygadany i... jakby bardziej kochający
. Jeśli do tego dodać, że ja mogę mieć w domu boską ciszę i czas wyłącznie dla siebie, to widzę w tym same pozytywy
.
Na spotkanie z kolegami wiekszosci chlopow nie tzreba wyganiac... ![]()
No ja nie ukrywam, że mam tak samo jak Ty, Olinka. Lubię, nawet bardzo gdy gdzieś wychodzi, bo mam czas dla siebie nieokraszony wyrzutami sumienia, że np. siedząc do niego tyłem, klikam w weekend ze znajomymi do późnych godzin ![]()
Cat, o to właśnie chodzi
. Poza tym przebywając ze sobą 24h/dobę przez 7 dni w tygodniu można byłoby się udusić i wzajemnie sobą zmęczyć. Każdy z nas potrzebuje trochę swobody i niezależności. Ja tęsknię za moim facetem, ale równie mocno uwielbiam te chwile kiedy jestem sama, kiedy nikt do mnie nie mówi, kiedy mogę w pełni zająć się sobą - bez względu na to, na co w danej chwili mam ochotę. No taka już jestem... ![]()
Na spotkanie z kolegami wiekszosci chlopow nie tzreba wyganiac...
Mojego trzeba wyganiać ![]()
I wyganiam, z podobnych przyczyn jak Olinka, z tym, że tak dużo w ciągu dnia się nie widujemy, bo oboje mamy absorbującą pracę.
Skoro ja wychodzę (znacznie częściej) z koleżankami, to oczywiste jest, że on też może - nawet uważam, że powinien, żeby nie zostać zupełnym molem książkowym.
Nie sprecyzowałam, że stwierdzenie 24h/dobę przez 7 dni w tygodniu w naszym przypadku nie ma prawa bytu, ale przyznaję, że nawet weekend non stop razem może zmęczyć
, nie wspominajac o dłuuuugim urlopie
.
My w ciągu przeciętnego (na szczęście nie zawsze tak jest) tygodnia widujemy się niewiele - albo ja jestem w domu, albo mąż, ale to on pracuje dużo więcej zawodowo i na takie zmiany, które powodują, że czasem mamy dla siebie tylko chwilkę rano i jakąś godzinę, dwie wieczorem, niestety dopiero po 23.00. Bywa też, że mąż pracuje na ranną zmianę, ale wraca po 12-13 godzinach zmęczony, niewyspany, więc potrzebuje trochę czasu dla siebie na odpoczynek - wtedy też się mijamy (on wraca, ja wychodzę) i mamy dla siebie jakieś dwie godziny późnym wieczorem.
Oboje jednak żyjemy szybko, w biegu, ja mam stale coś do zrobienia, trochę dodatkowych zajęć, wciąż się uczę, być może dlatego, kiedy wreszcie mam taką możliwość, to chętnie uciekam w odrobinę samotności
.
Słuchajcie, dlaczego kobiety same siebie nie lubią?
dlatego kiedy wreszcie mam taką możliwość, to chętnie uciekam w odrobinę samotności
.
Oj, też to lubię ![]()
Kiedy dzieci nie były jeszcze samodzielne, to mąż czasem zabierał je gdzieś na weekend (najczęściej do teściów), a ja zostawałam sama. Dobrze wiedział, że czasem muszę sama pobyć, dla równowagi ducha
Inaczej jestem nie do wytrzymania.
Dziś dzieci już mają swoje życie (choć nadal z nami mieszkają), więc chwile samotności są na szczęście częstsze.
Słuchajcie, dlaczego kobiety same siebie nie lubią?
Sprecyzuj o co Ci chodzi, bo nie bardzo rozumiem.
No już precyzuję. Dostałam ostatnio ciekawy link do fajnego artykułu z onet.zdrowie, którego tytuł brzmi: "Pierwsza dekada XXI wieku - tym razem krzywdziłyśmy się same", w którym pisze m.in., że pomimo, tego, iż kobiety co dekadę coś wywalczały (np. lata '20 prawo do głosowania, lata '70 równe płace, lata '80 lepszą pracę i piękne ciało) itd... to kobiety nigdy w dziejach historii nie były tak nieszczęśliwe jak teraz: gdy - teoretycznie- powinny się cieszyć tym wszystkim.
Zatem stwarzają sobie kolejne problemy. Artykuł warty przeczytania.
Przeczytałam i zupełnie nie rozumiem ![]()
Problemy tam opisane nie są problemami przeciętnej kobiety. Artykuł skupia się głównie na kobietach żyjących "w światłach rampy", ich problemy są odległe.
Oczywiście jest presja dbania o siebie. Jeżeli nie jest to obsesja, to kierunek jest dobry.
Czy kobiety krzywdzą same siebie? Nie wiem.
Czasem zauważam, że mężczyźni i kobiety zbytnio pomieszali swoje role. Żeby być dobrze zrozumianą: nie mam na myśli usamodzielnienia się kobiet. To akurat świetnie. Mam na myśli to, że kobiety stały się zbyt męskie, a mężczyźni zbyt zniewieściali.
Do feministek (w dzisiejszym znaczeniu tego słowa) się nie zaliczam. Wiem kim jestem, niezależna w życiu zawodowym i prywatnym. Dobrze mi z tym. Bardzo cenię sobie niezależność, ale jednocześnie też cieszę się z mojej roli jako matki i żony.Bez tych dwóch aspektów (rodziny i pracy) razem, pewno nie czułabym się spełniona.
Przeczytałam artykuł i moim zdaniem nijak ma się on do rzeczywistości, przynajmniej tej, w której ja żyję.
Mysle, ze kobiety byly niedoceniane przez cale stulecia. Spychane do roli podrzednej mezczyznie, - jeszcze teraz czesto ma miejsce system patrialchalny, chco moim zdaniem ostanio jest coraz lepiej - przynajmniej ja zauwazam wokol siebie ogromny skok mentalny u kobiet, ale i u mezczyzn rowniez. O, pierwszy przyklad - w przedszkolu u mojej corki - Warsztaty dla Taty, bardzo fajna rzecz. Chlopy wreszcie troche biora sie do rodzinnego zycia, na spacerki chodza, obiadki gotuja, przestali byc ponad to ![]()
Ja pisalam, ze wiekszosci nie trzeba wyganiac, ale moj nieokreslony w tym temacie, bo i chcialby, i mu sie nie chce. Domator. Moze mu sie wydaje, ze nie powinien, bo ja zazdrosnica bylam ![]()
Piszę co prawda z pewnym opóźnieniem, ale jednak ![]()
Co do artykułu: autorka tego art. jest Angielką, zatem chyba najbardziej odniosła się do środowiska kobiet, w którym żyje. Aczkolwiek nie skreślałabym tak Polek jeśli chodzi o te "zarzuty" .
Witajcie.
Podoba mi się tutaj.
Przeczytam sobie ![]()
Miłego dnia.
Witajcie.
Podoba mi się tutaj.
Przeczytam sobie
Miłego dnia.
Witaj, poczytaj, a możesz i coś też napisać ![]()
BabaOsiadła napisał/a:Teo napisał/a:Wszystkie te przykłady, które podała Sadie to pozostałość po tysiącu lat nieszanowania kobiet i traktowania ich jak inwentarz domowy.
Jest gorzej. Kobiety SAME SIEBIE nie szanują. Traktują mężczyzn jak bogów, albo jak kaleki, którym trzeba usługiwać. Wymiękłam, gdy usłyszałam od koleżanki "To ty się nie boisz?!" podczas gdy mój mąż poszedł przewinąć dziecko...
Swieta racja!! Kobiety stawiaja mezczyzne na piedestale podczas kiedy facet tak sie na bostwo nadaje jak ja do baletu (wcale). A potem sie dziwia ze ten sam facet zaczyna miec wymagania z kosmosu i pogania ja batem dzien i noc. No coz, na kobiet wlasne zyczenie...:)
Swietnie obrazujacy przyklad... W zeszlym tygodniu po pracy zadzwonilam do babci (tak, wiem ze babcia jako osoba duzo starsza ma zupelnei inne spojrzenie na te rzeczy ale niemniej jednak problem zostal zilustrowany...) i mowie ze wrocilam z pracy ze wszystko ok. Ona sie mnie pyt: co robi Andy? Gotuje obiad? No jak to tak?? Mezczyzna trzeba sie opiekowac. Ale babciu on ma dwie sprawne rece i sprawna glowe no i siedzial caly dzien w domu. Czemu ja mam stac przy kuchni? No bo mezem trzeba sie opiekowac... Majtki opadly...
Rozumiem opieke w chorobie czy jak mam wolny dzien. Ale nie bede nadskakiwac facetowi po 10 godzinach pracy w imie "opiekowania sie" roslym 33 letnim facetem
Jak najbardziej masz rację.
Ale wielu ludzi tak myśli, że chłop to jak niepełnosprawny. Wypierz, ugotuj, przecież to żaden problem, żaden kłopot, nie tak dużo do zrobienia, bo faceci to nie sprzątają. A no jak mamusia nie nauczyła to moźe i nie.
Myślę, że jednak w obecnych czasach tempo życia po prostu zmusza oboje partnerów do tych samych umiejętności ; kobiety chodzą do pracy zarobkowej (co było domeną mężczyzn) faceci potrafią ogarnąć mieszkanie i codzienne życie np. dziecko, rachunki, jedzenie.
hm... napisał/a:Witajcie.
Podoba mi się tutaj.
Przeczytam sobie
Miłego dnia.Witaj, poczytaj, a możesz i coś też napisać
Oj napiszę też chyba ![]()
hm... ponad 7 tys.wpisów i dopiero teraz wylądowałaś w Netkafejce Zołz? ![]()
hm... ponad 7 tys.wpisów i dopiero teraz wylądowałaś w Netkafejce Zołz?
No tak jakoś się złożyło ![]()
To może Kafejka rozkręci się na nowo ![]()
Zastój lekki był?
Mam tego trochę do pochłonięcia ![]()
834 2013-06-17 12:52:07 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-06-17 13:07:40)
No ja mam podobnie, zresztą ogólnie mistrzynią taktu nie jestem, a już na pewno nie widzę potrzeby słodzenia komukolwiek lub zachwycania się czymś "dla zasady" patrz" : dzieci
W moim przypadku, nie potrafię sie zdobyć na absolutnie żaden zachwyt pod adresem dzieci i nie będę udawać, że jest inaczej.
I na szczęście w moim najbliższym otoczeniu dałam wszystkim jasno do zrozumienia, że za dziećmi nie przepadam i na pewno nie będę opiekującą się ciocią. Co innego zwierzaki: można je do mnie podrzucać w każdej ilościMoja jedna przyjaciółka też jest Zołzą. Jak to wygląda? Nie "psiapsiółkujemy", kawa na ławę, zresztą kobita jest dużo starsza ode mnie, swoje w życiu przeszła, łączy nas te same wartości, bardzo podobne poczucie humoru i zołzowatość:)
To o wychowaniu dzieci to jest temat wielgaśny.
Dziecku nie możesz powiedzieć, że jego rysunek jest np. no wiecie nie ładny, bo to godzi w ich poczucie wartości. A tak ogólnie to fajna książka jest "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały - jak słuchać żeby do nas mówiły". Polecam.
Hej zołzy.
Myślę, że jednak w obecnych czasach tempo życia po prostu zmusza oboje partnerów do tych samych umiejętności ; kobiety chodzą do pracy zarobkowej (co było domeną mężczyzn) faceci potrafią ogarnąć mieszkanie i codzienne życie np. dziecko, rachunki, jedzenie.
Tak, to sie zmienia na plus. Ale niestety jeszcze czesto sie zdarza, ze kobieta sama wpasowuje sie w role - "ja wszystko sama - praca zawodowa, dom, dzieci, - dam rade, bo jestem super" - bardzo wiele moich kolezanek wpadlo w tą pułapke. A juz wciagniecie do domowych obowiazkow dzieci jest, wydaje mi sie kompletną rzadkoscia - obserwuje w klasie mojej corki, ze dzieci sa kompletnie nastawione na bycie obslugiwanym..
Również nie znam przykładu dzieci, które mają jakiekolwiek obowiązki poza przynoszeniem do domu piątek.
Wiesz, jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, ale potem nie narzekaj, że gniotło ![]()
Witam.
Mam nadzieję, że to miejsce jest dla kobiet, które żyją własnym życiem a nie bardziej życiem swojego partnera :-) (dzieci pominę bo to inna sprawa). Fajnie, że coraz więcej jest "świadomych" kobiet, chociaż w Polsce to jeszcze i kobiety i mężczyźni uczą się dopiero "nie stereotypowych" ról.
Znalazłam to forum przez przypadek i jestem w szoku przyznam szczerze, że takie ""coś" istnieje :-), tzn., że są takie kobiety, jak to tu nazywacie "zołzy", które maja własne zdanie i nie martwią się z z tego powodu, bo jak powszechnie wiadomo, takie kobiety nigdy w historii a także i dziś lekkiego życia nie miały. Sama osłuchałam się w życiu dość od rodziny i od męża "co powinnam a czego nie powinnam", pamiętam że kiedyś mnie to to frustrowało bo przejmować to się nigdy nie przejmowałam (dzięki Bogu), ale kiedyś podnosiło mi to ciśnienie a dziś potrafię się z tego śmiać :-).
Być kobietą nie jest łatwo, czyż nie? zwłaszcza zołzom
Być kobietą nie jest łatwo, czyż nie? zwłaszcza zołzom
Być kobietą nie jest łatwo, ale właśnie zołzom łatwiej ![]()
Granville hejooo
Wiesz, ja myślę, ze takie zołzy były zawsze, tylko teraz jest ich więcej ![]()
Granville, nie mialy latwo, a i dzis to, co dawniej nazywano polowaniem na czarownice tez ma miejsce, moim zdaniem, - tylko w innym wydaniu i inej formie - tu tez postepuje cywilizacja
Mnie tez bardzo podoba sie tutaj, i ogolnie na tym forum. Wczesniej mialam dluuuuuga przerwe w netowaniu, prawie nie siadalam do kompa - teraz na nowo odkrywam uroki pogaduszek z fajnymi ludzmi.
luc, ja widze to tak - Zolzie jest zyc latwiej, ale stac sie swiadomą Zolza jest bb trudno.
Pisalyscie o przyjaciolkach - dla mnie tez najcenniejsza jest przyjazn, ktora nie boi sie konfrontacji w kryzysowych sytuacjach - tylko kawe na lawe, chco czasem moze byc przykro, ale potem jest czysto - meczą mnie Kołka Wzajemnej Adoracji. Takie przyjaznie jest bardzo trudno znalezc i utrzymac, ale tylko tak ma to sens.
"Towarzystwa wzajemnej adoracji"...oj skąd ja to znam. Najgorzej jak człowiek ma takowe w pracy, ale jak ktoś mi kiedyś powiedział, że "przyjaźni nie szukaj nigdy w pracy, bo obróci się to przeciwko tobie" ...coś w tym jest. Tak, że czasem z braku wyboru trzeba robić dobrą minę do złej gry, choć ja tak mam, że zawsze powiem w końcu co myślę i co...i wychodzę kiepsko na tym :-(, ale tym też się przestałam przejmować w końcu na każdego z nas czeka tam gdzieś jego miejsce,tylko trzeba nie bać się szukać :-)
Jak sądzicie, jakie kobiety są określane przez FACETÓW mianem zołz? ![]()
Jak sądzicie, jakie kobiety są określane przez FACETÓW mianem zołz?
Pewnie france takie ![]()