Catwoman podejrzewam, że chodzi o zbyt częste wypady, które się przeciągają mimo wcześniejszego ustalenia albo odbywają się wtedy kiedy akurat bylo zaplanowane coś innego?
U mnie póki co nie ma tego problemu, bo w sumie rzadko mamy czas, żeby gdzieś wychodzić. Choć to nie znaczy, że wszędzie chodzimy razem. Ja spotykam się z koleżankami, czasem po pracy idziemy ze współpracownikami na jakieś spotkanie, a grono pracowników to w sumie sami faceci. Mój mężczyzna spotyka się z kolegami jeśli ma na to ochotę. Czasami zaprasza ich też do domu, ale nie ma problemu, bo to się zdarza rzadko i ja lubię tych kolegów.
Jeśli o czestotliwość to naprawdę różnie bywa, bo czasem wypadnie mi kilka takich spotkać w miesiącu, a czasem żadne. To samo tyczy się mojego partnera. W sumie to on nie ma tu na miejscu aż tylu kumpli, bo kilku się rozjechało po świecie, a też wiek już taki, że każdy praca, dom i inne obowiązki.
Częściej jednak spotykamy się wspólnie. Jak napisałam - ja lubię jego kolegów i nawet jak któryś jest sam to nie ma problemu, bo nie przeszkadza mi męskie towarzystwo. Natomiast idąc do moich znajomych, ja mam damskie towarzystwo, on męskie i jest dobrze. Na szczęście nie ma sytuacji, że ktoś kogoś nie lubi.
Jak już dochodzi to samodzielnych wyjść, to informujemy się o której mniej więcej wrócimy, jeśli się przedłuża, to jest informacja, ale to z czystego bezpieczeństwa, żeby było wiadomo co się dzieje. Lubię jak on czasem gdzieś wyjdzie, a ja mam wieczór w domu dla siebie.
Choć gdyby to było nagminne to wiem, że nie byłabym zachwycona, tym bardziej gdyby to były wyjścia dezorganizujące codzienność.