Catwoman - nigdy sie nad tym nie zastanawiałam, bo jak wspomniałam to dla mnie niezrozumiałe. Ale chyba masz rację. Chyba takie kobiety mają ze sobą jakiś problem. Bo to nie jest kwestia problemów w relacjach z córką bo ja je miewam.
Podobne tematy
587 2012-09-25 19:44:48 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-25 21:01:04)
Nihilista - nie zauważyłeś tytułu: TYLKO DLA KOBIET?
umknelo mu ...
Prawdę mówiąc nie jestem w stanie wyobrazić sobie (wiem, że to się zdarza) zazdrości o córkę. Moja córka jest śliczna (ma 21 lat) i mnie to po prostu cholernie cieszy.
tez sobie nie wyobrazam
ale znam jedna ( nie, nie jest zazdrosna o corka, moze dlatego ze ma syna) ale jej zachowanie , ubior jednak swiatczy ze jej sie zatrzymal czas... niestety wyglad jednak posowa sie dalej jak na wiek przystalo ![]()
Na wstępie chciałam się przywitać. Zarejestrowałam się na forum już dość dawno, ale dopiero teraz chyba nadszedł czas żeby zagłębić się w różne zakątki tego miejsca. Książkę wspomnianą w pierwszym poście czytałam już dawno i przyznaję - działa. Kiedyś miałam niewiele wspólnego z zołzowatym podejściem do zycia. Dopiero doświadczenia zweryfikowały to podejście. Teraz zyje mi się dużo lepiej, ale chyba nie kazdemu zyje się tak ze mną. Stąd też poszukiwania osób takich jak ja, bo na poprzednim forum przestałam czuć się dobrze. Niestety większość ludzi liczy tylko na pochwały, przytakiwanie i "pitu pitu". Każda próba wyrażenia własnego zdania odbierana jest jako krytyka i przeinaczana.
Może chociaż tutaj moje zdanie odbierane będzie jak należy. ![]()
Pozdrawiam!
Nie no, tutaj mówienie tego co leży na wątrobie i dokładnie tak jak leży jest obowiązkowe ![]()
Witaj aurinko ![]()
Cześc Cat!
Nie no, tutaj mówienie tego co leży na wątrobie i dokładnie tak jak leży jest obowiązkowe
Uf.
W takim razie zostaję z Wami!
Najgorzej jak ludzie nie rozróżniają wyrażania swojej opinii od dogryzania.
591 2012-09-25 20:59:36 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-25 21:00:37)
alez dogryzanie i podgryzanie też się zdarza ale jeszcze nikt nikogo nie zjadł ![]()
A ja też kiedyś czytałam kilka innych forum ale własnie było takie cuś jak pisze aurinko PITU PITU i zycie telenowelą.
Ja tam lubię sobie pożartować, lubię powiedzieć co myślę, ale dla mnie nie ma to na celu robienie komuś po złości bo coś tam. ![]()
Kurde, jutro znowu do roboty i latanina, bo trzeba na już.
No ale wieczorem idziemy do znajomych. ![]()
aurinko jeśli tylko masz takie życzenie, napisz coś o sobie ![]()
594 2012-09-25 21:24:42 Ostatnio edytowany przez aurinko (2012-09-25 21:26:20)
O sobie? To tak w skrócie może.
W tygodniu pracuję, w weekendy studiuję (ostatni rok mgr), w czasie wolnym staram się dokształcać, a szczególnie uczyć się angielskiego i poprzypominać sobie niemiecki. Mam ochotę na zmianę pracy, obecna zaczyna mnie chyba nudzić i nie widzę szans na rozwój. Ja to chyba z natury szybko się nudzę. Studia też zmieniałam w trakcie, ostatecznie skończyłam dwa kierunki, ale za to teraz mam dość studiowania na wiele lat.
Poza tym od pół roku mieszkam z moim partnerem. Jesteśmy zaręczeni, a w lipcu on uznał, że chyba pora zabrać się za ślub. Także jednego dnia zaklepaliśmy salę (trzecia jaką obejrzeliśmy), następnego zespół, może w tym tygodniu w końcu zaklepiemy kościół.
Mnie jakoś nie korci to całe zamieszanie, bardziej Narzeczony był za weselem, to niech sobie bedzie, bo mnie jakoś na weselu nie zależało. Także czeka mnie jeszcze rok tego wszystkiego i az mi się nie chce.
Nie rajcuje mnie.
Lubię gotować, w końcu kuchnia należy do mnie! To mnie odstresowuje, tak jak sprzątanie.
Za to mam ochotę na jakiś wyjazd. Ach! ![]()
Najlepszy jest szyki ślub- mało stresu, przygotowań i powodów do kłótni ![]()
596 2012-09-25 21:32:42 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-25 21:34:26)
witam nowa Zolze
ktora czeka duza impreza ![]()
to mowisz ze lubisz sprzatac i gotowac? chcialabym i ja to lubic i robic na odstresowanie
ale nie ...natomiast lubie wesela
![]()
Najlepszy jest szyki ślub- mało stresu, przygotowań i powodów do kłótni
wcale nie
duze tez sa fajne i wcale klotni nie musi przy tym byc ![]()
Sala była wybrana jednomyslnie - nie chce nam się szukać dalej, a ta jest bajeczna i cena niższa niż inne w tym stylu. Zespół - ile można szukać, wszystko pozajmowane, co ma być to będzie. Kościół - malo to kościołów w mieście. ![]()
Ja się nie stresuje, raczej mi się tyłka ruszyć nie chce, bo kurde za dużo na sukienke wydawac nie chce, to wypadałoby się ruszyć i pooglądac. Jak nie to albo szyta albo jakaś z drugiej ręki.
Catwoman ja bym mogła i szybki, ale Narzeczony tak chciał to wesele, no to co mam się spierać jak mnie wszystko jedno. ![]()
maugosha jak mnie nosi albo mam zły humor, to nic go tak nie poprawia jak sprzatanie albo gotowanie. Przy sprzątaniu to mam trochę pedantyczne podejście, bo musi być porządnie i tak jak lubię. No ale już się powoli uczę i staram robić to coraz szybciej i częśc dostawiać drugiemu domownikowi. ![]()
maugosha jak mnie nosi albo mam zły humor, to nic go tak nie poprawia jak sprzatanie albo gotowanie. Przy sprzątaniu to mam trochę pedantyczne podejście, bo musi być porządnie i tak jak lubię. No ale już się powoli uczę i staram robić to coraz szybciej i częśc dostawiać drugiemu domownikowi.
no i dobrze ze sie uczysz ... wszystko przed Toba
ale wiesz ...nie musisz dzielic sie tym "co lubisz" tylko dlatego zeby czesc odstawic drugiemu domownikowi ( tak dla zasady
) - mozesz mu znalesc inne zajecie , wedlug jego gustu...no chyba ze on tez lubi sprzatac i gotowac
![]()
Ludzie jak okropna pogoda jest tuta ju mnie ...zesz kurna musi tak padac? co to mowic o sporzataniu jak ten burek, co to go mam w domu ( pomijam corke bo ona tez potrafi) taaaak brudzi w domu ze ja przez tego psa juz kota dostaje
a sprzatac nie lubie ....
To nie sprzątaj. Przypomnij psu do łap ścierki z mikrofibry i niech zasuwa ![]()
Ja lubię jak pada.....gdy nie muszę wychodzić z domu.
baaa zeby sie tak dalo przyczepic te sciery ... ja mam ochote wsadzic go w worek plastikowy ale sie boje ze mnie ktos podkabluje i bede odpowiadac za znecanie sie nad zwierzetami 
Jeśli ktoś miałby Cię w TEJ kwestii podkablować wierz mi, będe pierwsza. Egzekwo z Sadie- ciesz się, że ona na wczasach i tego nie przeczytała !! ;p
no i dobrze ze sie uczysz ... wszystko przed Toba
![]()
ale wiesz ...nie musisz dzielic sie tym "co lubisz" tylko dlatego zeby czesc odstawic drugiemu domownikowi ( tak dla zasady
) - mozesz mu znalesc inne zajecie , wedlug jego gustu...no chyba ze on tez lubi sprzatac i gotowac
![]()
Ludzie jak okropna pogoda jest tuta ju mnie ...zesz kurna musi tak padac? co to mowic o sporzataniu jak ten burek, co to go mam w domu ( pomijam corke bo ona tez potrafi) taaaak brudzi w domu ze ja przez tego psa juz kota dostaje
![]()
a sprzatac nie lubie ....
Nie no, ja zostawiam do sprzatania rzeczy których nie lubię robić.
Gotuję raczej ja, ale lubię to. Jego gnam do sprzatania, bo na razie wynajmujemy i tu zmywary nie ma. ![]()
Oj ja psa nie mogłabym mieć w domu. Nie dość, że te "zapachy" to jeszcze sierść i brud ciągle. Nieeeee. "Teściowie" mają psa w domu i to jest masakra. Jak marudzi teściowa, że ciągle bałagan, to myślę - a po co ten pies w domu siedzi.
Ja choruję na kota. W domu miałam i bardzo mi tu brakuje tego sierściucha. Plus teraz taki, że nie ma wszędzie tej sierści, no ale to mogę znieść, bo to małe i nie śmierdzi. ![]()
baaa zeby sie tak dalo przyczepic te sciery ... ja mam ochote wsadzic go w worek plastikowy ale sie boje ze mnie ktos podkabluje i bede odpowiadac za znecanie sie nad zwierzetami http://www.cosgan.de/images/midi/teufel/a015.gif
To on tak po prostu brudzi czy jak z dworu wraca?
Zdaje sobie sprawę, że generalnie pies w domu to wyzwanie w sprzataniu, zawsze jakieś ciapy na podłodze i sierść po kątach.
604 2012-09-25 22:47:20 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-25 22:48:21)
jak z dworu wraca ... ma duze futro i wszystko w co lezy na trawnikach i lesie mam w domu ... a jak pada to podwojnie, jakos tak ladnie sie wszystko do niego przykleja
a w domu odkleja ale klakow nie gubi - o dziwo, a stary jest wiec mu juz dam do zyc ale tak to bym oddala ... bo to jest tak jak wszyscy chca psa ( czyta dzieci) a potem zwrot i psa maja gleboko w du...
U mnie też wszyscy (oprócz męża) chcieli psa. Pies (właściwie suka) - owczarek niemiecki oczywiście się pojawił i został ukochanym (ukochaną) swojego pana. Na niego spadły też w większości psie obowiązki. Bo dzieci zadowalały się bawieniem z psem. Inna rzecz, że z tak dużym psem małe dzieci i tak nie mogły wychodzić.
Była z nami 11 lat i mimo dodatkowego sprzątania dała ogromnie dużo radości.
Zapachy? Pewnie były, ale my ich nie czuliśmy, a jak komuś z przychodzących to przeszkadzało to jego sprawa.
Sierść też była wszędzie w domu. Trudno.
Chciałabym znowu psa, ale mąż się zaparł - strasznie przeżył chorobę nowotworową suni i konieczność jej uśpienia.
Dobry!
Tak to jest, zawsze dzieci są pierwsze do przygarnięcia pieska, ale ostatnie do pracy przy nim. ![]()
Ja miałam okres w dzieciństwie, że psa chciałam. Na szczęście rodzice nie ulegli namowom. Później mi minęło, jak zdałam sobie sprawę, że wyjść rano trzeba przed szkołą, że do domu trzeba wracać i nie ma przebacz - pies czeka. Z siostrą przygarnęłyśmy kotka i to był strzał w 10tkę. ![]()
Ja też w domu rodzinnym uparłam się na psa. Owczarka niemieckiego. Udało się rodziców przekonać, ale konsekwentnie wymagali ode mnie i brata, zajmowania się nim.
608 2012-09-26 09:58:42 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-09-26 10:05:31)
A u mnie wszyscy chcieli psa oprocz mnie, wiec po placzach zapewnieniach, wozeniu mnie podstepnie do kenneli z psami, zakupilismy cudna suke rasy bearded collie byla z nami 13 lat i tu jakos szlo, bo mieszkalismy w kupe i mozna bylo nagiac dziecioki do pracy nad psem ( konsekwentnie
) a tego psa "adoptowalismy" z tegoz kennelu jak mial 2lata bo wlascicielka odebrala go tym ktorym go najpierw sprzedala bo sie nad nim znecali - ale pies juz tak byl "uszkodzony" ze nie dawal rady mieszkac z osmioma innymi psami ( mobbning ) nie mogl sie ruszyc ten biedny pies, jesc i wogole nawet nie wiecie jakie, z gruntu lagodne psy moga byc okropne dla tego "innego" psa ktoremu ludzie zniszczyli wole/odruch obronny. Wiec pani nas zapytala czy go nie wezmiemy bo bedzie musiala go uspic a szkoda psa. Dzieci moje dostaly amoku, placze i prozby i wogole i w szczegole - pies zostal uratowany od smierci i zamieszkal z nami.. Teraz ma 10 lat - synu sie wyprowadzil, corka wyprowadza sie w listopadzie ale juz teraz nie ma jej w domu wiecej niz jest , maz jest w domu w weekendy a wiec kto zajmuje sie psem ? Nawet nie mam kogo zmusic do zajmowania sie nim - synu byea w domu nie czesto ( dosc daleko mieszka i marznarzem jest)corka sprzata jak jest w domu, maz tez - jak jest w domu i tyle ze oni nie czesta sa w domu. A ja w zyciu psa niechcialam miec ...
Maugosha teraz to chyba już nie masz wyjścia. ![]()
Kurde taki ziąb w robocie, że chyba będę chora. Już mam kaszel jakiś oskrzelowy. ![]()
No i do znajomych dziś nie idziemy, bo kolega chory.
Maugosha Ty w Szwecji siedzisz?
Była z nami 11 lat i mimo dodatkowego sprzątania dała ogromnie dużo radości.
Zapachy? Pewnie były, ale my ich nie czuliśmy, a jak komuś z przychodzących to przeszkadzało to jego sprawa.
Sierść też była wszędzie w domu. Trudno.
Chciałabym znowu psa, ale mąż się zaparł - strasznie przeżył chorobę nowotworową suni i konieczność jej uśpienia.
U nas było tak samo... generalnie u nas zwierzę w domu to domownik i gdy koleżanka np. do teściowej przychodziła i mówiła "Czemu ten pies jest w domu a nie na polu?" sugerując żeby na czas jej wizyty go wypuściła , teściowa odpowiadała, ze jeśli jej to nie pasuje, może ona wyjść ![]()
No to takie trochę chamskie mówić komuś, żeby wyprowadził własnego psa. ![]()
No to takie trochę chamskie mówić komuś, żeby wyprowadził własnego psa.
Zwłaszcza że wchodzi ci ktoś do domu i traktuje psa jak rzecz. Sorry, ale to Gustaw okazał sie tak uprzejmy, że zszedł z fotela by ustąpić miejsca
Każdy kto w tym domu mieszka wie, że to był jego zaklepany fotel i bardzo niechętnie się z niego ruszał- i nikomu to generalnie nie przeszkadzało, a ze baba sobie upatrzyła dokładnie ten fotel, żaden spośród 4 innych.... cóż :d ![]()
aurinko napisał/a:No to takie trochę chamskie mówić komuś, żeby wyprowadził własnego psa.
Zwłaszcza że wchodzi ci ktoś do domu i traktuje psa jak rzecz. Sorry, ale to Gustaw okazał sie tak uprzejmy, że zszedł z fotela by ustąpić miejsca
Każdy kto w tym domu mieszka wie, że to był jego zaklepany fotel i bardzo niechętnie się z niego ruszał- i nikomu to generalnie nie przeszkadzało, a ze baba sobie upatrzyła dokładnie ten fotel, żaden spośród 4 innych.... cóż :d
Miała baba tupet. ![]()
W ogóle trzeba mieć, ja bym nie wpadła na żądanie od właścicieli wyprowadzenia psa. ![]()
No na zewnątrz to jest ciepło.
Słuchajcie, mam taki temat bo jest jeden z wątków pt. "Akceptacja zdrady" : czym ludzie się kierują , zdradzając? Tzn. czy kobiety i faceci kierują się podobnymi pobudkami?
Ciężko jednoznacznie stwierdzić co kieruje ludźmi, którzy zdradzają. Jedni tak już mają, innym się nudzi, są tacy z problemami, którzy potrzebują odskoczni. Czasem to chwila, głupota. Ja kiedyś to przeżyłam, ale do dziś tak naprawde nie wiem dlaczego. ![]()
No właśnie..... też sądzę, że każdym człowiekiem kieruje co innego.
Temat powstał na bazie tezy, że jesteśmy biologicznie poligamiczni bo chcemy się rozmnażać (kobiety szukają najlepszego kandydata na dawcę nasienia, faceci największą ilość partnerek) i dlatego zdradzamy.
Osobiście nie znam faceta, który by zdradził -chyba nawet podświadomie- w celach reprodukcyjnych ![]()
Z tym, że faceci zdradzają, bo chcą się rozmnażać to się nie zgodzę. Przecież wręcz tego unikają.
Podobno to ich natura - zdobywać.
Ja niestety znam kilku takich, którzy dopuścili się zdrady.
Maugosha Ty w Szwecji siedzisz?
Tak
A co do zdrady to temat rzeka .... Nie bardzo rozumiem ale mam teorie na ten temat - ale czasu teraz nie mam ![]()
Co tu taka cisza? ![]()
weekend!! ![]()
i po weekendzie ![]()
ja bylam w Polszy i sie dobrze bawilam ... pogode mialam cudna trzeba przyznac ze po szarugach skandynawii troche sloneczka po polskiej stronie moze poprawic humorek ![]()
i po weekendzie
ja bylam w Polszy i sie dobrze bawilam ... pogode mialam cudna trzeba przyznac ze po szarugach skandynawii troche sloneczka po polskiej stronie moze poprawic humorek
a gdzie konkretnie bylas? Ja bylam w zeszlym tygodniu we Wroclawiu, pogoda jak lato, w srode termometr w taksowce pokazywal + 27..a moj kochany napisal, ze tu bylo wtedy + 7:) "mala" roznica.
hahaha faktycznie mala roznica
![]()
w Swinoujsciu bylam i tez bylo ponad 20 stopni - nawet woda w Baltyku po tej stronie byla cieplejsza
...
Ty do Swinoujscia to pewnie kajakiem mozesz doplynac:)) Ja bym miala za daleko. Kapalas sie w Baltku? My ostatni raz plywalismy w naszym pobliskim jeziorze 2.09 - sukces! Temperatura wody byla jakies + 15 wiec krew niezle krazyla po wyjsciu:) Teraz mamy piekna zlota finska jesien..za niecale 2 tygodnie Laponia, hura!:)
Jeśli ktoś miałby Cię w TEJ kwestii podkablować wierz mi, będe pierwsza. Egzekwo z Sadie- ciesz się, że ona na wczasach i tego nie przeczytała !! ;p
Nie przeczytala?
Pewna jestes?
U mnie jest krotko w sprawie zwierzat...zrobie ci to co ty zrobisz im
No ale Zolzy maja wbrew pozorom dobre serca wiec nie podejrzewam zgrzytow.
Witam nowa Zolze ![]()
I tyle ode mnie...
Wrocilam przeziebiona jak cholera, na krawedzi grypy niemalze wiec pozwolcie ze nie bede sie dzisiaj za bardzo produkowac bo mi az sie w oczach ciemno robi.
Powiem tylko tyle ze wakacje byly super, jak sie obrobie to wkleje zdjecia i bedzie git.
Wchodzę czasem do działu:"studia" i prawie za każdym razem szlag mnie trafia.
"Piszę pracę magisterską/licencjacką proszę o pomoc w znalezieniu tematu, jak napisać plan pracy etc.
"Studentka fizyki prosi o pomoc w rozwiązaniu zadania", które mój 17-letni syn rozwiązał w pamięci.
"Studia fajny czas, szkoda się przemęczać".
Chryste, co za pokolenie rośnie?! Przeraża mnie poziom edukacji, łatwizna na jaką idą młodzi ludzie.
Potem oczywiście biadolenie, że nie można znaleźć pracy.
luc ojtam nie trzeba od razu tak ostrooo tych uczniów
Bo o studentach uważam, że gdyby jeszcze system kształcenia wyglądał inaczej a nie był zapychaczem by stwarzać vacaty, to wtedy zdecydowanie każdy powinien iść na studia, które go pasjonują i wszystkiego uczyć się z pasji. Jak ja ![]()
.....a że jest jak jest, to mamy jak mamy. I mówię to z żalem, bo z systemem kształcenia mam wiele wspólnego i mam zupełnie inną wizję, niż zastaję. Uważam, że tam, gdzie dany system (również polityczny) nastawiony jest na CZŁOWIEKA, tam będzie dobrze.
najlepszy system na świecie jest w Finlandii. U nas był taki komentarz (ostatni numer gazety "SENS") że gdyby dziś szkołę kończył Edison, byłby co najwyżej telegrafistą ![]()
Nie dziw się zatem luc że większość ludzi, którzy chodzą czy do gimnazjum czy szkoły średniej, chcą po prostu "przeżyć" te kilka lat wierząc, że studia będą tym upragnionym celem- przynajmniej tak było w moim przypadku. Jeden kierunek mnie rozczarował totalnie, nie mogłam uwierzyć, że tak można traktować drugiego człowieka i sprzedawać mu ZERO, drugi- cud miód. I dobrze, że za pierwszym razem nie zwątpiłam, bo moi kolejni wykładowcy to wykładowcy z prawdziwego zdarzenia-choć szkoła była publiczna.
Studenci CZĘSTO są tacy, jacy wykładowcy i szkoła. Niestety.
Problemy są dwa.
Jeden - niski poziom edukacji w szkołach.
Drugi - nastawienie młodych ludzi.
Ja też chodziłam do szkoły i imprezowałam, skończyłam trudne studia na UJ. Był czas na zabawę i na naukę. Studia pamiętam jako wielką imprezę i wielkie zakuwanie. Dało się pogodzić.
Ale jak czytam, że ktoś kończący studia nie potrafi napisać PLANU pracy magisterskiej to ręce opadają.
Inny przykład. dziewczyna pisze, że ma temat pracy "Prawa i wolności człowieka w krajach europejskich", siedzi, duma i ma pustkę w głowie. Temat - rzeka. A ona ma pustkę w głowie. Po paru latach studiów!
Problemy są dwa.
Jeden - niski poziom edukacji w szkołach.
Drugi - nastawienie młodych ludzi.
Ja też chodziłam do szkoły i imprezowałam, skończyłam trudne studia na UJ. Był czas na zabawę i na naukę. Studia pamiętam jako wielką imprezę i wielkie zakuwanie. Dało się pogodzić.
Ale jak czytam, że ktoś kończący studia nie potrafi napisać PLANU pracy magisterskiej to ręce opadają.
Inny przykład. dziewczyna pisze, że ma temat pracy "Prawa i wolności człowieka w krajach europejskich", siedzi, duma i ma pustkę w głowie. Temat - rzeka. A ona ma pustkę w głowie. Po paru latach studiów!
No pewine że ma pustkę, bo temat rzeka i nie wiadomo od czego zacząć, który promotor dopuścił taki temat, powinna ograniczyć się do 2-3 krajów.
Zgadzam się, co do tego podejścia studentów, ja już moje drugie studia przechodziłam zupełnie tego chcąc i mając jasny cel, wiec i nauka jest inna- chociaż nie pomogłoby mi NIC gdyby nie wspaniali nauczyciele. Człowiek po prostu uwierzył w nie system nauczania, ale w indywidualne podejście i CHĘCI.
Bo przedmiot mozna uczynic ciekawym jeśli się tylko tego chce.
Co do pracy mgrskiej..... widzisz, skoro ich nie uczono jak pisac takie coś (bo na studiach zwykle uczą) to i dziewoja nie wie, albo nie słuchała ![]()
Catwoman - Ciebie uczono jak pisać pracę magisterską? Bo mnie nie.
Ze studiami jest taki problem, że większość idzie z rozpędu. Jak się idzie do podstawówki, gimnazjum, liceum. Jeżeli ktoś nie ma ustalonego celu i nie wie czego chce i co chce robić (90% licealistów) to idzie gdzie idzie, a potem wychodzą takie kwiatki. Nikt nie tłumaczy młodym ludziom, że na studia iść mogą, ale nie muszą. Nie muszą iść zaraz po liceum, mogą zacząć je kilka lat później. Wszędzie jest przekonanie, że trzeba studia skończyć, żeby mieć jakieś wykształcenie wyższe. No właśnie "jakieś".
Teo - dokładnie tak samo uważam.
A potem mamy wysoki odsetek osób z wyższym wykształceniem, które nie mogą znaleźć pracy, po byle jakich kierunkach, które nic nie umieją.
luc tak mnie uczono, ze już nawet nie pamiętam czego mnie uczono
Z moich poprzednich studiów słowo daję, nie pamiętam praktycznie niczego. To była totalnie rozmemłana wiedza, kadra to był cyrk, gdy : przykład: nauczyciel biologii uczy cię historii bo nie ma kto ![]()
Ze studiami jest taki problem, że większość idzie z rozpędu. Jak się idzie do podstawówki, gimnazjum, liceum. Jeżeli ktoś nie ma ustalonego celu i nie wie czego chce i co chce robić (90% licealistów) to idzie gdzie idzie, a potem wychodzą takie kwiatki. Nikt nie tłumaczy młodym ludziom, że na studia iść mogą, ale nie muszą. Nie muszą iść zaraz po liceum, mogą zacząć je kilka lat później. Wszędzie jest przekonanie, że trzeba studia skończyć, żeby mieć jakieś wykształcenie wyższe. No właśnie "jakieś".
Sie ladnie podpisze pod tym
a na dokladke jest teraz wiele szkol prywatnych ...zaplacisz to i zadasz... tyle ze potem i pracy nie bedzie i placze ze sie ma magistra a ci z zawodowek maja lpsze zycie
Teo tak sie zaptam , ty mieszkasz w Pl?
No to ja sie zapytam...co moga zrobic osoby ktore nie chca isc na studia od razu po liceum (czy co tam obecnie mamy)?
Ja sie serio pytam bo nei wiem jak to teraz wyglada. Jak ja konczylam liceum to do pracy moglam sie ewentualnie na promocje dostac, lub do wykladania towaru. A i tak wiekszosc firm woli zatrudnic studentow bo placa za nich mniejsze skladki ![]()
Serio...co maja zrobic takie osoby?
U nas w kraju nie ma wiele opcji dla osob ktore nie chca studiowac. Czesto czytam ze na pracownika sklepu czy kasy zadaja wyzszego wyksztalcenia plus jezyk. To osoba ktora nie chce studiowac w naszym kraju ma niewielkie szanse.
Teo tak sie zaptam , ty mieszkasz w Pl?
Tia, jeszcze tak ![]()
W USA czy UK gdzie ta roczna przerwa jest praktykowana, studenci jeżdżą po świecie, jednocześnie pracując lub pracują w wolontariacie-na pewno jest tak w USA.
U nas....cóż... można udzielać np korepetycji, albo być na utrzymaniu rodziców przez ten rok ![]()
640 2012-10-04 17:38:02 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-10-04 17:47:41)
Tia, jeszcze tak
no patrz a taka jakas nie polska mentalnosc u Ciebie
![]()
Cat u nas nawet niektore uczelnie rekomenduja zeby sobie zrobic przewe w nauce ... bo po pierwsze nie czesto licealista wie czego chce a przeciez wyksztalcenie kosztuje panstwo a on/ona potem i tak moze nie pracowac w wyuczonym "zawodzie" - wiec nie ma z tego porzytku ... Zreszta wiekszosc mlodych ludzi bierze dorywcze prace, albo wyjezdzaja jako wolentariusze- i tu Cat polacy tez by mogli ale pewnie nie chca bo praca, czesto ciezka i nie ma zarobku, tak samo jak au pair - szwedki czesto zarabiaja grosze jak wyjada jako a.p. - takie grosze, ze duzo wiecej zarobily by tu, u nas ale jada i sie ciesza ze poznaja inna kulture, inny jezyk ...a mlode polki narzekaja ( o tym mozesz poczytac i tu na forum
) zreszta u nas nie ma parcia na "magistra" ,bo jestes ok nawet jak magistrem nie jestes, byle bys robil swoja prace sumiennie i ja lubil - no i co mi sie najbardziej podoba, nigdy nie jest za pozno na nauke i ze jak chcesz to mozesz sie wyuczyc - szkola robi wszystko zeby ci pomoc bo szkola jest dla ciebie a nie ty dla szkoly
...
Mnie sie wydaje ze to nie od "mozliwosci" tylko od "mentalnosci" mlodzierzy zalerzy ... no i ich rodzicow...
![]()
maugosha masz rację. W USA na żadną dobrą uczelnię cię nie przyjmą jak nie pracowałaś w wolontariacie. I uważam, że u nas też tak powinno być. Ja pracowałam i chwale to sobie, uczy wielu wartosciowych rzeczy.
I zgadzam się, że rodziców spokojnie by było stać na to!! ....patrząc ile obecnie wydają pieniędzy na studiujące dziecko! Mówi się ze Polacy biedni. Nieprawda! Jak dziecię studiuje to potrafią miesięcznie wydawac krocie- nawet jesli to socjologia ![]()
Cat mnie chodzi ze mlodzi polacy nie pojada nigdzie zeby pracowac za darmo albo za nie wielkie pieniadze - bo czuje sie zdyskryminowany, wykorzystany i t d - mlodzierz z innych krajow nie ma tego problemu
- mlodzi polacy maja sie za "lepszych" jesli maja "pokonczone szkoly", nie wazne co wazne zeby bylo .... co mnie okrutnie dziwi ze jeszcze to zyje bo po pierwsze narobilo sie kupa szkol prywatnych a po drugie to duzo tych co te wyzsze szkoly pokonczyli nie maja pracy i maja pretensje do garbatego ...
Moja corka swieza maturzystka wcale nie chce studiowac bo nie wie co - po prostu i nie ma bolu ... nich idzie i pracuje ... bedzie miala lepsza matywacje do nauki jak sobie troszke rece ubrudzi...
A najsmiszniejsze to, to ze jak powiedzielam niektorym "tym lepszym"
w mojej rodzinie, ze nawet nie bedzie skladac papierow na uczelnie, to piewrwsza reakcja byla troche ze wspolczuciem "no tak, nie kazdy moze byc magistrem - jak sie nie ma glowy to sie nie uczy" a do glowy im nie przyzlo ze corcia ma sama naprawde dobre oceny i nie tu "diabej jest pogrzebany"
...
"Cat mnie chodzi ze mlodzi polacy nie pojada nigdzie zeby pracowac za darmo albo za nie wielkie pieniadze - bo czuje sie zdyskryminowany, wykorzystany i t d" --tutaj jest problem podejścia do człowieka w naszym kraju. Nie wierze że ktokolwiek w tym kraju czuje, że rząd wspiera człowieka i podejmuje decyzje z korzyscią dla człowieka. Każdy wie jak jest, stąd to podejście.
644 2012-10-04 18:08:37 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-10-04 18:10:54)
Ja nie bardzo rozumiem co za podejcie jest w Pl? szwed jedzie jako wolentariusz do afryki i pracuje tam naprawde ciezko za darmo ... tylko za to ze ma mieszkanie i jedzienie ...
Jak pisalam wczesnie, au pair zarabia grosze - naprawde niewielka czesc tego co by tutaj u nas zarobila, a jednak jada i pracuja i piara i gotuja i zajmuja sie dziecimi i....nie narzekaja ...
bo one tam nie pojechaly na to zeby sie dorobic tylko zeby sie przewietrzyc a to daje im dobra mozliwosc np poszukana sobie uczelini , szkola jezyk itd ... mlode polki, nawet tu na forum pytaja sie czy aby przypadkim nie sa wykorzystywane, bo zarabiaja malo i jakos ni czuja ze sie moga dorobic i jakos takie slepe sa na mozliwosci ![]()
Mozliwosci rozwoju i ze tak napisze "inwestycji w przyszlosci" nie zawsze ma wiele wspolnego z np nauka w wyzszej szkole ( zaraz po liceum) na "jakiegos tam" magistra czy praca za granica z olbrzmia pesja ... czasem trzeba poprobowac czegos innego i miec oczy otwarte i umiec wykorzystac szanse ktore nie sa widoczne tak z punktu ...czasem potrzeba dluzszej chwili i odrobiny intligencji zeby sie "ustawic" ,)
nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi ... bo jakos tak ciezko wytlumaczyc
645 2012-10-04 18:10:04 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-10-04 18:11:09)
ale to ja Ci wyjaśniłam
Polacy są wyczuleni na wykorzystywanie i pracę za marne grosze. I nie mają ochoty niczego robić za darmo.
Poza tym po co komu jakieś osobiste doświadczenia jak wróci do PL i wszędzie w każdej podrzędnej pracy zapytają go o dyplom? No i doswiadczenie w pracy "na podobnym stanowisku" ...
646 2012-10-04 18:13:31 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-10-04 18:15:17)
No ale przeciez nie sa az tak glupi, zeby nie wiedziec ze wolentaruisz pracuje za darmo, bez wzgledu na to jak jest traktowany przez polskiego pracodawce
.... albo ze praca za granica w jakiejs rodzinie, pomaga podszkolic jezyk i np znalesc studia ktore, otworza drzwi do parcy zarowno w pl jak i w innych krajach .....ze pwene sprawy nie sa zwiazane z wykorzystywaniem czy dyskryminacja
Widzisz, ja patrzę na to podobnie jak Ty i chętnie bym np. wyjechała na chociażby te 3 mies. do UK nawet wolontaryjnie, za mieszkanie ,jedzenie i jakieś drobne na zycie, ale wiem, jak są uczeni teraz młodzi ludzie: Jeśli się coś nie wiąże z konkretnymi pieniędzmi to nie warto się tego podejmować.
, ale wiem, jak są uczeni teraz młodzi ludzie: Jeśli się coś nie wiąże z konkretnymi pieniędzmi to nie warto się tego podejmować.
powiem Ci ze tak byli uczeni i za moich czasow
![]()
649 2012-10-04 18:23:04 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-10-04 18:26:03)
Ale pewnie za Twoich czasów było coś takiego jak "prace społeczne" ku chwale ojczyzny
....więc człowiek był jednak bardziej przyzwyczajony do pracy ca free ![]()
...Od razu nasuwa mi się odwieczne pytanie: BYĆ czy MIEĆ?;)
mam ciekawy cytat:
"Dominującej na przełomie wieków atmosfery entuzjazmu i presji na zdobywanie dyplomu nie stworzyli przecież politycy i urzędnicy, a przynajmniej nie oni sami. To nie oni wypowiadali sakramentalne: ?Bez edukacji będziesz nikim?; ?Nie idź na studia, skończysz w MPO?. Jeśli ?oszukane pokolenie? chce znaleźć ?winnych?, w pierwszym rzędzie powinno poszukać pod własnymi dachami. To ich rodzice po 1989 r. zrozumieli, że edukacja może się okazać najważniejszą przepustką do lepszej przyszłości. Wydawali więc ostatnie pieniądze na korepetycje z języków obcych albo zadłużali się, by posłać dziecko do szkoły prywatnej. Poświęcić rok na porządne przygotowanie się do upragnionego kierunku? Nic z tych rzeczy: trzeba studiować już, zaraz."
tygodnik.onet.pl