Jedziemy dziś z mężem po te nieszczęsne wyniki i na zdjęcie szwów.
Zerkam,a tu coś o trawce piszecie.Ciekawy temat...Poczytam Was w pociągu,to mi czas zleci.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Strony Poprzednia 1 … 568 569 570 571 572 … 1 325 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Jedziemy dziś z mężem po te nieszczęsne wyniki i na zdjęcie szwów.
Zerkam,a tu coś o trawce piszecie.Ciekawy temat...Poczytam Was w pociągu,to mi czas zleci.
Podobne tematy
No Dziewczynki niezłe ziółka z Was...oj nie złe.Osobiście chyba bałabym się zapalić,bo ja nawet boję się papierosów.W życiu się nie zaciągałam.Moim największym wyskokiem,to trzy piwa za koleją jak miałam ponad dwadzieścia i pól litra wina swojskiego niedawno.Pierwszy alkohol /też wino swojskie/spróbowałam jak miałam ponad dwadzieścia lat.To spowiedź odbyłam ha...ha..
Samopoczucia Waszego Kochane nie zazdroszczę.Chciałabym Was pocieszyć,ale jedynie chyba co mogę powiedzieć to to,że czas leczy rany.Spróbujcie poszukać tych dobrych stron obecnej sytuacji.
Jadę sobie pociągiem i raduję się,że mam Internet w komórce.
.... bry ....
>>> ![]()
powtarzam za Bulinką : niezłe z WAS "ziółka "
trawki nie fajczyłam ...
miałam kiedyś okazje poćmić "maryśki"
też zrezygnowałam
może nie wiem co straciłam
???????
Weronka to może jednak się przekonaj do antydepresantów ![]()
skoro masz czarne myśli ....
sama jestem na tych "anty..." nic strasznego ....na szczęście takich myśli nie mam ![]()
a spróbuj jeszcze dużo magnezu zażywac ![]()
pozdrawiam ![]()
Bulinko, my przecież siedzimy obok Was ![]()
Zaczęłam palić papierosy mając chyba niespełna 24 lata. Potem były przerwy. Wódki nie wzięłam do buzi będąc nastolatką. Ani potem. Aż wtedy, gdy uznałam, że ..... może nie będzie tak bolało...
Teraz pijam czasem wino, ale tylko czerwone i wytrawne bądź półwytrawne.
Widzisz? Widzisz z kim Ty się zadajesz? Same Ziółka z nas. Ola Boga ![]()
Tymczasem trzymamy Was za ręce. Daj znać jak tylko będziesz mogła Bulinko jak sytuacja, dobrze?
Kawy nie ma, więc podzielę sie nią z Wami. Zaraz biegnę do kuchni pracowej i wyślę Wam wszystkim jej aromat ![]()

To dziś moje śniadanie
Oczywiście kawę wypiję, gdy będzie wiało od niej chłodem a ciacho zjem później. Niech czeka do obiadu ![]()
Spójrzcie na to:
Nic nie sugeruje z tą dużą ilościa śmietanki
Facet zupełnie nie w moim stylu. Jezu, ale musiał sie naprodukować.
Kurcze, odbija mi
Dzień doberek w deszczowy piątek
Ba-Cha ja czuję już zbliżające się Święta i przygotowuje powoli jak na razie wystrój świąteczny.
Zakupiłam różne przedmioty ozdobne a dzisiaj zasiałam rzeżuchę w ozdobnych pojemnikach.
A sprzątania u mnie wielkiego nie będzie,bo sprzątamy na bierząco ![]()
Bulinko to Ty grzeczna dziewczynka jesteś ![]()
Trzymam kciuki za wyniki męża,oby były dobre.
Asiu i jak dzisiaj samopoczucie?Ciśnienie w normie?
Ja to z kolei jestem niskociśnieniowcem,kiedyś zrobiło mi się słabo a ciśnienie miałam 80/50 ![]()
Pozdrawiam ![]()

Mówiłam Wam,że Was kofam?Pewnie nie...To Wam mówię:kofam Was.
Stoimy w kolejce do zabiegowego juz ze 20 min.i jeszcze nikt nie wyszedł,a z10 osób przed nami.
Tak w ogóle,to pozdrawiam ze stolicy.
Bulinko, hej! trzymamy kciuki. pozdro dla małżonka ![]()
Sonia, z tym libido to jest argument za /prochami/. Jak mam owulację /chyba jeszcze mi się zdarza
/ to bym po mieście z jęzorem latała ![]()
Milionek- no chyba nie klimakterium? /to ciśnienie/
Ba-cha, co do magnezu, ostatnio wperniczyłam całą blachę czekolady ![]()
Sponia, no poprawiłaś mi humor /zwł. ten facecik na filiżance/ ![]()
Markadia sieje rzeżuchę, ja posieję co inne
tylko skąd wezmę nasiona? ![]()
A co do grzecznych dziewczynek i ich nałogów to ja jestem smakoszem wszelakich destylatów, dosłownie piję wszystko - od czystej whisky do cydru. Raz nawet miałam smak na czystą ze śledzikiem /sama byłam w szoku/ A o piwie to już nie wspomnę ... mniam... ![]()
...dzień dobry..
...Bulinka ja jadę do stolicy na święta mam nadzieję na trochę wolnego..bardzo chętnie poszłabym do teatru już mam upatrzony spektakl...
..odnośnie palenia trawki to paliłam na wczasach jeszcze z mężem i znajomymi (dawno)..wszyscy śmialiśmy się do rozpuku z byle powodu...kopa nie źle dawała, jedynie mój mąż wszędzie węszył podstęp...na niego zawsze odprężająco najlepiej działał alkohol...pół roku temu na zjeździe absolwentów złapałam parę machów i nie powiem zrobiło się błogo i mistycznie...
...dziewczyny zdrowia życzę..odnośnie ciśnienia ja mam zazwyczaj niskie 90/60..chodzę jak ćma i często muszę się czymś wspomóc chociażby kawą..chociaż do jej działania w tym przypadku nie jestem do końca przekonana...jestem od niej uzależniona..
...wszystkie babeczki pozdrawiam i dobrego dnia...
Babeczki, a co wkładacie do świątecznego koszyczka?
Może jakiś konkursik na najładniejszy koszyczek?
Cześć dziewczynki!
W pracy jestem, mamy dzisiaj i jutro kontrole, siedzę wiec do oporu. Mąż z chorymi dziećmi w domu, za oknem szaro i ponuro. Do tego wczoraj po lekcji języka migowego złapała mnie gorączka, nie mogłam jej zbić do 2 w nocy. Teraz siedzę bo siedzę, najchętniej to bym w łóżku poleżała.
Ja to bym tak bardzo bardzo chciała przestać czuć się odpowiedzialna za nastroje mojej matki. Od zawsze biorę na siebie winę za jej zły humor, skrzywioną minę. Ciągle szukam akceptacji. Odkąd biorę leki antydepresyjne jest zdecydowanie lepiej, bo inaczej patrzę na świat, jakby przez filtr, i mniej w tym patrzeniu emocji.
Dobrego dnia Wam życzę!
Babeczki, a co wkładacie do świątecznego koszyczka?
Może jakiś konkursik na najładniejszy koszyczek?
Zabrałam kiedyś prawdziwego królika do kościoła ![]()
...Antena szaro i ponuro..u mnie świeci słoneczko...jeśli chodzi o mamę to witaj w klubie....leków antydepresyjnych nie biorę, ale najprawdopodobniej musiałabym gdybym mieszkała ze swoja mamą ...mieszkamy ponad 100 km od siebie...teraz będziemy spędzać Wielkanoc razem...w ostatnie święta szczerze porozmawiałam sobie z siostrami i zgodnie stwierdziłyśmy toksyczność naszej rodzicielki...może jeszcze popiszemy na ten temat bo praca wzywa...odwagi i po co ci ta akceptacja- to Twoje życie...
Pozdrowionka
Weronko chyba to to bo miesiączki nie mam z kilka miesięcy ostatnia w chyba styczniu a wczesniej w maju ....
Zaraz zaraz... To jeśli mnie sie to zdarzy, to co z moim lipido? ![]()
Pozdrowionka
Tak robimy konkursach koszyczka i będziemy dawać po 1 punkcie każda bez wyjątku a nagroda hmmm bedzie.
Obadamy
Napiszcie co byscie chciały za nagrodę
Ręcznie zrobione :-)
To i ja moze sie bardziej postaram w tym roku z koszyczkiem ![]()
No bo my rodzina nie praktykujaca, obchodzimy swieta ze wzgledu na tradycje, nie chodzimy do kosciola, a moje dzieci nie chodza na religie. Ale lubimy choinke i koszyczek wielkanocny ![]()
...Antena szaro i ponuro..u mnie świeci słoneczko...jeśli chodzi o mamę to witaj w klubie....leków antydepresyjnych nie biorę, ale najprawdopodobniej musiałabym gdybym mieszkała ze swoja mamą ...mieszkamy ponad 100 km od siebie...teraz będziemy spędzać Wielkanoc razem...w ostatnie święta szczerze porozmawiałam sobie z siostrami i zgodnie stwierdziłyśmy toksyczność naszej rodzicielki...może jeszcze popiszemy na ten temat bo praca wzywa...odwagi i po co ci ta akceptacja- to Twoje życie...
Nie dosc, ze mieszkamy dom w dom, to jeszcze razem pracujemy, i na razie nic sie raczej nie zmieni, bo jestesmy najzwyczajniej w swiecie zalezni od niej, a ona to bezwglednie wykorzystuje. Moge sie starac jak diabli, ale co z tego. Powinnam byc jasnowidzem i spelniac jej zyczenia zanim je wypowie. Zreszta, i tak bedzie zle... No coz... Ucze sie z tym zyc, raz mi wychodzi to lepiej, raz gorzej...
Nie martw się Sponia, libido ci skoczy na widok odpowiedniego faceta /ta słynna chemia/. Tak myślę i tego sie trzymam... ![]()
A moja mama mnie wspiera i w ogóle, ale charrrakterek! Nie wiem czy bym z nią wytrzymała /a np. z teściową mieszkałam 10 lat/
Nie martw się Sponia, libido ci skoczy na widok odpowiedniego faceta /ta słynna chemia/. Tak myślę i tego sie trzymam...
A moja mama mnie wspiera i w ogóle, ale charrrakterek! Nie wiem czy bym z nią wytrzymała /a np. z teściową mieszkałam 10 lat/
Ja się martwię, bo to moje lipido podniesione do potęgi n i tak wskaże wynik 0. Ja pierdzielę.... Martwie się. Co to będzie. A latka lecą ![]()
Na widok odpowiedniego faceta? To musiałabym nie być taką sztywniarą chyba... A tak mi bezpieczniej.
A jeśli chodzi o świeta. Żadne nie robią na mnie wrażenia. Mam złe skojarzenia. Przebyczę się z Dziewczynkami
Chyba kupię sobie królika ![]()
Hejka ponownie ![]()
Bulinko my też Cię kofamy 
Weronka widzę,że jesteś degustatorką rozmaitych trunków ![]()
Ja z alkoholi preferuję pifffko tylko muzi być zimne,ew.jakaś gorzałka ale nie dużo ![]()
Antenko i Alcybiades ja z moją mamą też mam 3 światy ![]()
Nie tyle toksyczna co nie pozwoli odciąć pępowiny,a jak się buntuję to zaraz w ciężką depresje wpada (oczywiście rzekomą) ![]()
Sponiewierana królik żywy w kościele? Serio ? ![]()
Sponiewierana królik żywy w kościele? Serio ?
Eche
Pote żałowałam, bo naraziłam go na stres. Głupia jestem czasem, że hej.
Moja Mama sie poprawiła. Rozmawiałyśmy swojego czasu o facetach i takie tam. Powiedziała, że ona rozumie, że młodzi chcą mieszkać osobno bo: nie stresują się gdy sie kochają a za ściana teściowa i mogą swobodniej poruszać się po mieszkaniu (np na golasa pójść do toalety
Zreszta Mama uważa, że mnie może tylko wspierać, że cokolwiek zrobię to moje życie.
Mieszka 80 km ode mnie i być może zmieniłabym zdanie, gdybym miała Ją przy sobie codziennie.
Poza tym po rewolcie z moim życiem dowiedziałam się wiele od mojej Mamy o Niej samej....
A nie skakał po innych koszyczkach? Ksiądz się chyba zdziwił ![]()
A nie skakał po innych koszyczkach? Ksiądz się chyba zdziwił
Ja go trzymałam przy serduszku ![]()
Ha...ha królik w kościele,ale u nas byłaby sensacja.
Dziewczyny wyniki ok.Zostaje wiecie co.
Dziewczyny wyniki ok.Zostaje wiecie co.
Bulinka, ja nie wiem co... Ale ciesze sie ze wyniki ok ![]()
Ha...ha królik w kościele,ale u nas byłaby sensacja.
Dziewczyny wyniki ok.Zostaje wiecie co.
Tu sie nie ma z czego śmiać
To był jedyny facet, który biegł do mnie gdy wracałam z pracy
Do tego plątał sie między nogami, gdy zaiwaniałam w ogródku
Jeśli znajdę na starym komputerze jego zdjęcie - wstawie ![]()
Bulinko, cieszę sie na te wyniki ![]()
Bulinka no to chociaż w połowie dobrze ![]()
Bulinko cieszę się,że wyniki ok,ale też nie kojarzę co jeszcze zostaje 
Piję miętkę i myślę co będę jeść w Święta,większości tradycyjnych potraw na razie nie mogę (dieta
)
Wyrok mojego męża to:
-wirusowe zapalenie wątroby typu A
-przewlekle hcv
Wyrok mojego męża to:
-wirusowe zapalenie wątroby typu A
-przewlekle hcv
Soniu co o tym myślisz?
Bulinko z tym WZW i hcv to już pewne?
A jak reszta rodziny,zdrowa?Pisałaś kiedyś coś o sanepidzie.
Milego wieczorku,udanego weekendu Dziewczyny.
Zdrowka moc,malo zmartwien i zawsze optymizmu w sercu.
Bulinko,na pewno zostaliscie pokierowani co robic dalej,prawda?
Nie zwlekajcie,ok?
Buziaczki serdeczne.
Bulinusko kochana-mialam przypadek HCV w rodzinie-malzonek mojej siostry ciotecznej.Leczyl sie prawie rok, dostawal zastrzyki raz w tygodniu.Mial przez ten caly czas zwolnienie z pracy.Pierwsze tygodnie znosil ciezko, potem bylo z gorki.Na dzien dzisiejszy jest zdrowy, calkowicie.Jego przypadek tez byl przechodzony kilka jak nie kilkanascie lat.Tak wiec badz dobrej mysli.Macie juz jakies wskazowki odnosnie leczenia?
Mam dzis dodupny dzien, troche sie narobilam i boli.No.....wiecej niz troche.
Na pocieszenie jade jutro do kwiatowego sklepu i sobie sprawie cosika zielonego.A na moim tarasku juz sie smieja do mnie zolciutkie zonkile-cebulki ubiegloroczne.
Milego wieczorku wszystkim zycze.
Bulinka, porozmawiaj z lekarzem pediatra o zaszczpieniu dzieciakow przeciwko wzw A.
Hcv czyli wzw c. Będą go leczyc? Wskazówki co do postepowania w domu aktualne...pisalam wczesniej
Niestety pacjent zostawiony sam sobie.Byliśmy wczoraj w Warszawie w szpitalu zakaźnym.Tam wykonywany jest zabieg bezinwazyjny wątroby.W innych szpitalach jest to zabieg,który ze względu na hemofilię może być niebezpieczny dla mojego męża.Niestety w Warszawie zapisy na lipca chyba,że na skierowaniu byłoby "cito".Lekarki z instytutu nie było już,więc nie mogliśmy się dopytać,czy możemy czekać do lipca,czy dopisze ten cudowny wyraz.Przedzwoniłam do naszej przychodni zakaźnej i tu termin na przełomie kwietnia i maja.W poniedziałek maż będzie dzwonił do tej lekarki,a jak nie to chyba jednak pójdziemy do nas.Przynajmniej na razie.Z tego co wyczytałam do wzwA nie jest leczone,tylko trzeba higienę i dietę lekkostrawną.Zostałoby to drugie.Ja bym była jednak za leczeniem męża u nas,przynajmniej na razie.Przecież nie wiadomo,czy ten zabieg będzie konieczny.Nie wiem ,czy się mylę.Soniu wiesz coś więcej?
Jakby tego było mało,to mam okropne problemy z tym starszym synem.W zeszłym tygodniu nie puściliśmy Go do kolegi na nocowanie ze względu na oceny i wagarowanie,to nam wczoraj po prostu zwiał.Byłam we wtorek na wywiadówce,to dowiedziałam się,że nie poprawia wcale jedynek z półrocza,a nam mówił,że poprawia i jeszcze olewa sobie nowe półrocze.Nauczyciele w ogóle myślą,ze syn nie ma żadnych podręczników,bo nas nie stać.Maja do nas pretensje dlaczego nie powiedzieliśmy,bo szkoła ma pulę i mogła Mu zakupić.Oczywiście podręczniki były kupione wszystkie przeze mnie.Byłam na rozmowie z nauczycielem języka niemieckiego.Pan mi powiedział,że w tej chwili jeżeli syn jest na Jego lekcjach,co się rzadko zdarza,to po prostu On nauczyciel już Go też olewa,bo po prostu nie nosi podręcznika,który jest potrzebny i nie był u Niego wcale o poprawę jedynki z półrocza.Inna nauczycielka powiedziała,ze już Mu mówiła,iż nie musi poprawiać jedynki z półrocza,ale musi pracować,a On nic nie robi.Inni nauczyciele mówią to samo.Z pierwszego półrocza ma sześć jedynek z czego musiałby poprawić tylko dwie,a na drugie ma już trzy zagrożenia z tych przedmiotów co i w pierwszym były jedynki.
Nie mam już na Niego żadnego wpływu.Już chyba nie mogę nic zrobić.
Powitanko z rańca ![]()
Bulinko no niewesoło masz w domu,mąż chory,syn nieposłuszny,ech nie zazdroszczę.
Mam nadzieję,że jednak wszystko się poukłada,czego Ci życzę ![]()
Kawulko Ty się tak nie przesilaj za bardzo,chyba nie chcesz wylądować na Święta w łóżku?
A u nas od rana mycie okien,tzn mój myje a ja robię porządek z kwiatkami z parapetów.
Myję doniczki,obcinam suchotniki i takie tam
Pozdrawiam i buziaczki ślę 
hejka dziewczyny,
Bulinka, w ramach naszej juz chyba kilkuletniej znajomosci internetowej
czy moge Cie opitolic?
i to porządnie...robie to z sympatii do Ciebie
Otoz moja Kochana, wagarowanie i pały u dzieciaka to nie są okropne problemy!!!
Jakby Ci pił, śpał, to wtedy mozna mowic o okropnych problemach.
Ile ma lat? Są zajecia dodatkowe w szkole? Odpowiedz nauczyciela, ze on go olewa tez, jest nie do przyjecia dla mnie. Rolą nauczyciela jest zachecic ucznia do nauki rowniez.
Wyszukaj co w mlodym jest dobrego gdzie ma sukcesy, sukcesiki...chwal go.
czy to ten chlopak co na fotce Majke ciagnie na sankach?
Dzień dobry Dziewczęta. Jestem dziś przybita? Sama nie wiem...
Bulinko, nie zrobisz nic. Syna do nauki nie zmusisz. Mojej starszej Córce powiedziałam ostatnio, że to jej wybór. Jeśli czuje się na tyle dorosła, by wiedzieć co dla Niej lepsze - ja Jej nie zatrzymam.
Pokazałam Jej przyszłość. Pójdzie do pracy. Zarobi 1.200 zł i na pewno za to wynajmie mieszkanie i będzie mogła żyć na luzie. Żyć nie umierać. Zresztą wiele o tym rozmawiamy.
Posłuchaj... Nie prawcie mu litanii. Nie miejcie grobowych min. Zapytajcie, co zamierza dalej... Na spokojnie.
Moja Mama mówiła zawsze - małe dzieci mały problem, duże dzieci...
Bulinko, dziewczyny dobrze pisza. Na sile nie zmusisz syna do nauki. On sam musi zrozumiec, po co trzeba sie uczyc. Ale jesli nie chce sie uczyc, to niech poniesie konsekwencje - niech idzie do pracy i zarabia na swoje utrzymanie. Ile syn ma lat? Ma jeszcze obowiazek szkolny?
Bulinko, trzymam kciuki za Twojego meza. Nieciekawa sytuacja..
Ja dzis w pracy, mamy kontrole od wczoraj, ale idzie bezproblemowo, tzn bezstresowo, jaka bedzie ocena to dowiemy sie za pare tygodni.
Kawa - uwazaj na siebie, zrozumialam, ze problemy z plecami masz?
Przepraszam, ze tak dopytuje, ale nie jestem na biezaco z Waszymi sprawami, mam nadzieje, ze Was to nie irytuje.
Buziaki weekendowe dla wszystkich bez wyjatku.
Bulinka, mój syn nie chodził na pierwsze lekcje w technikum, bo... spał. Wychowawczyni mówiła, że on wybiera sobie lekcje na które chodzi. Ja nie byłam u niego na żadnej wywiadówce /uczył się poza miejscem zamieszkania/ bo miałam male dziecko i w ogóle skupiłam się prawie tylko na niemowlęciu /mąż pracował wówczas za granicą/ nie miałam samochodu -ale sie głupio tłumaczę- i nawet nie dzwoniłam do szkoły bo uważałam, że jak będą kłopoty to oni do mnie zadzwonią. No i raz zadzwonili, że opuszcza lekcje. Rozmawiałam z nim, ale jak "dziad do obrazu". Cudem zdał egzamin zawodowy, zaspał na maturę /geografię/ po szkole rok pracował jako ochroniarz i żył za swoje. Ten rok dał mu do myślenia... sprężył się, przygotował fizycznie i merytorycznie i zdał egzamin do szkoły aspirantów pożarniczych. W tym roku kończy i ma zapewnioną pracę.
Udało się nam.
Czego i wam życzę, z tych rozrabiaków wyrastają często porządni faceci ![]()
I zdrowia dla męża i radosnych świąt ![]()
Syn właśnie oznajmił,że zostaje u kolegi do jutra.Na tym zdjęciu z sankami,to właśnie On.Obecnie prawie dwa metry wzrostu i sto kg wagi.
To co mówicie dziewczyny,to już wszystko przerabialiśmy.On uważa,że bez szkoły tez można duże pieniądze zarabiać.Smacznie gotuje i jest za to chwalony.Jest inteligentny,dowcipny i wiedza szybko wchodzi Mu do głowy.Gdyby chodził na wszystkie lekcje,to nawet bez uczenia by zdał.Chodzi do szkoły,gdzie jest mało chętnych,bo trudny dojazd.Dlatego dbają tam o uczniów i w sumie nie jest trudno przejść z klasy do klasy.Szczerze wystarczy chodzić i nosić podręczniki i zeszyty.Niestety On nawet tego nie ma ochoty robić.Rozmowy nic nie dają.My ciągle z Nim rozmawiamy.Nie stosujemy kar.Na pozostałej trojce 20,16,7 lat skutkuje.Na Nim 18-scie lat niestety nie.Daję dzieciakom tygodniówki.Zagroziłam Mu po wywiadówce,że zabiorę jak nie zacznie chodzić do szkoły.Znów były wagary, także zabieram tygodniówkę,a następną uzależniam od frekwencji.
Hejka wieczorkiem ![]()
Bulinko w kwesti syna to nie bardzo moge doradzić,bo nie mam syna a córki nie sprawiały mi problemów szkolnych.
Ale tak jak piszą dziewczyny chyba trzeba na spokojnie z nim rozmawiać,bez nerwowych emocji,powodzenia ![]()
A o zmianie czasu pamiętacie?

![]()
..ja zapomniałam
Mnie też przypomnieli o zmianie czasu,ale mój smartfonik sam się przestawi,więc bez problemu.W sumie muszę tylko przestawić zegar w kuchni,no i chyba siebie.
No, świat jest jednak pełen niespodzianek... Zaczęłam dzień drapiąc okna papierem ściernym /po remoncie/ a skończyłam na koncercie chóru w klasztorze cystersów. Chór składał się z lekarzy i dentystów
- jaki egzotyczny! - śpiewał pięknie a skrzypce brzmiały tak, że przechodziły mnie dreszcze i włos się unosił na głowie
W życiu bym się nie spodziewała... koleżanka mnie zabrała...
Rewelacja!
może wybiorę się jeszcze na koncert tenorów ![]()
Mój smartfon też się sam przestawi ale mamy jeszcze 4 zegary ![]()
hellou ...
>>>>
miłej niedzieli ... wszystkim....
Ojeju, to ktorą mamy teraz godzinę?
Dzień doberek ![]()
Ba-Cha ja to przestawianie z zimowego na letni to nawet lubię,bo dla mnie to ewidentny koniec zimy no i dłużej jest jasno ![]()

Milionek, miałam tak pół roku temu - pod kościołem spotkałam się ja i jedna starsza pani - obie zapomniałyśmy przestawić godzinę
, na kawę do domu i drugie podejście...
A palmy święcicie? ![]()

U mnie nie miał kto iść bo młodsza chora a starsza w Krakowie ![]()
Czesc niedzielnie;)
W przeciwienstwie do Markadii wole przestawianie czasu z letniego na zimowy.Moze dlatego, ze pozno zasypiam-a w tym czasie mam dodatkowa godzinke:)
Mnie sie nie zdazylo pomylic, ale moja zmienniczka zapomniala przestawic.Bylo to wlasnie z letniego na zimowy, mialam nocke 12 godzinna w pracy plus ta dodatkowa godzina.Nie dosyc, ze dluzylo sie niesamowicie to jeszcze zmiane musialam telefonicznie na nogi stawiac.Alez mialam piane na pysku...
U nas...jesien.Zimno, pada od rana, szaro i ponuro.Malo dzis spalam, potem praca, dobrze, ze obiad wczorajszy.
Antena-dobrze wydedukowalas-kregoslup- wysunely mi sie dwa dyski...sprawa operacyjna, ale walcze rehabilitacja.Jest roznie, ale lepiej niz bylo.Jak podwojna ospa przebiega???
Bulinko-odpusc, szkoda nerwow.Zastanawialam sie co bym zrobila...jedyne, co przyszlo mi do glowy to ostatnia rozmowa-Nie chcesz sie uczyc?Nie ma sprawy.Nie podoba mi sie to, ale to Twoje zycie.Z domu nie wyganiam, jesc tez dostaniesz, ale..masz.?..czasu na ogarniecie tematu pracy, dokladania sie do zycia i oplat.Krotko, zwiezle i na temat.Zadnych tygodniowek, nowych ciuchow,kart do telefonow, biletow na autobus, nic.I normalnie dalej zyc.Bez dogadywania, czepiania sie, dyskutowania.
Wychodze z takiego zalozenia, ze w pewnym momencie moja rola matki przechodzi z ''musze'' na ''moge''.Jestem na etapie''moge''-oddalabym wszystko dla mojego dziecka, ale czas wycierania nosa sie juz skonczyl.Wiec powtorze raz jeszcze-odpusc mu.Nie wie co to jest zycie, jemu sie tylko wydaje, ze jest dorosly.
Milionku-jakos ostatnio nic nie pisze o swojej corce, mam nadzieje, ze to dobry znak i wszystko jest w porzadku?
Sponi-tez mialam krolika, mieszkal w otwartej klatce, w domu,Wlasciwie to byla dziewczyna.Upatrzyla sobie miejsce na szafce z lustrem i potrafila godzinami sie przygladac swojemu odbiciu.Jak wracalismy do domu to wybiegala na powitanie jak psiak...
A co tam reszta dziewczyn porabia?
U nas dzis handlowa niedziela.Szalenstwo od 13 do 18.Trabia w radio od wczoraj-przeceny, rabaty.Wyobrazam sobie co sie dzieje w sklepach.
Milego popoludnia zycze wszystkim bez wyjatku:))
Kawuś, mój królik taki właśnie był! Biegł do mnie a mieszkał na .... metrach?fiu, fiu?
Bardzo mi go brakuje:-(
...Witajcie...
...winko mam, przekąski...koleżanka przybędzie i oglądamy mecz....
....dzisiaj takie klimaty:
https://youtu.be/VjHMDlAPMUw
Ja też jestem dziś po handlowej niedzieli.Byliśmy na giełdzie w Kaliszu.Kupiliśmy rowerek Majce używany za 140 zl.Jest używany,ale bardzo ładny.Chodziło mi o rowerek taki w sam raz dla Niej,czyli praktycznie na jeden rok,żeby czuła się bezpieczna i szybko nauczyła się jeździć.To jest dla Niej bardzo dobra rehabilitacja.Ona obciąża jedną nóżkę przez porażenie,chociaż fizycznie po operacji może obie.Rower nauczy Ją obciążać obie nóżki.Inaczej nie da się jeździć.
Kawko Ty masz święta rację i tak zrobię.Nie mam już siły siwieć dla Niego.Powiem Mu to tylko emocje opadną,bo dziś się tak wkurzyłam na Niego,że nerwy mi puściły i sobie powrzeszczałam.Majka prosiła,żeby ktoś pomógł Jej pojeździć na rowerze.Mówię do moich Panów.Idźcie każdy po razie do sąsiadki i z powrotem,to Jej wystarczy.Mąż powiedział,że On nie dojdzie tak daleko.Mlodszy syn powiedział,że musi przynieść węgla do kotłowni /cztery wiaderka/,a starszy syn,że musi się zdrzemnąć.Najpierw ze zwalam wszystkich trzech,a potem dodatkowo starszego syna za tą ucieczkę.
Dam synowi czas do czerwca.Jak nie zaliczy tego roku,to złotówki ode mnie nie dostanie.
Bulinko-to ja jeszcze raz wejde z butami w Twoje zycie.Chodzi mi o ta rozmowe.Wiadomo, jak opadna emocje bedzie najlepiej.Duzo czasu mu dajesz na ogarniecie-ale to dobrze.Chcialabym Ci zwrocic uwage, ze jak juz bedziesz z nim rozmawiac, to przygotuj sobie kwote, jaka powinien Wam dokladac do wspolnego gospodarzenia.Wiem, to Twoj syn, nieba bys mu pewnie przychylila, ale musisz byc konsekwentna.Ty tez wiesz, ze jak popuscisz to bedzie ciagle sie migal.Powinnas tez obmyslc co mogloby byc konsekwencja tego, jak nie bedzie mial pieniedzy.Nie chodzi mi o to, ze zrobisz szlaban na gary albo na internet.To dla jego dobra.Z jednej strony ma racje-i bez szkol mozna sie dorobic.Pytanie-tylko w jaki sposob?Praca fizyczna?To pokolenie nie ma fioletowego pojecia o ciezkiej pracy(nie wkladam tu wszystkich do jednego wora, sa wyjatki).Ewentualnie jakies szemrane interesy.Taki Ci wyrosl typ niepokorny.Mam nadzieje, ze sam zrozumie na czym polega doroslosc i dostrzeze swoje bledy.Kazdy je popelnia a sztuka jest umiejetnosc przyznania sie do nich.
Mam nadzieje takze, ze nie poczujesz sie urazona tym co pisze.Jesli tak, to przepraszam, chcialam jakos pomoc.A pisze tak a nie inaczej, bo tuz pod moim nosem mialam podobna sytuacje-moj chrzesniak, syn przyjaciolki.W ostatniej klasie Technikum Gastronomicznego odwalilo mu, podobnie jak Twojemu synowi-szkola do bani, na chu....steczke mu matura, ma wyj...ne.Szkole jakos skonczyl, wypchneli go na zasadzie-idz i nie wracaj, do matury nie podszedl, bo przeciez trzeba interesy krecic.Nie mozna bylo do niego dotrzec, wszystko wiedzial najlepiej a plany na nastepne sto lat-auta, domy, konta w szwajcarskich bankach...wpadal do domu, wyzeral z lodowki, potrafil zrobic afere, ze cos tam nie wyprane, telewizor i komputer do bialego rana.I-matka, daj 10 na fajki.No i matka sie ktoregos dnia mocno wcurwila, wziela za paszcze i powiedziala-masz czas do konca nastepnego miesiaca.Od jutra gotuje to na co ja mam ochote a nie to co lubisz Ty.Skonczylo sie ''daj'', moge zastapic to''mamusiu kochana, czy mozesz mi pozyczyc'', jak nie kupisz proszku-prane nie bedzie.Co miesiac widze 400 zlociszy-media, mieszkanie.To co jest w lodowce-mozesz jesc, jak bedziesz chcial cos innego-kup, ugotuje.Jak bedzie proszek-upiore, jak poprosisz-wyprasuje.A jak Ci sie to nie podoba-szczesliwej drogi.Wynajmij stancje.Zawsze bedziesz moim synem, zawsze Ci pomoge, ale nie bedziesz sie pasl na mojej ciezkiej pracy.Mlody sie burzyl pod nosem, ale przyjaciolka byla konsekwentna do bolu.Nie raz bylam swiadkiem jak wpadal do domu z silowni-co jest do jedzenie?Zupa?Eeeeee, zrobilabys pizze.Nie ma sprawy,potrzebuje make, pieczarki, jakas salami, papryke.Ketchup i olej moge Ci zasponsorowac.Matka, nie swiruj.Ale co nie swiruj?Powiedzialam przeciez jasno i wyraznie, czego nie zrozumiales?Bywalo, ze darl ryja i trzaskal drzwiami, bywalo, ze plakala po katach.Ale sie nie poddala.A teraz?Mieszkaja razem nadal, uklad jest taki, jaki wymyslilysm razem.Chrzesniak kase daje, znalazl dobra prace(bo wiesz,kazda byla nie taka dla dyrektora), jezdzi na TIR-ach, nawet zakupy jakies male zrobi mamie w Aldiku albo innym Rewe.Raz nie dal jej kasy.Jakos na poczatku umowy, nie pracowal jeszcze, dorabial jakies grosze.Mial pieniadze, ale na swoje potrzeby.Przez tydzien byl rosol, potem pomidorowa.W lodowce dzem, ketchup i majonez.Skonczyl sie papier toaletowy.Kupila zgrzewke, ale zostawila w pracy, do domu wziela jedna rolke.Mlody sie wydziera-nie ma srajtasmy....to kup....oj matka, nie swiruj...na co ona wyjela z torebki roleczke, oddarla kawalek i z przemilym usmiechem mu dajac powiedziala-tez Cie kocham, synku.
Ciezko to wszystko przezywala, serce jej pekalo, bo on moze by zjadl to czy tamto, a ugotuje moze leczo, on tak lubi...ale nie, nie, nie.Teraz jest dobrze, nie jest to wprawdzie sielanka, ale przynajmniej jest swiadomy, ze zycie kosztuje.
Jeszcze raz Cie Bulino przepraszam, jesli Cie czyms urazilam.
Nie znam Cie osobiscie, ale piszesz o sobie, rodzinie i wiem, ze jestes dobrym czlowiekiem.Nie daj sobie wejsc na glowe.
A mnie booooooooooli jak jasna cholera.Juz dawno nie mialam mrowienia w lydce, a dzis az do bolu.Ide budzic chlopa, ktos musi wyjsc z ogonem na ostatnie posikanko.
Sponko-mialam kiedys tez swinke morska-ta to byla apaczka.Jak tylko uslyszala, ze juz nie spimy, darla sie wnieboglosy.Tez miala otwarta klatke, ale byla za mala, zeby wskoczyc do nas.A chciala tylko pod koldre.Ktores z nas ja bralo na rece, na lozko, wsuwala sie pod koldre, przytulala do piersi i zasypiala.Kochana byla...
Ide na fajurke
Kawko Kochana za co miałabym się gniewać.Przecież Ty masz święta rację,a jeszcze potwierdzasz mi fakt,że już czas wprowadzić plan B.Muszę jednak poczekać do tego czerwca,bo On mimo wszystko wybiórczo chodzi do szkoły.Porozmawiam z Nim i dam czas do momentu rozdania świadectw.18-scie kończy 2-ego lipca i obowiązek szkolny się kończy.Reszta będzie zależna od Niego,czyli od świadectwa z promocją do następnej klasy,czy bez.U nas w rodzinie też był taki przypadek.Syn bratowej męża wyszedł z matury i wyprowadził się z domu.Wrócił jednak z podkulonym ogonem,a nawróciła Go obecna żona.Teraz jest rehabilitantem.
Kawusiu Kochana coś mi się wydaje,że Ty tak na dłuższą metę nie dasz rady z tym kręgosłupem.Masz już jakieś plany?
Co do świnki morskiej,to jestem w szoku.Nie wiedziałam,że One takie przyjazne.Ja jednak już się jednak do gryzoni nie przekonam.Koszatniczka nas zagryzała,a królik poprzegryzał wszystkie kable.Mam plany kupić Majce pieska,ale w wakacje dopiero,żeby się Nim sama zajęła.
Nawet dzień dobry nie powiedziałam,to może teraz nadrobię.
Miłego dnia Wam życzę!
heyyyy Dziewuszki w nowym tygodniu ... 
Bulinko - Kawka.. bardzo fajnie opisała - jak sie dochodzi do porozumienia z takim nastolatkiem...
nie miałam nigdy problemów ze swoim Synciem ...
jak rozeszłam się z eksem to miał 13 lat
wcześniej miał wszystko - a potem OPIEKA mi pomagała
nie miał dobrego przykładu w domu ani u drugiego dziadka ( alkohol! )
w podstawówce uczył się źle - myślę,że też nauczycieli miał nie teges ...
o wszystkich wagarach wiedziałam... dżises ja mu mówiłam
kiedy ma NIE iść
i pisałam usprawiedliwienia,
żeby następnej jedynki nie przyniósł ![]()
poszedł do zawodówki- potem technikum wieczorowego - do wojska - potem na studia zaoczne
nie ważne jak zaczynał ważne jak skończył - dość trudny kierunek na AGH-u ze średnią 4,2 bodajże ...
pracował - jako rozwoziciel pizzy od 19-stego roku życia - on musiał pracować i się dokładać do życia
nie było innej opcji
....
pamiętam jak na któreś urodziny - dałam mu półlitrowy jogurt Jogobelli
:) i pare batoników
bo akuratnie na to tylko było mnie stać powaga ![]()
do tej pory jak się zbliżają jego urodziny - to się napitala
co mi Baśka fundniesz ???? jogurt ????? .... ( jak zapamiętał
nie ??? )
nigdy - też nie kupowałam - markowych butów czy ciuchów - bo musi mieć !! ![]()
a Ty Matko wykombinuj ..... za wszeką cenę ... bo inni mają ...
komputera też nie miał dopiero kupił sobie lapka na I roku studiów .... i jest OKi ![]()
no to się rozpisałam ![]()
miłego spokojnego tygodnia .... ![]()
Dzień dobry Dziewczynki Moje Kochane
Żeby nie było, nie śpię już od szóstej ![]()
Kawusiu, mądra z Ciebie Kobieta. Wszystko co napisałaś jest racją w prawdzie.
Moja starsza Córka nie chce sie uczyć. Więc któregoś dnia dostała ode mnie wykład. Wykład.... Wyliczankę. Pensję 1.200 zł w pięć minut jej rozdzieliłam na bieżące wydatki. Oczka lekko w słup i milczenie. Niby wzięła sie do nauki, ale nie tak łatwo jest zaległości nadrobic.
A argument, że musi być w miarę samodzielna finansowo, bo różnie w życiu bywa, powalił ją. Prosiłam by spojrzała na mnie. Co byłoby, gdybym nie miała swojej pracy. Jest wyczerpująca, ale nie musze tak jak ekspedientki stać na nogach osiem godzin. Kiedy zechce, robię sobie przerwę. Nikt nie wylicza mi ilość wypitych kaw. No i wreszcie mam z pracy zadowolenie.
A praca fizyczna? Ciężka jak cholera. Kręgosłup i inne sprawy. Ja jako nastolatka narobiłam sie w życiu fizycznie. Od piętnastego roku zycia zaiwaniałam w szklarni. Nosiłam przez całą szklarnię skrzynki z pomidorami ważące ponad 30 kg. Dla mnie filigranowej dziewczyny wtedy to było wyzwanie. Rety, a zbieranie ziemniaków na polu u cioci zaraz po powrocie ze szkoły, po to tylko by dostać parę worków pyrów na zimę? Wow... Dzieci nasze teraz tak nie mają.
![]()
dobrego dzionka wszystkim, chociaż deszczowy...
Dzień doberek ![]()
Apropo tego co napisała Sponiewierana...poczytajcie ![]()
My urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.
Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominamy z nostalgią lata 60-70- 80. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy). Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.
Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce skutkował bezwzględnie karami.
Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo ? jak zwykle. Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą już do niej wracać. Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.
Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych.
Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka. W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami ? bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub ?tam" nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka. Za to potem robił nam bańki mydlane z dymem fajki w środku. Fajnie się dym później rozchodził po podłodze jak bańka pękła.
Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtora kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie (za 3 błędy nie zdawało się matury z polaka). Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys? Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot. Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.
Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb z masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.
Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie i poręcze w bloku. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.
Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jak się poskarżyłeś mamie na nauczyciela to jeszcze w łeb dostałeś. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością. Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie, koledzy ze starszej klasy, pani na świetlicy albo woźna jak już świetlica była zamknięta. Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego ? codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.
Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy ?dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.
A nam się wydawało, że nam wszystkiego zabraniają.
Co o tym myślicie?
Miłego dzionka życzę ![]()
Markadia, pięknie opisałaś też moje dzieciństwo
Dzięki
To były czasy!
Wakacje u babci na wsi, piejące koguty, budowanie szałasów, zapach przeżartego obornika - lubię!, kiełkujące w ogródku narcyzy, drożdżowiec babci... Trzepak, podchody, samowolne wycieczki rowerowe /ale dostałam w tyłek!/, łażenie po drzewach, ten szczaw i... prawie wszystko to samo ![]()
Nasze dzieci jeszcze tego liznęły /te starsze/. Najmłodsza jednak ma "przechlapane" - za rączkę do szkoły, przed blok sama nie wyjdzie, trzeba organizować jej czas itd. Ostatnio nauczyłam ją jak sie gra "w gumę" ![]()
Kiedyś życie było lepsze
Ciekawe co nasze dzieci będą wspominać...
Markadio... Śledziłaś mnie czy co?
Dodam jeszcze opiekę nad młodszym rodzeństwem: robienie śniadań a wcześniej wystawanie od szóstej pod sklepem i czekanie aż pani Basia z burzą włosów otworzy sklep. Jakiś sąsiad wniesie jej skrzynki z mlekiem. Potem pędem do domu... Po drodze do szkoły oddelegowanie dzieciaków do przedszkola by po lekcjach czekać do punkt trzecia i zabrać siostry do domu. Tam czekała już mama...
Pamiętam wypady do sadu na wieś oddaloną o 2 kilometry. Stawanie na czatach czy rolnik nie lezie na nas z kosą. A w razie czego sru w nogi, żeby nie dopadł kogoś z ferajny...
I opowiadanie o duchach o zmroku. Usadowieni w najbardziej mrocznym miejscu na maleńkim osiedlu blisko starego domu, który uchował sie od wyburzenia....
To były czasy...
ano
.... najcudowniejsze dzieciństwo
dorzuciłabym jeszcze pracę razem z rodzicami i znajomymi przy żniwach, okrążce, wykopkach, w oborze itd...
prosiaka, który przybiegał do nogi, szturchał ryjkiem, by dostać jabłko z sadu do pyska i wszędzie za mną łaził, latanie po rowach melioracyjnych, torfniaku, i mnóstwo rzeczy, które sami sobie tworzyliśmy do zabawy..np taka tratwa, schrony w ziemi, bunkry w stodole..
nie znałam domów sąsiadów, ale stodoły we wsi chyba wszystkie...hehe
dziecięcy gang normalnie...
ano
.... najcudowniejsze dzieciństwo
dorzuciłabym jeszcze pracę razem z rodzicami i znajomymi przy żniwach, okrążce, wykopkach, w oborze itd...
prosiaka, który przybiegał do nogi, szturchał ryjkiem, by dostać jabłko z sadu do pyska i wszędzie za mną łaził, latanie po rowach melioracyjnych, torfniaku, i mnóstwo rzeczy, które sami sobie tworzyliśmy do zabawy..np taka tratwa, schrony w ziemi, bunkry w stodole..
nie znałam domów sąsiadów, ale stodoły we wsi chyba wszystkie...hehe
dziecięcy gang normalnie...
Robiłam ciasta z ziemi, którą wybierałam spod krzewów porzeczek. Była taka miękka i delikatna jak mąka, tyle że kolor tyćkę inny. I ozdobniki na cieście: liście selera albo natki pietruszki... A potem wrzask babci: ach wy sku.....
Chleb /taki wielki okrągły bochen/ ze smalcem i musztardą
landryny w wielkiego wora pozlepiane w bryłę, którą sklepowa musiała rąbać szufelką, oranżada w butelkach z ceramicznymi kapslami, potem także w woreczku, też Visolvit wcinaliśmy i Akron, chałwa w bloku na wagę... a co ja tak o żarciu?
chyba głodna jestem ![]()
Papierówki strącane tyką z drzewa /najlepsze te niezbyt dojrzałe- twarde i chrupiące/ żeby wujek nie widział, bo krzyczał...
W "paletki" graliśmy wprost na ulicy w mieście - auto przejeżdżało raz na pół godziny, wrotki /twarde i hałaśliwe/, rower dopiero na rocznice komunii bo trudno było dostać w sklepie, zabawy wymyślaliśmy sami...
Odnośnie papierówek. Były takie wakacje w moim życiu, kiedy wraz z koleżanka postanowiłyśmy sie odchudzać ( nie było istotne, że nie było z czego) i wpierniczać papierówki z ogrodu tuż za osiedlem. Jezu... brzuchy nam pękały... A skutek? Odwrotny: napęczniałe brzuszki ![]()
Strony Poprzednia 1 … 568 569 570 571 572 … 1 325 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026