Dlugo mnie nie bylo , mam nadzeje, ze ktos mnie jeszcze pamieta......serdecznie witam Was wszystkie.Uprzejmie donosze, ze przebrnelam wszystkie posty od mojego ostatniego wpisu, a to caaaaaaaale pol roku czytania.Widze duzo nowych nickow, a to sie nam rodzina powiekszyla!
Co u mnie?Ano.......smutno.Mamitka przezyla 3 reanimacje, to byl dla mnie czas ogromnego bolu.Przez prawie dwa miesiace koczowalam dzien w dzien w szpitalu i sluchalam pisku aparatury,wpatrywalam sie w monitor, zaklinalam, zeby walczyla, zeby byla silna..........przezyla.Kolejnym ciosem dla mnie byla wiadomosc, ze w zadnym wypadku nie moge Jej zabrac do domu.Dlaczego?Poniewaz nikt mi do domu nie wypozyczy respiratora, nie mam wyszkolenia medycznego, nie potrafie obslugiwas ssaka, nie moge podlaczac zywienia przemyslowego do PEG-a, wlasciwie nie moge nic.Rozmowy z lekarzami, psychologiem, pielegniarkami i uswiadamianie mi, ze nie ma dobrych i zlych decyzji-tu jest tylko jedno wyjscie-Zaklad Opieki Lekarskiej.W mojej rodzinie bylli ludzie chorzy, wymagajacy opieki, cala rodzina byla mobilizowana i nikt nie narzekal, ze ciezko, ze cos nie pasuje.I nie wyobrazalam sobie, ze moze byc inaczej.Gotowa bylam zostac w Polsce byleby tylko moja Mamitka miala godne zycie..........myslalam, mialam nadzieje, ze to sie jakos wszystko pouklada, ze jak juz zaczela sama oddychac, to i z biegiem czasu wszystko jakos sie bedzie mialo ku lepszemu, bo przeciez cuda sie zdarzaja.Tak, odpowiedziala pani doktor prowadzaca moja Mame, zdarzaja sie.W przypadku Pani mamy cud juz byl-przezyla.I wiecej nie bedzie.Ochlonelam.Wlaczylam realne myslenie.Nie mialam wyjscia.Jedna z pielegniarek Oddzialu Udarowego pelni funkcje kierownika takiego Osrodka niedaleko mojego miasta, powiedziala, ze nie obiecuje, ale ........moze znajdzie sie jakies miejsce.Osrodek odplatny, wiec myslalam, ze skoro bede partycypowac w kosztach, to nie bedzie problemu.Wiecie, czlowiek nie zdaje sobie sprawy z wielu spraw, poki nie dotycza go bezposrednio.Otoz na takie miejsce czeka sie miesiacami.Bo miejsce zwalnia sie tylko w dwoch przypadkach-albo stan chorego ulega poprawie na tyle, ze rodzina moze zabrac do domu ,albo .....sam sie zabiera.Do dzis zastanawiam sie jakim cudem znalazlo sie miejsce dla Mamy tak szybko.Zostawilam Ja tam z rozdartym sercem, zaplakana, z wyrzutami sumienia jak Mount Everest, z przeswiadczeniem, ze jestem wyrodna corka, a z drugiej strony bylam swiadoma, ze nie mam wyboru.Maminka zyje..........oddycha samodzielnie, choc przy lozku caly czas stoi respirator, nie ma odruchu przelykania, wiec musza odsysac, ma zalozana rurke tracheostomiczna, poniewaz bywaja problemy z oddechem i rurka jest na jakby co.Karmiona jest przez PEG-taka dziurka w powlokach brzusznych bezposrednio do zoladka, mieszanka witamin i wszystkiego co niezbedne.Ma oczoplas, nie ma z Nia zadnego kontaktu, nie reaguje na nic, po prostu lezy.Wiecie jak mi jest ciezko?Ile mam pytan bez odpowiedzi?Jezdze do Polski co miesiac na 2 dni, spedzam je w Osrodku, opowiadam ,robimy lozkowa kapiel,sciska mnie, jak widze Jej rozbiegane oczy........nie wiem, czy mnie slyszy, nie wiem, czy wie, ze mnie nie ma dlugie tygodnie, nie wiem czy na mnie czeka, czy mnie nienawidzi.Nigdy sie nie dowiem.I to mnie doprowadza do szalu.Jestem bezsilna, nie moge zrobic juz nic.Czekam.Na co?Nie wiem.Lekarze mowia, ze Mama bardzo dobrze radzi sobie w swoim nowym zyciu...................prosze, o jakim zyciu mowa?To tyle o Mamie, pewnie jeszcze nie raz bede Wam marudzic.
A oprocz smutkow to jakos sie ciagnie.Sie pracuje, budze sie rano, kawka , fajureczka, zmywam nocne poty, fryz, make-up(tiaaaaaaaaaaa, oko i fluid, zeby zamaskowac to i owo)i do tyry.Potem jakies zakupasy, gary, pogadam z pomidorami na tarasie, troche ze slubnym przy zarelku, z ogonem na spacernik i koniec dnia.Nie chce zanudzac w pierwszym poscie po tak dlugim czasie, powoli sie rozkrece, a jak moze pamietacie-pisac to ja mooooooge duuuzo.
Milionku-chcialabym podziekowac.Za pamiec.Naprawde.
Bulinko-jak dobrze sie czyta, ze Twoja pociecha ma sie coraz lepiej.Bedzie biegac, zobaczysz.
Mortisha-fajne to Twe przyszywane dziecie.Nie nudzicie sie pewnie.....
Ivoryvette,Marzanna, Alika, Markadia, megi 50, Sonia, italianka i wszystkie nowe i ,,stare,,(no w kwestii forumowania stare)-ciesze sie, ze jestescie.Jak pisalam na poczatku, nadrobialam polroczna nieobecnosc i przebrnelam wszystkie posty, tak wiec troszke Was juz poznalam.No i milo mi z tego powodu.
Chcialam juz sie zegnac i na wstepie walnelabym babola..................Milionku, wszystkiego co najlepsze,najslodsze, najcieplejsze, najukochansze zycze z calego serca.Bo na to zaslugujesz.
A teraz, moje drogie co ?No jak to co-ide zafajurzyc.
Do nastepnego razu.