Dziewczyny z jakis sieci macie neta i łącze (przekaz)w jakiej formie?? kablowka? router na sygnal?? w pracy mam router, bardzo sie sprawdza,wiele komp.moze neta lapac, w domu tez na router sobie zmieniamy, mieli dzisiaj przyjechac z wybranej firmy i nam zamontowac i poustawiac sygnal na rout.a tu kurde dopiero w nast tyg. będą,bo w magazynie im modenów zabraklo,czekają na dostawe
Ale sie wpieniłam,bo pozniej to w domu o roznych porach nas nie ma ,bedziemy sie szukac i ugadywac w nieskonczonosc
.
Na dzisiaj byla umowa po poludniu,mąż specjalnie czekał w chacie tylko na nich rezygnując z innych planow,a tu takie przekładanie , juz sie cieszylam ,że z glowy bedzie, no ale zawsze schody ![]()
29 576 2013-08-01 19:55:00 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-01 20:03:31)
Podobne tematy
29 577 2013-08-01 20:21:52
witaj.super sie czyta piekne slowa tak bardz chcialabym miec juz te 80 lat bo narazie to nie mam ochoty wychodzic z domu a jak juz wyjsc to na zawsze:(
Witam, sama mam 48 lat i pomyślałam ,ze założę dla nas troszkę starszych kobietek z tego forum netkafejkę. Jestem tu nowa więc piszę trochę nieśmiało, ale zapraszam tutaj wszystkie kobietki po czterdziestce. Odchowałyśmy dzieci, mamy czasem już wnuki i wiele, wiele lat życia za sobą - podzielmy się naszymi przeżyciami.
Kiedyś dostałam taki fajny e-mail od przyjaciółki. Niech nam posłuży za motto ! Ja przyznam ,że powoli już przymierzam się do założenia liliowego kapelusza
Kobieta
Kiedy ma 5 lat: Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę
Kiedy ma 10 lat: Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka
Kiedy ma 15 lat: Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią kopciuszka: "Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!"
Kiedy ma 20 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się "za grubą, za chudą, za niską, za wysoką, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 30 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się "za grubą, za chudą, za niską, za wysoką, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 40 lat: Ogląda się w lustrze i widzi się "za grubą, za chudą, za niską, za wysoką, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mówi, ze jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 50 lat: Ogląda się w lustrze i mówi: "Jestem sobą" i idzie wszędzie.
Kiedy ma 60 lat: Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.
Kiedy ma 70 lat: Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem.
Kiedy ma 80 lat: Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata.
29 578 2013-08-01 21:07:47
mortisha, - tez niedawno nam modem pierdyknal, z telekom zwlekali z wymiana, cos tam maja na rzeczy w tymi modemami, a ja sama przez to poczulam sie jak bez prawej reki
wczesniej radiowy mielismy, jeszcze wczesniej blue connect, nic mnie nie zadowala ![]()
Co do dzieci - mnie wkurza, jak moj tesc czasem mowi moim dziewczynkom - ze jak cos tam zrobia, to sie "beda smiali". Np moja mlodsza corka jest, jak sama mowi, goraca dziewczyna, czyli ubiera sie bardzo lekko i nie marznie, i ja juz do tego przywyklam, natomiast tesc ją namawia, jak tylko ma okazje, zeby zalozyla bluze, bo sie dzieci w przedszkolu beda smialy... to chyba jeszcze gorsze od straszenia ![]()
Polowa wakacji juz za nami, przelecialo naprawde.
29 579 2013-08-01 23:54:53
W pracy korzystam ze stałego łącza, w domu z T-mobile służbowego. Ale starsza z UPC i ogromnie sobie cenię, bo ja na niby nieograniczonej służbówce mam niejednokrotnie mega problemy, a Natka z niczym - ściąga co chce... Nie jest w stanie wykorzystać. A że to nastolatka i są wakacje - to naprawdę mogłaby, a nie daje rady. Więc UPC mogę polecić. Oczywiście pakiet z TV, bo mega taniej mi wychodzi (choć ja jak widać po bytności na forum z TV nie korzystam
).
Milionek, ja się domyślam, więc spytałam. Bo mam zarówno przyjaciółkę korzystającą od lat z pomocy, jak i kilka koleżanek tam pracujących. I przyjaciółka niczego przy ich pomocy nie załatwiła, jedynie własnym "chodzeniem". Niestety, tak to już jest.... Trzeba mieć mega zaparcie na uzyskanie pomocy, jeśli jest możliwa. I wiem, że tym chodzeniem "wychadza". Wiem, pracujesz, masz co robić w domu. Ona też. Ale jak człowiek się nie zawkurzy - nie dostanie! Tym bardziej, że ja mam własne prywatne zdanie o ludziach pracujących we wszelkich organizacjach i jednostkach budżetowych a wyjątki jedynie potwierdzają regułę....
Milionek - a córcia ma jakąś możliwość terapii??? Bo leki naprawdę nie są jedynym wyjściem. Dziewczynie w tym wieku brak własnych przyjaciół - takich oddanych - nie pomoże, nie dasz rady tak, jak jej świadomość akceptacji wśród rówieśników z podobnymi problemami! W takich sytuacjach potrzebna jest naturalna inspiracja, że można, że się da - mimo, iż nie wszystko się udaje i większość zdarzeń jest od nas niezależnych. Bo sorki, ale na nieuczciwych pracodawców nie mam wpływu przed, mogę jedynie korzystać ze swoich praw, jeśli postąpią niezgodnie z prawem, prawda? Na wykorzystywanie przez nich możliwości, na zmienność sytuacji gospodarczej - no nie mam. Ale ja sama wiem w swojej sytuacji, że fakt iż mam sporo znajomych - sprawia, że ta rzeczywistość nie jest dla mnie tak czarna. Nie jest może mega różowa, ale wyjście się znajdzie. Bez bliskich bliskich jest naprawdę trudno.... Nie ma jakichś ośrodków terapeutycznych? Nawet jeśli by trzeba było dojeżdżać, to poza faktem, że musiałaby się przemóc, to by jej wyszło na dobre
I poza tym - sama też musisz zacząć stawiać jej wymagania - niech MUSI coś zrobić codziennie, choćby to miało być na początek "umycie zębów". Ona teraz jest jak roczne dziecko pewnie - a Ty pewnie musisz jej pokazać obok bezwarunkowej miłości i akceptacji - także to, że dorastanie wymaga przejmowania na siebie obowiązków, od najmniejszych do większych
Powolutku, powoli - ale zacznij wymagać, nie usprawiedliwiać i robić wszystko "za" - to jej pomoże
Bo że ją akceptujesz, to nawet ja sama widzę będąc krótko tu
I napewno córcia sama to wie
Więc zrób użytek z jej zaufania do Ciebie
Dla niej ![]()
Buziaki ![]()
29 580 2013-08-02 09:22:27
Milionek
Żadne biadolenie - masz problem, który trzeba rozwiązać. Jak ja sama siedzę nad jakimś swoim problemem, to jest czarna magia zawsze i większość pomysłów spala na panewce. Ty szukasz rozwiązania a nie możliwości ponarzekania i to nie jest więc biadolenie
.
Milionek a może wskocz do Mopsu i powiedz, że mają CI wskazać specjalistę - psychologa oraz wszelkie inne formy pomocy? Wiesz, ja nie wiem, gdzie Ty mieszkasz, bo by się co może w necie dało wyszukać
Ja się nie znam na tym, ale jak to się mówi - po nitce do kłębka. Tym bardziej że córci naprawdę może być ciężko, jeśli to porażenie, a otoczenie jej "nie pomogło" w szkole. Ona może mieć bardzo mocny uraz w sobie
. Ogólnie sorki, ja strasznie jestem wyczulona na krzywdy dzieci i niewłaściwe traktowanie i stąd się bierze większość moich reakcji, to pewnie widać.
29 581 2013-08-02 12:06:18
Też jestem wyczulona na złe traktowanie dzieci.Sama byłam grubym dzieckiem i przez to odrzucanym przez rówieśników.Znalazły się jednak jednostki,które mnie tolerowały.Myślę,ze byłam silna,bo jakoś przetrwałam,ale przez to jestem samotnikiem i zawsze byłam.Mój świat to najbliższa rodzina,dom i praca,którą sobie sama stworzyłam.Obecnie jestem bardziej pewna siebie i więcej mogę,bo zaczęłam coś zmieniać w swoim życiu.Po pierwsze wreszcie schudłam i ludzie to zauważają,a tym samym słyszę komplementy.Po drugie zaczęłam myśleć pozytywnie.Jak przychodzą myśli negatywne,to sama je odrzucam.Bardzo głęboko wrosła we mnie myśl,że jak myślę negatywnie,to ściągam tą negatywną aurę i jest źle.Siła jest w pozytywnym myśleniu.Piszę to,bo może choć odrobinę coś z tego da się zastosować w życiu Twojej córki Milionek.Spróbuj cos zmienić w Jej życiu co Ja dowartościuje.
Dodam jeszcze Kochana,że moja córka też ma porażenie mózgowe.W październiku będzie miała 5 lat,ale od małego staram się w Nią wpajać,ze jest wartościowym człowiekiem.Mówię Jej często,że jest ładna,mądra.Podziwiam za postępy i chwalę.Jak na razie radzi sobie,ale ma dopiero 5 lat,więc to dopiero początki.Najbardziej mnie rozbraja jak mowie,że ślicznie wygląda,a Ona odpowiada:wiem mamusiu.
Przebrnęłam wczoraj przez pokój moich synów.Od jutra malowanie i zmiana podłogi.Mamy zamiar wyrobić się do niedzieli wieczorem.:D Śmiesznie to brzmi,że najpierw musiałam posprzątać,żeby Im pomalować.Niestety jednak taka jest prawda.Mam jednak mocne postanowienie,że Ich teraz przypilnuję.
Malować zaś będzie chłopak mojej starszej córki.:D Muszę sprawdzić Jego zalety zanim będzie zięciem.Ma skończone wykończenie wnętrz.Tak wiec może się do czegoś przydać.:D
29 582 2013-08-02 15:51:46
Witajcie ![]()
mortisha,
... ha, ha, ciekawe z tą cytryną, muszę wypróbować. Mała już lepiej, gorączka tylko wieczorem i żadnych innych objawów. Dzięki wszystkim za te wyszukane metody... ![]()
milionku,
nie dziwię się, że córcia tak reaguje, nie każdy jest tak uodporniony na przeciwności losu. Jest bardzo wrażliwą osobą to i pewnie potrafi wszystko odczuwać ze zdwojoną siłą. Fajnie by było gdyby więcej wychodziła z rówieśnikami i znalazła jakąś pasję, to by na pewno jej pomogło. Dołączam się też do rad żabki, myślę, że pomimo wszystko dla jej dobra musisz też egzekwować jakieś, choćby małe obowiązki. To czasem też tak, jak u starszych osób, muszą się czuć potrzebne.
Neta mam ze stałego łącza + wifi z UPC i jest faktycznie super!
29 583 2013-08-02 22:04:25
A ja nie wiem czmeu, skoro musze wstać przed 5 odwieźć starszą i jej przyjaciółkę do KRK na autobis na kolonie, to zamiast kąpiel...
Nie no wiem, gaduła ze mnie ![]()
W ogóle co do nastawienia do własnej pracy większości osób zatrudnionych w budżetówkach się nie wypowiadam! Wk..... mnie, ale to jest moje mega osobiste mniemanie. A dodać mogę jesynie, że kiedyś rozmawiałam z naszą dyrektorką personalnę - powiedziała wprost - nigdy w żadnej z obsługiwanych firm w zakresie rekrutacji i wszelkich spraw personalnych nie polecę z czystym sumieniem osoby ze stażem w administracji, w prywatnej firmie to się w ogóle nie sprawdza. Ja wiem, że są wyjątki, ale ..... ja miałam bliski przykład obok siebie przez kilkanaście lat i stwierdzam, że naprawdę często Ci ludzie nie ogarniają rzeczywistości.... Nieważne, pisałam chyba, kilka kolezanek pracuje w Moprze....
Milionku
Biorąc powyższe pod uwagę - niech Cię nie zatyka w takich sytuacjach! Absolutnie nie ma powodu! Takiej babie należy krótko wytknąć - ma Pani moje papiery od .... lat i jasno jest w nich opisana moja wada wzroku. To absolutnie niewyobrażalne, żeby przychodziła Pani na wywiad do mnie będąc kompletnie nie przygotowana (nie zapoznając się z dokumentacją) jednocześnie racząc mnie swoją ignorancją i impertynencją! Pani zachowanie nie jest właściwe!
I luz Milionku!
I pracownik się zastanowi (choć go mega zatknie) i Ty (bo to najważniejsze) poczujesz się OK
A mam wrażenie, że nic w propozycji reakcji zdrożnego nie było - tylko reakcja na niewybredną akcję ![]()
I żebyś mi tu się nie zastrzegała, że Ty tak nie umiesz
Ja też o siebie uczę się walczyć
Pracuję w męskim świecie w ogromnej prywatnej firmie i jak to w życiu bywa, jeśli nie będę stanowcza, to mnie rozniosą
Życie np nauczyło mnie (a nienawidze taka być) archiwizowania maili i pisemek przez minimum 5 lat - a mam tego morgi. Bo wystarczy chwila nieuwagi - i ktoś ratujac swój włąsny tyłek będzie chciał mi dokopać. Nie znoszę okropnie wytykania ludziom dat, przywoływania dokumentów, załączania - okropne....! Ale ze mną naprawdę wiele daje się załatwić normalnie. Nie znoszę manipulanctwa!
![]()
Rany kobietki, ja jutro po powrocie na wysokości lamperii a w niedzielę rano do rodzinki na wieś na cały dzień z maluchami
Już im emocje nie dawały zasnąć dziś, a w niedzielę to chyba o 6 wstaną z radości
Mają kuzynkę dokładnie w swoim wieku - i do tego to przecież wieś
I kura i piesek i góra piachu
I może jeszcze ciocia wiśnie może ma????? Mniam - galaretka z wiśni mi się marzy do naleśników, kiedyś dwa wiadra musiałam wypestkować jednego wieczoru ....
29 584 2013-08-02 22:24:51
Wiesz BULINKO, uśmiecham sie jak czytam o twych planach remontowych. Ostatnio robiliśmy zamianę pokoju córki na nasz i zaklinowalismy sie z jej łóżkiem w drzwiach. Musieliśmy je rozkręcić. W międzyczasie stwierdziliśmy, ze szafa sie rozpada i pojechaliśmy po nową do ikei. Np to jeszcze komoda. Ale powiem ci, ze wyrpbilidmu sie w 2 dni. Muszę jednak przyznać, ze mąż jest dobrym organizatorem. Powodzenia życzę ![]()
Wiesz MOLIONKU, córka mojej koleżanki, tez chodziła do takiej klasy gdzie same bogate dzieciaki. Ona jednak, pomimo, ze córka sprzątaczki jako jedyna dostała sie na prestiżowe studia. Zawsze trzeba mieć te nadzieje i myśleć pozytywnie. Pozdrawiam Was serdecznie ![]()
29 585 2013-08-03 01:19:57
O babraninie w remontach nawet mi sie gadac nie chcę.Wchodzimy dzisiaj z męzem do domu a zastajemy na podlodze oderwany sufit(tynk).Nie wiem jak to się stalo, ale 1/3 sufitu runela w dół kiedy nas nie bylo,mąż stwierdzil ze za duzo powietrza w srodek sie dostalo, napuchl i polecial .Wieć trzeba bedzie w miedzy czasie kogos tam sciągnąć,,aby resztke tynku z sufitu zeskrobal i nowy polozyl .
Ehhh wydatki sie nie konczą, dopiero co kasa poszla na malowanie kilku pokoi (2 tyg temu malowanie bylo,kiedy nas w domu nie bylo,choc nie cale mieszkanie) zakupilismy dwie sofy do goscinnego pokoju,mały dywan do mlodej pokoju ,tez do glownego na na srodek podlogi niezawielki, i do tego naprawa bramy od podworka takze po kieszeni dała się odczuć , a teraz jeszcze wydatek na ten pieprzony sufit doslownie z nieba nam spadl
Ostatnio wiele spraw sie komplikuje ,jak nie internet to co innego
Az sil złoscic się nie mialam, nawet nie bylo na kogo
29 586 2013-08-03 18:16:19
U nas UPAŁ,zar leje sie z nieba, ani jednej chmurki , kurcze no nawet do afryki nie trzeba wyjezdzac hehehe.Podobno do srody 30 st ukropy mają byc, pozniej bardziej komfortowo
Dzieć dzisiaj wrocilo z obozu prawie czarne jak smoła, nie dosc ze ma "egzotyczną" karnacje,bo rodowitą Polką nie jest ,to jeszcze na sloncu tyle czasu przebywali podczas meczących ćwiczen ,i calkowicie jak skwarka od stop do glow wyglada, za malo filtra wysokiego nakladala na siebie,więc i slonce spiekło zbyt ostro
Tez z mezem w chwili wolnej lapiemy pigmentu po poludniu , no ale nie bycząc się plackiem tylko cos tam w ruchu na swiezym powietrzu zawszez najdzie sie do roboty ![]()
29 587 2013-08-04 08:45:45
Witam niedzielnie ![]()
Milionek nie biadolisz, szukasz i myślisz jak wybrnąć z trudnej sytuacji i to nie jest takie proste. Trzymamy wszystkie kciuki by rozwiązanie znalazło sięjak najszybciej a córcia wracała do zdrowia.
Codziennie jak wracam ze spacerów to zastaję urwany karnisz i firanę na podłodze. Pies skacze do okna i zrywa. Wczoraj się wściekłam i zażądałam kategorycznie porządnego zawieszenia karnisza od nieślubnego. Mam nadzieję że to dziś zrobi chociaż wyjechał do pracy i nie wiem o której wróci.
Za 8 dni lecę do Polski i już odliczam dni niecierpliwie. Rodzina też czeka. Odpocznę na pewno i będę miała więcej czasu dla siebie
Zapraszam na kawę
29 588 2013-08-04 13:34:27
Cześć dziewczyny!
Wracam już do was po urlopie.
Milionek ja też mieszkam w pobliżu Wrocławia i faktycznie z praca dla młodych (starych też) bez znajomości jest ciężko, tym bardziej bez matury. Moja przez pół roku bujała się tutaj, głównie jako kelnerka. Tak jak mówisz praca jest głównie na strefie pod Wrockiem lub w którymś markecie. Na szczęście w tym roku udało jej się z maturą, też głównie bała się matmy. Wcześniej znalazła sobie kurs dotowany przez Unię i jakiś czas dojeżdżała do Wrocka a teraz tam wynajmuje pokój i pracuje tam. Jakoś jej starcza z domu bierze trochę żarełka. Też miała gorsze momenty i zapewne jeszcze będzie miała niejeden. U twojej córci dochodzi jeszcze depresja a nie myślałyście o jakimś ośrodku. Matka zawsze niańczy swoje dzieci i one z reguły wiedza że mogą liczyć na jej "opiekuńcze skrzydła". Chodzi mi o to że fachowcy bardziej obiektywnie podchodzą i może szybciej pomogą jej wyjść z tego . Wiem że dobrze jest się mądrzyć jeśli to nie chodzi o najbliższych , więc z góry przepraszam jeśli czymś Cie urażę. Zawsze mówię że najlepiej wychowuje się cudze dzieci i do lekarza wysyła innych zapominając o sobie
.
Bulinka mi na wyjeździe też trochę przybyło
.
Tydzień byłam nad jeziorem a potem "spontanicznie" pojechałam z moim pańciem w trasę do UK. Tak dziewczyny byłam u Was z bardzo krótka wizytą
. Nie była to podróż typowo turystyczna (tarczki , czas pracy i terminy rozładunków) ale i tak jestem zadowolona. bałam się że jazda będzie dla mnie trochę mecząca ale nie, albo chłonęłam widoki albo ucinałam sobie króciutkie drzemki
.Jedyny minus to brak toalety w tirze . Do Anglii wpłynęłam promem a wyjechałam pociągiem. Zaliczyłam również most Elżbiety. Jechałam przez Niemcy, Holandię, Belgię i Francję. Wiem że jechałam głównie autostradami ale tak jak zmieniały się kraje, tak zmieniały się krajobrazy. Pofałdowane Czyste Niemcy, równe połacie zielonej ziemi Holandii i Belgii po zwariowana Anglię. Byłam w lekkim szoku jeśli chodzi tam o jazdę.Lewa strona, z pozoru wolna amerykanka na drodze i całe mnóstwo rond. Urzekły mnie też tamtejsze domu. Wydaja się małe z mnóstwem kominów.
W drodze podobały i sie też ogromne pola z wiatrakami.
Kurcze jutro już do pracy, żal......
29 589 2013-08-04 17:13:43
MILIONKU
myśle, ze to byłby dobry pomysł, żeby ja zawieźć do osób, które maja doświadczenie z podobnymi problemami. Sami czasami już nie wiemy co robić, a najlepiej zrobić to czym prędzej. U nas w pracy jest chłopak, który został sam, nie radzil sobie zbytnio. Chłopcy starali mu sie pomoc, jednak często bywała to jedynie pomoc materialna. Po ostatniu urlopie, kiedy miał za dużo czasu wolnego zaczął fiksowac. Chłopcy z nim rozmawiali, starali sie nawet kontrolować w domu, ale było gorzej. Zdecydowaliśmy sie go zawieźć do lekarza. Zabrali go do szpitala. Był tam ok. miesiąca. Miał tam rożne zajęcia, spotkania. Baliśmy sie, ze będzieial do nas pretensje, ale wręcz przeciwnie. Wrócił do pracy, krótko przyjmował leki. Teraz jest ok. W tym roku nie pozwalały mu już samemu siedzieć przea 2 tygodnie urlopu. Przyjeżdża do pracy na kawke, a to pod byle pretekstem do niego dzwonimy. Nie ma rodzinki, właściwie to ma, ale tylko wtedy jak jest przy kasie.
MILIONKU, ważne, ze szukasz rozwiązania i ze Corcia tez zdaje sobie z tego sprawę. Znajdzie sie rozwiazanie. Pros o pomoc, dzialaj. Życzę z całego serca powodzenia!!!
Weekend u mnie ogrodkowy, jeszcze 2 dni do pracki i wyjazd do Zakopanego. Corcia już nie goraczkuje.
29 590 2013-08-04 22:15:46 Ostatnio edytowany przez merten (2013-08-04 22:16:42)
Marzena roześmiałam się czytając jak to Anglia Cię urzekła
tak to prawda że mnóstwo tutaj małych domków z kominami, domy są wąskie a wysokie, przyklejone jeden do drugiego. Mój nie odbiega w niczym od brytyjskich standardów: salonik z kuchnią na dole,schody strome niczym drabina na piętro a tam dwie sypialnie i łazienka. Wybierasz jaki chcesz i potrzebujesz w zależności od ilości sypialń. Z kuchni przeważnie wychodzi się na tylny ogród a wiele domków ma ogródki z przodu. Szkoda że nie wiem jak tutaj wstawia się zdjęcia, bo bym Ci pokazała moją uliczkę w typowym maleńkim angielskim miasteczku.
Wyobraź sobie, że ja tutaj prowadzę samochód! Z kierownicą po niewłaściwej stronie:), ulicami poruszam się zgodnie z ich przepisami ruchu i dostaję wariacji na każdym rondzie - a mam prawo jazdy od 24 lat ![]()
Milionek może to dobry pomysł skorzystać z pomocy fachowców skoro depresja raczej się pogłębia niż poprawia,bo chyba nie dasz rady sama pomóc Córce
Mój syn siedział trzy miesiące bez pracy we Wrocławiu, łapał tylko jakieś fuchy u swego ojca i szukał. Gdyby nie pomoc pewnie dalej by nic nie było, ale udało się znaleźć dojście i znajmości przepchnęły go przez pierwszy etap rekrutacji a potem poradził sobie już sam. Dzisiaj wypełniał kwestionariusze osobowe do pracy i kończy obowiązkowe badania w Sanepidzie. Będzie jezdził w Tesco jako kierowca. Też ma średnie wykształcenie bez matury, bo jego przerósł język polski i nie chce więcej próbować.
29 591 2013-08-05 10:24:53
Hej, kobietki.
Czytam Was uwaznie, ale na pisanie mniej czasu..
bulinko, bardzo wzruszyl mnie sposob, w jaki piszesz o swojej corci - duzo w Tobie sily, ciepla i serdecznosci - taka mama to prawdziwy skarb.
milionku, trzymam kciuki za Was.
29 592 2013-08-05 11:07:49
Siły,to rzeczywiście mam dużo,ale czasem przychodzi kryzys.Tak jak dopadł mnie w sobotę.Był jeden wielki płacz ze skowytem,który wyrwał mi się z piersi.Jednak już jest dobrze.Dziś już jestem typową matką Polką,która próbuje biznesem kręcić.
Remont w pokoju chłopaków trwa i chyba uda mi się wszystko skończyć do końca tygodnia.Wiem,ze to długo,ale niestety ja mam tylko wieczory.Dziś zięciu kończy malowanie,bo stwierdziłam,ze musi pociągnąć drugi raz i może wieczorem założymy podłogę.Potem trzeba wnieść meble,pomyć wszystko,ubrać pościel,zawiesić firanę.Chłopcy wracają 14,a więc spokojnie.Nic nie wiedzą o remoncie.:D No tak,a jutro nic nie zrobię,bo z Małą mam wizytę u lekarza Fizjoterapeuty podsumowujący kolejny etap rehabilitacji.Musi mi też wypisać skierowanie na komisję lekarską,bo nam wygasza ważność na końcu miesiąca.
29 593 2013-08-05 19:22:29
Dziewczyny
Jutro wyjazd, a ja zamiast sie cieszyć, to zaczynam panikowac!!!
To nie czas dla mnie.... Akurat teraz, kiedy postanowiłam nie tylko gadać, ale i zaczęłam działać.
Nie podobało mi sie popijanie męża (jak wiecie) ok 3 tygodnie temu przeprowadziłem sie na noc do pokoju córki. Mąż widzę ze sie stara, ale zdajemy sobie sprawę, ze to uzależnienie nie zniknie natychmiast jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
A tu szykują sie wieczorne imprezki, gdzie nikt za kolnierz nie wylewa.
Na dodatek, i tego sie najbardziej boje, będzie z nami moja mama, która ostatnimi czasy non stop czepia sie męża, wtrąca sie do wszystkiego, nie ma racji i na dodatek obraza sie na mnie, ze jej nie popieram. Zreszta, chyba dopiero teraz zrozumiałam, ze zawsze za bardzo sugerowalam sie jej zdaniem i nieraz chyba zachowywalam sie w stosunku do męża, tak żeby ona była zadowolona. Chociaż nie miała racji.
Jak tu nie dać sie wyprowadzić z równowagi? Poradzcie mi, proszę.
Szybko sie irytuje i denerwuje.
29 594 2013-08-05 21:11:41
UFF!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pierwszy dzień pracy za mną. TO była masakra po 3 tygodniach byczenia się. W pracy gorąco i nogi strasznie bolą, ale powoli dochodzę do siebie tym bardziej ,że sama zostałam w domu.
Malinkamala to faktycznie masz ciężki orzech do zgryzienia. Chyba powinnaś porozmawiać z mamą (oczywiście jeśli zrozumie, bo czasami jak ktoś już negatywnie nastawi się do kogoś to ciężko to zmienić) i z mężem jak on to widzi. Życzę powodzenia i udanego wypoczynku
.
Merten pomimo że domki da bardzo urokliwe to wydają się małe a ja lubię przestrzeń ( zwłaszcza w bloku
) dlatego jak mogę to uciekam z tych betonów
.
Bulinka nie ma to jak remonty
.
29 595 2013-08-05 23:21:04
Dziękuje Wam dziewczyny!
Postaram sie zapanować nad tymwszystkim ![]()
MILIONKU, dobrze ze coś terapeutkaw zaradzila (z tymi lekami), a jakieś spotkania, nie dałoby rady? Jak ja chodziłam to moja na początku skupiła moja uwagę na zupełnie czymś innym. Zadała mi takiego klina, ze moje problemy z mężem zeszły na tor 2. To dobre choćby na jakiś czas, bo nabiera sie choćby małego dystansu, a to już krok do pracy nad sobą.
Marzenna, dzięki rownież za podpowiedzi, wybadam nastrój mamy i postaram sie porozmawiać.
29 596 2013-08-06 10:50:59
Witajcie!
Milionku - trzymam kciuki, żeby udało się wyjechać z córcią. Jeśli argumentacja od zaufanej osoby nie jest w stanie przekonać córci do brania leków, nie ma na co czekać, trzeba starać się wykorzystać okazję. Córcia może się wzbraniać właśnie dlatego, że w efekcie może być lepiej, taka silna depresja to stan, z którego nie chce się pod żadnym pozorem wyjść, tylko trwać - trwać w tym, co pozwala nigdzie się nie ruszać. To i brak jakiejkolwiek odrobiny energii i brak jakiejkolwiek ciuteczki motywacji. A szpital to jednak inne możliwości - jest szansa na podawanie leków w kroplówce, a w tym stanie należy od czegoś zacząć. Naprawdę licze na to, że Wam się dziś uda, że dojedziecie do szpitala - to ogromnie wazne - to niezbędne dla jej zdrowia i życia. I dla Twojego na równi - pamiętaj o tym. I tylko mi nie pomyśl, że to dla córci krzywda! Ona nie robi czegokolwiek ze strachu i z niemocy, nawet jeśli będzie rozżalona, to głównie dlatego, że musi wyjść z najbardziej znajomych czterech ścian do "nowego" i może być zestresowana. Ale napewno to dla niej najlepsze co może być
Mocno Cię przytulam ![]()
29 597 2013-08-06 12:48:18
MILIONKU
Żabka ma 100% rację, TRZYMAM KCIUKI!!!!!!!
Jest 12:45 i mam nadzieje, że już tam jedziecie lub nawet jesteście!
29 598 2013-08-06 13:10:47
Milionku ja też trzymam kciuki.Walcz o swoje dziecko.Mam nadzieję,że coś Ci pomogą,a nie zwycięży jakaś biurokracja,czy inna sprawa,bo nie wiem,czy jedziesz tam z marszu,czy masz skierowanie./Wybacz jezeli przeoczyłam w Twoich postach./
Niestety nie mam dobrej opinie o szpitalach i służbie zdrowia.Mogłabym długo i dużo pisać na ten temat.
Dziś np.mój małżonek pojechał do szpitala ze swoim bratem ze skierowaniem na onkologię.Ma całkowite zwężenie przełyku-już nawet herbata nie chce przelatywać.Gastroskopii nie można wykonać,a pobranie wycinka z przełyku nic nie wykazało.Wszystko zaczęło się dziać przed miesiącem i od tego czasu chodzą po lekarzach:lekarz ogólny,laryngolog,gastrolog,endokrynolog i nie wiem co tam jeszcze.Na gastroskopie miał skierowanie i termin na stycznia dopiero,a facet się może udusić w każdej chwili.Poszli na gastroskopię z konsultacja prywatnie -380zł.Pani doktor pobrała wycinek i odebranie wynikow -120zł.Wczoraj stwierdziła,że w przełyku nie ma guza i że sie facet dusi,to do szpitala na cito na onkologię.Pojechali dziś i Go na onkologii nie przyjęli,bo nie mają specjalistycznej aparatury do zbadania tego i może na płucny,bo może to od płuc jest.Tam oczywiście też Go nie przyjęli i w końcu Pani Ordynator z Onkologii zadzwoniła do szpitala 100km dalej co Ona ma zrobić i okazało się,że pacjent im zmarł i akurat mają wolne miejsce,ale jutro do 10 ma być na miejscu.Jak nie przyjedzie do 10 to nie ma po co przyjeżdżać,a następny termin to nie wiadomo kiedy.Mąż idzie dziś na nockę do pracy.Kończy o 7 rano.Ja na 9 do pracy i w domu Najmłodsza.Pod nami mieszka teściowa starowinka na ostatnich nogach i nie może się Małą zająć aż tak długo.Dzieciaków nie ma i chyba będę miała niezaplanowane wolne za co wcale mnie nie ponosi radościa,bo to przecież mój biznes i ja zarabiam na siebie.
Malinkamala ja też uważam,ze powinnaś z mamą porozmawiać i wszystko kierować w tą stronę,żeby było dobrze w domu u Ciebie.Masz teraz swoją rodzinę i mama nie powinna się wytrącać,bo to nic dobrego nie przyniesie.Ja bym to właśnie w ten sposób załatwiła.Powiedzieć mamie wprost,ze to Twoja rodzina i Twój mąż.To Ty z Nim żyjesz na co dzień,a nie mama.Co za sens jest komuś robić piekło.Ona się wyżyje przez godzinę,a atmosfera przeniesie się do Ciebie do domu.
29 599 2013-08-06 20:39:43
Milionku to super że pierwszy krok już wykonany. Teraz trzeba tylko czekać na poprawę.
Malinkamala ja jeszcze raz zwrócę uwagę że oprócz rozmowy z mamą powinnaś porozmawiać również z mężem. Niestety mężczyźni z reguły nie lubią takich rozmów. Żeby coś zaczęło się układać to trzeba dobrej woli obu stron. To jest oczywiście teoria a życie toczy się własnym torem.
U nas kiedy pojawiają się problemy to staram się rozmawiać ( podkreślam staram) , zwrócić uwagę na różne warianty zachowań innych osób aby nie popełniać tych samych błędów. Kurczę troch namieszałam ale dodam że mój obecny partner też nie zawsze chce brać w tym udział. Jak to mówią mężczyźni są z innego świata.
Dziewczyny macie może pomysł na jakiś ala..tort. Już wyjaśniam. Mój w sobotę ma urodziny i z znajomymi wybieramy się "jak zwykle w góry" do naszego ulubionego schroniska na całą noc. Chciałam zrobić mojemu niespodziankę. W piątek po południu mamy dostarczyć tam trochę ciężkiego prowiantu i myślałam żeby przy okazji podrzucić na miejsce torta. Problem w tym że teraz są upały i kremy chyba raczej nie za bardzo. Cały cza zastanawiam się nad czymś z owocami lub serem.Chciałabym zobaczyć jego minę kiedy będzie dmuchał 49 świeczek
.
Dzisiaj w pracy gorączka, wszyscy ledwo żywi czekają jak wybawienia 15. Pod koniec tygodnia zapowiadają ochłodzenie uf........ Mam tylko nadzieję że w sobotę nie będzie padać bo do schroniska na piechotkę i ognisko w planach ![]()
Milionek jeszcze raz życzę twojej córci szybkiego powrotu do zdrowia i tobie dużo uśmiechu w te trudne dni.
29 600 2013-08-07 09:33:05
Milionku
Najważniejsze, że teraz AGniesia jest pod stałą, dobrą, profesjonalną opieką. Z tego co napisałaś, że tak spokojnie odpowiadała, na tyle na ile się orientuję, to czas był właściwy. Cieszę się z powitania na sali, bo córcia mogła nawet niezbyt chcący zauważyć, że tam się nie płacze
Wiesz, o co mi chodzi
. Nie martw się, uwierz mi, chciałaś dobrze, ale jednak tu jest potrzebna profesjonalna opieka
Moja dawna sąsiadka niby miała tak ogromne wsparcie swoich córek, a jednak - kiedy w końcu za ich namową poszła do szpitala, to naprawdę z efektu SAMA była zadowolona
. Nie pamiętam naprawdę, jak długo to trwało, bo na początku koleżanki (jej córy) prosiły żebym jej tam jeszcze nie odwiedzała, bo za wcześnie. Ale chyba po 2 tygodniach mogła już pójść ja, jako ta mało bliska osoba. Albo 3? Naprawdę nie pamiętam.... To strasznie dawno było ![]()
Marzenna
Wiesz, nie wiem, czy coś takiego by podpasowało Wam, ale... Onegdaj obchodziłam swoje urodziny w góach właśnie z grupką znajomych i katowałam ich obietnicą właśnie tortu, że a jakże, z racji okazji - będzie przepyszny tort z górą kremu
No, nie byli zachwyceni, bo akurat nie pasowało im to do asortymentu trunków spożywanych
A ja oczywiście jeszcze twierdziłam, że zaraz po północy wjedzie na stół ![]()
Że to w Zakopcu było, to akurat zastosowałam ogromny bochen okrągłego chleba od Dańca (robił za biszkopt), przeogromny słój smalczyku z Czarnego Stawu (robił za kremik) i michę ogórków kiszonych (robiły za owoce
). Ten torcik to akurat wszystkim zapadł w pamięć, ale nadmieniam, że trójkątnych porcji nie kroiłam jednak
A świeczki bez problemu daje się wbić ![]()
29 601 2013-08-08 08:54:31
Witam po paru dniach...
Milionku jak dobrze, że udało się zawieźć córkę do szpitala i to bez większych problemów. Tam pod stałą, fachowąopieką lekarską szybko wróci do zdrowia i nabierze chęci do życia. Teraz będzie już tylko lepiej.
Marzenna z tortem przy upałach to różnie może być, ale owoce z galaretką na biszkopcie może jakoś przetrwają?
Domki wbrew pozorom nie są małe, nasz ma parter i piętro, i z wyglądu jest niewielki a w środku powierzchnia 60 m2 dół i takaż sama góra. Co na to powiesz?
Pakuję się, planuję, odliczam... żyję już wyjazdem ![]()
29 602 2013-08-08 09:48:03
Melduje sie
Milionek masz sporo stresow i zmartwien z córką,pocieszające jest to ze juz krok dalej zrobiliscie,jest pod fachowymi dobrymi rękami, w szpitalu wiedzą jak z takimi problemami u corki sobie radzic, napewno po obserwacji takze dadzą tobie wytyczne jak nalezy postepowac z corką ,jak reagowac, a czego unikac
29 603 2013-08-08 17:40:21
Milionku....to byla jedyna sluszna decyzja.Z takich stanow, w jakim jest Twoja corka(opierajac sie na Twoich opisach)nie wychodzi sie ot tak, samo z siebie.Jest pod opieka specjalistow i mam nadzieje, ze powoli bedzie sie mialo ku lepszemu.Wiem, ze sie zamartwiasz........ale laduj akumulatory.Musisz byc silna dla siebie i dla niej.Trzymam kciuki i czekam na pierwszy Twoj wpis, kiedy powiesz nam, ze jest lepiej.
Malinkamala....jak sytuacja?
Merten....Ty juz wyjechana?
Bulinka...opanowalas remont?
Marzanna...oj tam.....praca........zyj mysla o nastepnym urlopie.
A ja, kochaniutkie, wlasnie sie pakuje.Ciuchy juz spakowane, czekaja na wrzucenie na pake.Jutro do pracy, po pracy ogarne chacjede i moge juz jechac.Wyjezdzamy w sobote rano.A jak rano to sie jeszcze zobaczy.Kawusia, papierosek, prowiant, prysznic i Richtung Polen!!!UURRLLOOPP!!!Na grzyby!I beda w telewizorni po mojemu gadac!I posiedze na ogrodku, zezre karkoweczke z grilla....i moze nawet uda mi sie czmychnac do psiapsioki na poludnie kraju!Samej oczywiscie, na kilka dni....zadnych remontow nie przewiduje.Moj chlop oczywiscie ma plany-cos tam w warsztacie, dentysta, okulista, alergolog...Do domu jade, DO DOMKU!!!
29 604 2013-08-08 18:48:34
Kawashake ja w poniedziałek... do kraju, do synków i do dobrego żarełka
na całe trzy tygodnie wybywam i tylko niepokoję się myślą o locie i jak Wandula to zniesie. Mam nadzieję że obie jakoś damy sobie radę w samolocie przez te dwie godziny.
Mam w głowie tylko to jedno ![]()
29 605 2013-08-08 22:39:00 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2013-08-08 22:41:16)
Milionku, na Twoje pytanie chyba nawet specjaliscie bedzie ciezko odpowiedziec.....jak dlugo....Doczytalam, ze jest na etapie diagnozowania....wlasciwie dobrane leki, chec Twojej corki na podjecie leczenia, Twoje wsparcie i moze byc szybko lepiej.Tego sie trzymaj.A gdyby potrwalo to dluzej....to jestesmy z Toba.Badz dobrej mysli, pobyt w szpitalu to juz pierwszy krok ku lepszemu.Nie pisze tego ot tak, mialam swojego czasu problem sama ze soba.Nie chce do tego wracac, powiem tylko tyle-mozna z tego wyjsc.
29 606 2013-08-09 00:06:11
Droga Kawashake, pytasz jak sytuacja?.... Uff nawet niezle! Na razie. Panowie piwkuja, drinkuja, ale ogólnie da sie wytrzymać. Mama sie nie czepia, więc ja dałam sobie spokój, niech idzie na razie swoim torem. Dzieciaki wniebowziete, basen, wyprawy w górki i bawilsndia na miejscu!!! Jutro zostawiamy dzieciaki panom i cioci, a my mamuski wyruszamy na morskie oko!
Kawashake, Twoja radość jest odczuwalna nawet przeze mnie z tej drugiej strony monitora! Życzę udanego urlopu
29 607 2013-08-09 09:07:49
Hej ![]()
No to Wam na urlopie i Wam zaczynającym - jak najlepszej pogody i spokojnego relaksu
Ależ Wam dobrze ![]()
Nam już po urlopie - rewelacyjnego weekendu
A ja dziś zgoła odmiennie zaczęłam dzień. Znajoma próbuje w ten kończący się letni czas zorganizować grupkę kawoszy pijących poranną kawkę w plenerze. Nie odpowiada mi zasadniczo godzina, bo o 8.30 jestem już w pracy, ale na nieśmiałe pytanie - zmieniła dzisiejszą poranną na 7.00. A więc dziś wypiłam dwie filiżanki kawki siedząc na kamieniach w kamieniołomach (nieczynnych)
Super tak zacząć dzień, nawet moja koleżanka z pracy się też pojawiła ![]()
Pozdrawiam ![]()
29 608 2013-08-09 13:22:37
Ogarnęłam pokój chłopaków,bo musiałam w domu zostać dwa dni.Wprawdzie miałam moja Małą na głowie,ale Ona,moja prawie już pięcioletnia córa bardzo mi pomagała.Myła co kazałam,nosiła książki,wycierała kurze.No mówię Wam sama byłam w szoku.Na końcu jak już była zmęczona,to powiedziałam Jej,ze jak usiądzie grzecznie i będzie malować kolorowankę,to też mi będzie pomagać,bo przecież nie będzie przeszkadzać.Takim to sposobem meble stoją na miejscu,książki w witrynie /a sporo ich/i nawet pościel przebrana i uprana.Jeszcze mi tylko zostało zawiesić firankę,bo uparłam się,że kupie nową.
29 609 2013-08-10 23:03:17
Hej dziewczyny,
Żabko, super tak z rana kawka w takim miejscu ![]()
Ja tez na razie na tatasiku, ale szkoda, ze pogoda sie zepsuła. Morskie oko nie wypalilo, a wczoraj uciekalismy z basenu bo zaczęło lac ![]()
BULINKO, moja corcia tez ma 5 latek i jest niesamowicie pomocna. Sama potrafi już wiele rzeczy i chętnie mi pomaga. To taka mała iskiereczka, która rozswietla całe moje życie
mam tylko ja jedna!
MILIONKU, dalej trzymam kciuki i myśle o Was!!!
Pozdrawiam cała resztę!
29 610 2013-08-11 16:55:32
Witam wszystkich, jestem tu nowa:)
pozdrawiam samotna 40
29 611 2013-08-11 20:04:16
Witaj iwonka32b
Napisz kilka słów jak tam ci sie życie układa ![]()
29 612 2013-08-12 13:35:40
Ja też witam Cię Iwonka! Czekamy na wiadomości od Ciebie.
Malinkamala nasza Najmłodsza,to też życie naszej rodziny.Starsze,to po kątach się pochowają,a Najmłodszą widać w całym domu.Na dodatek wyszczekana bardzo,a pomyśleć,że jak miała 3 latka,to nic nie mówiła.
Milionku jakie masz wiadomości ze szpitala?
Z mężem i z córką tą najmłodszą zrobiliśmy sobie wczoraj wycieczkę do Lichenia.Ogólnie było super,ale chłodno,więc po wizycie w Bazylice,nie mogliśmy sobie popływać w jeziorku./Pod bazyliką jest plaża./Córcia była zawiedziona.
29 613 2013-08-12 13:45:18
witam was serdecznie
29 614 2013-08-12 19:26:22
Cześć dziewczyny
!
Witam również nowe koleżanki !
Jestem już po imprezie w urodzinowej w plenerze
. Było super. Zrezygnowałam z tortu ale dziewczyny i tak zadbały o świeczki, sztuczne ognie i miłą atmosferą. Pogoda też dopisała, ognisko było i tańce też
.
Merten , Kawashake witajcie w kraju !
Bulinka ja mam teraz takiego lenia ( chyba nie mogę się pozbierać po urlopie
) że nie mam siły ogarnąć domu po urlopie. Zawsze znajdę sobie jakieś wytłumaczenie . Najgorzej jak po pracy "przysiądę" sobie na chwilę. Najlepiej prosto od drzwi przejść jak tornado
.
Milionku co tam u ciebie?
Malinkamala jak ja ci zazdroszczę... Kocham góry a w Zakopanym jeszcze nie byłam
, aż wstyd.
29 615 2013-08-12 20:57:34
czesc, Kobietki
Ja po weselu, wybawilam sie dosyc dobrze. Podobalo mi sie - zjechali ludzie z calego swiata, byli i Afroamerykanie, i Hindusi, Niemcy, Anglicy, no i my, Polacy
. Panna mloda zakochana, milo bylo patzrec - chcac nie chcac zastanawialam sie, jak to bedzie u nich po latach, jak entuzjazm oslabnie, a namietnosc lekko zgasnie. Rozmawialismy z mezem, ze mlodzi teraz maja inne mozliwosci - swiat stoi przed nimi otworem. My tak nie mielismy, albo.. bylismy mniej przebojowi (ale tego juz mu nie sugerowalam
). Rozmarzylam sie ![]()
Witam nowe kolezanki.
Marzanna, impreza przy ognisku ma swoj wlasny klimat -
29 616 2013-08-13 13:35:55
Zaczynam dziś tworzyć wyprawki do szkoły.:/
Do technikum mam 18 książek do kupienia.Do gimnazjum-5,a reszta jest po starszym.Do liceum chyba 3,a do przedszkola kupiłam na początku wakacji.Jeszcze zeszyty i inne przybory.
Zaczynam polowanie na używane książki.
Potem się zacznie rok szkolny i 4x ubezpieczenie i 4xkomitet.Masakra!
29 617 2013-08-13 19:12:36
Bulinka jak ja się cieszę że to już za mną, chociaż jeszcze nie wiadomo jak sobie da radę córa z finansowaniem swojej edukacji. Nie powiem, jak przechodzę w marketach obok tych kolorowych zeszytów i innych dupereli to mam czasami ochotę złapać to i owo.
Milionek jeśli trafiła na odpowiednich lekarzy to w końcu uda im się trafić do niej. Trzymaj się !
Benita a co to za wesele takie międzynarodowe?
Trochę mi jest teraz smutno samej. Było nie było przez 3 tygodnie jednak zawsze z kimś byłam.Przestawiam sie
.
29 618 2013-08-13 20:13:53
Marzanna, no miedzynarodowe, bo studenci sie zenili
A u nich na roku duza roznorodnosc. Najfajniejsze byly czarnulki, z takimi wieelkimi turbanami z tafty na glowie - to jest u nich bardzo trendy stroj wieczorowy ![]()
Ksiazki do szkoly - wyrodna matka bedzie pewnie latac i szukac na ostatnia chwile.. coz, moze szkola zamowi ![]()
29 619 2013-08-14 10:44:20
Benita ja też zawsze na ostatnia chwilę,ale tym razem to muszę się sprężyć chociaż to i tak późno,bo mam teraz sporo wydatków.
Udało mi się wczoraj załatwić część książek do technikum z przedmiotów ogólnych.
29 620 2013-08-14 11:09:21
Witajcie ![]()
Hy, coś mi się doba kurczy...? ![]()
Milionku - zanim leki zadziałają - to ma prawo potrwać. To nie tak jak z antybiotykiem - że od razu uderzeniowo działa, tu chodzi o doprowadzenie do pogodnego nastroju, odrobiny optymizmu i ustabilizowanie stanu.
Tia, akcja szkolna wyprawka u mnie też trwa ![]()
Na szczęście ksiązki dla starszej już są, część udało się od koleżanki. Zdecydowanie bardziej sie boję przedszkolnych wyprawek maluchów..... Komitety, ubezpieczenia, wszystko praktycznie w jednym momencie i mam lekkiego stresa przed wrześniem. Ale cóż.
Zresztą wiecie, jak spoglądam na mój wykaz podręczników (podstawówka) - to jest to zdecydowanie mniej stresujący wykaz, niż w gimnazjum czy szkole średniej.... Kiedyś z koleżanką kupowałyśmy m.in. podręczniki dla jej starszych dzieci i cena za komplet nowych była porażająca - przecież mocno zwiększa się liczba przedmiotów, bo w podstawówce przyroda obejmuje kilka dziedzin... Do tego ćwiczenia... Do tego nauczyciele bardzo często nakręcają koniunkturę na nowe - zmieniając wydawnictwa co 3 lata - i wtedy nici z możliwości kupienia w antykwariacie czy od innych.
29 621 2013-08-14 13:37:40
Milionku jeżeli już jest choć odrobinę lepiej,to trzeba się cieszyć,bo idzie ku dobremu.
Zabka-k u nas w gimnazjum trzeba co roku kupować nowe książki do języków.Zastanawia mnie to dlaczego,bo co...,bo co roku Anglicy,albo Niemcy inaczej mówią i zmieniają się zasady pisowni?
...a wiadomo,że te książki najdroższe.
29 622 2013-08-14 22:36:08
Milionkua czy Ty masz urlop , czy też musisz wszystko ogarnąć sama?
29 623 2013-08-16 10:14:06
Bulinka, wiem....
Przyznaję, nawet nie bardzo lubię o tym pisać, bo ta wymiana podręczników, to taki swoisty układ pomiędzy szkołami a wydawnictwami nakręcający koniunkturę na rynku. Większego sensu w tym nie widzę (choć pewnie zdarza się naprawdę racjonalna wymiana, ale chyba jednak rzadko), zdarzyło mi się porównać wymieniany stary i nowy podręcznik od jednego z przedmiotów.
Milionku, może staraj się też, z racji faktu, że dziecko jest pod fachową opieką i napewno nie potrafiłabyś więcej jej pomóc, sama sobie to wytłumaczyć. Napięcie w Tobie, tęsknota, zdenerowanie Twoje własne może córcia odczytywać w jakiś sposób. A elementem tego wychodzenia z aktualnego stanu musi być też to, by ona poczuła, że jest samodzielna w coraz większym stopniu
To nie trwa szybko, ja już pisałam, nie oczekuj efektów, jak po antybiotyku.
Mam nadzieję, że macie fantastyczne weekendowe plany
Ja wczoraj z maluchami byłam u "znajomych znajomych" - mają trójkę dzieci w wieku od 3 do 7 lat i cudną działkę w lesie, nawet rzeczka przepływa. Leśne ludki się wybiegały. A dziś jednak jestem na tzw straży w pracy, choć widzę, że ludzi naprawdę niewiele. Ot, taki swoiste dyżury chyba mamy co najwyżej ![]()
29 624 2013-08-16 12:19:04
Jutro po pracy mam zamiar zrobić grilla dzieciakom,a w niedzielę może gdzieś nad wodę pojedziemy?Trzeba wykorzystać jakoś te ostatnie dni wakacji,tym bardziej,ze po niedzieli znów ochłodzenie zapowiadają.
Mam zamiar zaprosić przyszłego zięcia na grilla.Jestem w szoku,bo nie wziął ode mnie pieniędzy za malowanie.
29 625 2013-08-16 13:39:42
U nas na razie nic nie ruszylo pod względem wyprawek szkolnych, niestety nic do tej pory do szkoły nie zostało zakupione (począwszy od linijki,az do portek-zero)bo dzieciak dostaje szalu i nie chce pojechać na zakupy ,na samą myśl o wyprawce do budy dostaje wscieku i furii, tak więc obecnie na razie nic w tym kierunku zrobione nie jest
Strajkuje okrzykiem, ze jeszcze ma wakacje i nie ma zamiaru o szkolę myslec i się do niej przygotowywać
Dziecku szkola kojarzy się z czyms złym i fatalnym okresem jaki odchorowuje kazde z nas, wakacje cud,miod,super -dzieć bez jakis powazniejszych problemow ,naprawde,,rok szkolny tragedia -niepokoi mnie ten zblizający kolejny rok szkolny
Jak argumentuje swój opór? Pchła uważa ze skoro jeszcze ma wakacje to definitywnie zakazała cokolwiek na temat szkoły się odzywac, czy tez zmuszać do myslenia o niej ,bo odrazu wścieka się okrutnie na sam temat
W pon. czy chce ,czy nie juz ostatecznie z ojcem pojedzie po artykuly szkolne i ubrania, bo cholera tez czasu wiecznie do dyspozycji nie mamy ,az panienka sie na mysli
Ja chyba sie z nimi nie wybiore bo nerwy bede miec zszargane ,mąż marudzenie i jęczenie z stoickim spokojem znosi ,więc bardziej odporny humorki
29 626 2013-08-17 11:14:15
Mortisha,a ja idę do sklepu kupuję i przynoszę do domu i nie ma marudzenia.W sumie jak ta Twoja córa nie znosi szkoły,to też obojętne Jej powinno być co jest na zeszytach lub na przyborach szkolnych.Nie chce iść,to nie musi.
Przepraszam,że się tak wymądrzam,ale mam dzisiaj podły humor,bo od rana spięcie z moja 18-stką.
29 627 2013-08-17 12:06:36
Problem strajku został już rozwiązany. Pchła nie znosi koloru różowego, nawet najmniejszy detal w tym kolorze nie jest wstanie zaakceptować ,w pokoiku tez nic z różu nie może się znajdować, więc wczoraj zostało jej przekazane ,ze jeśli w pon. nie pojedzie dobrowolnie na zakupy ( w tym tez przymiarka ubrań,obuwia, a nie tylko książki, zeszyty i przybory- ) to wszystko w różu zostanie zakupione, co do joty, te ostrzeżenie podziałało jak kubeł zimnej wody ,wiedząc ze to nie żarty ,a z własnych kieszonkowych zakupywać nowe rzeczy jak tamtych różowych nawet w ręce by nie tknęła ,nie uśmiechałoby jej się ,tak więc naburmuszona łaskawie złożyła obietnice ze będzie współpracować ,zobaczyła że pod mur przyciśnięta została dając jej wybór co woli w takim razie, wybrała ,no i ok
Wczoraj powiedziała ,ze nie chcę abym z nią jechała, chce tylko z ojcem jechać - propozycja na rękę dosyć bardzo,dzisiaj wstała w dobrym humorze, namyśliła się i jednak wyskakuje z prośbą, abym w pon. po pracy pochodziła z nimi po sklepach i doradziła co nie co -cóż...przypomniałam wczorajszą jej decyzje i nie widze powodów aby zmieniać zdania . To jest moja własna wola pomocy ,nie obowiązek ,niech ojca maltretuję
29 628 2013-08-17 12:14:47
spięcia z 18-stką poważne ,czy typowe codzienne błahostki ?? ![]()
29 629 2013-08-17 13:08:46
Mortisha chodziło tak naprawdę o błahostke,bo pizzę Jej przeznaczoną dałam mężowi rano myśląc,że po prostu ona rano jej jeść nie będzie,więc Jej kupię i będzie miała na później.Niedawno zaś chciała zjeść mężową pizzę,to Jej nie kazałam,bo powiedziałam,że ojciec przyjdzie z pracy i wie,ze tą pizzę ma i ją pewnie zje.
Sytuacja jednak jest dużo głębsza,bo córka i mój mąż to najwięksi wrogowie w tej chwili.On nie rozumie Jej,a Ona Jego.Ani do jednego,ani do drugiego nic nie dociera.Ja jestem pomiędzy nimi jak między młotem,a kowadłem.Cały czas staram się,żeby było jak najmniej sytuacji do konfliktu.
Na dodatek mój mąż musi mieć zawsze rację i całe życie ustępuje Mu,a jak tego nie zrobię to jest po prostu w domu adrenalina podniesiona.
29 630 2013-08-17 14:50:57
Ho Bulinko skąd ja to znam.... Tymczasowo mam z tym spokój, ona na swoim na razie trochę od domu. Ja nie widzę co ona robi i się nie denerwuję. Nasze relacje się poprawiły, może już wydoroślała a może to ta odległość
.
Bulinka jeśli dasz radę na chwile odizolować się od tego wszystkiego to pomyśl o sobie i zrelaksuj się ( piszę jak dasz radę , bo w domu pełnym ludzi pewnie trudno o to ).
A jak się pokoje podobały po remoncie?
Mortisha tak wnioskuję z twoich postów że masz z młodą niełatwo chyba?
Ja teraz czekam aż mój wróci z trasy i na rożno do siostry lecę
.
29 631 2013-08-17 17:38:40 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-17 17:45:17)
Bulinko każdy kij ma dwa końce. Jak najbardziej rozumiem twój punkt widzenia i ścina o pierdoły bywa nieunikniona zwłaszcza z nastolatką, której nie brakuje odwagi ,aby wyrazić swoje niezadowolenie.
Z drugiej strony asertywność i waleczność o swoje tez ma swoje plusy. Córka najwyraźniej nie jest typem pokornej owieczki i swoje zdanie, w tym jawnie ukazać niezadowolenie potrafi wyrazić, stąd jej wojowniczość. Takie osoby w przyszłości myślę ,że więcej zyskają nie dając sobie zupełnie na głowę wejść, niż być na każdym kroku stratnym .Zresztą co ja się będę wymądrzać,nie żyjesz na tym świecie od wczoraj i wiesz chyba jacy ludzie potrafią być i wykorzystywać czyjeś słabości, oskubią cię z każdej strony jeśli zobaczą ze mogą, a czasami sztuka powiedzenia "NIE,NIE ZGADZAM SIE" jest cenna
Tak wiec co u córki może być nie raz minusem na dzień dzisiejszy, to może okazać się atutem w samodzielnym życiu , kiedy z sytuacjami stresogennymi czy tez konfliktowymi będzie mieć do czynienia
A na pewno mężowi nie po nosie jest ,ze córka nie schodzi mu bezdyskusyjnie z drogi na każdym kroku, ani nie może nią dyrygować - najwidoczniej młodociana ma na tyle honoru i godności do własnej osoby ,że najwyraźniej to jest wbrew jej naturze być bezwzględnie podporządkowanym-to ma swoje minusy jak i również PLUSY
Marzenna - jeśli chodzi o wszystko cokolwiek związanego jest z tematem szkoły to bywa urwanie głowy. Choć Pc. nie ma żadnych problemów w opanowaniu materiału, generalnie oceny ok,w swoich wybranych dziedzinach potrafi zszokować wiedzą ponad programową, no ale ma taka awersje do szkoły, ze aż mi ciarki przechodzą na samą myśl co nas czeka w tym roku szkolnym. Nie jest to moje biol. dziecko , stąd zawsze w każdej chwili mogę usunąć się krok w tył, kiedy nie chce mi się już z czymś wojować, a mąż jest tym głównym rozstrzygającym problem -on się wycofać nie może, choć zawsze skutecznie ze swoim wrodzonym stoicyzmem,jakoś załatwia dylematy napotkane po drodze -cierpliwość i opanowanie to jego duży atut
Pchla jest raptusem i nerwusem nie z tej ziemi, asertywność i opór bywa dobijający lecz także w niektórych sytuacjach owocujący, zresztą ja tez nie jestem oazą cierpliwości więc trafił swój na swego ![]()
29 632 2013-08-20 11:26:15
Mortisha pojechałaś mi po ambicji mówiąc:
"...najwidoczniej młodociana ma na tyle honoru i godności do własnej osoby ,że najwyraźniej to jest wbrew jej naturze być bezwzględnie podporządkowanym-to ma swoje minusy jak i również PLUSY."
Jak napisałam, wyżej,to ja jestem z tych podporządkowanych.Przez lata "nauczyłam się"nie mówić mężowi nie.Robię to dla świętego spokoju,bo każde nie z mojej strony,to awantura i wyżywanie się psychiczne nad dziećmi i mną.Mój mąż jest trudnym człowiekiem.Dokładnym przykładem jest to,że wszystkie decyzje muszę podejmować ja.Jest miedzy nami dyskusja,jest wymiana zdań zazwyczaj "na dwoje babka wróżyła",a decyzje i tak muszę podejmować ja.Jednak jak coś jest nie tak potem,to mój mąż mówi dokładnie tak:ja wiedziałem,że tak będzie,ale pozwoliłem Tobie na decyzję.
Jeżeli chodzi o decyzję,to dziewczyny jeżeli tu dziś wejdziecie,to wypowiedzcie się na poniższy temat,a może sama sobie pomogę jeżeli to Wam wszystko opiszę:
Otóż pisałam chyba Wam niedawno jak Burmistrz chciał przenieść z przedszkola nasze pięciolatki do szkoły,bo w przedszkolu był nadmiar zgłoszonych dzieci,a w szkole trzeba było zlikwidować jedną grupę,bo było za mało dzieci.Rodzice się nie zgodzili ze względu na lepsze warunki w przedszkolu.Zostało więc po staremu z czego ja sama byłam bardzo zadowolona.
Przed niedzielą dostałam telefon z gminy i wczoraj byłam na zebraniu z dyrektorami zespołu szkół i z przedstawicielką gminy.Oprócz mnie byli jeszcze na tym zebraniu inni rodzice,bo z rocznika mojej córy jest w gminie jeszcze trójka dzieci niepełnosprawnych.Okazało się,że chcą stworzyć w szkole klasę zintegrowaną.Byłaby to grupa przedszkolna 15 dzieci zdrowych i 3 naszych niepełnosprawnych.Dostaliby nauczyciela wspomagającego dla tych dzieci,a więc grupa ta miałaby dwóch nauczycieli,gdzie inna grupa przedszkolna przy szkole ma jednego.Dyrektor obiecał po moich pytaniach,że pójdą normalnym programem jak inni,tylko ten nauczyciel będzie im pomagał.
Zdrowe dzieci to mają być sześciolatki,a nasze to pięciolatki.Dyrektor twierdzi,że tak będzie lepiej,bo te starsze dzieci będą na pewno opiekowały się bardziej naszymi dziećmi niż równolatki./Grupa równolatków,to ta druga grupa przy szkole./Jeżeli chodzi o program nauczania,to sprawdziłam,ze obie grupy mają te same podręczniki.
Moje obawy:
-sześciolatki,to mimo wszystko dzieci lepiej rozwinięte niż pięciolatki.Boję się,że sobie z tym mogą nauczyciele nie poradzić i nasze dzieci zostaną odsunięte od reszty,
-moja córa wejdzie w całkowicie nowe koleżeństwo,nie wiem jak zostanie zaakceptowana,
-w przyszłym roku najprawdopodobniej zostanie jeszcze raz do zerówki,bo mam taką możliwość wyboru,a więc znów trafi do nowej grupy dzieci wtedy już równolatków.
Na minus jest jeszcze to,że:
-zajęcia są do godz.13,a w przedszkolu dotychczasowym ma do 16,
-tak naprawdę to nie wiem,co moje dziecko zyska jeżeli pójdzie do tej klasy,bo w obecnym przedszkolu ma bardzo dobrą opiekę.
Na plus byłoby to,że:
-dyrektor obiecuje,że grupa integracyjna będzie dalej szła jako grupa integracyjna,ale problem będzie jak np.jedno,czy dwoje będzie chciało iść do pierwszej klasy,a jedna matka stwierdzi,że jednak dziecko zostawi drugi rok w zerówce.
Do powstania klasy integracyjnej potrzebne są co najmniej troje dzieci.Jeżeli się wyłamię,to nie wiadomo jak będzie.
Co zyskuję zostawiając córkę w obecnym przedszkolu?:
-poczucie bezpieczeństwa dziecka,
-wiem jak dziecko jest traktowane przez nauczycieli,ze ma opiekę,jest brana do przedstawień,do wierszyków,a nawet tańców w grupie,gdzie moja mała jest niepełnosprawna ruchowo,
-pomimo,że była jednym dzieckiem niepełnosprawnym w przedszkolu,Pani dyrektor zadbała i miała godzinę wspomagania z przedszkolanką i godzinę rehabilitanta w przedszkolu.
Na minus przedszkola obecnego jest to,że:
-ten wybór czeka mnie w przyszłym roku.Tzn.nie będę wiedziała wtedy,czy posłać Ją do naszej wiejskiej szkoły,gdzie nie będzie nauczyciela wspomagającego,czy do tej klasy integracyjnej znowu nie wiedząc co ją czeka tzn.czy ta klasa integracyjna będzie dla Niej lepsza,czy lepiej jednak,żeby była w szkole traktowana jak zdrowe dziecko.
29 633 2013-08-20 11:34:51
Mortisha pojechałaś mi po ambicji mówiąc:
"...najwidoczniej młodociana ma na tyle honoru i godności do własnej osoby ,że najwyraźniej to jest wbrew jej naturze być bezwzględnie podporządkowanym-to ma swoje minusy jak i również PLUSY."
Jak napisałam, wyżej,to ja jestem z tych podporządkowanych.Przez lata "nauczyłam się"nie mówić mężowi nie.Robię to dla świętego spokoju,bo każde nie z mojej strony,to awantura i wyżywanie się psychiczne nad dziećmi i mną.Mój mąż jest trudnym człowiekiem.Dokładnym przykładem jest to,że wszystkie decyzje muszę podejmować ja.Jest miedzy nami dyskusja,jest wymiana zdań zazwyczaj "na dwoje babka wróżyła",a decyzje i tak muszę podejmować ja.Jednak jak coś jest nie tak potem,to mój mąż mówi dokładnie tak:ja wiedziałem,że tak będzie,ale pozwoliłem Tobie na decyzję.
Jeżeli chodzi o decyzję,to dziewczyny jeżeli tu dziś wejdziecie,to wypowiedzcie się na poniższy temat,a może sama sobie pomogę jeżeli to Wam wszystko opiszę:
Otóż pisałam chyba Wam niedawno jak Burmistrz chciał przenieść z przedszkola nasze pięciolatki do szkoły,bo w przedszkolu był nadmiar zgłoszonych dzieci,a w szkole trzeba było zlikwidować jedną grupę,bo było za mało dzieci.Rodzice się nie zgodzili ze względu na lepsze warunki w przedszkolu.Zostało więc po staremu z czego ja sama byłam bardzo zadowolona.
Przed niedzielą dostałam telefon z gminy i wczoraj byłam na zebraniu z dyrektorami zespołu szkół i z przedstawicielką gminy.Oprócz mnie byli jeszcze na tym zebraniu inni rodzice,bo z rocznika mojej córy jest w gminie jeszcze trójka dzieci niepełnosprawnych.Okazało się,że chcą stworzyć w szkole klasę zintegrowaną.Byłaby to grupa przedszkolna 15 dzieci zdrowych i 3 naszych niepełnosprawnych.Dostaliby nauczyciela wspomagającego dla tych dzieci,a więc grupa ta miałaby dwóch nauczycieli,gdzie inna grupa przedszkolna przy szkole ma jednego.Dyrektor obiecał po moich pytaniach,że pójdą normalnym programem jak inni,tylko ten nauczyciel będzie im pomagał.
Zdrowe dzieci to mają być sześciolatki,a nasze to pięciolatki.Dyrektor twierdzi,że tak będzie lepiej,bo te starsze dzieci będą na pewno opiekowały się bardziej naszymi dziećmi niż równolatki./Grupa równolatków,to ta druga grupa przy szkole./Jeżeli chodzi o program nauczania,to sprawdziłam,ze obie grupy mają te same podręczniki.
Moje obawy:
-sześciolatki,to mimo wszystko dzieci lepiej rozwinięte niż pięciolatki.Boję się,że sobie z tym mogą nauczyciele nie poradzić i nasze dzieci zostaną odsunięte od reszty,
-moja córa wejdzie w całkowicie nowe koleżeństwo,nie wiem jak zostanie zaakceptowana,
-w przyszłym roku najprawdopodobniej zostanie jeszcze raz do zerówki,bo mam taką możliwość wyboru,a więc znów trafi do nowej grupy dzieci wtedy już równolatków.
Na minus jest jeszcze to,że:
-zajęcia są do godz.13,a w przedszkolu dotychczasowym ma do 16,
-tak naprawdę to nie wiem,co moje dziecko zyska jeżeli pójdzie do tej klasy,a w obecnym przedszkolu ma bardzo dobrą opiekę.
Na plus byłoby to,że:
-dyrektor obiecuje,że grupa integracyjna będzie dalej szła jako grupa integracyjna,ale problem będzie jak np.jedno,czy dwoje będzie chciało iść do pierwszej klasy,a jedna matka stwierdzi,że jednak dziecko zostawi drugi rok w zerówce.
Do powstania klasy integracyjnej potrzebne są co najmniej troje dzieci.Jeżeli się wyłamię,to nie wiadomo jak będzie.
Co zyskuję zostawiając córkę w obecnym przedszkolu?:
-poczucie bezpieczeństwa dziecka,
-wiem jak dziecko jest traktowane przez nauczycieli,ze ma opiekę,jest brana do przedstawień,do wierszyków,a nawet tańców w grupie,gdzie moja mała jest niepełnosprawna ruchowo,
-pomimo,że była jednym dzieckiem niepełnosprawnym w przedszkolu,Pani dyrektor zadbała i miała godzinę wspomagania z przedszkolanką i godzinę rehabilitanta w przedszkolu.
Na minus przedszkola obecnego jest to,że:
-ten wybór czeka mnie w przyszłym roku.Tzn.nie będę wiedziała wtedy,czy posłać Ją do naszej wiejskiej szkoły,gdzie nie będzie nauczyciela wspomagającego,czy do tej klasy integracyjnej znowu nie wiedząc co ją czeka tzn.czy ta klasa integracyjna będzie dla Niej lepsza,czy lepiej jednak,żeby była w szkole traktowana jak zdrowe dziecko.
29 634 2013-08-20 12:43:50
Moim zamiarem absolutnie nie było pojechanie nikomu po ambicji , w sumie nawet zła jestem na siebie ze tak to ujęłam w słowa dając przekaz tak jak został odebrany. Po prostu miałam na myśl ,gdzie dostrzegamy minusy również można wyszukać w tym plusy
Co do prz-la malej, to uff ciężki dylemat, nie wiem.. ja chyba jeszcze zatrzymałabym mała w obecnym przedszkolu, dla dziecka rok czasu to sporo ,mała może za rok być bardziej gotowa do zmiany otocznia, środowiska niż teraz
Trudna sprawa, musisz brać pod uwagę dobro małej i decyzje podjąć najlepszą z wszystkich możliwych
29 635 2013-08-20 12:57:07
Kurcze nie wiem dlaczego odbił mi się post dwa razy.
Mortisha,ale ja nie mam do Ciebie żalu.
29 636 2013-08-20 13:33:49
Witaj Bulinko!
Wiesz, tak myślę i myślę.... Dziecko w tym wieku, przed skończeniem 6 lat, jest bardzo wrażliwe, integruje się baaardzo mocno ze swoim najbliższym otoczeniem i wszelkie jego zmiany, nawet te adekwatne do jego wieku - odbiera dość indywidualnie... Z jednej strony Twoja córcia już wie, czym jest bycie w grupie, w zespole. Z drugiej strony - 5 lat, to jest 5 lat, dziecko ma jeszcze swoje prawa, jeśli chodzi o dojrzewanie do nauki, do tzw. rygorów szkolnych - bo one jednak są i to zawsze będą inne niż w przedszkolu. Już sam opis zakresu opieki, jaką dzieci mają, godzin - na to wskazuje... Słuchaj, który rok córcia chodzi do przedszkola? Bo ja krótko z Wami jestem, to nie wiem, czy rok dopiero, czy już skończyła drugi rok? Bo ja jestem zdania, że zbyt częste zmiany dzieciom, nawet starszym, nie służą. I pewnie z własnego doświadczenia tym bym się kierowała. Moja starsza w pierwszej klasie podstawówki uczyła się w innej szkole, w ciągu roku szkolnego przeprowadziliśmy się. Ale zaczęła chodzić do nowej szkoły dopiero w II klasie. Aklimatyzacja była ciężka... Niby dzieci z podwórka odrobinkę już znała, ale jednak. Oj, różne były sytuacje
. W III klasie znowu zmieniła im się wychowawczyni i to na diamterialnie inną, nie radzącą sobie z dziećmi - dla mojej córci to już była 3 wychowawczyni! W IV klasie kolejna.... W tym roku, w V klasie co prawda wychowawczyni ta sama, ale... ja znowu musiałam się wyprowadzić - ale tym razem za punkt honoru wzięłam sobie znalezienie takiego mieszkania, gdzie tylko zmieni się dzieciom "m" i to nieznacznie. Udało się, otoczenie jest identyczne, szkoła, sklep, przystanek - ten sam. Ale do czego zmierzam. Moje dziecko było starsze, ale nieco jak dla niej nagle, na początku drogi szkolnej musiała zmienić środowisko. Straciła kontakt z pierwszymi szkolnymi przyjaciółkami, z pierwszą swoją drużyną zuchową... Było jej bardzo ciężko, dobry kontakt z nowymi rówieśnikami załapała dopiero w III klasie. Miała problemy na podwórku i miała problemy przez wiecznie zmieniające się wychowawczynie, wylądowała nawet raz u pedagoga - na szczęście pedagog jasno określił, że dziecko nie ma żadnych problemów, nie ma żadnego ryzyka, jest tylko problem wynikający z faktu, że jest dzieckiem które dość szybko reaguje (aj, nic złego się wtedy nie stało, po prostu napisała na polskim na klasówce taki artykuł na pierwszą stronę gazety, że wychowawczyni włosy dęba stanęły - o podpaleniu szkoły
). Moje dziecko miało zbyt wiele zmian - ciągle... Chyba pod tym kątem warto się zastanowić, jak Twoja córcia będzie się czuła, jakie są możliwości aklimatyzacyjne i co dla niej będzie dobre - tak mi się wydaje. Bo kierować się jedynie tym, że jeśli Ty się bnie zdecydujesz, to klasy nie będzie, bo będzie tylko dwoje dzieci - to... To to dla mnie jest odrobinę próba wywarcia na Ciebie wpływu...? Skoro łącznie jest 4 dzieci, to ktoś już odmówił i Ty jesteś "ostatnią deską ratunku" stworzenia klasy integracyjnej? Czy abstrahując w ogóle od tej obecnej idei - czy wcześniej w ogóle rozważałaś, żeby córcię do szkoły przenosić? Nawet kiedy nie wiedziałaś o dysproporcjach w ilości dzieci w rozczniku pomiędzy szkołą a przedszkolem i zanim pojawiły się jakiekolwiek zamiary?
29 637 2013-08-20 19:16:23
Mała będzie 3 rok w przedszkolu.Rozważaliśmy wcześniej przejście Małej do przedszkola w szkole,bo jak pisałam kiedyś Burmistrz chciał przenieść pięciolatki do szkoły,ale rodzice większością się nie zgodzili.Ja też byłam przeciw ze względu na słabsza opiekę tzn.jedna opiekunka na 25 dzieci,a tym samym brak spacerów i wyjścia na plac zabaw,którego i tak przy szkole nie ma.
Gdyby poszła w tym roku do szkoły,to jest zmiana nauczycieli,ale byłoby dwóch oraz zmiana kolegów.Na drugi rok znów byłaby zmiana kolegów.Za rok zaś jeżeli pośle Ja właśnie do tej szkoły,to przynajmniej część dzieci z tego przedszkola pójdzie też do tej szkoły.
Dzieci niepełnosprawnych była od początku trójka razem z moją córką.
29 638 2013-08-20 22:48:19
Słuchaj - a pytałaś córci? Czy może ona by chciała? Bo wiesz, co by tu nie mówić, to ona już sporo rozumie.... ![]()
I powiem Ci na pocieszenie - w klasie moje córki jest niepełnosprawna jedna dziewczynka. I wszystko jest OK, i szkoła podchodzi do tego rozsądnie, bo lekcje mają w takiej klasie żeby Ola nie musiała przemieszczać się z pomieszczenia do pomieszczenia. I jedynie problemy, jakie były, to takie, że niektórzy nauczyciele Olkę i pozostałe dzieci wyręczali - jak to w życiu bywa. I nikt się nie czuł za nic odpowiedzialny. Dzieciom nakazywano dbać o Olę od początku, a nie pozwolono wręcz dzieciom jej po prostu lubić. Ale to był czas owej wychowawczyni w III klasie, to źle wyszło wszystkim dzieciom... Jakieś mam akurat negatywne odniesienia, ale to nie chodzi o dzieci, tylko o to, że im wychowawczyni nie wierzyła, że będą się zachowywać prostolinijnie jak to dzieci mają w naturze i że będą Olkę jakoś odseparowywać. A dzieci były rozżalone.
Nie wiem Bulinka, pytaj córci... Ona wielu rzeczy nie zrozumie, bo jest dzieckiem, ale wiesz - ona wie z kim i gdzie się lepiej czuje i na czym jej może zależeć. Przedstaw jej sytuację na tyle, na ile dziecko potrafi rozumieć, bo sama pewnie wiesz, że dzieci nie rozumieją, że ktoś z troski chce je ograniczać. Twoja Córcia pewnie jakieś własne przeczucia ma ![]()
29 639 2013-08-21 10:15:41
Dziękuję Kochane za Wasze wpisy.Jeszcze rano czytałam Wasze wypowiedzi.Z mężem też dyskutowaliśmy,wczoraj i jeszcze pół nocy przez komórkę /mąż był w pracy/i dzisiaj i doszliśmy do wniosku,ze najlepiej dla Niej i dla nas też,żeby została w tym przedszkolu co jest.Oczywiście na rozmowę do dyrekcji szkoły poszłam ja.
Nie było Dyrektora głównego,ale rozmawiała ze mną Pani Dyrektor podstawówki.Powiedziałam,że niestety,ale rezygnujemy z propozycji,bo uważamy,ze dal dobra naszej Małej powinna Ona zostać tam gdzie jest.Powiedziałam,że ze względu na niepełnosprawność ruchową Mała boi się starszych dzieci ,bo są za ruchliwe,a do obecnej grupy jest już przyzwyczajona.Powiedziałam,że zbyt dużo w tym roku opuści,bo wyjazd rehabilitacyjny,operacja,dwa miesiące gipsu i rehabilitacja i to wszystko 100km od domu.Także praktycznie nie dość,że nowe dzieci,to jeszcze byłaby tylko gościem,a więc ciągle będzie czuła się obco.Poza tym sama też powiedziała nam,że chce iść dalej do starego przedszkola.Dodałam jeszcze na koniec,ze mam nadzieję,ze nasza decyzja nie będzie szkoda dla pozostałych dzieci,bo Pani z Gminy powiedziała,że jeżeli braknie jednego dziecko,to w dalszym ciągu będą się starać o utworzenie tej klasy integracyjnej.Pani Dyrektor powiedziała,ze rozumie,że najważniejsze jest dobro dziecka i że przekaże Panu Dyrektorowi.
Tak oto mam to za sobą.Oczywiście mam taką nadzieję,ze jeszcze z czymś nie wyskoczą i nie zadzwonią,że jeżeli Mała nie pójdzie do szkoły to nie będą mogli otworzyć tej klasy.
Rozmawiałam wczoraj z moja Małą.Najpierw na świeżo pyta mi się,czy jak pójdzie do tej szkoły,to czy będą się dzieci przedstawiać:jestem...,mam 5 lat,mieszkam... To ja Jej mówię,ze tak,bo tam dzieci nie będą się znały i Pani też nie będzie dzieci znała,więc muszą się przedstawić.Bardzo Jej się to spodobało.Po jakiś dwóch godzinach nagle dziecko się rozpłakało.Pytam się dlaczego płacze? Ona na to:bo ja chcę do Plastusia./To Jej stare przedszkole/
29 640 2013-08-21 13:06:03 Ostatnio edytowany przez bulinka_1969 (2013-08-21 13:06:44)
No i długo się nacieszyłam.Chce mi się płakać.Właśnie dzwonił do mnie Burmistrz.Chce z nami rozmawiać.Zapewniał,że Oni chcą tylko dobrze dla tych dzieci,że chcą stworzyc dla Nich jak najlepsze warunki,ze nie wie kto nam doradzał,ale On przyjedzie do nas do domu z pedagogiem i z Panem Dyrektorem i jeszcze raz będziemy rozmawiać.Był oczywiście bardzo miły.Cóż,ale moje serce ma ochotę wyć.Skończyło się na tym,że jutro rano jedziemy z mężem do gminy.
Ludzie dajcie nam wreszcie spokój!