Cześć Dziewczyny 
Cieszę się ze wszystkich sukcesów,małych i wielkich,generalnie dobrze życzę ludziom,więc się cieszę.
Ale ciężkie dni mnie naszły.....
Nie palę.
Papierosów nie palę.Ani prawdziwych ani sztucznych.Żadnych.
Po dwudziestu latach palenia NIE PALĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
HA,ha...Nie cieszcie się:)_---nie odbiło mi,przynajmniej nie więcej niż zwykle.
Przed świętami dopadło mnie przeziębienie.Połaziłąm sobie tak po polsku do pracy.Przecież jestem niezastąpiona!!!!
Na czterech,z wywieszonym jęzorem,usmarkana po pas,z kaszlem godnym rasowego gruzlika--ale do pracy lazłam.
I pracowałam.Po europejsku:)----czyli na 100%(mam taka fajna robotę ,że jak jest-to nie ma mowy o sikaniu,a jak nie ma-to próbuję sobie hemoroidy albo odleżyny na d....wyhodować----akurat robota była a ja byłam przeziębiona).
Nie miałam gorączki,ot zwykłe przeziębienie.Do doktora też nie poszłam,bo w końcu pracuję z nimi na co dzień,więc gdybym np.umierała to pewnikiem by zauważyli:)
A może nie????Może przeszliby dalej????W końcu na mój kaszel mówili,że powinnam się zacząć leczyć;))))
Co racja to racja.
Po mniej więcej dwóch tygodniach takiego herlania,smarkania,parskania,rozsiewania zarazków,plucia bakteriami i wirusami rozłożyło mnie na łopatki.
Nie mogłam złapać powietrza!!!!
Jakby mi jakieś 200 kg na klacie usiadło!
Myślę sobie;
-Umieram....Dusze się...
Szkoda umierać,za młoda jestem.Nie dam się...
I jak totalnie odmóżdżona kretynka ,wsiadłam we własne auto,za kierownicę oczywiście i pojechałam na SOR.
SAMA!!!!
A jakże!
Przeciez tak duża i samowystarczalna jestem,że sobie poradzę!!!!
Na SORZE wzbudziłam lekką panikę,bo nawet dokumentów ode mnie nie chcieli.Ktoś mi dał maskę z tlenem,ktoś inny bezlitośnie wkłuł się dopiero za trzecim razem do żyły,ktoś mi ściągał bluzkę i robił ekg....
Przestraszyłam się...
Miałam zapalenie oskrzeli,paskudne,bez temperatury.
Skończyłam na antybiotyku,wziewach,inhalacjach...
Tableteczki mam jeszcze:)---kolorowe,a jakże:)
Prawie tyle,co moja mama:).
I nie palę.
Przez pierwsze dni łykałam tabex.Teraz już nie.
Ale myli się ten,co myśli,że finanse moje mają się lepiej,bo 12 zeta dziennie mam więcej.
Nie mam.Przeżeram:(((
To znaczy pilnuję sie,ale wżyciu n ie byłam taka głodna.Ciągle mnie ssa.
Więc podjadam marchewki,seler,ziarenka i inne świństwa.
Ale nie palę.
Jak pęknę i zapalę daję Wam Wszystkim słowo,że nie wniosę żadnej sprawy do sądu o pobicie:).
Tylko nieznośna jestem.Wredna i złośliwa.
A fajki nigdy mi tak nie śmierdziały.
W domu nie pozwalam palić.W garażu tak,w domu nie.Ponoć to dyskryminacja ale mój dom.
Jeszcze raz piszę;NIE PALĘ.
I nie śmiać się tu ze mnie,p[oproszę o głosy wsparcia i rady,jak nie żreć wszystkiego co nie ucieka,bo wiosna jest,lato niedługo ,a ja nie chcę utyć....
Miłego dnia Laski