Soniu, ja mecze się z tym pęcherzem od 30-stu lat. W szkole przezywałam koszmar, bo co przerwę musiałam latać do toalety a czasami tez wychodzić w trakcie lekcji. Podróż to tez koszmar i wyjścia gdziekolwiek i teraz ta perspektywa pracy. Robiłam już wszystkie możliwe badania i tak naprawdę nic nie zostało stwierdzone. Kiedyś po prostu po kilku infekcjach, został mi taki dziwny stan, ze pozostał częstomocz i często po prostu nie mogę wyjść z toalety. Najprawdopodobniej to jest jakieś uszkodzenie unerwienia i jakoś nie ma na to ratunku. Urolog proponował mi ostrzykiwanie pęcherza botoxem, ale nie zdecydowałam się na to, bo podobno może pomoc na krotko i to tez nie jest pewne a poza tym w zeszlym roku po cystoskopii z biopsja o mały włos a przejechałabym się na tamten świat i już nie chciałam poddawać się zabiegom.
29 186 2013-03-15 14:36:59
Podobne tematy
29 187 2013-03-15 16:16:03
Rozumiem Joasiu
przykro mi
29 188 2013-03-15 17:38:03 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2013-03-15 17:39:07)
Witajcie .........zimowo.
Tak, u mnie zima, snieg, mroz......na weekend zapowiadaja niezle opady.A juz mialam chowac kozury..
Sonia-nie lam sie, moze faktycznie ktos zrezygnuje.A moze zrobia jeszcze jeden kurs.
Joanna67-tez mam ''problem'' z sikaniem, tylko u mnie to gdzies we lbie siedzi.Ilekroc znajde sie w miejscu, gdzie wiem, ze nie bedzie toalety, od razu wlacza mi sie alarmowa lampka-teraz musze, koniecznie, juz.Najgorsze sa podroze-tylko wsiadam do auta, od razu mysle, gdzie bede mogla......wyskoczyc do lasu.W kraju to w sumie zaden problem, gorzej na autostradzie.Chlop mnie wyzywa od zaszczancow(oczywiscie zartujac sobie) i szuka miejsca.Klopotliwe to troche.Ale nauczylam sie z tym zyc.I szukac pomyslow.........teraz jezdze z przenosnym WC.I problem jakby uciekl.Wiem, ze jestem zabezpieczona i w kazdej chwili moge, wiec moja glowa nie wspolpracuje z nerkami na najwyzszych obrotach.Ot, chora bania.
Pale sobie dalej e-fajurke.Z paczki zwyklych zeszlam do 5-7 dziennie.Rytual poranny byc musi-kawa i fajura.Wczesniej byly 2 lub 3, teraz jednego wypalam a reszta to oszukance.Chcialabym rzucic to go..........no.Maz nie pali, corka tez nie, wiec dostaje mi sie czasami.Doszlo do tego, ze codziennie wieczorem myje wlosy, bo chlopu smierdzi.A teraz to mi tez smierdzi.......
Zjadlabym cos dobrego.Nie wiem co.Mam na cos ochote, na cos slodyczowego.......
29 189 2013-03-15 18:57:35
Cześć Wszystkim,dawno mnie nie było.
Musiałam zdrowie podreperować--jakoś je załatałam,JAKOŚ to moje ulubione ostatnio słowo.NIczego nie narzuca,nie obiecuje,nie jest formą planowania....Fajne słowo.
Jestem chyba jak karaluch,zawsze cudem ze wszystkiego się podnoszę.
Miło Was znowu widzieć....
Witam wszystkich nieznanych...
29 190 2013-03-15 21:15:58
Najpierw ms byc na dniach sprawa o przewre w odbywaniu kary,a jak nie to o warunkowe,a tam gdzie jest to warunkowe czesto przyznaja wiec mamy nadzieje,a ja w domu z pracy i wlasnie z corcia kolacje jemy.ten oltarz w pracy mnie wykonczy!!!!
29 191 2013-03-16 08:29:58 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2013-03-16 08:43:19)
Witajcie kobietki słonecznie,
Mika miło mi Cie poznać...:)
B-kulig to jest nadzieja, trzymam mocno kciuki,a pomimo tego mozna jeszcze wnioskować o przepustkę na swieta. a jak córeczka, udało Ci się dostać do psychologa?
Joasiu tak myslałam sobie, o tabletkach które moga podnieść jakość życia...czyli ulepszyc zamkniecie pęcherza na dłużej...wyleciała mi nazwa z głowy...ale pewnie trzeba by dokładniejszą diagnostykę. Miałaś rezonans?
Botoks przereklamowany, tez bym sobie nie dała wstrzyknąć.
Kawashake- gratuluje Ci przejscia na e- papierosa, super
Ja probowałam gdzies miesiac temu i niestety po tygodniu okazało się ze mam uczulenie...
A ja wojuje z moim ojcem, jest mega złosliwy, prosiłam go aby awantury urzadzał ( skoro musi) wtedy gdy mojego syna nie ma w domu, zeby chociaz miał wzgląd na wnuka- młody potrzebuje spokoju i równowagi, bo jest choroba.
No to wczoraj dziadek taką jazdę zrobił, ze syn wyszedł z domu i musiałam isc go szukac, tel miał wyłączony...znalezlismy go po 2 godzinach ... przezyłam horror wczoraj.
A dzisiaj będzie ciąg dalszy .
Bez dzielnicowego sobie nie poradzimy.
29 192 2013-03-16 10:03:14
Witajcie w ten piekny sloneczny dzien!Soniu,ja bylam sama we wtorek u psychologa dzieciecego,rozmawiala ze mna poltorej godziny!!!a z Werka idziemy na badania psychologiczne we wtorek rano ,zobaczymy co dalej,ogolnie w Toruniu czeka sie cos kolo roku na wizyte ale tutaj zadzialala wicedyrektorka ze szkoly i dlatego tak szybko.Ja juz po porannej rozmowie z moim Markiem -wlasnie mu powiedzialam ze piekne slonce i poowinnismy byc razem bo wiosna tuz tuz a nie osobno...ide robic kawke i sniadanko tej mojej malej niewarciznie
29 193 2013-03-16 10:43:30 Ostatnio edytowany przez wredna2013 (2013-03-16 10:46:24)
Mam 45 lat świat mi się zawalił w międzyczasie zostałam Babcią i.... chyba mam depresję
29 194 2013-03-16 12:38:24
Witam tutaj wszystkie kobietki
U na pieknie sloneczko swieci ,jest bialo,lecz lekki mrozik trzyma nadal,ponoc po wekendzie ma byc juz prawdziwa wiosna
Joanna - jesli chodzi o problemy z drogami moczowymi to nasza mloda od malenkiego sie z tym styka.Jest pod regularną obserwacją neurologa i urologa,czasami zdarzalo jej sie nawet zmoczyc i tego nie czula, zwlaszcza w nocy.
Niebawem znow jedzie do szpitala na kilka dni, na kontrolne szczegółowe badania,w pon. mąz z nia jedzie do lekarza i prawdopodobnie skierowanie na szpital dostania na drugi tydzien .
Szkola ma zaswiadczenie szpitalne ,ze uczennica musi na prosbe wychodzic do wc, ostatnio historyczka byla w wscieklym nastroju ,nie chciala ją wypuscic to pchła sobie sama "bez pozwolenia" wyszla do ubikacji,ale dyrektorka w mig ustawila nauczycielke ,bo związku z tym ze ma zaswiadczenie to musi na żądanie wychodzic a nie z łaski czyjejś
Sonia wspolczuje Ci z takim zgryźliwtym tetrykiem zyc pod jednym dachem, fakt niby ojciec to ojciec, no ale kazdy jest czlowiekiem i ma swoją skale wytrzymalosci i tolerancji czyiś chimerów czy złosliwości,czasami potrafi sie cisnienie podnieść
b-kuliga to pierwsze wasze spotkanie z psychologiem w zyciu? czy juz kiedys tez wizyty miałyscie ?
Kawashake ja tam tez zawsze dzionek zaczynam na kawie i koncze kawą ,lecz fajurów z męzem nie kurze, młoda rowniez nie
Otwarcie sie przyznaje,że mój jedyny nałog jaki posiadam to kofeina, i wprawdzie nie zamierzam tego zmieniac, uwieliam kawe, tzw szatana, z 3 czubatych lezeczek, bez cukru,bez zabielania i kilka takich w dzien wypijam ,zwlaszcza jak mam ciezki dzien
wredna2013-- witam ! a depresja czym spowodowana?
29 195 2013-03-16 13:30:31
Witajcie weekendowo,
Dawno mnie nie było. Troszkę Was poczytałam - wszystkiego się nie da ![]()
Widzę nowe Kobitki i jak to w życiu - z problemami.
Zima nie chce odpuścić. U mnie mróz i śniegu po kolana. Dobrze, że chłopaki w domu to nie muszę sama odśnieżać.
Kawashake kawa i papierosy! Bez tego nie da się zacząć dnia ![]()
29 196 2013-03-16 14:21:17
mortisha-jestem DDA kilka lat temu zaczęłam terapię,przerwałam bo przestraszyłam się tego co zaczynałam sobie przypominać.Teraz jest beznadziejnie oprócz teraźniejszości wracają demony dzieciństwa,ciężko mi pisać o sobie
29 197 2013-03-16 17:05:04
Tak ,niestety jest to nasze pierwsze spotkanie ,Werka wie ze idzie ale jak będzie to okaże się na miejscu.Nigdy nie miałam z nią problemów ,szczerze mówiąc to zaczęły się jak męża zamknęli i myślę ,że to na nią miało bardzo duży wpływ a dopiero teraz zaczyna z niej wychodzić.Ale wolę cokolwiek zrobić niż mieć potem wyrzuty że mnogłam a nie zrobiłam nic.
29 198 2013-03-16 20:22:34
Witam was kobitki.
Dawno mnie tu nie było.Wiele opisujecie o swoich problemach- choroby,problemy z mężami i dziecmi.TO wszystko jest takie smutne.I jeszcze do tego zima ,ktora nie chce nas opuścić.Zapewnie gdyby byla już wiosna to i nasze problemy byśmy odbierały inaczej.Słonce daje mam tyle radości.Słonce i wiosno przyjdz do nas.A tu za 2 tygodnie święta wielkanocne.Trzeba powoli się do nich szykować.
Mnie jak na razie przytłacza to że muszę sama pracować na utrzymanie domu.CHwilami to juz nie mam siły.W pracy też zaczyna się pieprznik.Właściciele chandryczą się o finanse.Ciągle szefowa nie zadowolona że musi opłacać składki za pracownika.Chyba myśli że będziemy pracować na czarno.Pazerna i wredna.Jak bym miała gdzie to bym odeszła już z tej pracy.Ale niestety teraz jest tak cięzko z pracą że az strach odchodzić, jak się nie ma innego zaplecza finansowego.
Pozdrawiam wszystkie panie , abyśmy miały jak najmniej problemów.
Dużo słonca.
29 199 2013-03-16 21:03:13
Wiosna cichutko puka,słońce świeci,śnieg topnieje.
Pięknie zaczyna się robić.
Nie ma takich problemów,z jakimi sobie Kobieta nie poradzi.Głowy do góry Dziewczyny,zawsze można pomyśleć,że ludzie mają gorsze problemy....
Kawa i papieros???
Też tak zaczynam dzień,ale papierosa chyba czas zacząć odstawiać.
Tak przynajmniej mądrzy doktorzy mówią....
29 200 2013-03-16 22:42:41 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2013-03-16 23:52:26)
Kobiety, jaka wiosna, pytam grzecznie??
U mnie bialo, mrozno, a od jutra zapowiadaja powrot zimy.Lubie zime, ale w tym roku troszke nie w pore......w ubieglym roku, w parku niedaleko, trawniki byly uslane krokusami.......
Wredna2013-tez jestem DDA.Koszmary dreczyly mnie bardzo dlugo, tym bardziej, ze bylam dzieckiem, delikatnie ujmujac, inaczej kochanym przez tatusia, milosc wyrazal podnoszac nie tylko rece.....tez nie potrafie do tej pory o tym rozmawiac.To znaczy-moge, ale do pewnego momentu, potem sie blokuje.Wiesz, bedac juz 40 letnia kobieta, jak spotykalam przypadkowo mojego ojca, balam sie jak wtedy, kiedy bylam dzieckiem.Lepiej mi od kiedy odszedl....
Gotuje bigos, w calym domu pachnie nieziemsko.Mamita moja zaopatrzyla mnie w kiszona kapuche we wiaderku, dzis zrobilam miesne zakupy i pierwszy dzien gotowania za mna.Chlop oczywiscie podjada z gara a ja sie wydzieram.Robie taki babciny-tylko z kiszonej, z miechem, suszonymi grzybkami i sliwkami.W poniedzialek bedzie ciemny i pyszny...jak chlopie nie wyzre calego.
Od jakiegos czasu myslalam nad pomidorami....tak mi sie marzyly krzaczki koktailowych latem obok krzesla na tarasiku...obczytalam fora i dzis wysialam.Dwa rodzaje koktailowych, dwa rodzaje papryki i jedne, ktorych nasionka pozyskalam osobiscie-wydlubalam z kupionych-bardzo mi smakuja.Te wydlubane to ponoc ryzyko, ze nic z tego nie bedzie, ale zobaczymy.Zrobilam im ciepelko i ciesze sie jak dziecko.Moj malzonek dzielnie znosil moje zakupy w Bauhausie(maja tam dziela ogrodniczy).Tyle tam tego wszystkiego, ze mi sie lekko wariowac zaczelo, wszystko bym chciala.No ale miejsca nie mam za wiele, w dodatku slonce tylko kilka godzin, ale kilka doniczek sie zmiesic.Odkad tutaj jestem, zawsze bylo kolorowo-kwiatowo, wiec donice sa.W tym roku bedzie pomidorowo i paprykowo.Mam nadzieje, ze wszystko wzejdzie i obrodzi latem.Ogrodnik ze mnie zaden, w Polsce mam za domem kawalek ziemi, ale tylko trawa i kilka iglakow.A tu mi sie zachcialo.........
Pije kawusie i pociagam e-fajke.Jaki to komfort-chlop telewizorzy a ja kurze.I nie ma darcia ryla.Normalnego papierosa w zyciu bym nie zapalila w pokoju.Chcialabym rzucic, choc lubie palic.Ze wzgledow zdrowotnych(chociaz nie widze jakiegos pogorszenia zdrowia..........jeszcze), materialnych(tu juz raczej komentarz zbedny) oraz ....hmmm.........?No smierdze papierochami, teraz, jak pale e-fajury i jak zapale zwyklego i potem sie powacham-to az mi zle ze soba.
Dziewczyny, jakos bedzie.Zawsze jakos jest.Mialam w zyciu naprawde pod gorke, nie raz, nie dwa, ciagnelo sie latami.Czasami myslalam.......raz nawet sprobowalam.............z perspektywy czasu, z zyciowego doswiadczenia wiem, ze mozna uciagnac kazdy wozek i pod kazda gore.
Trzymajcie sie cieplo.
Musze zaedytowac.
Bo musze sie pochwalic-upieklam wczoraj CHLEB!!!Kolezanka piecze od jakiegos czasu, kupuje w Lidlu mieszanke maki z drozdzami, juz gotowa do wypieku.Trzeba dodac tylko wode, odczekac i do piekarnika.Kupilam sobie taka ze slonecznikiem i wczoraj wyprobowalam.Normalnie niebo w gebie.Pieknie wyrosl, a jaki zapach.Poklocilam sie z chlopem o ciepla, chrupiaca pietke z maslem.Mniamniusneeeeeeeeee......
29 201 2013-03-17 07:08:41
Dzień dobry dziewczyny
słonce juz wzeszło
Luc, Wredna, Mar- miło Was poznać ![]()
Mój wczorajszy dzień nadaje się na wątek sensacyjny do filmu.
miejsce akcji:Policja, pogotowie, w końcu szpital psychiatryczny.
Główne role: mój papciu i ja
Zakończenie- pobyt w szpitalu bez zgody, przymusowy.
Refleksja - zapewniłam bezpieczenstwo ojcu i nam...i jestem przekonana ze zapobiegłam tragedii.
Mortisha dziękuję Ci za dobre słowo.
Mika Twoje "Nie ma takich problemów,z jakimi sobie Kobieta nie poradzi." zgadzam się w pełni
29 202 2013-03-17 10:14:40
Witajcie Dziewczyny.
Co do wiosny, to tutaj niby już jest, bo i krokusy od dawna kwitną, forsycja już prawie rozkwitła, ale pochmurno strasznie, skrawka niebieskiego nieba nie widać. A kiedy słońce wyjdzie to faktycznie człowiekowi jakoś robi się lepiej.
Ja na szczęście nie pale. Kiedyś miałam taki moment w życiu, ze paliłam, ale udało mi się zerwać z tym. Moj Tata zmarł na raka płuc.
Kawashake, taki bigosik z chrupiącym chlebkiem, aż mi ślinka cieknie.
Soniu, no to miałaś ciekawe przejścia.
29 203 2013-03-17 10:18:19
Widzę,że też masz nie sytuację.Ale teraz bynajmniej będziecie mieć spokój,chociaż to przykre,bo to zawsze rodzina.Ale moja mama nie odzywa sie do mnie od 2 lat,jest chora na depresję,raz bierze leki raz nie,moja córka chodzi codziennie do niej,i nieraz śpi,ale jak zaczyna jej odbijać to mała wraca do domu.Moja mama po prostu parę lat temu stwierdziła że powinnam być sama z Weronika,tak jaj ona nas sama wychowywała,tak więc teraz też jestem sama.A poza tym piękne słoneczko na dworze,chciałoby się wyjść posiedzieć do ogródka ale jeszcze za zimno!
29 204 2013-03-17 11:09:25
Witajcie niedzielnie ,
Zima nie chce nic odpuścić. U mnie śniegu po kolana i mróz - teraz tylko -5.
Tak jak pisała Kawashake nawet nie wiemy ile potrafimy znieść i z czym sobie poradzić.
Też miałam ciężkie okresy w życiu (głównie spowodowane chorobami najbliższych i trudnym dorastaniem córki), ale dajemy radę.
Dobrze mieć obok jakąś "podporę". Ja na szczęście mam bo bez męża nie wiem jak przeszłabym tamten okres.
Pozdrawiam cieplutko, wbrew temperaturze i idę napalić w kominku.
29 205 2013-03-17 17:03:15
Nie jestem przekonana że kobieta poradzi sobie z każdym problemem jak poradzić sobie z /dorosłym/ dzieckiem,które się kochało przez dwadzieścia lat.Dmuchałam,chuchałam bo od pierwszych swoich dni była chorowita.Teraz mnie rani i upokarza uważając że nic złego nie robi a ja się czepiam.Wyprowadziła się jak wnuczka miała dwa tygodnie z wielką złością/to było pięć miesięcy temu/od tego momentu jest coraz gorzej.Traktuje mnie jakbym była obcą osobą a nie jej mamą.Ona dokonała wyboru niema już mamy a ja wciąż BARDZO KOCHAM swoją córkę.Jestem jej tylko potrzebna do pilnowania wnuczki.I co dalej?
29 206 2013-03-17 19:10:30
Wredna2013-co dalej pytasz?Po mojemu -nic.Ma 20 lat, dziecko, pewnie jest i tata.Niech zyja swoim zyciem.A Ty zyj swoim.
Taka to juz kolej rzeczy-najpierw chuchamy, dmuchamy, wycieramy nosy, potem.....ida w swiat.Niejednokrotnie obrazone, butne, najmadrzejsze na swiecie.No i dobrze, niech sie ucza na swoich bledach, skoro nie zawsze chca nas sluchac.Rania nas slowami, czynami i w dodatku nie maja fioletowego pojecia dlaczego sie czepiamy.Moja corka jest troche starsza od Twojej, mieszka jeszcze w domu rodzinnym.Byl czas, bardzo krotki, ze zamieszkala ze swoim facetem-nie wyszlo, nie dogadywali sie.Kocham ja nad zycie, bezwarunkowo i bez wzgledu na to co robi.Bede ja kochac zawsze.
Zdaje sobie sprawe, jak ciezkie jest dla Ciebie to, jak napisalas-dokonala wyboru i nie ma juz mamy.Jestes pewna?Jesli tak, to skad ta pewnosc?Przepraszam, ze pytam..........wiesz, moze to Ty tak myslisz?
29 207 2013-03-17 20:22:25 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-03-17 20:30:10)
Wiecie co? wyprzedzilyscie mnie. Tak sobie sporo myslalam o ludziach DDA/DDD ,wiele o nich slyszlam, w tym mam jedną bliską mi sercu znajomą dlugoletnią,ktora tez łatwego dziecinstwa i zycia doroslego nie miala,pisalam w innym temacie,ze przeszlosc odbiła sie na jej osobowosci,takze kontaktach z mezczyznami,co oznaczalo ze brnela do mezczyzn rowniez tyranicznych,podswiadomie, no ale do rzeczy co chialam zapytam
Jak wam sie uklada z wlasnymi dziecmi ,będąc samemu doroslym dzieckiem zagubionym ,wrecz skrzywdzonym?czy potrafiliscie im przekazac tą bezwarunkową rodzicielską milosc, czy jednak blokowalo was cos do uzewnetrznienia ciepla ?
Moja znajoma ma blizniaki, niestety sporo bledow popelnila pod wzgledem ozięblej toksycznosci i braku poprawnego wzorca rodzica do dziecka.Oczywiscie nigdy nad nimi sie nie znecala fizycznie,lecz oschłosc i zamknietosc w sobie swoje zrobilo pomiedzy ich relacjami do siebie nawzajem.Uczęszczala rok na terapie i to jej otworzyla oczy gdzie bląd popelnila.Widze ze z synem jej sie poprawiają kontakty, z córką narazie nic nie ruszylo
Kawashake- a twoja corka z jakiego rocznika jest?
29 208 2013-03-17 21:11:30
Kawashake-masz rację ja tak myślę.Dlaczego?-potraktowała mnie jak znajomą której się nielubi np.były moje imieniny nie przyszła,syn się wkurzył napisał jej kilka esemesów dopiero po tym łaskawie napisała esemesa z życzeniami.pojawiła się dopiero dwa dni później.Wyszłam z domu,po prostu nie mogłam,takie sytuacje trwają od pięciu miesięcy,podważa moją opiekę nad wnuczką itd.Mam dość walki z nią i o nią o okazanie z jej strony uczuć oto żeby nie budowała muru między nami.Przecież każdemu człowiekowi jest potrzebne okazywanie uczuć.Ja swojej mamie nigdy nie pyskowałam nawet nie podniosłam głosu a wiele razy z nią się nie zgadzałam.Nawet przez myśl mi nie przeszło że mogłabym zrobić jej przykrość.Więc co mam zrobić? pozwolić jej żeby dalej mnie tak traktowała.Pomimo wszystko bardzo ją kocham.
29 209 2013-03-17 21:14:48
Kawashake a co do e-papierosa to nasza mloda mowila mi w tamtym tyg, ze jej kolezanka ma siostre ,ktora chodzi do 1 czy 2 gimn i pali e papierosy,smarkatej nie pozwalają normalnych jarac w domu,to wiec w domu przy nich e-fajury pociąga
Dla mnie jest to nie dopomyslenia :rolleyes:No ja rozumiem dorosla osoba,ktora zwalcza nałóg,ale nie smarkaty wiek
29 210 2013-03-17 21:19:25
wredna2013- NIC na sile..im bardziej bedziesz naciskac,tym mysle ze bedzie coraz bardziej corka "piorka stroszyc" i pazury wyciagac. Przystopuj, przyhamuj z naleganiem, czy narzucaniem sie,sądze że nic natarczywością nie wkorasz a moze byc jeszcze gorzej
Pozostaw to kwesti czasu,moze ochlonie,zejdzie z corki złowrogie nastawienie,ale ty na sile nic nie rób
29 211 2013-03-17 22:44:45
Bedzie dlugo......specjalnie na Twoje zyczenie, Mortisha.
Tak, jak napisalam wczesniej-jestem DDA.Moje dziecinstwo wspominam bardzo cieplo, ale nie jesli chodzi o rodzicow.Do dzis czuje zapach paczkow smazonych przez babcie, slysze smiech mojego dziadka, jak uczyl mnie jezdzic na rowerze.Pamietam siebie siedzaca na taborecie w kuchni, majtajaca nogami, przedswiateczne zamieszanie w domu i dziadkow szykujacych przysmaki......dla Malgoni salatka bez groszku, galaretka-tylko sama woda, bo mieska nie ruszy.Widze spracowane rece mojej ukochanej prababci, jak zakreca gaze, w ktorej robi sie twarozek-tak, dla mnie.Z tego okresu nie mam zadnych wspomnien z rodzicami, kompletna pustka, nic.Byli mlodzi, zapracowani, zajeci soba.Majacza mi sie takie stany mojego umyslu, ze im najzwyczajniej przeszkadzam....ojciec zaczal pic, kiedy juz chodzilam do szkoly.Pewnie pil wczesniej, ale tego nie widzialam.Najpierw weekendowe popijawki rodzinne-ciocie, wujkowie, dzieciarnia szalala do upadlego i zasypialismy w opakowaniu.Wtedy mi to pasowalo.Traktowalam to jako normalne-piatek rownal sie szalenstwom do prawie rana, zero kontroli........nie tylko u nas tak bylo, tak bylo prawie u wszystkich.Z biegiem czasu doszlo piwkowanie w tygodniu, potem wodeczka.Oboje rodzice, ot tak, ku wesolosci.Tez mi to nie przeszkadzalo, zylam swoim zyciem....szkola, lekcje, ksiazki, pierwsze milostki....czasy Solidarnosci, rewizje w domu, internowanie mojego ojca......a potem bylo juz tylko gorzej.Z kazdym kieliszkiem rodzila sie coraz wieksza agresja.Na poczatku byly tylko slowa, potem doszla sila.Bil matke, mnie nie ruszal.Nie moglam tego zniesc, nie moglam zrozumiec, dlaczego nic z tym nie robi, dlaczego z nim pije, dlaczego daje soba pomiatac....to nie byly takie zwykle plaskacze w pysk.Znecal sie nad nia psychicznie i fizycznie, bil tak, ze nie mogla wstac rano z lozka do pracy a sladow zadnych nie bylo.Wiecie jaki to dla mnie byl wstyd, kiedy sasiedzi patrzyli na mnie pytajaco?Rozwiedli sie, dluga historia.Mieszkalam z mama, potem, z powodu pewnej sytuacji, zamieszkalam z ojcem.Mialo to byc tylko na 2 tygodnie......ale tatus byl przebiegly, wystapil do Sadu z pozwem o ustalenie mojego miejsca pobytu.....zostalam.W krotkim czasie z faceta majacego dobra prace, pozycje stal sie degeneratem pijacym bimber i inne wynalazki.A ja stalam sie jego workiem treningowym.Sprzedal z domu wszystko, co tylko mialo przelicznik na flaszke.Wiecie jak fajnie jest wstawac do szkoly(liceum), jak w domu nie ma budzika?Najpierw bylam przerazona, plakalam, nienawidzilam, bolalo.......potem byla bezsilnosc, nie bylo juz lez, powstal plan-odejde raz na zawsze.Do dupy........a potem byl mi juz zupelnie obojetny.Doprowadzalo go do szalenstwa, jak kolejne razy spadaly na mnie, a ja mialam totalnie wywalone, bylam w innym swiecie....odeszlam z domu, zamieszkalam z moim obecnym mezem.Z deszczu pod rynne-tesc-alkoholik, tesciowa.......hmmm.......moj mezczyzna na widok alkoholu dostawal drgawek i odruch wymiotny od razu.Bylo.......roznie.Urodzila sie Mloda, wyczekana, chciana przez nas oboje....widzialam autentyczne lzy w oczach mojego meza, jak ja pierwszy raz zobaczyl...obiecalam sobie, ze moje dziecko nigdy nie doswiadczy tego co ja.Nie bylo rozowo.Czasami zle az do zrzygania.W tych najbardziej stresowych sytuacjach mialam tylko jedna mysl-napic sie.Nachlac sie, zapomniec, smiac sie, nie myslec.To bylo okropne.Nie moglam usiedziec na miejscu, dostawalam ''szwendacza'', zazwyczaj wieczorem.I wychodzilam z domu, lazilam bez celu, rozmawiajac sama ze soba.Opowiadalam sobie historie mojego zycia, na sile przypominalam jak to bylo byc bitym, glodnym.......nigdy nie wypilam w takiej sytuacji,chociaz chec byla przeogromna.
Moje relacje z corka?W ubieglym roku dostalam kartke od Mlodej na Dzien Matki.Dwa zdania-Mamito moja!Dziekuje Ci za te wszystkie wspaniale lata, kocham Cie!Wszystko zamkniete w dwoch zdaniach.
Moje DDA nie mialo zadnego negatywnego wplywu na relacje i wychowanie dziecka.Wrecz odwrotnie.Mysle, ze przeogromny wplyw mialy na to moje relacje z dziadkami.Wiedzialam, ze jestem kochana, widzialam w ich oczach radosc, troske.
To taka krotka historia mojego zycia, to, o czym wiedza moi znajomi.Wszystko wiem tylko i wylacznie ja.Teraz moge o tym rozmawiac, ale nie przekraczam pewnej granicy..........bo potem znow jestem dzieckiem, samotnym, nieszczesliwym, bitym, glodnym.Nie potrafie tego przeskoczyc, probowalam, po prostu blokuje sie, nie moge mowic, wychodze, nosi mnie........
Ciekawostka...z ojcem nie utrzymywalam od lat zadnych kontaktow.Kiedys powiedzialam mu, ze umrze sam i nikt go nie pochowa.Odszedl w szpitalu.Na pytanie, czy ma jakas rodzine, odpowiedzial-tak, mam corke, ale zbyt wiele przeze mnie juz wycierpiala, prosze jej nie zawiadamiac.Dowiedzialam sie dzien po jego smierci, wiecie, sasiadka sasiadce, tak doszlo do mojej mamy a potem do mnie.Nie mial zadnych swiadczen, ubezpieczenia , nic.Miala go pochowac Opieka Spoleczna.Pochowalam ja.Nie potrafilam na tej ostatniej drodze zostawic go samego.Pomimo wszystko.Pozegnalam go ze slowami.......tato spierdoliles sobie zycie.....
To tyle.Moi znajomi mowia, ze jestem silna.Czy ja wiem?Wiem jedno...wygralam!
A Mloda to rocznik 88
Jesli ktoras przebrnela przez moje wypociny, to uprzejmie donosze, ze ide zrec bigos.Pyszny jest.
29 212 2013-03-17 22:56:16
Cześć dziewczyny!
W sobotę odwieźliśmy naszą córę na stancję z paroma większymi pakunkami żeby nie pchała się do autobusu z tym i co ? Trochę smutno mi ale wiem ze taka kolej rzeczy
.
Wredna2013 to boli ale chyba faktycznie trzeba trochę sobie odpuścić, bo inaczej się wykończysz psychicznie , Może po jakimś czasie córka się wyciszy .
Kawashake moja siostra już od paru lat pali e-papierosa. próbowałam mojego namówić , nawet mu kupiłyśmy. Na początku palił go w samochodzie a teraz chyba coraz zadziej.
Mortisha nie jestem DDA ale ojciec tak mnie zastraszył w dzieciństwie że faktycznie mało ciepła dałam swojemu dziecku czego bardzo żałuję. Pewnych rzeczy nie da się cofnąć. Podejrzewam za to u mojej córy DDA (jej biologiczny ojciec był alkoholikiem) . Próbuje z nią rozmawiać , ale ona jest bardzo skryta.
29 213 2013-03-17 23:00:15
Wredna2013........nie walcz.Nic nie ugrasz a tylko mozesz jeszcze pogorszyc sytuacje.Nie pros, nie krzycz, nie zwracaj uwagi, nie komentuj.A przede wszystkim nie zabiegaj o cieple slowa, o kawalek serca, o okazanie uczucia.Jesli ona traktuje Ciebie na chlodno-rob tak samo.Wiem, ze ciezko matce, ktorej serce przepelnione jest miloscia tak odwracac sie od dziecka..........ktore jest juz doroslym czlowiekiem.Ale dorosly nie zawsze znaczy dojrzaly.Odpusc na jakis czas.Schowaj matczyne uczucia gleboko w serduchu, nie wdawaj sie w klotnie, zbedne dyskusje, bo to wszystko nakreca jeszcze bardziej Wasze negatywne relacje.Bedziesz cierpiala....i albo w koncu Twoja corka zrozumie, ze cos jest nie tak i trzeba to naprawic.............albo czas nauczy Cie z tym zyc.
Cieplo pozdrawiam.
29 214 2013-03-17 23:58:57
Wredna,chyba nadszedł czas,żeby córka żyła własnym życiem.
Pamiętam jak moja postanowiła się wyprowadzić z domu.Ile mnie to nerwów kosztowało!Przecież dopiero co ją urodziłąm a tu juz sama chce mieszkać!
Nie powiedziałam nic,po za tym,że ją kocham i będę pomagać,no i,że zawsze może wrócić do domu.
Spakowałam,dałam wszystko,czego potrzebowała do rozpoczęcia samodzielnego zycia;od poduszki,poprzez ręczniki,sprzęty do kuchni i takie tam różności.Podzieliłam się wszystkim,co miałam.
Ale nie pokazałam,że jest mi smutno-nie chciałam zabierac jej radości,jaką miała z wyprowadzki.
Mieszka drugi rok beze mnie i synka.Wiem,że tęskni,nie ma dnia,żebysmy nie gadały przez telefon.Przed chwilką dostałam eskę;
---Kocham Cię Muminku i tęsknię.
Ja też tęsknię.
Chyba koleją życia jest,że dzieci dorastają i wyfruwają z domu.
Kiedyś mówiłam,że bardzo Ją kocham,ale nie bardzo lubię,dziś lubię.Polubiłam własną córkę tak lubi się ludzi.Przydało jej się osobne mieszkanie,wydoroślała,studiuje i pracuje...
Mnie też się jej wyprowadzka przydałą,dostrzegłam w niej mądrą ,inteligentną młodą KObietę,w dodatku piękną:)---piorunująca mieszanka...
Wredna,ułoży Wam się,z czasem się ułoży....
Kawashake,przebrnęłam do końca,ale nie mam bigosu:)---zresztą znowu się odchudzam,bo przez to choróbsko i siedzenie w domu dupa znacznie mi się wyeksponowała,a nie jestem z tego zadowolona:)
Teraz z innej beczki;
pożalę się troszkę.
Kilka dni temu rozsypał mi się mój zabytkowy telefon(jakoś przywiązuję się do przedmiotów,nawet z do nich gadam czasem),więc jak każda Postępowa Kobieta zadzwoniłąm do jednej z sieci komórkowych ,pytając,czy już mogę sprzęcik wymienić.Mogłam.Załatwiłam wszystko przez telefon,zaznaczając,że proszę o telefon łatwy w obsłudze,nieduży,z wmontowanym zestawem głośnomówiącym(jestem leniwa i nie lubię tłumaczyć Panom policjantom,dlaczego właśnie prowadząc auto,czułąm potrzebę ,w dodatku nieodpartą,rozmowy z przyjaciółką).
Słowem-poprosiłam o aparat dla przygłupa:).
No i kurir przywiózł--a jakże,wszystkio z godnie z ustaleniami:).Rozpakowałam i....
szok.
Normalnie jakaś mało postępowa jestem,bo co prawda włożenie karty SIM,baterii i uruchomienie sprzętu nie sprawiło mi trudności,to juz najnormalniejsze odebranie tego cuda----TAK.
Nie wspomnę już o napisaniu eski!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co czubek wymyślił telefon nie podobny nawet do telefonu!
Zero przycisków!!!!!!!
Wszystko na dotyk!
Skacze cholerstwo jakieś po ekranie i co rusz co innego na nim się pojawia!!!!
Prawie całe popołudnie zajęło mi rozgryzienie prostego w obsłudze telefonu,że już nie wspomnę o pomocy jedenastoletniego syna,nieocenionej zresztą,przeplatanej komentarzami w stylu;
---Rany,Mamcia,to proste!
Jak w dzisiejszych czasach proste jest obsługiwanie czegoś,co dopiero w końcowym stadium projektowania zostało telefonem,to ja jestem całkowicie NIEDZISIEJSZA.
Wsiadam do auta----auto gada,
w Tv programów nawet nie wiem ile i jakich,
w pracy sprzęt---jak najnowszej generacji komputery w dodatku wszystkie monitory na dotyk!!!!!!!
w portfelu zamiast forsy-kawałki plastiku
nie wspomnę już o zaopatrzeniu marketów!!!!!!---tu zaznaczę,że co się naumiem i przyzwyczaję,gdzie co leży,jakimś podstępnym złośliwym ludzkim czynem---krasnoludki wszystko zmieniają!!!1
Postęp,postęp i jeszcze raz postęp.
Obawiam się,że jak będę wymieniała telefon kiedyś znowu,to kształtem może różnić się znacząco od mojego wyobrażenie o telefonie.
Stara jestem czy co???
Tylko kawa i papierosy ciągle te same:)----i niech tak zostanie,bo od tego nowoczesnego postępu na głowę dostać można.
Coś musi zostać bez zmian.Czegoś się trzeba trzymać....
Niech to będzie kawa i papieros--ten prawdziwy,a nie to coś ,co pióro przypomina....
Postęp...
A niech to.
A co do wiosny to jest:)----widzę przez okno:)----co prawda rachunek od bezlitosnej gazowni za ogrzewanie temu przeczy,ale wiosna JEST!!!
Gdzieś na pewno!
Kolorowych snów Dziewczyny....
29 215 2013-03-18 08:32:28
Witam dziewczynki,właśnie wyprawiłam moją Wercie do szkoły a ja za 2 godz.do pracy .Wczoraj pokłóciłam się przez tel.z mężem ,oststnio wciąż mi się to zdarza,powiedzialam a raczej wykrzyczałam mu do słuchawki że mam dosyć ,że go zostawie i takie tam,i ....skończyła się karta.Jutro ma urodziny a w niedziele imieniny i mamy zamiar w niedziele na widzenie jechać.A tak wogóle to znów piękne słoneczko!
29 216 2013-03-18 17:23:28
Mika123 kochana jesteś.Humor mi się poprawił,jak czytałam Twojego posta.Nie jesteś sama w tych swoich rozmyślaniach.Jak w styczniu zmieniałam telefon,bo umowa się skończyła,dzieciaki namówiły mnie na smartfona /nie wiem,czy tak to się pisze/.Oczywiście była to czarna magia,ale dzieci mądrzejsze od nas,więc się przydały.Teraz nawet mi się podoba.
Co do młodzieży,to już nie raz pisałam,bo też mam to ufo w domu.Z córka przeczekałam i już jest ok.Pewnie nie raz jeszcze tak będzie,ale nie wyobrażam sobie stracić kontakt z dziećmi.Chyba bym na głowę dostała.Tak więc Wredna2013-współczuję.Miej nadzieję jednak,że czas zmieni sytuację.
Kawashake kiedy czytałam Twoja historię łezka zakręciła mi się w oku.Dobrze,że miałaś dziadków.Zaznałaś dzięki Nim miłości i szczęścia.Chwała im za to!
29 217 2013-03-18 17:43:00 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-03-18 17:52:02)
No przykre jest to co dalo sie wyczytac tutaj ze strony naszych kolezanek z czym sie zmagaly i zmagają
Rozmawialam dzisiaj z moją kolezanką,mowila mi ze ponad tydzien temu dostala od ojca wiadomosc, ze sklada do sądu o pozew o alimenty,aby corka na niego lozyla.Matka jej od dawna nie zyje,a ona z ojcem zawsze miala koszmarne relacje,gdy sie wyprowadzila z domu jako 19 latka ,od tego czasu w ogole kontaktów ze sobą nie utrzymywali, jej ojciec mial firme ale dlugow na robil,przepil wszystko,jest bankrutem,komornik mu na plecach wisi i teraz czeka na wezwanie z sądu.
Ma sie udac w tym tyg do adwokata o porade,czy ma szanse NIE lozyc na ojca alimenty, jesli tak zle im ze sobą sie zylo i tyle lat ze sobą kontaktow nie utrzymywali.Ona ma 43 lata,wychowuje samotnie dwoje nastoletnich dzieci,wiec tez tak super jej sie nie powodzi
Rozmawiałam o tym z moim ojem i mówił mi,ze to wszystko teraz zalezy od lini obrony jednej i drugiej strony,bo akurat ta wniesiona ustawa jego szeroko i róznorodnie interpetowana przez kazdego Mecenasa,więc tutaj kluczową role bedzie odgrywac adwokat u dwóch stron jakie kroki obrony podejmie
29 218 2013-03-18 18:29:28 Ostatnio edytowany przez wredna2013 (2013-03-18 20:00:28)
Mortisha-pamiętam większość zdarzeń od czwartego roku życia.Ojciec znęcał się nad nami(mama,siostra i ja) psychicznie i fizycznie przez dziewiętnaście lat.Pamiętam jak miałam sześć lat przyjechała po niego milicja,odgrażał się bardzo się bałam,poszedł do więzienia za znęcanie nad rodziną.Wtedy moja mama była silna,niestety tak było tylko wtedy,nigdy jej nie zapytałam dlaczego wciąż z nim żyje,nie chcę jej sprawić przykrości.Jeszcze dziesięć lat temu jak mój ojciec podniósł głos to musiałam siusiu z nerwów .Często uciekałyśmy z domu żeby nas niebił, Była taka sytuacja że chciał wyrzucić moją mamę z siódmego piętra,ja i siostra na kolanach błagałyśmy żeby tego nierobił .Nie miałam dzieciństwa,dlatego postanowiłam że moje dzieci będą miały wspaniałe dzieciństwo(dajesz miłość,dobro a ono do ciebie wraca)Moja mama jest osobą która nie okazuje uczuć,trzeba być BARDZO dobrym obserwatorem żeby ją odgadnąć.Podobne sytuacje jak opisałam zdarzały się bardzo często,oczywiście miał przerwy w piciu i wtedy udawał dobrego tatusia.Teraz mija ponad dwadzieścia lat jak niepije ,dalej żyje z moją mamą a o tamtych latach się poprostu się niemówi.
29 219 2013-03-18 20:46:49
Kawashake,Mika-Poddałam się tamten rok był dla mnie bardzo ciężki,najpierw choroba teściowej,później wpadka córki.teściowa ODESZŁA w czerwcu,w lipcu zaczęły się problemy z maleństwem.Niebyło miesiąca żeby nie walnęło z grubej rury.Czasami zastanawiałam się ile jeszcze dam radę,po moich imieninach się poddałam to wszystko mnie niszczy,najchętniej bym uciekła na koniec świata ale jest syn i mąż.Napisałam do córki list(niepotrafię z nią rozmawiać na chłodno) opisałam kilka sytuacji gdzie mnie upokorzyła,wyjaśniłam że dopóki nie zrozumie swoich błędów będę ją traktować z dystansem.Poczekam aż dojrzeje.Muszę zebrać się na odwagę i dać ten list,boję się niedługo święta jak dam radę.Tak dla wyjaśnienia jestem osobą która wszystkim się denerwuje,przejmuje, zawsze znajdę jakiś powód żeby się martwić,jestem po prostu bardzo pokręcona.Czy dam radę trzymać ją na dystans,tak bardzo chciałabym ją przytulić i powiedzieć że będzie dobrze,wiem że nie mogę
29 220 2013-03-18 22:26:09
Z tego co powiedziałaś w przed ostatnim zdaniu bardzo przypominasz mi moja teściową.Ona na zapas się wszystkim martwi.Jeżeli któreś z nas spóźnia się pół godziny,to już wypatruje,stoi na drodze,bo na pewno się coś stało.Nie przyjmuje do wiadomości,ze był korek,albo kolejka,czy jakaś inna sytuacja.Na pewno się coś stało.
Powiedziałam Jej kiedyś,ze mama w końcu coś wykracze.Jednak nie pomogło.Powiem Wam,ze kobieta ma wciąż jakieś problemy.
Uważam,ze jakie jest nasze myślenie,takie jest życie.Może to przypadek,a może właśnie tak jest.Już dwa razy ściągnęłam na siebie szpital:
Jednego roku strasznie narzekała i ciągle wypominałam rodzinie,że mało mi pomagają w porządkach świątecznych.Narzekałam,ze jestem zmęczona,ze mam już dosyć tych porządków.Tydzień przed świętami złamałam nogę spadając z taboretu podczas sprzątania i wylądowałam w szpitalu.
Drugi raz owładnęło mną zmęczenie.Niestety /wtedy jeszcze/ przy trójce dzieci nie dało się porządnie wyspać.Chodziłam i narzekałam:kiedy wreszcie się wyśpię.W niedługim czasie wylądowałam w szpitalu na operacji woreczka.
Zauważyłam też,ze jak się cokolwiek dzieje i myślę pozytywnie to jest ok.,a jak mam pesymistyczne myśli i ich nie odpędzam,to tylko problemy.Jak człowiek czegoś tak naprawdę chce,to może to osiągnąć.
Myślę więc,ze sami na siebie ściągamy problemy.Wredna2013 musisz znaleźć w tej całej sytuacji jakieś plusy,choćby najmniejsze i ciągle sobie o nich przypominać.Zobaczysz-wszystko będzie dobrze!
29 221 2013-03-19 22:46:29
Wiesz co Wredna???
Byłam w takim szambie kiedyś,że przy najmniejszym ruchu gówno pryskało mi na twarz.
Był tez moment,że się poddałam.Na szczęscie mózg zaczął pracować znowu i powiedziałam sobie,że niczego nikomu nie oddam za darmo,o wszystko będę walczyć,jeżeli tylko mi na czymś bądz na kimś zależy.
Wiesz dlaczego?
Żeby mieć poczucie,że niczego nie oddałam walkowerem.
Walczyć i przegrać-to nie wstyd.
Wstyd to sie podddać bez walki.
W życiu chyba nie ma nic na stałe,wszystko,co mamy jest tylko na chwilę,nie wiadomo jednak jak długa jest ta chwila.
Jedna to dzień,inna to lata.
Ale z żadnej chwili nie wolno rezygnować,bo sie nigdy nie pwotarza.
Nie jestem Matką Polką.
Za to mnie na tym forum juz kiedyś skrytykowano.
Byłam,ale już nie jestem.
Pozwalam Dzieciom na dużą swobodę,daję spory margines prawa do błedu,nie krytykuję,mówię tylko swoje zdanie.Staram się bardzo nie krzyczeć,choć nie zawsze mi sie udaje.
Nie jestem ideałem-wręcz przeciwnie,daleko m do niego,jednak wiem na pewno,że jak mi na kimś zależy to nie odpuszcżę.
Zycie jest jedno,za krótko jesteśmy nja ziemi,żeby cokolwiek odpuszczać,komukolwiek.Nawet jeżeli jest to dziecko.
Nie jestem odpowiednim człowiekiem do udzielania Ci rad,najnormalniej nie potrafię,moge tylko wysłuchać i popisać...
Wiem jednak,że nie odpuściłabym,bo czas zabliznia wszystkie rany.
Nie poddawaj się...
Tego jednego w życiu robić nie wolno...
Trzymaj się Dziewczyno
29 222 2013-03-20 11:41:38
Witam wszystkie Panie.
Nie wiedziałam, że jest takie forum dla 40-to latek. Ale w sumie od niedawna poczułam potrzebę wirtualnych rozmów więc to dlatego.
Nie znam Was, nie mam pojęcia o czym rozmawiacie więc na razie Was poczytam.
A tak na początek jak nie wiadomo o czym gadać to powiem Wam, że u mnie zasypało jak cho...ra.
A przecież dzisiaj pierwszy dzień wiosny i zamiast topić Marzannę to mozna bałwana ulepić.
Będę tutaj zaglądać w wolnym czasie, a tymczasem miłego dnia wszystkim.
29 223 2013-03-20 21:32:31
Witam wszystkie wieczorowa pora dopiero wrocilam do domu z pracy,a do tego dzisiaj wezwali mnie do szkoly bo moja Werka wywrocila sie na holu na reke ,pojechalysmy na przeswietlenie i co???prawa reka w gipsie -pekniety nadgarstek,takze wesolo!A wogole to paskudna pogoda chlapa sie zrobila i tyle mamy wiosny!Witam nowa kolezanke
29 224 2013-03-21 14:13:18
Witaj Malinowa 42!Pomyliłaś daty,bo to dziś dopiero pierwszy dzień wiosny.U mnie to ta wiosna cudna za oknem.:o Śnieg sypie tak,że świata nie widać.Jak tak dalej będzie,to nie wiem jak wieczorem do domu z pracy wrócę.
Malinowa42 w temacie zawsze będziesz,bo my tu o wszystkim i o niczym,a najczęściej o teraźniejszości.:D
U mnie 17,7kg mniej na wadze.Czuję się jakby mi skrzydła zaczęły rosnąć.Mam werwę twórczą i myślę nad dodatkowym biznesem./Nie wiem,czy już nie wspominałam,ale nie chce mi się szukać./Na razie jednak nic nie zdradzę.W tej chwili tak na 70% jestem pewna,a wieczorem,to może będzie już 80%.Jak wszystko zaklepię i będę musiała zacząć działać,to wtedy się zdradzę.
Na razie siedzę sobie w tym moim sklepiku i na moje nieszczęście mam dużo czasu,żeby w internecie siedzieć.:/ Klienci jakby zapomnieli,że są Święta Wielkanocne za pasem.Zresztą z drugiej strony,to nie ma się co dziwić,bo chyba wyciągniemy choinkę i będziemy jajkami stroić.
29 225 2013-03-21 14:25:34 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-03-21 16:53:46)
Witam wszystkie tutaj dziewczynki,kazdą po kolei ![]()
U mnie tez bialo ,-3 st, marzanna dygocze zebami, predzej by zamarzla w drodze do jeziora niz by sie utopila ![]()
bulinka-- na lato cudowny motyl z ciebie wykwitnie .Jestem pelna popdziwu motywacji i determinacji
A domownicy jakos komplementują? dopingują? komentują na glos zadowalające efekty?czy chytrusy w pochwałach?
29 226 2013-03-21 14:33:15
Nie no ostatnio to już niedługo będę chodzić z głową w chmurach.Zmieniłam odrobinę garderobę i dopiero zauważyli zmianę,bo dotąd to w za dużych ciuchach chodziłam.Mąż komentuje co chwilę.Dla mnie pozytywnie,ale co on do końca myśli,to nie wiem.Co można wywnioskować po słowach:jakoś mniej Cię w łóżku,czy:ale schudłaś,dopiero teraz widać.:D
Mnie się oczywiście paszcza rozdziawia i przez dłuższą chwilę po tych słowach nie mogę jej w dzióbek złożyć.
Córka też podsumowała:ale Ty mamuś ładnie już wyglądasz.:D
29 227 2013-03-21 14:45:54
To super,ze u wlasnych wredot podziw mozesz zobaczyc, i nie są skąpi na zdawaniu relacji na bieząco :)Kazda kobieta bardzo lubi czuc sie doceniania, az wlasna samoocena rosnie w gigantycznym tempie w gore ![]()
A u was dzieci w szkole? mąż dzwoni do mnie z rana i mowil, ze nasza zostala w domu, bo to jej dzień i takie sobie prawo wagarowicza po domowemu zrobila za jego przyzwoleniem ![]()
29 228 2013-03-21 14:58:47
Najstarsza jest w domu,bo maja w LO rekolekcje,a u nas w Parafii już były,więc pozwoliłam zostać.Starszy gimnazjalista poszedł o dziwo i nawet ciuszki na marzannę zabrał.Młodszy gimnazjalista chory,więc w domu.Najmłodsza zaś jeszcze nie wie co to wagary /na szczęście/ i jest w przedszkolu.
29 229 2013-03-22 00:05:58
Wieczorkiem witam
Mialam troche problemu z netem i cośik mi nie wychodziło a moja córa informatyczka w Krakowie siedzi i dopiero teraz coś mi tam poslała jakieś pliki a ja troche nie kumata i zanim mi to sie jakimś cudem udało to troche mineło.
U Was też grypa panowała bo u nas to masakra była,pół miasta w łóżku leżało ![]()
\\
29 230 2013-03-22 16:51:53
Witajcie netkobietki ![]()
Ale dzisiaj nerwa dostalam.2 tyg temu sprezentowalm sobie sliczną firaneczke za niespelna 200 zl (dokladnie 178 zl) Dzisiaj postanowilam ją zawiesic,bo tak ladnie slonko swieci,a wczesniej nikomu sie nie chialo, zaczepiam na żabki, a tu moj kot bandzior w ramach zabawy rzucil sie na kolysące frendzle i fikusnie krztalty, i pazurami tak pozaciągał,rozdarl ,ze na szmate sie to tylko nadaje
, juz nic nie da sie uratowac
i jeszcze nie chcial sie odczepic,silą musialm go z firanek odplątywac.Przechalapl sobie u mnie zupelnie
Wspinaczek mu sie zachcialo, jakby malo mu bylo roznych kocich zabawek.Na drzewo na podwórku to wlazic mu sie nie chce, a do firanek pierwszy wandal mały jeden
Jego szczescie ,ze kocham zwierzęta, w przeciwnym razie za to w garazu by spał.Mialam go za kare na 2 min do klatki wsadzic(takiej wiekszej, dla duzego psa),ale mloda wtedy byla w domu i przy niej to nie przeszlo,wiec bandziorowi upieklo sie
29 231 2013-03-23 17:03:44
Nareszcie jakieś słonka , tylko że mróz też
(rano - 8,5) .Chyba okien przed świętami nie umyję , ale firanki przeprałam i wiszą świeże
. Moja córa przyjechała po prowiant i jutro jedzie znowu. Wczoraj miałam jazdę na maksa. Córa prosiła żebym przelała jej kasę na bilet. Ok , przyleciałam po pracy szybciutko do domu , bo lekarza miałam miedzy 16 a 17 a na 17 zebranie PTTK. Włączyłam kompa latam w miedzy czasie po chałupie trochę ją ogarniam. Ja do kompa a tu niet internetu, nie ma sygnału . Ja za telefon do córy (miała dostęp do internetu jak się okazało) , mówię jej wszystko a jej za moment pada komórka , no to na koleżanki komórkę a jej wyskakuje komunikat o zmianie hasła . Nerwy to miałam , bo tu mnie goni czas a nic załatwić nie można. Udało się jej w końcu pożyczyć na ten bilet , niestety wszyscy zaczęli staż i kasa kiepściutko. Jedno załatwione to ja szybciutko w auto i do miasta obok do lekarza. Jade rozkojarzona a tu mojemu pańciowi zachciało się dzwonić (moja komórka tez już miała słaba baterie ). Wpadam ( w przenośni , bo mi się nie udało) do przechodni a tu drzwi zamknięte , o kurcze myślę. Poszłam do tej obok a tam powiedzieli mi że ta specjalistyczna dzisiaj tylko do 12. Mówię sobie , tylko spokój może mnie teraz uratować. Jade z powrotem do siebie na to zebranie już przed sama 17. Dzwonie do koleżanki czy już są na miejscu ( miały być dwie koleżanki) a ona mówi że ona jest a drugiej kończy się pranie i tylko załaduje do bębna następne i już będzie. Skrzydła mi opadły. Zebranie okazało się fiaskiem. Skończyłam w kafejce z koleżankami i tam dopiero odreagowałam stresa.
Dzisiaj dzwoniłam na infolinię w sprawie internetu , posłuchałam ładnych melodyjek (trochę to trwało ) , jak już odezwał sie konsultant i zaczęliśmy sprawdzać w czym problem skończyły mi się środki na końcie. Szybko do sklepu pobiegłam i znowu dzwoniłam , i znowu melodyjki , i znowu od nowa wszystko wyjaśniać ,myślałam że mnie krew zaleje ale w końcu udało nam się uruchomić te okno na świat
.

29 232 2013-03-23 23:25:18
Marzenna u nas było rano -15,a ponoć u niektórych nawet więcej pokazał termometr.
Ja również dziś doprowadziłam okna do porządku.Umyłam je od środka i zmieniłam firanki.:D Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło tzn.mycie okien z jednej strony.
Mój synuś /3 gimnazjum/ był dziś na Forum Oświatowym,gdzie prezentowało się 60 placówek oświatowych naszego regionu.Oczywiście chodziło mu o zapoznanie się z propozycjami szkół średnich.No i chyba jest zdecydowany.Już od jakiegoś czasu jesteśmy zaskoczeni,bo wybrał kierunek gastronomiczny.Po dzisiejszym forum podtrzymał decyzję.:)
29 233 2013-03-25 08:59:26
Witajcie dziewczyny,
zima w pełni...ale przyznam, że nie zauważam takie mam dalsze przejscia z ojcem.
Każdy dzień obfituje w bogate wydarzenia.
jestem na tebletkach na zasnięce, bo inaczej bym nie spała wogóle przez nerwy. Pojawia mi się tzw. atak paniki...objawia sie nie mozliwościa wzięcia oddechu, ucisk w płucach.
A mój papciu wrócił ze szpitala i dalej wywija.
Przeniósł się do kotłowni z materacem i tam zamieszkał. Chociaz sa jeszcze dwa mieszkania, które onwynajmuje lokatorom.
Po tym jak lekarz psychiatra stwierdził, że nie ma zaburzeń , a jego zachowanie to celowe działanie, zgłosiłam sprawę do Mopsu. Ma przyjśc do mnie dzielnicowy i pracownik socjalny.
Pani od przemocy w rodzinie z którą rozmawiałam stwierdziła że to co robi ojciec to szantaz emocjonalny, ojciec chce we mnie wzbudzić poczucie winy.
Acha , w między czasie, kiedy nie pisałam, sie rozwiodłam...i tez batalia w sądzie z ex.
Jest wesoło jednym słowem.
pozdrawiam was ciepło
Brak mi słów jakie piekło może zrobic ojciec.
29 234 2013-03-25 18:03:13
witam jestem nowa ,chetnie popisze z kims w moim wieku
29 235 2013-03-25 21:42:31
Pisz Marga68! Zaglądam tu codziennie,ale reszta to chyba to sprzątaniem jest zajęta i gotowaniem na święta.
Ja jeszcze nie gotuje i starym świątecznym zwyczajem zakupy i gotowanie,to na ostatni moment.Na dodatek pracuje do soboty,a więc rzeczywiście gotować i piec będę w sobotę wieczorem.Poczyniłam już jednak pewne kroki,bo dziś szukałam potraw,które uczynią mi święta,a będą zgodne z moja dietą.
...a jutro
Rano wyszykować młodzież do szkoły,odwieść glizdę do przedszkola,potem do pracy,a po pracy na wywiadówkę podwójną do gimnazjum.Chociaż nie wiem,czy podwójną,bo pewnie do młodszego to nie zdążę wcale wejść,bo starszy za miesiąc egzaminy,więc wywiadówka ważna.Tak więc wrócę gdzieś koło 18.
29 236 2013-03-26 06:00:56
Witaj MArga, miło Cię poznać
Dziewczyny dostałam się na kurs...ale się cieszę.
Bulinka , sobota wieczorem przygotowania kuchenne
a ja od czwartku, troszkę codziennie
Co u Was, czyz by przygotowania swiateczne w pełni ? :
29 237 2013-03-26 08:31:55 Ostatnio edytowany przez Joanna67 (2013-03-26 08:32:33)
Witaj Marga.
Soniu, gratuluje kursu !
Ja żadnych świątecznych przygotowań nie robię. Moze to z mojej strony źle, bo tradycja to ważna rzecz.
29 238 2013-03-26 13:25:39
U nas nie ma żadnych przygotowań,choc zaproszenie mielismy jak i nie wiem czemu wproszenie sie, mimo ze otwarcie od dawna wiadomo,ze świąt nie obchodzimy, to jednak ostatecznie jest tak jak mialo byc, jestesmy w domu bez zadnych wyjazdow ani nalotów
Chyba ,ze ktos Pchłe porwie do siebie, ale wątpie w to ,bo ona takze nie jest przychylnie nastawiona na takie święta, tym bardziej ,że nienawidzi jesc,widok pelnego stołu działa na nią jak krucyfiks na demona,a wiadomo,ze w te dni wyzeradełkowe malo kiedy od stolu sie odchodzi ![]()
29 239 2013-03-26 14:58:25
Listę zakupów mam już zrobioną.Trochę tego wyszło,chociaż wcale nie za dużo planuję:sernik,ptasie mleczko,babka,sałatka i jeden obiad.Od jutra może zrobię atak na sklep.
U nas święta są ważne,a czy kiedyś dzieci będą tradycję utrzymywać?Okaże się w praniu,ale myślę,że tak.
Moja rodzina jest 350km ode mnie.Tak więc na święta to jedynie komórką i przez skype.Na śniadanie wielkanocne przychodzi do nas moja teściowa i brat męża-kawaler.Mam nadzieję,że jak dzieci dorosną i pójdą na swoje,to będą gościć u nas na każde święta.Myślę,ze święta scalają rodzinę nawet jeżeli spotkania odbywają się właśnie przy stole.
Od czwartku codziennie chodzimy też do Kościoła.Nie wiem,czy w tym roku się to uda,bo mała glizda ciągle przeziębiona.Tak więc pewnie zimno nam to uniemożliwi.Ktoś będzie musiał z Nią zostać.Błędem będzie myślenie,że ja jakaś dewotka,bo z tym chodzeniem do kościoła to różnie bywa.Jednak święta,to święta i młodzież też nie ma nic do gadania.Jak pójdą na swoje,to będą decydować.Teraz ja jestem od tego i robię to co mi sumienie nakazuje.
29 240 2013-03-26 15:08:54
Twój dom=twoje zasady.Taka polityka " prorodzinna " Kapitan zawsze ma ostatnie zdanie
29 241 2013-03-26 17:45:32
Cześć dziewczyny
!
U mnie Święta w proszku i to na mojej głowie. Mój przyjedzie w sobotę a córa w piątek na wieczór. Nie mam pojęcia nawet co podam na stół. Kiedy rozmawiam z koleżankami to z reguły mówią że wcale ich te święta nie cieszą , nie wiem czy chodzi o nasz "wiek" czy też "ciężkie czasy" .Z chodzeniem do kościoła to nie za bardzo u mnie więc czasami zastanawiam się czy jest sens tych świąt , ale człowiek został wychowany w tej tradycji i chyba czegoś brakowałoby. Dzisiaj jak wracałam z pracy do domu też miałam plany co to ja nie zrobię, ale jakoś nie mogę się zabrać do niczego.
29 242 2013-03-26 20:21:57
Sie przywitam!
Soniu-no i masz swoj kurs, gratulacje.
Swieta?Nawet nie czuje klimatu.Zostaje tu, wiec Swiat nie bedzie jako takich.Jakis stroik na stol w kuchni oczywiscie zrobie, zeby bylo weselej, ale w kuchni nie szaleje.Sniadanie bedzie jajkowe i to byloby na tyle.No........moze jakies ciastolino wytworze.W Polsce pewnie bym jajka malowala, a tu to mi sie nie chce.Mloda nie moze przyjechac, bo ma zobowiazania w pracy i dooopa.No coz.......
Moje e-palenie mi nie sluzy.W ubieglym tygodniu zaczely mnie bolec pluca.Serio.Przez 2 dni nie pociagalam e-fajury i przeszlo.Tak, palilam zwyklaki.Potem znow zaczelam ciagnac e-fajure i bol wrocil.Albo to w moim lbie kapuscianym siedzi, albo jeszcze nie doroslam do rzucenia palenia.Wskoczylam znow na ponad 10 sztuk zwyklakow, to i tak lepiej, bo palilam paczke dziennie.E-fajure pociagam tylko po poludniu, po kilka dymkow i jest dobrze.Byc moze za duzo dymilam?Pale teraz pol na pol.Alez jestem glupia!!!Moja Mamita rzuciala kilkanascie lat temu-po prostu zgasila, wyrzucila, co miala jeszcze w domu i koniec palenia.A ja nie moge....ale probuje.
U mnie dalej zima.Dzis wywinelam orla.Bylam na spacerze z ogonem i nozki mi sie poplataly....i ......gleba.Boli dooopsko, boli.
Ide sobie ogladac Mentaliste.
Milego wieczoru zycze.
29 243 2013-03-26 21:52:07
Joasiu i Kawashake dziękuję bardzo ![]()
Cieszę sie ogromnie, zaczynam 03 kwietnia.
Bulinka ptasie mleczko z Twojego swiatecznego menu bardzo mnie zaintrygowało,
jesli nie sprawi Ci to kłopotu to podaj przepis proszę.
U mnie tradycyjnie bigos i sałatka warzywna i mam ochotę na devolaje...bardzo dawno nie robiłam...do tego sosik z kurek...dostałam od babciuni mrozone i chyba wykorzystam .
29 244 2013-03-27 12:48:27
Ptasie mleczko dla rodziny:
-2 bite śmietany w proszku,
-4 galaretki /2 rodzaje po 2 szt./
Ubijamy śmietanę,dodajemy lekko tężejące dwie galaretki.Po ok.godzinie można już polać tężejącą galaretką na wierzch.Ja przed wylaniem tej galaretki kładę jeszcze ananasa w plastrach.
Ptasie mleczko dukanowe /bardzo dietetyczne/
Gotuję mleko ze słodzikiem i dodaję żelatynę w odpowiednich proporcjach.Dodaję też albo kakao z wiatraczkiem,albo kawę rozpuszczalną,można też jakiś aromat.Samo mleko z żelatyną jest mdłe.Na wierzch można zrobić galaretkę z owocowej herbaty /herbata,żelatyna,słodzik/.
29 245 2013-03-28 00:19:17
Chyba oszalałam i umyłam dzisiaj wszystkie okna (nie wytrzumałam)
. Ludzie do kościoła (mieszkam obok
) a ja wisze na oknie. Teraz mam jeden wielki bajzel w domu bo na resztę zabrakło mi sił :0 .

29 246 2013-03-29 17:22:02
witam jestem sky. mam 39 lat. ale juz za troche bedzie 40. wiec przylaczam sie to tej grupki. pozdrawiam wszystkie kobietki
29 247 2013-03-29 17:35:15
Pozdrawiam "sky",a w Toruniu znow wrocila zima_masakra! a ja powoli zabralam sie za Swieta,chociaz bez mojego Marka to nie to samo-nawet nie kazalam mu starac sie o przepustke bo i tak nie dostalby,pozostaly nam tylko telefony-najgorzej bedzie w Swieta:(((
29 248 2013-03-29 17:50:02
u mnie w wawie tez sypie. ja tez swieta spedze bez mojego. rozne powody osobiste do tego doprowadzily . kiedys nie cierpialam bozego narodzenia. teraz nie cierpie wielkiejnocy rowniez..........
29 249 2013-03-29 17:54:53
w wawie ostatni tydzien bylo piekne slonce. teraz kurcze to co sie dzieje, to tragedia. od razu czlowiek wpada w dola...ehh
29 250 2013-03-29 18:14:14
Witaj Sky...
Upieklam sernik.Stygnie.Chlop co chwile zaglada do kuchni i z blogim usmiechem na pysku pyta czy juz mozna kroic......nieeeeee, bo jeszcze cieply...........wcale nie cieply, letni........i tak juz od godziny.Wrrrrrrrrrrr.
Wyjelam biala kielbasine z zamrazarki, karkowka juz nawalona przyprawami-sie ''robi'' na pysznie w lodowce.Jutro bede piekla.A mialy byc tylko jajka.Jutro zaatakuje jeszcze Martkauf, moze wynajde kiszone ogorasy-tak mi sie chce salatki jarzynowej.Swoje ostatnie poswiecilam na zupe ogorkowa.
Dzis tutaj Kar Freitag.Woooooooooooooooolne.Chlopie juz sie nudzi i zaczyna mnie denerwowac.
A za oknem zima.I nawet sniezek pruszy.
No dobrala sie moja gangrena do sernika, ide na wojne.......