IVA 68 WITAJ!Im więcej nas tym weselej.
Mortisha masz całkowitą rację co do tych zjazdów klasowych.Byłam na takim zjeździe parę lat wstecz.Skusiło mnie to,ale nie myślałam tymi kategoriami,co teraz.Na spotkaniu było ogólnie fajnie,ale na tym się skończyło chociaż były obietnice,że się spotkamy i odnowimy przyjaźnie.Były nawet propozycję gdzie i kiedy i że zgadamy się na nk.Do następnego spotkania jednak nie doszło.W ogóle nie było żadnych rozmów,bo wszyscy zniknęli.Tak więc sprawdziło się dokładnie to co napisałaś.
28 991 2013-02-04 21:41:39
Podobne tematy
28 992 2013-02-04 22:01:52
Cześc dziewczyny ![]()
Witam nowa koleżankę ![]()
No cóż Bulinka nie dościgłam Cię niestety
, przez miesiąc ok. 7 kg i po 6 cm w talii i biodrach. Czuje coś tam po sobie ale człowiek chciałby żeby tak szybko ubywało jak przybywa a tu niestety nie da rady
.
Ale w tłusty czwartek chyba zgrzeszę :0 .
Nie byłam jeszcze na żadnym spotkaniu klasowym. Pewnie dlatego , że nikt u mnie ich nie organizuje i sadze że Mortisha dobrze podsumowała cały ten bal.
28 993 2013-02-04 23:38:24
O... własnie.. widzę, że dziewczyny dietkujecie również ![]()
Marzenno - mi tez udało się zgubić przez styczeń 7kg... ale... to u mnie TYLKO po 3 cm
buuu... może ktoś mi wytłumaczy realnie dlaczego? 7kg... ma swoje miejsce,niby się cieszę, ale trochę jestem zawiedziona, że ciuchy tylko ciut luźniejsze...
wystraszyłyście mnie z tym zjazdem.... w sumie to nawet się cieszyłam, ale fakt jest faktem, że ludzie baaardzo się zmieniają, więc nie liczę, że psiapsiółki od skakania w gumę, będą wciąż takie same
28 994 2013-02-05 00:42:52
wystraszyłyście mnie z tym zjazdem.... w sumie to nawet się cieszyłam, ale fakt jest faktem, że ludzie baaardzo się zmieniają, więc nie liczę, że psiapsiółki od skakania w gumę, będą wciąż takie same
Ojjooj serducho,tu nie bylo nic na celu aby Ciebie odstraszyc czy wystraszyc, tylko mniej wiecej moje obserwacje opisalam,i osobisty stosunek do taklich zjazdow jesli chodzi o MOJE przeszle towarzystwo klasowe (zaznaczam moje ),ale jedź ,przekonasz sie sama, wlasne zdanie nabierzesz i o to w tym twoim zjedzie chodzi...jesli dobrze wspominasz twoje kolezenstwoz lat szkolnych to super,a do tego masz motywacje aby podietkowac czyz nie?? ![]()
28 995 2013-02-05 10:31:19
Tak,tak motywację trzeba mieć.Ja to od razu powiedziałam wokół o diecie jak tylko się zdecydowałam.Teraz wstyd by było powiedzieć wszystkim,że się rezygnuję.Poza tym nie mogę doczekać się miny mojej rodziny tzn.sióstr itd. w moim rodzinnym mieście jak tam pojadę w maju.:D
28 996 2013-02-05 12:53:56
Cześć dziewczyny,
widzę temat zrzucania kilogramów. Ja po raz pierwszy w życiu stosuję dietę. Jestem zadowolona, bo przez ostatnie 14 lat gromadziłam na złe czasy tłuszczyk na brzuszku. Złe czasy nie nadeszły, a tłuszczyku pozbyć się nie mogłam. Teraz udało mi się w ciągu miesiąca zgubić 4 cm i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Jakie stosujecie diety jeśli można spytać. Moja dieta pochodzi z książki Timothy Ferriss ?4-godzinne ciało?. Książka ma ciekawy podtytuł ?Niezwykły poradnik jak szybko zrzucić wagę, stać się niedoścignionym kochankiem i superczłowiekiem?
28 997 2013-02-05 14:11:58
Ja (pewnie jak większość "puszystych") przetestowałam już dużo diet w swoim życiu
Obecnie jestem na tej, na której udało mi się po urodzeniu syna zgubić 25kg czyli RACJONALNEJ
Pierwsze co odstawiłam 1 stycznia... moje ukochane pieczywo... chlebuś z pachnącą skórką... bagietki, kajzerki... dla mnie to nie lada wyzwanie, bo uwielbiam pieczywo. Ponadto wykreśliłam z jadłospisu ziemniaki, makaron, ryż no i słodycze oczywiście. Odpoczynek od dietki mam tylko w niedzielę: pozwalam sobie wtedy bez wyrzutów sumienia na coś słodkiego do kawki czy 2 ziemniaczki do obiadu... Nie chcę nakładać sobie katorżniczego reżimu podczas którego będę chodziła wściekła jak osa nie wiadomo na kogo i co i obsesyjnie myślała o jedzeniu...stąd ta niedziela - jako wynagrodzenie trudu dietkowania w tygodniu
Poza tym rower stacjonarny - 30 minut każdego dnia.A za każde małe przewinienie w ciągu tygodnia (każdy jest istotą uległą prawda?) dorzucam wieczorem 10minut rowerka.
W styczniu zgubiłam 6.5kg i pomału.... pomału.... pomału... ruszam tłuszczyk(powinnam raczej powiedzieć WREDNY ZNIENAWIDZONY SMALEC!)
Ot i moje podejście do tematu.... ![]()
28 998 2013-02-05 17:35:25
Dzien dobry!
Serdecznie witam wszystkie nowe kolezanki!
No to odchudzamy sie wszystkie.Ja jestem na etapie '' trzymania wagi'', choc przyznam, ze jeszcze tak ze 2-4 kg chcialabym zrzucic.Mysle, ze to czasu pokazywania wiekszej ilosci cielska dam rade.Dieta-1000kcl.W chwili obecnej jestem na 1500(pi razy oko
), waze 62 kilosy i uslyszalam od wlasnej corki, zem szczypior.A w maju ubieglego roku wazylam.................taaaaadaaaaaaaammmmmmmmmmmm...............85
.Nie jadam pieczywa( tak jak Ty, Iva68-kocham, tylko, ze ja ciemne pieczywo.To jakies u mnie uzaleznienie-jak widzialam chlebek razowy, to zarlabym do ostatniej pietki), dla meza kupuje bulki i normalny chleb, ktorych to wprost nie znosze.Slodycze-jak najbardziej jadam.Tylko tez nie przepadam za slodyczami, wiec u mnie normalne jadanie to naprawde raz, dwa w miesiacu.Jem duzo warzyw(uwielbiam), troche owocow(dla zdrowotnosci, bo tez nie lubie), biale miecho, duzo ryb i jakos leci.
A teraz wlasnie zaparze sobie kawulca( nie slodze, nie mleczkuje-od zawsze) a do tego wciagne ciasteczko, herbarniczka z orzechami.
U mnie jakos sie ciagnie.Zab, a wlasciwie pozostalosc, nie boli i mam nadzieje, ze jeszcze te 3 tygodnie nie zaboli.Corka juz mi umowila wizyte, dentystka powiedziala, ze jak na tak pocerowane zebiska to i tak dlugo sie wszystko kupy trzyma.Jak zobaczy, jak sie ulamal to zadecyduje co zrobi.Mam tylko przeogromna nadzieje, ze nie do wyrwania.Nie, nie boje sie bolu.....tylko to trojka, bede w domu tydzien i martwie sie, czy zdazymy to ogarnac.
Pogoda po prostu mnie rozwala....dzis rano-deszcz ze sniegiem , burza, pioruny, wiatrzysko.A teraz.....niebiesciutkie niebo, wiatr tylko niezmienny.
Ide parzyc kawe, palic fajurke i bede dalej buszowala w sieci.Chlop do 18 w pracy, wiec mam czas na zrobienie kolacji.Jemu oczywiscie.Bo swoja podgrzeje-wyjelam z zamrazarki jakies warzywka z cyckami na ostro, wiec tylko na patelnie.
Do potem....milego popoludnia
28 999 2013-02-05 22:15:34
Wymieniacie czego nie jecie,to ja się odseperuję i powiem co jem,bo to będzie mniej.
Otóż jem:biały chudy ser,jogurt naturalny,jajka,owsiankę z chudego mleka i dwóch łyżek otrębów owsianych i jednej pszennej,mięso z kuraka bez skórki i rybę.Tworzę też z tego potrawy bez tłuszczu i bez cukru.To jem od poniedziałku do czwartku,a od piątku do niedzieli jem to samo plus warzywka.Do tego codziennie wypijam ok.dwa litry płynów.Ile schudłam przez pierwszy miesiąc widać w podpisie pod spodem.
29 000 2013-02-05 22:52:54
Moja dieta wyklucza białe węglowodany. Mogę jeść:
białko (jaja, piersi lub udka kurczaka, wołowinę, ryby ewentualnie wieprzowinę)
rośliny strączkowe (soczewica, czarna fasola, fasola pinto, czarna fasola, soja)
warzywa (szpinak, brokuły, kalafior, kapusta, szparagi, zielony groszek, brokuły, fasolka szparagowa)
Tak od niedzieli do piątki. W sobotę mogę jeść wszystko dla pobudzenia przemiany materii. Wtedy mogę sobie pozwolić na ulubione sery, żółte i białe, jogurt z musli, mleko.
Ciekawym zalecanym punktem mojej diety jest kieliszek lub dwa kieliszki wytrawnego czerwonego wina.
Udało mi się zgubić 4 kg w ciągu 2 tygodniu w grudniu, później były święta. Teraz ciąg dalszy.
29 001 2013-02-05 23:36:52
Dzien dobry!
Serdecznie witam wszystkie nowe kolezanki!
No to odchudzamy sie wszystkie.Ja jestem na etapie '' trzymania wagi'', choc przyznam, ze jeszcze tak ze 2-4 kg chcialabym zrzucic.Mysle, ze to czasu pokazywania wiekszej ilosci cielska dam rade.Dieta-1000kcl.W chwili obecnej jestem na 1500(pi razy oko
![]()
), waze 62 kilosy i uslyszalam od wlasnej corki, zem szczypior.A w maju ubieglego roku wazylam.................taaaaadaaaaaaaammmmmmmmmmmm...............85
![]()
.Nie jadam pieczywa( tak jak Ty, Iva68-kocham, tylko, ze ja ciemne pieczywo.To jakies u mnie uzaleznienie-jak widzialam chlebek razowy, to zarlabym do ostatniej pietki), dla meza kupuje bulki i normalny chleb, ktorych to wprost nie znosze.Slodycze-jak najbardziej jadam.Tylko tez nie przepadam za slodyczami, wiec u mnie normalne jadanie to naprawde raz, dwa w miesiacu.Jem duzo warzyw(uwielbiam), troche owocow(dla zdrowotnosci, bo tez nie lubie), biale miecho, duzo ryb i jakos leci.
A teraz wlasnie zaparze sobie kawulca( nie slodze, nie mleczkuje-od zawsze) a do tego wciagne ciasteczko, herbarniczka z orzechami.
U mnie jakos sie ciagnie.Zab, a wlasciwie pozostalosc, nie boli i mam nadzieje, ze jeszcze te 3 tygodnie nie zaboli.Corka juz mi umowila wizyte, dentystka powiedziala, ze jak na tak pocerowane zebiska to i tak dlugo sie wszystko kupy trzyma.Jak zobaczy, jak sie ulamal to zadecyduje co zrobi.Mam tylko przeogromna nadzieje, ze nie do wyrwania.Nie, nie boje sie bolu.....tylko to trojka, bede w domu tydzien i martwie sie, czy zdazymy to ogarnac.
Pogoda po prostu mnie rozwala....dzis rano-deszcz ze sniegiem , burza, pioruny, wiatrzysko.A teraz.....niebiesciutkie niebo, wiatr tylko niezmienny.
Ide parzyc kawe, palic fajurke i bede dalej buszowala w sieci.Chlop do 18 w pracy, wiec mam czas na zrobienie kolacji.Jemu oczywiscie.Bo swoja podgrzeje-wyjelam z zamrazarki jakies warzywka z cyckami na ostro, wiec tylko na patelnie.
Do potem....milego popoludnia
Ja pierdykam dziewczyno - Ty lasencja jesteś a nie szczypior!
62kg to ja... nie pamiętam kiedy ważyłam.... jeśli wogóle... kiedyś ważyłam:D
29 002 2013-02-06 02:18:21
IVA68-lasencja powiadasz......jak jestem w pelnym rynsztunku-czyli cyc podtrzymany cyckonoszem, jeansy, jakies swetrzysko na gore, to jeszcze wygladam.Gorzej na nagulca.Niestety, tu i owdzie wisi.No ale w moim wieku
.......powiedzmy-tragedii nie ma, chlop sie nie odwraca z niesmakiem, wiec nie rozpaczam.Inna sprawa-wysoka nie jestem(164), to i te 62 kilosy nie sa rewelacja.Chcialabym zejsc ponizej 60, ale cisnienia wielkiego nie mam.Najbardziej na swiecie chcialabym utrzymac wage.Ale jak mnie zlapie chlebozerstwo to koniec.Ostatnio teskno rzucam okiem na razowce i inne ziarniaki.Wiem ,moge przeciez kromeczke.Tylko u mnie nie ma kromeczki, ja normalnie zezre caly i mi malo.Wiec nie kupuje i odwracam lepetyne.
Wylaczam sprzet i ide w poduchy.No nie ide, bo juz jestem.
Spokojnej nocy.....
29 003 2013-02-06 11:02:24
No to stworzyliśmy kafejkę kobiet na dietce.:D
29 004 2013-02-06 15:44:04
IVA68-lasencja powiadasz......jak jestem w pelnym rynsztunku-czyli cyc podtrzymany cyckonoszem, jeansy, jakies swetrzysko na gore, to jeszcze wygladam.Gorzej na nagulca.Niestety, tu i owdzie wisi.No ale w moim wieku
.......powiedzmy-tragedii nie ma, chlop sie nie odwraca z niesmakiem, wiec nie rozpaczam.Inna sprawa-wysoka nie jestem(164), to i te 62 kilosy nie sa rewelacja.Chcialabym zejsc ponizej 60, ale cisnienia wielkiego nie mam.Najbardziej na swiecie chcialabym utrzymac wage.Ale jak mnie zlapie chlebozerstwo to koniec.Ostatnio teskno rzucam okiem na razowce i inne ziarniaki.Wiem ,moge przeciez kromeczke.Tylko u mnie nie ma kromeczki, ja normalnie zezre caly i mi malo.Wiec nie kupuje i odwracam lepetyne.
Wylaczam sprzet i ide w poduchy.No nie ide, bo juz jestem.
Spokojnej nocy.....
uwielbiam Cię czytać.... optimistic - jak mawiają angole - bije od Ciebie ![]()
29 005 2013-02-06 15:51:12 Ostatnio edytowany przez IVA68 (2013-02-06 15:51:52)
no i mamy jutro tzw"tłusty czwartek" ![]()
Tak więc aby tradycji stało się .... upiekłam chrusty (popularnie chruściki) swoim panom... jeden wieeelgaśny talerz -drugi już tylko duży - do pracy dla moich dziewczyn ![]()
Później nie będzie już kiedy, zaraz zmyka do pracy, wrócę ok21.30 a jutro sądny dzień (jak się pracuje w sklepie:-) )także 10-12h na nogach się będzie...bo ruch będzie duży jak na Tłusty Czwartek przystało ![]()
Chruściki... - hmm... dla mnie baaardzo bezpieczna rzecz:-)
nienawidzę od dzieciństwa - ani jeść - ani robić:-(
ale moi panowie uwielbiają, tak więc czasem zamieniam się w sławną Matkę Polkę (na emigracji) i smażę im całą tonę powyższych smakowitości.
A ja....
ja to bym zjadła...
pączka.. takiego od mojej mamy... domowego....a ona tak daleko :-( buuu...
29 006 2013-02-06 16:18:43
Kawashake-- ja cie pacne w dziąslo!! 164 cm i waga 62 to nie jest w zadnym wypadku powod do narzekania, cholera tutaj nie ma co plakać tylko podskakiwac z radosci bo i tak spoooro zgubilas w nispelna caly rok,to jest świetny wyczyn.
Bulinka tez na zaslużone fanfary zasluguje noi na jutrzejszego pączusia kazde z nas ![]()
Postanowilam jutro sniadania do pracy nie brac, bo duzy pączek z nadzieniem to chyba ma rownowartosc dwóch kajzerek z wedliną i pomidorem czy serem,w sumie nie znam sie scisle na tabelach kalorycznosci ,choc na diecie nie jestem,ale nie lubie przesadzac z obżerazniem sie ,bo czuje sie pozniej fatalnie fizycznie i psychicznie kiedy jestem przesycona
A chrusty lubie, ale preferuja pączki
Moj limit dniowy planowany na jutro to są....DWA, i ani gryza wiecej
Widzicie ...jeszcze kilka dni temu pisalam,że na jednego symbolicznego sie skusze , teraz już dwa.. licznik bije w góre
no ale na dwoch zdecydowanie poprzestanie,kto bedzie mnie kusił ten dostanie po łapach ![]()
29 007 2013-02-07 00:43:24
Faworki dietetyczne
Prosiliście o wersje odchudzone na tłusty czwartek, to drogą eksperymentów są faworki dietetyczne. W tradycyjnym przepisie jest gęsta śmietana, masło i oczywiście smażone w głębokim oleju. Ja zrobiłam na jogurcie naturalnym, a masło i olej zostawiłam w sklepie! Da się? Oczywiście i w smaku pycha, kruchutkie, delikatne i zdecydowanie smak bardzo zbliżony do faworka tradycyjnego.
Składniki:
2 żółtka (40g)
mąka tortowa (200g)
jogurt naturalny (100g)
1 łyżeczka cukru waniliowego (10g)
? łyżeczki soli
kilka kropli aromatu waniliowego
1 łyżeczka cukru pudru do posypania (10g)
Przygotowanie:
Do miski wbijamy żółtka, dodajemy jogurt naturalny, cukier, sól i kilka kropli aromatu. Miksujemy wszystko, aż masa będzie puszysta. Dodajemy mąkę i wyrabiamy ciasto ręcznie. Powinno nam odchodzić od dłoni i mieć kształt kuli. Jeśli by się kleiło, podsypujemy odrobiną mąki. Gotową kulą uderzamy o stół raz za razem przez ok. 5 minut. Dzięki temu ciasto będzie bardziej elastyczne, zwarte, mniej klejące. Sami zobaczycie po tym czasie, że miało to sens i jest konieczne dla lepszej konsystencji ciasta. Gotowe ciasto odkładamy na 10 minut, po czym wałkujemy na grubość ok. 2-3mm, kroimy na 1,5cm paski o długości ok. 10cm. Nacinamy w środku, przewlekamy jeden koniec przez dziurkę i układamy gotowe faworki na blaszce na papierze do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180st. na termoobiegu przez 10 minut. Zobaczycie jak już po kilku minutach tworzą się charakterystyczne dla faworków pęcherzyki powietrza. Gotowe faworki posypujemy cukrem pudrem.
Z podanych proporcji wychodzi 60 małych faworków (z pasków 1,5x10cm paseczków) lub 30 dużych (z pasków 2x20cm paseczków).
Wartość energetyczną tradycyjnego znalazłam w internecie, na zdjęciu, zrobiłam na próbę takiego mojego dla porównania, na tej podstawie pokazuję Wam porównanie kalorii. Może się nieco różnić, bo tych tłuściutkich nie robiłam teraz i nie wiem ile to tłuszczu wchłania, więc przyjmijmy do wiadomości tylko tyle ? dużo tłuszczu i kalorii !
Ok , udało się wkleić , szkoda tylko że zdjęcie odpadło.
A czemu nikt mnie nie pochwali
, w prawdzie tylko 7 kilo w mieniąc i 6 cm w obwodach ale to zawsze coś
. Ja jutro 1 na pewno wtrąbię pączusia
. Mówi się trudno ale tradycja to tradycja
.
Wczoraj w pracy 12 godz ale nie czułam sie tak zmęczona jak dzisiaj a jutro znowu do lekarza
. Moja córa poszła dzisiaj do przechodni ledwo żywa a piguła chciała ja zarejestrować na przyszły tydzień..........
Pisałam Wam wcześniej o moim ULUBIONYM nowym telefonie. Otóż dzisiaj chciałam zrobić porządek w kontaktach (inaczej mi się poukładały niż w starym) i wykasowałam je (jaka ja genialna jestem - tak mówi moje dziecię kiedy potem proszę ją o pomoc) i jakie było moje ogromne zdziwienie kiedy nie mogłam ich przywrócić z karty sim. Na szczęście zachowały się jeszcze w starym telefonie i obecnie znowu mam bałagan w nowym
.
29 008 2013-02-07 01:27:40 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-07 04:19:22)
Marzenna .....nie fochajta sie serducho, pamietam baaardzo dobrze jak pisalas ze nawet zadowalająco poszlo u Ciebie w dol,i super,na aplausy bezdyskusyjnie zasluzylas
ale aktualnie przy naplywie nowych netkobietek i wielu napisanych tutaj ostatnio postow jakos umknelo mi z pamieci (odpokutuje...za kare zjem jednego paczka wiecej
Swietny przepis co wstawilas, moj męzol bedzie cos tam samodzielnie robil w kuchni, ja sie do roboty nie bede tykac, kupie do pracy rano a gdy przyjde z pracy to bedą jeszce gotowce na mnie czekac....zbrodnia ![]()
Co do kontaktow w tel ja ile razy sie podobnie wpakowalam,choc nie uwazam sie za calkowitego imbecyla w sprawach technologicznych, to jednak chwila rozkojarzenia zamiast wybrac opcje usun wybrany kontak,przycisnelo sie opieszali usun kontakty wszytstkie,czy cos w tym stylu, i doopa plum, ale ja od kiedy pamietam liste kontaktow mam na karcie sim jak i w pamieci tel, do tego jeszcze pilne nr na bieząco wrzucone w pamiec komputera,wiec awaryjnie jestem opancerzona jakby co,ale teraz nowsze coniektore telefony mają opcje przywroc zmiany/cofnij i z tego tez korzystam
Do meritum Drogie Kobietki Dietetki (i nie tylko) ....Optycznie pomartetuje was pączusiami i nie ma że boli
.
Tak wiec dzisiaj zaczął sie tlusty czwartek i symboliczny obrazek wklejam ,a kolo poludnia cos jeszcze wrzuce aby kolorowo pączkowo na stronie było ![]()
29 009 2013-02-07 10:46:01
Ja się na Was chyba dzisiaj obrażę i wyłączę tę stronę.Wrócę jutro jak już pączków nie będę miała pod ręką.
Kusicielki!
Teściowa mi dzisiaj z 50 do domu przyniesie.Jutro zdam relację,czy udało mi się oprzeć tym pysznościom.
29 010 2013-02-07 18:40:12 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-07 18:40:57)
Bulineczka ,toz to grzech w takie tradycyjne tłusciochowe świeto nie skonsumowac tego i owego. Jutro takze zdam relacje ile mi na licznik nabiło...pamietajcie ,ze planowane byly dwa,zobaczymy,bo....jeszcze dzien sie nie skonczył
Mąż mi powiedział ,ze moze mi iść w cycki i tylek ile sie da...nie pogniewa sie, a nawet sie ucieszy, no tak...tylko że akurat w tych miejscach na brak kształtow nie narzekam ![]()
Przesyłam tłuściaki
29 011 2013-02-07 21:46:56 Ostatnio edytowany przez bulinka_1969 (2013-02-07 21:48:04)
Nie zjadłam pączka i już nie zjem.:D Zadowoliłam się pysznym deserkiem:szklankę mleka zagotowałam z dwoma tabletkami słodzika.Dodałam kawę rozpuszczalną,a następnie łyżeczkę żelatyny i zostawiłam do zastygniecia.Właśnie konsumuję.:P
29 012 2013-02-07 22:35:40

A ja tam dałam się skusić i zgrzeszyłam
. Zjadłam aż 3 i 2 faworki. Oj jakie dobre były , miam..........
Mortisha pierwszy raz mam dotykowy telefon, bo wcześniej nie chciałam ale dałam się w końcu namówić. I właśnie tak sobie przyciskając niechcący osunęłam numery z karty SIM
. Moje dziecko zawsze podziwia mnie za moją pomysłowość. Na szczęście miałam jeszcze te numery w pamięci starego telefonu
.
Dzisiaj byłam u lekarza. Naczekałam sie jak za starych czasów. Na poczekalni, chyba wszystkich umęczyła 33 lub 4 letnia dziewczynka. Było jeszcze 2 chłopców w podobnym wieku , ale oni o dziwo byli spokojni i grzeczni a ta rozhasana na całego. Matka może i próbowała ja jakoś okiełznać ale skutki były marne. Przypominało mi to bezstresowe wychowanie, masakra.
W pracy mamy znowu pracująca sobotę , tzn. kto chce ale raczej większość chce, bo są 100 + akord. Śmiejemy się że robią nam te soboty (druga od 7 miesięcy) , żeby nie dopłacać nam ze swojej kieszeni do najniższej krajowej
. Takie nowe wzory powymyślali że masakra.
W sobotę wraca mój pan i wymyślił sobie SPONTAN u nas w domu (każdy z zaproszonych oprócz "wody życia " przynosi coś z sobą , czy u Was tez coś takiego organizujecie ). Ok, mówię mu że jedzenie to nie wszystko (chociaż wiadomo , że gospodarze przeważnie najwięcej stawiają na stół) , potem to trzeba jeszcze wszystko sprzątnąć
. Zobaczymy.
29 013 2013-02-07 23:55:36
Marzenna ja też w tym roku pierwszy raz sprawiłam sobie telefon dotykowy,a właściwie smartfonika.Obsługę pojęłam,ale...
-najpierw pokręciłam coś z alarmem i nie chciał mnie budzić,a bardzo go potrzebuje,bo wstaję przed szóstą-mąż naprawił,
-potem przestały mi się odtwarzać filmiki,a są ważne,bo moja 4-ro letnia glizda,to aktorka,którą muszę nagrywać,a Ona potem to ogląda i komentuje-naprawił mąż,
-na koniec cuś mi się przestawiło i nie słyszałam osób z drugiej strony-sama naprawiłam i nie wiem jak /zajeło mi to 2 godz./
Tak wiec technika idzie do przodu.:D
29 014 2013-02-09 00:43:12
Dobry wieczór! Właśnie założyłam konto na tym forum... Mam nadzieję, że znajdzie się tu miejsce dla mnie...
29 015 2013-02-09 10:57:56
Witaj! Miejsca jest duuuuużo! ![]()
29 016 2013-02-10 03:41:23
Cos nam ostatnio rozpaplaną na kawowych speedach Kawashake tutaj wcielo i pozostale gaduly
Wyłazic z kryjówek ![]()
29 017 2013-02-10 13:29:47
Cześć dziewczyny!
Ja po ostatkowej imprezce
, śledzik był i do śledzika też coś było tylko z moją formą trochę gorzej . Chyba mogę to wytłumaczyć (tak mi się zdaje) trocha zabieganym ostatnim tygodniem i strasznym bólem głowy , który mnie dopadł tuż przed imprezą . Ostatni goście wyszli przed 2 a ja padłam jak kawka. Dobrze że chociaż mój pańciu wszystko sprzątnął i pomył.
Mortisha a Ty spać nie możesz
?
Fakt że coś ostatnio wszyscy mniej sie tutaj udzielają.
29 018 2013-02-10 19:07:30
Witam,witam.
Faktycznie ostatnio mniej zaglądam do was.Nie mam czasu.Chwilowo zostałam sama bez facetów.Syn na ferie wyjechał do dziewczyny na pomorze, a szanowny małżonek reguluje swoje sprawy życiowe.I tak pewne obowiązki przeszły na mnie i córkę.A żeby było wesoło to w zeszłym tygodniu mialam awarię centralnego.Przez 2 dni szukałam przyczyny, bo mam przewody w podłodze.Musiałam odciąc jeden z grzejników bo bym musiała kuć podłogę.A na to nie miałam czasu.Teraz mnie czeka rewolucja z centralnym i koszty.Oszczędnośći miałam na co innego.Zaczyna mnie to wszystko wkurzać.A jeszcze mam problem z zatokami i nie mogę dojść do zdrowia.A taka optymistyczna wróciłam z urlopu.Nie miałam nawet czasu uczcić porządnie tłustego czwartku i ostatniej soboty karnawału.A tu za moment dzień zakochanych.Nawet nie chcę o tym myśleć bo od kilku lat nie świętuję.Po prostu nie mam z kim.To tyle moich żali.Pa i pozdrawiam.
29 019 2013-02-10 19:51:29
No to wylaze i ja.
W tygodniu pisalam do Was, jak zwykle-male opowiadanko, wpadla szefowa mojego chlopa na papieroska, skonczylo sie na kilku i kawie.Jak wrocilam do pisania, to sie zakrecilam i zamknelam nie to okno co trzeba..........i sie skasilo.Sie wcurwilam i zamknelam pudlo.
Odchudzajki-wszystkim razem i kazdej z osobna gratuluje zwalonych kilogramow.Samozaparcia i wytrwalosci.....a wiem, ile to zdrowia (psychicznego najbardziej) kosztuje.
Paczka nie zezarlam nawet kawalka-nie kupilam.Faworkow tez nie zrobilam w czwartek.No mialam, mialam.Po pracy zrobilam jakies zakupasy i do domu, kawusia,fajureczka i plany faworkowe.Maka, jaja, cukier, smietana..........i na dnie w butelce oleju.Nie chcialo mi sie wylazic z domu, choc do sklepu nie mam daleko.......i nie bylo faworkow.Zrobilam wczoraj.Zezarlam jednego..........ale za to jaki byl ooooooggggrrrooommmmnnnnnyyyyy.A pyszny jeszcze bardziej.
Uprzejmie donosze , ze do tej pory zaden nastepny zab mi sie nie ukruszyl ani nie ulamal.Trojeczka(a raczej pozostalosc) nie boli i jakos sie ciagnie.Mam wprawdzie dyskomfort podczas jedzenia.....ale glodna nie chodze.Na sniadanko chlopie zrobilo jajca(swoich nie poswiecil, pies juz nie ma)na mieciuchno, takie mu wyszly, jak lubie-bialko sciete na twardo, bez gluciochow, zoltko pyszniutko lejace, kakao.Zezarlam 3, bo bez pieczywka to sobie tak raz na jakis czas pozwalam, do tego pomidorki........mniamniusne.
Obiadowo bylo po mojemu-indyczy cyc w ziolach z grilowej patelni i tona surowki.Chlop dostal wielka porcje miecha, a ja ogromna surowki.Do teraz mnie trzyma, a jedlismy po 15.Ale zezre cos jeszcze, bo jak nie zezre, to mi sie wlaczy glod o polnocy, a nie znosze zasypiac z dziura glodowa w zoladku.
Taaaaak, teraz kawuska i komputerki.Ja sobie klepie do Was, a chlopu znalazlam jakis film sensacyjny, co to sie tylko po mordach wala, uzyczylam starego laptopka i niech tez ma niedziele
.
W srode przyjezdza do mnie moja siostra cioteczna z trojka dzieci.Beda do niedzieli.Mieszka tutaj 17 lat, jezyk zna, pokaze dzieciom to i owo.Najbardziej zalamany bedzie nasz ogon.....zero prywatnosci i jeszcze pewnie beda sie tulac chcialy.Oj ciezki dni........a my sobie wieczorkami poplotkujemy.Od zawsze nie mozemy sie nagadac.Ja rano do pracy, a ona z dzieciarnia na zwiedzanie miasta.Ciesze sie bardzo, wprawdzie rozmawiamy godzinami przez fon, ale jednak to nie to samo.I jakies moze winko.........piwko.........
mar66-wiesz, to tak bywa z oszczednosciami.Sa plany ,cele i bummmm-nie ma oszczednosci.2 lata temu mialam zajebiaszczy urlop-dzien przed Bozym Narodzeniem wjechalismy w truchlo dzika, lezace na drodze-chlodnica...kilka dni potem pierdyknal telewizor,a zaraz po nowym roku piec grzewczy....Jak walnelo ogrzewanie, to przyjelam ze stoickim spokojem, czekalam, kiedy walnie lodowka.........walnela w wakacje.Chodzila jeszcze, ale nie chlodzila tak jak powinna i nie mrozila.Jak mi przedstawiono koszt naprawy mojego szrota, to wolalam kupic nowa.-Tamta swoje juz .........wymrozila.Wystawilismy kolo pojemnika na smieci,poszlam po szuflady i inne polki, zapalilam, pogadalam z rodzina, schodze na dol..........a lodowki juz niet.Szkoda, ze nie poczekali na reszte.....
Mortisha, odsypiasz nocne buszowanie w sieci?
Marzenna, jak samopoczuwanko po sledzikach i imprezie?Oooooo, sledzika bym zezarla, z cebulka, ale mi smaka narobilas.
Bulinka, jak tam?Do przodu, mam nadzieje.
PaulAnka-tez sie przywitam.Fajnie, ze jestes.Pisz.
No to spadam tradycyjnie na fajurke.
Do kiedys.
29 020 2013-02-10 22:03:09
Moj meżol mial ten tydzien na nocki ,wiec sobie pozwolilam na dluzsze nocne przy kompie posiedzenie,w dzien raczej niezbyt,no ale skrobnelam i poszlam spac,choc jestem nocnym markiem i nieznosze rano o świcie wstawac jak to niestety trzeba ,jesli ma sie na rano do roboty ![]()
Co do pączkow do zjadlam w pracy 1 kupnego i w domu dwa wlasnej roboty ,akurat jednego z nadzieniem a drugie bez żadnego
Wiecie,ze ja akurat o Walentynkach zapomnialam zupelnie? lecz jakos nigdy nie mialam szalu na tym punkcie,bez histeri podchodze do tego swieta zakochanych,w przeciwienstwie do niektórych, no ale mnie tam to wsio ryba.
Mojego Walniętego mam w wiekszosci na codzień ![]()
Wczoraj mloda wlączyla nowy odkurzacz bo zakupilismy, i korki poszly ,no ok usterke zaraz naprawilismy i juz nic nie wywalilo..nie wiem,chyba ta moc odkurzacza tak za pierwszym razem podzialala,teraz juz jest wszystko ok, kilkanascie razy wlączalismy odkurzacz i normalnie juz sie jedno z drugim zaklimatyzowalo ![]()
Co do futrzakow, to nasz jeden uwielbia pieszczotki, ale tylko przez swoich domowników ,przez obcych nieznosi i zawsze ucieka,odpycha nosem i daje znać ,ze nie podoba mu sie tarmoszenie prze kogos nieznanego,drugi to potworny pieszczoch i przymilas do wszyskich kto znajdzie sie pod reką,potrafi zmartetowac kogokolwiek tylko aby go czochrac nieustannie i zawsze mu mało,trzeci zalezy od humoru jaką łapka wstanie
,chimerzasty do obcych ,raz lubi sie przymilac a raz nie:)
29 021 2013-02-11 00:39:59
Witajcie laseczki ![]()
Zamilkłam na chwile bo od dwóch dni nie wychodzę z kuchni... we wtorek przylatuje do mnie na tydzień siostra ze szwagrem, więc pichcę, gotuję, smażę, przetwarzam co by potem nie siedzieć w kuchni:)
Echhh jak ja się cieszę z tej wizyty, bo moja sisters to taka moja psiapsiółka od zawsze. Muszę naładować moje akumulatory, bo potem zobaczymy się dopiero w czerwcu.
Czytam Wasze posty o telefonach i przypomniała mi się sytuacja z kompem... nigdy nie miałam problemów z obsługą komputera... BA! Nawet wybiegałam przed szereg moich rówieśnic a nawet i młodszego pokolenia:) Tak więc jednego pięknego popołudnia postanowiłam dokonać przeglądu systemu... pewne rzeczy pousuwać, żeby przyspieszyć odpalanie kompa i takie tam....
No i se przyśpieszyłam komputer tak, że.... po ponownym odpaleniu oczom moim ukazał się pulpit z baaardzo dziwnymi ikonkami. Okazało się, że odinstalowałam dosłownie wszystko.
Od tego momentu jak mój młody widzi, że trudzę się nad czymś na laptopie mówi: mamo tylko nie usprawniaj systemu co?:D Złośliwa gadzina...... nie wiem po kim???:P
29 022 2013-02-11 00:43:29
Dobry wieczór! Właśnie założyłam konto na tym forum... Mam nadzieję, że znajdzie się tu miejsce dla mnie...
Hejka! Ja również Cię witam... nie tak dawno witano mnie, bo od niedawna tu zaglądam:) Fantastyczne miejsce.... fantastyczne kobitki...
29 023 2013-02-11 00:46:13
Mojego Walniętego mam w wiekszosci na codzień
No nie...kochana - kradnę określenie "Walnięty"... rewelacja...:D
29 024 2013-02-11 07:18:25

Ha dzisiaj mi post poszedł w kosmos ![]()
Witajcie WSZYSTKIE PIĘKNE PANIE
Dzisiaj miałam pobudkę wyjątkowo wczesna , 3.45
. Musiałam mojego brzydkiego odwieź na bazę. Za tydzień będzie miał urlop to będzie mnie rozpieszczać (taka mam nadzieje)
.
Kawashake samopoczucie miałam dobre , bo udało mi się z niczym nie przesadzić
.
mar66 tak to już jest , że jak się sypie coś to z rugały lawinowo, u nas tez jak coś za szwankuje to czekam co będzie następne.
IVA68 ja jak chciałam kiedyś oczyścić kompa , bo był już nieco przeładowany to oczyściłam go również z plików systemowych
. Jakież było moje zdziwienie kiedy później nie chciał odpalić. Pan informatyk pochwalił mnie jaka ja zdolna
i pouczył czego mam nie robić na przyszłość .
Bulinka trzymaj za mnie kciuki , dzisiaj ważenie a trochę sobie pozwoliłam w tym tygodniu
.
Spadam do pracy, do miłego popołudnia ![]()
29 025 2013-02-11 14:07:54
Marzenna trzymam kciuki! U mnie mały wzrost,ale myślę,że w tym tygodniu pójdzie w dół.Trzeba myśleć optymistycznie.:D
Kawashake jest do przodu i niech tak zostanie.
Co do naszych szczekaczy,to może też dołączę jednego,a właściwie trzy,bo obecnie mam dwa wilki na podwórku i w domku yoreczkę.Wszystkie trzy,to pupilki męża.To trzecie,to największy szczekacz.Moja najstarsza córka jej nie lubi,bo szczeka na Jej chłopaka.:D Tatuś z tego bardzo zadowolony.;)
Siedzę sobie oczywiście w pracy.Zjadłam przed chwilką kostkę chudego serka z małym jogurtem naturalnym i rozmyślam nad swoim ogromnym problem.Podzielę się z Wami.Jak możecie to doradźcie,to może łatwiej będzie wybrać.
Wiecie już,bo chyba wspominałam wcześniej,że mam niepełnosprawna glizdę małą w domu.Ma obecnie 4 latka i ma prawostronne porażenie mózgowe.U Niej objawia się to m.in.tym,że jest leworęczna,ale prawą rączką się posługuje do tego stopnia,że nie widać przy czynnościach tego problemu.Jak chodzi,to nosi tą rączkę inaczej niż tą zdrową.Jest po prostu zgięta w łokciu,więc tylko wtedy można zauważyć tu różnicę.
Problemem jest Jej nóżka.Otóż chodzi na paluszkach.Lewa nóżka jest całkowicie sprawna.
Młoda jest rehabilitowana od drugiego roku życia.Jednak przez półtora roku była to rehabilitacja głównie ogólnoruchowa,bo rehabilitant twierdził,że mała jest spięta.Nóżką nie chciał się zajmować z powodu różnicy zdań jaką miał z panią doktor.Wyglądało to tak,że lekarka twierdziła,że mała ma nóżki równe,a rehabilitant,że krótszą prawą.Rehabilitant kazał podbić bucika,a lekarka nie kazała.Nie zastosowaliśmy się do zaleceń rehabilitanta,dlatego powiedział,że nie będzie ćwiczył nóżki.
Nie powiem,żeby ta rehabilitacja nie przyniosła efektów,ale ogólnie nie miło wspominam rehabilitację w tym ośrodku.Był tu jeszcze ten mankament,że spotkania z rehabilitantem odbywały się raz na tydzień,raz na dwa tygodnie,czasem dwa razy w tygodniu.Na nóżkę miała tylko wirówkę.
My jako rodzice robiliśmy bardzo mało.Oboje pracowaliśmy,a w domu 4 dzieci.Zrobiliśmy też trochę błędów:
1.Trzeba było małą przenieść wcześniej do innego ośrodka,a więc do innego rehabilitanta.
2.Mała miała buty ortopedyczne /adidaski/ z wkładka plastikową.Na widok wkładki mała wrzeszczała,a więc szybko zrezygnowaliśmy z niej.
3.Do spania była druga plastikowa wkładka z której też szybko zrezygnowałam,bo nie mogłam patrzeć jak mała się męczy.
Od pół roku zmieniliśmy lekarkę i ośrodek rehabilitacyjny.Mała ma intensywną rehabilitację tzn.:
1.Ćwiczymy tą nóżkę codziennie w domu.
2.Raz w tygodniu ma godzinę rehabilitacji w przedszkolu.
3.Raz w tygodniu ma rehabilitację na wspomaganiu wczesnoszkolnym,też godzinkę.
4.Przez miesiąc dojeżdżaliśmy prywatnie na masaże tej nóżki.Dłużej z powodów finansowych się nie dało.
5.Rehabilitację mamy teraz cykliczną tzn.10 dni a koleją w odstępach ok.miesięcznych./Pojawiła się możliwość,żeby te odstępy były krótsze./
Teraz nastąpi płęta::D
Otóż mały postęp jest.W tej chwili mała ma zgięcie w nóżce na 90 stopni,ale dalej jest blokada.
Mamy 3 możliwości dalszego postępu,który każdy jest pod znakiem zapytania.
1.Dalsza rehabilitacja.
2.Wstrzyknięcie botuliny.
3.Zabieg nacinający ścięgno.
Rozwinę punkt 2 i 3.
2.Przed wstrzyknięciem tego czegoś ostrzegała mnie magister rehabilitacji.Twierdziła,że może to wpłynąć na psychikę dziecka.Utwierdziła mnie w tym obecna lekarka,która niby zaprzeczyła temu dodając,że podane w odpowiedniej dawce nie robi szkody,a może rozluźnić to ścięgno.
Niestety dla matki taka odpowiedź,to jest znak UWAGA NIEBEZPIECZEŃSTWO!
3.Zabieg wiąże się z dużym cierpieniem dziecka.Jest nacinanie,gips i rehabilitacja już tym razem bolesna.
Byłam z małą przed niedzielą u lekarki.Po kolejne skierowanie na rehabilitację.Pojawił się wtedy temat tych dwóch możlwości poza rehabilitacją.Dostałam skierowanie do poradni przy klinice ortopedycznej.Słyszałam też o lekarzu dr.Jóźwiaku,który specjalizuje się w porażeniu dziecięcym.Mogę jedynie do Niego jechać prywatnie.Zarejestrowałam sie,ale mam wątpliwości.Boję się,że twardo postawi na 2 i 3 możliwość.
Nasza lekarka powiedziała,ze poczekałaby z pół roku.
Dodam,że mała w tym roku rocznikowo musi zacząć zerówkę,a w przyszłym roku szkołę.Rozwija się prawidłowo.
Jesteście matkami.Powiedzcie co zrobiłybyście,gdybyście były na moim miejscu?
Wiem,że się rozpisałam,ale może ktoś dotarł do końca.:)
29 026 2013-02-11 16:41:29
Ja co prawda nigdy nie mialam stycznosci z takim problemem z jakimi sie zmagasz Bulinka, ale do ostatniej metody slyszalam bardzo sprzeczne opinie, czy do w tv czy to gdzie indziej ,jedni jak najbardziej doradzają nacinanie ścięgna inni skolei wzdrygają sie na samą mysl i są przeciwni
Bulinko!!!czy masz w ogole kontakt z innymi rodzicami dzieci, ktore zmagaly sie z podobnym problemem i ktores z tych dwoch ostatnich metod przeszlo?? najlepiej by bylo wlasnie porozmawiac z osobami co są juz po jednym czy drugim.
Moze rehabilinaci dodadzą ci namiary na jakies rodziny abys mogla sie z nimi skontaktowac???
A tak poza tym ,jak mala obecnie znosi rehabilitacje??dzielna jest czy z niechęcia poddaje sie cwiczeniom??
29 027 2013-02-11 22:05:39
Jeżeli chodzi o kontakt,to niestety nie mam żadnego.Próbowałam szukać kontaktu w internecie,ale sytuacja jest taka,że wszystkie dzieci zazwyczaj mają stopki końsko-szpotawe,a u mojej małej jest co innego,więc nie do końca jestem pewna ich opinii. Inna sprawa,to tą końsko-szpotawość leczy sie praktycznie od urodzenia do 2 roku życia,a moja córka ma 4 lata.Najpierw nastawia się nóżki w gipsie ileś tam razy zmieniając gips,a na końcu nacina się ścięgna.Moja glizda ma nóżkę prawidłowo ułożona,tylko ma krótkie ścięgno Achillesa.Nikt dotychczas nie proponował nam bezpośrednio żadnego zabiegu.Sama znalazłam nie tak dawno informacje w internecie.Dopiero w zeszłym tygodniu lekarka wspomniała o tej możliwości i dała mi skierowanie do poradni ortopedycznej przy klinice w Poznaniu.
Mała jest w tej chwili bardzo dzielna.Przez te półtora roku bardzo bała się rehabilitacji,a właściwie rehabilitanta.Tylko,że ten Pan kiedyś nam powiedział,że dziecko powinno być nakarmione,ubrane i powinno słuchać.Taka była Jego dewiza życiowa i tak postępował.W tej chwili w szkole na wspomaganiu wczesnoszkolnym i w przedszkolu ma tego samego rehabilitanta i nie ma problemu.Tak samo jest gdy chodzimy na rehabilitacje do ośrodka.Nie powiem,żeby mała była zachwycona,ale nie stawia oporu,ale też rehabilitanci z którymi mamy teraz do czynienia postępują z Nią inaczej.
29 028 2013-02-11 22:58:10
No cóż, też nie miałam styczności z takimi problemami i ciężko jest cokolwiek doradzić. Na pewno Bulinko wyczytałaś w internecie wszystko co możliwe na ten temat. a czy ten pan dr.Jóźwiak jest w tej klinice , czy też całkiem w innym miejscu? Wiem że ciężko jest matce znieść ból dziecka, ale jeśli będziesz pewna już 2 lub 3 to zrób to. A może są jeszcze inne możliwości, ale pewnie już byś o nich wiedziała. Moja córa miała krótsza jedną nóżkę jako niemowlę. Dzięki lekarce która robiła jej USG bioderek ma zapewne zdrowe nogi. Powiedziała mi (chociaż nie powinna, ale było jej szkoda dziecka), abym porzuciła ortopedę do którego chodziłam bo on lubi naciągać na kasę a miał dobrą renomę. Znalazłam drugiego (jedna pani drugiej pani), on kazał mi wyjść przy nastawianiu, bo wiedział do czego są zdolne matki widząc cierpienie dziecka. I tak reszkami woli nie wparowałam do gabinetu (został z nią ojciec) kiedy usłyszałam płacz. Potem musiałam uszyć jej specjalne gatki z szeroką wkładką i tak się troszkę pomęczyłyśmy. Na nogi stanęła dopiero jak miała 1,5 roku .
Dlatego Bulinko jeśli tamten lekarz jest dobry to może jeszcze skonsultuj się z nim . Wiem że masz trudny dylemat ale myśl pozytywnie ![]()
29 029 2013-02-11 23:53:10
Bulinka-Trudno podjac decyzje, tym bardziej, ze nie masz w chwili obecnej mozliwosci porozmawiania z kims, kto byl w podobnej sytuacji, kto rozwialby obawy,opowiedzial od drugiej strony.Inna sprawa, ze chodzi tutaj o Twoje dziecko.
Myslalam, co bym zrobila......pytanie-czy nacinanie sciegna wiaze sie z wiekiem?Czy im szybciej, tym lepiej?A moze to zadna roznica?
Wiesz, jesli widzialabym, ze dotychczasowa rehabilitacja przynosi pozytywne efekty, wstrzymalabym sie na jakis czas z jakimkolwiek dzialaniem, ktorego do konca nie jestem pewna.A przede wszystkim z uporem maniaka szukalabym kontaktu z ludzmi, ktorzy mieli taki zabieg wykonywany.Konsultacja z ortopeda-jak najbardziej, to zawsze spojrzenie fachowca.Tym bardziej, jak napisalas, ze ma dobra opinie.To, ze postawi na opcje, ktora budzi w Tobie watpliwosci nie oznacza, ze musisz to zrobic....
Wyobrazam sobie, jakie dylematy przechodzisz.Nie wiem jak Cie podniesc na duchu....badz silna.
29 030 2013-02-12 11:44:59
Napisałam już prawie cały post i wyłączył mi się laptop.:( Zaczynam więc od nowa.
Dzięki Wam dziewczyny za wypowiedź!
Pan doktor o którym wspomniałam ma różną opinię,a Jego nazwisko wspomniała mi moja lekarka jako specjalisty porażenia dziecięcego.Skierowanie jednak dała gdzie indziej do poradni ortopedycznej.Tamten lekarz wykonuje te zabiegi o których wspomniałam.
W pierwszym odruchu zapisałam dziecko na wizytę,która jest już właśnie na 20 lutego,a teraz właśnie nie wiem,czy dobrze zrobiłam.Prawdopodobnie doktor postawi na zabieg,a ja chyba jeszcze tego nie chcę.
Sama już nie wiem czego chcę.Na pewno chcę pomóc swojemu dziecku,tylko nie wiem w którą drogę pójść.
Tak w ogóle to jestem wściekła,bo mam ponad 100km do tej poradni gdzie mam skierowanie i nie mogę się tam dodzwonić.Jak są godziny przyjęć,to mają chyba odłożony telefon,bo jak dzwonie późnym popołudniem,to już jest normalny sygnał,tylko nikt nie odbiera.
29 031 2013-02-12 16:55:15
Witajcie ![]()
29 032 2013-02-13 20:18:22
Witam.
U mnie sytuacja powoli się stabilizuje.Wziełam antybiotyk na zatoki.Ból powoli mija i chyba złość na wszystko co do tej pory było zle.
Dzisiaj miałam sprawę w sądzie jako świadek.Pierwszy raz w takim czymś uczestniczyłam.Był stres niesamowity.Niby nic a człowiek trzęsie się jak galareta.Nie wiem jak poszło, bo światków było kilku.Sprawa toczy się już 3 lata.I dotyczy pracotawcy.Dla mnie to sa okropne sprawy.Na wyrok musimy poczekać.
Witaj bulinka.
Wiadoma każda matka szuka jak najlepszego wyjścia dla swojego dziecka.Każda rozmowa z kimś kto się zna na danej sprawie na pewno da ci trochę doświadczenia i nowych wiadomości.Trzeba szukć i pytać.Na pewno przyjdzie taki czas ze wszystko się rozwiąże.Zyczę ci dużo wytrwałości i nie poddawaj sie.Trzymam za ciebie kciuki i gorąco pozdrawiam.
Pozdrawiam wszystkie panie i zyczę udanych walentynek.
pa
29 033 2013-02-14 11:15:37
Co tak zamilkłyście kobietki? ![]()
U mnie zima za oknem już trzeci dzień.Tęsknię za wiosną i za ciepłym słoneczkiem.
Rano wysłałam męża do szkoły,bo się wkurzyłam na Niego jak diabli.Wczoraj syn /gimnazjalista/mi powiedział,że jestem wzywana do szkoły.Powiedział,że chłopcy trzymali drzwi,a On nie mógł wydostać się z łazienki i potraktował drzwi z kopa.Oczywiście drzwi tego nie wytrzymały,bo nie były pierwszej młodości.Na korytarzu są kamery,a więc sprawców szybko wykryto.Na dodatek zapomnieli o kamerach i się nie przyznali.
Ja się oczywiście wkurzyłam i od razu z opierdzielem do syna.Mój mąż zaś mówi,że to nie ma sensu już teraz się denerwować,bo po fakcie,a poza tym jakby tamten nie trzymał,to syn nie rozwaliłby tych drzwi.Ja byłam normalnie w szoku i dopiero się wkurzyłam,bo zazwyczaj to ja bronię dzieci przed ojcem.;)
Tak więc wysłałam tym razem męża,żeby też trochę pokosztował sielanki wysłuchiwania skarg na dziecko.Niestety jednak moja intryga się nie udała,bo mamy nowego dyrektora,który chyba nie był zbyt grzecznym młodzieńcem.Pokazał rodzicom filmik na którym 16-letnie chłopaki /mój ma 190cm wzrostu/ bawią się w strzelankę na korytarzu,a następnie wyżej opisany incydent.Dyrektor dodał,że on rozumie młodzieńczy wybryk,bo też był młody,ale wychowawcy muszą wyciągnąć konsekwencje.Gdyby się przyznali od razu,to by nie wzywano rodziców.
Tak więc mój mąż wrócił w dobrym humorze i alej broni syna.:/
29 034 2013-02-14 19:59:36 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-14 20:03:25)
Hej bulinka! Ostatnio jakos nie mam weny nawet do neta zasiadac a co dopiero marudzic wirtualnie
Co do syna to osobiscie nie bylabym zla na niego,chlopak zostal zmuszony do takich dzialan, no wiadomo, moglby sie zabawiac w pedagogiczne persfazje do rowiesnikow,ktorzy mu drzwi barykadowali, ale to by nie przeszlo.
Moze mlody z wlasnych kieszonkowych powinien pokryc pewien koszt drzwi (o ile musieliscie je odkupic) ale wsciekac bym sie nie wsciekala
U nas w tamtym roku w maju byla sytuacja z szybą w drzwiach do ubikacji w szkole, naszą w toalecie zamknely dwie starsze dziewczyny(one 5 klasa,młoda-3 klasa)całkowicie zabarykadowaly, to postanowila wyjsc gorą przez drzwi stając na sedesie,rurach i jakoś ją tak przeciązylo i bujnelo ze napór na szybe zostal przelozony,zwlaszcza jej kolano wypchnelo szkło i szyba poszla w drobny mak,do tego gdy wyszla to jedna dziewczyna uciekla,a druga nie zdązyla,i dosyc bolesnie od mlodej oberwala po twarzy plaską dlonią,ze miala policzek zadrapany od paznokcia,nie obeszlo sie bez wezwania rodzicow z dwoch stron
Pchła miala przesrane w szkole i u dyrekcji juz nie za samą szybe ale za uderzenie "kolezanki" zadrapując ją w buzie,a że to byla chrześnica dyrektorki to juz tym bardziej o obiektywnosci mowy nie było,i cale larum nie poszlo o zabarykadowanie mlodej i wybicie szyby,tylko o użycie przemocy ![]()
Pchla wtedy zamiast nawet dla odczepnego i wlasnego dobra wykazac skruche ,to jeszcze brnela dalej,ze tak samo postąpi na drugi raz,to calkowicie sobie takim oporem i zacieciem przeyeebala u Pani dyrektor juz calkiem ![]()
29 035 2013-02-14 22:25:48
No to ma ta Twoja córa charakterek.Jak nie stoi w kącie i nie chowa głowę w piasek,to sobie w życiu poradzi.
Tak apropo maluchów,to u mojej siostry córki w szkole,to pierwszaki chodzą na wagary.Jak mi to siostra powiedziała,to myślałam,ze się zadławię,bo akurat jadłam.:)
Jeżeli zaś chodzi o dzieci nauczycielek,to powiem Ci,ze mogłabym dużo ciekawych rzeczy opowiedzieć,ale lepiej to przemilczeć,bo szkoda nerwów.
29 036 2013-02-15 23:24:29
Hej dziewczyny! Wpadłam tylko powiedzieć dobry wieczór...:-)
Z racji wizyty siostry komputer poszedł w odstawkę... no może nie do końca bo pocztę muszę sprawdzać codziennie, czasem moje szefostwo mailem wysyła jakieś dyspozycje. W odstawkę poszła też oczywiście dietka...ale nie mam zbyt dużych wyrzutów sumienia: gości z PL mamy raz do roku, także to wydarzenie takie jak Boże Narodzenie!:) Jemy, pijemy, łazimy po sklepach zuupełny luzik. Oj we wtorek ciężko będzie mi wrócić "na właściwe tory":(
29 037 2013-02-15 23:28:47

29 038 2013-02-16 01:31:56
aaanooo jak gosci to gosci, wiec nie ma co chytruskowac i oszczedzac, bo to sie i tak nie uda
A co ?dopiero we wtorek pozbywasz sie gosci??tą ociązalosc wtorkową bedzie przynajmniej na kogo zwalic, jak zwykle na gosci ![]()
29 039 2013-02-17 22:09:17
Hej dziewczyny:) !
Trochę mnie nie było ale niestety zepsuł mi się odbiornik do odbioru internetu
.Przeniosłam sobie komputer stacjonarny do naszego pokoju od młodej (ona ma laptopa) a mam internet stacjonarny (pakiet telewizji kablowej) i musiałam zamontować sobie tak zwany adapter do internetu, który niestety mi się zepsuł.
Wracając do dzieci to jest takie stare porzekadło "Małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot " , sprawdza się jak cholera. Ja na swoja "stara maleńką" mam czasami takie nerwa , że szkoda gadać.
IVA68 no to masz fajnie , trzeba nacieszyć się siostrą
.
Bulinka jutro znowu ważenie , trzymaj kciuki za mnie :0 . Coraz gorzej z samodyscypliną
.
Kawashake a Ty gdzie zniknęłaś ?
Ale tutaj cisza , chyba wszystkich wywiało na narty ?
Mój pańcio będzie miał teraz tydzień urlopu, zobaczymy co to będzie
. Jak człowiek odzwyczai się od swojej połówki na codzień to potem rożnie bywa.A jutro znowu kierat i do pracy
.

29 040 2013-02-17 22:15:16
Ceść nie jestem tu nowa ale pewne okoliczności spowodowały że nie pisałam .
Czy moge do Was dołączyć?
29 041 2013-02-17 22:57:20
Markadia odpalaj wrotki i startuj tutaj ![]()
Dziewczynki jak wekend? bo u mnie sobota tak srednio a niedziela kryzys i nerwowka, cos w powietrzu chyba wisi
Po kolacji strasznie chcialo mi sie pic, niczym nie moglam zgasic pragnienia ,wiec sobie literatke piwa nalalam i powoli wypilam,sukcesywnie pragnienie ugaszone wkoncu,ale do cholery zapomnialam ze piwo pobudza mi bardzo apet:/ niech to szlag, znowu w zolądku zaczyna mnie ssac od tego piwa ![]()
29 042 2013-02-18 18:46:53 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2013-02-18 18:49:11)
Helllooooooooooooooooooooo!!!
Jestem w koncu.Od czwartku mialam gosci-moja siostra(kuzynka wlasciwie) z trojka dzieci.Bylo.....bylo sympatycznie,ale wczoraj padlam na pysk.W ciagu dnia zwiedzanie, gotowanie, place zabaw, wieczorkiem piwko, rozmowy do 3 nad ranem, rano pobudka o 7......ciociu, a moge laptopa?Pojechli , pozmienialam posciel, ogarnelam chalupe, wyspacerowalismy naszego ogona i padlismy.
U mnie piwo na apetyt nie dziala wcale, natomiast na prace nerek niesamowicie.I tak w czwartek zasnelam chyba przed 5, bo co sie wysiuskalam i zaleglam to znow musialam wstawac.Ale czego sie nie robi dla milych nocnych rozmow?
Markadia, a co to za pytanie?Witaj cieplutko i dawaj z nami!
Malzonek zazyczyl sobie na kolacje ............zacierke.Tak czasami ma.Zezre kluch na litrze mleka ugotowanych, a potem jeczy, ze go bebechy bola.A czy ja mu karze wszystko na raz?
Jakos mi zimno dzis.Mam nadzieje, ze to z niewyspania i ze zmeczenia a nie jakies chorobsko.Zrobie zacierke i wleze sobie pod kocyk, w fotelu oczywiscie, bo w lozku to bym pewnie przysnela.A jakbym przysnela teraz to noc z glowy.
Ide gniesc kluski, do potem
29 043 2013-02-19 10:43:05
Cześć i chwała ![]()
A ja teraz se pifffko popijam.
Kurcze wczoraj się z moim pięknym troche pokłóciłam i sie obraził normalnie ![]()
A teraz jest w pracy a ja tu katorge przeżywam czy mu przeszło czy nie.
Acha dzisiaj moja córa ma urodziny.Dzwoniłam do niej z życzeniami i stwierdziła że stara już jest (całe 21 lat) kurcze a co my mamy powiedzieć chyba tylko tyle że jedna nogą to juź czas sie wybierac na druga strone ![]()
Narka ide pranie powiesić bo własnie się skończyło.
9
29 044 2013-02-19 17:26:42
Witaj Markadia!
Co Ty nam tutaj z tą starością wyjeżdżasz?
Naprawdę czujesz się na tyle ile masz?Ja jak pomyślę ile mi wiosenek stukło w styczniu,to mi się wierzyć nie chce,że to już tyle.:D
29 045 2013-02-20 11:26:35
Witajcie, dzisiaj znalazłam to forum i postanowiłam do Was dołączyć. Mieszkam we Francji w departamencie 19. Moze jest jakaś bratnia dusza która mieszka blisko mnie ?
29 046 2013-02-20 11:39:57
No ja we fracji to chyba nie bardzo mieszkam a tym bardziej pod numerem tym co podałaś
29 047 2013-02-20 15:13:06
Ja we Francji też nie mieszkam,ale bratnie dusze,to może znajdziesz tutaj.:D
29 048 2013-02-20 18:01:32
Mam nadzieje, ze znajdę bratnia dusze. Juz poznałam trochę Emigrantek. One są troszkę w lepszej sytuacji, bo mieszkają blisko siebie i mogą się spotykać a zawsze razem wyskoczyć gdzieś byłoby fajnie.
29 049 2013-02-20 23:09:53 Ostatnio edytowany przez betti67 (2013-02-20 23:11:27)
no JOANNA ja też z Tobą nie wyskoczę ,bo troszkę za daleko,ale miło Cię poznać ![]()
nawet latka nam się zgadzają
:):)
29 050 2013-02-21 09:26:20
Witaj betti, milo mi Cie poznać Rówieśniczko. A może urodziłaś się w maju ?
29 051 2013-02-21 11:58:50
Witam .Pisze tutaj,gdyz jestem samotna mama 3 dzieci,mam juz 2,5 letnia wnusie,a latek 43 skoncze.Szukam jakiejkolwiek pomocy wsrod kobiet zblizonych do mojego wieku.Jestem zchorowana osoba,sytuacja w jakiej sie znalazlam spedza mi sen z powiek,mam bardzo ciezko,nigdy nie prosilam o pomoc,ale moja zla sytuacja zdrowotna zmusila mnie do tego.Chcialam ta droga zapytac ,czy sa tutaj kobiety,ktore zechcialyby mi i moim dzieciom pomoc.Mam na mysli nie pomoc materialna ,ale zywnosciowa,moze odziez dla dzieci i wnusi,brakuje nam doslownie wszystkiego,ale najbardziej zywnosci.A mi brakuje bratniej duszy,przyjaciolki z ktora moglabym porozmawiac o wszystkim,ktora bylaby dla mnie wsparciem,a ja dla niej,chocby tym duchowym.Dziekuje za przeczytanie.Aga
29 052 2013-02-21 16:18:16
Witam. Szukam pomocy i racjonalnego wytłumaczenia na zachowanie mojego...byłego faceta.
Krótko. On zakochał sie we mnie od pierwszego wejrzenia, ja potrzebowałam troche czasu.Gdy Go straciłam poczułam Jego brak,poczułam tęsknote i wiarę w to że będziemy razem.Powodem odejscia były moje słowa(czasami w nich nie przebieram).
Powiedziałam,że nie jest mężczyzną w moim typie!!!!!!(chodzi o wygląd ) ale kocham Go za serce i miłość do mnie.Wystarczyło to jednak do tego że zerwał ze mną. Podczas rozmowy telefonicznej powiedział,że skoro nie jest w moim typie to powinnam sobie znależć takiego ,który będzie w moim typie.Dzwonie ,pisze do Niego ale bez skutku. On nie chce ze mną rozmawiać...co mam zrobić????
Dzwonić,pisać czy dać spokój i nie narzucać się Mu??? Nie potrafie bez Niego zyć. Proszę o pomoc.
29 053 2013-02-21 16:27:36
hej dziewczyny ...moge sie tu do Was wkrecic???przedstawie sie ...matka dwoch corek,duzych corek...zona bezrobotnego męża ktory zyje osobno w tym samym mieszkaniu,łącza nas klotnie,codzienne klotnie...Staram sie szukac rozwiazan,wyjscia z tej sytuacji,ale nie da sie,jesli chce tylko jedna osoba.wszystko oczywiscie na mojej glowie,praca,rachunki,sprawy dzieci... itp.itd.To tak w skrocie,jestem samotna w tym wszystkim...
29 054 2013-02-21 22:03:34
Cześć dziewczyny
!
Miałam problem z internetem moi mój pan jest na urlopie :0 .
Zatroskana44 jak najbardziej jeśli uważasz że ci na nim zależy i warto to walcz.
Zoezoe faktycznie ciężko jest żyć z takim pasożytem pod jednym dachem, który ci w niczym nie pomaga a wszystko jest na twojej głowie. Chociaż wydaje mi się ze same nauczyłyśmy facetów że same damy sobie rade i tak im z tym wygodnie. a czy nie możesz (oczywiście jeśli twoje uczucia wygasły do męża) pozbyć się go z domu. sama wiem że wtedy całkiem inaczej się funkcjonuje.
Bulinka jak tam u lekarza? Czy może zaproponował jakieś inne rozwiązanie?
Markadia moja córka kończyła 20 lat 20, czyli wczoraj
. Mówi że dziwnie jej z ta 2 z przodu
.
Torta jej zrobiłam jak co roku ! A w sobotę imieniny mojego pańcia. utrapienie z tymi imprezami w lutym. w niedziele chrześniak kończy 16.
Jak tam słychać coś tam u was już w związku z DNIEM KOBIET ? U nas w zakładzie dziewczyny już się umawiają grupkami. Nasza narazie liczy 11 osób. Trzeba będzie już zrobić gdzieś rezerwację bo potem może być kłopot.
29 055 2013-02-21 22:46:08
Witam wszystkie netkobietki tutaj
zatroskana44 -racjonalne wytlumaczenie zachowania twojego "bylego" jak najbardziej jest. Urazily go twoje slowa i bardzo zabolaly komentując jego wygląd, dalas mu prosto do wiadomosci ze nie spelnia wizualnych twoich oczekiwan,nie jest w twoim typie,masz inny gust do aparycji mezczyzn i to go bardzo uklulo.
Mezczyzna chce byc dla swojej kobiety pociagający nie tylko z racji charakteru,zalezy mu na akceptacji takim jaki jest a nie krytyce jego aparycji,a jesli facet mial od zawsze kompleksy na punkcie swojego wygladu to zranilas go tym komentarzem.
Identycznie jak kobieta czuje sie bardzo zraniona slowami wlasnego faceta,ze jest wiele innych kobiet w jego typie,lecz ona akurat nie jest w jego gusie ale i tak ją kocha....no wiem bardzo dobrze, ze po takim czyms malo jaki facet bez szwanku wychodzi
Co gorsza jesli nie zadowala Cie jego wygląd to On pomyslal ze nie jest wstanie cie w 100% zadowolic i uszczesliwic ,bo nie pociąga Cie i mozliwe wstydzisz sie za niego, nie istotne ze cenisz jego serce ,ale brak poządania wizualnego tez odgrywa dla niego wazną role, ty go swoimi slowami zgniotlas.Spróbuj odbudowac jego niską samoocene bo taką ma
Walcz, nie odpuszczaj, staraj sie to sprostowac, przeprosic,ze go tym obrazilas.Z tego wychodzi, ze jest bardzo wrazliwym męzczyzną,i dotknalas jego czulego punktu, tak na logike biorąc z tego wyszlo
zoezoe a corki jak duze? mieszkają z wami?Twojego klotnie z mezem są spowodowane jego bezrobociem stąd ta nerwowka ,czy jeszcze dochodza inne powody do awantur? to sie zaczelo odkąd mąż niepracuje czy jeszcze wczesniej niezbyt spokojnie wam sie ukladalo?