katbe Nie jestem żadną tam pedantką ani perfekcjonistką,i to każdy moze potwierdzic że żadna tam ze mnie estetka, nic z tych rzeczy,tylko pierwszorzednie są obowiązki,a pozniej przyjemnosci i to sie tyczy kazdego domownika, czy mnie, czy meza czy dziecka szkolnego.
A powiem tobie,że odpuscilam jakis czas temu i zamieniłam kolejnosc,że od razu nie musi wykonywac swoich obowiązkow, ale wtedy kiedy sie juz nabawi,polata po dworze,i ona niech decyduje o jakiej porze sie zabierze za to co ma zrobic.
Konczylo sie tak ze godzina 17 zasiada do lekcji z wielkim nerwem,gdy sie ją przycisneło,godzina 18-widze że jakos sie nie garnie ani do mycia naczyc,ani do porzadkow w pokoiku swoim, ani do innych obowiązkow,ale milcze,godz 19 to samo,lecz już nie milcze i przypominam ,słysze że zaraz, bo to ona decyduje kiedy,godz 20-nadal palcem nie kiwneła,wtedy sie wkurza na mnie,że teraz lekcje odrabia i mam jej nie odciągac, godz 21- pora kolacji,nie wytrzymuje ,juz to nie są zarty, i slysze :a ze jutro to zrobi bo teraz juz jest zapozno i jutro a nie dzisiaj,my swoje, ona ze zmeczona, jutro,albo te nieodowne "zaraz" i tak bylo nie jednokrotnie,wiec trzeba było zaprzestac dawania wolnej reki,bo konczyło to sie niepotrzebnymi nerwami,i nie, nie ma tego aby o 23 brala sie za swoją robote czy przekladala na dzien pozniej bo jej sie nie chce
Wiec jest tak że najpierw wykonuje to co ma swoje do zrobienia bez zadnego targowania sie czy przekladania(bo dobrze pamietamy co to bylo jak odkladala na pozniejsze pory) a dopiero po wykonaniu swoich przyziemnych domowych obowiązów ma prawo sobie poswiecic swoj wolny czas dla siebie i swoich przyjemnosci bez wtrącania sie naszego
Baardzoi ciezko zaciągnac ją do lekcji odrywając od zabawy czy wołając z podowrka do domu, no ale to wiekszosci dzieci szkolnych tak ma.
Mąz równiez zawsze od początku stosował zasade, ze najpierw obowiązki(i to nie żadna kara,absolutnie)a pozniej ma dla siebie czas,dzieki temu w domu panuje ład i sklad ,bez chaosu i ociągania sie jak wczesniej było,gdy ona decydowała ,a konczylo sie to marnie