Witam!
Nabiegalam sie dzisiaj jak glupia po pracy, bo pokjechalam zamienic marynarke, ktora sobie kupilam lekuchno za duza. Na nieszczescie nie mialam ze soba kwitu z kasy, bo moj maz zabral go ze soba i pojechal w swiat. Przyslal mi co prawda zdjecie tego kwitu przez komorke ale tak niewyrazne, ze nie mozna bylo odczytac kodu kwitu. Pani sklepowa szukala w komputerze ale nie mogla znalezc. Powiedziala, ze koiniecznie potrzebuje ten numer. No to ja do meza; baranie jeden dawaj numerek. On na to, ze nie ma go przy sobie tylko zostawil w hotelu i teraz jest na sluzbowej kolacji. Fajnie, mysle sobie; pobiegam po sklepach i kupie jeszcze kilka prezentow. Oblecialam cale CH, bo szukalam Media Markt ale nie znalazlam. Ciemna jakas jestem czy co? Zamiast spojrzec na plan to latalam jak opetana. Dobre w tym wszystkim jest to, ze spotkalam kilku znajomych i troche kawka, troche pogawedka i tak zlecialo. Sprawa z kwitem sie wyjasnila, bo ta mila pani sklepowa jednak znalazla w komputezr ten kwit i dostalam moja marynarke. No i fajnie, bo ta lepiej lezy i jest superowa ![]()
Moja corka piecze w tej chwili ciasteczka z kolezanka. Tempo maja zolwie. Mam nadzieje, ze nie zruhnija mi kuchni...

























