Sluchajcie drogie panie,
Co to sie na swiecie wyrabia..normalnie klimat zesmy tak zepsuli, ze sie wszystko do gory nogami wywraca. Wczoraj wieczorem i pol nocy mielismy burze, i to jaka, z piorunami i grzmotami takimi, ze mala pomimo zakreconych zaluzji i potrojnych szyb, trzesla sie cala ze strachu i juz chciala miedzy nas do lozka sie pakowac. Jakos udalo mi sie ja w koncu uspokoic, oblozyc na tyle pluszakami, ze powstala bariera dzwiekoszczelna i tak pod kopcem z psow, misiow, wiewiorek i innej wszelakiej zwierzyny, zasnela. A walilo jeszcze do polnocy, potem nie pamietam, bo i my popadalismy jak muchy.
Teraz znowu niebo jakies kurna dziwne..nie szare tylko jakies w zolto-brunatnej poswiacie i strumienie wody leja sie z niego. Na tyle, ze mnie ukochany pod same drzwi biurowe podwiozl, bo nawet pare krokow w tym deszczyku grozilo calkowita kapiela.
Finlandia, prawie koniec pazdziernika i BURZA jak latem - tego nawet najstarsi gorale ani Laponczycy nie pamietaja, swiat sie konczy, swiete slowa katbe.
Tyle watku meteorologicznego.
Alicja, witaj w gronie urodzonych w NAJLEPSZYM roku:) ale z ta ochota do prasowania to sie tak nie reklamuj, bo zaczniesz przesylki nawet z zagranicy otrzymywac:)) No na szczescie ja mam takiego domowego skrzata, co bez zadnego ale sam za zelazko lapie, bo dla mnie kopanie rowow brzmi ciekawiej niz sterta bluzeczek, spodni, koszulek, spodniczek i innych "nieskomplikowanych" fatalaszkow do przeprasowania. Niech ktos wreszcie wymysli tkaniny niegniotace sie ale zdrowe. Nobla mu dadza!
maugosiu, fachowiec ma zawsze czas:) widac z tego, ze szwedzki podobnie jak kazden jeden inny:)) Wezykiem Jasiu, wezykiem;)) pamietasz?
Zuzia - nie zmienilabys tego avatarka na cos mniej grypowego?:) czy Ty masz jakas przewlekla chorobe?:)) wlasnie ta zlota polska jesien to niezly pomysl. Mnie wczoraj H. zaprosil na spacer jakas podobno piekna aleja, ktorej ja nie znam jeszcze, bo pisal, ze super teraz jesienia wyglada. No i mielismy sie przejsc dzis badz jutro w czasie lunchu. I co? Psinco. Leje, wieje i zaraz po lisciach sladu nie bedzie. Ale kasztanow nazbieralam pol takiego szklanego klosza na giga swiece, ladnie wyglada to razem jak wieczorem plonie na tarasie (swieca nie kasztany). Zoledzi tez mi starczy, moge eksportowac, bop Bartek dalej produkuje i nimi pluje.
Katbe i Maja - z jakiego Slaska Wy jestescie: gornego czy dolnego? Bo ja sie w dolny niebawem wybieram. Sluzbowo niestety.
To narazie tyle i zeby tu nikt nie marudzil, ze kafejka obumiera. Korespondenci zagraniczni sa tu regularnie..widocznie nas mniej w pracy ganiaja;)