Witam kobitki, witaj Slawek,
przezylam nawet calkiem niezle kolejna ture moich marzen o pieknych zebach. Koma ma racje; nie trzeba mnie zalowac, bo chodzi tu bardziej o estetyke niz o leczenie. Walczylam od lat z odslonietymi szyjkami zebow i robilam co moglam i na ile pozwalala mi kasa, zeby je utrzymac. Mialam nawat przeszczepiane dziasla. To pomoglo na pare lat ale bol towarzyszyl na codzien, bo te oslonki byly bardzo cieniutkie. Teraz daje robic w te miejsca implanty. Torutra niesamowita, ale wyglada dobrze. Poprzednie wkrety przyjely sie dobrze. Teraz stomatolog wkrecil mi jeszcze dwie na dole i zobaczymy.
Wykalkulowalam, ze implanty nie sa drozsze od mostkow i nie trzeba przy tym niszczyc sasiednich zebow. To zawarzylo na mojej decyzcji. Czy bede zadowolona? Czas pokaze. Najwazniejsze, zebym nie miala tego bolu, ktory dzien i noc mi towarzyszyl.
Slawek fajnie, ze znowu jestes ale mam dla Ciebie swietny pomysl: zaloz kafejke mieszana. Kobiety i mezczyzni razem. Moze sie nazywac np. Netkafejka dla Pan i Panow. Co Ty na to?
Ja tez tam chetnie zajrze jak bedziesz chcial. Tutaj jest kilku ciekawych facetow. Z pewnoscia dolacza.
Temat prezentow, ktore sa robione w PL na sluby czy komunie to temat rzeka. Kiedys tak bylo, ze potrzeba wyposazenia mlodych w miksery, sztucce, naczynia itd byla taka duza, ze nie trzeba bylo ofiarowac pieniedzy. Jak ja wychodzilam za maz w 1982 roku to nie dosc, ze sklepy byly puste to byl tkzw. stan wyjatkowy i trzeba bylo prosic sie o pozwolenie na slub i impreze. Byly kartki doslownie na wszystko. Nikt sie specjalnie nie upil, bo nie bylo nawet szansy gdyz alkohol tez byl racjonowany. Prezenty to byly tak wystane i zalatwiane zdobycze, ze jak dostalam mikser to sie prawie poplakalam z uciechy.
Dzisiaj natomiast wszystko mozna kupic i to nie za wielkie pieniadze. Tylko nie rozmiem dlaczego w PL musi sie tak duzo dawac kasy!
Bylam juz na kilku slubach. Na jednym dalam 300,- ?. Takie uslyszalam opinie. Jak policzycie: 70 osob na pol (rodzinnie) to wychodzi 35 osob x srednio 400,- ? to wynosi to 14.000,- ? czyli okolo 58.000,- zl. Za taka sumke juz mozna startowac na male mieszkanko.
Czy naprawde musi sie tyle dawac? Moze jakis fajny urlopik by wystarczyl?
Tutaj jest inaczej. Na szczesie, bo chyba bym zbankrutowala. Mam dwie corki!
Na slub daje rodzina maksymalnie: rodzice; czesto daja talon na podroz poslubna ale tez nie jakies Malediwy tylko np. 1 tydzien na Majorce. Chrzestni: 100,-?, dziadkowie 100,-?, rodzinka tez po 100,- lub 40,-
Dobrzy znajomi okolo 50,-? Jesli jakis da wiecej, to pewnie jest z PL 
Koledzy z pracy skladaja sie na maksa po 20,-? i kupuja jakis talon w Karstadzie
Mlodzi dlugo zbieraja na slub. Mieszkaja najpierw kilka lat razem a potem jak juz maja kase, to planuja wesele. Rodzice czasem cos do tego dokladaja ale nikt sie nie gniewa i nie ma pretensji jak tego nie zrobia. I to nie z braku kasy lecz z zasady. Obchodzenie sie z pieniedzmi jest tutaj wpajane od malego. Ja tez to sobie odpatrzylam i dobrze na tym wychodze. Moja starsza corka zalozyla sobie np. ksiazeczke i jak cos jej zostanie (pieniedzy ma niewiele, bo dopiero skozyczla studia) to wplaca na te ksiazeczke. I wtedy za swoje robi urlop. Umie powiedzeic nie, jesli ja nie stac.
Ja tak nie umiem. Przyznaje sie. Jak cos widze, co do mnie przemawia to musze to koniecznie miec. Tak jakbym nie mogla poczekac, az bede miala na to pieniadze. Chyba zostalo mi to z czasow komuny. Trzeba bylo zaraz kupic, nawet za pozyczone, bo kupilby kto inny.
Tylko prosze nie zrozumcie mojego wynurzania sie jako krytyke. Kazdy sobie rzepke skrobie. W jednym kraju tak a w drugim tak; wedle obyczaju.
W Turcji np. wyposaza sie mlodych doslownie we wszystko. poczawszy do bardzo duzej kasy, niesamowitej ilosci zlota po meble, sprzet AGD itd. itd. Tez fajnie. Jedank ja ciesze sie, ze nie musze cale zycie zbierac na moje dzieci.