A ja dzis nie wytrzymalam i napisalam do niego to byl blad. Na poczatku napisal milo 'hej skarbie' ale olalam ten temat. Ale potem jak zawsze poklocilismy sie bo do mnie zakreca taki Rafal i moj byly o tym wie i wlasnie dzis spytal czy przyjezdza do mnie to mu napisalam ze przyjezdza cala taka moja paczka ze studiow. A tem moj ex juz zaczal pisac ze zyczy mi szczescia z rafalem itd. To tylko swiadczy o tym ze nie mysli nic juz ze mna. Odnioslam wrazenie ze on chcialby mnie kontrolowac i tak jakbym ja byla jego wlasnoscia i nic mi nie wolno a przypomne ze to on mnie zostawil pol roku. Napisal rowniez ze juz wiecej sie do mnie nie odezwie i wiecie co troche mi sie smutno zrobilo ze jemu nie zalezy na mnie. A ja mu dalam tyle szans, tyle dalam propozycji spotkan a on ciagle nie i nie. jak sobie z tym radzic? Co robic? Nie wyobrazam sobie zycia z innym facetem niz moj byly ale co mam zrobic jak on mnie nie chce. A boje sie tego ze jak zaczne cos z tym Rafalem to byly juz calkiem nie bedzie nic chcial ze mna. nie wie, co robic kompletnie.
Anet20
I jak wam sie układa? jak rodzice? dalej negatywnie nastawieni? Nie zmuszaj go jak narazie do tego zeby rozmawiał z Twoimi rodzicami. Czy on wyznał Ci miłość? ze cie kocha? Jezeli nie to poczekaj do tego momentu. skupcie sie na sobie a nie na akceptacji ze strony rodziny. na to przyjdzie jeszcze czas. a rodzicom powiedz jak jest. ze jak narazie probujecie stworzyc zwiazek i ze nie angazujesz sie jak narazie.
Jest dobrze, spotykamy się, przyjeżdża co drugi weekend. W ostatni się widzieliśmy, tak powiedział mi, że mnie kocha. Czego ja niestety jeszcze nie mogę powiedzieć jemu, ale on to rozumie. Widzę, że się stara. Różnie mu to wychodzi, ale widać, że mu zależy. Jeśli chodzi o rodziców to jakby trochę mniej negatywni, ale nadal nie akceptują tego. Myślę, że z czasem im przejdzie.
Anet20
Nawet nie wiesz jak sie ciesze. Długo czekałam na wiadomosc od Ciebie. Dobrze robisz ze jeszcze mu nie mowisz ze go kochasz. Niech poczuje niepewnosc. Niech troszeczke pocierpi. Nie przejmuj sie rodzicami. z czasem zaakceptuja Twoja decyzje. Z czasem zobacza ze mu zalezy.
i jak u was dziewczyny?
Anet20 co u Ciebie? u mnie bez zmian.. znaczy sa zmiany bo nie kontaktuje sie z moim byłym juz 3 tygodnie! czuje sie swietnie. coraz bardziej nienawidze go czesto jak mam doła to sama ze soba rozmawiam i mowie jaki to on beznadziejny jest i ze zal mi jego bo zostawił mnie-taka zajebista dziewczyne!
napiszcie co u was...
Ja ide na randke... i mam kolejny problem. niegdy w zyciu nie byłam na tzw. randce w ciemno... i ogolnie nie jestem osoba ktora czesto spotykała sie z facetami. wkoncu byłam ze swoim eks 6 lat wiec miałam 17 lat jak zaangazowałam sie. a teraz jestem juz taka stara a mam problemy nastolatki. heheh
Bardzo ciezko panowac nad uczuciami ale jedno jest pewne...
im bardziej sie narzucamy,tym bardziej ich odpychamy
im bardziej ulegle, tym bardziej nas lekcewazä
im latwiejsze do wziecia, tym mniej im warte
czasami trzeba zrezygnowac zeby sie przekonac czy naprawde nas chcä.
Bardzo mądre słowa. Spróbuję to wbić sobie w głowę, choćby młotkiem
!!!
Doonna napisał/a:Bardzo ciezko panowac nad uczuciami ale jedno jest pewne...
im bardziej sie narzucamy,tym bardziej ich odpychamy
im bardziej ulegle, tym bardziej nas lekcewazä
im latwiejsze do wziecia, tym mniej im warte
czasami trzeba zrezygnowac zeby sie przekonac czy naprawde nas chcä.Bardzo mądre słowa. Spróbuję to wbić sobie w głowę, choćby młotkiem
!!!
tak trzymaj !!!
i jak u was dziewczyny?
Anet20 co u Ciebie? u mnie bez zmian.. znaczy sa zmiany bo nie kontaktuje sie z moim byłym juz 3 tygodnie! czuje sie swietnie. coraz bardziej nienawidze go czesto jak mam doła to sama ze soba rozmawiam i mowie jaki to on beznadziejny jest i ze zal mi jego bo zostawił mnie-taka zajebista dziewczyne!napiszcie co u was...
Ja ide na randke... i mam kolejny problem. niegdy w zyciu nie byłam na tzw. randce w ciemno... i ogolnie nie jestem osoba ktora czesto spotykała sie z facetami. wkoncu byłam ze swoim eks 6 lat wiec miałam 17 lat jak zaangazowałam sie. a teraz jestem juz taka stara a mam problemy nastolatki. heheh
Jeżeli o mnie chodzi to jest tak, sama nie wiem jak. Ciężko mi jest się dogadać z A. widujemy się co 2 tydzień bo ja nie zawsze mogę jechać do niego na weekend. Przez to zaczynamy się "kłócić" twierdzi,że mi nie zależy skoro nie przyjeżdżam. A wcale tak nie jest. W sobotę idziemy na wesele do mojej siostry ciotecznej, nie wiem jak to będzie, nie wyobrażam sobie tego, każdy będzie zdziwiony, że razem przyszlismy. Nadal nie jesteśmy przecięż razem tylko się spotykamy jak na razie. A dalej zobaczymy jak będzie.
Nie jesteś stara no co Ty ! Właśnie to jest w tym najlepsze, że teraz możesz zacząć robić to czego nie robiłas będąc w związku. Teraz to wszystko nadrabiasz, ciesz się, że masz okazję spróbować czegoś nowego
Nie ma w tym nic złego. I na randki chodzi się w każdym wieku, a że to randka w ciemno to jeszcze fajniej, większy dreszczyk, może stresik przed spotkaniem
Ale nie chcę słyszeć, ani czytać, że jesteś za stara na tego typu rzeczy ! ;D
witam wszystkie dziewczyny! jestem tu nowa i proszę was o radę. Z moim chlopakiem znalam sie od dawna- jako koledzy, ponad trzy lata z pewnym momencie zakochalismy sie w sobie. Przez ten caly czas wszytko bylo dobrze, klotnie raczej sporadycznie, zaskakiwal mnie czesto np. niezapowiedzianym przyjazdem, od czasu do czasu kwiatek bez okazji. Moje zycie ukladalo sie wspaniale az do czerwca - bylismy na weselu, drobna klotnia, nerwy - z wesela wrocilam sama, on zostal z bratem i rodzicami. Przepraszal, obiecywal ze juz tak nie zrobi. Po ok 3 tyg nie chcialo mu sie do mnie przyjezdzac, jak to stwierdzil zlapal jakiegos dola, ale to tez minelo, przyjechal z kwiatami przeprosil i bylo ok. Ostatnio znowu bylismy na weselu, w drugim dniu wesela przypadkowo rozwalil mi palec i juz bylo po mojej zabawie, siedzialam za stolem. Grzecznie zapytal czy moze sie bawic dalej - w koncu to wesele jego ulubionej siostry ciotecznej - zgodzila sie, bo dlaczego by nie? prawi 3 godziny bawil sie z koleznka, ktora w dodatku jest samotna i przyszla z kolega na wesele! Nastepnego dnia awantura, placz. A on zdziwiony ze ca ja od niego chce? przeciez tylko sie bawil. Ale w koncu przeprosil i juz myslalam ze bedzie dobrze, az tu nagle przyjezdza zaplakany i stwierdza ze on nie wiem co sie z nim dzieje, ze nie wie co ma robic, nie wie czego chce, ze mnie kocha ale potzrbuje czasu, bo nie chce mnie wiecej ranic swoim zachowaniem. Prosze pomozcie mi! co ja mam o tym wszystkim sadzic? (nadmienie iz jakies 3 miesiace temu zaczal mowic o weselu, poszukiwalismy juz nawet zespolu) POMOCY!!!
Jesli on potrzebuje czasu i o to Cie prosi to DAJ MU TEN CZAS. Staraj sie nie odzywac pierwsza nie meczyc go nie prosic o spotkania, niech sam zabaczy czego chce od zycia. Moze lekko sie pogubil bo wszystko mu wybaczalas a jak faceci maja zbyt duzo milosci to tez uciekaja. Przemysli sobie na spokojnie wszytsko i jak prawdziwie kocha to sam bedzie do Ciebie dzwonil itd.
zuzia20-1986 Justys ma rację, musisz dać mu ten czas jeśli go potrzebuje, zagryźć zęby i naprawdę kompletnie się do niego nie odzywać, to jedyny sposób (dla mnie osobiście to nie odzywanie się było zawsze najtrudniejsze...). Jeśli się pogubił to szybko zweryfikuje swój błąd, jeśli nie... obawiam się, że nie masz już na to żadnego wpływu, musisz poczekać, a właśnie ta bezsilność będzie najtrudniejsza.
Przeżyłam coś podobnego, byłam z f 4,5 roku, odeszłam, też mi powiedział, że nie wie co czuje, że nie chce mnie ranić swoim zachowaniem, też był płacz, sratatata, tyle Ci powiem. Potem wielkie wyznania, że drugiej jak ja nie znajdzie, że tak bardzo mnie kocha. Teraz kiedy minął już dobrze ponad rok, spotkałam go jako innego człowieka, który fantastycznie czuje się w swoim nowym życiu i poczułam, że ja do tego życia nigdy bym nie pasowała, nigdy, i nigdy żadne z nas nie byłoby w tym związku szczęśliwe. Im dłużej jestem sama, tym bardziej widzę jacy z nich tchórze i jak łatwo odpuszczają i to mnie przeraża, bo to MY mamy jaja, i to ja o wszystko walczę w swoim życiu, a faceci... łatwo przyszło, łatwo poszło. (nie chcę tu uogólniać, ale spotykam takich coraz więcej...).
Zuzia ktoś tu kiedyś tak mądrze napisał, że to my doceniamy bezpieczeństwo, a oni muszą wstawać rano z myślą, że mogą nas każdego dnia stracić i to jest 100% prawda! Im więcej będziesz dawać, tym więcej będzie oczekiwać, a kiedy zaczniesz się stawiać, powie Ci, że jesteś kłótliwa, im bardziej będziesz się narzucać, tym bardziej będziesz go irytować i zniechęcać, myślę, że powinnaś dać mu ten czas, niech się nim tak porządnie zachłyśnie i wykorzystaj go sama, zastanów się nad sobą w tym związku, nad całym tym związkiem. Wiem po sobie, dopiero kiedy dostałam olbrzymiego kopa, kiedy odszedł em, kiedy serce mi pękło w drobny mak, dopiero kiedy powolutku zaczęłam się podnosić zaczęłam się zastanawiać i widzieć rzeczy, zachowania, które wcześniej przesłaniała mi miłość, dorosły facet w życiu nie powinien się tak zachowywać jeśli tylko jest emocjonalnie dojrzały, no właśnie. I zawsze wyznawałam zasadę, że jeśli są wątpliwości, to znaczy, że nie ma wątpliwości... Ja kochałam em bezgranicznie, były lepsze i gorsze dni, ale kochałam bezwarunkowo (i niestety kocham nadal), mimo wszystko i za nic, i nigdy nie miałam chwili zwątpienia czy chcę z nim być, dlatego nie rozumiem takiego zachowania, to chyba żadna miłość po prostu. Dużo siły Ci życzę, że sobie poradzisz to jestem pewna
Ściskam !
hej:) co tam dziewczyny?.Nic nie piszecie co u was? Pewnie wszystko ok. Ja się dziś pożegnałam telefonicznie z byłym.W koncu znalazłam tą odwage i to zrobiłam.Mam nadzieje ze tym razem bede konsekwentna .3majcie kciuki
troskliwa, ale z Ciebie mądra kobietka jest
pozdrawiam
Marti83, dzięki za miłe słowo ![]()
Ale taka ze mnie mądrala, że em zaczął się odzywać po 4 miesiącach, a ja znów zaczynam się cofać i rozsypywać.
Przyjaciółka ostatnio powiedziała mi takie mądre słowa, że człowiek idealny to człowiek obiektywny, i wiecie co... to święta prawda. Wprawdzie umiem spojrzeć na tą całą sytuację obiektywnie, ale obiektywna to ja nie jestem, umiałabym rozwiązać wszystkie problemy innych, tylko nie swoje, bo siedzę w nich emocjonalnie po uszy... Rozum jedno, serce drugie, najlepiej mi kiedy nad tym wszystkim się po prostu nie zastanawiam... tylko że on teraz pojawiając się w moim życiu sprawia, że znów zaczynam roztrząsać.
Buziaki!