Dwa miesiące temu "rozstałam się" z chłopakiem, a raczej zostawił mnie. Byliśmy ze sobą 4 lata, kilkanaście dni po naszej rocznicy powiedział, że jego uczucia do mnie wygasły. Nie chciał jednak zrywać kontaktu ze mną, więc przyjaźnimy się. Na początku nie chciałam go znać, bo w końcu wiązaliśmy ze sobą przyszłość, nawet tą dość odległą. Wmówiłam sobie, że nic do niego nie czuję, że jest mi obojętny. Mało ze sobą rozmawialiśmy, jednak po miesiącu zaczęliśmy więcej pisać, spotkaliśmy się, a nawet spędziliśmy razem noc. Po tym on stwierdził, że jednak coś się w nim zmieniło, ale sam nie potrafił określić co. Ostatnio oznajmił mi, że czasem kocha mnie na zabój i chce ze mną być, a czasem ma tak, że jestem mu zupełnie obojętna. Najgorsze jest to, że ja nie chcę nawet spotykać się z innymi facetami i nadal go kocham. Nie wiem, jak to wszystko mam rozumieć, co robić... Pomóżcie !
Pytajcie, jeżeli coś jest dla Was niezrozumiałe lub potrzebujecie więcej informacji.