Ucz się na cudzych błędach, ja w powroty nie wierzę i kiedy ex mnie rzucał spytał czy możebyśmy nie wrócili do siebie za jakiś czas...gdy odmówiłam usłyszałam, że to ja jestem egoistką i wyrzucam 3 lata związku do śmieci. Za przykład podał mi znajomych którzy wrócili do siebie po półrocznej przerwie...ale oni tylko się pokłócili i żadne nie stwierdziło że się nie kochają czy coś się wypaliło. Jest takie powiedzenie " tego kwiatu jest pół światu" ja miałam szczęśćie bo spotkałam kogoś innego, nie wiem co z tego będzie, ale o tamtym szybko zapominam i to dla mnie jest teraz najważniejsze...pozbyłm się wszystkiego co związane z ex począwszy od zdjęć na kompie po najmniejsze drobiazgi i to bardzo pomaga i przyśpiesza zacieranie wspomnień, nie wiedzimy się prawie pół roku i dobrze, choć miewam chwile wahania...ale teraz nawet nie pamiętam numeru telefonu!!!! Od takich chłopczyków trzeba uciekać jak najdalej nie oglądając się za siebie, mam nadzieję, że Anet też to się uda, pozdrawiam.
i tak mam wlasnie zrobic ze nie bede sie narzucac, jak mu bedzie zalezec sam napisze odezwie sie. tez sobie tlumacze ze pol swiatu tego kwiatu ale co z tego jak nie potrafie nawet sie z innymi spotkac bo mysle tylko o nim i z nim chce byc i czekam az zmieni zdanie a wiem ze to jest chore ze powinnam o nim zapomniec
A u mnie dół:( wczoraj zagadał po 3 tygodniach na gg. Prosiłam go o brak kontaktu. No ale nudził się i napisał. Parę zdań co tam u mnie, co u niego... Po czym stwierdził, że tak głupio jest gadać o niczym.... I skończył rozmowę
To jest normalne??? I do tego właśnie wróciłam z kościoła... Właśnie teraz powinny wychodzić nasze zapowiedzi
Siedzę i ryczę... Nie tak miało być ![]()
i tak mam wlasnie zrobic ze nie bede sie narzucac, jak mu bedzie zalezec sam napisze odezwie sie. tez sobie tlumacze ze pol swiatu tego kwiatu ale co z tego jak nie potrafie nawet sie z innymi spotkac bo mysle tylko o nim i z nim chce byc i czekam az zmieni zdanie a wiem ze to jest chore ze powinnam o nim zapomniec
Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że dobrym sposobem na "zapomnienie" jest przedstawianie sobie byłego jako najgorszą osobę, przypominanie sobie co złego nam zrobił, nie wiem czy to działa bo nie próbowałam, może wtedy zaczniesz inaczej myśleć i z czasem pomyślisz o kimś innym...
A u mnie dół:( wczoraj zagadał po 3 tygodniach na gg. Prosiłam go o brak kontaktu. No ale nudził się i napisał. Parę zdań co tam u mnie, co u niego... Po czym stwierdził, że tak głupio jest gadać o niczym.... I skończył rozmowę
To jest normalne??? I do tego właśnie wróciłam z kościoła... Właśnie teraz powinny wychodzić nasze zapowiedzi
Siedzę i ryczę... Nie tak miało być
U każdej z nas nie tak miało być jak jest. Niepotrzebnie się do Ciebie odzywał. Wiem co to znaczy, mój były odzywał się do mnie w ciągu tych można by już powiedzieć 3 miesięcy od zerwania, i też nie mogłam zapomnieć. Nie odzywamy się do siebie już ponad tydzień i jest mi łatwiej, ale obawiam się, że się odezwie pod koniec tego tygodnia i znowu zburzy mój spokój.
Jest ciężko, ale jesteśmy silne i damy sobie radę bez nich, nie załamujcie się to jest najgorsze co może być. Wiem, bo zaraz po rozstaniu przez 2 tyg non stop płakałam, nic nie jadłam, nie chciałam nigdzie wychodzić. To minie, potrzeba trochę czasu, ale będzie dobrze ![]()
wlasnie to jest najgorsze ze probujemy zapomniec prawie juz zapomnielismy nie mamy kontaktu a tu nagle sie odezwie i wszystko do nas wraca
Ja już postanowiłam, że jak się odezwie to się zapytam "PO CO?". W moim wypadku wydaje mi się, że dalej chodzi o romans.... I to jest najbardziej dobijające. Następnym razem albo się nie odezwe albo mu wygarne
Bez litości... Chociaż lepiej jest chyba już wogóle się nie odzywać do tego buca...
przytoczę wam horoskop dla Baranów na ten tydzień:
Miłość i seks: Czeka cię konfrontacja z byłym facetem. Zdawałoby się, że już dawno o tobie zapomniał, jednak prawda okaże się całkiem inna. Odezwie się do ciebie w najmniej oczekiwanym momencie, potwierdzając, że stara miłość nie rdzewieje.
O nie! Mam nadzieję, że Ci się nie sprawdzi jeżeli chodziło by mu tylko o romans... Na jakiej stronce sprawdzasz horoskopy? ;p Ja osobiście w nie, nie wierzę, no chyba, że mi się coś sprawdzi ![]()
No i stało się to, czego tak się obawiałam. Odezwał się. Pytał co u mnie itp. Na początku nie ruszyło mnie to ani trochę, ale później było ciężko. I te jego głupie tłumaczenia, że nie wiedział, że będę chciała wiedzieć, że się przeprowadził. Ech szkoda słów. Chciałabym, żeby W. tak na maksa zakręcił mi w głowie, żebym o A. nie myślała.
U mnie Anetko to samo
Wczoraj miałam urodziny. Dzwonił dwa razy, nie odebrałam. Wysłał smsa z życzeniami... Żalił się mojej koleżance że nie odbieram
Dobrze mi z tym ![]()
Anetko nie dajmy się! Proponuje Ci zerwanie totalnie kontaktu. Nie ma po co się tak męczyć rozmyślając.
Nie dam się !
Wiem, że zerwanie kontaktu było by najlepsze, ale on nie chce zerwać definitywnie kontaktu. Na szczęście zaczęłam radzić sobie z emocjami, dziś jest już lepiej. Myślę, że z czasem nie będą mnie ruszały jego wiadomości sms i to tylko kwestia czasu. W. napisał do mnie rano także jest dobrze
Cieszę się, że mam tu wsparcie. Bardzo dużo daje mi pisanie tutaj. Dziękuję
;*
a do mnie sie dalej nie odzywa i ja pisac tez nie bede przynajmiej cisza mowi wszystko
Masz rację, nie pisz jeżeli będzie chciał to sam się odezwie prędzej czy później
A jeżeli nie to będziesz wiedziała, że nie jest wart, żeby nawet o nim myśleć.
Byłam na weselu, gdzie byli nasi wspólni znajomi (moi i A.) i rozmawiałam z jego dobrym kolegą. Nie uwierzycie, co jest najlepsze (ja zawsze mówiłam, że prawda wyjdzie na jaw i chyba wyszła) mi A. powiedział, że już mnie nie kocha, wszystko się wypaliło, ale że nie ma żadnej innej itd. a temu koledze, że poznał kogoś na dyskotece no i ze mną już nie jest. Idzie z nią na wesele, bo go zaprosiła, a później on ją ma zaprosić, bo w czerwcu jego brat cioteczny się żeni. Nasuwają mi się najgorsze epitety pod jego adresem, ale się powstrzymam i nie napiszę.
Teraz to już na pewno nie chcę z nim być. Dobrze, że w porę się ogarnęłam, bo zrobiłam bym z siebie totalną idiotkę, gdybym nadal chciała żeby wrócił.
noi u mnie wszytsko jasne, tylko ze nie rozumiem takiego zachowania i o co to chodzi. kiedys mi pisal ze czuje ze teskni, ze moze by sie dalo na nowo cos zbudowac, ze czuje jakies przywiazanie do mnie a wczoraj mi napisal ze chce byc sam, przyzwyczail sie do samotnosci, jak mozna tydz temu mowic co innego a po tyg znowu zmienic zdanie o co w tym chodzi, ja juz nie nadazam i co mam robic w takiej sytuacji?
82 2012-04-23 14:25:22 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2012-04-23 14:27:06)
Dziewczyny...
jestem (lub byłam) w takiej samej sytuacji...rozstania,powroty,nagle on znika, potem znów się odzywa i tak w kólko...
pytacie się dlaczego tak jest?
przypomnijcie sobie sytuacje kiedy miałyście jakiegoś adoratora z którym w sumie fajnie bylo się od czasu do czasu spotkać,było miło itp. ale was nie jarał.. podobało wam się dopóki były to niezobowiązujące spotkania.. TA SYTUACJA JEST WYGODNA.
Oni nigdy w życiu nie powiedzą"nie chcę Cię" bo po co palić sobie mosty? Trzeba zwracać uwagę na to CO MĘŻCZYZNA ROBI, A NIE MÓWI.
Jeżeli on się nie odzywa to chyba jasny sygnał...
Przypomnijcie sobie jeszcze raz chłopaka któremu naprawdę na was zależało - CZY ON BY SIĘ TAK ZACHOWAŁ?
Chłopak musi zdobywać, a my...(niestety smutno mi to mówić) musimy na to pozwolić..
Więc jeżeli jakiś cudem znów się odezwie to nie chcijmy na nowo znowu do nich wracać tylko zobaczmy czy pokażą swoimi CZYNAMI , że naprawdę im na nas zależy, że czujemy się szanowane, kochane, najważniejsze..jeżeli nie to nie ma co sobie zawracać tym głowy, bo jeżeli TERAZ się tak z nim nie czujemy to potem będzie tylko gorzej...
ta sytuacja nie jest skomplikowana tylko trzeba chcieć otowrzyć oczy - nie odzywa się onzacza JEMU NA TOBIE NIE ZALEŻY.
Trzymajcie się i pozwólcie o siebie powalczyć.
tylko ze on raz okazuje ze chcial by wrocic ze moze mu cos zalezy a za chwile ze juz tego nie chce, chce byc sam, twierdzi ze nie wyjdzie nam. to ja nie rozumiem tego czemu on sie nie zdecyduje na jedno albo drugie
w tej sytuacji to Ty musisz zdecydować - bo nie jesteś piłeczką, którą on może żonglowac jak chce. Możesz bez wyrzutów sumienia zakończyć tę znajomość, bo to on był niezdecydowany, a Ty sobie nie pozwalasz na takie zachowanie.
Jeżeli wróci z kwiatami itp. będzie się starał przez dłuzszy czas o Ciebie, powie że chce na 100% wrocić wtedy możesz rozważac propozycję powrotu.
A jeżeli po prostu przestanie się odzywać i zapomni o Tobie to pomyśl - czy było w ogóle o cokolwiek walczyć?
Dziewczyny, nie chcę was martwić ale jeżeli chłopak nie zabiega o was to jest początek toksycznego związku, o ile nie był on taki od dawna. To wy będziecie bardziej kochały, starały się. A on przy waszym boku będzie szukał miłości gdzie indziej. Znajdzie i odejdzie. To, ze chce się czasami spotkać to kwestia przyzwyczajenia, może seksu. Może poprawienia sobie samopoczucia- jej tak zależy... Ale nie miejcie do siebie pretensji, że odpisujecie, spotykacie się... Musicie dojść do ściany, do stanu gdy stwierdzicie, że wasza GODNOŚĆ nie pozwala na takie traktowanie. I spotykajcie się z innymi chłopakami, na luzie, wesoło.Dla siebie a nie by poczuł chwilową zazdrość i wrócił. Musicie wzmocnić swoje poczucie wartości. Pozdrawiam!
Macie rację teraz od nas zależy jak wszystko będzie wyglądało. Szkoda jest mi zerwać kontakt tak jakby nigdy nic między mną i nim nie było. Ja chcę utrzymywać kontakt, ale nie taki, że on będzie do mnie pisał w każdej chwili kiedy sobie o mnie przypomni. Chciałabym, żeby dał mi spokój na kilka miesięcy i żeby też ułożył sobie życie tak jak ja teraz próbuję. Poznałam fajnego chłopaka, widać, że jest mną zainteresowany a przez A. mam mętlik w głowie jak się odzywa. Myślicie, że dobrym wyjściem będzie nie odp mu przez jakiś czas na sms'y? Nie wiem co zrobić, chcę zacząć na nowo układać sobie życie, ale nie chce tak do końca zrywać kontaktu z A.
jak dla mnei jak poznalas chlopaka to powinnas o tamtym zapomniec a zaczac myslec o nowym, zobaczysz duzo lepiec ci z tym bedzie. a co do mojej sytuacji to mi jest szkoda powiedziec koniec bo a moze jeszcze by wrocil a takto jak ja zerwe kontakt to juz wogole moze sie wszytsko skonczyc a ja naprawde chce z nim byc ale to tylko ja on nie
heh... Mam za sobą piękny weekend
z M. W sobotę odezwał się A. co tam u mnie w w ogóle. ponoć jednak coś do mnie czuje, dzwonił wczoraj, chciał się spotkać, mówił, że wie jak bardzo mnie skrzywdził, że mówił mi, że na pewno będzie żałował itp. Nie widzę sensu się z nim spotykać, powiedziałam mu już jakiś czas temu, że będzie żałował, ale wtedy może być już za późno i chyba tak jest. Nie chcę do niego wracać, nie umiałabym mu wybaczyć, tego że zadał mi tyle cierpienia. Bo co, wyszalał się i nagle mu się przypomniało, że jednak mnie "kocha"? Bez sensu. Nie wiem co myśleć.
pewnie nie ma co robić w tak piękny długi weekend i mu się przypomniało jaka jesteś wspaniała:D Słuchaj się serca i nie pozwól się ranić:*
heh... Mam za sobą piękny weekend
z M. W sobotę odezwał się A. co tam u mnie w w ogóle. ponoć jednak coś do mnie czuje, dzwonił wczoraj, chciał się spotkać, mówił, że wie jak bardzo mnie skrzywdził, że mówił mi, że na pewno będzie żałował itp. Nie widzę sensu się z nim spotykać, powiedziałam mu już jakiś czas temu, że będzie żałował, ale wtedy może być już za późno i chyba tak jest. Nie chcę do niego wracać, nie umiałabym mu wybaczyć, tego że zadał mi tyle cierpienia. Bo co, wyszalał się i nagle mu się przypomniało, że jednak mnie "kocha"? Bez sensu. Nie wiem co myśleć.
Dobrze myslisz, tak trzymaj.
pomozcie mi co mam ze soba robic, od dwoch tyg wogole sie juz do mnie nie odzywal, cholernie mi go brakuje tesknie za nim ale nie potrafie i nie chce pierwsza do niego napisac jak wiem ze on juz nie chce wrocic, od paru dni mam takiego dola ze tylko chce byc sama i ciaglei nim mysle, pomozcie mi jak z rego wyjsc i nie myslec o nim. gdy mnie zostawil pare miesiecy temu nie czulam sie tak strasznie jak teraz moze dlatego ze w koncu dotarlo do mnie ze juz nie wrocimy do siebie nigdy :'(
Dziewczyny, nie chcę was martwić ale jeżeli chłopak nie zabiega o was to jest początek toksycznego związku, o ile nie był on taki od dawna. To wy będziecie bardziej kochały, starały się. A on przy waszym boku będzie szukał miłości gdzie indziej. Znajdzie i odejdzie. To, ze chce się czasami spotkać to kwestia przyzwyczajenia, może seksu. Może poprawienia sobie samopoczucia- jej tak zależy... Ale nie miejcie do siebie pretensji, że odpisujecie, spotykacie się... Musicie dojść do ściany, do stanu gdy stwierdzicie, że wasza GODNOŚĆ nie pozwala na takie traktowanie. I spotykajcie się z innymi chłopakami, na luzie, wesoło.Dla siebie a nie by poczuł chwilową zazdrość i wrócił. Musicie wzmocnić swoje poczucie wartości. Pozdrawiam!
Też tak uważam.
A ja tak nie uważam. Kiedy partner przestaje zabiegać to nie jest od razu powód do poddawania się. Czasem w grę wchodzą różne życiowe rozterki i problemy. Czasem szara rzeczywistość przytłacza i gdzieś się gubimy w związku. Popełniamy różne błędy. Kochać to również wybaczać i pomagać w takich sytuacjach, o ile oczywiście ta druga strona chce o problemach rozmawiać i chce je naprawiać...
samotna1 zajmij sie czyms co lubisz, odciagnij sie, staraj sie nie myslec.
Po takim czasie przeszlosc zawsze wydaje sie piekniejsza, popracuj nad przyszloscia, nie marnuj czasu na marzenia.
Bardzo ciezko panowac nad uczuciami ale jedno jest pewne...
im bardziej sie narzucamy,tym bardziej ich odpychamy
im bardziej ulegle, tym bardziej nas lekcewazä
im latwiejsze do wziecia, tym mniej im warte
czasami trzeba zrezygnowac zeby sie przekonac czy naprawde nas chcä.
Święta prawda...
Wszystko musi być w harmonii,choć czasem ciężko tak zrobić,bez ingerencji drugiej osoby...
Jak to się mówi - do tańca trzeba dwojga.
A ja tak nie uważam. Kiedy partner przestaje zabiegać to nie jest od razu powód do poddawania się. Czasem w grę wchodzą różne życiowe rozterki i problemy. Czasem szara rzeczywistość przytłacza i gdzieś się gubimy w związku. Popełniamy różne błędy. Kochać to również wybaczać i pomagać w takich sytuacjach, o ile oczywiście ta druga strona chce o problemach rozmawiać i chce je naprawiać...
Owszem, są różne w sytuacje w zyciu, należy je wziąć pod uwagę, ale jeśli facet wysyła oczywiste sygnały, a kobieta widzi, że coś tu nie gra, to po co walczyć, po co zmuszać kogoś do miłości, do związku?. Do tanga trzeba dwojga. Najczęściej popełnianym błędem w związku jest zła komunikacja lub jej brak. Mężczyźni raczej nie są wylewni w słowach, a wystarczy czasem powiedzieć: słuchaj, mam teraz trudny okres w życiu, nie chce o tym gadać, ale to nie znaczy, że nie chce być z tobą czy cię nie kocham. Czy tak trudno powiedzieć dwa zdania i uspokoić kobietę? Wtedy nie ma nakręcania się, kobiety to zwykły robić i ot po sprawie.
i kolejny dzien siedze i sie doluje ze nie napisal nie zadzwonil. nie chce do neigo pierwsza pisac a moze on czeka az ja napisze? nie moge sobie poradzic ze soba tak nagle zaczelo mi go brakowac co mam robic zeby on chcial wrocic sprobowac jak widze ze nie zalezy mu juz na mnie. jego zycie sie zmienilo zaczal wiecej imprezowac nowi koledzy kolezanki i na tym toczy sie jego zycie tylko dlaczego zrezygnowal ze mnie dla tamtych przyjemnosci?
98 2012-05-04 02:13:36 Ostatnio edytowany przez Katerine (2012-05-04 23:27:48)
Hej.
Wiem że to niezbyt normalnie jeśli było się z kimś taki krótki czas ale niestety tęsknię tak samo jak na początku, Ciągle o nim myśle a nawet kiedy staram się nie myśleć to gdzieś głeboko w umyśle go mam. Sciska mnie jakbym miała się zaraz udusić żołądek mnie skręca. Nigdy tak nie miałam Wiem że potraktował mnie źle ale wszystko da się wybaczyć. Jedyne czego chce to by wrócił. Jednak z każdym dniem uśwadamiam sobie, że widocznie mu nie zależało tak jak mówił i jak to okazywał. Może kłamał kiedy mówił że mu jest dobrze, że nie chce mnie stracić. Kłamał nawet kiedy mówił że mnie bardzo lubi że nawet sobie nie wyobrażam jak bardzo ? Kogoś kogo lubię bym tak nie potraktowała a co dopiero kogoś do kogo czuję coś więcej.
Nie kontaktuje się z nim, ładnie się ubieram, dużo uśmiecham. Kiedy jest w pobliżu jestem miła czasem żartuję. Pracuję nad sobą. Czy mogę coś zrobić by po takim czasie jednak wrócił? A może on chciałby ale tak namieszał, że nie wie jak to zrobić?
Pomóżcie!! Poradźcie!! Wiem powinnam go olać ale kiedy sobie to powtarzam nic to nie daje!:/
Anet20 i jak tam twoja sytuacja? Postanowiłaś coś? Ja mam dzisiaj siłę na ostateczne starcie
Ex często się do mnie odzywa na gg... przy następnej rozmowie napiszę mu, że nie chce więcej się z nim kontaktować... Za dużo mnie to kosztuje... Myślę, że jestem już na to gotowa
pozdrawiam dziewczynki serczecznie :*
Witajcie! Już Wam wszystko opowiadam, jak wygląda teraz moja sytuacja. Otóż A. przyjechał specjalnie po to żeby się ze mną spotkać 2 maja. Spotkaliśmy się, mówił, że popełnił błąd,którego strasznie żałuje, że mnie kochał, kocha i kochał będzie, że to ja jestem sensem jego życia i jeżeli nie jestem z nim to jego życie nie ma sensu. Płakał, przytulał mnie, a ja czułam obojętność. Powiedziałam mu jak się czułam wtedy kiedy mnie zostawił jak bardzo mnie to wszystko bolało, byłam szczera, aż do bólu. Wiedziałam, że cierpi tak jak ja wtedy, ale chciałam, żeby wiedział. Dał mi pierścionek, który mu oddałam w dniu kiedy zerwał (to nie był pierścionek zaręczynowy, ale nie powiem, bo był to dla mnie najważniejszy prezent jaki od niego dostałam) na początku nie chciałam go wziąć, ale w końcu dla świętego spokoju wzięłam. Rozmawialiśmy chyba z 4 godz. Mówi, że on nie jest tak silny jak ja i że sobie nie poradzi. Dzień wcześniej pisał ze chyba zaraz ze sobą skończy, bo nie daje sobie rady. Cały czas prosi mnie o to, żebym dała mu/ nam jeszcze jedną szansę, że on mi wszystko wynagrodzi, twierdzi, że się zmienił. Przyznał rację, że zafascynował się inna i dlatego odszedł, ale po 2 spotkaniach i pisaniu z nią stwierdził, że to nie to. Boję się trochę, że sobie coś zrobi, cały czas pisze, że nie da sobie rady, że chce ,żeby jego życie h** strzelił, że do końca życia sobie nie daruje, że stracił taki skarb i sens swojego życia przez własną głupotę. Twierdzi, że nikt nie kocha mnie tak bardzo jak on. Nie chciałam, żeby przechodził to, co ja nawet wrogowi tego nie życzę.
Nie czuję do niego tego co, wcześniej, może dlatego, że poznałam M. W pewnym sensie boję się, że ze mną będzie to samo, że po jakimś czasie to ja będę chciała, żeby jednak wrócił. Czy tak może się stać? Nie wiem, ale na chwilę obecna zaproponowałam mu tylko koleżeństwo, teraz nic więcej nie mogę mu dać.
I bardzo dobrze,ze zaproponowałaś mu koleżeństwo. Zajmij sie sobą i swoim nowym chłopakiem .Tamten już mail szansę i z niej nie skorzystał.
Hej.
Wiem że to niezbyt normalnie jeśli było się z kimś taki krótki czas ale niestety tęsknię tak samo jak na początku, Ciągle o nim myśle a nawet kiedy staram się nie myśleć to gdzieś głeboko w umyśle go mam. Sciska mnie jakbym miała się zaraz udusić żołądek mnie skręca. Nigdy tak nie miałam Wiem że potraktował mnie źle ale wszystko da się wybaczyć. Jedyne czego chce to by wrócił. Jednak z każdym dniem uśwadamiam sobie, że widocznie mu nie zależało tak jak mówił i jak to okazywał. Może kłamał kiedy mówił że mu jest dobrze, że nie chce mnie stracić. Kłamał nawet kiedy mówił że mnie bardzo lubi że nawet sobie nie wyobrażam jak bardzo ? Kogoś kogo lubię bym tak nie potraktowała a co dopiero kogoś do kogo czuję coś więcej.
Nie kontaktuje się z nim, ładnie się ubieram, dużo uśmiecham. Kiedy jest w pobliżu jestem miła czasem żartuję. Pracuję nad sobą. Czy mogę coś zrobić by po takim czasie jednak wrócił? A może on chciałby ale tak namieszał, że nie wie jak to zrobić?
Pomóżcie!! Poradźcie!! Wiem powinnam go olać ale kiedy sobie to powtarzam nic to nie daje!:/
Hej, co prawda jestem facetem, ale mam podobne doświadczenia. W moim przypadku legł w gruzach ponad 2-letni związek nieco ponad rok temu. Początkowo miałem potwornego doła, ciągle chciałem jakoś odzyskać ex (to ona mnie rzuciła karmiąc stekiem kłamstw), utrzymywać jakikolwiek kontakt. Długo nie dopuszczałem do siebie myśli, że to nie była odpowiednia osoba. Teraz pozostało w sumie wspomnienie o byłej, odzywająca się tęsknota za dzieleniem z kimś życia z pełną ufnością i szczerością, z otwartością. Ponad rok po zerwaniu ze sobą, jeśli w jakikolwiek sposób zacznie mi się wspominać o byłej, staram się zdusić sentyment poprzez przypominanie sobie wad, kłamstw, a dobre wspomnienia przekształcam w plany dla tej, którą mam nadzieję poznać, tej odpowiedniej.
walka to podstawa! jeżeli Ty znasz swoje uczucia do niego i chociaż tli się w Tobie wola powrotu powinnaś działać..lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż tego, że się nie spróbowało.
Hej dziewczyny jestem tu nowa.Moje życie 3 tyg temu wywróciło się do góry nogami. Chłopak mnie zostawił po 3 letnim związku. Kilka miesięcy nam się nie układało było ok ale to nie to co kiedyś. Wydaje mi się ,że wina lezy po dwóch stronach.Za bardzo mu ograniczałam wolność często płakałam byłam natarczywa wręcz.On przez to też się nakręcał bardzo na nie.Wisiało coś w powietrzu.No i bum stało się. Chłopak twierdzi ,że się nie wyszałał i boi się ze mnie iedys zrani(tak jak jego ojciec jego i matke). Mamy 22 lat a ja jestem jego 1 dzieczyna w ogole. Co jest najlepsze ,że nigdy tego po nim nie widziałam ,że ma ochote poznawać inne dziewczyny.Wiem ,że ma do mnie jakies uczucia bo nie tylko o tym mowił ale czułam bo serce mu waliło jak głupie i mia łzy w oczach jak sie rozsawalismy( a nigdy tego przez 3 lata nie widziałam).Zastanawiam się czy jestem naiwna i tak sobie wmawiam czy naprawde jemu tez nie jest łatwo.Czy mu się znudziłam. Dodam ,że chce ze mna utrzymywac kontkat ale ja powiedziałam ze dla mnie to za ciezkie.Teraz pytanie.Czy sądzicie, że warto sprobowac do niego napisac za kilka miesiacy i odnowić kontakt. Nie mowie tutaj o powrocie bo nie chce robić sobie tak nadzieji. Ale wiem że wszytsko tez zalezy od nas.chce mu sie pokazac z dobrej strony.Piekna dumna z tego kim jestm i udowodnic mu (pokazac co stracił).Jest mi naprawde cieżko chociaz tłumacze sobie ,że inaczej byc nie może...On musi poczuć na włansej skórze pewne rzeczy a ja nie moge mu tego odbierać.Dać mu czas dajac rowniez sobie na zabawe w gronie znajmoych i ponowinie odnowic znajmosoc czy raz na zawsze o nim zpaomniec. Napiszcie coś proszę. O ile komuś chce się to czytac. Pozdawiam
Herbatka90 najlepiej o nim zapomnieć... Tak mi się wydaje. Jak będzie chciał wrócić to się miło zaskoczysz. A tak będziesz ciągle mieć nadzieje, że coś z tego będzie. Musisz się przyzwyczaić do myśli, że on układa sobie życie na własną rękę. Będzie miał pewnie nowe partnerki... A ty powinnaś zacząć nowy etap. Wiesz u mnie było podobnie. Mój Ex dwa lata temu zrobił podobnie... Tylko, że nie dałam mu żadnych powodów. Stwierdził, że musi się "wyszaleć" i nie chce zobowiązań. Też byłam jego pierwszą poważną miłością. Po kilku godzinach napisał, że nie wyobraża sobie życia w którym mnie nie ma... Przyjęłam go znowu pod swoje skrzydełka... Po pół roku się oświadczył, a 13.lutego 2012 (cztery miesiące przed ślubem-wszystko załatwione) znowu stwierdził, że dla niego rodzina nigdy nie będzie najważniejsza.
Wydaje mi się, że takie teksty o "wyszumieniu się" nie wróżą dobrze... Nawet jakby chciał wrócić to zastanów się czy masz ochotę być z takim mężczyzną, który nie stawia Cię na pierwszym miejscu...
Kontakt możesz odnowić jak będziesz PEWNA, że nic od niego nie chcesz.
3maj się ciepło :* I pomyśl, że teraz może być tylko lepiej...
Pewnie ,że nie chcę.Bo to było by pozwolenie na zdradę w przyszłośći.Obawiam sie ,że już nic nie mogę zrobić.Co najlepsze okazuje sie ze przyjaciele nie sa naprawdę nimi. I w takiej chwili jestem sama.Dobrze ,że moja mama i siostra sa przy mnie.Najgorsze sa wieczory i poranki...Nie da rady nie mysleć o tym i o nim skoro wszytsko mi go przypomina.:( Dziękuje za odpowiedz
Jak masz potrzebę to pisz tutaj... Zawsze to jakieś pocieszenie:) To przykre, że przyjaciele nie dają Ci wsparcia... To ciężki czas... Ale pomyśl sobie, że każda z piszących tu kobiet przechodzi albo to przeszła. Nie jesteś sama:) Jesteśmy młode i piękne;) Damy sobie z tym radę. Zobaczysz z tygodnia na tydzień będzie coraz lepiej... Pochowaj wszystkie pamiątki, zdjęcia. Pomyśl, że mamy jeszcze tyle pięknych chwil do przeżycia... Nie wiemy kto jest naszym "księciem z bajki" ale wiemy kto nim nie jest. I to już jest baaardzo ważne. Poznamy jeszcze tych właściwych, pokochamy, zbudujemy dobre, poważne związki. Ale musimy przeżyć teraz żałobę, po to aby odnaleźć SIEBIE... Rozpaczaj, złość się... masz do tego PRAWO! Skończyło się coś bardzo ważnego. Ale na tym życie się nie kończy. Zobaczysz zaświeci dla nas jeszcze piękne letnie słońce!!!!!!
Pochowałam pamiątki przed chwilką. Ale nie wiem czy jestem w stanie kasować zdjęcia z telefonu i komputera:( to zdjęcia z przeciągu 3 lat mojego życia...Piękne wspomnienia które poki co mnie bardzo bolą.
proponuje przegrać na płytkę wszystkie zdjęcia. Jak Cię przestanie boleć to chętnie powspominasz;) Ale słodziutkie smsy i wogóle numer telefonu to proponuje wykasować ![]()
Telefonu nie wykasuje bo i tak znam na pamięć.Ale z tymi zdjęciami dobry pomysł.Dziekuje jutro to zrobię.Nie można sie wiecznie katować.Chce mieć tą siłe i nie złamać się i nie napisać do niego...Najlepiej czas wypełnic po brzegi. tylko czasem jak gdzies jestem to mam ochote być szybko w domu bo wiem ,że bede płakać a nie chce zeby ktos widział co sie dzieje.Codziennie teraz musze zakładać maske zeby nikt nie wiedział jaka słaba jestem.
Nie jesteś słaba!!!! Nie myśl tak o sobie... To naprawdę ciężki okres... Ja jestem już 3 miesiące po zerwaniu i ciągle mam dołki. Nio ale mniejsze niż wcześniej
Zobaczysz za jakiś czas, że to co teraz przeżywasz było PO COŚ. Na początku też nie mogłam uwierzyć innym netkobietką, że z tego się wychodzi... A wyjdziesz silniejsza, gwarantuje Ci to. Jak będziesz potrzebować to pisz:)
Och Nadzik, tak bym chciała żeby spełniły się Twoje słowa, że to wszystko jest PO COŚ...
Ja też już 3-ci miesiąc jak to przechodzę...
Na pytanie, po co to wszystko było (3 lata związku) skoro nie jesteśmy razem - chyba nikt mi już nie odpowie...
Lepiej mi jak czytam i widzę ze nie jestem sama.ja zazdroszcze ze u Ciebie mijaja juz 3 miesiace bo u mnie nawet nie miesiac w dodatku w niedziele sie widzielsmy i mnie całował. wszytsko jest tak cięzkie.Mam ochote zasnąc na pól roku i obudzic sie po wszytskim...noce sa takie samotne i smutne:(
Marti83 ja w to MOCNO wierze... Jest tu wątek o prawie przyciągania, może czytałaś? Ja sobie tłumaczę to tak, że ile dobra wysyłasz w świat tyle dostajesz. Tak samo jest ze złem, które wyrządzasz innym... Wiem, że włożyłam wiele dobra w mój związek... Nie mówię, że jestem idealna... nikt nie jest. Ale nigdy nie oszukiwałam, nie manipulowałam... byłam szczera, mówiłam o swoich marzeniach, potrzebach... Jestem osobą wrażliwą, bardzo empatyczną, mój były partner to wiedział... A cały czas przez 7 lat karmił mnie obietnicami, złudzeniami... Pierwszy związek, pierwsza miłość, moje niedoświadczenie, moja NAIWNOŚĆ. Karmił się nią przez tyle lat... Wychodzę z tego z podniesioną głową!!! Mogę zanucić słowa piosenki: "Mam czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba bram". Przecież to wszystko co się z nami teraz dzieje kształtuje naszą osobowość... Mamy taką niesamowitą szansę na poznanie siebie, swoich potrzeb! Ja już wiem czego unikać w życiu! Wiem, że nie można zaufać w 100%. Zawsze trzeba mieć 1% dla siebie.
Nie jestem jeszcze wolna ale zmagam się z uzależnieniem. Mój Ex jest jak alkohol... Ale już jestem zaszyta... Jestem na detoxie... A byłam na dnie...
Będzie dobrze!!!!! Dziewczyny MUSI być!!!
PS. Wypiłam trochę winka, pogadałam z przyjaciółmi i jestem tak pozytywnie nastawiona:) Dobrej nocy
Herbatka90, pół roku minie Ci szybciutko... Zobaczysz... U mnie kontakt z Ex też jest.. Piszę prawie co 2 dni... Zbywam go po kilku zdaniach a gg... Głupia jestem, że wogóle odpisuje, no ale może za niedługo do tego dorosnę... Dostałam od niego miesiąc temu propozycje romansu... A jak mu napisałam tydzień temu, że się opalałam to zaproponował mi nacieranie pleców... Jestem świadoma po co utrzymuje ten kontakt... Pieprzony Casanova, no ale jakoś ciężko mi nie odpisać w paru zdaniach na jego pytania...
Głowa do góry:) Jesteśmy wartościowe!!! Niezależnie od nikogo!!! Cieszmy się...bo tak naprawdę mamy z czego "Uśmiechnij się do świata a świat uśmiechnie się do Ciebie" ![]()
Hej. Podobno jeśli chce się by partner przemyślał to że zrywając zrobił źle trzeba nie mieć z nim kontaktu, ignorować, nie narzucać się. Uszanować jego decyzję i pokazać że bez niego daję się radę by chciał wrócić.
Tu mam pytanie jeśli z jednej strony trzeba zachowywać się z godnością to jak walczyć? Skoro walka to namowa, narzucanie się, proszenie. Wtedy owszem jeśli ktoś już wróci to z litości i zaraz zerwie znowu. Może jakieś sygnały niewerbalne? Co ja mam zrobić skoro minęły już ok 4 miesiące ? Odpuścić?
Wmawiam sobię że to zaraz minie że to nic takiego, że jeszcze poznam tego jedynego ale nic to nie daje ;/ Chyba dusza mnie boli bo nie wiem co dokładnie...;/
Wszyscy wiedzą ,że w takich sytuacjach jest pokazanie swojej godności.Gorzej wychodzi w praktyce.Chociaż myśle w tym momencie ,że dam radę.Muszę być konsekwentna w tym co postanowiłam.Tak jak juz ktoś mi napisał że mam to traktować jako coś co mnie umocni.w tym momencie tak o tym myslę.Chociaż nastroje moje zmieniaja sie z godziny na godz. Co jedno jeszcze zauwazyłam teraz sie okazało kto jest przyjacielam a kto nie. Tyle osob sie odwrociło nawet nie chce gadac.Jestem zadowolona akurat z tego powodu bo wiem ,że w przyszłosći nie bede traciła czasu na takie osoby.Z kazdym postem czuję minmalna ale zawsze ulge. Dzikeuje
Katerine po czterech miesiącach jeszcze tak źle jest? Powiedz mi czy macie ze sobą kontakt? Czy on Ci daję nadzieje, że możecie być jeszcze razem?
Zastanów się czy ty naprawdę tego chcesz... Ja zauważyłam po sobie, że chcę wracać do mojego Ex jak jestem smutna, przygnębiona i mam doła. Ale jak wychodzę z "ciemnej" strony widzę doskonale, że tęsknie nie za Byłym tylko za bliskością... A przecież tą bliskość jeszcze można zbudować z kimś innym... z kimś kto będzie na to zasługiwał:)
O kurczę, Nadzik, ja bym chyba nie wytrzymała jakby pisał do mnie co dwa dni. Ciągle byłabym w takiej rozsypce - o co chodzi... No i prosił Cię o romans - nie no tupet to ma niezły i wybujałe ego (z góry przepraszam, jeśli Cię tym urażam).
Słyszałam o prawie przyciągania i powiem szczerze, coś w tym jest. Nie na darmo mówi się, że "wiara czyni cuda".
Ja już chyba mojego byłego przyciągać nie chcę... Wiele zrozumiałam, wiele do mnie dotarło. Też byłam NAIWNA, a może poprostu szczerze kochałam...
Teraz w spokoju oczekuję na COŚ nowego... Daję czas i słucham sama siebie, może to dziwne, ale poznaję siebie.
Nio jeśli chodzi o wybujałe ego to w 100% się zgadzam. Bez ogródek mogę stwierdzić, że "ciachem" to on nie jest z pewnością... Ale nigdy mi to nie przeszkadzało... bo łączyła nas "miłość".... A miłość nie patrzy na takie bzdury... Zastanawiam się tylko czy on rozumie to co robi... Czy nie zdaje sobie sprawy z tego, że sprawia mi tym przykrość... Kochająca kobieta nie chce być traktowana jak tania lala... A co jest najgorsze? No właśnie to, że jak się nad tym zastanawiam to pewnie dałabym się skusić... Za odrobinę tamtych emocji za troszeczkę ciepła za minimum zaangażowania poszłabym z nim do łóżka.... ŻAŁOSNE... wiem...
Bo przecież każda z nas tu piszących w głowie ma dobrze poukładane... Tylko w sercu taki straszny burdel
A to serce upomina się, krzyczy, woła o pomoc...
Sprowadźcie mnie na ziemie drogie netkobietki....
mnie facet rowniez zostawił z dnia na dzień. to było pod koniec kwietnia.po prostu stwierdzil, ze chce być sam, nie podał zadnej konkretnej przycyzny. ja go kocham i chce nim byc. pisalam eski ale nie odpowiadał albo pisał w ogole nie na temat jakby nigdy nic. przyjechał wczoraj zeby sie wytlumaczyc ale i tak tego nie zrobił.był taki oziębły i posiedzial tlyko godzinke. nie wyobrazam sobie zycia bez niego.zostawil mnie po 3 latach. nie moglam w to uwierzyć. dalabym sobie reke za niego uciac. to jest dobry chlopak ale zachował sie bardzo chamsko. sama nie wiem co robic. mam ochote ciagle mu pisac wiadomosci:((((
chce zeby wrocił do mnie......mowilam mu co robilam ja zle (to byly same duperele). chcialam naprawic wszystko, zmienic to dla niego ale on nie chce:((( przeciez my sie nie klocilismy nigdy.nic nie zapowiadolo tego ze moze mnie zostawić. caly czas o nim mysle, denerwuje sie i placze. nie moge sie skupic na niczym. jest mi źle:(((((
widzę ,że dużo nas ma ten sam problem.Musimy być silne. U mnie sprawa jest tak samo świeża.Widziałam się z nim w niedziele ostani raz i powiedziałam ,że wole urwac kontakt.Powoli zaczyna to do mnie docierać co się stało i ze moje życie bedzie teraz wyglądało inaczej.Mam momentami takie chwile, że sobie mowie. O kurde jak to sie stało dlaczego .Potem sobie odpawiadam na pytanie.I wracam na ziemie.Czasem ciezko....Bo wiem ,że ten facet zawsze już w jakiś sposob bedzie blisko mojego serca. Każda miłość nie jest oczywista.Ja wiem że jemu tez jest cieżko bo płakał jak wysiadałam z samochodu.Przez to mi łatwiej bo wiem ,że nie byłam mu zupełnie obojętna...Tydzien mam cały zapalnowany od a do z.Mam teraz duzo nauki i jeszcze prace sobie załatwiłam plus odswiezanie starych znajamosci...
nadzik25
Chodzimy razem na studia do jednej grupy, siedzimy niedaleko od siebie bo sale niestety wiadomo jakie są ;/ Jako takiego kontaktu juz nie ma był w lutym . Teraz tylko Czesc, Sorry, Dzięki. Miesiąc temu uśmiechał się do mnie dwa razy i się patrzył...Już teraz chyba nic z tego ![]()
Hmmm ja to za bliskoscią, rozmowami, za jego sposobem bycia, głosem, nim jako nim. (Bezsensu!!! ;/) Kiedy czytam książkę to mam ukryta tesknote. Staram się nie myśleć ale to samo wychodzi. Ignoruję go, nie patrzę w jego stronę a i tak w środku jest mi źle i czuję się spięta. On nawet mnie nie unika ( więc chyba jestem mu całkowicie obojętna) bo nawet wraca z zajęc tym samym autobusem co ja choć wczesniej jezdził inna drogą. Dobija mnie to po prostu. Na ćwiczeniach był razem ze mną i moja kolezanka choć mógł pójść do innej, a tak to musiał iść jego kolega. Byłam przekonana że to on pójdzie ale chciał mi może dać do zrozumienia że jestem mu obojętna już. Dobrze myśle prawda ? Ehh;/ Wolałabym się mylić....
u mnie jeszce najgorsze jest to, ze mam takie wahania nastroju. dzis myslalam o jego wadach i stwierdzilam, ze znajde sobie fajniejszego faceta. bylam tak zla na niego. myslalam sobie,ze jeszce pozałuje i zateskni. a teraz znow rycze za nim. nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzic:((((
Coś o tym wiem. Mam to samo.Dziś przechodziłam kolo jego babci bloku samochód stał...Byłam tak blisko. Chciałam go zoabczyć. ale co powiedzieć hej co tam.Raczej głupio.Postanowiłam ,że poczekam miesiąc ,a potem się do niego odezwe.I może postam się go odzyskać.Jak nic z tego nie wyjdzie dam sobie spokoj do konca zycia z tym kolesiem.
ja caly czas czekam na jakiegos smsa od niego. kiedy cos mi przychodzi to mam nadzieje, ze to on:( a on milczy.....to mnie dobija.wiem, ze ja sie nie moge narzucac bo juz i tak dostawal ode mnie smsy. musze dac mu czas, moze zateskni.ale taka niepewnosc mnie dobija:((((
Wczoraj wpadłam w rozpacz
bo zdałam sobie sprawe że to na nic. Wczoraj jeszcze mieliśmy razem ćwiczenia i jedyne co czułam na nich to smutek. A on oczywiście najpierw siedział kilka miejsc dalej ode mnie a potem usiadł na przeciw mnie.
Najgorzej było jak się o mineliśmy albo spojrzeliśmy na siebie ale pierwsza odwróciłam wzrok bo za bardzo mnie to bolało (chyba pomału dociera do mnie że już nie wróci) i za bardzo zależało. ;/ Już nie moge tak. I weź tu nie zwracaj uwagi!
Od dwóch dni pisał do mnie jakiś nieznany numer to oczywiście pierwsze co mi przyszło do głowy to że może to on. Choć przekonywałam samą siebie, że to na pewno nie on do mnie pisze. Kiedy napisał mi kim jest ( oczywiście nie był to on) złapałam doła.... beznadzieja. Pierwsze co sobie pomyślałam to, to żeby dał mi spokój, ale skoro koleś sam do mnie pisze może to znak, żebym dała sobie spokój z byłym bo tracę czas i tak już sporo minęło bo prawie 4 i pół miesiąca, ale nie moge ;/ przeszkadza mi to normalnie funkcjonować.
Dodam jeszcze do poprzedniego posta na pytanie za czym tęsknie to za tym jak się czułam w jego towarzystwie. Chodzi mi o normalna rozmowę, obecność. Nie wiem czy to prawda że wszystko można z kimś tam innym zbudować. Owszem ale przecież jesteśmy inni, zanim poznamy tego pasującego może minąć WIELE czasu.;/ ( dla przykładu to był mój pierwszy chłopak ;/...)
Mógłby mi ktoś coś poradzić w kwestii mojego byłego... Jak Wy uważacie?
Katerine jestem w podobnej sytuacji mnie chlopak zostawil po 4,5 roku bycia razem a od rozstania minelo juz 8 miesiecy a ja dalej nie umiem sobie poradzic ale wiem ze juz z tego nic nie bedzie, mial okres ze pisal przepraszal i chcial powrotu zgodzilam sie ale teraz zaluje bo powrot trwal tydzien czasu i po tyg powiedzial ze nie chce wiecej i wogole sie juz do mnei teraz nie odzywa a ja pierwsza nie bede, jemu w glowie sa teraz imprezy picie koledzy i nowe kolezaneczki, wiec nie warto sie zadreczac bylym doszlam do wniosku i najlepiej jak najszybciej o nim zapomniec bo tylko to nam stwarza bol
129 2012-05-12 11:02:57 Ostatnio edytowany przez 11panienka11 (2012-05-12 11:03:58)
hmmm.... widze ze jestem w podobnej sytuacji... czyli jedna wielka dupa...
Były zostawił mnie jakies dwa miesiace temu. zostawił mnie bo miłośc wygasła. twierdzi ze nigdy takiej dziewczynyjak ja nie spotka. cały czas kontaktujemy sie i spotykamy. sa to rozne spotkania. bar, dyskoteka, spacery... Jak wiadomo seks tez uprawialismy. mowił ze ma watpliwosci ale jak narazie nie załuje. ja nie naciskam na rozmowy o "nas" bo nie chce byc nachalna i nudna. rozmawiamy o wszystkim tylko nie o nas. ostatnio stwierdził ze jak bedziemy razem to bedzie tylko lepiej miedzy nami. ogolnie utrzymujemy kolezenski kontakt.
dodam ze bylismy razem 6 lat
cały czas zastanawiam sie czy jestjakakolwiek sznsa abysmy wrocili do siebie??
11panienka11 myśle ,że macie szanse.Mysle ,że jesli by nic do Ciebie nie czuł to by urwał kontakt.Mój były też chce sie spotykac od czasu do czasu.( z tym ,że jogo powodem rozstania było to ,że sie nie wyszał). Bardzo ciezko było mi słuchać takich rzeczy,że chce miec inne dzieczyny jeszcze.Dlatego już tydzien do niego sie nie odzywam.Zazdroszcze Ci ze masz taka siłe żeby widywac sie z byłym na takich warunkach. Ja bym nie dała rady. Zreszta nie ma dobrego rozwiazania. Bo bycie bisko niego nie jest dobre a daleko tez nie. Bardzo za nim tesknie. nie wiem co zrobić. Moze powinnam zaproponowac spotkanie. bo on nie napisze gdyz mu powiedziałam ,że nie chce z nim kontaktu.