Ale ja juz odpuscilam:( juz nic nie robie, nie pisze, nie prosze, nie blagam, nie odzywam sie:( cisza. chociaz go bardzo kocham to pozwolilam mu odejsc bo nic nie zmienie przeciez:(:(:(:(:( chociaz to tak strasznie boli:(
Podobne tematy
Rainy Days masz rację w 100%, fajnie usłyszeć wypowiedź faceta. Ja byłam w takiej sytuacji, prosiłam, płakałam i teraz cholernie tego żałuuuuję, nie warto.
Rainy Days masz rację w 100%, fajnie usłyszeć wypowiedź faceta. Ja byłam w takiej sytuacji, prosiłam, płakałam i teraz cholernie tego żałuuuuję, nie warto.
jeszcze fajniej słyszeć że sie ma racje. moje wypowiedzi podyktowane są doświadczeniami, dlatego nie pisze w wątkach traktująccych o sytuacjach których nie przeżyłem, a skoro sam oszukiwałem i zdradzałem ( tak bez twarzy łatwo jest sie przyznać ), to pewne zachowania czytam jak z nut!
dlaczego zdradzales? dlaczego raniles? nie mogles sie rozstac a pozniej spotykac z inna? jak mozna prowadzic podwojne zycie. nie rozumiem tego.
Ja też czasem miałam myśli żeby ze sobą skończyć jak chłopak ode mnie odejdzie... Nie wiem co on do mnie czuje a ja go tak bardzo kocham. Boje sie że mnie zostawi i tak często placze po nocach, na nim to chyba nie robi wielkiego wrażenia.
tłumacze to sobie tym że kiedyś taki nie byłem do póki mnie nie zostawiła dziewczyna w której byłem zadużony po uszy, ale czy to prawda sam nie juz nie wiem!
Więc widzisz, wiesz co ja czuje i inne porzucone dziewczyny skoro Ciebie spotkalo to samo. Wiesz jak to boli i mimo wszystko robisz to samo swojej dziewczynie. ja nie jestem msciwa i nigdy bym nie zdradzila. odeszlabym wczesniej nie oszukujac.
pewne zachowania nie są celowe! zaznaczam że to było, co nie znaczy że ma miejsce teraz lub w przyszłości!!!
Hej, posłuchajcie mojej historii.
10 lat temu, zmarł mój tata, to było coś okropnego, zostałam sama z mamą, dzień za dniem, coraz więsza pustka, żal i płacz.Męczyłam się tak 2 lata. Pewnego dnia poznałam kogoś. Początkowo nie wpadł mi w oko i zupełnie nic mnie do niego nie ciągneło. Czasem jednak godziłam się na spotkania, za namową koleżanek, mamy itd. wszyscy widzieli w nim cudownego człowieka o WIELKIM SERCU. Przyznam że przekonał mnie do siebie swoją dobrocią, facet poprostu nosił mnie na rękach.
Moje życie zmieniło się o 180%, czułam się szczęśliwa, bezpieczna i bardzo ważna.Skończyłam szkołę, poszłam do pracy....itditd. Kochałam go z całego serca. Pewnego dnia, po 6 latach związku usłyszałam, że potrzebuje czasu, że niewie czy chce dalej być ze mną. Wspólne plany- wszystko legło. Oczywiście na początku wierzyłam że mu przejdzie, że coś się z nim dzieje, przecież on mnie tak kocha. Gó....o prawda, bawił się z kolegami, woził panienki, a ja w domu umierałam z rozpaczy. Nie wytrzymałam, bo jak można zrobić sobie ,,przerwę" w uczuciach, przecież to chore, pokłóciliśmy się i to był KONIEC.Mineło pół roku, spotkaliśmy się przypadkiem, rozmawialiśmy, a finalnie wylądowaliśmy w łóżku. Następnego dnia zapytałam co dalej,odpisał że żaluję, że mnie spotkał i że pewnie teraz go nienawidzę. Nienawidziałam wtedy również sama siebie, poczułam się jak ,,łatwa panienka". Głupia byłam i tyle, ktoś kto mnie tak bardzo kochał i długo starał się o mnie, potraktował mnie w ten sposób. Wstyd się przyznać, dalej o nim myślałam i miałam nadzieje. On spotykał się z inną, a ja chodziłam jak struta, unikałam miejsc, w których mogłabym ich spotkać. Mineło 1,5 roku, zero kontaktu w tym czasie, nie zapomniałam nadal bolało, nauczyłam się jednak z tym życ. Poznałam kilku facetów, ale nie potrafiłam zacząć nowego związku.
Któregoś dnia dostałam smsa od niego, rozstał się z tą dziewczyną i najwyraźniej przypomniał o mnie. Kontakt powrócił, pisał dzwonił, jeździliśmy na tą samą dyskotekę, bawiliśmy sie razem, rozmawialiśmy, czułam że może jednak zrozumiał izmienił się. Wszyscy nam dopingowali, wierzyli że będzie dobrze.Ja z dystansem to tego podchodziłam, lecz przyznam że w głębi serca miałam wielką nadzieję. Wszystko powróciło, kochałam go nadal....I jak to się zakończyło....poznal inną, zerwał kontakt. Ta dziewczyna to małolata, młodsza o kilka lat, przyjechał z nią ostatnio do mnie na festyn, chyba tylko i wyłacznie po to żeby mi ją pokazać, bo gdy wróciłam do domu, on również się zmył. Laska ma niezłą opinnie na okolice, aparatka itd:-)czasem wstyd mi nawet jak słyszę od znajomych, że jak on może z taką się spotykać. No ale cóż, boli, bo ja jestem raczej bardzo poukładana, życie dało mi w kość i wiele nauczyło.
Aby było ciekawiej, dodam jeszcze że niedawno straciłam pracę, która bardzo trzymała mnie przy życiu, super stanowisko, kochani ludzie, znajomi. Teraz siedzę sama w domu i co....teraz to zupełnie nie mam perspektyw na życie i czasem nie mam sił podnieść się rano z łóżka. Poprostu niechce mi się żyć
UFFFFF, ulżyło troszę się wygadałam, raczej wypisałam co w sercu gra:-)
Nie wiem co dalej:-(((((((((((((((((((((
hej madziula bardzo Ci współczuje .... kop nr 1,teraz kop nr 2, boze jaki skur..... jak on tak mógł bawić sie Toba i Twoimi uczuciami.... Ile jestes juz po rozstaniu???
2 lata. Szczerze na tą chwilę, mam dość, nie daję rady. Siedzę w domu, szukam pracy, płaczę i myślę o wszystkim co się wydarzyło. Dziękuje za wyrazy współczucia
77 2011-10-13 20:19:34 Ostatnio edytowany przez mocca26 (2011-10-13 20:22:00)
Przeczytałam wszystkie posty i cóż mogę napisać... też jestem w takiej samej sytuacji. Po 8 latach zakończył się mój związek, 1.5 miesiąca temu. Od tego czasu nic nie ma sensu, żyję z dnia na dzień jak cień. Też błagałam, płakałam i rozpaczałam. Nic to nie dało, wręcz usłyszałam na koniec, że jestem żałosna, że się poniżam... Zachowywałam się tak bo kocham. W zasadzie przed rozstaniem mój facet powiedział mi to co tu pisał rainy days, powiedział mi to wprost, to taki "słowny" policzek w twarz...Przez ostatnie miesiące kłóciliśmy się, byłam zazdrosna, padały okropne słowa z jego strony w czasie tych kłótni. Nie byłam zazdrosna bez powodu, po prostu czułam i widziałam jak się oddala, nie miałam poczucia bezpieczeństwa i to mnie nakręcało do podejrzeń, ze może jest ktoś trzeci, chyba jednak nie było nikogo...
Mówiłam mu o tym, że nie czuję się pewnie, on odpowiadał ze nie potrafi mi dać tego poczucia bezpieczeństwa i że jestem najważniejsza, mimo że mówił ze byłam, ale kończyło się na słowach i tak nawzajem się nakręcaliśmy oddalając się od siebie... On nie mógł tego wytrzymać, z drugiej strony po każdej kłótni to ja zabiegałam jak głupia, on nie musiał się o mnie starać, to ja biegałam za nim, nie mogłam znieść tych kłótni, więc robiłam wszystko żebyśmy się pogodzili, ale nie mijało kilka dni a znów się kłóciliśmy, żadne z nas nie potrafiło przerwać tego głupiego kręgu wzajemnego nakręcania się...
Mieliśmy zrobić sobie przerwę 2 tyg Jednak okazało się ze mój facet poznał na chacie dziewczynę i woli jej się zwierzać i opowiadać o naszych problemach Nie mogłam tego znieść Zadzwoniłam i wtedy on się rozstał ze mną prze tel... Spotkaliśmy się 2 tygodnie temu, on zaproponował spotkanie i... nie mogliśmy się od siebie oderwać a jak już to nastąpiło to on się odsunął i powiedział, ze żałuje i ze mam się spotkać z kimś innym bo i jemu i mi będzie wtedy łatwiej...Też płakał I co z tego? Kilka dni temu dowiedziałam się, że spotkał sie z jakaś dziewczyna a mówił mi, ze na razie musi ochłonąć, że nie zamierza tak robić Spytałam go o to, powiedział tylko, ze mam zniknąć z jego życia Nie wiem kto to, ale chyba znał ja wcześniej, bo nie sądzę żeby nagle akurat teraz kogoś poznał, może to się zaczęło już wcześniej i dlatego ostatecznie zdecydował o rozstaniu, tego nie wiem i nigdy pewnie się nie dowiem... Nie wyobrażam sobie siebie z innym facetem, więc tak boli, że on mnie tak szybko "wymienił", dla mnie to jasny dowód, że nie kochał.
Dodatkowo od 3 miesięcy również szukam pracy, wiec w zasadzie wszystko zbiegło się w jednym momencie, a tak mnie zapewniał ze będzie mnie wspierał w tym trudnym okresie... Ja płacze, nie mogę jeść, spać Ciężko rano wstać i walczyć z dniem i szukać tej pracy a on... Cóż zaczyna szczęśliwe życie beze mnie i ma gdzieś i mnie i moje problemy. madziula1234 doskonale Cię rozumiem, czuję dokładnie to samo ![]()
Dziewczyny wiem co czujecie, mocca26, pod Twoją historią mogłabym się i ja podpisać. Ściskam Was mocno..
Bardzo Ci współczuję mocca26.Czytając Twoją historię, to tak jabym czytała o sobie.Moje gg 5628615, jeśli chcesz to pisz, może trochę będzie Ci lepiej
Loona84 Tobie tez trafił się taki typ?Powiedz coś więcej
Loona84 mój też mówił, że chce być ze mną, ale... nie potrafi Co dla mnie zawsze było beznadziejną odpowiedzią i nigdy tego nie rozumiałam Jeśli czegoś chcesz to walczysz o to, dążysz do tego, zwłaszcza jesli dotyczy to osoby, na której Ci zalezy To chyba głupia wymówka facetów...a tak naprawdę chodzi o to, że oni chcą, wiecznie tych "motyli w brzuchu" ale bez żadnego wysiłku, podane na tacy, a wiadomo, że po kilku latach o związek trzeba dbać, bo nie jest tak jak na początku... Mój chyba tego nie rozumiał i stąd ta chęć poznania kogoś nowego, bo wreszcie są te "motyle..." i okazuje się, że ta druga to lepsza, bo daje to czego nie miał Tyle, że po czasie znów historia zatoczy krąg i albo facet zrozumie, ze tak jest zwykle albo nie...
mocca26, długo jesteście po rozstaniu?
1.5 miesiąca, które dla mnie było beznadziejną wiecznością
to jeszcze krótki okres. Oby nie powtórzyła się moja sytuacja w Twoim przypadku. Będzie lepiej, a koles się odezwie.
Wiesz czasem myślę, że to chore, bo w moim przypadku trwa to bardzo długo:-((mieszkamy niedaleko siebie, niechcę patrzeć na jego szczęście, będąc w takim dołku:-(
My też mieszkamy w sumie blisko siebie, nawet teraz we wtorek przypadkiem go spotkałam, on mnie nie widział.. Widziałam jaki jest zadowolony, szczęśliwy, spotyka się z kimś więc sie nie dziwię Myślę, że teraz będzie na każdym kroku chciał mi dać do zrozumienia jaka ja byłam zła i ile szczęścia daje mu ta druga.. Dzwonił już po miesiącu od roozstania i się widzielismy i już pisałam jak to sie skończyło... Pewnie lepiej dla mnie będzie jeśli sie po raz kolejny nie odezwie... Mieliśmy plany na przyszłość i też boję się, że nieprędko sobie z tym poradzę:(
ja swojego spotkałam w środę, przypadkiem na niego weszłam:-)musisz mu pokazać że Cię to nie rusza.Nie dołuj się myślami że on jest szczęśliwy, bo tak naprawdę obie tego nie wiemy. Nie rozumię tych dupków, jak można po tylu latach zapomnieć tak poprostu.Wiesz, jak ja się dowiedziałam że spotyka się z kimś, to wręcz napisałam że życzę mu szczęścia, w głebi serca tak wcale nie czuję
madziula1234 jakby co to napisałam do Ciebie na gg:)