Dla posiadaczek miodu.
Miodówka konstancińska
-1 kg miodu
-250 ml niegazowanej wody mineralnej
-1 l spirytusu (95%)
-1 l czystej wódki (45%)
-10 goździków
-kawałek kory cynamonowej
-pół laski wanilii
-ususzona skórka cienko skrojona z połowy pomarańczy
Miód przełozyc do rondelka z nierdzewnej stali, dolac wodę i zagotować na małym ogniu. Zszumować. Dodac przyprawy i jeszcze 4 razy, mieszając doprowadzic do wrzenia. Miód przelać do słoja, dodac spirytus i wódkę, dobrze wymieszac i ostudzić. Zamknąć oczywiście, żeby procenty nie uleciały. Potem przelac przez bibułkowy filtr do kawy do butelek. Nadaje sie do picia juz po paru dniach, ale oczywiscie jak trochę postoi, jest jeszcze lepsza.
W przypadku spirytusu 60% trochę zmienić proporcje, żeby nalewka miała moc. Ja bym dała 0,7 wódki i 1 l i 300 ml spirytusu. Tak na oko.
I jeszcze drugi przepis z miodem.
Miodówka szatańska
-80 dkg miodu
-250ml rumu
-250ml mocnej kawy (espresso)
-1 l spirytusu (95%)
-250ml niegazowanej wody mineralnej
Miód podgrzewać, mieszając na małym ogniu w rondelku ze stali nierdzewnej. Kiedy się lekko zrumieni, zdjąć z ognia, dodać wode i zagotować. Wlac do słoja, dodac kawę, rum i spirytus. Zamknąć i odstawić na 2 miesiące, co kilka dni potrzasając. Przefiltrować i rozlac do butelek. Nadaje się juz do spożycia. Akurat wyjdzie dobry na Boże Narodzenie. Jesli jednak postoi dłużej, zyska jeszcze na smaku.
I tutaj też w przypadku spirytusu 60% dałabym go trochę więcej niz 1 l, żeby moc nalewki była przyzwoita.
Wielokropek, potwierdzam, że nalewki im starsze, tym lepsze. Ale zauważyłam też, że niektóre z nich niekoniecznie.
Wyciągnęłam w niedzielę cassis (likier z czarnej porzeczki) z 2009 roku i nie był już taki esencjonalny i gęsty jak parę tygodni po zrobieniu. Dotyczyło to też wiśniówki i nalewki aptekarskiej (mleko, cytryny, spirytus i cukier), które stały w piwniczce dwa lata. Owszem, smak dobry, ale konsystencja inna. Może to tak ma być, ale ja lubię takie gęstawe owocowe likiery.
Nalewki bardziej wytrawne, te w których są przyprawy takie jak cynamon, kardamon, gożdziki, wanilia itp. rzeczywiście są lepsze, gdy długo stoją. No i miód też lepszy, gdy postoi.
Trzymałam dwie butelki parę lat z przeznaczeniem na duże okazje. Jedna to pigwówka z miodem, a druga różana (owoce dzikiej róży) z miodem. Otworzyłam na zaręczyny naszej córki i było niebo w gębie, coś wspaniałego.