Mussuka piszesz,że nie masz zamiaru zdradzić swojego faceta bo go kochasz i jest Ci z nim dobrze ,pochwalam to, ale nie masz pewności ,że on Cię nie zdradzi ,bo może być tak ,że po jakimś czasie zacznie mu czegoś brakować, a ty nie będziesz miała o tym pojęcia ,będziesz przekonana ,że skoro go tak kochasz i jest bardzo dobrze ,a on nic nie mówi i jest nadal tak jak przedtem to jest ok.Jeżeli jest coś nie tak i chcemy by było lepiej, to mówi się o tym drugiej osobie, a nie udaje, że wszystko jest dobrze ale często ta druga osoba o tym zapomina.Nie zawsze facet ,chce zdradzać ,czasami im imponuje, że inna kobieta o niego zabiega i wtedy dowartościowuje się ,a po jakimś czasie gdy widzi ,że to wszystko takie proste to bierze coraz więcej .Nikomu nie życzyłabym zdrady ,bo to bardzo boli .Nie będę też pisać ,że to wina tylko faceta ,ale jego przede wszystkim,bo jeśli nie chce być z żoną to niech ją o tym poinformuje ,niech razem zdecydują ,czy będą się starać coś zmieniać ,czy nie .Nie każda kobieta jest zołzą ,nie każda roztyła się i zbrzydła ,starzeje się ale jej ukochany również ,zresztą jak każdy .Nie ma dwóch podobnych zdrad ,każda się czymś różni ,autorka sama napisała ,że wiedziała od początku ,że on nie odejdzie od żony więc wiedziała w co wchodzi ,sypiając z nim zgadzała się na jego warunki ,może on ją traktuje teraz jak swoją żonę ,bo ona może też nie zasłużyła na takie traktowanie ,może on po prostu jest takim człowiekiem ,że mu się wszystko nudzi ,nie wiem bo nie znam sprawy .Autorka nie napisała dlaczego nie sypiał z żoną ,może była w zagrożonej ciąży ,a może nie chciała to wtedy może być jej wina ,jeżeli nie miała powodów ale tego nie wiemy . Nie będę też krytykować każdej kochanki bo nie wszystkie są świadome tego że facet ma żonę ,często tęż są okłamywane ,ale autorka o tym wiedziała ,i to powinno ja nauczyć ,że po cudze się nie sięga .Opowiem Ci moją historię ,10 lat dobrego małżeństwa ,żadnych kłótni ,bo zawsze ustępowałam ,o wszystkim decydował mąż, ja mu zawsze ufałam ,nie powiem ,że było idealnie bo takich małżeństw nie ma ,ale staraliśmy się ,dorobiliśmy się domu ,samochodu i innych rzeczy kosztem wyrzeczeń ,zero zakupów z mojej strony i praca po 10 ,12 godzin i dzieci w pracy cały czas przy mnie ,mąż dwie prace ,byliśmy zmęczeni ,ale na sex zawsze był czas ,tego mu nigdy nie brakowało .Często marzyłam o jakiejś kolacji ,jakimś prezencie na rocznicę albo na urodziny ,albo jakimś wyjściu tylko we dwoje ,ale tak bardzo kochałam ,że dla niego rezygnowałam z własnych potrzeb ,zawsze nam mówili ,ze zachowujemy się jak byśmy byli dopiero po ślubie .Nie byłam idealna ,nie ma takich osób ,byłam młodsza o 8 lat zgrabna ,po dzieciach nie przytyłam ani kilograma i starałam się by zawsze było dobrze ,choć byłam coraz słabsza ,czasami nie miałam siły dojść do łóżka .Przyszedł ten okropny dzień ,wizyta u lekarza i wyrok nowotwór złośliwy ,najważniejsze przeżyć do rana ,choroba z minuty na minutę tak zaczęła atakować ,że dojazd do szpitala był męką ,tak bałam się uduszenia .Potem ciężka walka o życie ,to trwało prawie rok .Pierwsza chemia i słowa męża ,musisz żyć dla nas jak z tego wyjdziesz będę cię nosił na rękach .Walczyłam bo miałam dla kogo ,8 chemii ,ale po każdej wracałam do domu ,tylko pierwszy miesiąc spędziłam w 4 szpitalach potem zawsze leżałam w domu ,a mąż się mną opiekował .Wtedy byłam bardzo słaba ,często uzależniona od innych,ale mąż był przy mnie ,a ja łysa , obolała ,ale żywa .Ten czas był bardzo trudny ,ale nawet wtedy nie zabrakło sexu .Następny rok to powrót do normalności i próba zapomnienia,że to może zawsze wrócić .Nagle mąż po tym wszystkim zaczyna się oddalać ,ja pewna że to przemęczenie ,że ma tego już dość .Coraz częściej go nie ma ,wychodzi na piłkę ,do kolegów ,a ja zostaję sama ,dochodzi irytacja z jego strony ,wszystko zaczyna mu przeszkadzać i zawsze ma czas dla kolegów ,po kilka godzin .Ja przestaję się liczyć ,odpycha mnie ,nie potrafi mnie dotknąć ,czuję się jak trędowata ,dzieci zresztą też cierpią .Po pół roku odkrywam prawdę, że mąż mnie zdradza z pielęgniarką.Tak dobrze im się rozmawiało ,że po pół roku umówili się i od razu poszli do łóżka .Ona mężatka z dwójką małych dzieci ,mąż na nockę to ona za telefon i dzwoni po mojego ,ale on przecież gra w piłkę ,a potem idzie z kolegami pogadać .Te kłamstwa stały się wtedy codziennością ,a ja mimo tego co przeszłam nie potrafię bez niego żyć czekałam i wierzyłam że będzie dobrze.Wybaczyłam bo bardo kochałam,choć bardzo boli ,a do niej będę miała zawsze wielki żal ,bo wiedziała,że ma żonę ,że byliśmy szczęśliwi przynajmniej mi się tak wydawało ,miała męża i dwoje maleńkich dzieci ,a mimo to pchała się na siłę ,nawet teraz czasami próbuje dzwonić i prosić o spotkanie .Życie nie jest proste ,potrafi czasami przyłożyć ,ale ludzie mają swoje sumienie i swoją godność i potrafią zapanować nad emocjami tylko muszą tego chcieć .Ja nie potępiam nikogo ale bywa ,że na własne życzenie pchamy się w coś przez co potem płaczemy .Autorka cierpi bo pokochała, ale żona też go pokochała i ona była pierwsza,jej nikt nie dał szansy zdecydować ,po prostu została kolejną zdradzaną żoną i pewnie jeszcze nie świadomą tego .Dodam jeszcze że to nie tylko faceci zdradzają to tyczy się również kobiet .Są też małżeństwa które dla własnego dobra powinny się zakończyć,bo często jedna osoba bardzo cierpi ,ale najpierw trzeba mieć odwagę przyznać się do tego i odejść ,a potem ułożyć sobie życie od nowa .Mam nadzieję ,że autorka wątku dojrzała do tego by pomyśleć o sobie i być szczęśliwą bez niego bo tak dalej się wykończy.Jak człowiek zacznie sam siebie szanować to inni też będą .Pozdrawiam .