bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

131 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-03 02:18:30)

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Nie mogę edytować poprzedniego swojego postu, stąd piszę nowy:

wiktoria8383 napisał/a:

(...)Są to osoby, które były lub są w podobnej sytuacji, stąd zrozumienie tematu.
(...)

Jeśli wyznajesz taką zasadę i uznajesz ją za przydatną, to (w przyszłości) oddając zepsute auto do naprawy, upewnij się, że mechanik ma taki sam typ auta i taką samą lub podobną w nim usterkę. Podobnie z lekarzem - nie chodź do okulisty, który ma dobry wzrok. Nie zrozumie Twojego problemu.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Do Wielokropek:

Wyciągam wnioski z każdej wypowiedzi, analizuję swoje zachowanie, nie wiem dlaczego stwierdzasz, ze nie. Dlatego, ze postanowiłam podsumować i podzielić Wasze wypowiedzi? No i co z tego? Nie wolno mi? Myślę, ze taki ogólny wniosek można wyciągnąć i tyle. Nigdy nie napisałam, ze mają się wypowiadać osoby, które mają takie samo zdanie jak ja, jestem od tego jak najdalej, lubię poznawać różne punkty widzenia i jestem otwarta na argumenty. A to, ze zgadzam się z Mussuką? Nie wolno mi? Wiesz, nie bardzo rozumiem po co te złośliwości i podważanie każdego zdania. To, ze czasem wydaje się, ze jedno jest zaprzeczeniem drugiego? Tak zgadzam sie, bo właśnie jestem pełna sprzeczności, tak jak już napisałam w którymś poście, walczę sama ze sobą, pojawiają się różne myśli, uczucia, które muszę pomału i stanowczo poukładać. Z jednej strony (uwierzcie mi) mam świadomość tego bagna, całego zła tej sytuacji, naprawdę, a z drugiej cały czas klapki na oczach. I to jest okropne właśnie. Po prostu przez to trzeba przejść i myślę, ze z czasem wygram ze swoim umysłem, bo tak naprawdę wszystko dzieje się w głowie.
A to ironizowanie z mechanikiem i okulistą jest czystą złośliwością, albo nie zrozumieniem przez Ciebie mojej wypowiedzi.

133

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
wiktoria8383 napisał/a:

Do Wielokropek:

Wyciągam wnioski z każdej wypowiedzi, analizuję swoje zachowanie, nie wiem dlaczego stwierdzasz, ze nie. Dlatego, ze postanowiłam podsumować i podzielić Wasze wypowiedzi? No i co z tego? Nie wolno mi? Myślę, ze taki ogólny wniosek można wyciągnąć i tyle. Nigdy nie napisałam, ze mają się wypowiadać osoby, które mają takie samo zdanie jak ja, jestem od tego jak najdalej, lubię poznawać różne punkty widzenia i jestem otwarta na argumenty. A to, ze zgadzam się z Mussuką? Nie wolno mi? Wiesz, nie bardzo rozumiem po co te złośliwości i podważanie każdego zdania. To, ze czasem wydaje się, ze jedno jest zaprzeczeniem drugiego? Tak zgadzam sie, bo właśnie jestem pełna sprzeczności, tak jak już napisałam w którymś poście, walczę sama ze sobą, pojawiają się różne myśli, uczucia, które muszę pomału i stanowczo poukładać. Z jednej strony (uwierzcie mi) mam świadomość tego bagna, całego zła tej sytuacji, naprawdę, a z drugiej cały czas klapki na oczach. I to jest okropne właśnie. Po prostu przez to trzeba przejść i myślę, ze z czasem wygram ze swoim umysłem, bo tak naprawdę wszystko dzieje się w głowie.
A to ironizowanie z mechanikiem i okulistą jest czystą złośliwością, albo nie zrozumieniem przez Ciebie mojej wypowiedzi.

Świetnie, że wyciągasz wnioski i o tym napisałaś, bo po przeczytaniu Twego wczorajszonocego postu miałam wątpliwości. Stąd moja odpowiedź.
I nie miałam i nie mam żadnych złośliwych intencji ani wczoraj, ani wcześniej, ani dzisiaj.

I niezmiennie życzę Tobie udanego życia. smile

134

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

musisz sobie uswiadomic, ze on nie jest po pierwsze jedynym fajnym facetem, a po drugie tak naprawde nie jest fajny smile
wielu facetow dziala w trybie "mow, co chce uslyszec kobieta" i to sa dupki, bo taki to ani sie na stalego partnera nie nadaje, ani na ojca dla dzieci (sama mam ojca, ktory od poczatku zdradzal mame-tzn od kiedy urodzila moja siostre, ale odejsc nie chcial, tylko znikal czasem "popracowac"... i on nigdy nie byl ojcem, tylko kolega, bo nigdy od niego nie uslyszalam "nie wolno", "nie mozesz", tylko bylo: tato, daj 200zl bo chce jechac na noc do kolezanki i bylo:masz i tylko nie mow nic matce...)
a poza tym, on ma dzieci... nawet jesli zostawi zone, to bedzie facet z tzw bagazem, z ktorym nie bedziesz mogla wygrac. bo jesli hipotetycznie bedziecie razem kilka lat, a zalozmy jego dziecko z pierwszego malzenstwa zachoruje powaznie-to on pobiegnie sie nim zajmowac. o problemach finansowych (przez alimenty) juz nie chce mowic...

jestes juz dorosla, doswiadczona kobieta- nie daj sie tak omotac swoim emocjom. ja doskonale wiem, jak to jest, widziec w kims jedyna opcje na zycie, nie moc z nim byc i codziennie stawac sie dla niego mniej wazna...
to dlatego, ze twoj mozg sie od niego uzaleznil, on jest dla ciebie zrodlem endorfin i chodzisz jak nacpana, kiedy masz z kim kontakt, a kiedy nie masz-masz tzw. zjazd.zwykla biologia. ale taka biologia sama naturalnie mija, najwazniejsze,zeby jej nie nakrecac.

zrob cos, zeby nie miec czasu o nim myslec: zapisz sie na silownie,na kurs jezykowy- idz gdzies, gdzie beda ludzie i gdzie zajecie nie da ci o nim za duzo myslec.
ja kiedy sie probowalam uwolnic kupilam sobie drugi numer, ktorego mu nie podalam. ten, ktory znal, wylaczalam na noc albo zostawialam w samochodzie. albo specjalnie wychodzilam wieczorami ze znajomymi, zeby nawet jak napisze, nie moc sie wyrwac.

dasz sobie rade i jak tylko troche sie odzwyczaisz, zacznie byc lepiej. teraz jest kryzys, musisz to przetrzymac, wez sie w garsc, zacisnij poslady, zajmij sie czymkolwiek (nawet robieniem sobie maseczek na wlosy i malowaniem paznokci) i badz cierpliwa.
odmow mu jesli zaproponuje spotkanie. albo zgodz sie i odwolaj godzine przed.
odegraj sie jakos. niech wie, ze jestes od niego madrzejsza. bo jestes.

135

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
Mussuka napisał/a:
Tisha napisał/a:

Dzięki Bogu, że jestem inżynierem.

To tez widac, liczyc moze potrafisz, gorzej z innymi funkcjami. Inzynierie to chyba dopiero co skonczylas wiec do inzyniera jeszcze Ci daleko..tak jak i do doroslego czlowieka.

Jestes tak zla od srodka, ze naprawde az boje sie czytac Twoje posty. Idz i nies dumnie przez zycie te swa pochodnie zranionej kobiety ale w czym Ci to pomoze? Z takim pogladem i kopaniem lezacego podejrzewam, ze nie znajdziesz szczescia nidgy...nawet sama ze soba. Warcz i krzycz jak ten kot z Twojego avatara, to idzie Ci dobrze ale Twoich partnerow z pewnoscia odstraszy.

O ile z Kriss jestem jeszcze w stanie dyskutowac, o tyle z Toba nie ma najmniejszego sensu. I tak wycinasz pojedyncze zdania dajac do nich beznadziejne, wyrwane z kontekstu, komentarze.

Jad popłynął....
Jak zwykle, gdy brak rzeczowych argumentów lol

136

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Wiktorio postaw się w sytuacji, że to Ty jesteś jego żoną i on Ciebie zdradza?
Miło by było? Chyba nie, co?
Zrozum, że żadna z nas nie chciałaby być tak potraktowana przez męża, który poleciał za Tobą jak pies za...(...).
Ja wiem, że Ty byłaś tylko okazją, którą on wykorzystał, żeby przelecieć. Zrobił swoje i jak pawian o się otrząsnął, znów krew popływała mu do głowy.
Chcesz kochać faceta, który Cię potraktował jak kawałek ciała dla swojej przyjemności?
Daj spokój!

Wiktorio potrzebujesz pomocy, ale chyba psychologa.
Myślę, że nie jesteśmy więcej w stanie Ci pomóc.
Dziewczyny dały z siebie wiele i uszanuj to.

Teraz tylko zadbaj o siebie i nie denerwuj się postami osób, które piszą inaczej niż byś tego chciała.

Pozdrawiam.

137

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
elizabeth von napisał/a:

Wiktorio postaw się w sytuacji, że to Ty jesteś jego żoną i on Ciebie zdradza?
Miło by było? Chyba nie, co?
Zrozum, że żadna z nas nie chciałaby być tak potraktowana przez męża, który poleciał za Tobą jak pies za...(...).
Ja wiem, że Ty byłaś tylko okazją, którą on wykorzystał, żeby przelecieć. Zrobił swoje i jak pawian o się otrząsnął, znów krew popływała mu do głowy.
Wiktorio potrzebujesz pomocy, ale chyba psychologa.
Myślę, że nie jesteśmy więcej w stanie Ci pomóc.
Dziewczyny dały z siebie wiele i uszanuj to.

Teraz tylko zadbaj o siebie i nie denerwuj się postami osób, które piszą inaczej niż byś tego chciała.

Pozdrawiam.

moze wrocilabys nieco w postach i przeczytala ze zrozumieniem, ze Viktoria i ten jej "dupek" sa od kilku lat razem.

Jak czytam zlosliwosci NIEKTORYCH (bo nie wszystkich) "zdradzonych i obolalych po wsze czasy" kobiet wobec tych podlych nierzadnic oraz ich opinie o mezczyznach ogolnie ..to przyznam, ze poniekad nie dziwie sie zdradzajacym ich  partnerom..sama bym wiala gdzie pieprz rosnie. Nie wiem czy to te doswiadczenia tak was pozmienialy niektore forumowiczki w harpie czy juz takie wczesniej byly. Normalnie swiete niepokalane zebrane wokol stosu, ktory zaraz podpala i rzuca nan wszystkich facetow (jakie to glupie slowo) i ich kochanki. A same z aureola odejda szerzyc slowo o swietej przysiedze malzenskiej.

138

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
Mussuka napisał/a:

Jak czytam zlosliwosci NIEKTORYCH (bo nie wszystkich) "zdradzonych i obolalych po wsze czasy" kobiet wobec tych podlych nierzadnic oraz ich opinie o mezczyznach ogolnie ..to przyznam, ze poniekad nie dziwie sie zdradzajacym ich  partnerom..sama bym wiala gdzie pieprz rosnie. Nie wiem czy to te doswiadczenia tak was pozmienialy niektore forumowiczki w harpie czy juz takie wczesniej byly. Normalnie swiete niepokalane zebrane wokol stosu, ktory zaraz podpala i rzuca nan wszystkich facetow (jakie to glupie slowo) i ich kochanki. A same z aureola odejda szerzyc slowo o swietej przysiedze malzenskiej.

Mussuka, może jak sama doświadczysz zdrady ze strony partnera, któremu wcześniej zaufasz i pokochasz miłością prawdziwą, wtedy poczujesz i zrozumiesz ten ból.Wierz mi, bardzo trudno jest się z tymi emocjami uporać... smile Ja do swoich doświadczeń w tym względzie, mam już ogromny dystans ale wiem i rozumiem, że nie każdy, potrafi sobie z tym poradzić...To jest trauma.

139

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
Volver napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Jak czytam zlosliwosci NIEKTORYCH (bo nie wszystkich) "zdradzonych i obolalych po wsze czasy" kobiet wobec tych podlych nierzadnic oraz ich opinie o mezczyznach ogolnie ..to przyznam, ze poniekad nie dziwie sie zdradzajacym ich  partnerom..sama bym wiala gdzie pieprz rosnie. Nie wiem czy to te doswiadczenia tak was pozmienialy niektore forumowiczki w harpie czy juz takie wczesniej byly. Normalnie swiete niepokalane zebrane wokol stosu, ktory zaraz podpala i rzuca nan wszystkich facetow (jakie to glupie slowo) i ich kochanki. A same z aureola odejda szerzyc slowo o swietej przysiedze malzenskiej.

Mussuka, może jak sama doświadczysz zdrady ze strony partnera, któremu wcześniej zaufasz i pokochasz miłością prawdziwą, wtedy poczujesz i zrozumiesz ten ból.Wierz mi, bardzo trudno jest się z tymi emocjami uporać... smile Ja do swoich doświadczeń w tym względzie, mam już ogromny dystans ale wiem i rozumiem, że nie każdy, potrafi sobie z tym poradzić...To jest trauma.

Tylko, ze ja tu bolu wyczuwam tyle co kot naplakal. Raczej duze poklady nienawisci do kochanek i facetow. Wszystkich, bez wyjatku.

Niektorym z pan tutaj nie chodzi o zrozumienie sytuacji autorki watku, ktora wcale zdrada sie nie chwali ani nie cieszy, tylko o napietnowanie jej. Bo one tez zostaly zdradzone. Ale to nie ich historia wiec niech odsuna na bok ten okrutny bol, z ktorym tak sie obnosza.

Bo w czym to pomoze owym zranionym duszczkom? Ulzy cos w ich sytuacji? Zdrady pochwalac nikt nie musi i raczej malo kto to robi ale odgrywac sie za wlasne niepowodzenia na innej osobie to chyba durnota.

Ponadto nadal uwazam i nie odejde od tej teorii, ze do zdrady zwykle dochodzi w zwiazkach..nie do konca dobrze funkcjonujacych. Zwykle zdradzone zony wybielaja sie jak moga.."tak go kochalam, wszystko mu dalam, cala sie poswiecilam, swiata poza nim nie widzialam a on..swinia jedna..poszedl do innej". A zastanowila sie kiedys jedna z druga..po co albo dlaczego on to zrobil? Czy to aby zawsze odwieczny instynkt samca, ktory sobie lubi na prawo i lewo podupcyc, gnal go do tej drugiej? Mezczyzni sa wygodni i nie lubia sobie komplikowac zycia wiec jak wszystkie specyjaly ma pod nosem to po co ich gdzie indziej szuka??? Mowa o zdradzie dlugodystansowej, polaczonej z emocjonalna..nie o godzinnym bzykanku na tylnym siedzeniu auta badz wyjsciu na dziwki (chociaz tu tez mozna sie jakichs brakow w zwiazku doszukac).

Dlaczego partner po kilku latach szczesliwego malzenstwa idzie w ramiona innej osoby i robi to wielokrotnie? No prosze..moze jakis elaborat na ten temat?

Dodam jeszcze, ze chociaz swoich partnerow nie zdradzilam to jednak w moim minionym malzenstwie, ktore wypalilo sie calkowicie - rowniez fizycznie - na 2 lata przed formalnym rozwodem, nie obca mi byla mysl, ze "moze z kims innym byloby lepiej". Okazja sie nie trafila wiec slubow dotrzymalam ale nie moge dac glowy, ze gdyby jakis ON  nie stanal na mojej wowczas drodze, to wytrwalabym w cnocie do konca dni malzenskich. Za krotkie zycie, zebym martyrologie malzenska uprawiala. A w przypadku malzenstwa "juz tylko na papierze" to jest dla mnie wlasnie martyrologia. Bo jesli nie ma milosci to i zdrady nie ma.

Natomiast kochajac obecnego partnera tak jak go kocham teraz, nawet mi na mysl nie przyjdzie jakakolwiek zdrada, jakikolwiek inny mezczyzna. Dlaczego? Bo mi to niepotrzebne, bo on mi daje wszystko to czego pragne albo i wiecej i nie ma najmniejszego sensu szukac szczescia gdzie indziej. Zwyczajnie nie czuje takiej potrzeby. Nie sluby czy przysiegi mnie razem z kims trzymaja a o wiele silniejsze wiezi.

Czyli reasumujac..ta sama osoba w dwoch roznych zwiazkach jest w stanie zachowywac sie zupelnie odmiennie. Raz gotowa jest dopuscic sie mysli o zdradzie..innym razem nie wyobraza sobie nawet takiej mozliwosci. I nie chce, nie potrzebuje innych bodzcow, ma wszystko i to jej do szczescia wystarcza. Czlowiek syty raczej nie idzie z domu do restauracji, bo po co?

140

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
Tisha napisał/a:

Bo ze zdradzającymi facetami tak właśnie jest: ma jajca, żeby się poczuć samcem alfa i wskoczyć innej samicy między nogi, ale brakuje jaj, żeby odejść od hetery i zacząć życie na własną rękę. Normalnie pełen szacun dla tych panów (pozdrów znajomego).

Podbala mi sie ta wypowiedz ,ale uwazam ja za nieadekwatna  do zachowan facetow .Znajomego tez pozdrowilam bo mam takiego ,tylko ze on mial "jaja "i odszedl. A  zona nie byla hetera -tylko za bardzo ufajaca ,no powiedzmy naiwna .
Po 10 -latach udanego malzenstwa ,naprawde udanego ,facet wystapil o rozwod -powod- od 7-lat brak kontaktow  seksualnych.
Bylo to o tyle dziwne ,bo wciagu 7-lat urodzlo im sie dwoje dzieci .
Zbudowli piekny dom ,nie mieli kredytow . Byli w stosunku do siebie mili i grzeczni ,prowadzili "siedlisko" pelene usmiechu,radosci i wzajemnego szacunku.
No ,i  facet spotkal  KOBIETE SWOJEGO ZYCIA . Tez mezatke z dwojka dzieci .
Sad orzekl rozwod ,pomimo ze udowodniono mu ,ze to sa JEGO DZIECI :

Zakonczenie jest takie ;mieszkaja razem +4dzieci .I nic nie funcjonuje prawidlo. Dzeci nie moga sie dogadac ,wiecznie klotnie i pytania ,
ciagle pytania. Dlaczego moj prawdziwy tatus nie moze isc na zakonczenie szkoly ? A dlaczego moja mamusia .......itd.....
Jego eks -zona ma depreche ,nie pracuje .A jej eks -maz tez ma problemy ,powiedzmy nie chce pracowac.

Patologia .Czy  mozna to inaczej nazwac .? Wiem ze cierpia wszyscy .
Nie obwiniam ,ani kobiety ani mezczyzny -najbardziej potepiam ludzi za ich GLUPOTE; NIE DOJRZALOSC  ;BRAK ODPOWIEDZIALNOSCI
NAIWNISC ; .ZA BRAK GODNOSCI I CHARAKTERU :
Kierowanie sie emocjami i euforia !!!. Bo to  nie chodzi o to zeby sobie powidziec "Pozornie zbratani -zjadajacy i zjadani".
Ale o to, zeby byc doroslym -z JAJAMI i JAJNIKAMI skoro nam to natura dala .

141

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Ale o co ta cała kłótnia??? że nie powinno byc zdrad?? nie powinno.. a są? no są bo ludzie czasami błądzą, czasami są zwyczajnie głupi, czasami naiwni..owszem czasami tez na wskroś podli... czy to znaczy jednak, że zdrad nie będzie? że da się je wyeliminować??? nie.. więc dobrze jeśli taka " trzecia"  potrafi przyznac sie do błędu.. że przejrzała na oczy i nauczy się więcej komus w zyciu nie bruździć...stało sie.. mleko wylane.. trafiaja tu takie właśnie przypadki... owszem jedne chca się " pochwalić" i dostają łomot i słusznie.. inne skarżą sie i dostają reprymendy i rady...stawiane sa do pionu.. inne sie  hmhm nazwijmy to.. " nawracają"... i po co ta dyskusja?/ wiadomo, że zdrada jest zła..

wojna jest zła..
bezrobocie jest złe
niezaradnośc jest zła
...........................................itd itd..

....to pisałam ja.. zdradzona (kiedys) żona.............

142

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Mussuka piszesz,że nie masz zamiaru zdradzić swojego faceta bo go kochasz i jest Ci z nim dobrze ,pochwalam to, ale nie masz pewności ,że on Cię nie zdradzi ,bo może być tak ,że po jakimś czasie zacznie mu czegoś brakować, a ty nie będziesz miała o tym pojęcia ,będziesz przekonana ,że skoro go tak kochasz i jest bardzo dobrze ,a on nic nie mówi i jest nadal tak jak przedtem to jest ok.Jeżeli jest coś nie tak i chcemy by było lepiej, to mówi się o tym drugiej osobie, a nie udaje, że wszystko jest dobrze ale często ta druga osoba o tym zapomina.Nie zawsze facet ,chce zdradzać ,czasami im imponuje, że inna kobieta o niego zabiega i  wtedy dowartościowuje się ,a po jakimś czasie gdy widzi ,że to wszystko takie proste to bierze coraz więcej .Nikomu nie życzyłabym zdrady ,bo to bardzo boli .Nie będę też pisać ,że to wina tylko faceta ,ale jego przede wszystkim,bo jeśli  nie chce być z żoną to niech ją o tym poinformuje ,niech razem zdecydują ,czy będą się starać coś zmieniać ,czy nie .Nie każda kobieta jest zołzą ,nie każda roztyła się i zbrzydła ,starzeje się ale jej ukochany również ,zresztą jak każdy .Nie ma dwóch podobnych zdrad ,każda się czymś różni ,autorka sama napisała ,że wiedziała od początku ,że on nie odejdzie od żony więc wiedziała w co wchodzi ,sypiając z nim zgadzała się na jego warunki ,może on ją traktuje teraz jak swoją żonę ,bo ona może też nie zasłużyła na takie traktowanie ,może on po prostu jest takim człowiekiem ,że mu się wszystko nudzi ,nie wiem bo nie znam sprawy .Autorka nie napisała dlaczego nie sypiał z żoną ,może była w zagrożonej ciąży ,a może nie chciała to wtedy może być jej wina ,jeżeli nie miała powodów ale tego nie wiemy . Nie będę też krytykować każdej kochanki bo nie wszystkie są świadome tego że facet ma żonę ,często tęż są okłamywane ,ale autorka o tym wiedziała ,i to powinno ja nauczyć ,że po cudze się nie sięga .Opowiem Ci moją historię ,10 lat dobrego małżeństwa ,żadnych kłótni ,bo zawsze ustępowałam ,o wszystkim decydował mąż, ja mu zawsze ufałam ,nie powiem ,że było idealnie bo takich małżeństw nie ma ,ale staraliśmy się ,dorobiliśmy się domu ,samochodu i innych rzeczy kosztem wyrzeczeń ,zero zakupów z mojej strony i praca po 10 ,12 godzin i dzieci w pracy cały czas przy mnie ,mąż dwie prace ,byliśmy zmęczeni ,ale na sex zawsze był czas ,tego mu nigdy nie brakowało .Często marzyłam o jakiejś kolacji ,jakimś prezencie na rocznicę albo na urodziny ,albo jakimś wyjściu tylko  we dwoje ,ale tak bardzo kochałam ,że dla niego rezygnowałam z własnych potrzeb ,zawsze nam mówili ,ze zachowujemy się jak byśmy byli dopiero po ślubie .Nie byłam idealna ,nie ma takich osób ,byłam  młodsza o 8 lat zgrabna ,po dzieciach nie przytyłam ani kilograma i starałam się by zawsze było dobrze ,choć byłam coraz słabsza ,czasami nie miałam siły dojść do łóżka .Przyszedł ten okropny dzień ,wizyta u lekarza i wyrok nowotwór złośliwy ,najważniejsze przeżyć do rana ,choroba z minuty na minutę tak zaczęła atakować ,że dojazd do szpitala  był męką ,tak bałam się uduszenia .Potem ciężka walka o życie ,to trwało prawie rok .Pierwsza chemia i słowa męża ,musisz żyć dla nas jak z tego wyjdziesz będę cię nosił na rękach .Walczyłam bo miałam dla kogo ,8 chemii ,ale po każdej wracałam do domu ,tylko pierwszy miesiąc spędziłam w 4  szpitalach  potem zawsze leżałam w domu ,a mąż się mną opiekował .Wtedy byłam bardzo słaba ,często uzależniona od innych,ale mąż był przy mnie ,a ja łysa , obolała ,ale żywa .Ten czas był bardzo trudny ,ale nawet wtedy  nie zabrakło sexu .Następny rok to powrót do normalności i próba zapomnienia,że to może zawsze wrócić .Nagle mąż po tym wszystkim zaczyna się oddalać ,ja pewna że to przemęczenie ,że ma tego już dość .Coraz częściej go nie ma ,wychodzi na piłkę ,do kolegów ,a ja zostaję sama ,dochodzi irytacja z jego strony ,wszystko zaczyna mu przeszkadzać i zawsze ma czas dla kolegów ,po kilka godzin .Ja przestaję się liczyć ,odpycha mnie ,nie potrafi mnie dotknąć ,czuję się jak trędowata ,dzieci zresztą też cierpią .Po pół roku odkrywam prawdę, że mąż mnie zdradza z pielęgniarką.Tak dobrze im się rozmawiało ,że po pół roku umówili się i od razu poszli do łóżka .Ona mężatka z dwójką małych dzieci ,mąż na nockę to ona za telefon i dzwoni po mojego ,ale on przecież gra w piłkę ,a potem idzie z kolegami pogadać .Te kłamstwa stały się wtedy codziennością ,a ja mimo tego co przeszłam nie potrafię bez niego żyć czekałam i wierzyłam że będzie dobrze.Wybaczyłam bo bardo kochałam,choć bardzo boli ,a do niej będę miała zawsze wielki żal ,bo wiedziała,że ma żonę ,że byliśmy szczęśliwi przynajmniej mi się tak wydawało ,miała męża i dwoje maleńkich dzieci ,a mimo to pchała się na siłę ,nawet teraz czasami próbuje dzwonić i prosić o spotkanie .Życie nie jest proste ,potrafi czasami przyłożyć ,ale ludzie mają swoje sumienie i swoją godność i potrafią zapanować nad emocjami tylko muszą tego chcieć .Ja nie potępiam nikogo ale bywa ,że na własne życzenie pchamy się w coś przez co potem płaczemy .Autorka cierpi bo pokochała, ale żona też go pokochała i ona była pierwsza,jej nikt nie dał szansy zdecydować ,po prostu została kolejną zdradzaną żoną i pewnie jeszcze nie świadomą tego .Dodam jeszcze że to nie tylko faceci zdradzają to tyczy się również kobiet .Są też małżeństwa które dla własnego dobra powinny się zakończyć,bo często jedna osoba bardzo cierpi ,ale najpierw trzeba mieć odwagę przyznać się do tego i odejść ,a potem ułożyć sobie życie od nowa .Mam nadzieję ,że autorka wątku dojrzała do tego by pomyśleć o sobie i być szczęśliwą bez niego bo tak dalej się wykończy.Jak człowiek zacznie sam siebie szanować to inni też będą .Pozdrawiam .

143 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-09-06 13:54:51)

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

nina, dzieki za dluga wypowiedz. Historia Twoja jest smutna ale pozwol, ze pokaze Ci..jako osoba calkie obca i obiektywna w tym przypadku..kilka kontrowersyjnych dla mnie uwag.
uderzyl mnie ten opis:

"10 lat dobrego małżeństwa ,żadnych kłótni ,bo zawsze ustępowałam ,o wszystkim decydował mąż, ja mu zawsze ufałam ,nie powiem ,że było idealnie bo takich małżeństw nie ma ,ale staraliśmy się ,dorobiliśmy się domu ,samochodu i innych rzeczy kosztem wyrzeczeń ,zero zakupów z mojej strony i praca po 10 ,12 godzin i dzieci w pracy cały czas przy mnie ,mąż dwie prace ,byliśmy zmęczeni ,ale na sex zawsze był czas ,tego mu nigdy nie brakowało .Często marzyłam o jakiejś kolacji ,jakimś prezencie na rocznicę albo na urodziny ,albo jakimś wyjściu tylko  we dwoje ,ale tak bardzo kochałam ,że dla niego rezygnowałam z własnych potrzeb ..."

czy Ty naprawde wierzysz, ze to jest dobre malzenstwo? Ustepowanie , rezygnowanie, zatracanie sie w dorabianiu, poddawanie woli partnera? Jak to czytalam to odruchowo poczulam jakis uraz..nie chcialabym byc z mezczyzna do tego stopnia mi podporzadkowanym. Nie twierdze, ze Twojemu mezowi taki uklad nie pasowal ale mnie osobiscie by zameczyl. Zylabym w ciaglym poczuciu jakiejs winy, dlugu wobec poswiecen tej drugiej osoby. Troche na zasadzie "musze go kochac bo on tak sie stara" a ja jak cos musze to mi sie odechciewa. Nie wiem czy rozumiesz co mam na mysli. I nie krytykuje Twojego zachowania czy poswiecenia sie rodzinie ale czesta tak niestety bywa, ze Ci drudzy biora takie osoby jak to mowia "for granted" i niestety przestaja doceniac. Stad tez juz moze byc niedaleko do zdrady, choc to swinstwo ale tacy juz podli jestesmy. Kiedy moj obecny partner robi wszystko by mi przyslowiowego "nieba przychylic" ja mu za kazdy ten gest dziekuje, zeby wiedzial, ze to widze i cenie a nie biore za stan rzeczy oczywisty. I kiedy dostrzegam zbyt duzo tego poswiecenia z jego strony to o tym tez mu sygnalizuje ze "zrob to czego Ty chcesz, bo masz do tego prawo" oczywiscie w rozny sposob. A klotnie to nie jest najwieksze przeklenstwo w malzenstwie, ich calkowity brak to jest niedobry sygnal.

Teraz ten fragment:

"Nagle mąż po tym wszystkim zaczyna się oddalać ,ja pewna że to przemęczenie ,że ma tego już dość .Coraz częściej go nie ma ,wychodzi na piłkę ,do kolegów ,a ja zostaję sama ,dochodzi irytacja z jego strony ,wszystko zaczyna mu przeszkadzać i zawsze ma czas dla kolegów ,po kilka godzin .Ja przestaję się liczyć ,odpycha mnie ,nie potrafi mnie dotknąć ,czuję się jak trędowata ,dzieci zresztą też cierpią .Po pół roku odkrywam prawdę, że mąż mnie zdradza z pielęgniarką.Tak dobrze im się rozmawiało ,że po pół roku umówili się i od razu poszli do łóżka ."

Pisalas wyzej, ze jesli moj partner bedzie mnie kiedys zdradzal bo mu czegos zabraknie to ja tego nie wyczuje i dowiem sie znienacka o zdradzie. A tu widzisz, ze sygnalow oddalania sie sa dziesiatki zanim do zdrady faktycznej dojdzie. Czy nie zauwazylas niczego miedzy mezem a pielegniarka? Czy juz wtedy nie zachowywal sie inaczej w stosunku do Ciebie gdy ona sie pojawiala? Skoro tak dobrze im sie rozmawialo to znaczy, ze jest wygadany ale z Toba nie potrafil rozmawiac? Ja nie mam krysztalowej kuli i nie wiem czy mnie moj partner kiedys zdradzi czy nie ale sadze, ze jakims psim wechem wyczulabym drobne niepokojace zmiany jeszcze przed zdrada. A jak nie to rzeczywiscie ma facet nerwy ze stali i aktorstwo na miare Oskara.

W Twoim przypadku wydaje sie, ze mezowi nie chodzilo o jakis bliski emocjonalny kontakt z kochanka (tak jak w przypadku autorki watku), bo w koncu i ta pielegniarka od meza nie planowala odejsc... a bardziej o zaliczenie tej nowej i ..niestety nie ukrywajmy tez brutalnej strony..zdrowej kobiety. Ze swinia sie okazal to nie ma dwoch zdan ale ja mam szczera, naprawde szczera i zyczliwa nadzieje, ze skupisz sie na czesci pierwszej mojego postu i pokazesz mu od tej pory rowniez swoje potrzeby. Wbrew logice i temu czego bysmy oczekiwali w zamian..ludzie czesciej kochaja takich zdrowych egoistow (bez skrajnosci z tym egoizmem oczywiscie).

144

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

W sumie... jak się nad tym zastanowić to nie ma czegoś takiego jak szczęśliwy związek i nagła zdrada partnera. Zgadzam się z Massuką, że wina leży po obu stronach, partnera i partnerki. No nie ma bata, żeby istniał związek przyjacielsko- partnerski oparty na doświadczeniu życiowym i miłości i nagle jeden z partnerów robi skok w bok, ot tak, dla rozrywki. Jeśli tak zrobi znaczy związaliśmy się z dupkiem i pretensje możemy mieć do siebie, że tego wcześniej nie zauważyłyśmy. Natomiast partner szukający bliskości, nie tylko seksu u kogoś innego to nie jest człowiek ze szczęśliwego związku. Spójrzmy prawdzie w oczy, kiedy kobieta jest uległa, poddana, cały świat by oddała dla faceta i oddaje to takiej osoby się nie kocha i nie szanuje. Nawet ja, gdybym miała takiego partnera wcześniej czy później zaczęłabym podświadomie nim gardzić. Kiedy zaś kobieta jest władcza i nie odpuszcza i wszystko musi być na jej to też związek do szczęśliwych nie należy. Partnerka i przyjaciółka, ale nie chce seksu, bo czuje, że jej to nie potrzebne? No może jej nie, ale jemu tak więc szuka. Zaganiana kura domowa na której głowie jest wszystko i nie ma czasu nawet tej głowy umyć też po pewnym czasie staje się odtrącająca.
Nie oszukujmy się, postrzegają nas tak jak się prezentujemy i nie możemy sobie pozwolić na to, zeby facet stał się całym naszym światem, bo to nie ma najmniejszego sensu dla żadnej ze stron.

145

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Mussuka zauważyłam, że mąż się zmienia ,ale to w momencie kiedy zaczął się z nią spotykać i mnie zdradzać  ,myślałam że to przemęczenie i dlatego cierpliwie czekałam ,nigdy przedtem tak się nie oddalił i nie przyszło mi do głowy ,że jest ktoś inny ,bo ze mną sypiał ,byłam przekonana,że to efekt mojej choroby.Poznał ją kiedy ja byłam chora ,i to ona proponowała spotkania bo była w związku nieszczęśliwa.Mąż był zmęczony tą całą sytuacją ,ciągłą opieką zajmowaniem się domem i nie raz widział moje łzy i strach kiedy myślałam ,że to wróciło .,Walka z taką chorobą jest bardzo ciężka i długa ,wykańcza psychicznie chorych i całą rodzinę .Mąż z nią rozmawiał na tematy związane z ich wykształceniem ,kończyli te same szkoły choć każde z nich ma inny zawód  , mógł wtedy zapomnieć o chorobie oderwać się od obowiązków i poczuł ,że może się jeszcze dowartościować ,sprawdzić po czterdziestce .Ja kiedyś na żarty powiedziałam ,że kto by go jeszcze chciał i on spróbował to sobie udowodnić.Imponowało mu że to ona o niego zabiega ,i zaczęli ze sobą sypiać ,a potem zakochali się w sobie i nie mogli tego skończyć ,gdy jej mąż się o tym dowiedział ,szantażował mojego, że mi o tym powie ,ale to nie pomogło ,wtedy wszędzie po zakupy jeździł sam nigdzie mnie nie zabierał ,żebym gdzieś nie spotkała jej męża .Ona wiedziała że nie zostawi mnie ,a mimo to z nim była .Masz rację, że to moja wina, że zapomniałam o sobie ale tak byłam wychowana ,i gdyby on powiedział ,że jest coś nie tak ,to bym próbowała to zmienić,ale nie dostałam tej szansy .Myślałam ,że jak się kogoś kocha to nieba by mu się przychyliło ,i choć czasami próbowałam zrobić,coś dla siebie to wszystkie pieniądze były przeznaczone ,na kredyty.Mąż był wychowany w rodzinie ,gdzie facet mógł wszystko .Był bardzo uparty i stanowczy ,a ja zawsze ulegałam ,to był mój błąd teraz wiem .Dlatego widzę że to też moja wina i dla tego wybaczyłam ale nie zapomniałam .Mam do niego żal, że ze mną szczerze nie rozmawiał ,nie mówił czego mu brakuje ,ja często mu o tym mówiłam a on wolał powiedzieć to innej .Twierdzi że zawsze mnie kochał ,tylko to chyba nie możliwe skoro tak mnie zranił ,teraz nosi mnie na rekach a ja zmądrzałam  i myślę o sobie i o swoich potrzebach ,nie kocham go już ponad wszystko i nigdy nie  będę pewna co będzie jutro ,nie planuje już,żyję chwilą ,a te chwile po wiadomości o zdradzie były tak okropne jak trucizna wlewana w moje żyły.Mimo wszystkiego staram się być szczęśliwa ,choć teraz to nie jest łatwe.

146

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Staraj się nie obrażać innych forumowiczów jak i ograniczyć ilość używanych inwektyw.
moderatorka apoteoza

147

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
efter9 napisał/a:

(..)

Niezwykle "inteligentne" i wiele "nowego" wnoszace zdanie. Okraszone gdzie sie da i ile sie da wulgaryzmami. Gratulacje. Taka zone ja sama bym zdradzila. Z mlodsza, starsza, byle madrzejsza.

148

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
Teo napisał/a:

W sumie... jak się nad tym zastanowić to nie ma czegoś takiego jak szczęśliwy związek i nagła zdrada partnera. Zgadzam się z Massuką, że wina leży po obu stronach, partnera i partnerki. No nie ma bata, żeby istniał związek przyjacielsko- partnerski oparty na doświadczeniu życiowym i miłości i nagle jeden z partnerów robi skok w bok, ot tak, dla rozrywki. Jeśli tak zrobi znaczy związaliśmy się z dupkiem i pretensje możemy mieć do siebie, że tego wcześniej nie zauważyłyśmy. .

ja miałam taki własnie związek.. bylismy razem 16 lat!! żyło nam się dobrze, naprawde dobrze,  .. genaralnie w zgodzie, potrafilismy razem pracować, razem odpoczywać, dobrze się czulismy w swoim towarzystwie.. seks był bardzo ok..NIC nam nie brakowało.. i wiesz.. Teo  własnie u mnie było tak jak napisałaś .. on okazał się ( czego wczesniej nie wiedziałam) obrzydliwym dupkiem.. bo dał się zmamić ( dosłownie) 10 lat młodszej od siebie panience..która miała świetne zycie, świetna posadę, super zarobki i prowadziła inny tryb zycia niz my i to podobno mu bardzo zaimponiło.. tongue dupek .. bo sam o sobie tak powiedział.. nawet usłyszałam od niego" szkoda, że ją spotkałem bo było nam naprawde dobrze"


nie ma dwóch takich samych przypadków..

149

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
efter9 napisał/a:

(..)

a do kogo ten atak??????

150

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
nina1234 napisał/a:

Mąż był zmęczony tą całą sytuacją ,ciągłą opieką zajmowaniem się domem i nie raz widział moje łzy i strach kiedy myślałam ,że to wróciło .,Walka z taką chorobą jest bardzo ciężka i długa ,wykańcza psychicznie chorych i całą rodzinę .Mąż z nią rozmawiał na tematy związane z ich wykształceniem ,kończyli te same szkoły choć każde z nich ma inny zawód  , mógł wtedy zapomnieć o chorobie oderwać się od obowiązków i poczuł ,że może się jeszcze dowartościować ,sprawdzić po czterdziestce .Ja kiedyś na żarty powiedziałam ,że kto by go jeszcze chciał i on spróbował to sobie udowodnić.Imponowało mu że to ona o niego zabiega ,i zaczęli ze sobą sypiać ,a potem zakochali się w sobie i nie mogli tego skończyć

Widzisz nino, ze nie zwykla zwierzeca chuc go pchnela w rece tamtej, byl slaby i to go nie tlumaczy, ale poniekad jestem w stanie zrozumiec te ucieczke od ciezaru Twojej choroby. Podejrzewam, ze chcial zrobic to, aby na chwile znalezc sie w innym swiecie, bez trosk, stresu, Twojego strachu i jego wlasnego pewnie tez..glupi sposob, mogl isc na ryby albo pilke pokopac ale zrobil cos innego, zlego...no i z malej chwili zrobila sie dluga chwila. Nie Twoja wina, ze zachorowalas, ze bylo Ci zle i smutno..ale moze on tez, chociaz zdrowy, potrzebowal wtedy wsparcia od Ciebie, ze dacie rade, ze to minie i ze on jest Twoim wsparciem i bohaterem (a nie lamaga, ktorego nikt by juz nie chcial - takich rzeczy to kochana NIGDY i NIKOMU sie nie mowi:). Osoba zajmujaca sie chorym tez potrzebuje wsparcia i pokazania wdziecznosci oraz sily osoby chorej. Tak czy inaczej, mam nadzieje, ze teraz juz rozmawiacie ze soba, nie o chorobie, kredytach, wydatkach ale o tym co was interesuje i zbliza do siebie. Zona moim zdaniem powinna byc przede wszystkim dobrym przyjacielem, kochanka i kucharka dopiero potem.

Zeby nie bylo watpliwosci: wcale nie wybielam ani jego ani kochanki ani calego czynu, po prostu analizuje sobie skad sie wziela zdrada w Twoim konkretnym przypadku.



nina1234 napisał/a:

.Myślałam ,że jak się kogoś kocha to nieba by mu się przychyliło ,i choć czasami próbowałam zrobić,coś dla siebie to wszystkie pieniądze były przeznaczone ,na kredyty.Mąż był wychowany w rodzinie ,gdzie facet mógł wszystko .Był bardzo uparty i stanowczy ,a ja zawsze ulegałam ,to był mój błąd teraz wiem

.

Sama widzisz, ze to przychylanie nieba moze miec skutek odwrotny od planowanego przez ofiarodawce. Nalezy zachowac tzw. zdrowy egoizm, o ktorym wczesniej pisalam, nie dac sie stlamsic, zagonic w kat i zagluszyc. Wiele kobiet mysli podobnie jak Ty, tak nas wychowano..usluguj, badz cicha i posluszna a wszystko bedzie cacy. A ja Ci powiem , ze czasem mezczyzna wolalby, zeby zamiast zona mu talerz z wykwintnym obiadkiem pod nos podsunela a nastepnie zniknela w pokoju dziecinnym,  kuchni, pralni, sklepie  itp. oddajac sie wpojonym nam obowiazkom dobrej zony, zeby ona wziela zimne piwa dla nich obojga, walnela sie obok niego na kanapie i wspolnie obejrzala (nawet z udawanym entuzjazmem;) mecz jakiejs drugorzednej ligi. Wyzywajac przeciwnikow i sedziow na rowni z nim. A potem razem sobie moga pizze odgrzac. Jak kumpel, nie zona. Taki sobie wymyslony przeze mnie przyklad.
Ale z drugiej strony czy my kobiety nie narzekamy, ze mezczyzni zawsze uciekaja od rozmow z nami, zamykaja sie w swoich warsztatach cos tam dlubiac godzinami, znikaja z kolegami na piwo, ida pograc na komputerze albo umyc auto..a dla nas nigdy czasu nie maja zeby o modzie, dzieciach, rozterkach sercowych naszej drogiej przyjaciolki pogadac.
Oddalamy sie od siebie na rzecz drugorzednych obowiazkow, ktore czesto poczekaja.

nina1234 napisał/a:

Mam do niego żal, że ze mną szczerze nie rozmawiał ,nie mówił czego mu brakuje ,ja często mu o tym mówiłam a on wolał powiedzieć to innej .

Tu wlasciwie nie ma czego dodac..dlaczego wolal powedziec to innej? Bo go sluchala.

Zycze Wam duzo szczescia i sily na przyszlosc a Tobie wiary w siebie, w Was i w to, ze on naprawde kocha choc zbladzil.

151

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
efter9 napisał/a:

(..)

Zamilkni . nic nie pisz .

" Biada pochlebca
   Co g..... chlepca ."

152

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Mussuka to nie tak, że ja go nie chciałam słuchać, nie raz o to pytałam to mówił że sama powinnam wiedzieć  , mówił ,że ja bym chciała tylko żeby mnie głaskał ,ale to nie prawda ,choć bardzo mi tego brakowało ,brak tego w dzieciństwie.Miał do mnie żal ,że go nie wspierałam i tu miał rację ,ale chodziło mi o to ,że ja już miałam dość ciągłych remontów ,inwestycji ,zmieniania tego co niedawno było zrobione .Dla mnie rzeczy materialne się tak nie liczyły ,ja  chciałam ,żeby on mniej pracował a miał więcej czasu dla nas.On był dla mnie ważniejszy niż to wszystko ,chciałam już odpocząć i nie myśleć o kolejnych kredytach tylko cieszyć się chwilą,pójść razem do kina ,gdzieś pojechać iść na zakupy .Dlatego kiedy mówił o kolejnej inwestycji to mówiłam ,że nie trzeba ,że to jest jeszcze dobre ,a on wtedy się złościł ,ze zawsze mi nie pasuje .

153

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
nina1234 napisał/a:

Mussuka to nie tak, że ja go nie chciałam słuchać, nie raz o to pytałam to mówił że sama powinnam wiedzieć  , mówił ,że ja bym chciała tylko żeby mnie głaskał ,ale to nie prawda ,choć bardzo mi tego brakowało ,brak tego w dzieciństwie.Miał do mnie żal ,że go nie wspierałam i tu miał rację ,ale chodziło mi o to ,że ja już miałam dość ciągłych remontów ,inwestycji ,zmieniania tego co niedawno było zrobione .Dla mnie rzeczy materialne się tak nie liczyły ,ja  chciałam ,żeby on mniej pracował a miał więcej czasu dla nas.On był dla mnie ważniejszy niż to wszystko ,chciałam już odpocząć i nie myśleć o kolejnych kredytach tylko cieszyć się chwilą,pójść razem do kina ,gdzieś pojechać iść na zakupy .Dlatego kiedy mówił o kolejnej inwestycji to mówiłam ,że nie trzeba ,że to jest jeszcze dobre ,a on wtedy się złościł ,ze zawsze mi nie pasuje .

Ale dobre jest to, ze to wszystko juz teraz wiesz i choc jest ciut pozno, to lepiej pozno niz wcale. Oboje sie odkryliscie na nowo..choc w bolesny sposob.
zwolnijcie z tym dorabianiem sie, samochodow ani mebloscianek nikt ze soba do grobu nie zabierze, na starosc tez cieszyc przestana a wspolne wspomnienia pieknych chwil moga i to bardzo.
Idzcie na spacer po parku albo do kawiarni, ja tak czesto to robie, bo wtedy mozna na spokojnie sobie wywalic kawe na lawe (dzieci nie marudza, telewizor nie ryczy, telefon nie dzwoni ani zupa sie nie przypala). Bez rozmow ludzie przestaja sie znac i oddalaja od siebie.
I mow mezowi tez o tym czego Ci brak albo o czym marzysz, nie jako wymowki..mow tak jak nam to piszesz, szczerze, bez zlosci, domagania sie, wypominania, zalu. Ale stanowczo, bo masz prawo do swoich racji i zyczen. Niech on tez mowi. I nie daj sie zbyc slowami "sama powinnas wiedziec", tak to nadasana smarkula moze powiedziec ale nie dorosly czlowiek. Powiedz, ze jakbys wiedziala to bys nie pytala a skoro pytasz to znaczy, ze Ci zalezy na odpowiedzi i na nim.

A takie gadanie: nic ci babo nie pasuje, skwituj "przynajmniej nie jest Ci ze mna nudno:)"

154 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2011-09-08 15:41:42)

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Mussuka dzięki za rozmowę ,ale to chyba nie mój temat i pewnie autorka się denerwuje ,że to nie do niej się pisze .Ja się zastanawiam tylko dlaczego autorka nie napisała dlaczego mąż nie sypiał z żoną i skąd ta pewność,że nie kłamał ,bo wydaje mi się ,że skoro była tego pewna ,to może jednak jakaś choroba albo zagrożona ciąża i dla tego kochanek powiedział ,że nigdy nie zostawi żony .Ja zawsze będę nienawidzić kochanki mojego męża ,za to że próbowała mi go zabrać i wiedziała że jestem chora i wydaje mi się że mam do tego prawo ,może kiedyś zmienię zdanie.Mężowi wybaczyłam bo go kocham  ale nie zapomniałam ,a jej nie muszę wybaczać ,bo jest dla mnie pustą samolubną i egoistyczną osobą i pomyśleć, że po tym wszystkim próbowała mi grozić .Autorce też nie potrafię współczuć ,bo wiedziała w co wchodzi,i choć jej nie potępiam to nie żal mi jej .Dla jej dobra powinna to zakończyć i spróbować się szanować i pokochać siebie ,życzę jej powodzenia w podejmowaniu słusznych decyzji.Dodam jeszcze, że wcale nie jest najtrudniej być tą trzecią z własnego wyboru ,ale zdradzaną żoną ,której życie nie będzie już nigdy takie jak przedtem.

155

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Dobrze, napiszę dlaczego nie sypia z żoną, możecie wieszać na mnie przysłowiowe psy.

Otóż, zanim my się poznaliśmy jego żona miała romans z kolegą z pracy, trwało to jakiś czas i się wydało, tzn. ten jej "kochanek" powiedział mu o tym. Dlaczego tak zrobił nie wiem. W każdym razie ona nie przyznała się do tego, że z nim spała. On tak bardzo chciał w to wierzyć, że jej uwierzył i nawet go o to nie pytał (na jej prośbę) i nie wnikał w to więcej.
Przed tym jej "romansem" (z jego relacji tak wynika) nie sypiali ze sobą zbyt często (ona nie chciała i jak twierdzi nie układało im się w łóżku). Gdy on się dowiedział o jej romansie sprawdził jej telefon bez jej wiedzy, a w tym telefonie znalazł smsy potwierdzające całą sprawę. W odpowiedzi na to, ona tak się obraziła (ze naruszył jej strefę prywatną zaglądając w telefon :), ze nie odzywała się do niego bardzo długo i robiła jakies chore jazdy. Wnioskuję, że robiła to tylko po to, żeby na niego zrzucić winę, tzn., że właściwie on zrobił gorzej od niej zaglądając w tel niż ona zdradzając go.
Od tamtej pory nie poszła z nim do łóżka. Z tego co mówił, jeszcze kilka razy próbował z nią o tym rozmawiać, ale ona odmawiała.
Gdy ja zaczęłam się z nim spotykać, był facetem strasznie niedowartościowanym jeśli chodzi o "te" sprawy. Był z kobietą, która nie chciała się z nim kochać, której nie pociągał, nie sprawdzał się jako "facet".  Widziałam jak przy mnie rozwija skrzydła, jak się cieszy, ze jest nam cudownie, że ja go podziwiam, że jest mi z nim tak dobrze. Sprawiało (i nadal sprawia) mu to wiele satysfakcji. Przy mnie poczuł się prawdziwym, spełnionym (w łóżku) facetem.
Być może to oddalenie łóżkowe i ten jej skok w bok oddaliło ich od siebie emocjonalnie, bo znalazł we mnie również powierniczkę wielu różnych spraw i tematów. Otwierał się i mówił mi rzeczy, o których nie mówi się przypadkowej osobie. Mówił, ze to dla niego bardzo ważne i że cieszy się, ze mnie ma, że może mi totalnie o wszystkim powiedzieć, bo jak twierdził nie miał dotąd takiej osoby i nigdy z nikim tak nie rozmawiał jak ze mną. I w to akurat wierzę, bo te nasze rozmowy były jak sam kiedyś stwierdził "unikalne w skali wszechświata"...
Nasz związek, czy może lepiej użyję słowa "układ", żeby nie drażnić co niektórych naprawdę nie był oparty tylko na seksie.

156

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
wiktoria8383 napisał/a:

Otóż, zanim my się poznaliśmy jego żona miała romans z kolegą z pracy, trwało to jakiś czas i się wydało, tzn. ten jej "kochanek" powiedział mu o tym. Dlaczego tak zrobił nie wiem. W każdym razie ona nie przyznała się do tego, że z nim spała. On tak bardzo chciał w to wierzyć, że jej uwierzył i nawet go o to nie pytał (na jej prośbę) i nie wnikał w to więcej.

Szczerze? Taka trochę ta historia naciągana... Niby "kochanek" żony mu powiedział, żona zaprzeczyła więc nie wnikał niby na jej prośbę...
A potem:

wiktoria8383 napisał/a:

Gdy on się dowiedział o jej romansie sprawdził jej telefon bez jej wiedzy, a w tym telefonie znalazł smsy potwierdzające całą sprawę. W odpowiedzi na to, ona tak się obraziła (ze naruszył jej strefę prywatną zaglądając w telefon smile, ze nie odzywała się do niego bardzo długo i robiła jakies chore jazdy.

A cytował Ci te smsy? Mówił co w nich było? Skoro jej udowodnił zdradę to czemu się w sumie nie przyznała? Obraziła się, że jej grzebie w telefonie? Więc albo z niej taka wyrachowana, zimna sucz, albo facet wymyślał historię na bieżąco.
Ale skoro ona taka oziębła i bezwzględna to czemu z nią został, a nie z Tobą gdzie miał ciepło i miłość?

Ja widzę to tak:
Kolega z pracy żony żeby może zrobić na przekór puścił plotę, że się z nią przespał. Żona zrobiła awanture, że mąż mu wierzy. Kiedy sprawdził jej telefon być może nic nie znalazł, ale żona obraziła się, że nie ufa jej i narusza jej prywatność więc w ramach kary odstawiła go od łóżka.
Tylko jedna rzecz się sprawdza: facet był niedowartościowany i szukał aprobaty u innej. Z resztą sama napisałaś, że odbudowałaś jego ego. Kiedy się podbudował i poduczył wrócił do wymagającej żony i stwierdził, że jak człowiek chce to może się poprawić i teraz już jest mu dobrze, dlatego się od Ciebie odsunął. Może żona stawiała wysoko poprzeczkę, a jemu się nie chciało podciągnąć?

To są wszystko moje domysły, ale wydaje mi się, że nie są gorsze od tych historii, które Ci wciskał...

157

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
wiktoria8383 napisał/a:

Dobrze, napiszę dlaczego nie sypia z żoną, możecie wieszać na mnie przysłowiowe psy.

Otóż, zanim my się poznaliśmy jego żona miała romans z kolegą z pracy, trwało to jakiś czas i się wydało, tzn. ten jej "kochanek" powiedział mu o tym. Dlaczego tak zrobił nie wiem. W każdym razie ona nie przyznała się do tego, że z nim spała. On tak bardzo chciał w to wierzyć, że jej uwierzył i nawet go o to nie pytał (na jej prośbę) i nie wnikał w to więcej.
Przed tym jej "romansem" (z jego relacji tak wynika) nie sypiali ze sobą zbyt często (ona nie chciała i jak twierdzi nie układało im się w łóżku). Gdy on się dowiedział o jej romansie sprawdził jej telefon bez jej wiedzy, a w tym telefonie znalazł smsy potwierdzające całą sprawę. W odpowiedzi na to, ona tak się obraziła (ze naruszył jej strefę prywatną zaglądając w telefon smile, ze nie odzywała się do niego bardzo długo i robiła jakies chore jazdy. Wnioskuję, że robiła to tylko po to, żeby na niego zrzucić winę, tzn., że właściwie on zrobił gorzej od niej zaglądając w tel niż ona zdradzając go.
Od tamtej pory nie poszła z nim do łóżka. Z tego co mówił, jeszcze kilka razy próbował z nią o tym rozmawiać, ale ona odmawiała.
Gdy ja zaczęłam się z nim spotykać, był facetem strasznie niedowartościowanym jeśli chodzi o "te" sprawy. Był z kobietą, która nie chciała się z nim kochać, której nie pociągał, nie sprawdzał się jako "facet".  Widziałam jak przy mnie rozwija skrzydła, jak się cieszy, ze jest nam cudownie, że ja go podziwiam, że jest mi z nim tak dobrze. Sprawiało (i nadal sprawia) mu to wiele satysfakcji. Przy mnie poczuł się prawdziwym, spełnionym (w łóżku) facetem.
Być może to oddalenie łóżkowe i ten jej skok w bok oddaliło ich od siebie emocjonalnie, bo znalazł we mnie również powierniczkę wielu różnych spraw i tematów. Otwierał się i mówił mi rzeczy, o których nie mówi się przypadkowej osobie. Mówił, ze to dla niego bardzo ważne i że cieszy się, ze mnie ma, że może mi totalnie o wszystkim powiedzieć, bo jak twierdził nie miał dotąd takiej osoby i nigdy z nikim tak nie rozmawiał jak ze mną. I w to akurat wierzę, bo te nasze rozmowy były jak sam kiedyś stwierdził "unikalne w skali wszechświata"...
Nasz związek, czy może lepiej użyję słowa "układ", żeby nie drażnić co niektórych naprawdę nie był oparty tylko na seksie.

Dobrze, dobrze, ale widzisz romans z Tobą może też być dla niego poniekąd zemstą za jej zdradę.
Dlatego, naprawdę, nie zapędzałabym się wierząc, że naprawdę łączy/łączyło Was piękne uczucie.
Może i poczuł się przy Tobie dowartościowany, ale czy to zmienia fakt, że z tego co pamiętam, powiedział, że żony nie zostawi?
Jesteś tylko na chwilę, podjęłąś jakieś kroki, zerwałaś tę znajomość czy sił nadal brak?

158

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
wiktoria8383 napisał/a:

Do Wielokropek:

Wyciągam wnioski z każdej wypowiedzi, analizuję swoje zachowanie, nie wiem dlaczego stwierdzasz, ze nie. Dlatego, ze postanowiłam podsumować i podzielić Wasze wypowiedzi? No i co z tego? Nie wolno mi? Myślę, ze taki ogólny wniosek można wyciągnąć i tyle. Nigdy nie napisałam, ze mają się wypowiadać osoby, które mają takie samo zdanie jak ja, jestem od tego jak najdalej, lubię poznawać różne punkty widzenia i jestem otwarta na argumenty. A to, ze zgadzam się z Mussuką? Nie wolno mi? Wiesz, nie bardzo rozumiem po co te złośliwości i podważanie każdego zdania. To, ze czasem wydaje się, ze jedno jest zaprzeczeniem drugiego? Tak zgadzam sie, bo właśnie jestem pełna sprzeczności, tak jak już napisałam w którymś poście, walczę sama ze sobą, pojawiają się różne myśli, uczucia, które muszę pomału i stanowczo poukładać. Z jednej strony (uwierzcie mi) mam świadomość tego bagna, całego zła tej sytuacji, naprawdę, a z drugiej cały czas klapki na oczach. I to jest okropne właśnie. Po prostu przez to trzeba przejść i myślę, ze z czasem wygram ze swoim umysłem, bo tak naprawdę wszystko dzieje się w głowie.
A to ironizowanie z mechanikiem i okulistą jest czystą złośliwością, albo nie zrozumieniem przez Ciebie mojej wypowiedzi.

Witajcie, pozwolę się wtrącić, tak jak napisałaś wszystko dzieje się w naszych głowach. Doskonale rozumiem autorkę owych boleści, kiedyś przeżyłam coś podobnego, ale w końcu powiedziałam dość, bo ja zasługuję na szacunek, życie mam tylko jedno i szkoda mi go na jakieś dziwne układy, długo się męczyłam, bo 5 lat, ale wyszłam z tego obronną ręką. Ufam tylko sobie, nie pozwolę się więcej krzywdzić, znalazłam dla siebie pasję i oswoiłam samotność, było to bardzo trudne zadanie, ale wykonalne.
Uwierz w siebie, jesteś tego warta. Pozdrawiam

159

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Wiktoria to dlaczego twój kochanek nie chciał od niej odejść ,czemu nie zrobił tego i wtedy się z tobą związał,coś tu nie gra ,czy ona jest bogata ,czy po prostu ją nadal kocha a to miała być zemsta lub chwilowa słabość ,a potem poczuł się dowartościowany i ciągnął to .Chyba dla niego to była odskocznia ,skoro tak wam było dobrze ,dlaczego teraz nie ma ochoty z tobą rozmawiać ,sex to nie wszystko ,w tej chwili to wygląda tak ,że żebyś siedziała cicho i by żona się nie dowiedziała ,pan łaskawie lituje się nad tobą i raz w tygodniu ofiaruje ci sex .Naprawdę dla twojego dobra uwierz, że możesz jeszcze normalnie żyć i być kochaną i zakończ to z szacunku dla siebie ,bo on na pewno cię nie szanuje.Pozdrawiam.

160

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Nie odszedł z bardzo prostego powodu - dzieci - to jest powód nie do przeskoczenia i ja oczywiście to rozumiem, dlatego pisałam, ze od początku to było dla nas jasne. Poza tym np. wspólny kredyt itp, kocha ją itd.

Wiem, wiem jestem głupia i naiwna. I w końcu to do mnie dociera i oczywiście chce z tym skończyć. Ale dodatkową trudnością jest to, ze codziennie widujemy się w pracy.

Dlaczego teraz już nie jest tak jak dawniej? Bo już w nim się cos wypaliło, coś się skończyło, pewnie też znudziło, oznacza to, że z jego strony to nigdy nie było tak prawdziwe jak z mojej. Może nigdy nic nie było, tylko tak jak większość pisze seks i rozrywka, taka ucieczka od codzienności. Bardzo długo nie chciałam dopuszczać takiej możliwości do swojej głowy, za bardzo bolało... Ale ile można?
A teraz, gdy coraz wyraźniej to do mnie dociera, to coraz bardziej boli. Jestem chyba w najgorszej fazie. Nie piszę to po to, zeby się użalać nad sobą. Taki jest stan faktyczny moich uczuć, no i dochodzę do wniosku, że tylko czas mnie z tego wyleczy chyba, bo pomimo, ze zdaję sobie sprawę z tego, że on mnie nie szanuje, ja siebie nie szanuje itd itp. to nie mam siły, po prostu nie mam siły...

161

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Nie jesteś jedyną kobietą, która ma problemy z zachowaniem równowagi pomiędzy miłością, a szacunkiem do samej siebie. Wszyscy marzymy o spełnieniu w miłości... pewnie też dlatego, nie zawsze postępujemy racjonalnie...
Nic nie trwa wiecznie. Uczucia również. Wiem, że trudno się z tym pogodzić ale taka jest nasza rzeczywistość. Fakt, że uczucie z czasem się wypala, wcale nie oznacza, że było uczuciem nieprawdziwym... :)Zamknij ten rozdział swojego życia, kiedy masz jeszcze szanse aby pozostały Ci po tej historii, chociaż ciepłe wspomnienia... Trzymam za Ciebie kciuki. Dasz rade ! Zrób w swoim życiu miejsce na nowy i lepszy związek smile

162

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Wiktorio spróbuj się zająć czymś co Cię interesuje ,jakieś hobby wyjdź do ludzi i nie myśl o nim ,zajmij czymś myśli i uwolnisz się od niego i powiedz, że dasz radę ,że nie jest tego wart .Ato że ma dzieci to żadna wymówka ,sama napisałaś że on ją kocha i to jest przyczyną ,ty byłaś tylko odskocznią która na to wyraziła zgodę .Pamiętaj nigdy więcej nie wchodź w taki układ .

163

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

a oto fragment napisany przez faceta może pomoże nie jednej kobiecie:

"Minimalne kompetencje, albo zazwyczaj wcale.
Najgorzej trafić na taką szmatę, kierującą się w życiu emocjami, która na każdym kroku się puszcza.
Uzależnione od emocji i tym samym nie rozumiejące same siebie, swoich stanów, z wyjebanym w kosmos EGO. Egocentryczki skoncentrowane na zaspokajaniu wyłącznie własnych potrzeb emocjonalnych poprzez kierowanie się (przy okazji) niskimi popędami seksualnymi.
Dzięki temu, że uwielbiacie być adorowane (kręci was to), ja was dymam, grając dowolną melodię na klawiaturze waszych emocji.
Cieszy mnie, że jest coraz więcej cichodajek u których na 1 miejscu w ich systemie czy hierarchii wartości występują uczucia (emocje). Można wami poprzez wasze emocje dowolnie manipulować, wykorzystując seksualnie, materialnie i w każdy inny sposób. A wy to jeszcze uwielbiacie :-)
W tym miejscu pragnę pozdrowić wszystkie zdziry, które dymałem i które będę dymał: dziewczyny trzymajcie tak dalej :-)
I nie przejmujcie się tym, że same siebie nie rozumiecie, ja wam wcisnę każdy kit, racjonalizujący wasze kurewskie zachowania, tak byście dalej się puszczały :-)..."

164 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-09-30 07:30:24)

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
pszczółka1 napisał/a:

a oto fragment napisany przez faceta może pomoże nie jednej kobiecie:

"Minimalne kompetencje, albo zazwyczaj wcale.
Najgorzej trafić na taką szmatę, kierującą się w życiu emocjami, która na każdym kroku się puszcza.
Uzależnione od emocji i tym samym nie rozumiejące same siebie, swoich stanów, z wyjebanym w kosmos EGO. Egocentryczki skoncentrowane na zaspokajaniu wyłącznie własnych potrzeb emocjonalnych poprzez kierowanie się (przy okazji) niskimi popędami seksualnymi.
Dzięki temu, że uwielbiacie być adorowane (kręci was to), ja was dymam, grając dowolną melodię na klawiaturze waszych emocji.
Cieszy mnie, że jest coraz więcej cichodajek u których na 1 miejscu w ich systemie czy hierarchii wartości występują uczucia (emocje). Można wami poprzez wasze emocje dowolnie manipulować, wykorzystując seksualnie, materialnie i w każdy inny sposób. A wy to jeszcze uwielbiacie :-)
W tym miejscu pragnę pozdrowić wszystkie zdziry, które dymałem i które będę dymał: dziewczyny trzymajcie tak dalej :-)
I nie przejmujcie się tym, że same siebie nie rozumiecie, ja wam wcisnę każdy kit, racjonalizujący wasze kurewskie zachowania, tak byście dalej się puszczały :-)..."

wiesz co pszczolka,? kazdy mezczyzna , ktory zwroclby sie do mnie lub innej kobiety per szmata, dostalby pirwszym ciezkim obiektem jaki by mi pod reke wpadl. Skoro ona to szmata to on jest szmaciarz.
Tekst jest po prostu kretynsko wulgarny a autor pewnie cierpi na powazne zaburzenia, bardzo powazne. Omijac go i myc rece po kazdym kontakcie z takim dupkiem. Mam na mysli kontakt na odleglosc, zaden inny nie wchodzi w gre.

165

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Witam, rozwodnicy i ich dzieci i byłe żony i ich matki to masakra, to plaga i szarańcza. Ciągle coś chcą, kłamią, dzwonią, pisza bzdury i wypociny. Sama jestem w takim związku i jest to męka, masakra i pomyłka, ale ja go kocham i nie nawidzę jednocześnie. Boję się przyszłości, jutra.... nie wiem co robić.......??????????????????????????

166

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ
karoka napisał/a:

Witam, rozwodnicy i ich dzieci i byłe żony i ich matki to masakra, to plaga i szarańcza. Ciągle coś chcą, kłamią, dzwonią, pisza bzdury i wypociny. Sama jestem w takim związku i jest to męka, masakra i pomyłka, ale ja go kocham i nie nawidzę jednocześnie. Boję się przyszłości, jutra.... nie wiem co robić.......??????????????????????????

Jestes sama w takim zwiazku ,kochasz i nie nawidzisz ,masakra i pomylka .?
Czyli jestes kobieta wielozadaniowa . Mysle ze jest to pozytywna cecha .
A co bedzie jutro ? ??????????? .

167

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Drogie Koleżanki - w wielu wypowiedziach przewija się że gdyby związek był dobry to on/ona nie zdadziliby współmałżonka, ja jednak nie do końca się z tym zgadzam. Uważam że w życiu różnie bywa ludzie zmieniają się pod wpływem różnych życiowych sytuacji, nagle faktycznie zaczyna nie pasować któremuś partnerowi to co dzieje się w związku i co do tego mogę się zgodzić i nie mam też aż takiego wielkiego oporu zaakceptować fakt że tacy ludzie rozstają się i szukają szczęścia gdzie indziej. Ale wszystko powinno mieć swój czas najpierw rozstanie a dopiero potem nowy związek i nie ważne czy długi romans czy przysłowiowy skok w bok. Mam zasadę jeśli coś będzie nie tak i nie będzie możnba tego naprawić to odejdę a dopiero potem będę szukać innego. W takiej sytuacji można z godnością rozejść się bez upokażania drugiej strony i bez bagażu złych doświadczeń które potem mogą zaowocować brakiem zaufania do kolejnego partnera.
Dlatego bycie kochanką, posiadanie kochanki zasługuje na najgorsze napiętnowanie i nie zgodzę się ze słowami broniącymi takie układy choćby nawet w małżeństwie działy się Dantejskie sceny.

168

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Zerwij to natychmiast !!! Jak czytam takie posty to robi  mi się słabo ! Ja tez przeżyłam coś podobnego,nawet dwa razy. I wiem jedno-znajomość z żonatym z góry skazana jest na zagładę. Nic z tego nie będzie. Należy natychmast to zakończyć. I żadne tam jego głupie gadki-nie układa się z żoną itd.,itd. jak facet się zakocha w innej kobiecie natychmiast zostawia zonę.!!!! I nie ma tu wyjatków. Znałam różnych-playbojów, normalnych, ''świętych "-kazdy postąpił tak samo ! Wiem,jest ci ciężko mnie też było !!! Nadal jest,ale muszę się pogodzić z tym,że prawdopodobnie nigdy go juz nie zobaczę.Pomogła mi obecność na forum. Pomogły mi rady w moim temacie.Byłam tak zakochana,że chciałam tzw.seksu bez zobowiązań,ale doszłam do wniosku,że to nie ma sensu. Że jak facet nie kocha to nie kocha.Skończ to!!!!

169

Odp: bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Witam...
Prawie rok temu prowadziliśmy dyskusję na ten trudny temat...

Niestety przez ten rok jeszcze się meczyłam, jeszcze w tym trwałam, próbowałam wytrzymać....

Zrobiłam z siebie totalną kretynkę, idiotkę - myślę, ze sięgnęłam dna. Powiem Wam, ze teraz jest mi jeszcze gorzej. Miałam szansę odejść wcześniej, odejść ja od niego, a nie on ode mnie. Nie miałam siły, nie potrafiłam...

Teraz już od około ponad miesiąca nie mamy kontaktu, nie będziemy go mieć jeszcze przez ok 2 miesiące. Potem znów praca nas połączy, ale mam nadzieję, że ja juz będę "wyleczona" i gdy go zobaczę czy porozmawiam, to nie wrócą wspomnienia i uczucia ...

Myślę, ze coś juz w końcu we mnie pękło, nastąpił taki przełom, że teraz jak sobie wyobrażam, ze on mógłby do mnie przyjechać i wciskać mi kolejne kity, ze nie chce mnie stracić, to autentycznie - robi mi się niedobrze - muszę to uczucie "mdłości" na samą myśl o nim, w sobie pielęgnować smile to chyba będzie takie moje postanowienie na najbliższy czas...

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » bo najtrudniejsze jest być "tą trzecią" - chory układ

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024